Singapur. Przewodnik

Tekst
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa
Magdalena Nowakowska, Michał Głombiowski
SINGAPUR – PRZEWODNIK

Wprowadzenie

Singapur bez wątpienia stanowi jeden z jaśniejszych punktów na mapach współczesnej Azji. Szybko rozwijająca się metropolia dawno już otrząsnęła się ze skutków brytyjskiego panowania, stając się w pełni niezależnym graczem na arenie międzynarodowej. Osiągniecie spektakularnego sukcesu zajęło temu miastu zaledwie kilka dziesięcioleci. Dziś Singapur przyciąga nie tylko tysiące inwestorów i biznesmenów, gotowych zapełnić sterylne pomieszczenia biurowców tłoczących się w centrum miasta, ale też miliony turystów, pragnących uszczknąć nieco ze sławy miasta, a przede wszystkim skorzystać z nieograniczonej oferty handlowej. Singapur, obok Hongkongu, stał się bowiem prawdziwą świątynią zakupów – przebogata oferta oraz obecność niemal wszystkim międzynarodowych marek sprawia, że nie ma rzeczy, której nie dałoby się tu dostać. Wraz ze światem galerii handlowych, ekskluzywnych butików oraz sklepów z elektroniką pojawiły w Singapurze tysiące restauracji, kawiarni i ulicznych stoisk, kuszących azjatyckimi specjałami gotowymi zachwycić każdego smakosza.

Miasto oferuje jednak dużo więcej niż tylko nieograniczoną ofertę handlową. Znajdziemy w nim pasjonujące ślady po obecności Brytyjczyków – zabytkowe wiktoriańskie budynki, ekskluzywne hotele przyjmujące od dziesiątek lat w swych pokojach światowe sławy, czy wreszcie imponujące parki i botaniczny ogród. Tuż obok centrum finansowego, tętni życiem dzielnica chińska, utrzymana w dużej mierze w tradycyjnym stylu, pełna budynków pamiętających początki miasta. Nie sposób też nie zachwycić się imponującymi projektami światowej sławy architektów czy nowoczesną infrastrukturą komunikacyjną.

O oryginalności nowoczesnego Singapuru świadczy też fakt, że jest to miasto stworzone w dużej mierze przez jednego człowieka, rządzącego od kilku dziesięcioleci Lee Kuan Yew’a. Każdy metr i zaułek metropolii powstał zgodnie z jego szeroko zakrojonym planem. Potęga gospodarcza Singapuru, stworzona w dużej mierze właśnie dzięki poczynaniom Lee Kuan Yewa, przyniosła mieszkańcom dobrobyt i wygodne życie, okupiona została jednak niezwykle restrykcyjnym prawem, ograniczeniem wolności osobistej i ingerencją państwa w większość dziedzin życia. Odwiedzając miasto, chętnie goszczące turystów, mamy niepowtarzalną okazję zobaczyć i samemu ocenić skutki tego społecznego eksperymentu.

I. Historia i kultura

Historia

Na poły mityczne roczniki malajskie przytaczają historię sumatrzańskiego księcia z XIV w., który podczas polowania stanął oko w oko z bestią, jakiej nigdy w życiu nie widział. Zdarzyło się to na niewielkiej wyspie położonej na koniuszku Półwyspu Malajskiego. Książę uznał spotkanie za znak i postanowił założyć w tym miejscu miasto. Nazwał je Singapuri – „siedziba lwa”, od malajskich słów singa – lew i puri – siedziba.

Nowoczesny Singapur narodził się pięć wieków później, kiedy stopę na tutejszej bagnistej ziemi postawił brytyjski gubernator Sumatry, przedstawiciel Kompanii Wschodnioindyjskiej, sir Thomas Stamford Raffles. Brytyjczycy, umacniający w tym czasie swoje wpływy w Indiach i rozwijający handel z Chinami, rozglądali się za dobrym portem dla kupieckiej floty, przy okazji pragnąc też osłabić pozycję Holendrów w regionie. Kiedy 28 stycznia 1819 roku, po spenetrowaniu kilku wysp w okolicy, Raffles dotarł do Singapuru, wiedział już że znalazł miejsce spełniające wszystkie podstawowe warunki:  położone na szlaku dróg handlowych, posiadające naturalnie głęboki port oraz zasoby słodkiej wody i drewna do naprawy statków.

Choć Anglik dostrzegł i wykorzystał zalety wyspy, nie był jej odkrywcą. Ziemia znana była wśród żeglarzy znacznie wcześniej. Pierwsze wzmianki o Pu-luo-chung, „wyspie na końcu półwyspu” pojawiają się w tekście chińskim z III w. W XIV stuleciu., dzisiejsze centrum Singapuru zajmował ważny port, znany jako Temasek – „morskie miasto”, położony u ujścia rzeki o tej samej nazwie. Służył za miejsce przeładunku dla statków chińskich, malajskich, tajskich, jawajskich i arabskich. W 1587 roku miasto doszczętnie zniszczyli Portugalczycy i pulsujące życie handlowe zamarło na blisko dwa stulecia.

W dniu, w którym Raffles zszedł na singapurski ląd wyspę zamieszkiwało około tysiąca ludzi, w tym przedstawiciele sułtanatu Johoru, sprawującego kontrolę nad rejonem; garstka chińskich plantatorów oraz członkowie rdzennych plemion żyjących głównie z rybołówstwa. Po wynegocjowaniu z lokalnymi władcami pozwolenia na utworzenie placówki handlowej, Raffles założył przystań, wybierając na jej miejsce niewielką osadę w miejscu dawnego nadrzecznego portu. Ogłosił ją strefą wolnocłową. Singapur szybko zaistniał na arenie międzynarodowej, przyciągając kupców z całego świata i imigrantów z Azji, głównie Chińczyków. Wkrótce miejsce stało się najważniejszą w regionie bazą handlową i wojskową Imperium Brytyjskiego. Jego znaczenie dodatkowo wzrosło, gdy po otwarciu kanału sueskiego, udoskonaleniu parowców i popularyzacji telegrafu handel między Wschodem a Zachodem rozkwitł z nową siłą.

Sukces przyniósł też problemy. Niereformowana administracja szybko przestała panować nad rosnącymi wymaganiami coraz liczniejszego singapurskiego społeczeństwa. Przeludnienie, fatalne warunki higieniczne i brak dostępu do służby zdrowia prowadziły do wybuchów epidemii, a działalność konkurujących ze sobą grup przestępczych zbierała żniwo w setkach zabitych. Wiek XX powitało na wyspie już ponad sto tysięcy mieszkańców. Ich dobrobyt, pomimo pojawiających się problemów, rósł jednak nieprzerwanie aż do wybuchu II wojny światowej.

Międzynarodowy konflikt dotarł na wyspę w grudniu 1941 roku wraz z inwazją i okupacją japońską. Po wojnie Singapur wrócił w ręce Brytyjczyków, ale dni Imperium były już policzone. Skutki wojny dawały o sobie znać jeszcze przez kolejne lata, przynosząc spowolnienie gospodarki, bezrobocie, problemy infrastrukturalne, strajki i niepokoje społeczne. W tych trudnych warunkach obudziła się polityczna świadomość Singapurczyków oraz antykolonialne i narodowe sentymenty.

W połowie lat 50. Singapur uzyskał częściową autonomię, a w 1963 połączył się z Federacją Malajów, tworząc tym samym Malezję i ogłosił niezależność od Wielkiej Brytanii. Poparte w powszechnym referendum przyłączenie się do Malezji, miało pomóc przetrwać ubogiemu w bogactwa naturalne krajowi bez brytyjskiego zwierzchnictwa. Krok ten szybko jednak przyniósł rozczarowanie. Rząd w Kuala Lumpur niechętnie patrzył na chińską większość zamieszkującą Singapur, obawiając, się, że rosnące znaczenie handlowe wyspy zdyskontuje stolicę Malezji. Po dwóch pełnych nieporozumień latach parlament malezyjski jednogłośnie zdecydował o odłączeniu Singapuru od Malezji. W ten sposób, 9 sierpnia 1965 roku, powstała Republika Singapuru, a wszyscy, którzy tego dnia przebywali w nowoutworzonym państwie zostali automatycznie jego pełnoprawnymi obywatelami.

Obawy, co do samowystarczalności tego małego kraju szybko się rozwiały. W ciągu zaledwie jednego pokolenia Singapur wyrósł na gospodarczego tygrysa Azji. Dochód na głowę obywateli jest dziś w nim wyższy niż w wielu krajach Europy, edukacja i system zdrowia działają lepiej niż na Zachodzie, stopa bezrobocia utrzymuje się na poziomie 3%, rezerwy dewizowe są ogromne, a podatki niskie. Singapur szczyci się największą liczbą milionerów w stosunku do populacji – jedno na sześć gospodarstw domowych ma przynajmniej milion dolarów oszczędności, nie wliczając pieniędzy ulokowanych w nieruchomościach i dobrach luksusowych.

Za tym spektakularnym sukcesem stoi surowy „ojciec narodu” – Lee Kuan Yew. Urodzony w 1923 roku w zamożnej singapurskiej rodzinie, wykształcony w Cambridge, dał się poznać opinii publicznej w latach 50. XX w. jako przywódca antykolonialnej Partii Ruchu Ludowego. W 1959 roku został premierem i utrzymał stanowisko przez trzydzieści jeden lat. Przez kolejne czternaście pełnił funkcję starszego ministra. Opracowany przez niego plan transformacji Singapuru – będący połączeniem gospodarczego pragmatyzmu i represyjnych rządów twardej ręki – okazał się skuteczny, przyciągając zagranicznych inwestorów. Lee stworzył infrastrukturę telekomunikacyjną i transportową, zbudował sprawną administrację przez zrównanie poziomów wynagrodzeń w sferze budżetowej i prywatnej, ustanowił angielski językiem urzędowym i bezwzględnie zwalczał korupcję. Przede wszystkim jednak postawił na edukację, która miała zmienić społeczeństwo handlarzy w pracowników branży nowych technologii. Plan zakładał także wprowadzenie nowych, surowych zasad współżycia: za śmiecenie, plucie na chodnik czy niekulturalne korzystanie z publicznych toalet przewidziano wysokie kary. Kosztem osiągniętego dobrobytu i bezpieczeństwa jest życie w kraju, gdzie wolność prasy, słowa i zgromadzeń praktycznie nie istnieje, jedynowładcza partia wprowadza drakońskie przepisy, a zmuszanymi do udziału w wyścigu szczurów obywatelami rządzi wieczny strach przed przegraną.

Od 2004 roku Lee Kuen Yew pełni utworzoną specjalnie dla niego funkcję Ministra Mentora – radzącego we wszystkich sprawach, od protokołu począwszy, na sprawach diety zakończywszy. Trzecim z kolei premierem, po Goh Chok Tong’u, jest obecnie najstarszy syn „ojca narodu”, Lee Hsien Loong. Polityka inżynierii społecznej jest kontynuowana i nic nie wskazuje na to, by singapurskie społeczeństwo miało w najbliższym czasie zyskać większą niezależność.

Ludzie i zwyczaje

W swojej krótkiej historii Singapur wchłonął wiele narodowości. Rdzenni mieszkańcy, chińscy handlarze, brytyjscy koloniści, hinduscy robotnicy, europejscy poszukiwacze przygód – wszyscy wzbogacili wyspę swymi tradycjami i zwyczajami, tworząc unikatowe, wielokulturowe społeczeństwo.

 

Znaczącą większość stanowią dziś Chińczycy (76%), za nimi plasują się Malajowie (14%), a po nich Hindusi (8%). Trzy główne narodowości uzupełniają pracujący głównie w biznesie Europejczycy, Amerykanie i Australijczycy oraz coraz liczniejsza rzesza imigrantów z biedniejszych krajów Azji. Wiele narodowości to również wiele religii. Dominują wyznania popularne w Chinach – buddyzm, taoizm i konfucjanizm, pozostawiając nieco miejsca dla chrześcijaństwa, a w następnej kolejności islamu i hinduizm. Spora część ludności – około 17% – określa się jako bezwyznaniowa.

Podejście Chińczyków do religii jest raczej pragmatyczne. Nawet ci deklarujący się jako buddyści, rzadko zaprzątają sobie głowę mistycznym wymiarem wiary, skupiając się na próbach osiągnięcia sukcesu już na tym świecie. Rytualne czynności służą głównie uspokojeniu duchów przodków, a do świątyni chodzi się przede wszystkim po to, by przy pomocy tradycyjnych praktyk wróżebnych szukać wiedzy na temat przyszłości. W życiu codziennym Chińczycy często kierują się przesądami, które warto poznać, by nie popełniać w codziennych kontaktach większych lub mniejszych gaf. I tak na przykład, gdybyśmy zapragnęli obdarować kogoś prezentem, uważajmy, by nie wręczyć któregoś z przedmiotów przynoszących pecha lub kojarzonych z wrogością bądź smutkiem, jak noże, zegarki, chusteczki czy kwiaty. Siadając do stołu pamiętajmy, by nie wbijać pałeczek w potrawę. Starajmy się też ich nie upuścić – w takim przypadku nieszczęście gotowe. Źle widziane jest również gestykulowanie z pałeczkami w dłoniach oraz wskazywanie nimi czegoś lub ich nadmierne oblizywanie.

O określonych zasadach zachowania pamiętajmy również w kontakcie z muzułmanami i Hindusami. Podając coś lub wskazując warto ograniczyć używanie lewej ręki, która uważana jest za nieczystą, przeznaczoną do czynności związanych z toaletą. Podczas spożywania posiłków korzystanie jedynie prawej ręki to wymóg bezwzględny. Wchodząc do świątyni hinduskiej czy do meczetu, należy zdjąć buty, w chińskiej nie zawsze jest to konieczne. Obowiązek zsunięcia butów ze stóp ciąży natomiast na wszystkich goszczących w prywatnym domu. W meczecie obowiązuje chusta na głowie dla kobiet i ubrania zakrywające nogi i ręce, w hinduskiej wystarczy zakryć ramiona, a w chińskiej ubiór może być nieco swobodniejszy. Zwiedzając miasto w ciągu dnia, możemy ubrać się dowolnie, ale wychodząc wieczorem do restauracji pamiętajmy, że osoby w szortach raczej nie zostaną wpuszczone do lokalu.

Koniecznością jest dostosowanie się do regulowanych przez prawo norm zachowania w sferze publicznej. To, co w wielu krajach uchodzi po prostu za brak kultury osobistej, jak śmiecenie, plucie czy nie spuszczanie wody w toalecie, w Singapurze jest wykroczeniem zagrożonym wysoką grzywną. Spontaniczne okazanie sympatii przez przytulenie bez uprzedniego uzyskania zgody może zostać uznane za naruszenie fizycznej intymności i również podlega karze. Na kłopoty narazić się możemy również paradując po własnym mieszkaniu lub pokoju hotelowym nago (jeżeli oczywiście ktoś nas na tym przyłapie).

Mimo wielu narodowości i bogactwa tradycji, Singapurczycy wykazują silne poczucie własnej tożsamości. W dużej mierze jest to zasługa rządów Lee Kuen Yew’a, który od samego początku starał się wpoić mieszkańcom kraju przynależność do jednej wspólnoty. Mimo wielokulturowej polityki, promował więc tożsamość singapurską, a nie chińską czy malajską. W przeciwieństwie do kolonialnej praktyki podziałów rasowych, zgodnie z którą Europejczycy, Malajowie, Chińczycy i Hindusi mieszkali i pracowali we własnych, odrębnych dzielnicach, Lee wprowadził limity mieszkaniowe, by zapobiec tworzeniu się monokulturowych osiedli. Wszystkich mieszkańców Singapuru, bez względu na pochodzenie etniczne, łączy poczucie narodowej dumy oraz postawa życiowa charakteryzująca się ambicją, chęcią rywalizacji i zdroworozsądkowym podejściem do rzeczywistości. Wspólną cechą, w dużej mierze wynikającą z obowiązujących surowych przepisów określających zasady życia społecznego, jest umiłowanie ładu oraz podporządkowanie się hierarchii i autorytetom.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?