Rosyjski temperamentTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Sharon Kendrick
Rosyjski temperament

Tłumaczenie:

Nina Lubiejewska

ROZDZIAŁ PIERWSZY

To nie miało żadnego znaczenia. Kilka słów, jeden podpis i po sprawie.

Erin przełknęła ślinę, czując, jak jedwabna biała suknia otula jej gołe kostki. Po wszystkim czeka ją inna, lepsza przyszłość. Wreszcie będzie się mogła poczuć bezpiecznie.

Mimo to, gdy stała tam z bukietem kwiatów, który kupiła za namową pana młodego – „tak będzie bardziej autentycznie” – jej dłonie z minuty na minutę stawały się coraz bardziej lepkie, a ona zastanawiała się, czy jej wymuszony uśmiech będzie wyglądał równie autentycznie, jak kwiaty. Zmierzając w stronę urzędniczki stanu cywilnego, dostrzegła w lustrze swoją twarz, której kolor niewiele się różnił od jej sukni. U jej boku stał jej dobry przyjaciel, a ona była zmuszona udawać, że go kocha – przynajmniej do końca ceremonii. To właśnie było najtrudniejszym zadaniem.

Erin nie wierzyła w miłość. Spróbowała jej raz w życiu i tylko utwierdziło ją to w przekonaniu, że to uczucie dla głupców – a ona wydawała się największym z nich. Wybrała bowiem mężczyznę, który nie był wart niczyjej miłości.

Urzędniczka się uśmiechała, jednak Erin była niemal pewna, że widzi w jej oczach cień podejrzliwości. Czy to możliwe, by wiedziała, że Erin Turner po raz pierwszy w życiu zamierza złamać prawo?

Stojący przy niej Chico pokrzepiająco ścisnął jej nadgarstek, gdy urzędniczka zaczęła przemawiać.

– Zgromadziliśmy się dziś tutaj, by połączyć więziami małżeńskimi Chica i Erin…

Erin usłyszała dźwięk otwieranych drzwi i stukot kroków na posadzce, jednak była zbyt zdenerwowana, by zainteresować się nowo przybyłym gościem. Dłonie pociły jej się do tego stopnia, że bała się, że lada chwila upuści kwiaty.

– Jeśli ktokolwiek z tu zgromadzonych jest świadom okoliczności wykluczających zawarcie tego związku małżeńskiego, niech przemówi teraz.

Urzędniczka skinęła głową, najwyraźniej przyzwyczajona do braku odpowiedzi, lecz cisza panująca w pomieszczeniu została niespodziewanie przerwana.

Da. Znam takie okoliczności.

Erin zamarła na ułamek sekundy, słysząc znajomy rosyjski akcent i odwróciła się, nie chcąc wierzyć w to, co podpowiadało jej serce. W myślach powtarzała sobie, że to tylko niefortunna pomyłka. Kiedy jednak dostrzegła znajome, przenikliwie niebieskie oczy, serce momentalnie podeszło jej do gardła – to się działo naprawdę. Niczym fajerwerki rozświetlające mrok nocy, Dimitri Makarow w typowym dla siebie stylu przykuł uwagę zgromadzonych gości.

Wpatrywała się w niego, kurczowo ściskając bukiet kwiatów. Miał na sobie srebrnoszary garnitur, który podkreślał jego muskularną posturę, a w sztucznym świetle taniego żyrandola jego włosy mieniły się złotym blaskiem. Objął ją lodowatym spojrzeniem.

Coś się w nim jednak zmieniło. Jego oczy nie były przekrwione jak dawniej, a z twarzy zniknął kilkudniowy zarost, który niegdyś regularnie się tam pojawiał.

– Dimitri – wyszeptała.

– We własnej osobie – odpowiedział, a wyraz jego twarzy przyprawiał ją o dreszcze. – Cieszysz się, że mnie widzisz, Erin?

On wie, pomyślała.

Powtarzała sobie, że to niemożliwe. Minęło ponad sześć lat, odkąd się ostatnio widzieli, a on jasno dał jej do zrozumienia, jak mało dla niego znaczy. Boleśnie utwierdził ją w przekonaniu, że traktował ją jedynie jak przedmiot, który najzwyczajniej w świecie porzucił, gdy za bardzo się do niego zbliżyła.

Pomyślała o Leo i o powodzie, dla którego się tu dziś znalazła. Pomyślała o wszystkim, o co walczyła, i zmusiła się do uśmiechu. Wiedziała, że jeśli okaże choćby cień słabości, Dimitri bez wahania go wykorzysta.

– To nie najlepszy moment na rozmowę – powiedziała.

– Wręcz przeciwnie. Nie mógłby być lepszy.

– Za chwilę wyjdę za mąż, Dimitri. Za Chica.

– Nie wydaje mi się – zerknął na Chica, który przyglądał się całej sytuacji z rozdziawionymi ustami.

– Czy wystąpił jakiś problem? – uprzejmie zapytała urzędniczka.

– Tak, problem natury emocjonalnej – odpowiedział Dimitri i zaczął zmierzać w stronę Erin.

Zamarła, gdy podszedł bliżej, a choć jej ciało zdawało się bezwiednie poddawać jego obecności, nie uszła jej uwadze ironia jego wypowiedzi. Jakim cudem Dimitri Makarow mógł się odnosić do emocjonalnej natury czegokolwiek, skoro o emocjach wiedział tyle, ile rekin wie o ogniu?

– Pani Turner? – pytająco powiedziała urzędniczka, wpatrując się w Erin, jakby liczyła, że zakończy ten niespodziewany show.

Wyglądało jednak na to, że to dopiero początek, bowiem Dimitri zbliżył się jeszcze bardziej, aż jego potężny cień przykrył jej ciało niczym toksyczna chmura, która miała doszczętnie pozbawić ją tlenu. Chciała go zatrzymać, jednak z jakiegoś powodu nie była w stanie nic zrobić. Dimitri jednym ruchem przyciągnął ją do siebie. Uwięziona w jego objęciach czuła, jak jego palce przemierzają jedwab jej sukni, i miała wrażenie, że dotyka jej gołej skóry. Przez dłuższy moment wpatrywał się w nią przenikliwym spojrzeniem, po czym przechylił głowę, by ją pocałować.

Erin była świadoma pogardy, która kryła się za tą czynnością, ale nie powstrzymało jej to od mimowolnego odwzajemnienia pocałunku. Nie mogła też opanować drżenia, które zawładnęło jej ciałem, gdy tylko jej dotknął. Ostatkiem sił zdała sobie sprawę, że nie jest to pocałunek napędzany uczuciem czy pożądaniem, tylko raczej oznaczanie terenu. Mimo to nie była w stanie się mu oprzeć, a co więcej, poczuła idiotyczną tęsknotę za czymś, czego nigdy nie mogła mieć.

Dimitri przyciągnął ją jeszcze bliżej, tak by poczuła jego podniecenie, niewidoczne dla reszty zgromadzonych. Pomyślała, że to oburzające, a jednak rozpaczliwie chciała poczuć go w sobie. Jej ciało bezwiednie łaknęło jego bliskości. Dlaczego tylko on potrafił doprowadzić ją do takiego stanu?

Przez chwilę zastanawiała się, czy Chico spróbuje to przerwać, jednak co mógł zrobić? Jak miał pogonić Dimitriego, skoro zamierzali złamać prawo i zawrzeć fikcyjne małżeństwo, które było jego przepustką do pozwolenia na pracę?

Bukiet wyślizgnął się z jej zdrętwiałych palców i spadł na podłogę, a ona pomyślała, że z nią zaraz stanie się to samo, jednak wtedy Dimitri niespodziewanie oderwał od niej usta. Gdy się od niej odsuwał, dostrzegła w jego wzroku ostrzeżenie i dobrze wiedziała, co ono oznacza. Pracowała dla niego przez wiele lat. Wiedziała, w jaki sposób myśli – przynajmniej do pewnego stopnia – i bez problemu odczytała wiadomość, która czaiła się w jego spojrzeniu. „Zajmę się tym”, zdawał się mówić, a ona poczuła wewnętrzny bunt.

Czy naprawdę myślał, że może, ot tak, pojawić się w jej życiu i przewrócić je do góry nogami? Szybko przypomniała sobie, że Dimitri specjalizuje się w braniu, nigdy nie dając nic w zamian. Nie zamierzała pozwolić na to, by znów ją czegoś pozbawił. Nie bez powodu zniknął z jej życia i nie bez powodu to nie powinno ulegać zmianie.

– Jak śmiesz? – wydusiła z siebie. – W co ty grasz?

– Dobrze wiesz.

– Nie możesz tego robić – powiedziała ze złością.

– Nie? Chcesz się przekonać?

– Czy ktoś mógłby wyjaśnić, co się dzieje? – zapytała urzędniczka, a jej uprzejmy ton nie był w stanie ukryć przybierającego na sile poirytowania. – Po państwa ślubie odbywają się kolejne, a to niespodziewane zakłócenie jest…

– Nie będzie żadnego ślubu – przerwał jej Dimtiri. – Prawda, Erin?

W tej chwili wszyscy spojrzeli na nią. Chico. Dwoje świadkowie. Urzędniczka. Erin widziała jednak tylko Dimitriego i bezwzględne wyzwanie czające się w jego oczach. Nagle straciła całą pewność siebie i poczuła niechybnie zbliżające się niebezpieczeństwo.

Spojrzała na zakłopotanego Chica. Czy zdawał sobie sprawę, że w konfrontacji z Dimitrim nie ma żadnych szans? A może Rosjanin całujący jego przyszłą żonę zdołał skutecznie go upokorzyć?

Wszystko to nie miało teraz znaczenia. Liczył się tylko Leo, a Erin nigdy nie naraziłaby go na niebezpieczeństwo. Matka ciągana po sądach za zawarcie fikcyjnego małżeństwa nigdy nie byłaby dobrą matką. Ile wstydu i bólu przyniosłaby potencjalna kara – grzywna lub nawet więzienie. Nie mogła na to pozwolić. W końcu czy nie robiła tego tylko po to, by zapewnić mu lepszą przyszłość i poczucie bezpieczeństwa?

– Obawiam się, że będziemy zmuszeni przełożyć ceremonię – powiedziała najdelikatniej, jak mogła, zdając sobie sprawę, że żadne słowa nie są odpowiednie w obliczu tak absurdalnej sytuacji. Co mogła powiedzieć? – Dimitri to…

– Jedyny mężczyzna, jakiego Erin pragnie – arogancko dokończył Rosjanin i obrzucił ją jeszcze bardziej aroganckim uśmiechem, który tylko podkreślał gniew w jego oczach. – Prawda, Erin?

Nagle dostrzegła w jego oczach coś więcej niż niebezpieczeństwo. Jej serce wiło się z bólu, gdy zrozumiała, że on wie. Jakim cudem mógł się dowiedzieć o Leo?

Przez moment zastanawiała się, co by było, gdyby po prostu podwinęła suknię i uciekła. Szarość jesiennego Londynu szybko by ją pochłonęła, a Dimitri zostałby daleko w tyle. Oddałaby suknię do lumpeksu, w którym ją kupiła. Odebrałaby Lea ze szkoły i powiedziała, że mamusia jednak nie jedzie na wakacje i że nie zamieszkają w dużym domu na wsi.

Gdyby uciekła, byłaby w stanie jakoś sobie poradzić. Jasne, że nie rozwiązałoby to jej problemów, ale miała wrażenie, że poradziłaby sobie ze wszystkim, jeśli tylko uwolniłaby się spod jego kontroli.

On jednak dotknął wówczas jej pleców, co było pozornie niewinnym, a jednak zaborczym gestem, który wywołał w niej mieszankę strachu i pożądania, a przy okazji uświadomił jej, że nigdzie nie ucieknie.

 

– Jestem pewien, że takie sytuacje często się zdarzają – powiedział. – Panny młode zaczynają mieć wątpliwości, gdy zdają sobie sprawę, że popełniają duży błąd.

– Może zechcieliby państwo przedyskutować to na zewnątrz? – zapytała cicho urzędniczka.

– Niczego nie pragnę bardziej. Czy dysponują państwo pokojem, w którym moglibyśmy porozmawiać w cztery oczy? – uprzejmie, lecz stanowczo zapytał Dimitri, po czym uśmiechnął się, przywodząc na myśl księżyc wychodzący zza chmur. – Będę zobowiązany.

Ten niespodziewany uśmiech sprawił, że niesmak na twarzy urzędniczki zniknął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

– Mogą państwo skorzystać z jednego z pokojów – powiedziała. – Ale proszę się pospieszyć.

– Nie ma problemu. Nie zajmie mi to wiele czasu – odpowiedział Dimitri, a jego dłoń nadal spoczywała na plecach Erin.

– W takim razie proszę iść za mną.

Wszyscy udali się za urzędniczką w stronę korytarza, a dwoje świadków zgarniętych z ulicy wzruszyło ramionami i udało się do wyjścia, najpewniej zmierzając do najbliższego pubu. Erin zauważyła zszokowany wyraz twarzy Chica, a jej niemoc tylko przybrała na sile.

Urzędniczka otworzyła drzwi do jednego z pokoi. Erin pomału zaczynała odzyskiwać równowagę psychiczną. Pamiętaj, po co to robisz, pomyślała. Na zewnątrz stał skołowany mężczyzna, który zawsze był dla niej dobrym przyjacielem.

– Muszę porozmawiać z Chikiem – powiedziała. – Zaczekaj tu na mnie.

Chwycił ją za nadgarstek, gdy zamierzała wyjść.

– W porządku, rozmawiaj z nim, jeśli musisz, ale pospiesz się. I lepiej tu wróć, Erin. Jeśli spróbujesz uciec, i tak cię znajdę. Możesz być tego pewna.

Uwolniła się i wyszła do Chica, próbując mu wyjaśnić, dlaczego ich ślub się nie odbędzie. Zanim wróciła do pokoju, w którym czekał na nią Dimitri, jej smutek zdążył zmienić się w gniew. Cała się trzęsła, gdy z hukiem trzasnęła drzwiami.

– Nie miałeś prawa tego robić! – krzyknęła.

– Miałem i dobrze o tym wiesz. Poza tym nie zauważyłem, żebyś się szczególnie opierała. Jeśli tak ci przeszkadza moja obecność, to dlaczego nie przerwałaś pocałunku?

– Ty draniu.

– Nie sądzisz, że powinnaś się trzy razy zastanowić, zanim zaczniesz rzucać podobnymi epitetami?

Postanowiła raz jeszcze spróbować się mu postawić.

– Wychodzę – powiedziała, wyzywająco patrząc mu w oczy. – Chcę iść do domu.

Cicho się zaśmiał, co tylko spotęgowało jej obawy.

– Nie wygłupiaj się – powiedział. – Oboje wiemy, że nigdzie się nie wybierasz, przynajmniej dopóki nie odbędziemy małej pogawędki. Siadaj.

Chciała sprzeciwić się jego rozkazowi, ale nie opierała się, mając obawy, że ze zdenerwowania zaraz zemdleje. Zapomniała już, jaki potrafił być bezwzględny; jak pogrywał z ludźmi, traktując ich jak pionki w grze opartej wyłącznie na jego zasadach. Będąc jego sekretarką, zyskała rzadki dar odporności na jego fanaberie, jako że dawniej lubił ją i szanował.

Dawniej.

– Co teraz? – zapytała.

– Teraz opowiesz mi wszystko o swoim brazylijskim kochanku. Jest dobry w łóżku?

– To nie… – zawahała się, zastanawiając się, jak dużo już się dowiedział. – Chico nie jest moim kochankiem, jak pewnie sam się już domyśliłeś. Jest gejem.

– A więc to nie miał być ślub z miłości?

– Nie.

– Masz zamiar wyjść za geja, który, jak przypuszczam, zapłaci ci za tę przysługę. Zapewne potrzebuje wizy lub pozwolenia na pracę. Zgadza się, Erin?

Czy zdradził ją wyraz jej twarzy? Czy wyczytał w niej winę i dlatego na jego ustach pojawił się dumny uśmieszek, który sugerował, że udało mu się ją rozgryźć?

– A to, jak oboje dobrze wiemy, jest nielegalne – kontynuował.

Kiedy udało jej się nieco otrząsnąć, doszła do wniosku, że jedyną formą obrony może być atak.

– To dlatego pojawiłeś się tu dziś jak grom z jasnego nieba? Żeby pouczyć mnie o prawnych konsekwencjach moich czynów? – Z całych sił starała się nie okazywać strachu, choć serce waliło jej jak nigdy wcześniej. – O to ci chodzi, Dimitri? Zamierzasz na mnie donieść władzom?

Coś w jego twarzy uległo zmianie, a Erin wiedziała, że jego głos też będzie inny. Nie będzie już kpiący i nieformalny, tym razem będzie rzeczowy i zimny jak stal. Miał już dość gierek i zamierzał przejść do sedna. Za dobrze go znała.

– Znasz odpowiedź na to pytanie. Znałaś ją od momentu, gdy mnie ujrzałaś. Nie masz po prostu tyle odwagi, by to przyznać. – Jego oczy błyszczały jak odłamki lodu. – A może do końca życia zamierzałaś ukrywać przede mną mojego syna?

ROZDZIAŁ DRUGI

Dimitri przyglądał się bladej jak ściana Erin i poczuł coś przypominającego satysfakcję. Nie wiedział, co zabolało go najbardziej. Nie, nie zabolało. Ból nie był w jego stylu. Nie wiedział, co najbardziej go rozzłościło. To, że mu nie powiedziała, czy to, że go okłamała, podczas gdy on uważał Erin Turner za prawdopodobnie jedyną uczciwą osobę, jaką znał. Jej twarz mówiła wszystko, a ona nadal próbowała zataić prawdę. Byłaby fatalna w pokerze.

– Twojego syna? – zapytała, jakby pierwszy raz słyszała to słowo.

Jej nieszczerość tylko spotęgowała jego gniew i na chwilę zamarł, czekając, aż opanuje emocje, bo jeszcze nigdy w ciągu trzydziestu sześciu burzliwych lat swego życia nie doświadczył takiej złości. Nawet jego niewierna matka i ojciec oszust nie byli w stanie doprowadzić go do takiego stanu. Miał ochotę krzyczeć. Przyciągnąć ją do siebie i cisnąć zarzutami prosto w jej kłamliwą twarz. Zapytać, dlaczego akurat ona, spośród wszystkich możliwych ludzi, go zdradziła. Był jednak profesjonalistą i wiedział, że dużo lepiej na tym wyjdzie, jeśli ukryje swój gniew, nawet jeśli Erin jako jedna z nielicznych umiała go rozpoznać.

– Daj spokój, Erin – powiedział. – Nie próbuj zgrywać niewinnej, to obraza dla mojej inteligencji. Powinnaś mieć przygotowaną odpowiedź na to pytanie, bo musiałaś się spodziewać, że prędzej czy później pojawię się w twoim życiu i je zadam. Musiałaś przeczuwać, że pewnego dnia zapytam cię o mojego syna.

Na jej twarzy malowało się podręcznikowe poczucie winy. Rozglądała się na boki niczym zwierzę pozbawione drogi ucieczki, a Dimitriemu ciężko się było przyzwyczaić do nowej wersji Erin. Ta trupioblada kobieta w źle dobranej sukni ślubnej w niczym nie przypominała bystrej sekretarki, która pracowała dla niego przez wiele lat. To jej zdecydował się powierzyć dostęp do wszystkich stref swojego życia. Jednak Erin w przeciwieństwie do wszystkich kobiet na świecie, nigdy nie próbowała z nim flirtować, czym zdobyła jego szacunek. Tylko jej ufał. Owszem, ich wspólna noc była błędem. Rozumiał to, ale nie mógł pojąć, jak mogła przez tyle lat ukrywać przed nim jej konsekwencje.

– Nie zaprzeczysz, prawda? – kontynuował. – Bo nie jesteś w stanie.

Cała się trzęsła, a on, kierowany niezrozumiałym instynktem, zdjął marynarkę i narzucił ją na jej wąskie ramiona. Otulona częścią jego garderoby wydawała się jeszcze bardziej blada i niewinna, a Dimitri zacisnął zęby. Czy patrząc na niego swoimi smutnymi, zielonymi oczami, miała nadzieję, że się nad nią zlituje? Jeśli tak, to była w błędzie.

– Chodźmy stąd – powiedział.

Pomógł jej wstać i wyszli na zewnątrz. Erin czuła, że oglądają się za nimi przechodnie, jakby się zastanawiali, czy ten wysoki, złotowłosy mężczyzna porywa trzęsącą się pannę młodą. Niemal od razu podjechała po nich czarna limuzyna, a Dimitri otworzył drzwi i zaprosił ją do środka, po czym usiadł obok niej.

– Dokąd jedziemy? – zapytała nerwowo. – Dokąd mnie zabierasz?

– Nie dramatyzuj – odburknął. – Musimy porozmawiać, możemy więc jechać do ciebie lub do mnie. Twój wybór.

Wyglądała mniej więcej tak, jakby jej zaproponował dwa rodzaje trucizny. Nagle przypomniał sobie ich pocałunek w urzędzie stanu cywilnego – pocałunek, który zrodził się z furii i chęci przejęcia kontroli. Pocałunek, który miał zademonstrować młodemu Chico, kto tu jest szefem. Nie do końca jednak poszło to zgodnie z planem. Nie sądził, że rozpali w ten sposób swoje libido. Pomimo złości, musiał się powstrzymywać z całych sił, by znów jej nie pocałować, przyciągnąć do siebie i poczuć, jak jej młode ciało reaguje na każdy jego ruch. Zdążył już zapomnieć, że jej niepozorna aparycja skrywała potężną seksualność, niespodziewaną i zaskakującą.

Kiedy się odezwała, w jej głosie słychać było nutę niepokoju.

– Dlaczego nie możemy porozmawiać tutaj?

– Myślę, że znasz odpowiedź na to pytanie. Oprócz tego, że zależy mi na prywatności, a mój kierowca po angielsku mówi równie dobrze, jak po rosyjsku, to nie sądzę, że rozmowa w tak ciasnej przestrzeni jest najlepszym pomysłem, skoro nadal nie jestem w stanie zrozumieć, jak mogłaś tak postąpić. Już samo odkrycie, że mam syna, którego przez lata przede mną ukrywałaś, nie należy do przyjemnych, a nie chcę zrobić czegoś, czego miałbym później żałować. Zatem lepiej się zdecyduj, dokąd jedziemy, bo będę zmuszony podjąć decyzję za ciebie.

Erin mocniej owinęła się jego marynarką, ubolewając nad tym, że była tak przesiąknięta jego zapachem. Nie chciała zabierać go do domu, który dzieliła z Leo i swoją siostrą Tarą. Była przerażona na myśl, że zobaczy Lea. Bała się, że po prostu chwyci go i jej go zabierze, myśląc, że ma do tego prawo. Bo czy sama by tak nie postąpiła, gdyby sytuacja była odwrotna? Gdyby dowiedziała się, że ktoś ukrywał przed nią jej dziecko przez tyle lat?

Straciła resztki nadziei, gdy zdała sobie sprawę, że kolejne kłamstwa do niczego jej nie doprowadzą. Poza tym, czy nie tego właśnie od dawna się spodziewała? Ile razy wybierała numer do niego, by mu powiedzieć o małym niebieskookim chłopcu, który wyglądał zupełnie jak on? Czy nie cierpiała, wiedząc, że świadomie pozbawia Lea ojca? W takich chwilach przypominała sobie jednak, kim był ten człowiek i jaki styl życia prowadził. Przypominała sobie, ile czasu spędzał w nocnych klubach, barach i kasynach, przegrywając miliony rubli, zamroczony wódką lub whisky. Przypominała sobie wszystkie kobiety, które przewinęły się przez jego łóżko – blondynki w kusych sukienkach i na niebotycznych obcasach. Nie chciała, by jej syn dorastał, myśląc, że taki jest wzorzec kobiety. Co jeśli niepoukładany świat Dimitriego pochłonąłby jej chłopca?

Przypominała sobie jego chłód po ich wspólnej nocy, jego zszokowaną minę, gdy otworzył oczy i zobaczył, kto leży u jego boku. Z jej drobną budową i brązowymi włosami wydawała się innym gatunkiem niż kobiety, które zwykle sypiały w jego łóżku. Nic dziwnego, że nie mógł się doczekać, kiedy się jej pozbędzie.

– Lepiej, jeśli pojedziemy do ciebie – powiedziała zrezygnowanym tonem.

Dimitri zwrócił się do kierowcy w swoim ojczystym języku i samochód zaczął zmierzać w stronę portowej dzielnicy miasta.

Erin czekała, aż zacznie przesłuchanie, więc była skonsternowana, gdy odebrał telefon i zaczął rozmawiać o interesach. Szybko przypomniała sobie jednak o jego niezwykłej zdolności do wyłączania się, gdy to konieczne. W dodatku doskonale wiedział, jak manipulować ludźmi, co było jednym z powodów jego porażającego sukcesu. Zdawał sobie sprawę, że każąc jej czekać, sprawi, że będzie jeszcze bardziej zdenerwowana, co tylko wzmocni jego pozycję. Jego bystry umysł ostrożnie przygotuje w tym czasie zestaw pytań, które zada dopiero wtedy, gdy uzna to za stosowne. Choć tak naprawdę było tylko jedno pytanie, na które nie wiedziała, jak odpowiedzieć…

Samochód podjechał pod położony nad rzeką drapacz chmur, a Erin doświadczyła okropnego déjà vu, gdy tylko weszli do pięknego marmurowego przedsionka pełnego palm doniczkowych, zza których wyłonił się jeden z tęgich, wytrenowanych w sztukach walki portierów. Zawsze lubiła to miejsce – luksusowy apartament, który w niczym nie przypominał jej wynajmowanego mieszkania. Podobał jej się widok na rzekę i fakt, że wystarczy wcisnąć guzik, by opuścić rolety lub włączyć muzykę płynącą z jednego z wielu głośników. Podobało jej się tu w zasadzie wszystko, dopóki nie przekroczyła granicy tamtej pamiętnej nocy, gdy chciała być przy nim, widząc, w jak marnym był stanie.

On pozbawił ją w zamian dziewictwa na stole w jadalni, zdzierając jej figi jak opętany i zwierzęco jęcząc, gdy w nią wchodził.

Widziała, jak portier obrzuca ją badawczym spojrzeniem, gdy przeszła przez obrotowe drzwi w swojej źle dobranej białej sukni, opatulona marynarką Dimitriego. Przez chwilę poczuła się jak wariatka, zwłaszcza gdy prędko wepchnął ją do windy.

 

– Szybciej – powiedział. – Nie chcę, by ktoś zobaczył mnie z kobietą w używanej sukni ślubnej, bo moja reputacja legnie w gruzach.

– Nie sądzę, by twoja reputacja mogła być jeszcze gorsza!

– Zdziwiłabyś się.

– Wątpię.

Erin zdawała sobie sprawę z tego, że musi zapomnieć o przeszłości i skupić się na tym, co tu i teraz. Dlaczego musiała wszystko zepsuć, pozwalając sobie na niepotrzebne uczucia? Jak mogła snuć o nim romantyczne fantazje, skoro jak nikt inny wiedziała, że wielka namiętność niechybnie kończy się rozczarowaniem?

Otworzył drzwi do apartamentu, a ona nie była w stanie określić, co czuje, widząc, że niewiele się tu zmieniło. Przestronny hall nadal był pełen rosyjskich akcentów. Już na samym wejściu rzucała się w oczy kolekcja oszałamiająco pięknych jajek Fabergé, z których jedno Erin szczególnie lubiła. Bijący od niego blask szmaragdów i rubinów wydał jej się jednak dziś ironiczny jak nigdy przedtem.

– Chodź ze mną – powiedział, jakby nie chciał tracić jej z oczu nawet na sekundę.

Weszła z nim do salonu, z którego rozciągał się panoramiczny widok na rzekę i lśniące drapacze chmur zamieszkiwane przez elitę tego miasta. Wystrój pokoju przykuwał uwagę równie skutecznie, jak pejzaż za oknem. Nadal stały w nim eleganckie miniaturowe drzewka bonsai pielęgnowane przez najlepszych ekspertów. Na wypolerowanym stole dumnie rozpościerał się klon palmowy, a jego małe listki były w kolorze zachodzącego słońca. Erin przyglądała mu się, jakby po latach spotkała się z dobrym znajomym. Zawsze kochała to małe drzewko.

W końcu uniosła wzrok, by dostrzec niezaprzeczalną furię w oczach Dimitriego.

– Możesz zacząć wyjaśniać – oznajmił.

Poczuła, że ma miękkie kolana, więc usiadła na jednej ze skórzanych sof, choć jej tego nie zaproponował. Z całych sił starała się, by głos się jej nie załamał.

– Niewiele trzeba wyjaśniać, nie sądzisz? Znasz fakty. Spędziliśmy tamtą noc razem…

Nagle zamilkła, bo nadal nie mogła uwierzyć, że wylądowała z nim w łóżku, choć mógł mieć każdą kobietę na tej planecie. Tak, był atrakcyjny – przypominał ocean, którego siła i piękno potrafią pozbawić słów. Z pewnością nie była obojętna na jego ostre, rosyjskie rysy czy włosy mieniące się ciemnym złotem. Prawdopodobnie nie było na tej ziemi kobiety, która nie zwróciłaby na niego uwagi. Erin nigdy nie dała jednak tego po sobie poznać, bo to byłoby nieprofesjonalne, a ponadto nie miała złudzeń – wiedziała, że nigdy by się nią nie zainteresował, nawet gdyby nie była jego sekretarką.

Pracowała dla niego przez wiele lat. Zaczynała jako szeregowy pracownik jego firmy, jednak szybko ją awansował, prawdopodobnie dlatego, że nie traciła głowy za każdym razem, gdy wchodził do pokoju. Nauczyła się nie reagować na jego seksapil i charyzmę kryjące się za typową dla niego arogancją. Próbowała traktować go tak samo jak wszystkich, z godnością i szacunkiem. Zachowywała spokój w obliczu każdej burzy – sam często jej to powtarzał. Wkrótce zaczął powierzać jej coraz więcej odpowiedzialności, a praca zaczęła pochłaniać większość jej życia. Przestała liczyć, ile razy odebrała od niego telefon podczas randki lub przegapiła drugą połowę filmu, bo Dimitri jej potrzebował.

A ona lubiła czuć się potrzebna. Podobało jej się, że tak ważny człowiek słucha jej – zwykłej, niczym się niewyróżniającej Erin Turner. Być może problem tkwił w jej ego. Być może to samo ego sprawiło, że straciła profesjonalizm i zmieniła się w zakochaną idiotkę, choć coraz lepiej znała mroczną stronę swojego szefa. Jej uczuć nie było w stanie zmienić jego zamiłowanie do hazardu, alkoholu i kobiet – w istocie tylko przybierały one na sile.

Z przerażeniem obserwowała, jak odgrywa rolę zamożnego imprezowicza, jak gdyby chciał udowodnić coś światu czy samemu sobie. Bawił się na luksusowych jachtach i prywatnych odrzutowcach, zawsze w towarzystwie przyklejonych do siebie supermodelek. Obracał się w wśród ludzi o pustych spojrzeniach, których twarze napawały innych strachem i respektem. Był lekkomyślny, lubował się w życiu na krawędzi i coraz częściej zdawał się tracić kontrolę. Nawet jego zaufany ochroniarz, Loukas Sarantos, odmówił dalszej pracy dla niego, czemu Erin przyglądała się zrozpaczona.

Czy to przez swoje kiełkujące uczucia zaczęła poświęcać mu więcej uwagi, niż powinna? Po co przyszła do jego apartamentu w deszczową noc, dzierżąc w ręku stertę papierów, zaniepokojona, że nie odbiera telefonu?

Kiedy stała przed jego drzwiami, trzęsły jej się ręce i zaczęły się trząść jeszcze bardziej, gdy otworzył w samym ręczniku, nadal mokry po kąpieli. Poczuła taką ulgę, gdy go zobaczyła, że dopiero po chwili dotarło do niej, że stoi przed nią prawie nagi. Sądząc po wyrazie jego twarzy, jej wizyta go nie ucieszyła.

– Tak? – powiedział niecierpliwie. – O co chodzi, Erin?

Nawet teraz pamiętała, jak waliło jej serce.

– Ja… Przyniosłam dokumenty do podpisu.

Dimitri przeszedł do jadalni i nie był zachwycony, gdy zobaczył, że poszła w jego ślady.

– Nie mogłaś poczekać z tym do rana?

– Właściwie to martwiłam się o ciebie – powiedziała, odkładając papiery na stół.

– O co konkretnie?

– Nie odbierałeś telefonu.

– I?

Erin zamarła, boleśnie świadoma jego bliskości i ciepła jego ciała. Planowała powiedzieć mu, że wdał się w złe towarzystwo, ale jedyne, o czym myślała, to jak ryzykowne było przebywanie z nim sam na sam w tej sytuacji.

Nie wiedziała, czy dostrzegł pożądanie w jej oczach, czy zauważył, jak nerwowo oblizuje wargi. Przytaknął, jakby właśnie dokonał skomplikowanych matematycznych obliczeń, i powiedział coś, czego nigdy by się nie spodziewała.

– A więc to tak – skwitował, a jego usta uformowały się w drapieżny uśmiech. – A już myślałem, że jesteś jedyną kobietą odporną na moje wdzięki.

Nie miała nawet szansy zareagować na jego arogancję, bo bez ostrzeżenia przyciągnął ją do siebie i zdecydowanie pocałował. Jeszcze nikt nigdy jej tak nie całował. Była tak podniecona, że ledwo zauważyła, kiedy ręcznik, którym się przewiązał, spadł na podłogę. Dopiero gdy jej dłoń zsunęła się niżej i napotkała na jego gołe pośladki, otworzyła oczy w zdumieniu.

– Zaskoczona?

– N-nie.

– Wygląda na to, że mnie pragniesz – powiedział, rozpinając jej marynarkę. – Pragniesz mnie?

Czy słońce wschodziło o poranku? Jasne, że go pragnęła.

Płonęła z pożądania, gdy niecierpliwie pozbawiał jej marynarki i odpinał spódnicę, która zsunęła się na ziemię.

Myślała, że zaniesie ją do sypialni, tak jak to sobie wyobrażała w swoich fantazjach. On jednak położył ją na stole w jadalni niczym ofiarę rytuału i wszystko potoczyło się szybko. Zdecydowanie rozdarł jej figi, a ona była zszokowana tym, jak bardzo jej się to podoba. Jak przez mgłę pamiętała, że założył prezerwatywę i powiedział, jak bardzo go podnieca. Wszedł w nią głęboko i tym razem to nie był sen ani fantazja – to się działo naprawdę.

Była dziewicą, ale żadne z nich tego nie skomentowało. Nie była nawet pewna, czy się zorientował. Nie bolało tak, jak niektórzy ostrzegali – może dlatego, że tak bardzo tego pragnęła. Jedyne, czego była pewna, to że nigdy nie widziała go jeszcze w takim stanie. Miała wrażenie, że świat mógłby dobiec końca, a on nawet by tego nie zauważył.

Nadal pamiętała pierwsze, gwałtowne pchnięcie – jak gdyby chciał zostawić coś głęboko w niej. Czy nie pragnęła tego samego? Wydawało jej się, że całe życie czekała właśnie na ten moment. Przypomniała sobie, jak wiła się z rozkoszy, dochodząc nie raz, a dwa razy, z których każdy był fenomenalny. Zaśmiał się cicho, przejeżdżając palcem po jej drżących wargach.

– Tak, spędziliśmy tamtą noc razem – powiedział niecierpliwie, przerywając jej wspomnienia.

Wróciła do teraźniejszości, przypominając sobie, że siedzi przed nim w taniej sukni ślubnej, skazana na jego chłodne spojrzenie.

– Uprawialiśmy seks, choć nigdy nie powinno było do tego dojść – powiedział. – Myślałem, że oboje uznaliśmy, że to był błąd.