3 książki za 34.99 oszczędź od 50%

Wyrosnąć z DDA

Tekst
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Wyrosnąć z DDA
Wyrosnąć z DDA
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 94,80  75,84 
Wyrosnąć z DDA
Wyrosnąć z DDA
Audiobook
49,90 
Szczegóły
Wyrosnąć z DDA
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Spis treści

Podzię­ko­wa­nia

Przed­mowa

Wpro­wa­dze­nie

CZĘŚĆ PIERW­SZA. POWRÓT DO DZIE­CIŃ­STWARoz­dział 1. Czy tylko ja to czuję? Listy ide­al­nych córekReflek­sjeRoz­dział 2. Ciche jęk­nię­cia – córki w rodzi­nach alko­ho­lo­wychReflek­sjeRoz­dział 3. Czego się nauczy­łaś w domu?Po pew­nym cza­sieReflek­sjeRoz­dział 4. Tego się nauczy­łamReflek­sje

CZĘŚĆ DRUGA. GRO­MA­DZE­NIE BAGAŻU EMO­CJO­NAL­NEGORoz­dział 5. Pijące matki – ból wku­py­wa­nia się w łaskiReflek­sjeRoz­dział 6. Pijący ojco­wie – naj­droż­sza córu­niaReflek­sjeRoz­dział 7. Dwójka piją­cych rodzi­ców – mno­że­nie, nie doda­wa­nieReflek­sjeRoz­dział 8. Sekrety, sekrety i jesz­cze raz sekretyReflek­sje

CZĘŚĆ TRZE­CIA. WSPÓŁ­UZA­LEŻ­NIE­NIERoz­dział 9. Ja, ja sama i cał­kiem ja – jak dobrze znasz tych ludzi?Reflek­sjeRoz­dział 10. Jakim typem doro­słej córki jesteś?Reflek­sjeRoz­dział 11. Nie jeste­śmy współ­uza­leż­nieni, prawda?Reflek­sje

CZĘŚĆ CZWARTA. CODZIENNE ZMAR­TWIE­NIARoz­dział 12. Związki, czyli kogo takiego poślu­bi­łaś?WirReflek­sjeRoz­dział 13. Ide­alne rodzi­ciel­stwoReflek­sje

CZĘŚĆ PIĄTA. ODKRY­WA­NIE I OZDRO­WIE­NIERoz­dział 14. Myślę, że mi się udaReflek­sjeRoz­dział 15. Ser­deczne pozdro­wie­nia dla Sie­bie od CórkiReflek­sje

Post­scrip­tum

10  Doda­tek

11  Biblio­gra­fia

Lydii i jej cór­kom – Kim­berly, Mary i Deb­bie

Nota autor­ska W książce tej przed­sta­wione są auten­tyczne przy­padki i doświad­cze­nia. W celu zacho­wa­nia dys­kre­cji zmie­niono imiona i toż­sa­mo­ści osób.

Tytuł ory­gi­nału: Per­fect Dau­gh­ters: Adult Dau­gh­ters of Alco­ho­lics

Prze­kład: Dariusz Ros­sow­ski

Opieka redak­cyjna: Kata­rzyna Nawrocka, Maria Zalasa

Redak­cja: Anna Stro­żek, Maria Zalasa

Korekta: Kata­rzyna Nawrocka

Pro­jekt okładki i stron tytu­ło­wych: Joanna Wasi­lew­ska / KATA­KA­NA­STA

Copy­ri­ght © 1989 Robert J. Acker­man

All rights rese­rved

Publi­shed under arran­ge­ment with

HEALTH COM­MU­NI­CA­TIONS INC., Boca Raton, Flo­rida, U.S.A.

Polish lan­gu­age rights han­dled by Prava I Pre­vodi, c/o Per­mis­sions & Rights

Ltd., Bel­grade, in con­junc­tion with Mont­real-Con­tacts/The Rights Agency

Copy­ri­ght for the Polish edi­tion and trans­la­tion

© JK Wydaw­nic­two sp. z o.o. sp. k., 2020

Wszel­kie prawa zastrze­żone. Żadna część tej publi­ka­cji nie może być powie­lana ani roz­po­wszech­niana za pomocą urzą­dzeń elek­tro­nicz­nych, mecha­nicz­nych, kopiu­ją­cych, nagry­wa­ją­cych i innych bez uprzed­niego wyra­że­nia zgody przez wła­ści­ciela praw.

ISBN 978-83-8225-125-8

Wyda­nie II, Łódź 2021

JK Wydaw­nic­two

ul. Kro­ku­sowa 3, 92-101 Łódź

tel. 42 676 49 69

www.wydaw­nic­two­fe­eria.pl

Wer­sję elek­tro­niczną wyko­nano w sys­te­mie Zecer firmy Eli­bri

Podzię­ko­wa­nia

Podzię­ko­wa­nia

Do powsta­nia obu wydań Wyro­snąć z DDA. Wspar­cie dla doro­słych córek alko­ho­li­ków1 przy­czy­niło się wiele osób. Wszyst­kim im jestem wdzięczny. W związku z pierw­szym wyda­niem chcę (ponow­nie) podzię­ko­wać Judith A. Micha­els, Edwar­dowi Gon­dol­fowi i Char­le­sowi Bert­nes­sowi za pomoc oraz fachową wie­dzę pod­czas opra­co­wy­wa­nia kwe­stio­na­riu­sza dla doro­słych córek alko­ho­li­ków i ana­lizy danych. Linda San­ford i Diane Glynn doda­wały mi zapału i sił oraz zmo­bi­li­zo­wały do pod­ję­cia pracy nad książką. Marii Stil­kind dzię­kuję za pomoc redak­cyjną.

W związku z obec­nym, zmie­nio­nym wyda­niem książki chcę podzię­ko­wać Chri­sti­nie Bel­le­ris, Susan Tobias i Lisie Druc­ker za pracę redak­cyjną oraz mojej dok­to­rantce Jacqu­elyn B. Grif­fin, a także Cry­stal Deemer za pomoc admi­ni­stra­cyjną.

W odnie­sie­niu do obu wydań skła­dam podzię­ko­wa­nia Pete­rowi Vegso z wydaw­nic­twa Health Com­mu­ni­ca­tions za zro­zu­mie­nie oka­zy­wane temu przed­się­wzię­ciu oraz za liczne suk­cesy, jakie razem odno­si­li­śmy. Oso­bie, która wie­lo­krot­nie wysłu­chi­wała myśli i kon­cep­cji zawar­tych na tych stro­nach – Kim­berly Roth Acker­man – dzięki za wszyst­kie wspólne lata.

Na koniec chcę też podzię­ko­wać doro­słym cór­kom, które wnio­sły swój wkład w powsta­nie tej książki oraz wpły­nęły na losy wielu, wielu ludzi. Podzi­wiam Waszą goto­wość do podzie­le­nia się frag­men­tami swego życia po to, by udzie­lić pomocy innym kobie­tom w róż­nych aspek­tach ich życia. Dzięki!

1 Pierw­sze wyda­nie tej książki, do któ­rego tu i dalej odwo­łuje się Robert J. Acker­man, a póź­niej autorki cyto­wa­nych listów, nie uka­zało się w Pol­sce (przyp. red.). [wróć]

Przed­mowa

Przed­mowa

Od kiedy uka­zało się pierw­sze wyda­nie Wyro­snąć z DDA. Wspar­cie dla doro­słych córek alko­ho­li­ków, pewne rze­czy zmie­niły się, a inne nie. Szczę­śli­wie nie­które sprawy zmie­niły się na lep­sze. Naj­waż­niej­sze, że obec­nie dostępna jest więk­sza pomoc dla dzieci w każ­dym wieku, które wycho­wy­wały się w domu z jed­nym lub oboj­giem rodzi­ców alko­ho­li­ków. Peda­go­dzy, doradcy psy­cho­lo­giczni, psy­cho­te­ra­peuci, pra­cow­nicy poradni zdro­wia psy­chicz­nego dla mło­dzieży, księża, usta­wo­dawcy i przed­sta­wi­ciele innych zawo­dów są dzi­siaj bar­dziej świa­domi pro­ble­mów sta­ją­cych przed dziećmi alko­ho­li­ków. Ponadto w Ame­ryce poja­wiło się wiele zna­ko­mi­tych pro­gra­mów pomocy na pozio­mie fede­ral­nym, sta­no­wym i lokal­nym.

Kolejna zmiana polega na tym, że uzy­ski­wa­nie pomocy przez nie­let­nie lub doro­słe dziecko alko­ho­lika jest bar­dziej akcep­to­wane. Leka­rze są lepiej szko­leni w postę­po­wa­niu z pro­ble­mami alko­ho­lo­wymi i rodzin­nymi. Uwa­żam rów­nież, że na lep­sze zmie­niło się podej­ście w samym udzie­la­niu pomocy. Czę­ściej korzy­stamy z „modelu siły”, uzna­jąc doro­słe dzieci alko­ho­li­ków za osoby, które potra­fiły z powo­dze­niem prze­trwać traumę, oraz opie­ramy się na stra­te­giach odpor­no­ści psy­chicz­nej, które wiele z nich wykształ­ciło u sie­bie w dzie­ciń­stwie. Prze­sta­li­śmy trak­to­wać dzieci alko­ho­li­ków jak ofiary.

Szcze­gól­nie istotne w wypadku tej książki są zmiany, do jakich dopro­wa­dziły kobiety zarówno dla sie­bie, jak i dla całego spo­łe­czeń­stwa. Choć nie doko­nały się jesz­cze wszyst­kie z tych potrzeb­nych prze­mian, kobiety mogą dziś efek­tyw­niej poszu­ki­wać pomocy i otrzy­my­wać lep­sze wspar­cie, a także udzie­lać go sobie nawza­jem. Ta zmiana bar­dzo zwięk­szyła szansę na to, że doro­słe córki alko­ho­li­ków znajdą potrzebną pomoc.

Pewne rze­czy się jed­nak nie zmie­niły. W dal­szym ciągu „wytwa­rzamy” rodzi­ców, któ­rzy popa­dają w alko­ho­lizm, a dzieci wciąż dora­stają w rodzi­nach uza­leż­nio­nych lub w inny spo­sób dys­funk­cyj­nych. Poza tym wciąż mamy wię­cej alko­ho­li­ków nie­le­czo­nych niż trzeź­wie­ją­cych, co ozna­cza, że więk­szość dzieci alko­ho­li­ków będzie dalej wycho­wy­wać się z piją­cym ojcem lub/i matką. W kon­se­kwen­cji w dal­szym ciągu trzeba będzie udzie­lać pomocy dzie­ciom alko­ho­li­ków, nie­za­leż­nie od tego, czy ich rodzice osta­tecz­nie się­gną po pomoc dla sie­bie, czy nie.

Kolejną sprawą, która zgod­nie z moimi obser­wa­cjami pozo­staje nie­zmienna, jest prze­wod­nia rola doro­słych córek alko­ho­li­ków w świad­cze­niu pomocy nie tylko nie­let­nim, lecz także doro­słym dzie­ciom alko­ho­li­ków. Na­dal sły­szę i widzę wię­cej doro­słych córek niż doro­słych synów goto­wych dzie­lić się swo­imi histo­riami, spo­strze­że­niami, lękami i przy­mio­tami słu­żą­cymi odbu­do­wa­niu i popra­wie jako­ści ich życia.

 

I w końcu sprawą, która sta­now­czo się nie zmie­niła, jest moja pasja i pra­gnie­nie poma­ga­nia innym dzie­ciom alko­ho­li­ków. Na­dal wykrzy­kuję w duchu rado­sne Yes!, gdy wiem, że w jakiś spo­sób udało mi się być dla kogoś pomoc­nym, i gdy widzę w oczach tej osoby, że zwąt­pie­nie w sie­bie powoli ustę­puje poczu­ciu wła­snej war­to­ści. Od publi­ka­cji mojej pierw­szej książki, Chil­dren of Alco­ho­lics: A Guide­book for Edu­ca­tors, The­ra­pi­sts and Parents (Dzieci alko­ho­li­ków: prze­wod­nik dla peda­go­gów, psy­cho­te­ra­peu­tów i rodzi­ców) w 1978 roku, mia­łem szczę­ście nale­żeć do rosną­cej wspól­noty osób, które pra­gną pod­no­sić jakość swego życia. Była to wspa­niała zespo­łowa wyprawa i jesz­cze się dla mnie nie skoń­czyła.

Obecne, zak­tu­ali­zo­wane wyda­nie niniej­szej książki zawiera pewne nowe infor­ma­cje. Doda­łem pod­roz­działy o odpor­no­ści psy­chicz­nej w dzie­ciń­stwie i doro­sło­ści, a także o ryzy­kow­nych rela­cjach, Reflek­sje na zakoń­cze­nie każ­dego roz­działu oraz dwa roz­działy. W Reflek­sjach znaj­dują się cytaty z wypo­wie­dzi słyn­nych kobiet, które mogą skło­nić do wła­snych prze­my­śleń.

W nowym pierw­szym roz­dziale zawar­łem listy otrzy­mane od tzw. ide­al­nych córek po publi­ka­cji pierw­szego wyda­nia tej książki. Nie­które z ich auto­rek zada­wały mi pyta­nia, inne dzie­liły się swo­imi histo­riami, jesz­cze inne chciały powie­dzieć: „Dzię­kuję”, a część chciała mnie po pro­stu pozdro­wić. Jak się prze­ko­nasz, listy te nie tylko zazna­ja­miają nas z innymi ide­al­nymi cór­kami i ich pro­ble­mami, lecz rów­nież wpro­wa­dzają do tema­tyki książki. Dla­tego umie­ści­łem je na samym początku.

Drugi nowy roz­dział – Sekrety, sekrety i jesz­cze raz sekrety – odnosi się do naj­pow­szech­niej­szych pro­ble­mów wielu doro­słych córek, które wystę­po­wały w ich domu oprócz samego alko­ho­li­zmu. Piszę o roz­wo­dach, sto­so­wa­niu prze­mocy i zabu­rze­niach jedze­nia. Zagad­nie­nia te – powią­zane zarówno wza­jem­nie, jak i z alko­ho­li­zmem rodzi­ców – dokła­dają kolejne kom­pli­ka­cje do i tak trud­nego już życia wielu doro­słych córek.

Mam nadzieję, że ta książka oraz spo­strze­że­nia pocho­dzące od doro­słych córek będą dla cie­bie pomocą. Zasłu­gu­jesz, by ją otrzy­mać.

Wpro­wa­dze­nie

Wpro­wa­dze­nie

Od połowy lat sie­dem­dzie­sią­tych mia­łem przy­wi­lej uczest­nic­twa w jed­nym z naj­bar­dziej satys­fak­cjo­nu­ją­cych, emo­cjo­nu­ją­cych i nie­po­wta­rzal­nych doświad­czeń, jakie mogę sobie wyobra­zić – współ­pracy z dziećmi alko­ho­li­ków w róż­nym wieku oraz z ruchem dzieci alko­ho­li­ków w Sta­nach Zjed­no­czo­nych. Jeź­dzi­łem po całym kraju, wygła­sza­jąc wykłady i pre­lek­cje dla dzieci alko­ho­li­ków i o nich, a także słu­cha­jąc ich samych. Pod każ­dym wzglę­dem był to auten­tyczny oddolny ruch spo­łeczny, zwią­zany z zagad­nie­niami życia ludzi w róż­nym wieku, któ­rzy w dzie­ciń­stwie doświad­czyli cier­pień, ale w swoim obec­nym życiu chcą miło­ści, rado­ści, zdro­wia i piękna. Ruch ten pomaga w odra­dza­niu się do życia.

W miarę jak byłem świad­kiem zespa­la­nia się uprzed­nio mil­czą­cych gło­sów oraz sam bra­łem w nim udział, poczy­ni­łem dwie obser­wa­cje. Po pierw­sze, ruch dzieci alko­ho­li­ków przy­cią­gnął doro­słych w róż­nym wieku, któ­rzy wycho­wy­wali się w rodzi­nach z pro­ble­mem alko­ho­lo­wym, czyli „doro­słe dzieci”, obec­nie toru­jące drogę dla następ­nych poko­leń. Po dru­gie zaś, przy­tła­cza­jącą więk­szość tych doro­słych dzieci, które są skłonne aktyw­nie dzia­łać oraz poma­gać innym przez dzie­le­nie się frag­men­tami swego życia, sta­no­wią kobiety. Zresztą postęp w odnie­sie­niu do więk­szo­ści pro­ble­mów, jakich doświad­czają w naszym kraju dzieci, zawdzię­czamy przede wszyst­kim orga­ni­zu­ją­cym się kobie­tom i sprawa dzieci alko­ho­li­ków nie jest tu wyjąt­kiem.

W trak­cie swo­ich podróży mia­łem oka­zję wysłu­chać wielu kobiet skłon­nych do dzie­le­nia się swo­imi histo­riami. Opo­wie­ści te roz­bu­dziły moje zain­te­re­so­wa­nie pro­ble­ma­tyką doro­słych córek alko­ho­li­ków. Ich goto­wość do wyra­że­nia swo­ich uczuć, myśli, bólu i spo­strze­żeń oraz opi­sa­nia pro­cesu zdro­wie­nia otwo­rzyła drzwi wielu kobie­tom i męż­czy­znom, któ­rych życie w rodzi­nach alko­ho­lo­wych prze­bie­gało w izo­la­cji i mil­cze­niu. Jestem dłuż­ni­kiem wszyst­kich doro­słych córek, które pomo­gły mi lepiej je zro­zu­mieć, a następ­nie prze­ka­zać innym to, czego się dowie­dzia­łem. Jeżeli jesteś doro­słą córką alko­ho­lika, ta książka jest skie­ro­wana do cie­bie, napi­sana dla cie­bie i o tobie.

Opiera się ona na bada­niach nauko­wych oraz wywia­dach prze­pro­wa­dzo­nych z ame­ry­kań­skimi rodzi­nami obar­czo­nymi alko­ho­li­zmem oraz rodzi­nami od niego wol­nymi. Mam nadzieję, że będzie źró­dłem spo­strze­żeń i zro­zu­mie­nia nie tylko dla samych doro­słych córek alko­ho­li­ków, lecz rów­nież dla tych ludzi, któ­rzy je kochają, miesz­kają czy pra­cują z nimi i je wspie­rają.

Co waż­niej­sze, książka ta doty­czy pro­cesu zdro­wie­nia. Nie wszyst­kie doro­słe córki są obcią­żone takim samym dzie­dzic­twem czy bory­kają się z takimi samymi pro­ble­mami. Wszyst­kie objęte bada­niem osoby wyra­żały jed­nak to samo pra­gnie­nie, by lepiej rozu­mieć sie­bie, swoje obecne zacho­wa­nia oraz spo­soby, w jakie mogą zmie­nić swoje życie na lep­sze. Pro­blemy, jakie te kobiety poru­szały, doty­czyły rozu­mie­nia cech ich oso­bo­wo­ści i zacho­wań, związ­ków mię­dzy­ludz­kich i kwe­stii bli­sko­ści, rela­cji z rodzi­cami, wła­snych umie­jęt­no­ści rodzi­ciel­skich, prze­pra­co­wa­nia uczuć z dzie­ciń­stwa, wła­snych uza­leż­nień, toż­sa­mo­ści płcio­wej i chęci doj­ścia do pełni zdro­wia. Być może część tych spraw jest ważna rów­nież dla cie­bie.

Książka dzieli się na pięć czę­ści. Pierw­sza zawiera wybór listów, które otrzy­ma­łem od doro­słych córek alko­ho­li­ków. Ana­li­zuję w niej rów­nież dzie­ciń­stwo, oma­wia­jąc wiele kwe­stii zwią­za­nych z tym, jak wycho­wy­wał cię nało­gowo pijący rodzic.

Część druga jest poświę­cona odmien­nej dyna­mice rela­cji oraz skut­kom poja­wia­ją­cym się, gdy córka mieszka z matką alko­ho­liczką i gdy żyje pod jed­nym dachem z ojcem alko­ho­li­kiem. Umie­ści­łem tam rów­nież roz­dział doty­czący prze­mocy, zabu­rzeń jedze­nia oraz roz­wo­dów w kon­tek­ście życia doro­słej córki.

Część trze­cia doty­czy rozu­mie­nia sie­bie i swo­ich zacho­wań. Ponadto oma­wiam w niej źró­dła wielu two­ich zacho­wań oraz przyj­mo­wa­nie przez doro­słe córki spe­cy­ficz­nych sche­ma­tów postę­po­wa­nia w swoim życiu – zarówno pozy­tyw­nych, jak i nega­tyw­nych.

Tema­tykę czwar­tej czę­ści sta­nowi nauka akcep­ta­cji swo­jej prze­szło­ści, obec­nych zacho­wań, a nade wszystko sie­bie samej. Do poru­sza­nych wąt­ków należą opi­nie doro­słych córek o związ­kach mię­dzy­ludz­kich, kwe­stie rodzi­ciel­stwa, pro­blemy z wła­snymi rodzi­cami oraz praca z ewen­tu­al­nymi uza­leż­nie­niami u sie­bie.

Część piąta doty­czy odkry­wa­nia sie­bie i pro­cesu zdro­wie­nia w przy­padku doro­słych córek. W miarę czy­ta­nia tej książki i – jak mam nadzieję – two­jego pogłę­bia­ją­cego się samo­po­zna­nia będziesz sie­bie odkry­wać. Czy chcę powie­dzieć, że nie wiesz, kim jesteś? Nie, ale pytam, jak dobrze się znasz. Czy znasz wszyst­kie aspekty sie­bie, swoje zacho­wa­nia oraz powody, dla któ­rych myślisz i dzia­łasz w cha­rak­te­ry­styczny dla sie­bie spo­sób? Czy na dro­dze odkry­wa­nia samej sie­bie doszłaś do etapu decy­do­wa­nia o tym, które cząstki sie­bie chcia­ła­byś zacho­wać, z któ­rymi roz­stać się na zawsze, a które zmo­dy­fi­ko­wać? Czy odkry­łaś swoje lęki, wąt­pli­wo­ści i subiek­tyw­nie postrze­gane ogra­ni­cze­nia, a także swoje zalety, talenty, zdol­no­ści i moż­li­wo­ści pod­nie­sie­nia jako­ści swego życia?

Czy­ta­jąc tę książkę, natkniesz się na słowa wielu kobiet i na wiele wąt­ków powszech­nie prze­wi­ja­ją­cych się w ich życiu. Zawsze miej jed­nak w pamięci jedną sprawę, leżącą u pod­łoża psy­chiki każ­dego doro­słego dziecka alko­ho­li­ków: wszy­scy jeste­śmy mistrzami prze­trwa­nia. Dość mam już słu­cha­nia wykła­dów czy czy­ta­nia ksią­żek i arty­ku­łów o doro­słych dzie­ciach alko­ho­li­ków pisa­nych tak, jak­by­śmy byli naj­bar­dziej pokrę­co­nymi, dys­funk­cyj­nymi ludźmi, jakich nosi Zie­mia. Nie wiem jak ty, ale ja ni­gdy nie spo­tka­łem doro­słego dziecka, które nie uważa, że potrafi prze­trwać nie­mal wszystko. Tak, życie doro­słych dzieci alko­ho­li­ków jest pełne cier­pie­nia. Jeśli jed­nak dokład­nie się sobie przyj­rzysz, uznasz, że masz wiele umie­jęt­no­ści i duży poten­cjał. Piszę o wytrwa­niu, nadziei, zdol­no­ściach i sile, które widzia­łem u wielu doro­słych „mistrzów prze­trwa­nia”. Nie piszę o roz­pa­czy i bez­na­dziei ofiar. Wiele kobiet, któ­rych słowa przy­ta­czam w tej książce, powta­rzało, że ma się za zwy­cięż­czy­nie.

Bada­nie naukowe, na któ­rym opiera się ta książka, korzy­stało z ogól­no­kra­jo­wej próbki 1209 kobiet w Sta­nach Zjed­no­czo­nych. Spo­śród nich 624 wycho­wy­wały się w rodzi­nach alko­ho­lo­wych, a 585 – w niealko­ho­lo­wych. Aby nie prze­ry­wać toku wywodu ani two­ich prze­my­śleń, wszyst­kie dane sta­ty­styczne zawar­łem w Dodatku. Nie­za­leż­nie od tego bada­nia 200 kobiet wycho­wa­nych w rodzi­nach alko­ho­lo­wych zgo­dziło się udzie­lić wywia­dów. Ich spo­strze­że­nia, uwagi i histo­rie oso­bi­ste uka­zują emo­cjo­nalne realia życia doro­słych córek alko­ho­li­ków, któ­rych nie uchwy­ci­łyby suche dane licz­bowe.

Pod­czas przy­go­to­wy­wa­nia tej książki sta­ną­łem przed wiel­kim wyzwa­niem, pole­ga­ją­cym na tym, że mia­łem nie tyle być jej „auto­rem”, ile opra­co­wać zebrane wypo­wie­dzi. Korzy­sta­łem więc ze swo­ich umie­jęt­no­ści naukowca, pisa­rza, doradcy psy­cho­lo­gicz­nego, doro­słego dziecka alko­ho­lika i – co naj­waż­niej­sze – słu­cha­cza, by jak naj­le­piej prze­ka­zać ci to, czego się dowie­dzia­łem. Mam nadzieję, że słu­cha­łem uważ­nie i że dzięki temu dwa cele tej książki – lep­sze rozu­mie­nie doro­słych córek alko­ho­li­ków oraz przed­sta­wie­nie róż­nych moż­li­wo­ści pro­cesu zdro­wie­nia – uda się zre­ali­zo­wać. Mam także nadzieję, że te cele, które sobie posta­wi­łem, będą sprzy­jać reali­za­cji two­ich celów jako doro­słej córki.

CZĘŚĆ PIERW­SZA. POWRÓT DO DZIE­CIŃ­STWA

CZĘŚĆ PIERW­SZA

Powrót do dzie­ciń­stwa

Roz­dział 1. Czy tylko ja to czuję? Listy ide­al­nych córek

Roz­dział 1

Czy tylko ja to czuję? Listy ide­al­nych córek

Wszyst­kie jeste­śmy w tym razem – same.

Lili Tom­lin

Więk­szość ludzi lubi listy. Dobry list świad­czy o tym, że ktoś o tobie myślał i poświę­cił czas na to, by nawią­zać z tobą kon­takt. Od kiedy uka­zało się pierw­sze wyda­nie Wyro­snąć z DDA. Wspar­cie dla doro­słych córek alko­ho­li­ków, otrzy­ma­łem wiele listów od doro­słych córek alko­ho­li­ków. W tre­ści tej kore­spon­den­cji poja­wiały się opo­wie­ści o doświad­cze­niach życio­wych ich auto­rek, pyta­nia o nie same, roz­wa­ża­nia o tym, czy wycho­wa­nie w rodzi­nie alko­ho­lo­wej wywarło na nie wpływ, obawy o związki part­ner­skie, chęć dowie­dze­nia się, jak wyzwo­lić się od prze­szło­ści, dzie­le­nie się nadzieją z innymi doro­słymi cór­kami, a także po pro­stu zwy­kłe podzię­ko­wa­nie.

Co jed­nak naj­waż­niej­sze, listy te pocho­dzą od kobiet, które prze­stały wypie­rać pewne aspekty swo­jego życia, biorą odpo­wie­dzial­ność za swoje ozdro­wie­nie i uświa­da­miają sobie, że nie są same. Doświad­cza­nie bólu i traumy może też dopro­wa­dzić do nawią­za­nia wewnętrz­nej więzi z innymi. Na ten roz­dział książki składa się część z otrzy­ma­nych przeze mnie listów. Choć każdy z nich przy­szedł od innej osoby, wszyst­kie mają wyraźne wspólne wątki. Pre­zen­tuję je tutaj z nadzieją, że i ty będziesz mogła poczuć tę więź. Jestem wdzięczny ich autor­kom za napi­sa­nie do mnie i poka­za­nie ci, że nie jesteś sama.

Sza­nowny Panie Dok­to­rze,

zapra­gnę­łam napi­sać do Pana po prze­czy­ta­niu Wyro­snąć z DDA. Była to pierw­sza książka o dzie­ciach alko­ho­li­ków prze­czy­tana przeze mnie w cało­ści, bo prze­ko­nuję się, że więk­szość porad­ni­ków nie jest dla mnie spe­cjal­nie pomocna. (…) Szcze­gól­nie spodo­bało mi się to, że w odróż­nie­niu od wielu, nie wpada Pan w pułapkę uzna­wa­nia, że abso­lut­nie każde zacho­wa­nie jest prze­ja­wem współ­uza­leż­nie­nia.

 

Czy­ta­jąc Wyro­snąć z DDA, zda­łam sobie sprawę, że doko­na­łam już znacz­nego postępu. Uświa­do­mi­łam też sobie, że wciąż czeka mnie długa droga, bo cią­gle bar­dzo cier­pię. Przede wszyst­kim mam wra­że­nie, że utknę­łam: odby­łam tera­pię – dużo dowie­dzia­łam się o sobie i na temat tego, dla­czego postę­puję w okre­ślony spo­sób – jed­nak nie wiem, co dalej z tym począć. Tak jak­bym inte­lek­tu­al­nie zdała sobie sprawę z tego, jak zawa­lone było moje wycho­wa­nie, ale nie prze­pra­co­wała tego emo­cjo­nal­nie. Wciąż mam w sobie dużo gniewu. Związki mię­dzy­ludz­kie wciąż budzą we mnie lęk. Nie­ła­two jest mi zna­leźć praw­dziwą bli­skość z kim­kol­wiek (męż­czy­znami czy kobie­tami). Kiedy czuję się prze­stra­szona albo zagro­żona, z reguły odci­nam się od ludzi. Mam dobrych przy­ja­ciół, ale trudno mi odczu­wać, że naprawdę jestem z nimi bli­sko. Cza­sem nacho­dzą mnie lęki i wtedy się izo­luję, bo dzięki temu czuję się bez­piecz­niej. Nie­kiedy łatwiej jest mi być samej, ale potem jestem zdez­o­rien­to­wana, bo mam skrytą i intro­wer­tyczną naturę, więc nie wiem, w jakim stop­niu bycie w poje­dynkę wynika po pro­stu z oso­bo­wo­ści, a w jakim wiąże się z wycho­wa­niem. I cią­gle zasta­na­wiam się, czy jestem „nor­malna”.

Uwa­żam, że zaak­cep­to­wa­nie sie­bie jest zna­czącą czę­ścią pro­cesu zdro­wie­nia, ale tak jak pisze Pan w swo­jej książce, to, że o tym wiem, nie wystar­cza. Muszę to poczuć. Jak to się robi? Wciąż nie mam jasno­ści. Dora­dza Pan także, by nauczyć się „uwal­niać”. Może Pan powie­dzieć, jak Pan to robi? Mówi Pan sobie po pro­stu: „Odpuść to”? Co takiego czło­wiek musi zro­bić, żeby się uwol­nić? Nie tra­fi­łam jesz­cze na żadne mate­riały wyja­śnia­jące „mecha­nizm” uwal­nia­nia się. Poza tym moja sytu­acja jest inna niż pozo­sta­łych córek z Pań­skiej książki. Mia­łam nie tylko ojca alko­ho­lika, ale także prze­wle­kle chorą umy­słowo matkę, która sto­so­wała skrajną prze­moc emo­cjo­nalną. Czy są jakieś książki o dora­sta­niu w domu tego typu? Myślę, że przy­po­mina to sytu­ację, gdy czło­wiek ma dwoje rodzi­ców alko­ho­li­ków, ale nie jestem pewna. Jeżeli dys­po­nuje Pan jaki­miś infor­ma­cjami, które mogą być przy­datne, będę za nie bar­dzo wdzięczna.

Pró­bo­wa­łam udziału w wielu mityn­gach DDA1, ale gene­ral­nie nie lubię pro­gra­mów opar­tych na dwu­na­stu kro­kach. Czy są jakieś alter­na­tywne formy pomocy gru­po­wej poza dwu­na­stoma kro­kami? Wszel­kie infor­ma­cje na ten temat od Pana będą dla mnie bar­dzo cenne. Cie­szę się, że natknę­łam się na Pań­ską książkę. Jestem pewna, że pomo­gła wielu doro­słym cór­kom.

Bar­dzo dzię­kuję za czas poświę­cony na czy­ta­nie tego maila.

Z powa­ża­niem

Eli­za­beth

Witam, Dok­to­rze Acker­man,

mam dwa­dzie­ścia pięć lat, a mój ojciec leczy się od lat osiem­na­stu. Dopóki nie prze­czy­ta­łam Wyro­snąć z DDA, nie zda­wa­łam sobie sprawy, że tkwię w pie­kle współ­uza­leż­nie­nia. Zawsze z uśmie­chem na ustach mówi­łam o sobie jako o „córuni tatu­nia”. Prawda jest taka, że mój ojciec jest i zawsze będzie alko­ho­li­kiem. Dzi­siaj mogę powie­dzieć, trzy­ma­jąc wysoko głowę (pra­cuję nad pozby­ciem się poczu­cia winy), że nie jestem już z nim współ­uza­leż­niona.

Tra­fi­łam na Pań­ską książkę przez przy­pa­dek (…) to był zbieg oko­licz­no­ści (spo­sób Boga na zacho­wa­nie inco­gnito – to będzie jedyny tru­izm, obie­cuję). (…) Mój ojciec, w wieku pięć­dzie­się­ciu trzech lat, będzie miał jutro zakła­dane potrójne by-passy. Jest to pierw­szy „nor­malny kry­zys” w mojej rodzi­nie i wszy­scy potra­ci­li­śmy głowy! Pierw­szy raz w życiu potra­fię zoba­czyć nas oczami czę­ściowo zdro­wej już osoby, a nie doro­słej córki alko­ho­lika. Pła­ka­łam w tym tygo­dniu, ale to było wspa­niałe uczu­cie.

Powoli godzę się z tym, że nie jestem w sta­nie napra­wić nikogo innego. Moja mama, tata, brat – każde z nich musi liczyć na sie­bie. Ja dbam o SIE­BIE.

To tyle tytu­łem przed­sta­wie­nia się. A piszę ten mail, po pierw­sze, żeby powie­dzieć: „Dzię­kuję!”.

Po dru­gie, żeby wspo­mnieć, że nawet gdy rodzice trzeź­wieją, nie każdy w rodzi­nie zaczyna zdro­wieć w tym samym cza­sie. Mój ojciec jest trzeźwy, odkąd skoń­czy­łam sie­dem lat. Jak pisa­łam, teraz mam dwa­dzie­ścia pięć. Pro­szę mnie źle nie zro­zu­mieć. Wiem, że dzięki jego trzeź­wo­ści oraz umie­jęt­no­ściom MOIM i mojego męża potra­fimy utrzy­mać zdrowe mał­żeń­stwo. Moja naj­lep­sza przy­ja­ciółka ma ojca będą­cego aktyw­nym alko­ho­li­kiem i tego nie potrafi. (Pro­szę się nie mar­twić, posła­łam jej Pana książkę). Jestem teraz w mał­żeń­stwie, w jakim ni­gdy nie byli moi rodzice. Dzięki Bogu!

Tak czy tak, jestem silna. Uczę się stać na wła­snych nogach. Nie mogę uwie­rzyć, że ta jedna rela­cja w moim życiu, którą uzna­wa­łam za naj­lep­szą, jest w rze­czy­wi­sto­ści naj­gor­sza.

Jesz­cze raz dzię­kuję – jest Pan wyjąt­ko­wym czło­wie­kiem!

Jen

Sza­nowny Panie Dok­to­rze,

bar­dzo dzię­kuję, że popro­sił mnie Pan o przed­sta­wie­nie czę­ści moich doświad­czeń DDA. Zga­dzam się z tym, że czy­ta­nie o prze­ży­ciach innych pomaga nam. Wiem, że sama poczu­łam wielką nadzieję po prze­czy­ta­niu o innych kobie­tach, które miały jesz­cze gor­sze doświad­cze­nia niż moje, a w końcu nauczyły się kie­ro­wać swoim życiem w taki spo­sób, by zacho­wa­nie obec­nych w nim alko­ho­li­ków czy nar­ko­ma­nów nie dopro­wa­dzało ich do szału.

Mam trzy­dzie­ści sie­dem lat, a w wieku dwu­dzie­stu trzech owdo­wia­łam. Zwią­zek, w któ­rym jestem obec­nie, trwa od czter­na­stu lat. Jestem naj­star­szą z czworga rodzeń­stwa i jedyną córką. Mając dzie­więt­na­ście lat, wyszłam za swoją lice­alną miłość, Jamesa, który rów­nież pocho­dził z rodziny alko­ho­lo­wej. Ze względu na jego służbę woj­skową miesz­ka­li­śmy za gra­nicą. Tam też zgi­nął w wypadku samo­cho­do­wym. Nasze mał­żeń­stwo było już wtedy na skraju roz­padu, bo cią­gle mnie zdra­dzał.

Briana pozna­łam zale­d­wie kilka mie­sięcy póź­niej. Oto­czył mnie uwagą, któ­rej w tam­tym okre­sie roz­pacz­li­wie potrze­bo­wa­łam. Jakaś część mnie smu­ciła się z powodu śmierci męża, ale inna czuła wielką ulgę, że nie może mnie już dalej ranić. Myślę, że zawsze już będę miała wyrzuty sumie­nia z powodu tych odczuć, ale wła­śnie tak wtedy czu­łam.

Brian był tro­chę impre­zo­wi­czem, kiedy się pozna­li­śmy, ale byli­śmy mło­dzi, nie­zwią­zani z nikim i nie mie­li­śmy dzieci, więc nie spra­wiało mi to kło­potu. Przez całe lata od pozna­nia mogli­śmy spo­ty­kać się wspól­nie z przy­ja­ciółmi i korzy­stać towa­rzy­sko z alko­holu, nie odczu­wa­jąc żad­nych szko­dli­wych tego skut­ków. To była po pro­stu mło­dość i dobra zabawa. Pro­blemy zaczęły się po jakichś sied­miu latach, kiedy posta­no­wi­li­śmy zało­żyć rodzinę. Dla mnie było oczy­wi­ste, że po pod­ję­ciu takiej decy­zji czło­wiek się ogar­nia i dora­sta. Dla Briana nie było to takie pro­ste. Nie zda­wa­łam sobie sprawy, że był fak­tycz­nie uza­leż­niony od uży­wek. Zro­biło się jesz­cze gorzej, gdy zaczął eks­pe­ry­men­to­wać z crac­kiem. Palił, a potem prze­pa­dał na całą noc. Działo się to, kiedy byłam w ciąży z naszą córką. Pamię­tam, jak w ósmym i dzie­wią­tym mie­siącu nie­zli­czone razy jeź­dzi­łam po mie­ście, szu­ka­jąc go po mie­ście bla­dym świ­tem, pod­czas gdy powin­nam wysy­piać się w domu, bo rano szłam do pracy.

Całe noce nie mogłam usnąć, tylko prze­pła­ki­wa­łam. To był w moim życiu okropny okres. Dzwo­ni­łam w środku nocy do jego matki i żali­łam się, co nie bar­dzo jej odpo­wia­dało. Pew­nego razu mia­łam tak dość, że wywa­li­łam z sza­fek wszyst­kie jego rze­czy i usy­pa­łam z nich wielki stos na pod­ło­dze w pokoju dzien­nym z zamia­rem wyrzu­ce­nia go, gdy tylko wróci!

Od uro­dze­nia się naszej córeczki takich incy­den­tów jest mniej i poja­wiają się dużo rza­dziej, ale Brian wciąż ma nawroty. Teraz chyba już od dawna nie palił cracku, ale wiem, że od czasu do czasu popala trawkę, a także nad­używa alko­holu. Cią­gle rusza mnie to, kiedy coś bie­rze, ale w końcu zda­łam sobie sprawę i zaak­cep­to­wa­łam to, że kolejny incy­dent jest zawsze tylko kwe­stią czasu. Kie­dyś myśla­łam, że pew­nego dnia Brian doj­rzeje i prze­sta­nie zacho­wy­wać się nie­od­po­wie­dzial­nie. Teraz rozu­miem, że praw­do­po­dob­nie tak nie będzie. Alko­ho­lizm i uza­leż­nie­nie od uży­wek to nie są pro­blemy, z któ­rych się zwy­czaj­nie „wyra­sta”. Jed­nak na­dal jest to dla mnie bar­dzo fru­stru­jące, kiedy wraca po jakiejś noc­nej balan­dze i mówi mi, jak zły jest na sie­bie i że tym razem będzie ina­czej, naprawdę się zmieni i ni­gdy już cze­goś takiego nie zrobi. Wyobraża Pan sobie, ile razy sły­sza­łam od niego te słowa.

Na początku mu wie­rzy­łam i przez pewien czas było w porządku, ale potem oczy­wi­ście znowu wszystko wra­cało. I znów kolejne obiet­nice, które dalej były łamane. Nie mam już siły, żeby w nie wie­rzyć. Taka wiara zapewne dopro­wa­dzi­łaby mnie do sza­leń­stwa. Pozwa­la­nie sobie na nią i chwa­le­nie się przed zna­jo­mymi i rodziną, że tym razem on naprawdę trak­tuje to poważ­nie, że tym razem jest ina­czej, jest zbyt bole­sne. W takich chwi­lach zawsze patrzyli na mnie dziw­nie, a ja wie­dzia­łam, co myślą: „Wszystko jej można wmó­wić”. Mam dość czu­cia się jak głu­pia, a poza tym to za bar­dzo boli, gdy cała nadzieja raz po raz umiera. Dla­tego teraz przyj­muję do wia­do­mo­ści, że on wła­śnie taki jest.

Podej­rze­wam, że jestem nawet wdzięczna, bo mogłoby być jesz­cze gorzej, dużo gorzej. Mógłby być odra­ża­ją­cym, awan­tu­ru­ją­cym się, agre­syw­nym alko­ho­li­kiem, który pije każ­dego dnia i robi wszyst­kim w domu istne pie­kło. Taki był mój ojciec. Więc nie, to nie wygląda aż tak źle. Brian potrafi funk­cjo­no­wać przez mie­siące, nawet rok czy dłu­żej bez wznowy. To stwa­rza złu­dze­nie, że może tym razem w końcu cał­kiem mu się udało. Do zeszłego tygo­dnia upły­nęło ponad pół­tora roku od jego ostat­niego ciągu.