Dotąd dobrzeTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes


Tytuł oryginału

SO FAR SO GOOD

Final Poems: 2014–2018

Copyright © 2018 by Ursula K. Le Guin Estate.

Published by arrangement with Macadamia Literary Agency

and Curtis Brown, Ltd.

All rights reserved

Projekt okładki

Piotr Cieśliński

Redaktor prowadząca

Milena Rachid Chehab

Redakcja

Milena Rachid Chehab

Korekta

Sylwia Kozak-Śmiech

The moral rights of the author have been asserted.

ISBN 978-83-8169-843-6

Warszawa 2019

Wydawca

Prószyński Media Sp. z o.o.

02-697 Warszawa, ul. Rzymowskiego 28

www.proszynski.pl

Observations

~

Spostrzeżenia

Little Grandmother

A dry-voiced chickadee

reproves what’s gone amiss.

From our crab-apple tree

she gazes critically

at autumn’s entropy

and quietly says this:

I am Chickadee,

and things have gone amiss.

Babunia

Oschłogłosa sikorka

pomstuje na fuszerkę.

Ze szczytu rajskiej jabłonki

omiata krytycznym wzrokiem

późnojesienną entropię

i tak cicho ćwierka:

Jestem Sikorka,

a świat to fuszerka.

Words for the Dead

Mouse my cat killed

grey scrap in a dustpan

carried to the trash

To your soul I say:

With none to hide from

run now, dance

within the walls

of the great house

And to your body:

Inside the body

of the great earth

in unbounded being

be still

Słówko za zmarłymi

Myszko, którą zabił mój kot,

farfoclu szary na szufelce

po drodze do kosza

Mówię twej duszy tak:

Nie musisz się już chować

biegaj więc i tańcz

wewnątrz ścian

tej wspaniałej posiadłości

A twemu ciałku:

W samym środku ziemi

w bezkresnym przebycie

pozostań

McCoy Creek: Cattle

Long after sunset the afterlight

glows warm along the rimrock.

A wind down off the mountain

blows soft, a little chill.

I’ve come to love the quiet sound

cattle make cropping short grass.

Day and night are much the same

to them in the pastures of summer,

cows and calves, they crop and pull

with that steady, comfortable sound

as the light in the rimrock and the sky

dims away slowly. Now no wind.

I don’t know if cattle see the stars,

but all night long they graze

and walk and stand in the calm

light that has no shadows.

Nad Zatoką McCoya. Krowy

Długo po zachodzie słońca łuna

żarzy się wzdłuż grani.

Wiatr idący z gór

wieje cicho, jest chłodny.

Pokochałam ten cichy ton

krów skubiących trawę.

Dzień nie różni się od nocy,

gdy na letnich pastwiskach

krowy i cielęta skubią i rwą

z tym stałym, miłym dźwiękiem

a światło na grani i na niebie

z wolna zamiera. Cichnie wiatr.

Czy krowy widzą gwiazdy, nie wiem.

Pasą się całą noc,

chodzą i przystają w sennym świetle,

które nie rzuca cienia.

Merlin

I

Her feathery raiment and the July sun

made her a glory as she flew,

a blaze of gold and white

dappled with dun against the blue.

Instant as a meteor she claimed the sky,

jinked, veered, towered to soar

above the hill, and disappeared,

crying her piercing, hissing cry.

II

Mice in the dry roots of the grasses

on the sunlit hill

crouched when that shadow passed.

Small birds down by the creek

were still,

hearing the dragon speak.

Drzemliczka

I

Jej pierzasta szata i lipcowe słońce

czyniły z niej panią, gdy mknęła,

płomień złota i bieli,

skropiony szarością w błękicie. Niebem

nagła jak kometa zawładnęła, czmychnęła,

skręciła, wzbiła się, zawisła

ponad wzgórzem i krzycząc

przeszywająco, sykliwie zniknęła.

II

Mysz w suchym traw korzeniu

na rozpalonym stoku

skuliła się w nagłym cieniu.

Ptak zamilkł

przy strumieniu

słuchając, co mówi smok.

All Saints All Souls

This is the day when the saints all go

silently to church in France

and over the mountains of Mexico

the bare bones dance.

Ghosts rise up from graveyard sleep

to follow the southward-fleeing sun.

It is the doomsday of the leaf,

the feast day of the skeleton.

Wszyscy święci, dusze wszystkie

Oto jest dzień, kiedy święci w milczeniu

nawiedzają francuskie kościoły,

nad górami zaś Meksyku nagie kości

tańczą pospołu.

Duchy powstają z grobowego snu,

by podążyć na południe za słońcem.

Liść rozlicza się ze swoim stwórcą,

szkielet siada do uczty bez końca.

McCoy Creek: Wind

The wind beats on the drums

of my ears and overturns the chairs,

blowing out of all the years

we’ve come here, been here.

The bird that says tzeep says tzeep.

Dry pods on the old honey locust rattle.

Barbed wire draws straggling lines between

us and distant cattle.

Rocking like little white sailboats

two hens cross the footbridge.

Behind me and before me

the basalt ridges are silent

as the air is silent when

the wind for a moment ceases.

Zatoka McCoya. Wiatr

Wiatr gra na bębenkach

moich uszu i przewraca krzesła,

wymiatając te wszystkie lata

odkąd tu przyszliśmy i jesteśmy.

Ptak mówiący ćwir mówi ćwir,

suche strąki grzechoczą na starej akacji.

Drut kolczasty kreśli rwaną linię

między nami a odległym stadem.

Kołysząc się jak białe żaglówki

dwie kury przechodzą przez kładkę.

Za mną i przede mną

bazaltowe grzbiety milczą

jak milczy powietrze

gdy wiatr na chwilę ustaje.

Six Quatrains

AUTUMN

gold of amber

red of ember

brown of umber

all September

MCCOY CREEK

Over the bright shallows

now no flights of swallows.

Leaves of the sheltering willow

dangle thin and yellow.

OCTOBER

At four in the morning the west wind

moved in the leaves of the beech tree

with a long rush and patter of water,

first wave of the dark tide coming in.

SOLSTICE

On the longest night of all the year

in the forests up the hill,

the little owl spoke soft and clear

to bid the night be longer still.

THE WINDS OF MAY

are soft and restless

in their leafy garments

that rustle and sway

making every moment movement.

HAIL

The dogwood cowered under the thunder

and the lilacs burned like light itself

against the storm-black sky until the hail

whitened the grass with petals.

Sześć czterowierszy

JESIEŃ

węgielka minia

bursztynu sjena

umbrowy cień

wrzesień

ZATOKA MCCOYA

Nad płycizną pojaśniałą

jaskółki już nie latają.

Liście wierzby gościnnej

schronienie ciemne i zimne.

PAŹDZIERNIK

Czwarta rano, zachodni wiatr

przeszedł przez liście buku

długi podmuch, tupot wody,

pierwsza fala mrocznego przypływu.

PRZESILENIE

W najdłuższą noc ze wszystkich nocy

w lasach, co porastają wzgórza,

cicho, lecz jasno sówka prosi

niech noc ta będzie jeszcze dłuższa.

MAJOWE WIATRY

są ciche i niespokojne

w liściastych szatach

szeleszczą, kołyszą się

w ruch chwile wprawiając.

GRAD

Dereń skulił się przed gromem

a bzy płonęły jak ogień

na tle burzowego nieba, aż grad

rozbielił trawę płatkami.

Incantations

~

Zaklęcia

Come to Dust

Spirit, rehearse the journeys of the body

that are to come, the motions

of the matter that held you.

Rise up in the smoke of palo santo.

Fall to the earth in the falling rain.

Sink in, sink down to the farthest roots.

 

Mount slowly in the rising sap

to the branches, the crown, the leaf-tips.

Come down to earth as leaves in autumn

to lie in the patient rot of winter.

Rise again in spring’s green fountains.

Drift in sunlight with the sacred pollen

to fall in blessing.

All earth’s dust

has been life, held soul, is holy.

W proch się obrócisz

Duchu, przetrenuj wędrówki ciała,

które są jeszcze przed nim, a ruchy materii,

która cię wstrzymuje, dobrze przećwicz.

Wznieś się dymem ze świętego drzewa.

Spadnij deszczem, który pada.

Zstępując, zstąp do korzeni. Wzbierającym sokiem

pnij się ku gałęziom, ku koniuszkom liści,

ku koronie. Jak liście jesienią

spocznij na zimę, butwiejąc cierpliwie.

Powróć w zielonych źródłach wiosny.

Pozwól się nieść, święty pyłku, i pozwól sobie opaść

w blasku słońca jak dar nieba.

Cały pył tej ziemi

jest życiem, jest święty, jest duszą, która czeka.

On Second Hill

Where on this wild hill alone

a child watched the evening star,

let these bits of ash and bone

rejoin the earth they always were,

the earth that let her sing her love,

the gift that made the giver

here on the lonely hill above

the valley of the river.

Na tamtym wzgórzu

Na tamto wzgórze, na którym dziecko

obserwowało gwiazdę wieczorną,

niech w jego ziemię powrócą orną

kości i prochy, które nią były,

w ziemię, co pozwoliła śpiewać

miłość, dar dała, który uczył

dawać, tam na samotne wzgórze,

ponad dolinę, ponad ruczaj.

Lullaby

where’s my little fleeting cat

a year a year an hour a day

where’s my little girl at

fleeting away sleeping away

found the way clear away

nowhere far nowhere near

a day a day an hour a year

Kołysanka

gdzie jest kot mój uciekinier

z roku na rok z dnia w godzinę

gdzie moja mała jest dziewczynka

co w dal usnęła w dal mi uciekła

znalazła drogę poszła hen hen

ani daleko ani bardzo blisko

z godziny na rok z roku na dzień

To the Rain

Mother rain, manifold, measureless,

falling on fallow, on field and forest,

on house-roof, low hovel, high tower,

downwelling waters all-washing, wider

than cities, softer than sisterhood, vaster

than countrysides, calming, recalling:

return to us, teaching our troubled

souls in your ceaseless descent

to fall, to be fellow, to feel to the root,

to sink in, to heal, to sweeten the sea.

Do deszczu

Deszczowa matko, rozmaita, niezmierzona,

która bruzdy zraszasz, pola, lasy,

dachy, niską szopę i wysoką wieżę,

która wlewasz do studni wodę czyścicielkę, rozleglejsza

niż miasta, łagodniejsza niż siostrzeństwo, większa

niż wiejski pejzaż, która koisz, przywołujesz:

wróć do nas i swym wiecznym zstępowaniem

naucz nasze dusze skołatane,

jak opadać, być do pary, czuć korzenie,

nurzać się, leczyć, słodkim czynić morze.

Travelers

I

We came from the far side of the river

of starlight and will cross back over

in a little boat

no bigger than two cupped hands.

II

Thinking about compassion.

A firefly in a great dark garden.

An earthworm naked

on a concrete path.

III

I think of the journey

we will take together

in the oarless boat

across the shoreless river.

Wędrowcy

I

Przybyliśmy z tamtego brzegu rzeki

z gwiezdnej poświaty, wrócimy

w łódeczce nie większej

niż dwie złożone dłonie.

II

Myśl o współczuciu.

Ważka w mrocznym ogrodzie.

Dżdżownica – obnażona

na betonowej ścieżce.

III

Myślę o wędrówce

która czeka nas razem

łódką bez wioseł

w dół bezbrzeżnej rzeki.

Meditations

~

Medytacje

There was a jar in Oregon

not this time in Tennessee,

on which I set a crimson pear

without a reason but to see

the charm of chance propinquity.

Był sobie słoik w Oregonie

och, nie, nie w Tennessee tym razem,

pąsową gruszkę postawiłam na nim

patrzcie i uczcie się, jak zniewala

bliskość, na którą przypadek zezwala.

The Fine Arts

Judging beauty, which is keenest,

Eye or heart or mind or penis?

Lust is blindest, feeling kindest,

Sight is strongest, thought goes wrongest.

Sztuki piękne

Barwą piękna co się mieni?

Oko, serce, umysł, penis?

Chuć – ślepota; miłość – miła;

Wzrok ma władzę, myśl zbłądziła.

An Autumn Reading

for Andrea

The poet read in the Scholar’s Room

in the Chinese garden, her words

half heard in rush and crash of rain

on formal ponds and pavements,

like verses cut in an old stone

blurred by moss and lichen.

Under the downpour purple

chrysanthemums nodded in silence.

Wieczór autorski jesienią

dla Andrei

Poetka czytała w pokoju uczonego

w chińskim ogrodzie, jej słowa

zagłuszała galopada deszczu

wśród foremnych chodników i sadzawek,

jak wers wyryty w starym kamieniu

zamazują mchy i porosty.

Pod ciężarem ulewy fioletowe

chryzantemy potakiwały w milczeniu.

“There is always something watching you”

Eight bright bits of jet in the head

of a tiny spider hidden in cracked veneer.

Eye of a goldfish from its clear element

to which ours is all depths and vanishings.

The triple mirror in the half-lit hall

dwindling by repetition into its own dark.

A telescope across the city or on Aldebaran.

Your jealous god. Your neighbor’s sad desire.

The sun itself, whose eye you only meet

briefly, as it begins to turn away.

The old ghost in your room

you’ve never seen, although it visits

timidly, sometimes.

The forest where you’ve lost your way,

though it knows where you are going.

„Zawsze coś na ciebie patrzy”

Osiem lśniących bryłek gagatu w łebku

pajączka ukrytego pod popękanym fornirem.

Oko złotej rybki z jej jasnego żywiołu

przy którym nasz żywioł to otchłań i przepadek.

Potrójne lustro w półciemnym korytarzu

który maleje przez powtórzenie, aż zniknie we własnym mroku.

Teleskop patrzący przez miasto lub na Aldebarana.

Twój zazdrosny bóg. Smutne żądze bliźniego.

Słońce, z którego okiem spotykasz się na chwilę

wtedy, gdy zaczyna się od ciebie odwracać.

Stara zjawa w twoim pokoju,

nigdy jej nie widziałaś,

choć cię lękliwie nawiedza, czasami.

Las, w którym się zgubiłaś,

a który wie, dokąd idziesz.

Outsight

I’m half unseen,

to me, my skin

a screen

to all within.

My eyes can see a star,

but not my mind.

The more I think, the more

I am unfamiliar.

Insight is half blind

and surface-bounded.

Where is my core?

What inwardnesses are

unseen, unsounded?

Wyglądanie

Co pocznę,

sobie niewidoczna?

Moja skóra – parawan,

to, co w środku skrywa.

Oczy widzą gwiazdę,

umysłu nie widzą.

Im więcej myślę, tym bardziej

staję się nieznana. Wgląd

jest na wpół ślepy,

ślizga się po wierzchu.

Gdzie mój rdzeń?

Czego w głębiach,

co się nocą roją,

nie można ujrzeć, pojąć?

Lesser Senses

Thinking of beauty

as sight we keep forgetting

the warmth of the fire

in the brightness of firelight,

in graceful ripples the grace

of water to thirst.

Soft as air, the touch of fur

on the touching hand

is as beautiful surely

as the curve of the cat’s leap.

No keener beauty

than a dry branch of sagebrush,

the harsh, poignant scent

bringing the silent desert

distances back to the heart.

Gorsze zmysły

Jeśli myślimy, że piękno

to wzrok, zapominamy

o cieple, które idzie z ognia

w jaskrawym świetle kominka,

o wdzięku pokrytej zmarszczkami wody,

która gasi pragnienie.

Gładki jak powietrze dotyk futra

pod dłonią, która go dotyka,

jest z pewnością nie mniej piękny

niż krzywizna kociego skoku.

Nie ma większego piękna

nad suchą gałąź bylicy,

nad ten ostry, cierpki zapach,

który sprowadza z daleka niemą

pustynię z powrotem do serca.

A Cento of Scientists

Alternating lines from Charles Darwin,

Galileo Galilei, and Giordano Bruno


There is grandeur

The sun with all the circling planets it sustains

God is glorified and the greatness of his kingdom

made manifest

in this view of life

the sun with all the circling planets yet

glorified not in one but in countless suns

from so simple a beginning endless forms

the sun with all the planets it sustains yet can ripen

a bunch of grapes

not in a single earth, a single world, but in a thousand

thousand

endless forms most beautiful and most wonderful

the sun can ripen a bunch of grapes as if it had

nothing else in the universe to do

not in a single world but in a thousand thousand,

an infinity of worlds

endless forms most beautiful and most wonderful

have been and are being evolved

as if it had nothing else in the universe to do

All things are in the universe, and the universe

is in all things, we in it and it in us

There is grandeur in this view of life

Centon naukowców

Kolejne wersy to cytaty z Charlesa Darwina,

Galileusza i Giordana Bruna


Jest majestat

słońce, a z nim wszystkie krążące planety, które ono

karmi

Bogu chwała, a potęga Jego królestwa widoczna jest

w tym obrazie życia

słońce, a z nim wszystkie krążące wokół niego planety

znajdują chwałę nie w jednym, ale w niezliczonych

słońcach

z tak prostego początku tak nieprzebrane formy

słońce karmi krążące planety, nasyca też życiem kiść

winogron

nie na jednej ziemi, ani nie w jednym słowie,

w tysiącach tysięcy

nieskończonych form najpiękniejszych i cudownych

nad wyraz

nasyca życiem kiść winogron jakby we wszechświecie

nie miało nic innego do zrobienia

nie w jednym świecie, ale w tysiącach tysięcy,

w światów nieskończoności

niezliczone formy najpiękniejsze i cudowne nad wyraz

wyłoniły się i wyłaniają

jakby we wszechświecie nie miały nic innego do

zrobienia

Rzeczy są we wszechświecie, wszechświat jest

w rzeczach, my w nim, a on w nas

Jest majestat w tym obrazie świata

How it Seems to Me

In the vast abyss before time, self

is not, and soul commingles

with mist, and rock, and light. In time,

soul brings the misty self to be.

Then slow time hardens self to stone

while ever lightening the soul,

 

till soul can loose its hold of self

and both are free and can return

to vastness and dissolve in light,

the long light after time.

Jak ja to widzę

W bezkresnej głębi przed początkiem czasu

jaźni nie ma, a dusza miesza się z mgłą,

ze skałą i ze światłem. Z czasem

dusza nadaje mglistej jaźni życie.

Następnie czas zamienia jaźń w kamień

jednocześnie oświetlając duszę,

aż ta straci nad jaźnią panowanie

i obie staną się wolne, powrócą

w bezkres, by rozpłynąć się w świetle,

w długim świetle po końcu czasu.

Elegies

~

Elegie

It Used to Be

It used to be the shine of streetlights

on a rain-wet street was winter

and summer was outdoors and most of the time.

A season’s slant of light noticed only

in August on the golden knolls, the hint

of ending, to love that well. . . The moon

was full and half and full and gone again

just as it pleased. Mostly the wind blew sweet

in off the Bay, but not the rare,

dry, bare north wind, the earthquake wind.

Sea fog, dear fog, came drifting in the Golden Gate

sometime in the afternoon and in the year

and was everywhere a while, the garden dripped

in a grey hush, then it was all gone.

I am wise to the seasons now. I foretell

an altered light,

observe the Solstice and the Equinox,

am eased by the majestic order. I am old.

Yet still when fog from the river rises

silent and unforeseen, and the bright morning is all gone

into the uncreated, I rejoice.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?