Jak czerpać radość z pracy

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


This translation arranged through Gudovitz & Company Literary Agency and InkWell Management.

Tytuł oryginału: Joy at Work

Przekład: Anna Czajkowska

Projekt okładki: &Visual.pl/www.andvisual.pl

Redaktor prowadzący: Bożena Zasieczna

Redakcja techniczna: Sylwia Rogowska-Kusz

Skład wersji elektronicznej: Robert Fritzkowski

Korekta: Lena Marciniak-Cąkała/Słowne Babki

Copyright © 2020 by Marie Kondo/KonMari Media Inc. and Scott Sonenshein

© for the Polish edition by MUZA SA, Warszawa 2021

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, przechowywana jako źródło danych i przekazywana w jakiejkolwiek formie zapisu bez pisemnej zgody posiadacza praw.

ISBN 978-83-287-1452-6

MUZA SA

Wydanie I

Warszawa 2021

Mojej rodzinie, moim najbliższym i wszystkim, którzy wspierają mnie i sprawiają, że moje życie jaśnieje radością – M. K.

Mamie i ojcu: w końcu nauczyłem się, jak posprzątać – S. S.

Spis treści

WSTĘP

ROZDZIAŁ 1: Po co porządkować?

ROZDZIAŁ 2: Jeśli ciągle wracasz do bałaganu

ROZDZIAŁ 3: Porządkowanie stanowiska pracy

ROZDZIAŁ 4: Porządkowanie sfery cyfrowej

ROZDZIAŁ 5: Porządkowanie czasu

ROZDZIAŁ 6: Porządkowanie decyzji

ROZDZIAŁ 7: Porządkowanie sieci kontaktów

ROZDZIAŁ 8: Porządkowanie zebrań

ROZDZIAŁ 9: Porządkowanie zespołów

ROZDZIAŁ 10: Dzielenie się magią sprzątania

ROZDZIAŁ 11: Jak znaleźć jeszcze więcej radości z pracy

Podziękowanie Marie

Podziękowanie Scotta

Przypisy

WSTĘP

Czy twoje biurko jest zawsze zasypane stosami dokumentów? Rany, gdzie jest ten raport, który mam jutro oddać?!

Czy wciąż masz mnóstwo zaległej elektronicznej korespondencji, niezależnie od tego, jak często sprawdzasz pocztę? „Odnośnie do tego e-maila, który ci wczoraj wysłałem…” Jakiego e-maila?

Czy twój terminarz jest pełen umówionych spotkań z ludźmi, z którymi wcale nie chcesz się widzieć?

Czy tak właśnie wygląda każdy twój dzień, ponieważ zapomniałeś, co tak naprawdę pragniesz robić?

Czy stwierdzasz, że masz trudności w podejmowaniu decyzji?

Czy zadajesz sobie pytania: I to wszystko, co życie może mi zaoferować? Po prostu odhaczanie pozycji z listy spraw do załatwienia? Czy jest jakiś sposób na to, aby przywrócić porządek w mojej pracy, karierze, życiu?

Jeśli któryś z powyższych problemów ciebie też dotyczy, to istnieje rozwiązanie: porządki.

Ta książka mówi nie tylko o tym, jak doprowadzić do porządku stanowisko pracy. Dowiesz się z niej także, jak uporządkować zarówno materialne, jak i niematerialne jej aspekty, w tym dane cyfrowe, czas, podejmowanie decyzji i sieci kontaktów, jak również jak dojść do tego, by ścieżka zawodowa dawała ci radość.

Wiele osób poddaje się już w obliczu sugestii, że powinni zrobić porządki. „Niemożliwe, żebym znalazł na to czas! Już i tak mam za dużo na głowie” – protestują. „Muszę podjąć zbyt wiele decyzji, aby jeszcze myśleć o porządkowaniu” – mówią niektórzy, podczas gdy inni twierdzą: „Już tego próbowałem. Posortowałem wszystkie swoje dokumenty, a teraz znowu jest w nich bałagan”.

Całkiem sporo osób nie wierzy, że praca może sprawiać im radość. „Cały dzień spędzam na bezużytecznych zebraniach. Sprzątanie tego nie zmieni” – upierają się. „Poza tym zbyt wiele rzeczy jest poza moją kontrolą. Nie ma sposobu na to, aby moja praca była pełna radości”. Tymczasem przeprowadzone w odpowiedni sposób porządki to właśnie to, co umożliwia odnalezienie radości w pracy.

Od czasu, gdy miałam pięć lat, jestem zafascynowana porządkowaniem. Zgłębiałam ten temat przez wszystkie lata szkoły, a pierwsze kroki w roli konsultantki od porządków stawiałam jako dziewiętnastolatka, kiedy studiowała na uniwersytecie. Metoda KonMari narodziła się z moich doświadczeń w uczeniu innych, jak robić porządki.

Moje podejście ma dwie wyróżniające je cechy: jest proste, ale skuteczne, dając ci pewność, że nigdy nie wrócisz do bałaganu, i wykorzystuje unikatowe kryterium selekcji – wybieranie tego, co sprawia ci radość. Zadając pytanie: „Czy to mi daje radość?”, nawiązujemy na nowo kontakt z naszym najgłębszym ja i odkrywamy to, co jest dla nas naprawdę ważne. Rezultat to trwała zmiana zachowań, która przestawia nasze życie na pozytywne tory.

Swoją metodę przedstawiłam w książce Magia sprzątania, która została przetłumaczona na czterdzieści języków i sprzedała się w sumie w liczbie ponad dwunastu milionów egzemplarzy. Przez ostatnie kilka lat zajmowałam się dzieleniem się swoją metodą z całym światem. Podczas tego procesu co i raz powracało to samo pytanie: Jak możemy uporządkować stanowisko pracy i odnaleźć w niej radość?

Większość ludzi postrzega mnie jako specjalistkę od porządków w domu, a nie kogoś, kto ma doświadczenie w porządkowaniu stanowisk pracy, nie mówiąc już o rozwoju kariery. Jednakże kiedy pracowałam dla pewnej japońskiej firmy, spędzałam większość swego czasu wolnego, ucząc pracowników kierowniczego szczebla porządkowania gabinetów. Nawet koledzy z firmy zaczęli mnie prosić o radę. To właśnie dlatego, że tak mocno zaprzątały mnie te lekcje, w końcu zdecydowałam się odejść i rozpocząć karierę niezależnej konsultantki.

Wyszkoleni przeze mnie konsultanci nadal oferują lekcje i wykłady na temat porządkowania w pracy metodą KonMari. Dzielą się też ze sobą wiedzą i doświadczeniami, które zdobywają, aby doskonalić przekazywaną treść. Dzięki temu procesowi stało się jasne, jak bardzo porządki w miejscu pracy poprawiają jej wyniki i wzmagają radość, jaką z niej czerpiemy.

Przykładowo, klienci opowiadali nam, że porządki zwiększyły ich wyniki sprzedaży nawet o 20 procent, podniosły wydajność do tego stopnia, że mogą wychodzić z biura o dwie godziny wcześniej, i pomogły lepiej ocenić sens własnej pracy, na nowo rozbudzając entuzjazm. Widzieliśmy niezliczone przykłady tego, jak porządkowanie może poprawić jakość życia zawodowego, zarówno w sensie materialnym, jak i psychologicznym. Podobnie jak uporządkowanie domu rozbudza radość w życiu codziennym, doprowadzenie do porządku miejsca pracy umożliwia nam czerpanie z niej radości, pomagając nam, abyśmy byli bardziej zorganizowani i uzyskiwali lepsze rezultaty. Ta książka przedstawia sekrety tego procesu.

Oczywiście nie wszystko w pracy można oceniać na podstawie tego, czy daje nam radość. W firmach są zasady, których trzeba przestrzegać, przełożeni, którzy podejmują decyzje mające wpływ na naszą pracę, i koledzy, z którymi współpracujemy. Ponadto uporządkowanie fizycznej przestrzeni nie wystarczy, by praca szła gładko. Aby naprawdę doświadczyć radości w życiu zawodowym, trzeba uporządkować każdy jego aspekt, w tym pocztę elektroniczną, dane cyfrowe, rozmaite zadania i zebrania.

I tu z pomocą przychodzi mój współautor Scott. Jako psycholog organizacyjny i wykładowca na Uniwersytecie Rice’a, kierujący tamtejszą szkołą biznesu, Scott przoduje w badaniach, których celem jest kształtowanie bardziej satysfakcjonującej i radosnej kariery. Jego praca obejmuje szeroki wachlarz tematów, w tym: jak osiągnąć bardziej pozytywne i sensowne życie zawodowe, zwiększyć efektywność i produktywność w pracy oraz rozwiązywać problemy w biznesie. Napisany na podstawie tych badań jego bestseller Stretch pokazuje, jak możemy osiągnąć sukces i znaleźć satysfakcję w pracy, lepiej wykorzystując to, co już mamy – gdy chodzi zarówno o umiejętności i wiedzę, jak i przedmioty materialne. To wszystko czyni go wiodącym ekspertem w dziedzinie znajdowania radości z pracy. W tej książce Scott przedstawia wyniki najnowszych badań naukowych i rozmaite dane dotyczące porządkowania, a także zapewnia praktyczne lekcje doprowadzania do porządku niematerialnych aspektów działalności zawodowej.

W rozdziale 1. podzielimy się z wami informacjami odnośnie do porządków, które zapewnią wam motywację. W rozdziałach 2. i 3. zajmiemy się tym, jak uporządkować swoje stanowisko pracy. Rozdziały od 4. do 9. to spojrzenie na porządkowanie danych cyfrowych, czasu, decyzji, sieci kontaktów, zebrań i zespołów. Rozdział 10. dotyczy tego, jak zwielokrotnić pozytywny wpływ porządków w twojej firmie. W ostatnim rozdziale wychodzimy poza same porządki, sugerując działania, jakie możesz podjąć, aby czerpać jeszcze więcej radości ze swojej codziennej pracy, a także prezentując ten rodzaj nastawienia i podejścia, które prowadzą do pełnej radości kariery. Rozdział ten zawiera też historie opisujące moje własne doświadczenia, które mają cię skłonić do zastanowienia się, jak ty sam możesz znaleźć radość we własnym życiu zawodowym.

 

Mamy nadzieję, że wykorzystasz tę książkę tak, aby stała się kluczem do pełnej radości ścieżki zawodowej.

Uwaga dla czytelnika

Chociaż treść całej książki jest wynikiem naszej współpracy, każde z nas wzięło główną odpowiedzialność za jej połowę. Głos Marie to wstęp i rozdziały 1., 2., 3. i 11. i jej nazwisko widnieje na tych stronach. Głos Scotta to rozdziały 4., 5., 6., 7., 8., 9. i 10., i są one firmowane jego nazwiskiem. W każdym rozdziale w ramkach umieszczone zostały głosy osoby, która nie napisała danego rozdziału.

Opowieści i przykłady w książce pochodzą od prawdziwych ludzi. Niektóre imiona zostały zmienione dla ułatwienia lektury i ochrony tożsamości.


Jaka jest pierwsza rzecz, którą widzisz, kiedy zjawiasz się w biurze w poniedziałkowy poranek?

Dla wielu z nas jest to biurko zarzucone tym, tamtym i owym! Sterty dokumentów, jakieś spinacze do papieru, listy, które przyszły kiedyś tam i nigdy nie zostały otwarte, nieprzeczytane maszynopisy – a do tego laptop obklejony karteczkami z przypomnieniami. Pod biurkiem zaś często stoją torby pełne promocyjnych gadżetów od klientów. Jestem pewna, że większość z nas wzdycha głęboko na ten widok i zastanawia się, jak zdoła cokolwiek zrobić, skoro na biurku panuje taki rozgardiasz.

Aki, pracownica biurowa w agencji nieruchomości, to jedna z osób, które czuły się niekomfortowo z powodu bałaganu na biurku. Choć było nieduże (blat miał szerokość mniej więcej taką jak rozpiętość jej ramion, a samo biurko – tylko trzy szuflady), nigdy nie była w stanie niczego na nim znaleźć. Przed spotkaniami zawsze nerwowo czegoś szukała – okularów, długopisu, teczki z dokumentami – i często musiała po raz kolejny drukować dokumenty czy materiały, kiedy nie udało jej się ich odszukać. Wiele razy miała już dość i obiecywała sobie uporządkować biurko, ale kiedy nadchodził wieczór, czuła się zbyt znużona i przesuwała to „na jutro” – przed wyjściem do domu kładąc na stertę dokumenty, z których dziś korzystała. I oczywiście następnego dnia musiała przeszukiwać tę stertę, aby znaleźć to, co jej było potrzebne, zanim mogła przystąpić do pracy. Kiedy wreszcie ją rozpoczynała, już czuła się wyczerpana. „Siedzenie przy zabałaganionym biurku było totalnie przygnębiające” – powiedziała mi. I niestety, miała powody, aby tak to odbierać.

Rozmaite badania pokazują, że bałagan kosztuje nas znacznie więcej, niż nam się wydaje, i to pod wieloma względami. W sondażu przeprowadzonym wśród tysiąca dorosłych pracujących Amerykanów 90% respondentów zadeklarowało, że bałagan wywiera zły wpływ na ich życie. Najczęściej podawane powody to mniejsza produktywność, negatywne nastawienie, ograniczona motywacja i mniejsze poczucie szczęścia.

Nieporządek wpływa również niekorzystnie na zdrowie. Według badania przeprowadzonego przez naukowców z UCLA nadmiar rzeczy w naszym otoczeniu podnosi poziom kortyzolu, głównego hormonu stresu. Chronicznie podwyższone stężenie kortyzolu może zwiększać naszą podatność na bezsenność, depresję i inne choroby umysłowe, a także powiązane ze stresem dolegliwości fizyczne, jak choroby serca, nadciśnienie i cukrzyca.

Dodatkowo najnowsze badania z dziedziny psychologii pokazują, że nieuporządkowane otoczenie to obciążenie dla mózgu. Kiedy otacza nas bałagan, nasze mózgi są tak zaprzątnięte rejestrowaniem wszystkiego wokół, że nie jesteśmy w stanie się skupić na tym, co powinniśmy robić w danej chwili, na przykład na bieżącej pracy czy komunikowaniu się z innymi. Jesteśmy rozproszeni, zestresowani i niespokojni, co źle wpływa na zdolność podejmowania decyzji. Rozgardiasz, jak się okazuje, przyciąga cierpienie jak magnes. Co więcej, dane pokazują, że ludzie tacy jak ja, którzy czują ekscytację na widok zabałaganionego pomieszczenia i aż się rwą do tego, aby je posprzątać, to wyjątki.

Ale ten wpływ nie ogranicza się do jednostek. Czy zdarzało ci się godzinami szukać czegoś w biurze? A czasem nigdy tego nie odnaleźć? Prawie połowa pracowników biurowych przyznaje, że w pracy po prostu gubi jedną ważną rzecz rocznie. Może to być teczka z dokumentami, kalkulator, dysk z danymi, torba, laptop albo telefon komórkowy. Zastąpienie tych przedmiotów nowymi nie tylko kosztuje; ich zgubienie wywołuje także stres emocjonalny, a ponadto prowadzi do marnotrawstwa, co jest niedobre dla środowiska. Jednak największa strata to czas poświęcony na ich szukanie. Dane pokazują, że poszukiwanie zagubionych rzeczy zajmuje statystycznemu pracownikowi średnio tydzień rocznie. W ciągu czterech lat robi się z tego cały miesiąc. W samych Stanach Zjednoczonych te straty produktywności w przeliczeniu na pieniądze dają rocznie mniej więcej 89 miliardów dolarów. To jest ponad dwa razy więcej niż suma dochodów pięciu największych korporacji na świecie.

Te liczby są porażające, ale taka jest rzeczywistość. Skutki bałaganu mogą być straszne, można się jednak ich ustrzec. Nie ma powodów do niepokoju. Wszystkie te problemy da się rozwiązać dzięki porządkowaniu.

Jak uporządkowanie stanowiska pracy odmieniło moje życie

Po skończeniu studiów dostałam pracę w agencji zatrudnienia w dziale sprzedaży korporacyjnej. Radość z rozpoczęcia kariery zawodowej była jednak krótkotrwała. Chociaż to naturalne, że nowi pracownicy na początku mają trudności, moje wyniki sprzedaży wciąż się nie poprawiały. Z piętnastu osób zatrudnionych w tym samym czasie zawsze znajdowałam się w ostatniej trójce.

Przychodziłam do biura wcześnie, spędzałam wiele godzin przy telefonie, starając się umówić z potencjalnymi klientami, uczestniczyłam w spotkaniach, które udało mi się załatwić, a w międzyczasie sporządzałam listy kolejnych potencjalnych klientów. Wieczorem wpadałam po zupkę chińską do sklepu w tym samym budynku i wracałam do biurka, aby przygotowywać materiały. Miałam wrażenie, że pracuję bez przerwy, a jednak nie uzyskiwałam oczekiwanych rezultatów.

Pewnego dnia, po kolejnej serii zniechęcających rozmów telefonicznych, z westchnieniem odłożyłam słuchawkę i spuściłam głowę. Patrząc w przygnębieniu na biurko, nagle zdałam sobie sprawę, jaki na nim panuje rozgardiasz. Wokół klawiatury walały się: nieaktualne już spisy klientów, jakaś niedokończona umowa, papierowy kubeczek z niedopitą herbatą, jej wyschnięta torebka, butelka z wodą kupiona tydzień wcześniej, karteczki, na których zapisywałam wskazówki od współpracowników, nieprzeczytana książka o biznesie, którą ktoś mi polecił, długopis bez skuwki i zszywacz, którym miałam zszyć jakieś dokumenty, ale o tym zapomniałam…

Nie wierzyłam własnym oczom. Jak do tego doszło? Już od czasu studiów pracowałam jako konsultantka od porządkowania, a jednak pomimo wiary we własne umiejętności w tej dziedzinie nowa praca tak mnie pochłonęła, że nie miałam już czasu na konsultacje i nawet w domu opuściłam się w sprzątaniu. W jakiś sposób utraciłam kontakt ze swoją porządnicką duszą. Nic dziwnego, że w pracy nic mi się nie udawało.

Wstrząśnięta następnego ranka zjawiłam się w biurze o siódmej, aby posprzątać na biurku. Wykorzystując całą wiedzę i umiejętności szlifowane przez lata, skończyłam w godzinę. Już wkrótce moja przestrzeń do pracy była czysta i wolna od bałaganu. Na biurku zostały tylko telefon i komputer.

Chociaż chciałabym powiedzieć, że moje wyniki sprzedaży natychmiast poszybowały w górę, to jednak do tak szybkiej zmiany nie doszło, ale przy biurku czułam się o wiele lepiej. Mogłam błyskawicznie znaleźć dokumenty, których potrzebowałam. Skończyły się rozpaczliwe poszukiwania przed pójściem na zebranie – a kiedy wracałam, mogłam od razu przejść do następnego zadania. Stopniowo zaczęłam czerpać z pracy coraz większą radość.

Porządkowanie było moją pasją od lat, i miałam już silne przeczucie, że uporządkowanie domu może zmienić życie. Ale teraz dotarło do mnie, że porządek w miejscu pracy też jest ważny. Siedząc przy biurku, które wydawało się zupełnie nowe, wyczułam, że utrzymanie na nim porządku da mi więcej przyjemności z pracy i pomoże ją pokochać.

Dlaczego porządkowanie poprawia wyniki pracy

„Na moim biurku jest taki bajzel, że aż mi wstyd”, przyznała mi się pewnego dnia moja koleżanka Lisa, która pracowała na tym samym piętrze. Kiedy zobaczyła, jak przywracam porządek u siebie, zaintrygowana zaczęła mnie prosić o rady. Już jako dziecko nie radziła sobie ze sprzątaniem, a dom jej rodziców był pełen rzeczy. Jej obecne mieszkanie – jak mi powiedziała – też wyglądało okropnie. „Nie tylko nigdy w życiu nie robiłam porządków, lecz także nie zdawałam sobie sprawy, że powinnam to robić”, oznajmiła. Ale praca w biurze uświadomiła jej, że na jej biurku panuje większy bałagan niż u kogokolwiek innego.

Jej historia wcale nie jest nietypowa. Główna różnica między domem a miejscem pracy polega na tym, że w tym drugim ludzie nas widzą. W domu niemal nikt nie ogląda naszych ubrań czy książek, nawet jeśli są rozrzucone po podłodze. Ale biuro to wspólna przestrzeń, gdzie różnica między uporządkowanym a zabałaganionym biurkiem jest oczywista dla wszystkich. Co ciekawe, ten fakt ma znacznie większy wpływ na nasze życie zawodowe, niż zdaje sobie z tego sprawę większość z nas.

Kilka badań dotyczących oceny pracowników w miejscu pracy pokazuje, że im większy porządek na stanowisku pracy danej osoby, tym większa szansa, że inni będą ją postrzegać jako ambitną, inteligentną, ciepłą i spokojną. Z innego badania wynika, że takich ludzi uważa się też za pewnych siebie, przyjaznych, pracowitych i życzliwych. Ta lista przymiotników składa się na obraz prawdziwych zwycięzców. Ponadto badania pokazują, że osoby uporządkowane łatwiej zdobywają zaufanie innych i mają większe szanse na awans. Oprócz znaczenia dobrej reputacji dla rozwoju kariery: z wielu badań wynika, że my sami dostosowujemy się w pracy do poziomu narzuconego przez oczekiwania innych. Wysokie oczekiwania dodają nam pewności siebie i zazwyczaj prowadzą do lepszych wyników. Ta teoria – znana jako efekt Pigmaliona – opiera się na eksperymentach pokazujących, że oceny uczniów poprawiają się, kiedy nauczyciele spodziewają się po nich sukcesów. Wykazano też, że efekt Pigmaliona ma znaczenie w pracy, gdzie wyniki pracowników stają się lepsze lub gorsze w zależności od poziomu oczekiwań.

Wyniki wspomnianych badań można podsumować w formie trzech prostych punktów. Biurko, na którym panuje porządek, prowadzi do lepszej oceny naszego charakteru i możliwości. To z kolei poprawia naszą samoocenę i dodaje motywacji, a w rezultacie pracujemy ciężej i uzyskujemy lepsze wyniki. Kiedy spojrzymy na to w ten sposób, porządki okazują się całkiem niezłym interesem – nieprawdaż?

Gdy Lisa dzięki moim sugestiom uprządkowała swoje stanowisko pracy, jej wyniki sprzedaży się poprawiły, szef bardzo ją pochwalił, a jej pewność siebie w pracy stale rosła. Jeśli o mnie chodzi – powiedzmy tylko, że firma wysoko oceniła moją umiejętność porządkowania, a to dało mi radość.

Czy bałaganiarze rzeczywiście są bardziej kreatywni?

Puste, uporządkowane biurko jest sterylne i nudne. „Jeśli zabałaganione biurko to odbicie zabałaganionego umysłu, co odzwierciedla biurko puste?” Te słowa przypisuje się twórczemu geniuszowi, fizykowi Albertowi Einsteinowi. Niezależnie od tego, czy rzeczywiście je wygłosił, jego biurko faktycznie było zawalone stertami książek i papierów. Podobnie Pablo Picasso malował wśród stosów obrazów, a Steve Jobs, założyciel Apple, ponoć celowo utrzymywał w swoim gabinecie rozgardiasz. Legend o geniuszach z nieporządnymi gabinetami jest tyle, że nie sposób wymienić ich wszystkich. Jakby na potwierdzenie tego, z eksperymentu przeprowadzonego niedawno przez badaczy z Uniwersytetu w Minnesocie wynika, że zabałaganione stanowisko pracy to większa szansa na kreatywne pomysły.

Być może dlatego że takich opowieści jest mnóstwo, ludzie często proszą mnie o potwierdzenie. „Ale bałagan na biurku jest dobry, prawda?”, mówią. „Stymuluje kreatywność, tak?” Jeśli się zastanawiasz, czy twoje zabałaganione biurko zwiększy twoją produktywność, a zatem czy jest sens dalej czytać tę książkę, to wypróbuj małe ćwiczenie. Zacznij od wyobrażenia sobie swojego biurka w gabinecie, studiu czy innym miejscu pracy. Albo, jeżeli właśnie przy nim siedzisz, rozejrzyj się dookoła. A następnie odpowiedz na te pytania:

 

– Czy możesz szczerze powiedzieć, że dobrze się przy nim czujesz?

– Czy codzienna praca przy tym biurku rzeczywiście daje ci radość?

– Jesteś pewien, że w pełni wykorzystujesz swoją kreatywność?

– Czy na pewno chcesz w to miejsce jutro wrócić?

Celem tych pytań nie jest wywołanie w tobie poczucia winy. Mają ci pomóc nawiązać kontakt z własnymi odczuciami odnośnie do twego stanowiska pracy. Jeśli na wszystkie bez wahania odpowiedziałeś: „tak”, masz niezwykle wy­soki poziom radości z pracy. Jeżeli jednak twoje odpowiedzi były ambiwalentne, jeśli poczułeś ucisk w żołądku, nawet lekki, to na pewno warto spróbować zrobić porządki.

Szczerze mówiąc, tak naprawdę nie ma znaczenia, co jest lepsze – biurko sprzątnięte od bałaganu czy takie, na którym panuje totalny chaos. Najważniejsze, abyś ty sam zdawał sobie sprawę, jakie otoczenie daje ci w pracy radość; abyś znał swoje własne kryteria. A porządki to jeden z najlepszych sposobów, by się tego dowiedzieć. Wielu klientów, którzy skorzystali z tej metody, aby uporządkować dom, i zostali w pustych, minimalistycznych wnętrzach, nieco później dochodzi do wniosku, że chcieliby trochę więcej dekoracji. Wtedy właśnie zaczynają wprowadzać dodatki, które naprawdę im się podobają. Często właśnie dopiero po porządkach ludzie zdają sobie sprawę, jakiego rodzaju otoczenie daje im radość.

Czy jesteś takim typem człowieka, któremu łatwiej jest nawiązać kontakt z własną kreatywnością po zrobieniu porzadków, czy też takim, który jest bardziej twórczy pośród bałaganu? W obu przypadkach proces sprzątania pomoże ci odkryć, jaki rodzaj radosnego stanowiska pracy pozwala twojej kreatywności rozkwitać.

Błędne koło narastającego bałaganu

Badania pokazują, że bałagan zmniejsza naszą radość z pracy z dwóch powodów. Po pierwsze, przytłacza nasz mózg. Im więcej rzeczy dookoła, tym bardziej mózg jest obciążony. A to utrudnia nam identyfikację, doświadczanie i smakowanie tych rzeczy, które są dla nas najważniejsze – tych, które sprawiają nam radość.

Po drugie, kiedy toniemy w zalewie przedmiotów, informacji i zadań, tracimy poczucie kontroli i możliwość wyboru. Niezdolni do przejęcia inicjatywy lub podjęcia konkretnych działań, zapominamy, że praca to sposób na urzeczywistnianie naszych marzeń i aspiracji, i tracimy do niej serce. Co gorsza, kiedy ludzie czują, że stracili kontrolę, zaczynają zbierać jeszcze więcej niepotrzebnych rzeczy, jednocześnie zmagając się z poczuciem winy i wewnętrzną presją, aby coś z tym zrobić. A rezultat? Odkładanie zmierzenia się z problemem „na święty nigdy”, co tworzy błędne koło wciąż rosnącego rozgardiaszu. S.S.

Wysoki koszt niematerialnego bałaganu

Nie tylko naszym biurkom przydałyby się porządki. Zalewa nas także niematerialny bałagan. W szczególności nowoczesne technologie generują cyfrowy chaos w postaci nadmiaru listów elektronicznych, plików i kont online. Dodajmy do tego liczne zebrania i inne zadania, którymi musimy się zająć, i w końcu zapanowanie nad tym wszystkim zaczyna się wydawać niemożliwe. Aby uzyskać taki styl pracy, który naprawdę daje nam radość, musimy uporządkować każdy aspekt naszego życia zawodowego, nie tylko otoczenie fizyczne.

Według pewnego badania typowy pracownik biurowy poświęca mniej więcej pół dnia na pocztę elektroniczną i ma w skrzynce codziennie średnio 199 nieprzeczytanych wiadomości. Według Center for Creative Leadership 96% zatrudnionych czuje, że marnuje czas na zajmowanie się niepotrzebnymi e-mailami. Ponadto prawie jedna trzecia programów zainstalowanych na większości komputerów nigdy nie jest używana. Już same te przykłady jasno pokazują, że w pracy toniemy w cyfrowym bałaganie.

A co z informacjami potrzebnymi, aby zalogować się do rozmaitych kont online? Statystyczny użytkownik internetu ma 130 takich kont na jeden adres e-mail. Nawet biorąc pod uwagę, że niektóre można powiązać i zarządzać nimi jako jednym kontem, np. Google czy Facebook, liczba potrzebnych nazw użytkownika i haseł nadal jest imponująca. A pomyślcie tylko, co się dzieje, kiedy zapomnicie jakiegoś hasła. Zaczynacie wpisywać najrozmaitsze kombinacje możliwych nazw użytkownika i haseł, ale na próżno; a w końcu się poddajecie i po prostu je zmieniacie.

Niestety, statystyki pokazują, że takie doświadczenia się powtarzają. Według ankiety przeprowadzonej wśród pracowników w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii wartość strat wydajności w rezultacie zapomnienia lub zgubienia hasła dochodzi do co najmniej 420 dolarów na pracownika rocznie. Być może powinniśmy założyć „fundusz utraconych haseł”, który będzie automatycznie wysyłał datek, kiedy ktoś zapomni hasła, a zyski wykorzystać dla dobra społeczeństwa.

Zebrania również zajmują duży procent czasu pracy. Statystyczny pracownik biurowy marnuje dwie godziny i trzydzieści dziewięć minut tygodniowo podczas niczemu nie służących zebrań. W ankiecie przeprowadzonej przez badaczy wśród kierowników wyższego szczebla większość respondentów wyraziła niezadowolenie z zebrań w swojej firmie, twierdząc, że są one nieproduktywne, nieskuteczne, przeszkadzają w ważniejszych zajęciach i nie służą lepszej integracji zespołu. Zebrania organizuje się dla dobra firmy, a jednak – o ironio – kierownicy wyższego szczebla, czyli ci właśnie ludzie, którzy to robią, uznają je za szkodliwe. Koszt nieproduktywnych zebrań dochodzi do ponad 399 miliardów dolarów rocznie. Kiedy myślę o tym, a także o stratach wynikających z zapomnianych haseł i 8,9 miliarda dolarów zmarnowanych w postaci czasu poświęconego na szukanie zagubionych rzeczy, zaczynam się zastanawiać nad przychodami, jakie rząd mógłby uzyskać, opodatkowując bałagan. To szalone, wiem, ale jednak…

Od rozdziału 4. Scott przedstawi wam szczegółowe rady, jak uporządkować niematerialny bałagan. Na razie pamiętajcie tylko, że trzeba będzie pokonać parę przeszkód, zanim praca zacznie wam przynosić radość. To oznacza, że istnieje wielki potencjał poprawy. Wyobraźcie sobie, że uporządkujecie nie tylko swoje biurko, lecz także listy, pliki i inne dane elektroniczne, a na dodatek zawsze już będziecie panować nad harmonogramem zebrań i rozmaitych zajęć. Pomyślcie, ile radości z pracy może to rozbudzić.

Porządkowanie pomaga odnaleźć poczucie celu

Kiedy jeszcze pracowałam w firmie, jedna z koleżanek, która podjęła tam pracę dwa lata wcześniej, poprosiła o radę odnośnie uporządkowania stanowiska pracy. Podczas naszej sesji porządków powiedziała mi: „Jestem tutaj po to, aby pracować i zarabiać na życie, nie dla przyjemności. Życie jest fajniejsze, kiedy szybko skończysz pracę i możesz się skupić na cieszeniu się czasem wolnym”.

Każdy ma swój styl pracy i własny sposób myślenia. Wiem, że niektóre osoby podchodzą do pracy tak samo jak moja koleżanka, ale będę z wami boleśnie szczera: to okropne marnotrawstwo. Oczywiście, ponieważ płaci się nam za pracę, którą wykonujemy, zawsze wiążą się z nią obowiązki. Jeśli pracujemy dla firmy czy instytucji, jest też wiele rzeczy, nad którymi nie mamy kontroli. Dopóki jesteśmy członkami społeczeństwa, nierealistycznie jest oczekiwać, że nasze własne szczęście zawsze będzie na pierwszym miejscu. W przeciwieństwie do uporządkowania prywatnej przestrzeni w domu, porządek w pracy nie gwarantuje, że wszystko w twoim biurze i ogólnie w życiu zawodowym zawsze będzie dawać radość.

Niemniej jednak to takie przykre, kiedy ktoś się poddaje i pracuje tylko z poczucia obowiązku, nie starając się znaleźć radości w swoim otoczeniu. Poza domem i rodziną, praca to miejsce, w którym spędzamy najwięcej czasu, a na niektórych etapach życia możemy nawet przebywać w niej dłużej niż w domu. Jest to zatem ważny element naszego życia. Czy nie jest zatem sensowne, żeby – odpowiednio wykorzystując swoje umiejętności – przynajmniej trochę cieszyć się tym czasem? A jeśli mamy się nim cieszyć, dlaczego nie pracować w sposób, który da też przyjemność innym wokół nas?

Niektórzy z was mogą pomyśleć: „Łatwo ci mówić, ale ja nienawidzę swojej pracy. Nie potrafię sobie wyobrazić, żeby kiedykolwiek mogła przynieść mi radość”. Tak czy siak, radzę, abyście spróbowali zrobić porządki. Porządkowanie może wam pomóc odkryć to, czego naprawdę chcecie, pokazać, co trzeba zmienić, i pomóc znaleźć więcej radości w swoim otoczeniu. Możliwe, że wydaje się to zbyt piękne, aby było prawdziwe – ale jest prawdziwe.

Byłam świadkiem, jak porządki doprowadziły do transformacji wielu aspektów życia zawodowego moich klientek. Jedna z nich, na przykład, podczas porządkowania książek przypomniała sobie o marzeniu z dzieciństwa i rzuciła pracę, aby założyć własną firmę. Podczas porządkowania dokumentów pewna przedsiębiorczyni zidentyfikowała problem w swojej działalności i dokonała odważnej zmiany. A jeszcze inna klientka po zakończeniu procesu porządkowania zdała sobie sprawę, jakiego stylu życia pragnie, i zmieniła zajęcie, by pracować o połowę krócej. Takie zmiany nie zachodzą dlatego, że ci ludzie byli jakoś nietypowi. Jest to po prostu skumulowany wynik oglądania każdego przedmiotu i podejmowania decyzji, czy go zatrzymać w swoim życiu, czy też pozwolić mu odejść.

Inne książki tego autora