Zaczarowany Zamek 9 - Łzy JednorożcaTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Zaczarowany Zamek 9 - Łzy Jednorożca
Zaczarowany Zamek 9 - Łzy Jednorożca
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 9,98  7,98 
Zaczarowany Zamek 9 - Łzy Jednorożca
Zaczarowany Zamek 9 - Łzy Jednorożca
Audiobook
Czyta Marta Kurzak
5,99  4,73 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Peter Gotthardt

Zaczarowany Zamek 9
Łzy Jednorożca

SAGA Egmont

Zaczarowany Zamek 9 - Łzy Jednorożca

tytuł oryginału Det fortryllede slot 9 - Enhjørningens tårer

przełożyła Agnieszka Sivertsen

Copyright © 2010, 2018 Peter Gotthardt i SAGA

Wszystkie prawa zastrzeżone

ISBN: 9788711870105

1. Wydanie w formie e-booka, 2018

Format: EPUB 2.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA oraz autora.

SAGA Books, spółka wydawnictwa Egmont

Cześć! Nazywam się Ania, ale moi przyjaciele mówią na mnie Nutka, lub Smutka, jeśli się na mnie gniewają. Interesuję się muzyką, śpiewem i tańcem.

Hej! Wszyscy nazywają mnie Grzywa, ale tak naprawdę mam na imię Siri. Kocham wszystkie zwierzęta, a moim największym marzeniem jest posiadanie konia.

Serwus! Jestem Karolina, dla znajomych – Patyk. Uwielbiam oglądać filmy i czytać książki. W naszej paczce dbam o to, żebyśmy nie wpadły w zbyt duże tarapaty. To ja opowiem wam o naszych przygodach. W miasteczku, w którym mieszkamy znajduje się stary dom, nazywany Zamkiem. To tajemnicze miejsce, w którym dzieją się niestworzone rzeczy.

1

To przypomina baśniowy świat – pomyślałam, wyglądając przez okno. Przez całą noc padał śnieg i teraz cały ogród był nim usłany. Na gałęziach drzew leżały piękne, puszyste poduszki, a liście przypominały małe bałwanki bez twarzy.

Jako dziecko byłam przekonana, że płatki śniegu to maciupkie wróżki, które wirując w powietrzu, przybywały do nas z odległego kraju. Wszystko z powodu pewnego opowiadania, które kiedyś przeczytał mi tata. W każdym razie w dalszym ciągu uważam, że śnieg to jedno z najpiękniejszych zjawisk na ziemi.

Śnieżek czekał na mnie przy drzwiach. On po prostu uwielbia chodzić na spacery. Gdy tylko wyszliśmy do ogrodu, ulepiłam śnieżkę i rzuciłam ją w jego stronę.

 Łap! – krzyknęłam.

Śnieżek wyskoczył wysoko w górę i chwycił śnieżkę w zęby. Często bawimy się w ten sposób, tylko zwykle jest to piłeczka tenisowa. Teraz w jego pysku zostały kawałki śniegu. Wyglądał komicznie, szukając w ogrodzie nieistniejącej piłki.

 Łap! – krzyknęłam znowu.

Bawiliśmy się tak przez dłuższą chwilę. Była sobota, więc miałam sporo wolnego czasu.

Śnieżek szybko się zorientował, że nie ma żadnej piłki. To taki mądry pies!

Gdy wróciliśmy do domu, Śnieżek od razu położył się w swoim koszyku i padł ze zmęczenia.

Wtedy zadzwonił mój telefon.

 Cześć, Patyk! Chcesz do mnie przyjść? – w słuchawce usłyszałam głos Grzywy – Nutka już tu jest. Mam nową grę, którą mogłybyśmy wypróbować.

 Już lecę – odpowiedziałam i odłożyłam słuchawkę.

Gdy szłam, właśnie odśnieżano jezdnie. Duże, hałasujące maszyny wyjechały na drogi i szczotkami usuwały śnieg z ulic. Za nimi uformował się korek. Część kierowców trąbiła, niecierpliwiąc się.

Grzywa mieszka na jednej z bocznych ulic. Tutaj nie zdążyli jeszcze odśnieżyć. Na jezdni leżała już tylko rozjechana, brązowa chlapa. Czemu ten piękny biały śnieg nie może po prostu pozostać nietknięty?

Chwilę później byłam już u Grzywy. Razem z Nutką siedziały przy komputerze.

 Super, że udało ci się wpaść – powitała mnie Grzywa – Najlepiej jest, gdy jesteśmy we trójkę. Ale musimy być cicho. Moja mama śpi.

Mama Grzywy jest pielęgniarką i często odsypia nocne dyżury.

Nowa gra Grzywy nazywała się Digi-Zoo. Jest się w niej właścicielem ogrodu zoologicznego, do którego trzeba przyciągnąć odwiedzających. W ten sposób zarabia się pieniądze, żeby móc zapewnić wypłatę dla pracowników i zdobyć środki na karmę dla zwierząt.

Niestety nie zgadzałyśmy się co do metody zbierania funduszy.

Moim pomysłem były przejażdżki na kucyku i małe zoo, w którym można by było głaskać zwierzątka. Wtedy przyszło by wiele rodzin z dziećmi. Nutka zaproponowała stoiska z lodami i sceny, na których występowałyby znane zespoły. Grzywa chciała, zmienić zoo w safari, żeby zwierzęta mogły swobodnie chodzić po terenie parku.

 Ludzie nie płacą przecież pieniędzy, żeby móc pogłaskać kilka łysych kóz! – prychnęła Nutka.

 Jeśli chcą posłuchać muzyki, to mogą po prostu włączyć radio – odpowiedziałam – Całkiem za darmo!

 Cicho – syknęła Grzywa – Bo obudzimy moją mamę!

Przez chwilę nie odzywałyśmy się do siebie ani słowem.

 A może pójdziemy do Zamku? – zaproponowała w końcu Nutka.

 Super pomysł! – powiedziałam z ulgą.

 Jestem za! – dodała Grzywa, szybko podnosząc się z krzesła.

2

Zamek nie jest oczywiście prawdziwym zamkiem, ale przedziwnym, starym, opuszczonym domem. Gdy przechodzimy przez drzwi, znajdujące się w środku, za każdym razem przenosimy się do innego, bajkowego świata.

 Jak myślicie, gdzie znajdziemy się tym razem? – zapytała Grzywa.

 Najchętniej w miejscu, gdzie będzie cieplej niż tutaj – odpowiedziała Nutka, która jak zwykle zapomniała wziąć ze sobą czapki i rękawiczek.

W Zamku wszędzie leżał kurz. Panował tu mrok i absolutna cisza. Za pierwszym razem, to miejsce wydawało nam się przerażające. Ale teraz już się do niego przyzwyczaiłyśmy.

Otworzyłyśmy jedne z drzwi i przeszłyśmy przez ciemny tunel. Na końcu widać było delikatną łunę światła. Jak się okazało, pochodziła z uchylonych drzwi. Zatrzymałyśmy się i zaciekawione ostrożnie wyjrzałyśmy na zewnątrz. Trafiłyśmy na brzask. Było wcześnie nad ranem. Kilka schodków dzieliło nas od wybrukowanego dziedzińca, otoczonego kolumnami. Rosło kilka małych drzewek, a wysoka trawa obrastała kostki bruku. Na środku placu stał biały koń, i pił wodę ze stawu. W półmroku wydawał się statuą z marmuru.

Gdy podniósł głowę, zobaczyłam, że to wcale nie był koń. Na czole miał dugi, wykręcony róg.

 Jednorożec! – szepnęła Grzywa – Wiedziałam, że one istnieją!

Wymknęłyśmy się zza drzwi, żeby podejść bliżej i przyjrzeć się temu pięknemu zwierzęciu. Niestety na pierwszym schodku leżała uschła gałązka, na którą nastąpiłam. Odgłos łamiącego się, suchego drewna zwrócił uwagę zwierzęcia. Obrócił się i od razu zaczął galopować w moją stronę. Przerażona, odskoczyłam krok do tyłu i zderzyłam się z kolumną. Zanim zorientowałam się, co się dzieje, jednorożec już wbijał swój róg w moją klatkę piersiową.

 Jesteście myśliwymi? – fuknął.

Nie odpowiedziałam. Byłam sparaliżowana ze strachu.

 Nie, nie jesteśmy myśliwymi – odpowiedziała Nutka, pokazując swoje puste dłonie – Zobacz, nie mamy broni.

 Nie lubimy myśliwych – dodała Grzywa.

Ona ich wręcz nienawidzi. Pięć lat temu oglądałyśmy kreskówkę o Bambi. Grzywie w dalszym ciągu napływają łzy do oczu, gdy myśli o tym, że mama Bambi została zastrzelona.

 Wybaczcie – powiedział jednorożec, opuszczając głowę.

Co za ulga! Moje nogi, jakby były zrobione z waty, ugięły się pode mną, tak że z hukiem upadłam na ziemię.

 Przyzwyczaiłem się już do tego, że chcąc uniknąć niewoli, zawszę muszę mieć się na baczności – wyjaśnił – Nie żeby miało to coś zmienić.

 Co masz na myśli? – zapytała Nutka.

 I tak już niedługo wyginiemy – odpowiedział, głęboko wzdychając – Jestem ostatnim jednorożcem na ziemi.

3

To nie może być prawda! – pomyślałam. Teraz gdy znalazłyśmy miejsce, w którym żyją jednorożce, okazuje się, że na świecie został tylko jeden?

 Ostatnim? Jesteś tego pewien? – zapytałam.

 Niestety tak – odpowiedział – Sam widziałem jak umierali moi bracia. Kiedyś byliśmy wielkim stadem. Pochodzimy z górskiej doliny. Sam nigdy tam nie byłem. Urodziłem się tu, na nizinach. Moi rodzice nadali mi imię Błysk.

 Pasuje do ciebie – powiedziałam – Jesteś szybki jak błyskawica.

W dalszym ciągu czułam ból w żebrach, w miejscu zadanego ciosu.

 Na początku nasze stado nie opuszczało doliny – kontynuował Błysk – Nie mieliśmy pojęcia o wielu niebezpieczeństwach, które na nas czyhały. Szybko się jednak o nich przekonaliśmy. Stopniowo nauczyliśmy się wystrzegać drapieżników. Ale z myśliwymi i ich strzałami było dużo gorzej. Nie mogliśmy uchronić się od śmierci, która przylatywała do nas w powietrzu. Jedynym wyjściem była ucieczka. Ale pomimo tego, że na jakiś czas udało nam się znaleźć schronienie, tam też w końcu pojawili się myśliwi. Ubywało nas z biegiem lat. Młode jednorożce pojawiają się na świecie niezwykle rzadko. Miałem szczęście i udało mi się przeżyć. Jeśli oczywiście mówimy o szczęściu, gdy wszyscy przyjaciele umierają jeden po drugim. Teraz na świecie nie mam już nikogo. Przebywam tu, w opuszczonej świątyni. Tutaj myśliwi się nie pokazują.

 

 Dlaczego nie? – zapytałam.

 Boją się, że tu w ruinach straszy – odpowiedział Błysk.

 Straszy? – powtórzyła Nutka, nerwowo rozglądając się wokół.

 Nie ma tu żadnych zjaw – dodał – Jedyną zjawią jestem tu ja. Ostatnim cieniem dumnych zwierząt, którymi były kiedyś jednorożce.

Jego historia była najsmutniejszą opowieścią, jaką kiedykolwiek słyszałam. Nie wiedziałam nawet co odpowiedzieć.

Grzywa położyła rękę na jego szyi i pogłaskała go po plecach.

 Gdybyśmy tylko mogły coś dla ciebie zrobić… - powiedziała Nutka.

 Właściwie to jest jedna rzecz, w której mogłybyście mi pomóc – wyjaśnił Błysk – C Ruszycie ze mną na poszukiwania doliny z której się wywodzę? Moje serce jest przepełnione smutkiem i samotnością. Niczego więcej w życiu nie dokonam. Gdy mój czas dobiegnie końca, chciałbym umrzeć w miejscu mojego pochodzenia. To moje jedyne marzenie.

 Nie wiesz gdzie leży ta dolina? – zapytała Nutka.

 Nie. Wiem tylko jedno – wyjaśnił – Dolinę okala mur z wysokich gór, pokryty wiecznym lodem. Ale w samej dolinie jest ciepło i przytulnie. Rosną tam śliwy, które wydają owoce i kwiaty przez cały okrągły rok. Woda, pochodząca z gór, formuje potok który potem przekształca się w rzekę i nawadnia ziemię. Później płynie przez cieśninę i dalej w kierunku nizin. Kiedyś jednorożce postanowiły opuścić dolinę. Z tego co słyszałem, było ich tak wiele, że dla wszystkich nie starczało pożywienia. Podążali z nurtem rzeki. Po drodze natrafili na Grzmot Wieczności.

 Co to jest? – zapytałam zdumiona.

 Nie wiem – odpowiedział – Opowiadam wam tylko to, co słyszałem. Jak już wspomniałem, nie mam pojęcia gdzie leży ta dolina. Nawet nie wiem, gdzie powinienem zacząć poszukiwania drogi, która prowadzi w góry. Ale cztery pary oczu to nie jedna. To co? Pomożecie mi?

Spojrzałyśmy po sobie.

 Mamy przecież czas – rzuciła Nutka – Dokładnie tyle ile potrzebujemy.

Miała rację. Czas zatrzymuje się, gdy przechodzimy przez drzwi w Zamku. Wracamy zawsze o tej samej godzinie, o której przechodziłyśmy przez korytarz. Nawet jeśli nie było nas przez kilka dni.

 Oczywiście, że ci pomożemy – powiedziała grzywa.

 Ale w jaki sposób? – zapytała Nutka.

 Musimy znaleźć kogoś, kto wskaże nam drogę – wyjaśniłam.

Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?