Psychologiczne podstawy podmiotowości

Tekst
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Reasumując – funkcjonowanie człowieka jest w zasadniczej mierze wyznaczone przez mechanizmy i procesy, nad którymi podmiot nie ma świadomej kontroli. Regulacja świadoma, a w szczególności refleksyjna, występuje znacznie rzadziej. Spektakularnie odnotował to Bertrand Russell (1999) w autobiografii napisanej pod koniec długiego, niezwykle bogatego intelektualnie życia. Choć w wieku kilkunastu lat, władając biegle greką i łaciną, czytał dzieła wybitnych filozofów, a przez całe życie pracował twórczo, u jego schyłku wyraził żal, że myślał nie częściej niż… „trzy razy w tygodniu”.

W istocie, nie mamy zbyt wiele czasu na pogłębione refleksje. Często nie mamy też motywacji do myślenia. Bywa, że w osobowości danego człowieka nie ukształtują się żadne przesłanki takich motywacji. A przecież to dzięki refleksji osiąga się nowe rodzaje wglądów, decydujące o zasadniczych przemianach osobowości. Kluczem do jej rozwoju jest zdolność i motywacja do autorefleksji oraz rezultaty myślenia o samym sobie.

1.2. O dominacji afektu nad intelektem

Orientacja co do tego, czy coś jest pozytywne, czy negatywne, to jeden z dwóch głównych pierwotnie celów regulacji zachowania – po pierwsze, szybko zorientować się co do znaczenia sytuacji, a po drugie, zareagować w określony sposób. W tym drugim zakresie do dziś w wielu koncepcjach człowieka poprzestaje się na opisie takiej właśnie zasady funkcjonowania: przyjemne – przybliżyć się, przykre – oddalić się (lub przybliżyć się po to, by zaatakować). Szczęśliwie rozwój osobowości sprawia, że ta prosta zasada przyjemności może być czymś zastąpiona. Decydujące znaczenie ma fakt, że odczytywaniem znaczeń zajmują się dwie istotnie różniące się instancje psychiki – dwa względnie niezależne systemy wartościowania: system automatycznego reagowania afektywnego oraz system oceniania refleksyjnego (Gołąb, 1978; Reykowski, 1985; por. też: Jarymowicz, 2001a). Pierwotnym wskaźnikiem wartości stymulacji jest bezpośrednia, pojawiająca się automatycznie reakcja afektywna: część emocji ma charakter całkowicie odruchowy – pojawiają się one bez pośrednictwa namysłu, a podmiot może nie mieć żadnej wiedzy na temat podstaw własnego reagowania (rozdrażnieniem, niechęcią czy pożądaniem). W dalszych etapach rozwoju kształtują się przesłanki pojęciowe rozumienia dobra i zła oraz refleksyjne kryteria rozróżniania ich przejawów (Reykowski, 1985). Wraz z rozwojem osobowości zmieniają się i źródła emocji (jakości bodźców, które mogą wywołać poruszenie, zwane emocją), i sposoby ich powstawania (odruchowego bądź pochodnego od namysłu nad wartością różnych obiektów i stanów rzeczy), i jakości uczuć (uważa się, że pierwotnie bodźce wzbudzić mogą tylko kilka rodzajów emocji, a w wyniku rozwoju człowiek reaguje na tak wiele sposobów, że brakuje słów dla nazwania różnorodnych emocji – por. Plutchik, 1980). Afektywny, automatyczny system wartościowania ma jednak właściwości, które sprawiają, że pierwotnie w pełni dominuje on nad systemem wartościowania pojęciowego, intelektualnego.

Przyjmuje się, że każda stymulacja jest wartościowana: wzbudza jakieś emocje (Reykowski, 1968; Wojciszke, 1988). Tak sformułowana teza ma sens tylko wtedy, gdy przez emocje rozumie się wszelkie formy szacowania znaczenia bodźców, zachodzącego w różnych instancjach organizmu – w tym, w toku procesów, które przebiegają poza świadomością, a wywierają wpływ na zachowanie. W szerokim spektrum emocji znajdują się zarówno takie, które stanowią warunek przetrwania (zachodzą więc szybko, bez „wyczekiwania” na świadome deliberacje), jak i takie, które wynikają z subtelnego świadomego wartościowania i przeżywania przez podmiot złożoności świata. Emocje ludzi dotyczą nie tylko tego, co najbardziej niezbędne dla własnego losu, dla przeżycia, ale i tego, co dotyczy siebie w przyszłości, wszechświata, przyrody czy jeszcze nienarodzonych pokoleń. W grę wchodzą więc wielorakie emocje – zróżnicowane nie tylko co do treści przeżyć, ale i co do podstawowych mechanizmów ich wzbudzania. Część z nich jest wspólna dla ludzi i zwierząt, część zaś jest dana tylko człowiekowi (Panksepp, 2005). Nie można zrozumieć specyfiki ludzkich emocji bez odwołania się do wiedzy neurobiologicznej (por. Ekman, Davidson, 1998) i badań nad mechanizmami powstawania emocji (ich początki sięgają XIX wieku – por. Arnold, 1968).

Zarówno podstawy, przejawy, jak i konsekwencje emocji są istotnie zróżnicowane – zależnie od tego, czy w grę wchodzą racje „serca”, czy „rozumu”. Ta stara, znana od niepamiętnych czasów, dychotomia mechanizmów wartościowania zyskała współcześnie nowe oblicze, głównie za sprawą odkryć neurobiologii (LeDoux, 1996). A spójna z tymi odkryciami, systematycznie gromadzona wiedza psychologiczna (Zajonc, 1985, 1998a,b) przybliża możliwość rozróżnienia nie tyle pomiędzy emocjami a ich brakiem (po prostu nie ma takich stanów), ile pomiędzy emocjami, które podmiot odczuwa lub nie jest ich świadom, oraz pomiędzy emocjami, które nad nim panują wbrew jego woli, a emocjami, nad którymi to on może zapanować (Cacioppo, Gardner, 2001; Ekman, Davidson, 1998; Jarymowicz, 1997, 2001a; Oatley, Jenkins, 2003; Panksepp, 1998c, 2005).

Racje „serca” rozumie się potocznie jako przejawy żywych, silnie odczuwanych emocji, nad którymi człowiek nie panuje. To uproszczone pojmowanie emocji niekontrolowanych rozmija się dość istotnie ze współczesną wiedzą naukową. Chodzi o to, że niekontrolowane są wszelkie emocje powstające bez udziału myślenia (namysłu i pojęciowego analizowania znaczeń) – a „wszelkie” oznacza zarówno emocje nieświadome, jak i odczuwane. By to wyjaśnić, trzeba odwołać się do wiedzy o budowie mózgu i dróg, jakimi muszą przebiec impulsy, by wzbudzić afekt: elementarną składową każdego procesu emocjonalnego. Afekt powstaje automatycznie po dotarciu impulsów do określonych obszarów układu nerwowego: do układu limbicznego, a w szczególności do ciała migdałowatego (por. LeDoux, 1996; Herzyk, 2003; Zagrodzka, 1999). A to oznacza, że podstawowa składowa wszelkich rodzajów procesów emocjonalnych powstaje wskutek pobudzenia struktur podkorowych, a więc poza świadomością. Gdy dojdzie do wzbudzenia afektu, może on pozostać nieuświadomiony (tego typu procesy nazywamy emocjami utajonymi) lub odzwierciedlony w świadomości (powstają emocje jawne), ale to dzieje się później i pod warunkiem, że dojdzie do pobudzenia odpowiednich obszarów kory mózgowej. A że większość stymulacji przebiega poza świadomością, to i większość reakcji afektywnych ma charakter nieświadomy. Gdy zaś afekt jest odczuwany, podmiot może zupełnie nie zdawać sobie sprawy ani z jego źródła (jak w przypadku nagle odczuwanej niechęci do napotkanej osoby, czy ogólnego nastroju lekkości z niewiadomego powodu), ani z jego rozmaitych skutków – w postaci wpływu na sposoby przetwarzania informacji i zachowania (takich, jak dostrzeganie w kimś samych zalet lub wad, czy faworyzowanie przy każdej okazji swoich względem obcych).

Afekty mogą powstawać na dwa sposoby: wyprzedzać świadome rozpoznanie i ocenianie bodźców (afekty pierwotne) lub następować po „obróbce” świadomej (afekty wtórne). Jest to związane z „topografią” przebiegu impulsów w centralnym układzie nerwowym, ujętą w modelu Josepha LeDoux (1996) dwóch dróg powstania emocji – pod wpływem bodźców z eksteroreceptorów. W obu przypadkach dochodzi do pobudzenia ciała migdałowatego, ale część impulsów trafia tam „na skróty”, drogą „dolną” – omijającą korę mózgową, a część „drogą górną” – najpierw do kory, a dopiero potem do ciała migdałowatego. Dzięki drodze górnej bodziec może być uświadomiony, a towarzysząca mu emocja mieć charakter jawny. Procesy emocjonalne powstające na tych dwóch dostępnych anatomicznie drogach mają odmienne właściwości.

Gdy impulsy docierają do ciała migdałowatego drogą dolną, podkorową, wzbudzane emocje utajone wywierają bezpośredni wpływ na zachowanie. Ciało migdałowate ma liczne powiązania nie tylko z wyższymi piętrami centralnego układu nerwowego, ale i z ośrodkami niższymi, a także z układami wegetatywnym i obwodowym. Impulsy z ciała migdałowatego mogą więc pobudzić efektory i doprowadzić do zareagowania szybciej, niż możliwe jest uświadomienie sobie tego, z czym mamy do czynienia. Możemy więc uskoczyć wcześniej niż zdamy sobie sprawę z tego, że coś spada z góry wprost na naszą głowę. Innymi słowy – mimo że nie dochodzi do pobudzenia kory i przeżycia (odczucia) emocji, zachodzi reakcja wartościująca, a w jej następstwie – dalsze reakcje na bodziec: wegetatywne, ekspresyjne, behawioralne (unikania bądź dążenia). Takie najbardziej pierwotne mechanizmy szacowania działają szybko. Są często zawodne, bo rozpoznania bodźców są nader zgrubne i często mylne. Ale – jak podkreśla LeDoux (1996) – lepiej, by wędrowiec uskoczył, zanim rozpozna, że uschła gałąź to nie wąż, niż gdyby z opóźnieniem rozpoznał węża, bo za ten drugi rodzaj pomyłki mógłby zapłacić życiem. Po wielokroć takie nieświadome diagnozy są jednak nie tylko nietrafne, ale i dysfunkcjonalne (gdy utajone alarmy bez powodu popychają człowieka do czegoś lub powstrzymują go przed czymś).

Znany neurobiolog, Antonio Damasio, charakteryzuje emocje sterujące zachowaniem w taki sposób, jakby świadomość była ich zbędnym atrybutem. Swoje wystąpienie na amsterdamskim międzydyscyplinarnym sympozjum, zwołanym w celu integracji współczesnej wiedzy o emocjach, poświęcił ich biochemicznym mechanizmom (Damasio, 2004) i zakończył stwierdzeniem, że część emocji może przejawiać się w postaci odczuć (nie poświęcając tym emocjom w referacie uwagi). Wiedza o złożoności nieświadomych procesów emocjonalnych w niewielkim stopniu przenika jednak do wiedzy potocznej. Wprawdzie obecnie ludzie dość powszechnie używają pojęcia „chemia miłości” (co świadczy o jakiejś wiedzy na temat automatycznego podłoża uczuć), ale owa chemia jest kojarzona z silnymi doznaniami, a nie z ukrytymi przesłankami własnych zachowań.

Część afektów wzbudzanych przez impulsy biegnące w układzie nerwowym drogą dolną jest oczywiście w świadomości odzwierciedlana – w postaci określonego odczucia (które, jako atrybut reakcji afektywnej, pojawia się bez względu na to, czy tego chcemy, czy nie chcemy). Dzieje się tak wtedy, gdy impulsy z ciała migdałowatego przedostają się następnie do określonych obszarów kory (Panksepp, 1998b). Doznanie dramatycznie zmienia sytuację: podmiot otrzymuje sygnał, który może wyzwolić świadomą aktywność. Ale kierunek działania może być całkowicie podporządkowany dyktatowi afektu: odczuwana niechęć może zaowocować nagonką na kogoś, odczucie pociągu fizycznego może zakończyć się próbą zbliżenia do kogoś niezależnie od jego życzenia czy okoliczności. Dzieje się tak, gdyż reakcja afektywna jest szybsza niż świadome rozpoznanie bodźca. Gdy jest ona słaba, możliwa jest dominacja emocji pochodnych od namysłu nad znaczeniem bodźców. Ale gdy pierwotna reakcja afektywna jest silna, dominuje nad myśleniem i zachowaniem. Takie właśnie mechanizmy leżą u podstaw rozmaitych „czynów w afekcie”. Im większa siła pierwotnego afektu, tym mniejsza nad nim kontrola – co może prowadzić do wspaniałych szaleństw lub przynieść niepowetowane straty. Gdy podmiot spotyka z tego powodu coś złego, nie może on odżałować własnych słów, wyborów, decyzji czy czynów.

 

Natura afektów pierwotnych uniemożliwia dystans do własnych emocji i możliwość powstrzymania zachowań nimi sterowanych. Powoduje to ważne następstwa społeczne, bo choć wiele elementów interakcji nie poddaje się świadomej kontroli, to często partnerzy przypisują sobie nawzajem świadome intencje. U podstaw tych mylnych atrybucji (jak psychologia nazywa domyślne przypisywanie atrybutów i przyczyn obiektom i zjawiskom) leżą intuicje, że człowiek jest „intencjonalny” (Obuchowski, 1993) i może panować nad sobą. Wprawdzie, wraz z rozwojem osobowości, staje się to w coraz większym stopniu możliwe, ale „punkt wyjścia” jest taki, że gdy działa afekt, nie potrafimy nad nim zapanować, a co więcej – gdy go odczuwamy, nie potrafimy dostrzec żadnych powodów do powściągliwości. Bo wartościowanie czysto afektywne jest holistyczne: nie pozostawia miejsca na wątpliwości, na kontestowanie własnego stanu – przeciwnie, podmiot jest z nim „bezgranicznie” zidentyfikowany, nie jest w stanie zdystansować się wobec własnego afektu. Nie ma ochoty na pozbycie się żalu czy nienawiści, taka jest bowiem funkcja pierwotnych emocji: w pełni zmobilizować system do zareagowania, do odparcia zagrożenia, bez namysłu i deliberacji, bo na to potrzeba czasu, a zagrożenie często wymaga działań natychmiastowych.

Część pierwotnych reakcji afektywnych powstaje samoczynnie, w następstwie naruszenia biologicznej homeostazy. Jednakże źródła pierwotnych afektów „rozmnażają się”, bo w toku doświadczenia powstają coraz to nowe „punkty podparcia dla równowagi” -dla homeostazy biologicznej i psychologicznej (Cannon, 1927): stany równowagi psychicznej wyznaczone są już nie tylko przez pierwotne programy biologiczne, ale i przez te, które wynikają z przyzwyczajeń związanych z trybem życia. Stopniowo organizm nie może się obyć nie tylko bez pokarmu, ale i bez pokarmu określonego rodzaju (związanego z preferencjami smakowymi), a nawet bez szkodliwych używek. Automatyczne afekty powstają też w wyniku naruszenia homeostazy psychologicznej: wówczas gdy zagrożone są potrzeby bezpieczeństwa czy społecznej aprobaty.

Część afektów pierwotnych nie wynika z naruszenia homeostazy, lecz stanowi wynik bezwiednego przejmowania sposobów emocjonalnego reagowania od otoczenia. Zwłaszcza w dzieciństwie jest to podstawowy sposób uczenia się znaczenia bodźców. Dziecko bezwiednie odbiera sygnały reakcji rodziców czy innych osób znaczących i reaguje w analogiczny sposób. Nie sposób ogarnąć ogromu doświadczeń, jakie człowiek zdobywa (przez całe życie) tą drogą.

Powstałe w wyniku kontaktów z otoczeniem mechanizmy wartościowania świata zależą od formy przekazu. Niezależnie od tego, jaką mądrość przekazuje środowisko i kultura, gdy przekaz nie jest oparty na wyartykułowaniu przesłanek rozumienia dobra i zła, podmiot nie może dokonywać ich rewizji. W procesie socjalizacji znacznie częstsze jest bezwiedne dostarczanie dziecku niewerbalnych sygnałów przychylności lub nieprzychylności wobec niego, kogoś czy czegoś (przejmowane przez dziecko empatycznie, bezwiednie), niż wytłumaczenie mu powodów i kryteriów określonego oceniania ludzi i zjawisk. Jest to kolejny powód afektywnego wartościowania świata: komunikaty płynące z otoczenia znacznie częściej mają postać przekazu afektywnych ustosunkowań niż uzasadniania sądów.

Niektóre emocje są nie tylko odzwierciedlane w świadomości, ale i zależne od tego, jak określony stan rzeczy jest świadomie oceniany i przeżywany. Jest to możliwe dzięki istnieniu tzw. drogi górnej impulsów do ciała migdałowatego – drogi korowej (LeDoux, 1998). Dzięki niej niektóre impulsy biegną najpierw do kory, a potem do ciała migdałowatego. W związku z tym bodźce są wcześniej świadomie rozpoznane i ocenione, a dopiero wtórnie pobudzone zostaje ciało migdałowate, gdzie dochodzi do wzbudzenia afektu („afektu wtórnego”) – spójnego z dokonaną świadomie oceną. Innymi słowy, dzieje się to, co każdy z nas doskonale zna z codziennego doświadczenia: dowiadujemy się, że coś się wydarzyło, oceniamy czy to źle, czy dobrze i – w zależności od konkluzji – smucimy się, złościmy czy cieszymy. Reakcje afektywne mogą więc być pochodne od bardzo złożonych intelektualnie analiz rzeczywistości – w tym analiz powiązanych z abstrakcyjnymi pojęciami aksjologicznymi.

Niemniej jednak i ta sfera emocji – emocji świadomych, pochodnych od świadomych analiz i oceniania rzeczywistości – może być zdominowana przez pierwotne reakcje afektywne. Bo gdy to samo zdarzenie wartościowane jest na dwa sposoby – i czysto afektywnie, i poznawczo – to o dominacji afektu nad intelektem decyduje pierwszeństwo reakcji afektywnej. Pułapka bez wyjścia? Tak można sądzić, gdyby wziąć pod uwagę trwałość i sztywność nasyconych afektywnie przekonań (niektórych nie może zmienić żadna wymowa faktów). Obserwacje są jednak inne: rozsądek bywa górą. Rola intelektu w wyznaczaniu i ewolucji przekonań jest niewątpliwa. Powstaje jednak pytanie o to, w jakich warunkach staje się to możliwe?

Reasumując – o dominacji wartościowania afektywnego nad intelektualnym decyduje to, że reakcje afektywne powstają w odpowiedzi na napływające bodźce szybciej niż możliwe jest dokonanie świadomego ocenienia sytuacji, a raz wzbudzone – wpływają na myślenie i formułowanie sądów. Wartościowanie świata jest więc wyznaczone częściej przez emocje powstające automatycznie, niż przez emocje pochodne od zastanowienia się nad tym, jak dalece coś jest pozytywne lub negatywne, i posługiwania się w ocenianiu kryteriami wypracowanymi intelektualnie.

Oba systemy wartościowania – automatyczny i refleksyjny – stopniowo mogą być w coraz większym stopniu zintegrowane. Afekt może zawładnąć myśleniem człowieka. Zarazem jednak to, co wypracowane refleksyjnie, może zmienić reguły funkcjonowania automatycznego. Myślenie może doprowadzić do „dominacji racji rozumu nad porywami serca”. Człowiek jest w stanie rozwinąć bardzo szczególną zdolność: cenienia sobie i kierowania się w postępowaniu czymś przeciwstawnym do tego, czego bardzo pożąda. Wybitna przedstawicielka psychologii humanistycznej, Charlotte Bühler (1968), uznała ten typ motywacji – do powściągania samego siebie i samokontroli – za najwyższy poziom motywacji człowieka.

2. Asymetria negatywno-pozytywna: przewaga tendencji obronnych nad wzrostowymi

Oto wielkie zakresy wyzwań, z jakimi trzeba sobie poradzić na drodze do rozwoju własnej podmiotowości: nieświadome regulatory, automatycznie generowane afekty i podstawowe zadanie w postaci ochrony własnej egzystencji. Orientacja obronna dominuje w systemie emocjonalno-motywacyjnym. Niemożliwe jest skoncentrowanie się na innych celach bez zaspokojenia potrzeb homeostatycznych. I choć można osiągnąć wielką powściągliwość, potrzebować niewiele – tak, by móc poświęcić gros uwagi i energii celom wyższym – to droga rozwojowa prowadząca w tym kierunku jest długa i skomplikowana. Bez specjalnych rozwojowych osiągnięć funkcjonowanie jest ukierunkowane przede wszystkim na unikanie czy zwalczanie zagrożeń – na bronienie się za wszelką cenę. Na początku nie jesteśmy zdolni do ufności i ascezy, a podstawowe potrzeby mogą rozrastać się, tworząc roszczenia, zaborczość i zachłanność bez umiaru.

2.1. O dominacji strachu nad nadzieją

Używany w psychologii termin „asymetria negatywno-pozytywna” odnoszony jest do odmiennych funkcji emocji negatywnych i pozytywnych (Czapiński, 1985, 1988; Peters, Czapiński, 1990; Cacioppo, Gardner, 2001). Chodzi o właściwości procesów emocjonalnych niedostatecznie uwzględniane w myśleniu potocznym, o fakt, że emocje pełnią funkcje swoistych drogowskazów informujących, ku czemu zmierzać, od czego zaś się oddalać, a obie te funkcje są rozdzielne i pod wieloma względami „asymetryczne”. Pary emocji o przeciwstawnym znaku nie funkcjonują na zasadach „naczyń połączonych”. Ze zredukowania smutku nie rodzą się powody do radości. Z uwolnienia się od strachu nie wynika przyrost odwagi czy ufności. Z oddalenia się od czegoś wstrętnego nie płynie motywacja do poszukiwania piękna. Z normy „politycznej poprawności” (zakazu poniżania innych ludzi) nie wynika miłość do obcych. Istnieją ważne powody, by rozróżnić pomiędzy dwoma systemami wartościowania – negatywnego i pozytywnego – oraz opisać ich niesymetryczne funkcje. Wiedza ta nie sprowadza się do tego, co wynika z odczuwanej przykrości czy przyjemności, lecz dotyczy zjawisk o większym stopniu złożoności, niełatwych do zaobserwowania.

Cacioppo i Gardner (2001) zwracają uwagę na fakt, że reakcje typu dążenie i unikanie są na ogół traktowane jako kontinuum, bo dla obserwatora rozdzielność mechanizmów obu typów zachowań nie jest widoczna: o zaprzestaniu unikania można orzec, obserwując przybliżanie się do kogoś czy czegoś. W istocie jednak są to formy zachowania związane z „biwalencyjną” organizacją systemów ewaluatywnych: dążenie z systemem wartościowania pozytywnego („apetytywnego”), a unikanie z systemem wartościowania negatywnego („awersyjnego”). Podobnie argumentujemy, wskazując (Jarymowicz, 2006), że tendencja do faworyzowania swoich nie jest równoznaczna ze skłonnością do deprecjonowania obcych, choć w praktyce, w warunkach ograniczonego dostępu do dóbr, dawanie swoim oznacza gorszą sytuację obcych (Grzelak, 2001; Wojciechowski, 2008). Czym innym jest jednak gotowość do dyskryminowania obcych, do pogarszania ich sytuacji.

Teza o dwóch systemach wartościowania wyodrębnionych ze względu na znak znajduje wsparcie w wiedzy neurobiologicznej, dotyczącej specjalizacji funkcjonalnej różnych obszarów mózgu. Rozdzielność systemów wartościowania negatywnego i pozytywnego wiązana jest w szczególności z asymetrią półkul mózgowych. Asymetria ta przejawia się taką odmiennością funkcjonowania półkuli prawej i lewej, że mówi się często o „dwóch umysłach w jednym mózgu” (Eysenck, Eysenck, 1998). Wśród kluczowych przejawów wymienia się powiązanie emocji negatywnych z półkulą prawą, a emocji pozytywnych z lewą (Ornstein, 1997; Springer, Deutsch, 1999; Budohoska, Grabowska, 1994; Grabowska, 1999, 2000). Wyniki badań neuropsychologicznych (Eysenck, Eysenck, 1998; Kobylińska, Karwowska, 2007) dostarczają spektakularnych danych wspierających tezę o lokalizacji emocji negatywnych w półkuli prawej, a pozytywnych – w lewej. Ale w doniesieniach z badań eksperymentalnych znaleźć można także dane sugerujące lokalizacje odwrotne, bo rejestrowane są przejawy powiązania emocji negatywnych z półkulą lewą, a pozytywnych – z prawą (por. Grabowska, 1999). Wydaje się, że ta niespójność danych mogłaby zniknąć, gdyby powiązać funkcje półkul mózgowych z dwoma systemami wartościowania – negatywnego i pozytywnego, z których każdy może prowadzić do odczuć negatywnych i pozytywnych innego rodzaju.

System wartościowania negatywnego wyznacza wrażliwość i reagowanie na sygnały zagrożenia. Pojawienie się zagrożenia wywołuje emocje negatywne, a jego zlikwidowanie pociąga za sobą emocje przyjemne: ulgę, przywrócenie spokoju i bezpieczeństwa. Nie są to jednak emocje pozytywne same w sobie, lecz niejako uboczny skutek uwolnienia się od przykrości i zredukowania napięcia. Wyzbycie się strachu czy bólu przynosi błogie odczucia spokoju, bezpieczeństwa i ulgi. Są to emocje krótkotrwałe. Powrót do stanu normalnego wygasza napięcie. Takie pozytywne stany są zasadniczo różne od radości związanej z realizacją marzeń. By taką radość przeżyć, musi się zdarzyć coś wcześniej: obmyślenie pożądanego stanu rzeczy i wzbudzenie nadziei, że uda się go osiągnąć. System wartościowania pozytywnego wyznacza wrażliwość i nastawienie na poszukiwanie pozytywnych atrybutów rzeczywistości oraz dążenie do dobra, którego osiągnięcie wywołuje radość, satysfakcję, poczucie szczęścia, a nieosiągnięcie – emocje negatywne: zawód, rozczarowanie.

 

Ani emocji negatywnych, ani pozytywnych, powstałych w obu opisanych warunkach nie można zaklasyfikować do tych samych kategorii. Innymi słowy, przyjemność (czy przykrość) przyjemności (czy przykrości) nierówna – przy czym chodzi nie tylko o różnice w sposobie ich przeżywania, ale i o rodzaje następstw (Panksepp, 1998c,d). Bez takiego rozróżnienia można się spierać bez końca co do regulacyjnej roli emocji negatywnych i pozytywnych – jak w próbach rozstrzygania jakie emocje sprzyjają efektywności funkcjonowania, a jakie jej szkodzą. Tak na przykład, wiele jest niejasności wokół kwestii wpływu emocji na efektywność funkcjonowania intelektualnego. Są głosy, że emocje negatywne sprzyjają analityczności myślenia, więc myślenie usprawniają. Trzeba jednak raczej powiedzieć, że emocje negatywne wywołują selektywną wrażliwość na określone informacje i ich wyjątkowo sprawne przetwarzanie (w celach obronnych, „niecierpiących zwłoki”) i do tego sprowadzić ich przewagę nad warunkami, w których dominują emocje pozytywne. Te ostatnie uznane są za sprzyjające myśleniu twórczemu (Isen, 2004), ale wyniki wielkiej liczby badań są w formułowaniu uogólnień pomijane – wobec obserwacji wskazujących na to, iż w stanach pobudzenia pozytywnego myślenie bywa powierzchowne, globalne, nieprecyzyjne. Wszystko to prawda, a różne tezy dadzą się pogodzić wówczas, gdy uwzględni się rodzaj emocji negatywnych i pozytywnych. Te pierwsze – negatywne – zwiększają efektywność myślenia nader wybiórczo, te drugie – pozytywne -myśleniu szkodzą, gdy dochodzi do stanów euforii: takiej eskalacji afektu pozytywnego, który eliminuje myślenie. Innymi słowy, formułujemy tu tezę, że w analizach wpływu emocji na przebieg myślenia należy uwzględnić nie tylko ich znak, ale i system wartościowania, w którym emocje powstają (na co wskazują dane empiryczne – por. Imbir, 2008).

System reagowania negatywnego pełni funkcje bardziej podstawowe – obronne. Jest związany ze starszymi strukturami mózgu, z niższymi piętrami centralnego układu nerwowego. Dominacja orientacji obronnej przejawia się też przewagą reakcji negatywnych nad pozytywnymi wśród uniwersalnych emocji, do jakich człowiek jest początkowo zdolny. Repertuar reakcji afektywnych o charakterze filo- i ontogenetycznie pierwotnym jest wąski. Od dawna podejmowane były próby odpowiedzi na pytanie o to, jakie emocje są wrodzone, oraz próby sporządzania ich list (mniej zastanawiano się nad tym, skąd w kolejnych etapach życia biorą się coraz to nowe jakości emocji).

Rezultaty żadnej z prób spisania afektów pierwotnych nie zyskały konsensusu, choć co do jednego badacze są zgodni: wśród afektów pierwotnych dominują emocje negatywne, bo ich funkcją jest obrona – podstawowe zadanie życiowe. Współcześni autorzy odwołują się bodaj najczęściej do listy sześciu emocji Ekmana (1992; por. Ohme, 2007). Nam bardziej wartościowy wydaje się model Plutchika (1980), który uwzględnia osiem pierwotnych afektów, rozumianych jako repertuar bezwarunkowych reakcji na napływające bodźce, i dodaje: afekty pierwotne można uznać za „diady” – to jest pary afektów przeciwstawnych, których wzbudzenie w tym samym czasie nie jest możliwe. Są to: zaskoczenie (reakcja na coś nowego) vs oczekiwanie (spodziewanie się czegoś znanego), wstręt vs lubienie, strach vs złość, smutek vs radość. Negatywne jest zaskoczenie – jako reakcja na nowość (inność, odmienność od tego, co znane). Negatywne są strach i złość – jako reakcje na zagrożenie i przeszkody w realizacji potrzeb. Negatywny jest też smutek – jako reakcja na utratę czegoś. Pozytywne jest to, co ułatwia realizację podstawowych potrzeb – to, co oswojone, znane, a także to, co zmysłowo przyjemne (lubiane) i spełniające oczekiwanie (wywołujące radość).

Według Plutchika na bazie tych afektów (pierwotnych w filo- i w ontogenezie) powstają wszelkiego rodzaju emocje bardziej złożone, które autor nazywa „emocjami mieszanymi”. Innymi słowy, Plutchik sugeruje, że z „mieszania się” afektów pierwotnych powstają nowe jakości emocji. Tak na przykład, rozczarowanie stanowi mieszaninę smutku i zaskoczenia, panika powstaje w wyniku połączenia strachu i zaskoczenia, nienawiść – z powiązania wstrętu i złości. Emocje mieszane, powstałe bezpośrednio z połączenia afektów wrodzonych, tworzą „diady I stopnia”. Mają one podobne właściwości jak afekty elementarne (podobną siłę determinacji zachowania), ale zarazem różnią się od nich czymś bardzo istotnym: nie są reakcjami bezwarunkowymi – są uwarunkowane elementarną interpretacją zdarzeń. Afekty pierwotne to reakcje całkowicie homogeniczne (jednorodnie negatywne bądź pozytywne) i holistyczne (nadają znaczenie wszystkiemu, z czym osobnik się styka w czasie ich wzbudzenia). Im bardziej pierwotny afekt, tym większy stopień jego dyfuzyjności i wpływu na zachowanie (Zajonc, 1985): afekt „rozlewa się” – naznacza nie tylko całe wartościowanie danego obiektu, ale i innych obiektów z nim skojarzonych. Podmiot zachwyca się wszystkim, co związane z obiektem, lub wszystko potępia, a jego przekonania cechuje silne poczucie pewności własnych sądów (bo bezpośrednia reakcja afektywna wpływa na późniejsze świadome oceny i czyni z nas w skrajnych przypadkach nieprzejednanych fanatyków w odniesieniu do różnych zjawisk i obiektów). Emocje „mieszane” (jak zazdrość, rozczarowanie, czy podziw) powstają w wyniku sekwencji procesów afektywnych i poznawczych. Tak na przykład, zareagowanie zazdrością wymaga choćby elementarnego porównania własnego położenia z sytuacją kogoś innego i ocenienia (choćby bardzo ogólnikowego, opartego na słabo uzasadnionym poczuciu), że „on ma lepiej”, a status własny jest gorszy. Im większy jest udział procesów poznawczych w powstawaniu emocji, tym bardziej złożone emocje i tym więcej nowych ich jakości. Po to, by powstało uczucie wstydu, poczucia winy czy dumy, musi dojść do rozpoznania stanu rzeczy, a dopiero w następstwie dokonanych ocen pojawia się afekt wtórny. W poszukiwaniu różnic pomiędzy emocjami trzeba rozważyć – mniejszą lub większą – rolę procesów poznawczych w ich powstawaniu.

Bez udziału czynników poznawczych afekty negatywne mają pozycję dominującą. Są przecież odpowiedzią na sygnały zagrożenia, niezbędną aby zmobilizować organizmu do obrony. „Ważą w mózgu więcej” niż emocje pozytywne (Ito i in., 1998). Progi wrażliwości na sygnały negatywne są niższe niż progi wrażliwości na sygnały pozytywne. Dzięki temu możliwe są szybkie reakcje na bodźce zagrażające. Co więcej, wśród emocji odczuwanych negatywne wydają się subiektywnie ważniejsze. Jednym z istotnych odkryć było stwierdzenie, że subiektywne poczucie straty określonej kwoty pieniędzy wydaje się bardziej znaczące niż jej zyskanie (Tversky, Kahneman, 1991). Mówiąc ogólnie, spostrzeganie obiektów i zjawisk jest zdominowane przez ich strony negatywne, a nie pozytywne, bo zagrożenia czy wady zauważane są szybciej i wydają się ważniejsze niż zalety, a to utrudnia dostrzeganie pozytywnych stron rzeczywistości. Ten ważny rodzaj asymetrii towarzyszy naszej codzienności (Jarymowicz, Bar-Tal, 2006, 2007). Intuicyjnie wykorzystują to mass media, epatując odbiorców opisami zła, bo to bardziej przyciąga uwagę niż opisy tego, co dobre (gdyby świat był wypełniony złem w podobnych proporcjach jak jego medialny wizerunek, niemożliwe byłoby nasze przetrwanie). To, co dobre, skojarzone jest z tym, co normalne, a stany normalne nie wzbudzają żywszych emocji.