Kuchnia weganki

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Lidia Aleksandra Szadkowska

KUCHNIA WEGANKI


© Copyright for Polish edition by ZloteMysli.pl

Data: 8.05.2008


Tytuł: Kuchnia weganki

Autor: Lidia Aleksandra Szadkowska

Wydanie II

ISBN: 978-83-7701-814-9


Projekt okładki: Marzena Osuchowicz

Korekta: Sylwia Fortuna

Skład: Anna Popis-Witkowska


Internetowe Wydawnictwo Złote Myśli Sp. z o. o.

ul. Daszyńskiego 5

44-100 Gliwice

WWW: www.ZloteMysli.pl

EMAIL: kontakt@zlotemysli.pl

Konwersja do EPUB/MOBI - InkPad.pl

Niniejsza publikacja, ani żadna jej część, nie może być kopiowana, ani w jakikolwiek inny sposób reprodukowana, powielana, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu bez pisemnej zgody wydawcy. Zabrania się jej publicznego udostępniania w Internecie, oraz odsprzedaży zgodnie z regulaminem Wydawnictwa Złote Myśli.

Spis treści

REFLEKSJA NAD WEGETARIANIZMEM

NASZE ZDROWIE TO POSZANOWANIE NATURY I ŻYCIA ZWIERZĄT

GDY POSTANOWIŁAM ODŻYWIAĆ SIĘ ZGODNIE Z NATURĄ...

CO I JAK POWINNIŚMY JADAĆ?

OGÓLNE ZALECENIA DR BERNARDA JENSENA

„Artretyzm, reumatyzm, osteoporoza”

O SURÓWKACH

SURÓWKI I DANIA Z DZIKICH ROŚLIN

POTRAWY GOTOWANE

DLACZEGO MLEKO I JEGO PRZETWORY NIE SŁUŻĄ ZDROWIU?

A MIĘSO? CZY SŁUŻY ZDROWIU?

O ZAMIENNIKACH MLEKA I MIĘSA

NIEBEZPIECZNE PRZYPRAWY

JAK SKOMPONOWAĆ PRZYPRAWY SŁUŻĄCE ZDROWIU?

JAKIE STOSOWAĆ ZIOŁA PRZYPRAWOWE?

PRZECHOWYWANIE WARZYW

KISZENIE BARSZCZU BIAŁEGO I WARZYW

KONCENTRAT POMIDOROWY

KISZONE BURAKI

PRZEPISY WEGE KUCHNI

Gomasio

Spirygne

SURÓWKI

Zdrowotna surówka

Marchewka z jabłkiem

Marchewka z chrzanem

Surówka z cykorii

Surówka z selera

Surówka z włoszczyzny

Surówka z kalafiora i pomidorów

Surówka z kapusty pekińskiej

Surówka z kiszonych ogórków

Surówka z papryki

Surówka z kiszonej kapusty

Surówka z dyni

COŚ DO PIECZYWA ZAMIAST WĘDLIN, MASŁA I NABIAŁU

Zamiast masła

„Masło” czosnkowe

Pasta z drożdży

Pasta z kaszy jaglanej

Pasta z ryżu i zielonego groszku

Pasztety jarskie (bez pieczenia w piekarniku)

Pasztet z kaszy gryczanej

Pasztet pieczarkowy

Powidła śliwkowe

Pasta orzechowo-kakaowa

„Smalec” wg przepisu Grażyny:

Masło orzechowe, sezamowe, słonecznikowe

Pasta ze skiełkowanego słonecznika

Majonez z ryżu

Pasta - „serek topiony”

ZUPY

Zasmażki

Kartoflanka

Zalewajka

Biały barszcz

Czerwony barszcz

Czerwony barszcz z kiszonych buraczków

Barszcz z buraków zalewany żurem

Krupnik

Kapuśniak z kiszonej kapusty

Kapuśniak z białej lub czerwonej kapusty

Zupa z kiszonych ogórków

Barszczyk ukraiński

Zupa jarzynowa

Zupy jarzynowe „tematyczne”

Rosół jarski

Boczniak na gęsto /niby-flaczki/

Zupa pomidorowa czysta

Zupa pomidorowa z ryżem

Botwina

Zupa z suszonego zielonego groszku

Grochówka

Zupa fasolowa

Zupa z cieciorki

Zupa z soczewicy

Zupa szczawiowa

Zupa z ziemniakami i makaronem

Barszcz „wołyński”

Zupa cebulowa

 

Zupa orzechowa

DANIA DRUGIE

Kapusta z grochem

Gołąbki

Bigos jarski

Bigos jarski lub z kostką sojową

Fasolka „po bretońsku”

Ciasto naleśnikowe

Krokiety

Pierogi

Ciasto na pierogi

Farsze do krokietów i pierogów

Kasza jaglana z brokułami

SOSY

Sos do spaghetti

Sos pomidorowy

Sos z grzybów (pieczarek, boczniaków, leśnych)

Sos z suszonych grzybów

Sos jarzynowy

Sos cebulowy

Sos dyniowo-pomidorowy

DODATKI DO ZIEMNIAKÓW, KASZ I MAKARONÓW

Gulasz z cukinii lub kabaczka

Gulasz z kostki sojowej lub granulatu i warzyw

Kabaczek lub cukinia zamiast kotleta

Por do drugiego dania

Duszone warzywa do drugiego dania

Marchewka z groszkiem

Kapusta „Parzybroda” jako potrawa jednodaniowa

Łazanki - jako samodzielna potrawa

Kotleciki jarskie

Kotleciki z kaszy jęczmiennej

Warzywa lub pieczarki w cieście

Ryż z warzywami – danie samodzielne

„Bukiet z jarzyn”

Dynia, brukiew lub kalarepa oprószona mąką

Leczo

Dynia w sosie pomidorowym

Kalarepa

Szaszłyki

Kapusta włoska lub biała „z wody”

Szparagi „z wody”

Pieczarki, boczniaki lub grzyby leśne

DANIA SPECJALNE

„Ryba” po grecku

Bukiet jarzynowo-owocowy

Koreczki

Sałatka z ryżu

Sałatka jarzynowa polska

Melon z owocami w majonezie

Kisiel chlebowy

Żmudzka sałatka z marchwi

Bakłażan z pieczarkami

WEGAŃSKIE CIASTA

Wywar z buraka cukrowego

Wywar z lukrecji

Makowiec

Ciasto pomarańczowe

Szarlotka

Szybki jabłecznik

Ciasto pieczone na patyku

Snak amarantusowy z orzechami

Keks z kaszy jaglanej

Ciasto owocowe lub z orzechami

Ciasto drożdżowe

Kulki z płatków owsianych

„Piernik” z marchwi

Ciasteczka słone

LODY

Truskawkowo–banananowe

„Melba”

Lody z bananów i kiwi

Lody winogronowo-bananowe

NAPOJE

Kwas buraczany jako napój

Mleko orzechowe

Mleko z konopi

Napoje owocowo-orzechowe

ZAMIAST JAJKA

BIBLIOGRAFIA

Refleksja nad wegetarianizmem

Pęd życia niemal od narodzin zmusza nas do działania, a nie zastanawiania się nad naszym miejscem w przyrodzie, jak i czym powinniśmy się odżywiać, jaki mieć stosunek do zwierząt i środowiska, w którym żyjemy. Nawet nie wgłębiamy się w te zagadnienia. Brakuje nam na to czasu, bo najpierw musimy zająć się sprawami domowymi, wychowaniem dzieci, pracą w celu zarabiania pieniędzy na utrzymanie. Korzystamy więc beztrosko z wzorców nam przekazanych i jak w amoku pędzimy przez życie…

Pewnie gdyby nie moja choroba, nadal byłabym przekonana, że nasze odżywianie jest jak najbardziej odpowiednie. Większość ludzi nie chce lub nie ma czasu na zastanawianie się, dlaczego jadamy właśnie tak, jak to jest ogólnie przyjęte. Takie przekonania nam wpojono i w tym przekonaniu utwierdzają nas media oraz otaczające nas społeczeństwo. A czy takie odżywianie daje nam pełnię zdrowia i sił?

Reklamy też mają niebanalny wpływ na naszą podświadomość. Każdemu producentowi zależy głównie na tym, by swój produkt jak najlepiej sprzedać. Mniej natomiast zależy mu na zdrowiu konsumenta. Liczy się biznes. Reklamuje swój towar, używając wszelkich chwytów, by tylko przekonać klienta o korzyściach płynących z zakupu. A my często ulegamy tej sugestii.

Wielu z nas przekonanych jest także, że to, co oferuje nam przemysł spożywczy musi być zdrowe, bo inaczej nie znalazłoby się na półkach sklepu. A czy tak jest naprawdę?

Jeśli ktoś ma inny pogląd na odżywianie, sposób traktowania zwierząt i przyrody przez ludzi, wielu uśmiecha się drwiąco, albo mówi wprost, że są to bzdury. Często używają takich argumentów, że ktoś, kto chciałby nawet w tym temacie coś zmienić boi się, że zrobi coś źle albo wypadnie głupio. Więc poddajemy się tym poglądom sami przekonani, że tak właśnie powinno być. Uważamy, że skoro nasi rodzice, i ich rodzice tak żyli, a w dodatku ludzie od setek lat tak się odżywiają, to skądś to wiedzą, no i… że to jest słuszne.

Często potem zastanawiamy się, dlaczego chorujemy na różne choroby, powodujące nawet kalectwo, często śmierć, czasem już w młodym wieku i co jest tego przyczyną. I… nie dostajemy odpowiedzi. A jeśli ją dostajemy, to jej nie zauważamy.

Wierzymy w uczciwość producenta i wszystkich ludzi odpowiedzialnych za zdrowie człowieka. Wierzymy w to, czego nauczyli nas rodzice i dziadkowie, w to, co przekazują media i medycyna i do głowy nam nie przyjdzie, że przyczyną niedomagań zdrowotnych może być właśnie to, co jemy.

U mnie trzeba było „wstrząsu” w postaci ciężkiej choroby – reumatoidalnego zapalenia stawów, dokuczliwej i utrudniającej życie na każdym kroku, by zacząć szukać przyczyny. By głębiej wejść w temat sensowności pozbawiania życia zwierząt, by siebie utrzymać przy życiu.

Choć zawsze nad tym się zastanawiałam, to dopiero cierpienie zmusiło mnie do dokładnego przeanalizowania tego tematu. Także do zastanowienia się nad tym, jakie człowiek powinien zająć miejsce w przyrodzie. Jaki tryb życia prowadzić i jak się przede wszystkim odżywiać.

Muszę przyznać, że ze zdziwieniem otwierałam oczy, gdy dowiadywałam się, że prawda, jaką znałam jest zupełnie inna. Tylu ludzi tkwi w tej niewiedzy...

Chociaż kocham zwierzęta, nie łączyłam ich hodowli z daniem mięsnym leżącym na talerzu. Nie wgłębiałam się w temat ich celu życia. Zawsze miałam bardzo wiele współczucia dla nich i ich cierpienia. Jednak do chwili choroby nie zaprzątałam sobie nimi zbyt głowy, jeśli nie miałam do czynienia z nimi bezpośrednio.

Z drugiej strony jednak zastanawiało mnie, dlaczego trzeba pozbawiać życia tyle stworzeń, by odżywiać swój organizm, „mieć siłę do życia” i być zdrowym. Ale temat ten odsuwałam od siebie, by nie współcierpieć razem z tymi nieszczęsnymi istotami.

Żyłam tak, jak inni w społeczeństwie i nie wiedziałam, że temat odżywiania, a przede wszystkim to, czym się odżywiamy ma aż tak ogromne znaczenie. Choć z drugiej strony, zdawałam sobie sprawę, że jest to niezwykle istotne. Rozumiałam to inaczej. Korzystałam z życia w taki sposób, jaki mi wpojono. Tak jak inni…

Aż szkoda, że nie uczy się dzieci już w przedszkolu poszanowania praw nie tylko człowieka, ale również całej otaczającej nas natury. Poszanowania nie tylko życia ludzkiego, ale również życia zwierząt. Wszystkich - bez wyjątku.

Wiedzę tę każdy powinien poznać już jako dziecko, ale trzeba by wielkiej rewolucji w szkolnictwie, by taki temat wprowadzić. W życiu społecznym też musiałoby się dokonać wiele zmian. Jest to mało realne…

 

Brak uświadomienia całej prawdy o życiu obraca się przeciw nam. Ludziom, istotom nadrzędnym, którzy wykorzystując ufność i oddanie zwierząt, sprowadzają je do swych domostw, karmią, otaczają opieką, by potem je zjeść... Brzmi to okrutnie, ale czy tak nie jest?

Każdy powinien się nad tym zastanowić, bo ani zabijanie ich, ani konsumpcja potraw przyrządzonych ze zwierząt, ani też brak szacunku do przyrody nie wychodzi nikomu z nas na zdrowie.

Nasze zdrowie to poszanowanie natury i życia zwierząt

Jak grzyby po deszczu mnożą się coraz liczniejsze choroby nieuleczalne, cywilizacyjne i tragiczne w skutkach, powodowane głównie spożywaniem pokarmów nieodpowiednich dla człowieka. A przecież można by ich uniknąć.

Nie spożywając produktów pochodzenia zwierzęcego można wyjść z wielu chorób. Nawet odstawiając w niedługim czasie leki, które nie dość, że powodują liczne skutki uboczne, to jeszcze wyciągają ostatnie grosze z kieszeni. A czas poświęcony na pilnowanie godzin przyjmowania leków, wystawanie w kolejkach do lekarzy i w aptekach można by przeznaczyć na inne cele. Odżywiając się tylko tym, co daje nam matka – ziemia, można zachować również doskonałe zdrowie do późnej starości. A nawet lepsze, niż spożywając dania pochodzenia zwierzęcego.

Jeśli chcemy być zdrowi i zachować dobrą kondycję, sami jesteśmy w stanie o to się zatroszczyć. Mamy wybór i duży wpływ na własne życie. A jak to zrobić, nasz rozum sam nam to podpowie. Jestem przekonana, że im bardziej przestajemy szanować prawa natury i życie zwierząt, tym bardziej odbija się to na naszym życiu i zdrowiu. Nieuszanowanie życia innych stworzeń to również brak poszanowania życia własnego.

Nie musimy poddawać się ogólnemu schematowi życia. Tylko od nas zależy, jak się odżywiamy. Mamy możliwość korzystania z takich produktów, które nam służą i nie zatruwają powoli naszego organizmu. A zmieniając sposób żywienia nie ryzykujemy ani głodem, ani własnym zdrowiem. Przeciwnie. Nie musimy również skazywać na śmierć żadnego zwierzęcia, by nie być głodnym ani ilościowo, ani też jakościowo.

Nie musimy także kupować ze „ślepą wiarą” wszystkiego, co oferuje nam przemysł spożywczy. Przechodząc na zdrowe odżywianie chronimy nie tylko swoje zdrowie, ale też środowisko, w którym żyjemy.

Gdy postanowiłam odżywiać się zgodnie z naturą...

Kiedy poznałam prawdę o zasadach zdrowego odżywiania i nabrałam pewności, że jest to najlepsza droga do odzyskania zdrowia, stanęłam przed dylematem: jak przyrządzać posiłki, by były podobne w smaku do tradycyjnych. Jednocześnie nie zmieniając dotychczasowych umiejętności kulinarnych. Zastanawiałam się jak je przyrządzać, by nikt z domowników nie odczuł „wielkiej rewolucji” w kuchni i wszystko smakowało tak samo jak dotychczas. A przynajmniej podobnie.

Początkowo korzystałam z poradników kulinarnych wegetariańskich i makrobiotycznych. Jakoś mi to nie wychodziło, bo smak już nie ten i nie to danie, a i nie wszystkie składniki można było zdobyć.

Na domiar złego, te wszystkie poradniki przeszkadzały mi w kuchni. Denerwowało mnie też ciągłe wyliczanie, ile czego mam włożyć do garnka i w jakiej ilości dołożyć innych składników, by przyrządzić potrawę. To zniechęcało.

Postanowiłam więc, że będę gotować tak samo, tylko zastąpię dania sporządzane z mięsa - warzywami, grzybami i zbożem. A przyprawiać będę ziołami takimi samymi, jakie występują w „Wegecie”, czy „Jarzynce”. Ale każde z osobna, bez „poprawiaczy smaku.”

Należało koniecznie ominąć polepszacze smakowe, zatruwające nasz organizm i niekorzystnie wpływające na funkcje mózgu i układ nerwowy. Należało także wyeliminować ze swego menu wszelkie dodatki, niekorzystnie działające na nasze zdrowie takie jak: mięso, mleko, sery, śmietanę, masło, konserwanty itp.

Okazało się, że wcale to nie jest trudne. Trochę wyobraźni i… sprawa jest prosta.

Robiąc zakupy należy sprawdzać na opakowaniu skład każdego produktu. Może na początku sprawia to trochę trudności, ale szybko wchodzi w nawyk i na pewno się opłaca. W końcu to my płacimy za towar i ma on nam służyć. Nie musimy płacić nikomu za jego produkcję tylko dlatego, że stoi na półce sklepowej.

Muszę dodać, że niektóre produkty nie mają podanego dokładnego składu na opakowaniu. Spotkałam się kilkakrotnie z tym, że na etykiecie nie było napisane, że produkt zawiera glutaminian sodu lub kwasek cytrynowy. Ale po spróbowaniu wyczuwałam delikatny posmak polepszacza smakowego lub kryształki kwasku cytrynowego. Na przykład: bulion wegetariański czy czerwony barszczyk wegetariański w słoiczkach. Jest tylko napisane: przyprawy, a nie są wyszczególnione. Lepiej nie kupować takich, bo przeważnie zawierają polepszacz.

Spotkałam się nie tylko z takim przypadkiem. Czasem na opakowaniach przypraw /kupowanych zwłaszcza w torebkach foliowych/ nie jest podany skład w ogóle, a sprzedawcy nie zawsze wiedzą, co wchodzi w skład tych ziół. Często twierdzą, że nie ma w nich żadnych dodatków, a jednak jest tam zawarty ulepszacz smakowy. Mleko w proszku natomiast spotkałam w takich produktach, w których nie powinno go być, np. w ćwikle z chrzanem.

W sklepach ze zdrową żywnością można zakupić gotowe produkty typu: pasztety, kiełbaski wegetariańskie, kotlety z sejtanu czy soczewicy lub soi, gotowe gulasze, itp. Te prawie zawsze zawierają polepszacze smakowe /glutaminian/. Na początku spożywania takich „poprawionych smakowo potraw” skutków niekorzystnych nie odczujemy. Po jakimś dopiero czasie, po kilku tygodniach, nawet miesiącach, zaczynamy odczuwać różne dolegliwości, ale nie będziemy ich kojarzyć z jedzeniem produktów „ulepszonych”. Zresztą, czy musimy szukać zamienników wędlin i mięsa w jarskim żywieniu? Można się obyć bez nich. Tyle jest innych wartościowych i smacznych dań….

W sprzedaży są również kostki sojowe i granulaty, które niewątpliwie urozmaicają nasze dania i co również dość ważne – zastępują dania mięsne, do których wiele osób jest przyzwyczajonych. W smaku są podobne. Uważam jednak, że nie należy ich używać zbyt często. Zawierają dużą ilość białka, nawet więcej niż mięso. Chodzi o to, by zbyt wiele białka organizmowi nie dostarczać. Ale czasem, używając ich jako dodatku myślę, że nie ma niebezpieczeństwa. Lepiej jeść białko roślinne niż zwierzęce.

Również należy wybierać produkty z ziaren nie modyfikowanych genetycznie i bez polepszaczy smaku. Dla własnego dobra. Jak dotąd, sprawdzają się pod tym względem produkty firmy „Polgrunt” i „Sante”. Możliwe, że są również inne firmy zwracające uwagę na to, z jakiego ziarna są produkowane ich przetwory. Na opakowaniach powinna być informacja, z jakich ziaren są wyprodukowane.

Trzeba pamiętać również o napojach, w których są przeróżne barwniki i słodziki zastępujące cukier. Aspartam i inne tego typu zamienniki cukru nie są korzystne dla zdrowia. Nawet wręcz szkodliwe.

Warto więc sprawdzać, sprawdzać i jeszcze raz sprawdzać.

Co i jak powinniśmy jadać?

Najzdrowiej byłoby jadać wszystko osobno, zgodnie zasadą: każdy produkt wymaga innych soków trawiennych. Jednak przyzwyczajeni jesteśmy do różnych smaków i dań. I ani my, ani nasi domownicy, nie zawsze chcieliby odżywiać się w taki sposób.

Niechętnie rezygnuje się ze swych ulubionych dań i przyzwyczajeń smakowych. Sama miałam z tym problem, więc starałam się tak przyrządzać potrawy, by smakiem i wyglądem nie odbiegały od tradycyjnych. Na początku wydawało się to trudne, ale… tylko się wydawało.

Najważniejsze w odżywianiu są dania surowe. One najwięcej dostarczają nam wszelkich witamin i biopierwiastków. Podczas gotowania, smażenia czy duszenia spora ich część ginie i trzeba zjeść dużo więcej, by zaspokoić potrzeby organizmu. Wówczas odczuwamy głód, nie ilościowy, lecz jakościowy, mylony z głodem prawdziwym. I choć zjadamy dużo, to wciąż odczuwamy apetyt, bo nie dostarczamy naszemu ciału dostatecznej ich ilości.

Ważne jest picie czystej niegazowanej wody. Nie każdemu taka woda smakuje, ale można się przyzwyczaić. Później okazuje się, że jest niezastąpiona. Czysta woda najlepiej zaspokaja pragnienie, „przepłukuje” organizm, który właśnie jej najbardziej potrzebuje w czystej postaci.

Przyjęłam zasadę, że najpierw jadam potrawy przyrządzane na surowo. Mogą to być owoce lub surówki. Najlepiej zjeść ich tyle, by zaspokoić głód. Potem dopiero uzupełnić posiłek daniami gotowanymi, duszonymi i smażonymi.

Po zjedzeniu surówki lub owoców powinno się odczekać jakiś czas, może ok. pół godziny. Potem można zjeść zupę lub drugie danie.

Do każdej potrawy dodaję zawsze dużo zielonej pietruszki, zawierającej sporo witaminy C, wapnia, kwasu foliowego. Ewentualnie szczypiorku, koperku lub kiełków. Jeśli np. zimą, trudno jest o świeżą zieleninę, można ją zastąpić suszoną. Jednak świeżą można hodować w domu na parapecie. Albo używać dużo kiełków.

Kiełki wysiewam w kiełkownicy składającej się z czterech pojemników. Trzy przeznaczone są do wysiewania ziaren. Ostatni - do zbierania wody spływającej z podlewania kiełków. Tę wodę można wykorzystać do podlewania kwiatków. Taką kiełkownicę można zakupić w sklepach ze zdrową żywnością.

Warto w okresie zimowym siać rzeżuchę. A uprawiać ją można na kawałku waty czy ligniny, ale najlepiej jest korzystać z kiełkownicy.

O dawna wiadomo, że posiada wiele cennych składników korzystnych dla naszego organizmu. Polecana jest reumatykom, cukrzykom, na schorzenia dermatologiczne, w okresie wczesnowiosennym w celu oczyszczenia organizmu oraz wzbogacenia go witaminami i solami mineralnymi. Zawiera dużo wapnia i magnezu, siarkę i chrom. Dużo witaminy C, A, B, PP, K i E, a także żelazo. Ma właściwości oczyszczające krew, obniżające poziom cukru, moczopędne.

W sklepach ze zdrową żywnością można kupić różne ziarna do kiełkowania. Świetnie smakują kiełki rzodkiewki, a są takie same w smaku jak jej korzeń.

Kiełki lucerny, brokułów, słonecznika też smakują świetnie. Można je kłaść na kanapki, dodawać do surówek, zup, ziemniaków, kotlecików jarskich, pasztetów.