Uparte dzieci. Od konfliktu do współpracy

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Tytuł oryginału: Setting limits with your strong-willed child. Eliminating conflict by establishing clear, firm, and respectful boundaries

Copyright © 2001 by Robert J. MacKenzie.

Copyright © for the Polish edition by Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne Sp. z o.o., Sopot 2012.

This translation published by arrangement with Three Rivers Press, an imprint of the Crown Publishing Group, a division of Random House, Inc.

Wszystkie prawa zastrzeżone. Książka ani jej część nie może być przedrukowywana ani w żaden sposób reprodukowana lub odczytywana w środkach masowego przekazu bez pisemnej zgody Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego.

Wydanie pierwsze w języku polskim

Przekład: Lucyna Wierzbowska

Redakcja polonistyczna: Agnieszka Łysik

Korekta: Katarzyna Lendzion

Skład: Mirosław Tojza

Projekt okładki: Monika Pollak

Zdjęcie na okładce: © Getty Images

ISBN 978-83-7489-723-5

Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne Sp. z o.o.

ul. J. Bema 4/1a

81–753 Sopot

e-mail: gwp@gwp.pl

www.gwp.pl

Skład wersji elektronicznej: Aleksandra Baszun

konwersja.virtualo.pl

Spis treści

Podziękowania

Wstęp

Rozdział 1 Zrozumieć dziecko o silnym charakterze

Rozdział 2 W jaki sposób dzieci o mocnym charakterze uczą się zasad?

Rozdział 3 W jaki sposób rodzice uczą swoich zasad?

Rozdział 4 Czy wytyczane przez Was granice są stałe czy ruchome?

Rozdział 5 Rodzinny taniec

Rozdział 6 Jak komunikować się skutecznie?

Rozdział 7 Powstrzymywanie prób sił przed ich rozpoczęciem

Rozdział 8 Jak skutecznie działać?

Rozdział 9 Motywowanie dziecka o mocnym charakterze

Rozdział 10 Kształtowanie umiejętności: pokazywanie na przykładzie przynosi najlepsze efekty

Rozdział 11 Zmiana: czy zajdzie wystarczająco szybko?

Dodatek Od czego zacząć?

Bibliografia

Przypisy

Książkę dedykuję moim dwóm wspaniałym synom, Scottowi i Ianowi, którzy pomogli mi zrozumieć i docenić wyjątkowość indywidualnego temperamentu oraz znaczenie wyraźnych, stałych i wyznaczanych z szacunkiem granic.

Podziękowania

Chciałbym szczególnie podziękować tym, którzy w znaczny sposób wsparli moje warsztaty oraz przyczynili się do powstania tej książki.

Należą do nich Bob Trigg oraz Dave Gordon, byli dyrektorzy Elk Grove Unified School District, którzy finansowali i wpierali prowadzone przeze mnie warsztaty dla nauczycieli i rodziców przez ostatnich piętnaście lat.

Podziękowania należą się także Benowi Dominitzowi, mojemu wydawcy, Jamie Miller, redaktor zamawiającej, Marjorie Lery, redaktor prowadzącej, i wszystkim dobrym ludziom z Prima Publishing, którzy uwierzyli w moje projekty.

Chciałbym też podziękować Duane’owi Newcombowi, konsultantowi literackiemu, który nauczył mnie prawie wszystkiego, co obecnie wiem o pisaniu tego typu książek. Dziękuję również swojej żonie i jednocześnie najlepszej przyjaciółce, Teri Drake-MacKenzie, za to, że służyła mi pomocą i radą, gdy testowałem swoje nowe pomysły.

Nie mogę też pominąć Sandry Isla, konsultantki do spraw grafiki, która pomogła mi w opracowaniu wykresów i diagramów.

Dziękuję także wszystkim rodzicom i dzieciom, z którymi spotkałem się podczas warsztatów i w całej swojej pracy doradczej. To za sprawą Waszych doświadczeń wiele z moich pomysłów i metod nabrało kształtu.

Wstęp

Jeśli chcecie się przekonać, z czym sobie w życiu nie radzicie, zróbcie jedną lub wszystkie z tych trzech rzeczy: weźcie ślub, załóżcie własną firmę i wychowajcie dziecko o silnym charakterze. Mam za sobą wszystkie te trzy doświadczenia, jednak wychowanie dziecka o mocnym charakterze nauczyło mnie więcej o sobie i innych oraz o znaczeniu wytyczania jasnych, nieprzekraczalnych granic niż cokolwiek innego.

Jestem dumnym rodzicem dwóch wspaniałych synów. Starszy z nich, Scott, ma temperament podobny do mojego: jest chętny do współpracy, wrażliwy, łatwo go zadowolić i zwykle robi to, co się mu każe. Nauczyłem się polegać na współpracy z nim. „Wychowywanie dziecka to łatwizna!” – powtarzałem sobie przez pierwsze trzy lata mojego ojcostwa. Jednak wtedy na świat przyszedł mój drugi syn i wszystko się zmieniło. Nic w moim dotychczasowym życiu nie przygotowało mnie na to doświadczenie.

Młodszy syn, Ian, marudził przy posiłkach i podczas ubierania, nie chciał zbierać swoich zabawek oraz sprzątać bałaganu, a do wyjścia z domu zawsze był gotowy jako ostatni. Jego plan dnia nie pokrywał się z planem dnia żadnego z członków rodziny. Miał wiele silnych cech charakteru, ale jedna z nich była szczególnie odczuwalna: upór.

Rozumiał, czego chciałem, gdy prosiłem go, aby był posłuszny, jednak zwykle po prostu nie chciał mnie słuchać. Proste, grzeczne polecenia, które tak dobrze sprawdzały się przy wychowywaniu Scotta, w jego przypadku nie zdawały egzaminu. Ian był zdeterminowany, aby wszystko zawsze było po jego myśli. Robiłem, co w mojej mocy, aby namówić go do współpracy. Powtarzałem, przypominałem, ostrzegałem, przymilałem się, dawałem drugą szansę, błagałem, przekupywałem i negocjowałem. Wszystko to było bardzo wyczerpujące, a nie przynosiło żadnego efektu!

W pewnym momencie traciłem cierpliwość i ogarniała mnie złość. Podnosiłem głos i groziłem, że na długi czas pozbawię go wszystkich zabawek i przywilejów. Czasem skutkowało, czasem nie. Jednak nawet gdy się udało, czułem się okropnie, ponieważ obiecałem sobie, że nigdy nie będę traktował swoich dzieci w podobny sposób. Wtedy spuszczałem z tonu i powracałem do powtarzania, przypominania oraz nakłaniania, czyli metod, które wcześniej nie przyniosły efektu. Czyste szaleństwo!

Wydawało mi się, że powinienem wiedzieć, co robić. Byłem wtedy magistrem psychologii, a więc dysponowałem sporą wiedzą na temat rozwoju dziecka, poza tym pracowałem nad doktoratem z poradnictwa psychologicznego. Nie miało to jednak żadnego znaczenia, gdy próbowałem nakłonić młodszego syna do współpracy. Skrzętnie wykorzystywałem narzędzia, które miałem do dyspozycji, ale żadne z nich się nie sprawdzało. Zupełnie nie wiedziałem, co dalej począć. Zacząłem się zastanawiać, czy ze mną i z nim aby na pewno jest wszystko w porządku.

Na szczęście nadarzyła się okazja, by przyjrzeć się narzędziom stosowanym przez prawdziwych ekspertów w tej dziedzinie. W 1979 roku uczestniczyłem w badaniach naukowych dotyczących efektywności pracy nauczycieli prowadzonych na Uniwersytecie Kalifornijskim w Davis. Podczas badań obserwowałem skutecznych pedagogów w trakcie zajęć i notowałem wszystko, co mówili i robili, aby nakłonić uczniów do współpracy i nauki.

Wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy, że nauczyciele, których obserwowałem, byli mistrzami w wytyczaniu granic. Nie ulegali dzieciom, które ich lekceważyły i nie wykazywały chęci współpracy, ale też nie uciekali się do gróźb i zawstydzania swoich podopiecznych. Nie kazali im też ponosić długofalowych, rozłożonych w czasie konsekwencji swojego zachowania. Zamiast tego twardo stali na swoim stanowisku, mówili głosem pełnym szacunku, wydawali jasne polecenia i popierali swoje słowa skutecznymi działaniami. W ten sposób osiągali wysoki poziom współpracy oraz wzajemnego poszanowania i wydawało się, że nie sprawia im to żadnej trudności.

Co najlepsze, stosowane przez nich metody sprawdzały się w pracy z każdym typem uczniów: posłusznym, niepokornym i umiarkowanie upartym. Nauczyciele, których obserwowałem, potrafili uczyć swoich zasad zarówno w teorii, jak i praktyce. Nie miało żadnego znaczenia, którą opcję wybiorą dzieci, ponieważ pedagodzy mieli do dyspozycji narzędzia, których stosowanie przynosiło oczekiwane rezultaty.

 

To odkrycie nie wydawało mi się kluczowe, dopóki sam nie zacząłem wykorzystywać tych narzędzi, wychowując swoje dzieci. Nawet mój młodszy syn przekonał się do posłuszeństwa! Rzadziej stawiał opór oraz badał, jak daleko może się posunąć i, tak jak jego brat, zaczął częściej podejmować decyzje o współpracy. Codzienne próby sił powoli stawały się przeszłością. Po raz pierwszy od wielu lat zacząłem się czuć skutecznym rodzicem. Wszystko, czego potrzebowałem, to właściwe narzędzia.

Doszedłem do wniosku, że jeśli ja uzyskałem pożądane rezultaty, innym też się to uda. W 1985 roku pilotowałem warsztaty dla nauczycieli. Ich reakcja była nad wyraz pozytywna. Metody były jasne, łatwe do nauki i, co najlepsze, sprawdzały się w pracy z każdym uczniem, nie tylko posłusznym. Warsztaty dały początek książce pod tytułem Kiedy pozwolić, kiedy zabronić w klasie1, którą przetestowały i z powodzeniem wykorzystały tysiące nauczycieli w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Europie.

W 1987 roku zacząłem prowadzić podobne warsztaty dla rodziców i spotkałem się z taką samą reakcją. Również i te warsztaty dały początek książce, tym razem Kiedy pozwolić? Kiedy zabronić?2, która także zyskała sporą popularność w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Europie.

Gdy patrzę wstecz, widzę, że nie różnię się od większości rodziców i nauczycieli, którzy uczestniczyli w warsztatach. Nie przyszli oni do mnie, aby znaleźć rozwiązanie problemów, których nastręczały im posłuszne dzieci; przyszli, ponieważ byli przytłoczeni wyzwaniami, jakie stawiało przed nimi wychowywanie upartych dzieci. Tak jak ja dysponowali już pewnymi narzędziami, jednak nie były one skuteczne, ponieważ nie harmonizowały z temperamentem i stylem uczenia się takiego dziecka.

Niniejsza książka pomoże Wam odpowiednio zmodyfikować swoje podejście wychowawcze. Po jej lekturze będziecie dysponować wiadomościami i narzędziami, które są niezbędne, aby zrozumieć dziecko o mocnym charakterze, położyć kres niewłaściwemu zachowaniu i próbom sił oraz uczyć zasad w najjaśniejszy możliwy sposób. Pożegnajcie nieskuteczne metody, na które bezowocnie tracicie swoją energię. Nigdy więcej powtarzania, przypominania, przekonywania, tłumaczenia, wdawania się w spory, dyskutowania, strofowania, grożenia, karania i zmuszania. Wasze dziecko będzie wiedziało, czego od niego chcecie, jeśli nauczycie się stanowczo wydawać jasne komunikaty i poprzecie je efektywnymi działaniami. Ta książka pokaże Wam, jak tego dokonać. Opisane tu metody będą pożądaną alternatywą dla dwóch skrajnych i nieskutecznych podejść wychowawczych, jakimi są restrykcyjność i pobłażliwość.

Książkę podzielono na dwie części, a każda z nich ma Wam pomóc odpowiedzieć na jedno z dwóch kluczowych pytań. Pierwsze brzmi: „Co się dzieje?”, drugie: „Co z tym zrobić?”. Pięć pierwszych rozdziałów pomoże Wam rozpoznać, jakie zależności zachodzą między Wami a dzieckiem, oraz określić, które z Waszych działań są nieskuteczne. Bez tej wiedzy uniknięcie starych błędów byłoby trudne lub wręcz niemożliwe, ponieważ większość z nich popełniamy nieświadomie.

Rozdział 1 pomoże Wam określić temperament swój i dziecka oraz ustalić, jak przekłada się on na zachowanie. Z rozdziału 2 dowiecie się, w jaki sposób dziecko o mocnym charakterze uczy się zasad oraz dlaczego proces nauczania i uczenia się często zostaje zaburzony. Dzięki rozdziałom 3 i 4 określicie swoje podejście do ustalania granic i przekonacie się, czy wytyczane przez Was granice są płynne czy też stałe.

Rozdział 5 pomoże Wam zrozumieć istotę rodzinnego tańca. Prawie każda rodzina funkcjonująca w obrębie niejasnych lub nieskutecznie egzekwowanych granic wypracowuje pewien specyficzny taniec, który następnie odtwarza w konfliktowych sytuacjach. Jednym z głównych celów tej książki jest pomóc się Wam od niego uwolnić.

Gdy już odkryjecie, co nie przynosi efektu, nadejdzie czas na naukę nowych umiejętności. Rozdziały od 6 do 11 stanowią fundament programu kształtowania umiejętności. Dzięki zawartym w nich informacjom nauczycie się wydawać jasne komunikaty werbalne, w zarodku dusić próby sił i popierać swoje słowa skutecznymi działaniami.

Umiejętność eliminowania złych zachowań jest bardzo ważna, ale aby zmotywować dzieci do właściwego postępowania i wpoić im niezbędne do tego umiejętności, nie zawsze wystarczy wydawać jasne komunikaty i wyciągać odpowiednie konsekwencje. Przekonacie się o tym, czytając rozdziały 9 i 10. Dzięki informacjom zawartym w rozdziale 9 dowiecie się, jak motywować dziecko do współpracy bez uciekania się do gróźb, przykupywania i zmuszania. Natomiast w rozdziale 10 przedstawiono wiele prostych, ale skutecznych strategii umożliwiających naukę umiejętności rozwiązywania problemów, które można wykorzystać, gdy dzieci nie potrafią się właściwie zachować.

Nauka metod przedstawionych w niniejszej książce okaże się stosunkowo łatwa. Większość z nich jest jasna i dość oczywista. Wielu z Was najtrudniej będzie się oprzeć pokusie powrotu do starych złych nawyków i przyzwyczajeń. Może zdarzyć się tak, że na poziomie intelektualnym uznacie, że dzięki nowym metodom wprowadzicie pożądane zmiany, ale na początku zarówno Wy, jak i Wasze dzieci będziecie czuć się niekomfortowo. Najprawdopodobniej spotkacie się z oporem i napięciem, których źródło będzie tkwić nie tylko w dzieciach, ale i w Was samych. Rozdział 11 pomoże Wam zrozumieć i przezwyciężyć ten opór oraz przygotuje Was na nadchodzące zmiany.

Prawdopodobnie już w trakcie lektury będziecie mieli ochotę wypróbować swoje nowe umiejętności, ale zachęcam Was, abyście zaczekali z tym, dopóki nie przeczytacie ostatniego rozdziału. Dlaczego? Ponieważ opisane tu narzędzia wychowawcze tworzą spójną całość i wzajemnie się uzupełniają. Nie posiądziecie w pełni umiejętności, dopóki nie nauczycie się, jak osiągać spójność słów i działań.

Przygotujcie się, że podczas testowania nowych umiejętności będziecie popełniać błędy. To naturalne; błędy są częścią procesu nauki. Waszym celem powinna być poprawa, a nie perfekcja, a im więcej będziecie ćwiczyć, tym lepsze efekty osiągniecie. Dążcie do konsekwencji w działaniu, ale za potknięcia nie karzcie się zbyt surowo. Jeśli napotkacie na nieoczekiwane trudności, odwołajcie się do konkretnego rozdziału i w nim szukajcie pomocy. Zwróćcie też uwagę na specyficzny język używany przy wprowadzaniu poszczególnych metod.

Im większa będzie spójność między metodami stosowanymi przez Was i inne ważne osoby w życiu Waszego dziecka, tym szybciej jego zachowanie się poprawi. Podzielcie się zatem nowymi technikami z opiekunkami, krewnymi, przyjaciółmi, nauczycielami i innymi osobami, które pomagają Wam w opiece nad dzieckiem. Ich wsparcie się opłaci.

Większość przedstawionych w książce przykładów to autentyczne przypadki, z którymi zetknąłem się podczas swojej pracy terapeuty rodzinnego. Imiona zostały zmienione, aby chronić prywatność dzieci i rodziców. Metody opisane w niniejszej książce pomogły tysiącom rodziców i nauczycieli zbudować bardziej satysfakcjonujące i oparte na współpracy relacje z dziećmi o silnym charakterze. Jeśli poświęcicie czas i energię na naukę niezbędnych umiejętności, także i Wam uda się osiągnąć sukces. Owocnej lektury!

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20

Rozdział 1 Zrozumieć dziecko o silnym charakterze

Czteroletni Krystian to prawdziwe wyzwanie. Zwykle rano nie chce założyć ubrań, które wybrała dla niego mama, a następnie marudzi przez dwadzieścia minut, gdy ta prosi go i ponagla. Gdy w końcu pojawia się przy stole, kręci nosem i wybrzydza. „To nie jest bitwa, w której chcę brać udział” – myśli matka i przygotowuje danie specjalnie dla Krystiana. Zwierza się mężowi, że martwi ją niewłaściwe odżywianie się syna, ale tak naprawdę niepokoi się jego napadami szału, z którymi musi sobie radzić, gdy Krystian nie może postawić na swoim. Mąż uważa, że żona jest zbyt łagodna wobec dziecka. Podobne zdanie mają jej dwie córki.

– To nie w porządku – narzekają. – On zawsze dostaje to, czego chce. – Zanim Krystian jest gotów do wyjścia, jego matka już ma ochotę na drzemkę. Jednak to dopiero początek. Druga rozgrywka rozpoczyna się po południu, po powrocie chłopca z przedszkola. Czasem matka zastanawia się, jak długo tak jeszcze wytrzyma.

Sześcioletnia Kasia w jednym momencie jest urocza i chętna do współpracy, a w następnym – rozgniewana i nieposłuszna. W zły nastrój wprawiają ją drobne wydarzenia: niespodziewane zmiany, odstępstwa od rutyny oraz sprawy, które zwyczajnie nie układają się po jej myśli. Napady szału nie są rzadkością.

– Życie z Kasią jest jak jazda na karuzeli – mówi jej mama. – Tracę przy niej wszystkie siły! – Rodzice dziewczynki karzą ją lub przymykają oko na jej zachowanie w zależności od tego, jak bardzo są zmęczeni. Zdaje się jednak, że wybór drogi postępowania nie ma żadnego znaczenia. Zastanawiają się, czy zachowanie Kasi jest normalne i czy wina nie leży po ich stronie.

Dziewięcioletni Aleks jest wybuchowy i często najpierw coś robi, a później myśli. Jeśli sprawy w szkole lub na podwórku nie układają się tak, jak on sobie tego życzy, zaczyna krzyczeć, przezywać inne dzieci, straszyć je, a czasem bić. Przez pierwsze trzy miesiące roku szkolnego Aleks był trzykrotnie zawieszany w prawach ucznia, ponieważ nie okazywał szacunku nauczycielom i wdawał się w bójki na boisku.

– Szkoda, że w szkołach już nie stosuje się kar cielesnych – żali się jego ojciec. – Gdy w domu zachowuje się jak rozwydrzony dzieciak, najpierw go besztamy, a później dajemy klapsa. Musi się w końcu nauczyć. Zagroziliśmy, że jeśli jeszcze raz zostanie zawieszony, zakażemy mu oglądać telewizję.

Dwunastoletnia Lidka ma wszelkie predyspozycje, aby zostać prawnikiem: jest bystra, bardzo wytrwała i angażuje się we wszystko, co robi. Gdy wydaje jej się, że istnieją jakiekolwiek szanse, aby sprawy ułożyły się po jej myśli, wda się w spór z każdym dookoła. Jeśli tylko ma jej to pomóc w zwycięstwie, jest skłonna udawać oraz zachowywać się niegrzecznie i lekceważąco.

– Nie wyobrażam sobie, bym jako dziecko mógł się odzywać do dorosłych tak, jak ona odnosi się do nas – narzeka ojciec Lidii. – Próbujemy z nią rozmawiać na wszelkie możliwe sposoby, ale zawsze kończy się to kłótnią.

Czy któreś z tych dzieci wydaje się Wam szczególnie znajome? Jeśli Wasze jest podobne, nie jesteście sami. Każdego roku spotykam ponad setkę dzieci, które rodzice i nauczyciele określają mianem „małych terrorystów” i opisują jako wymagające, trudne, pełne werwy, uparte, z piekła rodem lub zwyczajnie nie do wytrzymania. Nie istnieje wprawdzie termin, który odpowiednio podsumowałby wszystkie te określenia lub chociażby większość z nich, ale wydaje mi się, że najbardziej sprawdzi się tu sformułowanie „dzieci o silnym/trudnym charakterze”. Są to zdrowe dzieci, które zachowują się w sposób ekstremalny, przez co ciężko je wychować i zdyscyplinować.

Dzieci o silnym charakterze wcale nie są częścią spisku wymyślonego, by utrudnić nam życie. Po prostu robią to, co nakazuje im ich natura. Intensywniej i częściej testują granice wytrzymałości rodziców, dłużej się przeciwstawiają, głośniej protestują, chętniej udają i posuwają się dalej, niż większość z nas mogłaby przypuszczać. Są prowodyrami i prowokatorami, mają dużo wewnętrznej siły i wyzwalają w innych gwałtowne reakcje.

Z perspektywy nauczycieli i dyrektorów dzieci o mocnym charakterze to ta dziesięcioczy piętnastoprocentowa grupka uczniów, która powoduje dziewięćdziesiąt procent wszystkich problemów wychowawczych. Rodzicom zaś jawią się one jako ogromne wyzwanie. Ja z kolei określam ich czule „moimi dziećmi”, ponieważ spędzam z nimi mnóstwo czasu, zarówno w pracy, jak i w domu. Jestem dumnym rodzicem dziecka o trudnym charakterze. Mój młodszy syn to prawdziwy skarb, ale i obciążenie. Fakt, że piszę książki na temat wychowania i że powinienem wiedzieć, jak postępować, zupełnie nie robi na nim wrażenia. Nie mam w domu forów i nie przysługuje mi żaden zawodowy immunitet. Syn uparcie opiera się moim regułom i ojcowskiemu autorytetowi. Bywają momenty, w których mam wątpliwości, czy jego zachowanie jest normalne.

Czy i Wy czasami zastanawiacie się, czy zachowanie Waszego dziecka jest normalne? Być może martwicie się, że wina leży także po Waszej stronie. Jeśli tak jest, możecie odetchnąć: problemem w większości przypadków nie są rodzice. Zwykle robią wszystko, co w ich mocy, wykorzystując dostępne im narzędzia dyscyplinujące. Problemem nie jest też samo dziecko. Większość dzieci o silnym charakterze jest po prostu sobą. Prawdziwym problemem jest niedopasowanie metod dyscyplinujących do temperamentu dziecka. Narzędzia rodziców zwyczajnie nie sprawdzają się przy wykonywaniu zadania, które zostało przed nimi postawione. Przewidywalny rezultat to konflikty i próby sił.

 

Gdy w moim gabinecie pojawiają się rodzice, którzy potrzebują wsparcia przy wychowywaniu dziecka o silnym charakterze, zawsze na początku pomagam im zrozumieć jego temperament. Następnie wspólnie zastanawiamy się, jak rozwiązać problem niedopasowania narzędzi dyscyplinujących do usposobienia dziecka i rozmawiamy o konfliktach i napięciach, które to niedopasowanie powoduje. Właśnie temu poświęcony jest niniejszy rozdział. Otwiera się przed Wami nowa perspektywa. Nie jesteście problemem, lecz dużą częścią rozwiązania. Odpowiednia modyfikacja narzędzi jest w zasięgu Waszych możliwości.

Kim jest dziecko o silnym charakterze?

Mój młodszy syn, Ian, jest sercem naszej rodziny, źródłem naszej dumy i radości. Określiłbym go jako bystrego, kreatywnego, wrażliwego i bardzo upartego chłopca. Czasem wydaje mi się, że jest bardziej zdeterminowany, aby wychować nas, swoich rodziców, niż my, aby wychować jego. Sprawia, że nieustannie musimy mieć się na baczności. Natychmiast daje nam znać, jeśli wyrażamy się niejasno i jesteśmy niekonsekwentni lub niezdecydowani w momencie wydawania poleceń. Domaga się wtedy jaśniejszych sygnałów.

Jak większość dzieci o mocnym charakterze Ian wie, gdzie przebiega granica i jak do niej dotrzeć. Posuwa się coraz dalej, aż w końcu ją znajdzie, a gdy już tak się stanie, próbuje pójść o krok dalej, aby sprawdzić, czy jest ona nieprzekraczalna. Jeśli okaże się, że tak, zatrzymuje się (przynajmniej na chwilę) i ją akceptuje. Jednak zanim do niej dotrze, napiera bardzo mocno. Jest to wyczerpujące! Mój starszy syn, Scott, robi to bardzo rzadko – zwykle współpracuje, gdy tylko go o to poproszę.

Jak byście zareagowali, gdybyście poprosili dwoje swoich dzieci o opartą na wzajemnym szacunku współpracę i otrzymali dwie zupełnie różne odpowiedzi? Zdenerwowalibyście się? Zaczęlibyście myśleć, że coś jest nie w porządku?

Nieustanne testowanie granic, które jest tak typowe dla dzieci o mocnym charakterze, doprowadza większość rodziców do szaleństwa. „Dlaczego on się tak zachowuje?” – pytałem sam siebie. „Czy to normalne? Nigdy nie naciskałbym na nikogo tak mocno, jak Ian naciska na mnie”. Czy Wasze dziecko też usiłuje naginać reguły i kwestionować autorytety? Czyni tak od bardzo wczesnych lat? Czy reagujecie w skrajny sposób i zastanawiacie się, czy wszystko z nim w porządku? Witam w klubie. A teraz pora, byście lepiej poznali swoje dziecko. Dalej przedstawiam kilka podstawowych faktów, które pomogą Wam lepiej zrozumieć dziecko o mocnym charakterze i Wasze reakcje na jego zachowanie.

1. Dzieci o silnym charakterze są całkowicie zdrowe. Najprawdopodobniej martwiliście się, czy z Waszym dzieckiem jest wszystko w porządku, gdy któryś z nauczycieli lub krewnych w dobrej wierze zauważył, że jego reakcje są w wielu sytuacjach skrajne. To rzeczywiście prawda, ale „skrajny” nie oznacza „chory”. Większość dzieci o mocnym charakterze to zdrowe osoby o jasno określonych cechach charakteru. Nie są niepełnosprawne umysłowo, niezrównoważone emocjonalnie czy niedorozwinięte. U większości z nich nie zdiagnozowano żadnych problemów. Nikt jednak nie powiedział, że życiowe trudności będą jednowymiarowe. Niektóre z tych dzieci mogą mieć także problemy z przyswajaniem wiedzy, z nadmierną ruchliwością oraz inne szczególne potrzeby, jednak ich silny charakter nie oznacza, że są chore.

2. Dzieci o silnym charakterze różnią się między sobą. Każde z nich jest odrębną jednostką i ma własny, wyjątkowy temperament. Nie znajdziecie dwójki dzieci zachowujących się w identyczny sposób. Oczywiście każde z nich testuje swoich rodziców i przejawia skrajne zachowania, ale w odmienny sposób i w różnym stopniu. Niektóre z nich łatwiej okiełznać, inne trudniej, a jeszcze inne są niemal niemożliwe do poskromienia.

3. Dzieci o mocnym charakterze trudno zrozumieć. Nasz indywidualny temperament kształtuje sposób, w jaki myślimy, uczymy się i zachowujemy. Gdy inni postępują podobnie do nas, identyfikujemy się z nimi i rozumiemy ich doświadczenia. Jednak gdy mamy do czynienia z kimś, kto myśli, zachowuje się i uczy zupełnie inaczej niż my, niełatwo nam jest go zrozumieć i zaakceptować. „Dlaczego on się tak zachowuje?” – pytamy sami siebie. Postępowanie takiej osoby wydaje się nam pozbawione sensu. Właśnie z tego powodu trudno zrozumieć dziecko o silnym charakterze. Gdy dowiecie się więcej na temat temperamentu swojego dziecka i tego, jak wpływa on na jego postępowanie, zrozumiecie zachowania, które kiedyś wydawały się Wam dziwne.

4. Wychowanie dzieci o silnym charakterze wymaga sporo wysiłku i zastosowania odpowiedniej dyscypliny. Stwierdzenie to wydaje się oczywiste: dzieci, które chętnie testują granice, trzeba często dyscyplinować. Jednak gdy potraktujecie to jako niezaprzeczalny fakt, któremu trzeba stawić czoło, a nie jako powód do zmartwień, nabierzecie świeżego spojrzenia i zmienicie swoje nastawienie. Tak było w moim przypadku. Przestałem się złościć i obrażać, gdy mój syn sprawdzał, na jak wiele może sobie pozwolić. Uświadomiłem sobie, że do niego należy testowanie, a do mnie – pokierowanie go we właściwą stronę. Na tym właśnie polegają relacje między rodzicami a dziećmi. Moje nowe spojrzenie nie wpłynęło na zmianę jego zachowania, ale zdecydowanie ułatwiło mi życie. Przestałem traktować jego zachowanie osobiście.

5. Dzieci o mocnym charakterze nie reagują na metody dyscyplinujące, które sprawdzają się przy wychowywaniu innych dzieci. Dlaczego dzieci tak różnie reagują na to samo polecenie? Jedne współpracują, inne się opierają. Czy problem tkwi w opornym dziecku czy w wydanym poleceniu? Większość rodziców czuje się zdezorientowana, gdy ich metody przynoszą efekty przy wychowywaniu jednego dziecka, a przy wychowywaniu drugiego wydają się bezużyteczne. Będzie to mniej zadziwiające, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że każdy z nas ma swój temperament. Posłuszne dzieci będą współpracować, jakichkolwiek metod dyscyplinujących byśmy nie zastosowali, nawet jeśli nie będą one skuteczne, ponieważ współpraca to ich podstawowe pragnienie. Dają one swoim rodzicom szeroki margines na nieskuteczność. Natomiast dzieci o silnym charakterze nie reagują na nieefektywne metody dyscyplinujące. Potrzebują przejrzystych i twardych zasad oraz konsekwencji. Efektem braku odpowiedniej dyscypliny są próby sił między rodzicem a dzieckiem.

6. Dzieci o silnym charakterze uczą się inaczej niż ich rówieśnicy. Takie dzieci o wielu rzeczach muszą przekonać się na własnej skórze. Często, aby zrozumieć lekcję, którą chcemy im dać, muszą najpierw doświadczyć konsekwencji swoich wyborów i zachowań. Nie wystarczy im powiedzieć, że nie należy kopać piłki w domu. Trzeba im tę piłkę zabrać na jakiś czas za każdym razem, gdy postanowią przetestować granice i pograć w domu. Być może zanim uznają regułę jako obowiązującą, będzie trzeba powtórzyć tę czynność wielokrotnie. Takie zachowanie nie wynika ze złośliwości, ale może być bardzo frustrujące i dezorientujące, ponieważ tak bardzo różni się od postępowania posłusznych dzieci, które współpracują na każde nasze życzenie.

7. Dzieci o silnym charakterze wywołują skrajne reakcje ludzi. Jak się czujecie, gdy Wasze dziecko podważa Wasze zasady i rodzicielski autorytet? Źli? Sfrustrowani? Zdezorientowani? Zastraszeni? Zlęknieni? Zawstydzeni? Winni? Nieporadni? Zniechęceni? Wyczerpani? A może przepełnia Was wtedy mieszanina tych wszystkich emocji? Dzieci o silnym charakterze często powodują tarcia w małżeństwie i konflikty między rodzeństwem oraz są przyczyną innych rodzinnych problemów.

8. Dzieci o mocnym charakterze – odpowiednio pokierowane – mogą stać się aktywnymi, chętnymi do współpracy i odpowiedzialnymi osobami. Gdy już odkryjecie, że Wasze dziecko ma trudny charakter, zadajcie sobie pytanie: „Jak zamierzam sobie z tym poradzić?”. Macie do wyboru kilka dróg: możecie walczyć ze swoim dzieckiem i starać się je kontrolować, poddać się mu i pozwolić, aby to ono kontrolowało Was lub też robić naprzemiennie jedno i drugie. Czwartą drogą jest uznanie silnego charakteru dziecka za fakt, który trzeba zaakceptować, i nauczenie się lepszych metod wychowawczych. Wybór należy do Was. Cechy charakteru, które wielu z nas doprowadzają do szaleństwa, mogą przemienić się w zalety, jeśli tylko zrozumiemy nasze dzieci i pokierujemy nimi tak, aby podążały właściwą ścieżką.

Odkrywanie temperamentu dziecka

Gdy urodził się mój syn, na jego ciele nie było nalepki z napisem: „Uwaga! Mocny charakter. Uprasza się o ostrożność”. Jego temperament odkryłem tak jak większość rodziców: obserwowałem, jak się formuje wraz z rozwojem dziecka.

Sygnały dotyczące charakteru mojego syna pojawiały się od samego początku. W pierwszych miesiącach często miał kolkę i dużo płakał. Gdy wprowadziliśmy pokarmy stałe, był wybredny i często kręcił nosem. Najtrudniejsze były poranki. Mijało dużo czasu, zanim był gotowy do wyjścia, i często wpadał w gniew. Z jakiegoś powodu jego plan dnia nigdy nie pokrywał się z planem dnia pozostałych członków rodziny.