Komisarz Gordon. Jeszcze jedna sprawaTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa



Karta redakcyjna

1. Tajemnicze odgłosy

2. Mądry policjant

3. Duży, silny policjant

4. Zaginęło dwoje dzieci!

5. Kazjedzone?

6. Nowe przesłuchania zabawy

7. Czekanie, czekanie

8. Piec ciasto

9. Ważna dyskusja o tym, co ma robić każdy z policjantów

10. Ekspedycja ratunkowa

11. Wszyscy pomagać!

12. Wszyscy mogą spać spokojnie

Tytuł oryginału: KOMMISSARIE GORDON – ETT FALL I ALLA FALL

Opieka redakcyjna: DOROTA WIERZBICKA

Redakcja: ANNA RUDNICKA

Korekta: EWA KOCHANOWICZ, BARBARA TURNAU

Opracowanie graficzne wersji papierowej na podstawie oryginału: PIOTR KOŁODZIEJ

Text © Ulf Nilsson, 2016

Illustrations © Gitte Spee, 2016

First published by Bonnier Carlsen Bokförlag, Stockholm, Sweden

Published in the Polish language by arrangement with Bonnier Rights, Stockholm, Sweden

© Copyright for the Polish translation by Barbara Gawryluk, 2018

© Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo Literackie

ISBN 978-83-08-06512-9

Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o.

ul. Długa 1, 31-147 Kraków

tel. (+48 12) 619 27 70

fax. (+48 12) 430 00 96

bezpłatna linia telefoniczna: 800 42 10 40

e-mail: ksiegarnia@wydawnictwoliterackie.pl Księgarnia internetowa: www.wydawnictwoliterackie.pl

Konwersja: eLitera s.c.


Tajemnicze odgłosy


.

W lesie panowała ciemna jesienna noc, a między drzewami strasznie wył wiatr. Słychać było przeraźliwe pohukiwanie sowy.

Na skraju lasu stał niewielki posterunek policji. W środku zawsze świeciło się światło, które przyjaźnie rozjaśniało ciemność. Na posterunku w każdej chwili można było otrzymać pomoc, drzwi nigdy nie były zamknięte na zamek.

Najpierw wchodziło się do dużego pokoju. Po lewej stronie znajdował się wieszak, na którym wisiały dwa eleganckie mundury policyjne. Na prawo stała szafka, a za jej szklanymi drzwiczkami schowany był czarny pistolet i straszna policyjna pałka. Na wprost ustawiono potężne biurko, a na nim leżała starodawna pieczęć.

W głębi widać było dawną celę więzienną; nadal prowadziły do niej zakratowane drzwi, chociaż teraz była to sypialnia komisarzy.

Kiedy wchodziło się do środka, przeważnie można było zobaczyć szefa policji, który całkiem spokojnie leżał w swoim łóżku z otwartymi ustami, cicho pochrapując i posapując.


W tej chwili w wielkim łóżku leżała pod kołdrą komisarz Paddy, malutka jak bułeczka cynamonowa.

Paddy była myszą i miała zero lat. Teraz to ona dowodziła na posterunku, bo stary komisarz Gordon korzystał z urlopu. Na dodatek to był bardzo długi urlop...

Nagle coś zakłóciło nocną ciszę. Ktoś zaczął drapać w szybę. Drap, drap, tak jakby głodne dzikie zwierzę chciało dostać się do środka.

Paddy natychmiast się obudziła i usiadła w łóżku. Za oknem dostrzegła bezkształtną postać, drepczącą po rabatkach. Słychać było wzdychanie i jęczenie.

Paddy wyskoczyła z łóżka i zaczęła skradać się do drzwi. Za drugim oknem dostrzegła cień i wielką czarną głowę. A może to były dwa straszne stworzenia?

Zebrała się na odwagę, otworzyła drzwi i zawołała w ciemność:

– O co chodzi?!

Nikt nie odpowiedział. Było całkiem cicho, tylko z daleka dobiegało pohukiwanie sowy.

– W imię prawa! – dodała Paddy.

W dalszym ciągu panowała cisza. Komisarz Paddy pociągnęła nosem, żeby wywęszyć jakiś ślad. Poczuła tylko słaby zapach starego przyjaciela Gordona, ponieważ w dalszym ciągu pachniały różne jego rzeczy. A może tylko jej się zdawało? Bardzo zatęskniła za Gordonem.


Nagle opanował ją strach. Była samotną małą myszą w środku lasu. Stała nadal w drzwiach, wiał wiatr, ogonek miała lodowaty, a wąsy drżały jej z zimna. Może zadzwonić na policję? – pomyślała. Ale wtedy przypomniała sobie, że policja to ona...

Paddy popatrzyła przestraszona w ciemność. Była policjantką i znała swoje obowiązki, więc jednak musiała być dzielna.

Zawołała:

– Zapraszamy na policję! Jesteśmy tu, żeby ci pomóc...

Oczywiście głos jej trochę drżał.

Weszła z powrotem do środka. Włożyła swoją piękną czapkę policyjną i usiadła za wielkim biurkiem. Miała na sobie różową koszulę nocną, dużą czapkę ze złotymi ozdobami, w łapce trzymała wielką pieczęć i dziarsko nuciła piosenkę, którą chciała zapisać. Był to policyjny marsz.

Sporządziła notatkę o tym, co się wydarzyło:

Tajemnicze dapanie, darpanie drapanie. Trzeba wezwać Gordona.

Całe lato Paddy ćwiczyła pisanie. Teraz szło jej to całkiem nieźle, ale słowa „drapanie” jeszcze nigdy wcześniej nie użyła.

Wyjęła pieczęć i przyłożyła ją do kartki. Przesunęła trochę w prawo, potem odrobinę w lewo i przycisnęła z całej siły. PANG!

Kiedy rano słońce zajrzało do środka, Paddy nadal siedziała za biurkiem. Tej nocy niewiele spała!


Zrobiła sobie herbatę i zjadła poranne ciastko. Orzechowa babeczka smakowała wyśmienicie. Posiliła się dodatkowo jeszcze jednym orzechem laskowym. Paddy zawsze ożywiała się po zjedzeniu orzechów.


Potem umyła się, zanurzając w wodzie czubki paluszków i pucując pyszczek. Włożyła swoje codzienne ubranie, opuściła posterunek i ruszyła energicznie przez las.

Gordon przebywał teraz w małej chatce nad jeziorem. Z komina unosił się słaby dym. Był to bardzo uspokajający widok. Na werandzie stał leżak z materiału w paski, a na haku wisiała czarna peleryna przeciwdeszczowa. Paddy zapukała, a potem otworzyła drzwi.

Gordona nie było w środku. Prawie cały pokój zajmowało wielkie zasłane porządnie łóżko. W kominku dopalał się ogień. Na stoliku nocnym obok rozłożonej książki stał dzbanek z herbatą i kubek. Wszędzie widać było okruchy ciastek. Paddy je powąchała. Hm, Gordon też zjadł babeczki orzechowe na śniadanie. Kubek był pusty, dzbanek letni. Gordon zjadł śniadanie przed chwilą, a potem wyszedł w jakiejś sprawie.

Poczekam na niego, pomyślała Paddy.

Przyjrzała się książce: WESOŁE HISTORIE O MYSZACH I ROPUCHACH. Gordon czytał właśnie historię, która zaczynała się tak:

„Była sobie myszka, która zobaczyła nietoperza.

– Patrz, mamo. Anioł!”.

Paddy zachichotała. Nietoperz jest myszą ze skrzydłami i lata. Mysz, która potrafi latać! Wyobraziła sobie Gordona, jak leżał tutaj, jadł orzechowe babeczki, czytał wesołe historyjki i śmiał się, aż mu się trząsł wielki brzuch.

Paddy ponownie zatęskniła za Gordonem. Nie jest dobrze, jeśli policjant jest sam, pomyślała. Dwoje policjantów myśli podwójnie dobrze. Dwoje policjantów jest podwójnie dzielnych.


Potem usiadła na leżaku na werandzie. Usłyszała wesołą piosenkę.

– „BUM, BUM, BUM na spacerze!

W lesie jest zawsze wesoło!

W małym przedszkolu BUM, BUM, BUM”.

To dzieci z leśnego przedszkola wybrały się na wycieczkę. Paddy zasalutowała w kierunku prowadzącej grupę nauczycielki. Wszystkie przedszkolaki miały plecaczki i ubrane były w kamizelki w kwiatki. Maszerowały gęsiego i paplały, a Paddy nie mogła się oprzeć i podsłuchiwała:

 

Ropusze dziecko: – Będę się ślizgać na glinie, będę się...

Krecie dziecko: – Zgubiłem mój plecak.

Nauczycielka: – Ja go mam!

Królicze dziecko: – Potem zbudujemy domek i w nim zamieszkamy!

Wiewiórcze dziecko: – Będziemy rolnikami i posiejemy orzechy...

Królicze dziecko: – Orzechy, fuj! Najlepsze są marchewki. I musimy mieć ciastka!


Ależ one trajkotały! Paddy wstała z leżaka, powinna wracać do pracy na posterunek.

Zastanawiała się: Dlaczego ktoś w środku nocy drapie w okno posterunku policji? A potem po prostu znika.

I gdzie jest Gordon?


Mądry policjant


.

Gordon siedział nad strumykiem i łowił ryby. Spławik podskakiwał na wodzie, a pod powierzchnią pływało kilka płotek, które podjadały kawałek chleba.

– Cześć rybki – powiedział Gordon.

Był na urlopie. Długim urlopie. Może to była nawet emerytura. Całe życie pracował jako szef policji, w końcu poczuł się bardzo wyczerpany i zmęczony. Miał ochotę tylko na spanie i jedzenie ciastek. Ale teraz znowu wróciła mu energia.

W czasie minionych tygodni dużo rozmyślał o swoim życiu na wiecznej policyjnej służbie, w policyjnej czapce i z pieczęcią, którą przybijał, kiedy podejmował ważne decyzje.

Nie miał czasu na nic innego.

Siedział więc teraz ze swoją wędką i zastanawiał się, co ma zrobić.

Słońce było coraz niżej. Gordon wyciągnął wędkę. Oczywiście nic nie złowił.

– Cześć rybki – mruknął. – Zobaczymy się jutro.

Szedł do domu, nucąc piosenkę.

Na ścieżce pojawiły się dwie myszki. Pozdrowiły go grzecznie, a on zasalutował im z przyzwyczajenia. Oj nie, przecież komisarz Gordon nie był już policjantem. Był tylko Gordonem.


Dotarło do niego, o czym rozmawiały myszki.

– Ta nowa policjantka jest bardzo sprytna i dzielna – powiedziała jedna. – Najlepsza na świecie.

– Ładnie wygląda w tej czapce – dodała druga.

Gordon wszedł do swojego domku. Zjadł cztery ciastka, ale nie smakowały mu tak jak zawsze. Przekartkował książkę z wesołymi historyjkami. Nie, wcale nie były śmieszne. Czuł się okropnie.


– Byłem policjantem przez całe moje życie – powiedział sam do siebie. – Wiem wszystko o pracy policyjnej w lesie i w polu.

Poczuł się trochę lepiej i zjadł jeszcze dwa ciastka. Tak, teraz smakowały wyśmienicie!

– Trudno jest być policjantem, bo policjant nie myśli o sobie – westchnął. – Policjant myśli o innych zwierzętach w swoim rejonie! Policjant nigdy nie jest zły, tylko bardzo wyrozumiały. Najważniejsze jest przecież, żeby wszyscy mieszkańcy lasu byli szczęśliwi i bezpieczni.

Zjadł jeszcze kilka kruchych ciastek.

Nagle ogarnęła go irytacja z powodu dwóch młodych myszy.

– Najlepsza na świecie! Sprytna! Ech!

Zawód policjanta jest ważny i odpowiedzialny – pomyślał. – Zawsze należy być na miejscu, na swoim małym posterunku. W każdej chwili trzeba być gotowym, żeby zająć się kimś, kto jest smutny.

To może być wiewiórka okradziona z orzechów, którą powinno się pocieszyć i poczęstować filiżanką herbaty! Wysłuchać i spróbować zrozumieć jej zawiłą historię. Pamiętać o jej zaginionych orzechach.

Potem śledzić i szukać śladów. Uf! Skradać się za srokami i obserwować zaskrońce.

Leżeć w łóżku i myśleć. Rozpracowywać wszystkich podejrzanych i dojść do tego, kto jest przestępcą.


W końcu być surowym wobec tych, którzy zrobili coś złego. Wymyślić odpowiednią i niegroźną karę. Odpowiednią i niegroźną!

Naprawdę nie wystarczy chodzić dokoła i ładnie wyglądać w czapce! Ha!

Gordon wyjął kartkę i zaczął pisać.

„Mądry policjant nigdy nie jest zły i przede wszystkim myśli o innych”.

Teraz musiał tylko przybić pieczęć i schować kartkę w szufladzie z ważnymi notatkami.

Ale przecież nie miał ani pieczęci, ani szuflady. To niedopuszczalne. Nie mogło być tak, że rozwiązał już swoją ostatnią sprawę.

– Chcę znowu być komisarzem policji! – zawołał głośno. – Chcę pracować nad jeszcze jedną sprawą!

Dzisiaj wieczorem wychodzę z domu i poprowadzę śledztwo, postanowił.

Na zewnątrz padało, więc tak jak poprzedniej nocy musiał włożyć swój czarny kapelusz wędkarski, pelerynę i kalosze wydające w błocie chlupoczące dźwięki...


Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?