AntonówkiTekst

Z serii: Poza serią
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Sylwia Frołow
Antonówki
Kobiety i Czechow


Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując ją, rób to jedynie na użytek osobisty.


Projekt okładki Agnieszka Pasierska / Pracownia Papierówka

Projekt typograficzny i redakcja techniczna Robert Oleś / d2d.pl

Fotografia na okładce © by Getty Images

Wybór zdjęć Waldemar Gorlewski

Copyright © by Sylwia Frołow, 2020

Opieka redakcyjna Jakub Bożek

Redakcja Anna Mirkowska

Korekta Justyna Żebrowska, Katarzyna Rycko

Skład Agnieszka Frysztak / d2d.pl

Skład wersji elektronicznej d2d.pl

ISBN 978-83-8191-126-9

Książka pod patronatem


Spis treści

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

Wstęp

Rodzina, czyli despotyzm i kłamstwo

Kłębuszek rodzinny

Masza

Gepard

Lika

Lidia

Olga

Bibliografia

Przypisy końcowe

Przypisy

Kolofon

Wstęp

Anton Czechow to mężczyzna piękny, uroczy, modny, szlachetny i mądry – raczej nikt temu nie zaprzeczy. Najbardziej europejski ze wszystkich rosyjskich pisarzy – z tym też nie ma co się spierać. Wybitny i nieprzemijający – ależ jak najbardziej. Człowiek o pięknej twarzy i równie pięknej duszy, zgodnie z wygłoszoną w Wujaszku Wani sentencją, że w człowieku wszystko powinno być piękne. I w Czechowie jest.

O miłości pisał tak:

„My, porządni Rosjanie, pasjami lubimy takie problemy, które pozostają nie rozwiązane. Miłość ludzie zazwyczaj poetyzują, ozdabiają różami, słowikami, a my, Rosjanie, ozdabiamy naszą miłość owymi fatalnymi problemami, a przy tym wybieramy najmniej ciekawe”1.

Pod tym względem był Czechow jak najbardziej rosyjski. Choć otoczony wianuszkiem kobiet, większość życia spędził w stanie kawalerskim, zapewniając świat, a zwłaszcza ukochaną siostrę, że nigdy się nie ożeni. Kiedy to zrobił, zaprzyjaźniony Iwan Bunin uznał ten krok za samobójstwo.

Matka, żona, liczny zastęp prostytutek, wiele kochanek, przyjaciółek, fanki zwane antonówkami i siostra. Były z nim do końca – zakochane, współczujące i opłakujące przedwczesną śmierć pisarza. Cząstkę każdej z nich można odnaleźć w historii trzech sióstr. Mimo dzielących je różnic miały bowiem charakterystyczną cechę wspólną: tęsknotę za czymś, co nigdy się nie spełni.

Tak, miłość w wydaniu Czechowa bywała ozdobiona fatalnymi i najmniej ciekawymi problemami. Jednocześnie była fascynująca i gorsząca. Dlatego biograf pisarza Donald Rayfield porównał go do geparda2. Ani z Tołstojem, ani z Dostojewskim cenzura radziecka nie miała takich problemów jak właśnie z Czechowem. Problemów natury nie ideologicznej – ale obyczajowej. Zwięzły w stylu, okazał się rozwiązły w życiu, z łatwością wyrażania się wprost, szczególnie w korespondencji. Najwierniejsza towarzyszka jego życia, siostra Masza, przygotowując twórczość brata do publikacji, siłą rzeczy stała się mistrzynią czarnych plam. Do dzisiaj rosyjscy czecholodzy próbują za pomocą najnowszych technik odczytać starannie zaczernione przez nią fragmenty.

Z jego podejściem do równouprawnienia też bywało różnie, mimo że kobiety z jego otoczenia należały do tych niezależnych i wykształconych. Śledząc życie i twórczość Antona Czechowa przez pryzmat historii kobiet, trudno oddzielić rzeczywistość od fikcji. Nie ma pisarza Czechowa bez kobiet i nie ma człowieka Czechowa bez kobiet. Nie na darmo Płatonow powiadał: „Mężczyzna bez kobiety jest jak parowóz bez pary!”3.

A poza tym… „Gdy spotkają się Niemcy lub Anglicy, to mówią o cenach na wełnę, o urodzaju lub o swych sprawach osobistych; lecz – nie wiem czemu – kiedy spotykamy się my, Rosjanie, mówimy tylko o kobietach i materiach wzniosłych. Ale przede wszystkim o kobietach – twierdzi Iwan Iljicz Szamochin, ziemianin moskiewski z opowiadania Ariadna. – To ustawiczne rozprawianie o kobietach jakiś średniej miary filozof, w rodzaju Maksa Nordau, wytłumaczyłby pewną obsesją erotyczną lub też naszą feudalną psychiką czy temu podobne, ja zaś patrzę na sprawę inaczej. Powtarzam: cierpimy na niedosyt, ponieważ jesteśmy idealistami. Pragniemy, aby istoty, które dają życie nam i naszym dzieciom, stały wyżej od nas, wyżej od wszystkiego. […] [a] koniec końców przekonujemy się, że kobiety są kłamliwe, drobiazgowe, puste, niesprawiedliwe, tępe, okrutne – słowem, nie tylko nie stoją wyżej, ale niewspółmiernie niżej od nas, mężczyzn”4.


Anton Czechow, 1888 rok

Sputnik / EastNews

Narrator opowiadania to pisarz, któremu zwierza się ziemianin Szamochin. Pierwszy broni kobiet, drugi oskarża je o najgorsze. Gdzie w tej historii odnajdziemy autora? Oficjalnie uznawany za przyjaciela kobiet, jest – jak się okaże – jednym i drugim.

A kobiety? Wszystkie bohaterki tej książki przeżyły Czechowa – i to z nawiązką. Stały się uczestniczkami rosyjskiej, a nawet światowej historii. Opowieść o ich życiu kończy się siedemdziesiąt sześć lat po śmierci pisarza. I jak to u Czechowa: nie wyszedł z tego dramat, lecz komedia, a nawet farsa.

Rodzina, czyli despotyzm i kłamstwo

Tylko z daleka widział szczęśliwe dzieci5.

Aleksandr Czechow

Jest 1860 rok.

Lew Tołstoj dopiero co wydał Szczęście rodzinne, powieść, w której rysuje dwa modele życia domowego. To efekt jego wielkiej miłości do Walerii Arsenjewej, ideału kobiety, z którą trzy lata wcześniej pragnął wziąć ślub. Nie udało się – wciąż jest kawalerem. Wnet zacznie pisać Dekabrystów. W maju wyrusza w długą podróż po zachodniej Europie. Będzie to wyprawa o głębokim podłożu, eksploracja w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania natury moralnej, filozoficznej i społecznej.

Fiodor Dostojewski wraca z katorgi i zesłania. Po kilkuletniej walce o powrót z domu umarłych wreszcie otrzymał carskie zezwolenie. Przyjeżdża do Petersburga ze świeżo poślubioną na Syberii Marią. Żona ma gruźlicę i problemy psychiczne, bywa chorobliwie zazdrosna o męża, który od nowa wchodzi w petersburski krąg literacki. Jest podejrzewany o romans z aktorką Aleksandrą Szubiert, żoną zaprzyjaźnionego lekarza Janowskiego. Podejrzewają go i Maria, i Janowski. Efektem tejże historii będzie powiastka Wieczny mąż – o mężu rogaczu. Jeden z niewielu utworów, które Dostojewski napisze z nieskrywaną przyjemnością.

Iwan Turgieniew od lat związany jest z hiszpańską śpiewaczką. Jego miłość życia nazywa się Pauline Viardot-García i jest żoną bardzo poczytnego we Francji pisarza Louisa Viardota. Na rozwód się nie zanosi. Wszyscy w tym trójkącie muszą znaleźć miejsce dla siebie. Dużo w nim emocji, mało szczęścia.

Tego roku Turgieniew publikuje dwie znaczące pozycje. Na łamach pisma „Sowriemiennik” ukazuje się jego artykuł Hamlet i Don Kichot, a na łamach „Russkiego Wiestnika” – powieść W przededniu. Oba teksty dotyczą szalenie ważnego zjawiska: walki starego pokolenia z młodym, czyli „człowieka zbędnego” z „człowiekiem nowym”; niebagatelną rolę w tej walce odegrają prawa kobiet. Dwa lata później tych nowych Turgieniew nazwie nihilistami.

1860 to bardzo ważny rok dla Rosji – otwiera nową epokę.

Tyle że co to wszystko obchodzi rodzinę Czechowów?

 

Oni żyją w nadmorskim Taganrogu i skupiają się na prozaicznej walce o przetrwanie. W 1860 roku ojciec rodziny Pawieł Czechow jest właścicielem sklepu spożywczo-kolonialnego. Nad walkę pokoleń i klas stawia walkę o klienta i jakość towaru: aby ziemniaki w zimie nie przemarzły i kapusta w lecie nie zgniła. Jego potulna żona Jewgienia zajmuje się domem i dwójką małych dzieci.

17 stycznia[1] 1860 roku pani Czechowa rodzi kolejnego syna. Na chrzcie chłopiec otrzymuje imię Anton.

Podstawowymi wartościami dla tej rodziny są handel i wiara. Na nich opiera się wizja świata Pawła Czechowa – kupca trzeciej gildii[2] i wiernego syna Cerkwi prawosławnej. Wizja twarda, niezłomna, egzekwowana od dzieci wszelkimi środkami, łącznie, a może przede wszystkim – z przemocą fizyczną. Dlatego jego syn Anton przez całe życie będzie powtarzał: „W dzieciństwie nie miałem dzieciństwa”.

Pochodzenie

Despotyzm uzna przyszły pisarz za zbrodnię, która skaziła co najmniej trzy pokolenia jego rodziny. Począwszy od dziadka ze strony ojca, Jegora Michajłowicza Czechowa – chłopa pańszczyźnianego, który służył w guberni woroneskiej, we wsi Olchowatka, w dobrach ojca przyszłego tołstojowca, Władimira Czertkowa[3]. Jegor był despotyczny, zapalczywy i skoncentrowany na jednym celu: wykupieniu siebie i rodziny. Cel ten osiągnął, został wyzwolonym chłopem w 1841 roku. Nie zmieniło to jego charakteru ani poglądów. Wciąż był despotyczny i wciąż „był z przekonania zawziętym zwolennikiem pańszczyzny”6 – jak napisze po latach jego wnuk Anton. Jako wolny człowiek Jegor został zarządcą dóbr hrabiego Płatowa niedaleko Taganrogu. Dla synów wymarzył sobie lepszy los – łatwiejsze w jego przekonaniu życie w mieście. Najstarszy syn Michaił został więc introligatorem w Kałudze. Najmłodszy Mitrofan – subiektem w Rostowie nad Donem i z czasem samodzielnym kupcem w Taganrogu. Średni syn Pawieł, początkowo będący chłopcem na posyłki, potem oficjalistą u kupca i burmistrza Taganrogu Kobylina, ostatecznie został właścicielem sklepu spożywczo-kolonialnego – co poczytywał sobie za duży sukces życiowy. Po ojcu Jegorze odziedziczył bowiem dwie podstawowe cechy: despotyzm i potrzebę niezależności. Odznaczał się również uzdolnieniami artystycznymi, które w połączeniu z żarliwą religijnością okażą się dla jego dzieci największym utrapieniem… A jego samego doprowadzą do ruiny.

O żonie Jegora Czechowa Jefrosinii niewiele wiadomo, co pozwala przypuszczać, że zapewne była podległa mężowi, zgodnie z przykazami Domostroju[4].

Ich syn Pawieł, urodzony w pamiętnym roku dekabrystów (1825), poznał w Taganrogu córkę kupca Jakowa Morozowa, młodszą o dziesięć lat Jewgienię, urodzoną we wsi Fofanowo w guberni iwanowskiej. Jak doszło do spotkania tej pary, dokładnie nie wiadomo. Pewne jednak jest, że brat Pawła był znajomym brata Jewgienii. I że po śmierci ojca, który zmarł w Nowoczerkasku na cholerę, Jewgienia jako dwunastoletnia dziewczynka przyjechała z matką i siostrą do Taganrogu. Tam wspomógł ich były pracodawca ojca, generał Papkow. Dzięki temu dziewczynka uczęszczała do prywatnej szkoły madame Kuriłowej, gdzie posiadła umiejętność nie tylko pisania i czytania, ale także tańca oraz znajomość dobrych manier. Jej matka Aleksandra wywodziła się z rodziny ikonopisów. Stąd talenty i dusza artystyczna, zwłaszcza u brata Jewgienii Iwana, wykazującego się zdolnościami plastycznymi, muzycznymi i konstruktorskimi. Choć Anton Czechow napisze po latach o sobie i rodzeństwie: „Zdolności mamy po ojcu, duszę po matce”. Jest i taka uwaga dotycząca duszy pisarza: „Od najmłodszych lat dzięki zbawiennemu wpływowi matki nie mógł obojętnie patrzeć na okrutne obchodzenie się ze zwierzętami i prawie płakał, kiedy woźnica bił konia. A kiedy bito ludzi, dostawał nerwowego drżenia”7. Niestety po rodzinie matki Anton ze starszym bratem Nikołajem odziedziczą też skłonność do gruźlicy.


Rodzina Czechowów. Od lewej siedzą Michaił, Maria i rodzice; od lewej stoją Iwan, Anton, Nikołaj i Aleksandr; po prawej stryj Mitrofan z żoną i synem. Taganrog, 1874 rok

Sovfoto

Zaprzyjaźniony z Antonem przyszły noblista Iwan Bunin, który przez lata będzie zbierał materiały do książki o najwybitniejszym według niego pisarzu rosyjskim, zanotuje: „Wszystkie cechy charakteru Czechow przejął po swojej azjatyckiej matce. Po ojcu – chyba tylko moralizatorstwo”8. A także: „Wujkowie-chłopi. Kobiety o szerokich kościach policzkowych, usta bez warg – Mongołki”.

Ślub Pawła Czechowa i Jewgienii Morozowej odbył się w 1854 roku. Niedługo potem przyszedł na świat ich pierwszy syn Aleksandr (1855), potem Nikołaj (1858), Anton (1860), Iwan (1861), Maria (1863), Michaił (1865) i Jewgienia (1869), która zmarła jako dwuletnie dziecko. Aleksandr napisze, że nawet po szesnastu latach matka tak rozpaczała po śmierci córeczki, „jakby to było wczoraj”9.

W 1857 roku, a więc na trzy lata przed przyjściem na świat pisarza, Pawieł Czechow stał się dumnym właścicielem sklepu spożywczo-kolonialnego. Nad drzwiami widniał spory szyld „Herbata, cukier, kawa i inne produkty kolonialne”, a pod nim mniejszy, z informacją „Na wynos i do wypicia na miejscu”.

Za jednego bitego dają dwóch niebitych

Dla Pawła nie było lepszej drogi życiowej nad kupiectwo. Z podziwem spoglądał na greckich kupców, którzy w portowym Taganrogu szybko się wzbogacili właśnie na handlu. Dlatego dwóch synów, Nikołaja i Antona, posłał do szkółki parafialnej przy cerkwi greckiej. Marzył, że z czasem synowie będą mogli prowadzić interesy nawet w samych Atenach. A że jednocześnie uważał mnichów z góry Athos za najświętszych mężów świata, połączył sobie handel i wiarę prawosławną w wydaniu greckim w najwspanialszą przyszłość Czechowów. Tymczasem przycerkiewną szkółkę wyróżniały dwie cechy: język grecki, którego obaj bracia Czechowowie nie byli w stanie przyswoić, i kary cielesne wymierzane przez nauczycieli bądź rodziców, specjalnie po to wzywanych. Na szczęście dosyć szybko greccy znajomi Pawła uzmysłowili mu, że szkoda czasu i pieniędzy na tego typu edukację. Synowie zostali zapisani do miejscowego gimnazjum. Co tylko na trochę poprawiło ich los. Uraz do greki pozostanie Antonowi na wszystkie gimnazjalne lata; z jej powodu będzie musiał powtarzać piątą klasę.

Żona Pawła, drobna Jewgienia – delikatna, łagodna, gościnna, ciepła i kochająca – mogłaby uchodzić za wzór rodzicielstwa. Ale w domu miała do powiedzenia tyle samo, co jej dzieci.

Iwan Bunin tak w skrócie opisze dzieciństwo Czechowa: „Małomiasteczkowe ubóstwo rodziny, milcząca matka z zaciśniętymi ustami, z wąskimi, rozciągniętymi wargami, oraz »pobożny i surowy« ojciec”10.

Po latach Anton w liście do najstarszego z braci, który zacznie zachowywać się wobec najbliższych jak ojciec, napisze: „Przypomnij sobie, że właśnie despotyzm i kłamstwo zniszczyły młodość naszej matki. Despotyzm i kłamstwo okaleczyły nasze dzieciństwo do tego stopnia, że na samo wspomnienie czuję dziś lęk i odrazę. Przypomnij sobie tamte czasy, przypomnij nasz wstręt, nasze przerażenie, kiedy ojciec podczas obiadu robił awanturę z powodu przesolonej zupy lub wyzywał matkę od idiotek”11.

Dla Pawła najważniejszy był sklep. A w nim znajdowało się wszystko: szwarc, mydło i powidło. Dlatego ściągał w swe progi ludzi z okolicy nie tylko na zakupy. Tu kwitły kontakty towarzyskie, gwarantowane informacją „do wypicia na miejscu”. Taki miejscowy klub dla chętnych na kieliszek wódki. I jak to w fachu sklepikarskim bywało: „Od wczesnego rana do późnego wieczoru należało starać się dogodzić wszystkim, przytakiwać w lokajski sposób, kłaniać się i uśmiechać nawet wtedy, kiedy brało się po karku lub łbie; trzeba było ciężko pracować, oszczędzając skąpe grosze”12. Całkiem naturalna była potrzeba odreagowania. A z tym nie było wielkiego problemu. Pawieł miał do pomocy dwóch chłopców – nieszczęsnych braci Charczenków, których na naukę zawodu przywiozła ze wsi matka, przekonana, że w mieście czeka ich dobre życie… Andriuszka i Gawriuszka byli przez Pawła eksploatowani bez najmniejszych skrupułów i w poczuciu, że tak trzeba dla ich dobra. Tylko za wikt i nocleg musieli tkwić w sklepie od wczesnego rana do północy. Brudni, głodni, w łachmanach, obrywali za byle co – często na oczach kupujących, aby w ten sposób uwiarygodnić uczciwość właściciela. Byli na tyle zmęczeni i niedospani, że potrafili zasnąć na stojąco pod drzwiami, gdzie Czechow kazał im tkwić, aby zapraszali przechodniów do sklepu. Ich los prawdopodobnie natchnął Antona do napisania opowiadania Spać się chce, w którym trzynastoletnia dziewczynka, kompletnie wyczerpana pracą u gospodarza i opieką nad jego dzieckiem, w końcu je dusi – aby móc wreszcie zasnąć. Pawieł podejrzewał chłopców o kradzież i oszustwa. Wręcz obsesyjnie, ale bezpodstawnie. Nie dość bowiem, że ich wykorzystywał, to jeszcze oni sami oszukiwali klientów na jego korzyść. Anton do końca życia będzie czuł się winny za postępowanie ojca wobec tych chłopców. Jako znany pisarz roztoczy opiekę nad ich rodzinami.

Niewiele lepiej Pawieł obchodził się z własnymi dziećmi. Powodowany obsesją, że Andriuszka i Gawriuszka go oszukują, zmuszał młodych Czechowów do ciągłego wysiadywania za ladą sklepową zgodnie z zasadą, że pańskie oko konia tuczy. Ten los kupieckiego dziecka opisał Anton w opowieści Trzy lata.

„Pamiętam, nie miałem jeszcze pięciu lat, kiedy ojciec zaczął mnie wychowywać – opowiada bohater, kupiec Aleksiej Łaptiew – czyli po prostu bić. Bił rózgami, targał za włosy, walił po głowie, a ja, budząc się z rana, już myślałem: czy dziś nie dostanę w skórę? Mnie i Fiodorowi nie wolno było bawić się ani dokazywać, musieliśmy chodzić na ranne nabożeństwa, całować w rękę popów i mnichów, w domu śpiewać antyfony. […] W ósmym roku życia już zapędzono mnie do składu, pracowałem jako zwykły chłopiec sklepowy, a to było szkodliwe dla zdrowia, bo mnie tam bili prawie co dzień. Potem, kiedy już byłem w gimnazjum, przed południem uczyłem się, a od obiadu do wieczora musiałem tkwić w składzie”13.

Najstarszy Sasza, który też został pisarzem, choć mniej utalentowanym, opisał los brata, a przy okazji swój, w sklepie ojca. Przedstawił jeden dzień z życia Antoszy, ucznia klasy pierwszej gimnazjum w Taganrogu, który po zjedzeniu obiadu zabiera się do odrabiania lekcji, kiedy wchodzi ojciec i oznajmia, że syn musi go zastąpić w sklepie. Jest potwornie zimno, chłopiec płacze, błaga, tłumaczy, iż musi się uczyć, ale ojciec jest nieugięty. A w sklepie: „Chłopczyk, ciągle płacząc, idzie za ladę, sadowi się z nogami na pace od kazańskiego mydła, służącej za siedzenie przed kantorkiem, i ze złością wtyka całkiem bez potrzeby pióro w kałamarz. Koniec pióra trafia na lód: atrament zamarzł. W sklepie jest zimno jak na ulicy i w tym zimnie Antosza będzie musiał przesiedzieć przynajmniej trzy godziny”14. Niewykluczone, iż te warunki na tyle osłabiły młody organizm, że tym łatwiej potem zapadł na gruźlicę. Brat we wspomnieniu trafnie zauważa: „Wszystkie przedstawione w jego [Antona] utworach dzieci to istoty cierpiące albo uciemiężone i uciskane”. Tak bowiem wyglądało jego własne dzieciństwo, że „tylko z daleka widział szczęśliwe dzieci”, a sam… Od ojca słyszał: biegać nie wolno, bo „buty zedrzesz”, dokazywać po dziecięcemu też nie, bo „łobuzują tylko ulicznicy”, ani choćby z kolegami się bawić, bo „Bóg wie czego nauczą”…

Matka niejednokrotnie próbowała chronić dzieci przed despotyzmem męża. Bez większego skutku. Pawieł był przekonany, że skoro metody jego ojca Jegora wyprowadziły go na ludzi, to poskutkują i w przypadku jego dzieci. A więc bił, jak jego bito, szarpał, jak jego szarpano, poniżał, jak jego poniżano – bez wyrzutów sumienia, powtarzając powiedzenie: „Za jednego bitego dają dwóch niebitych”. Według Domostroju światem rządził Bóg, Rosją car, a domem mężczyzna. Dla Pawła ustanowione w XVI wieku prawo wciąż było święte.

Tymczasem jego dzieci okazały się nad wyraz inteligentnymi, wrażliwymi istotami, którym skutecznie zniszczył dzieciństwo. Zwłaszcza jeden z synów przez całe życie będzie walczył o godność człowieka, buntem reagując na wszelkie przejawy niewolnictwa. Od najmłodszych lat będzie czuł, że coś jest nie tak, mimo ojcowskiego autorytetu. I z pewnością doznał tego uczucia podczas wymiany zdań z kolegą w gimnazjum, którego spytał: „Czy często cię biją w domu?”, na co usłyszał w odpowiedzi: „Mnie nigdy nie biją”15. Codziennie tłuczone dziecko – w imię Boga i dochodów ojca – nagle pojęło, że może być inaczej. I że to, co ojciec nazywa dobrem, wcale dobrem być nie musi.