Mały Smok ChmurekTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Mały Smok Chmurek

Daniele Lippi

przetłumaczone przez

Katarzyna Potentas

Copyright © 2018 Daniele Lippi

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wszelkie prawa, w tym prawa do powielania i tłumaczenia, są zastrzeżone. Żadna część niniejszej książki nie może być używana, powielana lub rozpowszechniana w jakikolwiek sposób bez pisemnej zgody autora.

Fakty przedstawione w niniejszej książce są wytworem wyobraźni autora. Nie jest to zatem książka autobiograficzna. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe.

Mojej córce Morgana, dzięki której kolejny mały smok przemierza karty wyobraźni.

Tylko dzieci (i nieliczni dorośli, którzy nadal przywdziewają błyszczącą, magiczną, świetlistą zbroję fantazji) mają odwagę, by przyznać, że widują smoki.

SPIS TREŚCI


Podziękowania
1 Część pierwsza 1
2 Część druga 10
3 Część trzecia 17

Dziękuję Wam, którzy czytacie tę historię.

Część pierwsza

Dawno, dawno temu, w odległym, odległym magicznym królestwie żył sobie w chmurach mały smok.

Nazywał się on Mały Smok Chmurek i mieszkał na ogromnym, magicznym obłoku, gdzie znajdował się jego zamek.

A w zamku tym wszystko było zrobione z chmur: kanapa i krzesła, i stół, i łóżko. Dosłownie wszystko tam było chmurzane, a zatem wszystko było mięciutkie i wygodne.

Niedaleko od zamku znajdowała się wysoka wieża (oczywiście również z chmur). Na jej szczycie Mały Smok Chmurek wykonywał swoją pracę.

A była to bardzo ważna praca.

Jego zadanie polegało mianowicie na wskazywaniu chmurom, dokąd mają lecieć.

To wcale nie było takie proste zajęcie.

Nie zawsze było mu łatwo zdecydować, co tym chmurom rozkazywać. Czasami trzeba było z nich oczyścić niebo, aby słońce mogło świecić. Czasami natomiast trzeba było zapewnić cień tam, gdzie było za gorąco, nie wspominając już o deszczu!

Z wysokości swojego obłoku Mały Smok Chmurek wykonywał powierzone mu zadanie z wielkim oddaniem i poświęceniem. Jednak ciągle myślał o dniu, w którym wreszcie będzie mógł zejść na dół, na ziemię.

A mógł to robić zaledwie raz na pięć lat i to w dodatku tylko na jeden dzień. Ale za to ten jeden jedyny dzień był dla niego najpiękniejszym ze wszystkich. A to dlatego, że Mały Smok Chmurek kochał skakać, czego niestety nie mógł robić na swoim obłoku.

O, tak, oczywiście próbował kiedyś, ale chmury były zbyt miękkie i przy każdym podskoku zapadał się po brzuch. Skakanie na jego obłoku było zatem niemożliwe.

A ponieważ następnego dnia mijało właśnie pięć lat od jego ostatniej wizyty na ziemi, Chmurek był bardzo szczęśliwy, bo wreszcie po długim oczekiwaniu będzie mógł skakać. Skakać przez cały dzień!

Mały Smok był tak bardzo przejęty, że tej nocy prawie nie zmrużył oka wyczekując aż zza horyzontu wyłoni się wreszcie słońce. I gdy tylko pierwsze promienie rozbłysły w jego pokoju, rzucił się chybcikiem w dół z obłoku i zapikował w stronę ziemi.

Wylądował w pobliżu pięknego jeziora otoczonego potężnymi ośnieżonymi górami.

Rozejrzał się wokół i pełen zachwytu tupnął w podłoże.

Jakże cudownie było znów czuć twardość i pewność ziemi pod stopami.

Hop, podskoczył nieśmiało.

I znów, hop, tym razem nieco mocniej.

I po raz kolejny, hop, jeszcze mocniej.

Śmiał się przy tym z radości jak małe dziecko; hop w górę i hop w dół, hop tu i hop tam.

Hop na małą plażę nad jeziorem.

Hop do wody i hop z powrotem na brzeg.

Hop na olbrzymi głaz w pobliżu.

I hop, hop z wierzchołków drzew otaczającego jezioro lasu.

Hop, hop, hop i hop.

Był tak szczęśliwy, że zapomniał nawet o obiedzie!

Po południu, skacząc nieustannie, zauważył, że zza pobliskich zarośli ktoś uważnie mu się przypatruje.

Nie raz zdarzało mu się widywać ludzi na ziemi, ale zazwyczaj uciekali oni przed smokiem, krzycząc w wielkim strachu. I chociaż Chmurek nie rozumiał takiego zachowania, to się już do niego przyzwyczaił.

Podskoczył więc do tych zarośli, ot tak sobie dla hecy, ale ten, kto się za nimi ukrywał, wcale nie rzucił się do ucieczki. A wręcz przeciwnie: nagle całkiem niespodziewanie wyskoczył zza krzaka w jego kierunku!

A była to mała dziewczynka. Całkiem mała dziewczynka, która zamiast umknąć w okrzykach trwogi, przyglądała mu się z szerokim uśmiechem na twarzy. I nagle, uśmiechając się nieprzerwanie, wykonała dwa skoki ku niemu.

Mały Smok Chmurek nie wiedział, co robić. Nigdy wcześniej nie przytrafiło mu się nic podobnego i w całej tej niepewności zrobił pierwszą rzecz, jaka przyszła mu do głowy, a mianowicie wielkim susem skoczył w prawo.

Dziewczynka uśmiechnęła się, spojrzała na niego z zachwytem i zrobiła to samo, wpatrując się w Chmurka, jakby czekała na jego kolejny ruch.

Na to Chmurek skoczył na prawo, potem w tył a zaraz potem w lewo.

A dziewczynka wraz za nim, śmiejąc się przy tym wesoło.

Jeszcze większa radość, jeśli to w ogóle było możliwe, przepełniła serce Małego Smoka. Odkrył on bowiem właśnie, że skakanie samo w sobie jest fajne, ale skakanie we dwoje jest po prostu fantastyczne.

Skakali tak więc razem przez resztę popołudnia, rywalizując o to, kto wymyśli najdziwniejsze skoki.

Ale słońce wkrótce zaczęło zachodzić za horyzont i nadszedł zmierzch.

Chmurek przestał skakać, co zdziwiło bardzo dziewczynkę. Nie pojmowała, dlaczego gra miała się już ku końcowi.

Mały Smok wyjaśnił jej, że musi wrócić na swój obłok:

„Nie mogę dłużej się bawić, muszę wracać do moich chmur.” Nie był jednak do końca pewien, czy mała dziewczynka rozumiała jego język.

Ta natomiast spojrzała na niego poważnie, potem wskazała na niebo, otwierając szeroko oczy ze zdumienia.

Mały Smok kiwnął głową.

Na co dziewczynka skierowała swój mały paluszek wskazujący w jego stronę, a następnie wskazała nim na chmurę i podskoczyła kilka razy.

Mały Smok potrząsnął głową: „Nie, tam nie da się skakać, dlatego właśnie tak bardzo lubię przylatywać na ziemię. A teraz, kiedy cię poznałem, będzie mi tego brakować jeszcze bardziej”.

Dziewczynka patrzyła na niego smutnymi, lśniącymi oczami, a następnie rzuciła mu się na szyję i przytuliła go mocno swoimi małymi rączkami.

Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?