Człowiek. BiografiaTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Prawdopodobnie są dwa kluczowe aspekty kultury, które wybijają się jako wyjątkowe dla ludzi. Pierwszy to religia, a drugi to opowiadanie historii. Nie ma żadnego gatunku, od małp po kruki, którego przedstawiciele robiliby którąkolwiek z tych form działalności kulturowej. Są one w całości i autentycznie wyjątkowe dla świata ludzi. Wiemy to, ponieważ obydwie wymagają języka, a tylko ludzie posługują się językiem o wystarczająco wysokiej jakości, by je umożliwiał. Co istotne, obie wymagają od nas, abyśmy żyli w świecie wirtualnym – w świecie naszych umysłów. W obu przypadkach musimy wyobrazić sobie, że istnieje inny świat, odmienny i oddzielny od tego, którego doświadczamy na co dzień. Musimy być w stanie zdystansować się poznawczo względem świata fizycznego. Tylko możemy zastanawiać się, czy i dlaczego świat musi być taki, jaki jest, lub wyobrażać sobie mogące istnieć równoległe światy, czy są to fikcyjne światy opowieści, czy „para-fikcyjne”[6] światy duchowe. Te szczególne formy aktywności umysłowej nie są tylko nieznaczącymi produktami ubocznymi procesu ewolucyjnego, lecz zdolnościami, które odgrywają – i od dawna odgrywały – fundamentalną rolę w ewolucji człowieka. W następnych rozdziałach będzie mowa o tym, dlaczego.


Rys. 1.3. Średnia (mediana) objętość czaszki głównych gatunków homininów. Szare prostokąty to zakres, wewnątrz którego mieści się 50% wszystkich wartości zmierzonych dla danego gatunku; pionowe słupki wyznaczają zakres, wewnątrz którego mieści się 95% wartości. Linia pozioma to objętość czaszki współczesnych szympansów. Źródło: De Miguel i Heneberg (2001).

Istnieją też inne aspekty kultury ludzkiej, które okazują się być istotne. Jednym z nich jest społeczny aspekt muzyki. O wielu zwierzętach można powiedzieć, że wytwarzają muzykę – robią to choćby ptaki śpiewające i wieloryby. Ale tylko ludzie zdają się oddawać muzyce jako aktywności społecznej. U ptaków muzyka wydaje się służyć głównie do pomocy przy wyborze partnera do rozrodu. Ludzie traktują muzykę jako mechanizm służący do wzmacniania więzi społecznych na zupełnie nowy sposób. W społeczeństwach współczesnych często siedzimy spokojnie słuchając muzyki w salach koncertowych, ale w społeczeństwach tradycyjnych muzyka, pieśń i taniec są niemal nierozłączne i wspólnie odgrywają w nich ważną rolę. To również należy wyjaśnić.

Podstawą dla całej tej aktywności kulturowej są oczywiście nasze duże mózgi, więc można powiedzieć, że to ostatecznie odróżnia nas od pozostałych człowiekowatych. W charakterze ramy dla całej tej książki na Rys. 1.3. przedstawiono objętość mózgu wszystkich kopalnych gatunków homininów[7]. W szerokiej skali ostatnich 6 milionów lat obserwuje się stabilny wzrost rozmiaru mózgu homininów, od skromnych początków, kiedy to australopiteki nie różniły się pod tym względem znacząco od małp człekokształtnych, po mózg człowieka współczesnego. Wydaje się to wskazywać na ciągłą presję ku coraz większym i większym mózgom. Nie oznacza to oczywiście, że nacisk selekcyjny ku coraz większym mózgom sam w sobie przyrastał w czasie. Tak naprawdę ciągły przyrost rozmiarów mózgu jest złudzeniem wynikającym z zestawiania ze sobą osobników należących do odmiennych gatunków. Po zbadaniu każdego gatunku z osobna wyłania się wzorzec znacznie bardziej punktualistyczny: po pojawieniu się nowego gatunku rozmiar mózgu jego przedstawicieli podlega fazie szybkiego wzrostu, po czym stabilizuje się.

W następnych rozdziałach zamierzam wskazać na pięć głównych zmian lub przemian fazowych w toku ewolucji człowieka, które domagają się wyjaśnienia, i które będą stanowić punkty orientacyjne w naszej podróży. Każda z nich wiąże się ze znaczącą zmianą wielkości mózgu lub warunków ekologicznych. Pierwsza z nich to przemiana małpy człekokształtnej w australopiteka, której towarzyszyły przede wszystkim zmiany ekologiczne i anatomiczne, jednak bez dowodów na towarzyszący im przełom w objętości mózgu lub zdolnościach umysłowych. Następują po niej trzy fazy ewolucji mózgu, rozpoczynające się około 2 miliony lat temu. Pierwszą był znaczący skok rozmiarów mózgu związany z pojawieniem się rodzaju Homo około 1,8 miliona lat temu (choć poprzedził go mniejszy, być może przejściowy, wzrost u przedstawicieli Homo [Australopithecus] habilis). Druga przemiana towarzyszyła pojawieniu się prehistorycznych ludzi – heidelberczyków (Homo heidelbergensis) około 500 000 lat temu, zaś ostatnia wiąże się z dalszym wzrostem rozmiaru mózgu, który nastąpił wraz z wyłonieniem się naszego gatunku, ludzi anatomicznie współczesnych (Homo sapiens) około 200 000 lat temu. W tym samym okresie wystąpił także równoległy wzrost rozmiarów mózgu neandertalczyków względem wartości prehistorycznej, o czym będzie szerzej mowa w Rozdziale 6. Każda z tych przemian wywołała szereg problemów dla danego gatunku: w jaki sposób pokryć dodatkowy koszt energetyczny związany z większym mózgiem – biorąc pod uwagę, że jest to organ bardzo pod tym względem kosztowny – oraz w jaki sposób zorganizować coraz większe społeczności, których istnienie zostało wpisane w funkcjonowanie owych coraz większych mózgów. Znalezienie zapasu czasu w i tak już wypełnionym dniu okazało się być dla tych gatunków prawdziwą gimnastyką – gdyby nie udało się więc znaleźć nowatorskich rozwiązań dla kwestii zagospodarowania czasu, żaden z nich nie byłby w stanie przebić się przez szklany sufit rozmiarów społeczności właściwy dla każdej z tych faz.

Do tych czterech fundamentalnych przemian dodam piątą niewiążącą się tak naprawdę ze zmianą wielkości mózgu: rewolucję neolityczną, która zaszła około 12000–8000 lat temu na Bliskim Wschodzie. Jest ona szczególnie intrygująca, ponieważ stanowi odwrót od wszystkich poprzednich przemian. Wiążą się z nią dwie podstawowe innowacje: przejście z nomadyzmu do życia osiadłego oraz wynalezienie rolnictwa. Choć to zwykle ten drugi czynnik silniej przyciągał uwagę, rolnictwo było tylko środkiem prowadzącym do celu. Prawdziwą rewolucją była zdolność do życia osiadłego: bez względu na to, dlaczego społeczności zgromadziły się w stałych osiedlach, wywołało to napięcia społeczne, które musiały zostać zneutralizowane, aby mogło do niej dojść. Po rozwiązaniu tego problemy otworzyły się możliwości powstania jeszcze większych społeczności, a w końcu również narodziny państw-miast oraz pierwszych małych królestw, co ostatecznie doprowadziło do wyłonienia się państw narodowych współczesnego świata. Zrozumienie, w jaki sposób staliśmy się zdolni do tej przemiany, stanowi kluczową część naszej podróży.

Droga przed nami

Jak już wspomniałem na początku tego rozdziału, chlebem powszednim archeologów są zestawy narzędzi kamiennych i kości, wzbogacone o elementy lokalnej geologii. To zwyczajowe skupienie się na kościach i narzędziach sprawiło jednak, że społeczny aspekt ewolucji człowieka, a tym bardziej jego podstawy poznawcze, pozostały w dużym stopniu niezbadane. Archeologów, co zrozumiałe, powstrzymywała zwykle obawa, że zbyt łatwo jest wydedukować dowolne pożądane wnioski na temat zachowań społecznych z niezupełnego i bezpośredniego źródła informacji, jakim jest zapis kopalny. A jednak to właśnie przemiany społecznych i poznawczych aspektów życia wyznaczają ową krętą i niepewną ścieżkę, która prowadzi od Ostatniego Wspólnego Przodka około 6–8 milionów lat temu do nas, ludzi współczesnych. Jeśli chcemy poznać tę drogę, musimy zmagać się z mętnym, niewidocznym światem życia społecznego, bez względu na to, jak trudne jest to zadanie.

W społeczeństwach ssaków naczelnych (w tym także ludzi) społeczności przyjmują formę wysoce uporządkowanych sieci, w których jednostki połączone są ze sobą więzami pokrewieństwa, przyjaźni i zobowiązań. Sposób, na jaki sieci te są zorganizowane ze względu na więzi rodzinne i pozostałe, a także to, jak nakładają się one na relacje przestrzenne, ma wpływ na to, jak łatwo przychodzi danej jednostce zawołanie o pomoc, i jak skutecznie podtrzymywane są zależności, od których zależy spójność i trwałość sieci.

Jesteśmy obecnie w stanie odpowiadać na tego typu pytania ze względu na nasze znacznie lepsze rozumienie zachowań społecznych i ekologicznych u naczelnych. Ten przyrost wiedzy jest na wagę złota, ponieważ pozwala na eleganckie obejście jednego z odwiecznych problemów, którymi obciążone są próby rekonstrukcji zachowania się kopalnych homininów. Standardową dotychczas metodą było wytypowanie żyjącego gatunku, który, jak się sądziło, dzielił pewną kluczową cechę z wybranym gatunkiem kopalnego hominina, a następnie założenie, że ów gatunek kopalny miał taką samą organizację społeczną i ekologiczną, co wybrany gatunek żyjący. Za „modele” wczesnych homininów zdążyły już posłużyć szympansy, goryle, pawiany, lwy, hieny, a nawet likaony. Tego typu rozumowanie skłoniło też wielkiego paleontologa Louisa Leakeya do wysłania Jane Goodall i Dian Fossey w lasy Afryki równikowej, aby badały szympansy i goryle: miał nadzieję, że pozyskana przez nie wiedza pozwoli nam na wydedukowanie zachowań kopalnych homininów. Tego typu „analogiczne” modele[8] mają jedną podstawową słabość: opierają się zawsze na jednym podobieństwie pomiędzy gatunkiem żywym i wymarłym – które może, lecz nie musi, mieć znaczenie dla struktury społecznej owego żyjącego gatunku. Metoda ta zakłada również, że każdy gatunek posiada swój charakterystyczny „styl” zachowania się, i choć jest to w bardzo ogólnym sensie prawdą, to ostatnie półwiecze badań terenowych nad naczelnymi nauczyło nas, że gatunki te bardzo łatwo przystosowują swoje zachowanie i ekologię do nowych warunków.

Moje podejście jest zupełnie inne. Opiera się ono na naszym coraz lepszym rozumieniu sposobów, na jakie naczelne wygospodarowują czas na kluczowe formy aktywności (pożywianie się, przemieszczanie, odpoczynek, podtrzymywanie więzi społecznych), które są najbardziej istotne dla ich przeżycia w określonym środowisku. W ramach tej metody konstruuje się modele „budżetów czasowych”, opracowanych dla pewnej liczby gatunków naczelnych – modele, które pozwalają na precyzyjne przewidywanie, ile czasu dane zwierzę powinno poświęcić na daną kluczową formę aktywności w danym środowisku. Zasadniczą kwestią jest to, że długość dnia roboczego jest ograniczona (wszyscy śpimy w nocy) i wszystkie te kluczowe działania muszą zostać podjęte za dnia, gdy nie śpimy. Fakt, że mamy tu do czynienia z układem biologicznym, jest dużą zaletą: zmiany w jednym elemencie nie mogą się odbyć bez konsekwencji w innych elementach układu. Gatunek nie może zwiększyć rozmiarów swojego mózgu lub całego ciała, nie zwiększając jednocześnie czasu poświęcanego na pożywianie się, to zaś musi odbyć się kosztem innych, równie ważnych form aktywności, jak przemieszczanie się lub aktywność społeczna. Krótko mówiąc, bilans musi się zgadzać. Daje nam to potężne narzędzie służące do badania reakcji danego gatunku na zmieniające się warunki.

 

Drugim fundamentem naszej metody jest hipoteza mózgu społecznego, ponieważ stanowi ona ramy organizujące analizę budżetów czasowych. Hipoteza ta, którą psychologowie Andrew Whiten i Richard Byrne podali pierwotnie jako wyjaśnienie faktu, że naczelne mają znacznie większe mózgi w stosunku do rozmiarów ciała niż inne ssaki, zaczęła pełnić również rolę wyjaśnienia powiązanych ze sobą różnic w aktywności umysłowej i społecznej pomiędzy różnymi gatunkami naczelnych. Kluczowym elementem tej hipotezy jest równanie, wiążące ze sobą ilościowo wielkość mózgu i rozmiar społeczności. Ponieważ zależność ta jest niezwykle wyraźna i niemal niezależna od bezpośrednich czynników ekologicznych, może ona pozwalać na przewidywanie typowego rozmiaru społeczności u gatunków wymarłych. Wynikają z tego dwie ważne sprawy związane z kwestią budżetów czasowych. Po pierwsze, skoro rozmiar mózgu jest związany z wielkością grupy, to można ustalić, ile dodatkowego czasu jest potrzebne na tworzenie więzi społecznych w większych grupach; po drugie, zwiększony mózg musi iść w parze z dodatkowym czasem na zdobywanie pożywienia. W odniesieniu do każdego gatunku zadajemy więc sobie jedno proste pytanie: w jaki sposób jego przedstawiciele poradzili sobie z owymi dodatkowymi wymaganiami wobec swojego budżetu czasowego? Jeśli zaś budżet ów był już naciągnięty do granic możliwości, to jakiego typu nowatorskie rozwiązania pomogły na ominięcie związanego z tym problemu?

Co musimy wyjaśnić

Dlaczego akurat ta jedna linia rozwojowa z grupy afrykańskich człowiekowatych podążyła tak niezwykłą ścieżką? I dlaczego tylko jedna grupka owych wczesnych homininów wyłoniła się z bezładnej radiacji australopiteków, aby skolonizować Stary Świat i stać się ostatecznie jedynym członkiem tej linii, która przetrwała zmiany klimatyczne w późniejszych fazach plejstocenu? Wreszcie zaś – dlaczego z grona pomyślnie rozwijających się linii rozwojowych, które wyłoniły się z rodzaju Homo w środkowym plejstocenie, tylko jedna – nasza własna – dotrwała do dziś?

W dużym stopniu ścieżka, którą podążaliśmy w ciągu ostatnich 6–8 milionów lat, odzwierciedla rewolucyjne przemiany w rozmiarze i organizacji mózgu wyznaczające kluczowe punkty opowiadanej tu historii – specjacji, migracji, wymierania i powstawania nowych wynalazków kulturowych – którymi upstrzona jest ewolucja homininów. Z tymi zachodzącymi w mózgu przemianami wiążą się inne kluczowe cechy, z których część możemy wywnioskować z zapisu archeologicznego, ale pozostałe wiarygodnie obserwujemy tylko u współczesnych ludzi. Zostały one zebrane w Tabeli 1.1, gdzie podzielono je na cztery główne kategorie. Część z nich ma charakter anatomiczny, inne – behawioralny lub poznawczy; wszystkie powinny jednak zostać uporządkowane w jednolitą, nieprzerwaną historię, zgodną ze zmianami w rozmiarze mózgu (a więc i wielkości grupy), ograniczeniom czasowym oraz zapisowi archeologicznemu. Postawione przed nami zadanie jest możliwe właśnie dzięki tego typu triangulacji opierającej się na różnych źródłach informacji – pozostawia ona znacznie mniej miejsca na spekulacje i manewry intelektualne, niż było to kiedyś możliwe. Nie możemy po prostu ułożyć wymienionych w Tabeli 1.1. elementów układanki w dowolnym porządku i wymyślić jakąś wiarygodną historię zgodną z tą kolejnością. Nasze podejście pozwala nam na podanie uzasadnionego powodu, dla którego elementy te zostały ułożone w określonym porządku, lub przynajmniej na uzyskanie ograniczonej liczby sposobów, na jaki mogą zostać uporządkowane.

Tab. 1.1. Cechy ludzi współczesnych odróżniające od pozostałych małp człekokształtnych. Naszym zadaniem jest odtworzenie kolejności, w jakiej się pojawiały.•


Cechy anatomiczne Cechy archeologiczne Cechy behawioralne Cechy poznawcze
• dwunożność • chód spacerowy • płaska stopa • przebudowana miednica • wzrost wielkości mózgu • zmniejszone kły • opóźniony rozwój zębów • typowy dla ludzi współczesnych schemat rozwoju osobniczego • jednoręczność • wysmukła budowa ciała • menopauza • późno usamodzielniające się niemowlęta • ogień • paleniska • zmiana stylu wytwarzanych narzędzi • sztuka dekoratywna/ biżuteria • domostwa • tymczasowo zawiązywane grupy społeczne • śmiech • zmiany w diecie (zwł. spożywanie organów podziemnych roślin) • spożywanie mięsa • gotowanie • polowanie • instytucja babci • język • (romantyczne) więzi między partnerami • opieka obojga rodziców nad dzieckiem • podział pracy • opowiadanie historii • muzyka i taniec • religia • teoria umysłu (mentalizacja) • mentalizacja wyższego rzędu

Niektóre cechy z Tabeli 1.1. świetnie są znane paleoantropologom i są standardowym składnikiem klasycznych modeli ewolucji człowieka. Należą do nich: dwunożność, zmiany w budowie miednicy, „płaska” stopa[9], zmniejszone kły, postępujące wysubtelnienie budowy ciała, wzrost rozmiarów mózgu, typowy dla człowieka współczesnego schemat rozwojowy z późno usamodzielniającymi się dziećmi oraz opóźnionym dojrzewaniem (czego świadectwem jest późne wyrzynanie się zębów trzonowych), a także wszelkiego typu narzędzia, polowanie i aktywność artystyczna. Inne (np. tymczasowo zawiązywane grupy społeczne, podział pracy, instytucja babci, menopauza, gotowanie, religia i wiązanie się w pary) odegrały ważną rolę w dyskusjach na temat ewolucji społecznej człowieka, ale zwykle nie są one widoczne w zapisie archeologicznym. Pozostałe stanowią jednak istotną nowość i nigdy nie były tak naprawdę rozważane w kontekście ewolucji człowieka: należy do nich muzyka i taniec, opowiadanie historii, religia oraz formy umysłowości społecznej określane mianem teoria umysłu lub mentalizacja, a także śmiech. Postaram się dowieść, że odegrały one ważną rolę w historii ewolucyjnej człowieka. Nasze zadanie będzie polegało na wyjaśnieniu, dlaczego owe zmiany nastąpiły i doszło do tego w określonym czasie i miejscu.

*

Czeka nas więc ćwiczenie detektywistyczne. Mamy przed sobą scenę zbrodni zawartą w zapisie archeologicznym – intrygująco niezupełną, jak każda scena zbrodni. Nasze zadanie polega na wywnioskowaniu, co, gdzie, kiedy i dlaczego się stało. Odpowiednikiem zestawu narzędzi eksperta medycyny sądowej są dla nas hipoteza mózgu społecznego oraz modele budżetów czasowych, które możemy skrupulatnie stosować na każdym etapie odtwarzanej opowieści. Będziemy starali się, jak dobry detektyw, dopasować do siebie wszystkie elementy układanki. Ponieważ nasz zestaw narzędzi ma charakter ilościowy (liczby w modelu budżetu czasowego muszą się zgadzać), nie możemy po prostu dopasować fragmentów układanki według dowolnego, odpowiadającego nam wzorca. Obraz nasz będzie budowany krok po kroku, gdzie każdy kolejny kryzys stojący przed nowym gatunkiem umieszczony zostanie w kontekście tego, jak jego poprzednicy rozwiązywali własne problemy. Dzięki tego typu stopniowemu posuwaniu się do przodu powinien powstać obraz bardziej spójny od scenariuszy proponowanych dotychczas.

Należy chyba wspomnieć o dwóch problemach, których powinniśmy się wystrzegać.

Pierwszy to fakt, że wielu paleoantropologów traktuje całe to przedsięwzięcie z nastawieniem bliskim przerażeniu, ponieważ ich myślenie jest zespojone z „kośćmi i kamieniami”. W dziedzinie tej występuje długa historia podejrzliwości wobec nowych technologii: wielu nie dowierzało wynikom genetyki molekularnej, która przewróciła do góry nogami taksonomię człowiekowatych w latach 80. XX wieku. Z historii tej płynie taki morał, że nie powinniśmy traktować nowych metod z podejrzliwością, a raczej pytać, w jaki sposób mogą one pomóc w uzupełnieniu niekompletnego zapisu archeologicznego. Nauka idzie do przodu nie poprzez znajdywanie poprawnych odpowiedzi za pierwszym razem, lecz poprzez zmuszanie nas do zadawania pytań. W niniejszej książce stawiam zupełnie nowe pytania na temat ewolucji człowieka i przedstawiam całkowicie nową metodę odpowiadania na nie. Nie wątpię, że szczegóły opowiedzianej tu historii zmienią się wraz z napływem nowych skamieniałości i nowych metod badawczych; nie jest to niczym nowym w dziedzinie nauki słynącej z tego, że każda odkryta skamieniałość przedstawiana jest jako rewolucyjna dla naszego zrozumienia ewolucji człowieka. Istotne jest, abyśmy zadawali pytania, które pozwalają nam na badanie zapisu archeologicznego pod innym kątem.

Drugi problem związany jest z niepewnością dotyczącą konkretnego statusu taksonomicznego różnych skamieniałości homininów. W ciągu ostatniego stulecia debaty taksonomiczne w dużym stopniu zdominowały badania ewolucji ludzkiej i zapisowi tej debaty poświęcono wiele stron tekstu. Ja ze swej strony nie zamierzam przelewać dodatkowego tuszu, ponownie omawiając te kwestie, i wielu pewnie uzna tę nonszalancję za afront. Nie oznacza to, że taksonomia jest nieistotna. Proszę o wybaczenie mi niepodjęcia na razie tego tematu; moim zdaniem nie mamy po prostu wystarczającego pojęcia o wszystkich istotnych szczegółach, aby podejmować się jeszcze bardziej szczegółowej analizy. Moim zamierzeniem jest odsunięcie detali na bok i skupienie się na najszerszej skali: jak to się stało, że gatunki te przetrwały i dlaczego, ostatecznie, większość z nich wymarła. Jeśli próba ta zakończy się sukcesem, dostarczy nam uzasadnienia dla prowadzenia dalszych badań na poziomie poszczególnych populacji – i w tym momencie szczegółowe kwestie taksonomiczne z pewnością nabiorą ważności, ponieważ będziemy chcieli wiedzieć, kim konkretnie byli przedstawiciele tych populacji.

Najpierw należy jednak wyjaśnić kluczowe idee i pojęcia, które leżą u podstaw interesującej nas opowieści. W następnym rozdziale streszczone zostaną podstawy wiedzy o ewolucji społecznej u naczelnych, która wyznacza ramy stosowanej tu metody. Stanowią one podstawę i uzasadnienie dla rozdziałów następnych. Homininy muszą poruszać się w tych ramach właśnie dlatego, że są naczelnymi – a jeśli poza nie wykraczają, koniecznie jest wyjaśnienie, jak, kiedy i dlaczego tak się stało. W kolejnym rozdziale zbadane zaś zostaną bliżej dwie kluczowe teorie, organizujące strukturę tej książki. Całe opisywane tu studia nad ewolucją człowieka są uzależnione od tych dwóch płaszczyzn teoretycznych.