Wybierz sukces

Tekst
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Jakie będą ostatnie słowa, które wypowiesz do ukochanych bliskich?

Dedykuję tę książkę mamie i tacie, Jean i Zigowi Ziglarom. To oni zapewnili mi wszystko. Ich słowa i czyny zawsze były jednoznaczne i nie pozostawiały żadnych wątpliwości co do ich wiary w Boga. Ich nauki nadal rozbrzmiewają echem w moim sercu. To oni pokazali mi, jak wybierać sukces.

Gdybym miał poprosić kogoś o napisanie wstępu do tej książki, byliby to moi rodzice. Niedawno uświadomiłem sobie, że w rzeczywistości już to uczynili.

Ostatnie słowa, które napisał do mnie mój tata, brzmiały: „Mojemu synowi, którego kocham, z którego jestem bardzo dumny i za którego jestem bardzo wdzięczny. Rz 8,28”.


Tata zmagał się z chorobą Alzheimera i widać, z jakim trudem przyszło mu napisanie tego zdania – w jego piśmie widoczne jest jego serce.

Mama wypowiedziała do mnie ostatnie słowa w szpitalu, na czterdzieści osiem godzin przed odejściem do wieczności. Kiedy wychodziłem, gestem poprosiła, abym do niej podszedł. Nachyliłem się nad nią, a ona ujęła mnie za szyję i szepnęła mi do ucha: „Jestem z ciebie taaaaaka dumna i tak baaaaardzo, bardzo cię kocham”.

Mama i Tata pozostawili mi dziedzictwo, które będzie rozprzestrzeniać się przez całą wieczność. Opierało się ono na świadomych wyborach, których dokonywali.

Ty także możesz pozostawić świadome dziedzictwo.

Zapytam zatem jeszcze raz: Jakie będą twoje ostatnie słowa?

Część 1

ZACZYNA SIĘ OD

DLACZEGO

Prawdopodobnie najczęstsze pytanie, z jakim spotykam się jako mówca i coach kadry kierowniczej, brzmi: „Tom, nie jestem pewny, czy to, czym się obecnie zajmuję w życiu, jest właściwe. Czy możesz mi udzielić jakiejś rady dotyczącej tego, co robię?”. Ludzie opowiadają mi także o bieżących frustracjach związanych z pracą, karierą, biznesem lub kierunkiem, w jakim podążają w życiu. Odpowiadam pytaniem: „Dlaczego robisz to, co robisz?”. W dziewięciu z dziesięciu przypadków mój rozmówca wzrusza ramionami i udziela chaotycznej odpowiedzi.

Bardzo ważne jest doprecyzowanie swojego dlaczego. Zrobienie tego otwiera drzwi do tego, co się robi, i przemienia to, jak się wszystko robi. Planowanie staje się frajdą, a poświęcenie we wszystkim, co się robi, po prostu sposobem, w jaki przeżywa się swoje życie.

Każdemu może przytrafić się niesamowity dzień, tydzień, a nawet miesiąc, ale aby twoje jak było nadzwyczajne przez całe życie, potrzebne ci jest wielkie dlaczego. Dobra wiadomość – odkrycie swojego dlaczego jest wyborem! A kiedy twoje dlaczego staje się jasne, twoje jak przemienia się i otwierają się przed tobą kolejne drzwi wskazujące na twoje co.

Rozdział 1

Jakie jest twoje „dlaczego”?

Zdefiniuj sukces, sens i dziedzictwo

Jakie jest twoje dlaczego?

Po moim wystąpieniu podczas pewnego wydarzenia podszedł do mnie młody mężczyzna i wyznał mi: „Wierzę w to, co powiedziałeś na temat prawdziwych celów oraz odkrywania swojego dlaczego, ale znam siebie i wiem, że nawet jeśli zacznę pracować nad swoimi celami, wytrwam przez jakieś trzy dni, a następnie coś mnie od tego odciągnie. Jak mogę się skupić na robieniu tego, co powinienem?”.

Zaczęliśmy rozmawiać. Zadawałem mu pytania. Dowiedziałem się, że ma czwórkę dzieci w wieku do sześciu lat, że on sam jest pod trzydziestkę, że ma bardzo dobrą pracę i osiąga świetne wyniki. Chciał przejąć kontrolę nad swoją przyszłością, aby nie być skazanym na łaskę pracodawcy. Pragnął zrównoważonego sukcesu we wszystkich dziedzinach swojego życia.

Ponieważ nie mieliśmy zbyt wiele czasu na rozmowę, naciskał, abym udzielił mu natychmiastowej odpowiedzi.

– Co mam zrobić, żeby wytrwać w konsekwentnym dążeniu do swoich celów?

– Czy podchodzisz do tego na tyle poważnie, że byłbyś skłonny zacząć od poświęcania piętnastu minut dziennie na zorganizowanie sobie życia, którego pragniesz? – zapytałem.

– Tak – odparł.

– Świetnie! Oto co proponuję. Musisz wykształcić w sobie kilka fundamentalnych nawyków, które będą wpływać na wszystko inne, co będziesz robił. Proponuję, abyś rozpoczynał każdy dzień od zrobienia trzech rzeczy. Po pierwsze, zarezerwuj sobie początkowe piętnaście minut dnia. Czy jesteś w stanie to zrobić?

– Tak – odpowiedział.

– Po drugie, musisz zmienić swój sposób myślenia i postrzegania siebie. Stworzyliśmy karty Ziglara do rozmów z samym sobą (załączone na stronie 285). Czytaj je na głos do siebie, patrząc w lustro. Wszystkie cechy, które decydują o naszym sukcesie, takie jak dyscyplina, rzetelność, lojalność i jeszcze jakieś trzydzieści pięć innych, już w sobie masz. Musisz je rozpoznać, przypomnieć je sobie i je rozwinąć. Ta codzienna praktyka odmieni sposób, w jaki postrzegasz siebie, co zmieni twoje zachowanie, a to z kolei pozwoli ci osiągnąć efekt, jakiego pragniesz. Czy jesteś w stanie zobowiązać się do czytania karty każdego ranka? To zajmuje około trzech minut.

– Tak, jestem w stanie się do tego zobowiązać – odparł.

– Po trzecie, powinieneś poświęcać około dwunastu minut na analizę czterech najważniejszych dla ciebie celów, nad osiągnięciem których obecnie pracujesz, oraz na zaplanowanie dnia zgodnie z priorytetami. To jest czas, w którym potwierdzasz swoje priorytety i cele oraz zobowiązujesz się do robienia tego, co przyczyni się do zbudowania życia, jakiego pragniesz. Czy to też jesteś w stanie robić?

– Tak – odrzekł. – Ale znam siebie. Rozpocznę w ten sposób, a mniej więcej po trzech dniach wrócę do moich nawyków: oglądania telewizji lub do grania w gry komputerowe do późna w nocy. Jak wytrwać w takim postanowieniu?

Ten mężczyzna mówił na głos to, co myślą niemal wszyscy:

Wiem, że powinienem, ale...

Ten plan zadziałałby, gdybym tylko nie był tak...

To z pewnością byłoby fajne, ale...

Rozumiesz, o co chodzi.

– Czy robienie tych rzeczy codziennie przyniosłoby ci jakąś korzyść? – zapytałem.

– Zdecydowanie tak – odpowiedział.

– W jaki sposób?

– Zmieniłoby to moje życie. Chcę osiągnąć wielkie rzeczy i wiem, że jestem do tego zdolny.

– Świetnie – powiedziałem. – Co masz na myśli, mówiąc, że zmieniłoby to twoje życie? Czy oznaczałoby to, że miałbyś więcej pieniędzy?

– Tak – odparł.

– Więcej niż dziesięć tysięcy dolarów rocznie?

– Na pewno – odrzekł.

– A zatem opłacałoby się wstawać codziennie piętnaście minut wcześniej. Jak sądzisz?

– Rzeczywiście. Ale znam siebie. Po jakichś trzech dniach sobie odpuszczę.

– Mam dla ciebie propozycję, która, jak sądzę, może ci pomóc wytrwać w podjętych zobowiązaniach. Potrzeba przynajmniej sześćdziesięciu sześciu dni na wykształcenie nowego nawyku i utrwalenie go. Proponuję, abyś wypisał mi dziś czek na dziesięć tysięcy dolarów, a następnie przez sześćdziesiąt sześć dni rozpoczynał każdy dzień tak, jak ci zasugerowałem. Wysyłaj mi też codziennie SMS-a, w którym poinformujesz mnie, że przeszedłeś piętnastominutowe przygotowanie do dnia. Jeżeli zrobisz to codziennie przez najbliższe sześćdziesiąt sześć dni, zwrócę ci czek. Jeśli opuścisz choć jeden dzień, zatrzymam go. Czy sądzisz, że będziesz w stanie wytrwać?

– Tak, jestem o tym przekonany. Nie mam wątpliwości – powiedział.

– Dlaczego byś to zrobił, skoro powiedziałeś mi, że w przypadku pierwszego scenariusza także zyskałbyś dziesięć tysięcy?

– Prawdopodobnie to kwestia obawy przed stratą.

Uwielbiam szczerych ludzi.

Oto sedno: to jest wybór!

Dążenie do życia, którego się pragnie, jest kwestią wyboru. Młody mężczyzna trwał w swojej strefie komfortu. Nie miał zbyt wielu trosk. Oddanie mi dziesięciu tysięcy dolarów zabolałoby go jednak tak, że byłby wystarczająco zmotywowany, by wstawać każdego ranka piętnaście minut wcześniej. Czyż większość ludzi nie żyje w ten sposób? Poruszając się pasem wolnego ruchu przeciętności? Zmieniają pas jedynie w celu uniknięcia wypadku lub wręcz dopiero wtedy, gdy już się wydarzy.

Pomyśl o tym.

Ludzie zaczynają poważnie myśleć o swoich wydatkach, kiedy zjawia się komornik, aby zabrać ich samochód.

Ludzie zaczynają poważnie myśleć o zdrowiu, kiedy trafiają na stół operacyjny, bo konieczny jest pilny zabieg kardiologiczny.

Ludzie zaczynają poważnie myśleć o popracowaniu nad związkiem, kiedy współmałżonek informuje, że występuje o rozwód.

Dobra wiadomość. Tak nie musi być. Wszyscy potrzebujemy tego, czego brakowało temu młodemu mężczyźnie. Jasno sformułowanego dlaczego. Marzenia, które jest tak wielkie i tak nieodparte, że przyciąga jak magnes.

Jakie jest twoje dlaczego? Jakie jest twoje marzenie?

Jeszcze go nie masz? W porządku. Przygotuj się. Niniejsza książka zabierze cię w podróż od przetrwania do stałości, sukcesu, sensu, a ostatecznie – dziedzictwa.

Być może masz wielkie dlaczego i wielkie marzenia, ale nie wiesz, jak je spełnić. Doskonale. Jesteś we właściwym miejscu.

Przetrwanie

Kiedy nie wiesz, dokąd zmierzasz, każdy kierunek wydaje ci się dobry.

Tryb przetrwania pojawia się wtedy, kiedy nie masz pojęcia, kim jesteś ani kim chcesz być. Twoim jedynym celem jest przeżycie kolejnego dnia. Ludzie funkcjonujący w trybie przetrwania przyjmą niemal każdą pracę, która pozwoli im zabezpieczyć podstawowe potrzeby, bez względu na to, czy będzie ich ona pasjonowała, czy nie, ponieważ nie wierzą w to, że mają wybór. Jeśli inni ludzie mówią ci, co powinieneś robić, a ty za tym idziesz, istnieje prawdopodobieństwo, że funkcjonujesz w trybie nastawionym na przetrwanie.

 

Stałość

Wiem, czego chcę.

Stałość polega na tym, że wiesz, czego chcesz i kim chcesz się stać. Nie dajesz się już prowadzić przez wichry życia; jesteś natomiast zmotywowany pragnieniem, by stać się osobą, do bycia którą stworzył cię Bóg. Możesz nie do końca wiedzieć, dokąd prowadzi cię życie, ale znasz kierunek i jesteś podekscytowany swoim rozwojem. Każda okazja, którą przyjmujesz, wpisuje się w twój plan na życie, a nie opiera jedynie na opiniach innych.

Sukces

Jaka jest twoja definicja sukcesu?

Niestety, zbyt wiele osób niewłaściwie go definiuje. Sukces to coś więcej niż pieniądze czy sława. Słyszałem reklamę radiową firmy prawniczej specjalizującej się w sprawach związanych z opieką nad dzieckiem. Skierowana była do mężczyzn, którzy poświęcili swoje zdrowie i relacje rodzinne, aby osiągnąć sukces zawodowy, i choć teraz mają mnóstwo pieniędzy, nie są w stanie odzyskać tego, co stracili. Jeśli chcesz osiągnąć życiowy sukces, potrzebny ci jest zrównoważony sukces we wszystkich siedmiu sferach życia: intelektualnej, duchowej, fizycznej, rodzinnej, finansowej, osobistej i zawodowej. Nauczyłem się tej koncepcji od mojego ojca Ziga Ziglara w młodości i dorastałem, patrząc, jak codziennie pracował nad każdą z tych sfer.

Sukces polega na maksymalnym wykorzystaniu zdolności otrzymanych od Boga.

Zig Ziglar

Jednym z naszych przekonań jest to, że powinniśmy określać miarę swojego sukcesu w odniesieniu do osiągnięć innych ludzi. Szybko jednak uświadamiamy sobie, że jedni ludzie w określonych dziedzinach życia osiągnęli więcej, a drudzy mniej. Uwielbiam wspaniałe historie o sukcesach innych ludzi. Często mnie one inspirują, ale żadna z nich nie określa mojego potencjału.

Ci, którzy mają właściwe spojrzenie na sukces, rozumieją, że sposób, w jaki postrzegamy naszą przyszłość, jest znacznie ważniejszy od tego, co robią inni, i od bieżących okoliczności.

Przez ponad czterdzieści lat wielokrotnie dostępowałem zaszczytu słuchania, jak mój tata przemawiał do tysięcy ludzi. Fascynował tłumy. Jego słuchacze śmiali się, doznawali olśnienia i zaczynali wierzyć w siebie. Jak to robił? Dając im nadzieję!

Mój tata często prosił publiczność o zrobienie dwóch rzeczy. Najpierw mówił: „Niech podniosą rękę ci, którzy są w stanie w ciągu najbliższych siedmiu dni zrobić w swoim życiu osobistym, zawodowym, rodzinnym lub duchowym coś, co pogorszyłoby ich sytuację”.

Po usłyszeniu pierwszej prośby przez audytorium przebiegał szmer zdumienia: oto najbardziej optymistyczny i pozytywny człowiek na tej planecie proponuje publiczności coś tak destruktywnego. Prawda jest jednak taka, że istotnie zawsze jesteś w stanie zrobić coś, co sprawi, że twoje życie się pogorszy! Możesz przecież odciąć sobie palec lub zmieszać z błotem szefa – lista takich rzeczy jest nieskończona.

Następnie ojciec kierował do audytorium drugą prośbę: „Niech podniosą rękę ci, którzy są w stanie w ciągu najbliższych siedmiu dni zrobić w swoim życiu osobistym, zawodowym, rodzinnym lub duchowym coś, co polepszyłoby ich sytuację”.

Po tej prośbie spoglądałem na widownię i widziałem, jak tysiące rąk unoszą się w górę! Oczywiście, że jesteś w stanie polepszyć swoje życie. Możesz wysłać SMS-a do członka rodziny lub bliskiego przyjaciela, że go kochasz. Możesz poćwiczyć, zjeść zdrowy posiłek, pospać dłużej niż siedem godzin – ta lista też się nie kończy. Oto istota mentalności sukcesu. Nadzieja rodzi się wtedy, gdy zrozumiesz, że masz moc czynienia rzeczy lepszymi lub gorszymi, a wybór należy do ciebie.

Wybór należy do ciebie. Ta książka ma cię przekonać do tego, byś wykorzystał moc, którą już masz, do zorganizowania sobie życia, którego naprawdę pragniesz.

Możesz oczywiście stwierdzić: „Ale moja sytuacja jest wyjątkowa. Być może ty masz tę moc lub inni ją mają, ale nie ja. Nie wiesz, przez co przeszedłem”.

To prawda. Mentalność sukcesu jest prosta do opisania, ale niełatwa do przyjęcia. To wymaga nieco wysiłku. Najpierw musisz uwierzyć, że masz moc czynić rzeczy lepszymi. Następnie musisz przystąpić do działania i zmienić sposób, w jaki postrzegasz przeszłość.

Odzyskiwanie przeszłości

Kiedy prowadzę szkolenia dla kadry kierowniczej, uwielbiam zadawać mocnym tonem pytanie: „Żarty sobie stroisz?”. Nauczyłem się tego od jednego z moich mentorów Dale’a Dodsona. Dale jest człowiekiem odnoszącym niezwykłe sukcesy, prezesem zarządu naszej firmy, ale jak większość ludzi, których znam, musiał stawić czoła poważnym wyzwaniom i problemom. Często zadawał mi trudne pytania związane z firmą, a ja podawałem mu powód, dla którego nie mogliśmy czegoś zrobić. W odpowiedzi pytał: „Żarty sobie stroisz?”. Następnie wyjaśniał, że często powód, dla którego nie zamierzałem czegoś zrobić, był powodem, dla którego właśnie powinienem.

Wiele lat temu prowadziłem rozmowę telefoniczną z pewnym uczestnikiem mojego szkolenia, który zmagał się ze swoją aktualną sytuacją życiową. Przestał wierzyć w swoje kompetencje zawodowe. Oboje z żoną byli pośrednikami w handlu nieruchomościami i kiedy w 2008 roku na rynku pękła bańka, ich wspólny dochód spadł z czterystu tysięcy dolarów do mniej niż siedemdziesięciu. Finansowo stracili niemal wszystko, ucierpiało ich małżeństwo, prawie się rozstali. Kiedy z nim rozmawiałem, ich związek miał się już dobrze, ale sytuacja na rynku nieruchomości wciąż jeszcze nie była dobra, a jego kariera zawodowa wisiała na włosku.

Oto jak przebiegła nasza rozmowa:

– Tom, po prostu nie sądzę, abym dalej był w stanie zajmować się nieruchomościami. Kto by mnie chciał? Straciliśmy wszystko. Dlaczego ktoś miałby chcieć robić ze mną interesy?

– Żarty sobie ze mnie stroisz? – odparłem.

Po drugiej stronie zaległa cisza.

– Nie rozumiem, Tom. O co ci chodzi?

– Pozwól, że zadam ci inne pytanie. Od czasu, gdy pękła bańka na rynku nieruchomości, wiesz więcej czy mniej na temat tego, jak zrobić interes w tej branży?

– Och, wiem znacznie więcej niż wcześniej. Musiałem stać się bardzo kreatywny. Nie ma już łatwych interesów – odrzekł.

– Jaki procent transakcji dotyczy dziś ludzi będących w beznadziejnej sytuacji? – zapytałem.

– Znaczny – powiedział.

– A zatem mówisz mi, że obecnie wiesz o wiele więcej na temat nieruchomości, niż wiedziałeś kilka lat temu, oraz że większość ludzi doświadcza podobnych trudności do tych, przez które ty przeszedłeś. Są wystraszeni i nie mają pojęcia, co zrobić.

– Tak. Zgadza się – odparł.

– Żarty sobie ze mnie stroisz? – spytałem ponownie.

– Co masz na myśli, Tom?

– Właśnie powiedziałeś mi, że obecnie wiesz na temat rynku nieruchomości więcej niż kiedykolwiek wcześniej w życiu, że sam wiele przeszedłeś i że nieobcy ci lęk oraz że większość twoich klientów obecnych i potencjalnych jedzie na tym samym wózku. Uważam, że jesteś w stanie pomóc większej liczbie ludzi niż kiedykolwiek wcześniej. Znam cię wystarczająco dobrze, żeby wiedzieć, że możesz pomagać swoim klientom lepiej niż dotychczas, ponieważ trzymasz się w swoim życiu zasad moralnych. Przecież walczyłeś o swój związek i tę walkę wygrałeś. Rynek potrzebuje teraz ciebie, twoich umiejętności i twojego doświadczenia.

– Okej. Wow! Nie postrzegałem tego w ten sposób – odrzekł.

Następnie rozmawialiśmy o tym, co mógłby zrobić, aby rozwinąć swoją działalność, skupiając się na rozwiązaniach, a nie na problemie. Mój klient zdołał już rozeznać, na czym polega problem – i to już pierwszy krok we właściwą stronę – jednakże koncentrowanie się na tym problemie nie prowadziło do jego rozwiązania. Skupianie się na rozwiązaniach, a następnie podejmowanie działań to klucze do sukcesu.

Nic się w jego życiu nie zmieniło, ale zmieniło się jego spojrzenie na okoliczności. Przed naszą rozmową sytuacja, w której się znajdował, skłaniała go raczej ku temu, żeby sobie odpuścić. Po rozmowie zamieniła się ona w argument za tym, by kontynuować to, czym zajmował się dotychczas.

Mniej więcej tydzień po naszej rozmowie telefonicznej otrzymałem długi e-mail, w którym opisywał nowego klienta. Zabrał się do roboty i zaczął dzwonić do właścicieli domów, których oferty sprzedaży w ostatnim czasie zostały wycofane z rynku z powodu braku zainteresowania. Jedna z kobiet w odpowiedzi podzieliła się z nim swą beznadziejną sytuacją. Zainteresowanie nieruchomościami generalnie spadło, ona sama zaś przechodziła właśnie przez rozwód, a jej już wkrótce eksmąż i tak nie chciał się zgodzić na sprzedaż.

Mój klient opowiedział jej o swoim doświadczeniu w sprzedaży nieruchomości i nieco o swoich własnych rodzinnych zmaganiach. Zapewnił ją, że bardzo chce jej pomóc. Nie mając nic do stracenia, zgodziła się mu zaufać, zastrzegła jednak: „Musi pan szybko spróbować przekonać mojego męża”.

Zadzwonił do małżonka tej kobiety, który w tym czasie mieszkał już u kolegi, i umówił się na spotkanie. Zadeklarował chęć pomocy w rozwiązaniu problemu i opowiedział co nieco o okolicznościach, w jakich sam się znalazł. Mężczyzna spuścił z tonu. Przyznał, że czas ruszyć dalej, i podpisał dokumenty.

Mój klient zdobył zlecenie!

A ty? Czy zamierzasz zmienić swój sposób myślenia na temat przeszłości? Nasz klient dobił targu dzięki temu, przez co przeszedł, a udało mu się to tylko dlatego, że postanowił potraktować swoją przeszłość jako powód, dla którego powinien ruszyć dalej, a nie powód, dla którego powinien zrezygnować z tego, co robił.

Dzielę się tymi historiami, aby dać ci nadzieję i cię zmotywować. Bez względu na to, na jakim etapie życia obecnie jesteś, bez względu na błędy, jakie popełniłeś w przeszłości, lub okoliczności, które były poza twoją kontrolą, teraz możesz sprawić, że będzie lepiej lub gorzej. Wybór należy do ciebie. Twoja przeszłość jest ważna, ponieważ w wyjątkowy sposób przyczynia się do tego, że możesz w przyszłości pomagać innym ludziom w sposób, jaki nie uczyni tego nikt inny. Zmieniając swój sposób myślenia o przeszłości, już dziś zaczynasz budować swój przyszły sukces.

Prawdziwy sukces ma charakter duchowy i często musimy go wypalić w ogniu, zanim nabierze sensu.

Sukces jest stopniowym osiąganiem szlachetnego celu bądź ideału.

Earl Nightingale

Sukces można określić jako to, co osiągamy dla siebie. Jednym z produktów ubocznych sukcesu jest szczęście. Jeśli szukasz kolejnego dlaczego, właśnie trafiłeś na jedno z tych wielkich. Jestem przekonany, że wszyscy chcemy być szczęśliwi. Zmienianie swojego sposobu myślenia na temat szczęścia oraz czynienie codziennych postępów na drodze do szlachetnego celu lub ideału sprawi, że w twoim życiu pojawi się szczęście.

Czy chcesz być szczęśliwy? Dąż do właściwego rodzaju szczęścia!

Sens

Nie zdając sobie nawet z tego sprawy, nasz przyjaciel od nieruchomości przeszedł od sukcesu do ognia oczyszczenia, a następnie do sensu.

Sens znajduje się na zupełnie innym poziomie. Sukces i szczęście są zależne od okoliczności, w dużej mierze mają charakter przyczynowo-skutkowy. To jest dobre, ale może także być tymczasowe i zależeć od kolejnej rzeczy, jaką zrobisz, i kolejnej, i kolejnej.

Dlaczego w odniesieniu do sensu jest proste. Szczęście jest fantastyczne, ale jest coś jeszcze lepszego: radość. Radość jest produktem ubocznym sensu.

Czysta radość przychodzi, kiedy pomagasz innym ludziom. Radość jest owocem twojej pracy, kiedy twoje słowa i czyny pozwalają innym uwolnić potencjał, jaki w sobie noszą. Oto powód, dla którego bycie rodzicem może dawać tyle spełnienia i radości, równocześnie będąc tak frustrujące i przytłaczające. Nasze serca pragną tego, co najlepsze dla naszych dzieci. Nie ma w życiu większej radości od pomagania dzieciom w uwalnianiu ich potencjału. Radość nie zależy od okoliczności ani od tego, jak ci się w danym momencie powodzi. Radości możesz doświadczać w każdym momencie.

Sens pojawia się wtedy, kiedy pomagasz innym być kimś więcej, zrobić więcej lub mieć więcej, niż sądzili, że jest to możliwe.

Dlaczego sukcesu jest dobre. Dlaczego sensu jest jeszcze lepsze!

Przechodzenie od sukcesu do sensu częstokroć wymaga spędzenia czasu w piecu oczyszczenia – a nikt z nas nie lubi tam przebywać. Ile razy w swoim życiu udzieliłeś rady lub otrzymałeś radę, która miała wielkie znaczenie i była pomocna tylko dlatego, że została oczyszczona w piecu życia? Agent nieruchomości nie byłby w stanie pomagać w taki sposób, jak to zaczął czynić, gdyby nie przeszedł przez piec oczyszczenia, który nakierował go na sens. Znajdujesz się obecnie w piecu? Zmień swój sposób myślenia, wiedząc, że to, co w nim przechodzisz, przygotowuje cię na przejście do sensu.

 

Omawiałem koncepcję pieca życia z DeWaynem Owensem. DeWayne jest długoletnim przyjacielem, pastorem oraz kapelanem naszej organizacji Ziglar Legacy Certified Trainers. Rozmawialiśmy o biblijnej historii Hioba. Miał on wszystko, co możliwe na tym świecie. Odnosił sukcesy we wszystkich sferach. Następnie stracił wszystko, co posiadał, przyjaciół, a nawet swoje dzieci. Przeszedł przez prawdziwy piec utrapienia. DeWayne zwrócił moją uwagę na coś, co mnie zaskoczyło. Bóg przywrócił Hiobowi wszystko w dwójnasób, a następnie wydarzyło się coś niesamowitego (Hi 42,15). Hiob postąpił wbrew zwyczajom panującym w ówczesnej kulturze. Miał trzy córki, którym przekazał spadek, łamiąc obyczaje swoich czasów – jedynie względem synów postępowano w ten sposób. Dlaczego tak postąpił? Czy możliwe jest, że piec utrapienia, przez który przeszedł, pomógł mu zrozumieć, jak to jest mieć mniej niż nic, i dzięki temu po odzyskaniu dóbr miał w sobie współczucie, które pozwoliło mu pobłogosławić wszystkie dzieci?

„Cieszę się, że ci się to przytrafiło”

Nasza firma miała szczęście mieć przez wiele lat w swoim zespole Amy Jones. Była niezwykłą młodą prelegentką i autorką, niestety zmarła kilka lat temu. Nigdy nie zapomnę historii o jej piecu utrapienia oraz o tym, jak całkowicie zmienił się jej sposób myślenia, kiedy zrozumiała, jak doświadczenie przejścia przez trudności nauczyło ją pomagania innym.

Po dziesięciu latach małżeństwa jej mąż zaginął. Bez śladu. Bez jakichkolwiek wcześniejszych symptomów, że coś może być nie tak. Nic. Lęk, troska, chaos i niepewność były przytłaczające. Czy został zamordowany lub ranny, a może cierpiał na chorobę psychiczną? Nikt nic nie wiedział.

Zgłosiła na policji zaginięcie, aby móc podejmować szereg różnych czynności – na przykład sprzedać swój samochód lub dom. Po roku dowiedziała się, że jej mąż żyje. Okazało się, że przeszedł załamanie nerwowe i żył jako bezdomny ponad trzy tysiące kilometrów od domu. W tym czasie Amy zaprzyjaźniła się z koleżanką z pracy, która wspierała ją emocjonalnie, a nawet zapraszała na rodzinne spotkania. To było dla Amy bardzo ważne.

Pewnego dnia Amy zapytała przyjaciółkę, czy poszłaby z nią do kościoła. Kobieta mimo że była niewierząca, chcąc ją wesprzeć, wraz z rodziną wybrała się z Amy na nabożeństwo. Z czasem zaczęli regularnie towarzyszyć Amy w świątyni, a w końcu nawrócili się i przeszli na chrześcijaństwo. Amy opowiadała mi kiedyś, że wiele miesięcy później przeżywała wyjątkowo trudny dzień. Zaczęła z wyrzutem pytać swą przyjaciółkę: „Dlaczego musiało mi się to przytrafić? Dlaczego właśnie mnie?”. W odpowiedzi usłyszała: „Amy, wiem, że trudno będzie ci przyjąć to, co teraz powiem, ale cieszę się, że to ci się przytrafiło. Gdyby nie ta sytuacja, ani ja, ani moja rodzina nie poznalibyśmy Boga”.

Nagle piec utrapienia zyskał sens i cel. Amy przeżyła resztę swojego życia ze świadomością, że był on źródłem błogosławieństwa dla jej przyjaciółki i wielu innych osób. Gdy zdała sobie z tego sprawę, jej cel zmienił się z sukcesu na sens.

Nadzieja. Sukces. Sens.

I dziedzictwo.

Jakie będzie twoje dziedzictwo?

Budowanie świadomego dziedzictwa nadaje sens i cel twojemu życiu.

Dziedzictwo

Sukces i sens stanowią etapy prowadzące do stworzenia dziedzictwa.

Oto największe dlaczego ze wszystkich: dziedzictwo. Dziedzictwo jest wieczne. Twoje dziedzictwo będzie przenikać całą wieczność. Sukces może ci się przytrafić przypadkowo (a przynajmniej to, co świat definiuje jako sukces), ale sens i właściwe dziedzictwo są czymś zamierzonym. Chcesz być szczęśliwy? Chcesz doświadczać życia przepełnionego radością? Chcesz, aby twoje życie miało sens i cel? Uczyń zatem dziedzictwo swoim celem!

Zawsze kiedy przemawiam, proszę publiczność: „Podnieście rękę, jeśli chcielibyście pozostawić dziedzictwo”. Bez względu na to, czy jestem w Polsce, Singapurze, Holandii czy Papui - Nowej Gwinei, w górę unosi się sto procent rąk. A ty? Czy chcesz pozostawić dziedzictwo? Mam dla ciebie dobrą wiadomość. Zostawisz. Pytanie tylko, czy uczynisz to świadomie czy przypadkowo.

Dziedzictwo to nawyki, które kształtują charakter, prawość oraz mądrość i które zostawiamy po sobie na wieczność.

Przeczytaj ten cytat raz jeszcze. Jest ważny. Wybory, których dokonujesz dziś. To, co dziś robisz. Decyzje, które podejmujesz tu i teraz. To wszystko będzie oddziaływać na wieczność.

Dziedzictwo to znacznie więcej niż spadek. Pewnego dnia jadłem lunch z moim przyjacielem Billem Porterem. Bill opowiedział mi wówczas o wyzwaniu, przed którym stanął jeden z jego klientów. Był on właścicielem ponad dwudziestu szybów naftowych i właśnie przy pomocy Billa, swego doradcy finansowego, próbował odnaleźć sposób na przekazanie majątku swoim dzieciom. Chciał przekazywać im po jednym szybie rocznie, aby od razu nie przepuściły wszystkich pieniędzy i żeby miały zapewnione zabezpieczenie na dłuższy czas. Zasugerowałem Billowi, że owszem, jego klient pozostawia ogromny spadek, ale dopóki nie przekaże dzieciom nawyków kształtujących charakter, prawość oraz mądrość, to, co po sobie pozostawia, może nie przetrwać.

Spadek jest materialny; dziedzictwo jest duchowe.

Po śmierci człowieka jego majątek, po spłaceniu ewentualnych długów, rozdziela się pomiędzy spadkobierców albo zgodnie z pozostawionym przez niego testamentem, a w przypadku jego braku – na podstawie prawa obowiązującego w danym miejscu. Dziedzictwo to coś znacznie większego i szerszego od spadku, ponieważ ma charakter duchowy.

Dziedzictwo to reputacja, charakter, prawość oraz mądrość.

Dziedzictwo to nie pieniądze; to życie w taki sposób, dzięki któremu można przy okazji zdobywać majątek.

Dziedzictwo polega na przekazywaniu nawyków, za sprawą których można zbudować wspaniałe relacje z rodziną, przyjaciółmi, współpracownikami, klientami i Bogiem.

Spotkałeś kiedyś kogoś negatywnie nastawionego wobec świata? Nie mam na myśli kogoś, kto przeżywa akurat trudny dzień, ale raczej kogoś, kto całą swoją życiową postawą realizuje pewien wzorzec zachowań. Na przykład ma postawę roszczeniową.

Nastawienie jest odzwierciedleniem charakteru, a charakter jest odbiciem nawyków.

Postawa roszczeniowa wynika ze złych nawyków. Jej przeciwieństwem jest wdzięczność. Wdzięczność zaś to koncentrowanie się na tym wszystkim, co mamy. Tę postawę kształtuje się przez nawyk codziennego dostrzegania małych i wielkich rzeczy, które czynią nasze życie lepszym. Trwając we wdzięczności, ćwiczymy nasze umysły w dostrzeganiu kolejnych powodów do dziękowania.

Ludzie wdzięczni są szczęśliwsi, hojniejsi i bardziej lubiani. Rzadziej niż osoby, które twierdzą, że mają do różnych rzeczy prawo, trafiają do więzień. Tak, dobrze przeczytałeś. Ludzie, którzy uważają, że mają do czegoś prawo, znajdą usprawiedliwienie dla wzięcia czegoś, co do nich nie należy, ponieważ wychodzą z założenia: „To niesprawiedliwe. Oni mają coś, czego ja nie mam, i jedynym sposobem na zdobycie tego jest kradzież”. Ludzie przepełnieni wdzięcznością postępują odwrotnie, ponieważ zdając sobie sprawę z tego, jak wiele mają, są skłonni dzielić się tym z innymi.

Konflikt pomiędzy roszczeniem sobie prawa do czegoś a wdzięcznością jest tylko jednym z przykładów pokazujących, z czego tworzymy nasze dziedzictwo. Wpływasz na tych, którzy są wokół ciebie, a ten wpływ kształtuje twoje dziedzictwo. A oto dobra wiadomość: sam wybierasz sposób, w jaki wpływasz na innych!

A co by było, gdyby twoje dziedzictwo stało się twoim dlaczego? Jedynie ty możesz pozostawić własne dziedzictwo. Jesteś wyjątkowy, stworzony przez Boga i wyposażony w dary i talenty, które jedynie ty posiadasz. Jedynie ty przeżyłeś swoje dotychczasowe życie i przeszedłeś przez swoje piece oczyszczenia. Nikt inny nie ma twojego doświadczenia. Nikt nie może pozostawić twojego dziedzictwa. Nikt poza tobą.

Dziedzictwo, które pozostawisz, będzie przenikać całą wieczność. Czy konsekwencje, jakie z niego wynikną, będą dla tych, których kochasz, zachętą do tego, aby ich własne życie zaowocowało sukcesem, sensem i dziedzictwem? Czy zamierzasz pozostawić coś tak istotnego przypadkowi? Uczyń dziedzictwo swoim dlaczego i każdego dnia podejmuj działania, które będą przybliżać cię do niego, a po drodze doświadczysz większego sukcesu i sensu.