Spełnij prośbę MatkiTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa



Okładka

Fahrenheit 451

Imprimatur Kurii Diecezjalnej Siedleckiej


Dyrektor projektów wydawniczych

Maciej Marchewicz

ISBN 9788380795037

© Copyright by Lidia Anna Waśko

© Copyright for Fronda PL Sp. z o.o., Warszawa 2020

Partner


Wydawca


Wydawca

Zona Zero Sp. z o.o.

ul. Łopuszańska 32

02-220 Warszawa

tel. 22 836 54 44, 877 37 35

faks 22 877 37 34

e-mail: fronda@fronda.pl

Konwersja

Monika Lipiec

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury


Spis treści

PRZEDMOWA

WSTĘP

MODLITWA

CZĘŚĆ RADOSNA

1. ZWIASTOWANIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNIE

2. NAWIEDZENIE ŚWIĘTEJ ELŻBIETY

3. NARODZENIE PANA JEZUSA

4. OFIAROWANIE JEZUSA W ŚWIĄTYNI

5. ODNALEZIENIE JEZUSA W ŚWIĄTYNI

CZĘŚĆ ŚWIATŁA

6. CHRZEST PANA JEZUSA W JORDANIE

7. OBJAWIENIE PANA JEZUSA NA WESELU W KANIE GALILEJSKIEJ

8. GŁOSZENIE KRÓLESTWA BOŻEGO I WZYWANIE DO NAWRÓCENIA

9. PRZEMIENIENIE PANA JEZUSA NA GÓRZE TABOR

10. USTANOWIENIE EUCHARYSTII

CZĘŚĆ BOLESNA

11. MODLITWA PANA JEZUSA W OGRÓJCU

12. BICZOWANIE PANA JEZUSA

13. CIERNIEM UKORONOWANIE PANA JEZUSA

14. DŹWIGANIE KRZYŻA

15. ŚMIERĆ PANA JEZUSA NA KRZYŻU

CZĘŚĆ CHWALEBNA

16. ZMARTWYCHWSTANIE PANA JEZUSA

17. WNIEBOWSTĄPIENIE PANA JEZUSA

18. ZESŁANIE DUCHA ŚWIĘTEGO

19. WNIEBOWZIĘCIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

20. UKORONOWANIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY NA KRÓLOWĄ NIEBA I ZIEMI

WSZYSTKIE TAJEMNICE RÓŻAŃCA

21. TAJEMNICE RADOSNE

22. TAJEMNICE ŚWIATŁA

23. TAJEMNICE BOLESNE

24. TAJEMNICE CHWALEBNE

25. WSZYSTKIE TAJEMNICE

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

PRZEDMOWA

O co chodzi w nabożeństwie pięciu pierwszych sobót?

Co takiego ma w sobie modlitwa różańcowa, że tak usilnie zachęcała do jej odmawiania w kolejnych objawieniach Matka Najświętsza? Bo przecież nie tylko w roku 1917 w Fatimie. Przedtem, w roku 1858, w Lourdes; u nas, w roku 1877, w Gietrzwałdzie – i co najmniej w dziesięciu innych, mniej znanych objawieniach.

Co więcej, zachęty do odmawiania różańca od wielu już wieków płyną ze Stolicy Apostolskiej. Wydany w roku 1891 zbiór dokumentów różańcowych zawiera aż 219 promujących różaniec bulli i dekretów papieskich. Wielkim promotorem modlitwy różańcowej w czasach nowożytnych był papież Leon XIII (1878-1903), któremu zawdzięczamy ustanowienie w całym Kościele październikowych nabożeństw różańcowych. Papież ten w czasie swojego długiego pontyfikatu wydał aż siedemnaście encyklik różańcowych, co w dziejach Stolicy Apostolskiej jest faktem bez precedensu.

Również wszyscy następni papieże (a św. Jan Paweł II w szczególności) byli bardzo aktywni w udzielaniu swojego poparcia modlitwie różańcowej. Zatem powtórzmy pytanie: Co takiego ma w sobie modlitwa różańcowa, że cieszy się tak wielkim poparciem najczcigodniejszych autorytetów?

Otóż różaniec jest to modlitwa wsłuchiwania się w to najważniejsze, co sam Bóg ma nam do powiedzenia. Odmawiając kolejne Zdrowaśki, staramy się wsłuchiwać w tę miłość, którą On nas umiłował – w to, że On dał nam swojego Syna, który dla nas ludzi i dla naszego zbawienia stał się jednym z nas, ażeby ogłosić nam dobrą nowinę, że sam Bóg chce być naszym Ojcem. Staramy się wpatrywać i wsłuchiwać w tę miłość, jaką sam Syn Boży nam okazał – że przez mękę swoją i krzyż raczył nas wyzwolić z niewoli grzechu i szatana, a przez swoje zmartwychwstanie nam wszystkim otworzył drogę do życia wiecznego.

Zdrowaśki, które odmawiamy modląc się na różańcu, odmierzają czas i stanowią coś w rodzaju melodii duchowej, wyciszającej nasze zmysły i umysł, natomiast samym centrum swojej duszy staramy się wówczas otwierać na Syna Bożego, naszego Zbawcę, który przemawia do nas już nie tylko swoją nauką, ale tym wszystkim, czego dokonał dla naszego zbawienia. Celem przecież medytacji różańcowej jest wchłanianie w siebie tych zbawczych wydarzeń. Jeśli pamiętać o tym, że Msza Święta jest więcej niż modlitwą (jest ona bowiem rzeczywistym – mocą Ducha Świętego dokonanym – uobecnieniem zbawczej Ofiary Chrystusa Pana), to czy chrześcijanin może sobie wyobrazić modlitwę wspanialszą niż różaniec?

Jak widzimy, jest coś paradoksalnego w modlitwie różańcowej. Bo wypowiada się w niej bardzo wiele słów, ale jej niejako założeniem jest to, żeby nie mówić w niej do Boga ani jednego słowa, a w każdym razie ani jednego słowa tylko od siebie. Święte słowa Modlitwy Pańskiej i Pozdrowienia Anielskiego mają nas wyciszyć i stworzyć atmosferę sprzyjającą temu, żebyśmy mogli głęboko usłyszeć to, co sam Bóg ma nam do powiedzenia. Modlitwa różańcowa jest zatem próbą wchłonięcia w siebie samej istoty Ewangelii. Człowiek modlący się na różańcu może nie od razu to rozumie, ale przecież Pan Bóg zazwyczaj udziela swoich darów, zanim jeszcze potrafimy je zrozumieć. To dlatego różaniec jest modlitwą naprawdę dla każdego – zarówno dla ludzi prostych, jak uczonych, zarówno dla ludzi duchowo głębokich, jak dla ludzi raczej powierzchownych.

Wspaniałość różańca na tym się jednak nie kończy. Jest on modlitwą maryjną. Polega to na tym, że modląc się na różańcu, staramy się dokonać rzeczy obiektywnie niemożliwej: próbujemy patrzeć na Tajemnice naszego zbawienia tak, jak rozumiała je i przeżywała Matka Boża, i na Jej wzór staramy się je przyjmować oraz nimi nasycać. Dorównanie Jej w miłowaniu Chrystusa Pana przekracza oczywiście nasze możliwości. Ona była przecież całkowicie bezgrzeszna i pełna łaski, my zaś jesteśmy ułomni i jeśli nawet naprawdę ufamy Bogu, to nie potrafimy zaufać Mu bez reszty. Jednak już to, że staramy się Jej dorównać – jeśli tylko rzeczywiście się staramy – ogromnie nas do Chrystusa przybliża.

Różaniec od początku był modlitwą maryjną – przecież jego podstawą jest powtarzanie Zdrowaś Maryjo. Objawienia Matki Najświętszej w Lourdes, Gietrzwałdzie czy Fatimie jakby dodatkowo jeszcze tę jego maryjność podkreślają. Nowością objawień fatimskich jest powiązanie tajemnic różańcowych z oddaniem Niepokalanemu Sercu Matki Najświętszej. „Jezus chciałby ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca" – usłyszała Łucja już 13 czerwca 1917 r., podczas drugiego objawienia. W 25-tą rocznicę ostatniego objawienia w Fatimie, 13 października 1942 r., papież Pius XII dokonał aktu poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi. Zawierzenia naszego polskiego narodu Niepokalanemu Sercu Matki Najświętszej dokonał Prymas Hlond dopiero po zakończeniu wojny, 8 września 1946 r.

 

Wielkim czcicielem Niepokalanego Serca Maryi był żyjący w XVII wieku francuski święty, Jan Eudes. Przekonywał on, że nigdzie prawdziwiej ani goręcej Jezus nie jest kochany, jak w sercu swojej Matki. Toteż wpatrujmy się w jej Serce i kontemplujmy tę miłość, którą jest ono przepełnione. Nie ma wspanialszego miejsca, w którym możemy uczyć się miłości do Jezusa. Dwa bliźniacze obrazy, przedstawiające Najświętsze Serce Jezusa i Niepokalane Serce Maryi, które można spotkać w niektórych kościołach, mają nam przypominać to głębokie przesłanie św. Jana Eudesa.

To w tej perspektywie warto zobaczyć ten fatimski przekaz, że sam Jezus chciałby ustanowić na świecie nabożeństwo do Niepokalanego Serca swojej Matki. Kiedy 26 czerwca 2000 r. kardynał Ratzinger wyjaśniał w imieniu ówczesnego papieża, św. Jana Pawła II, trzecią tajemnicę fatimską, szczególną uwagę zwrócił na zawartą w niej obietnicę: „Moje Niepokalane Serce zwycięży”. „Co to oznacza? – zastanawiał się wtedy Joseph Ratzinger. – Serce otwarte na Boga i oczyszczone przez kontemplację Boga jest silniejsze niż karabiny i oręż wszelkiego rodzaju. Fiat wypowiedziane przez Maryję, to słowo Jej serca, zmieniło bieg dziejów świata, ponieważ Ona wydała na ten świat Zbawiciela – ponieważ dzięki Jej <tak> Bóg mógł się stać człowiekiem w naszym świecie i pozostaje nim na zawsze. Szatan ma moc nad tym światem, widzimy to i nieustannie tego doświadczamy. Szatan dlatego ma moc, bo nasza wolność zgadza się na to, żeby on nas odciągał od Boga. Od kiedy jednak sam Bóg ma ludzkie serce i dzięki temu skierował wolność człowieka ku dobru, ku Bogu, wolność do czynienia zła nie ma już ostatniego słowa. Od tamtej pory nabiera mocy słowo: <Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat> (J 16, 33)”.

Powyższe słowa przyszłego następcy Jana Pawła II stanowią komentarz do tego objawienia, które było założycielskie dla nabożeństwa pięciu pierwszych sobót miesiąca. Mianowicie otrzymała je siostra Łucja, która była już wtedy – 10 grudnia 1925 r. – zakonnicą. Ukazała jej się Matka Boża z Dzieciątkiem Jezus i pokazała jej swoje Serce, oplecione cierniami. Wyjaśniła jej, że my, ludzie, ranimy ją nieustannie bluźnierstwami i niewdzięcznością, a wyrazem tego są ciernie zadające dotkliwy ból jej Sercu. Pocieszyć ją możemy modlitwą różańcową, a żeby do odmawiania różańca zachęcić i do tego przywiązać, Matka Najświętsza zaproponowała odprawianie pierwszych sobót miesiąca.

„Przekaż wszystkim – powiedziała wtedy Matka Boża siostrze Łucji – że w godzinie śmierci obiecuję przyjść na pomoc z wszystkimi łaskami tym, którzy przez pięć miesięcy w pierwsze soboty odprawią spowiedź, przyjmą Komunię świętą, odmówią jeden Różaniec i przez piętnaście minut rozmyślania nad piętnastoma tajemnicami różańcowymi towarzyszyć mi będą w intencji zadośćuczynienia”.

Przystąpienie do sakramentu pokuty oraz Komunia święta to najpotężniejsze narzędzia pogłębiania naszej przyjaźni z Panem Jezusem. Wśród warunków dopełnienia pierwszej soboty znajduje się również wymóg piętnastominutowej medytacji nad tajemnicami różańcowymi. Otwarcie się na to żądanie Matki Najświętszej może istotnie dopomagać nam w przezwyciężaniu rutyny, w którą można popaść podczas odmawiania różańcowych Zdrowasiek. Powiedzieliśmy wyżej, że różaniec jest to modlitewne przeżywanie tego wszystkiego, co w naszej wierze najistotniejsze. Jak to w jednej ze swoich encyklik napisał Leon XIII: różaniec jest to modlitewne streszczenie Ewangelii.

Dr Lidia Anna Waśko, autorka niniejszej książki, wkłada nam do ręki bezcenną pomoc, kiedy chcemy w duchu modlitwy i w jedności z Matką Najświętszą medytować nad kolejnymi tajemnicami różańcowymi, i w ten sposób pogłębiać się w tym wszystkim, co stanowi samą istotę naszej wiary, a zarazem żeby w ten sposób jeszcze bardziej uszlachetniać naszą różańcową modlitwę. Niech sam Bóg jej wynagrodzi pracę nad tą książką.

Jacek Salij OP

WSTĘP

Pan Jezus i Matka Boża, kochając każdego człowieka i pragnąc ratować tych, którzy giną z powodu popełnianych grzechów, prosili o rozpowszechnianie nabożeństwa pierwszych pięciu sobót miesiąca. Maryja zapowiedziała tę prośbę podczas objawień w Fatimie.

13 czerwca 1917 roku, w czasie drugiego objawienia, gdy Łucja poprosiła Matkę Bożą, aby zabrała dzieci do nieba, Maryja odpowiedziała: „Tak! Hiacyntę i Franciszka zabiorę niedługo. Ty jednak tu zostaniesz przez jakiś czas. Jezus chce posłużyć się Tobą, aby ludzie mnie poznali i pokochali. Chciałby ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca”. Po tych słowach dzieci – podobnie jak podczas pierwszego objawienia – poczuły się tak, jakby Maryja przekazała im światło, które dotarło do wnętrza duszy każdego z nich. Dodatkowo zobaczyły serce otoczone cierniami.

13 lipca 1917 roku Matka Boża po pokazaniu dzieciom wizji piekła powiedziała: „Widzieliście piekło, dokąd idą dusze biednych grzeszników. Aby ich ratować, Bóg chce ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeśli się zrobi to, co wam mówię, wiele dusz zostanie uratowanych i nastanie pokój na świecie”. Zapowiedziała II wojnę światową, głód i prześladowanie Kościoła oraz to, że przybędzie, by prosić o poświęcenie Rosji Jej Niepokalanemu Sercu i o zadośćuczynienie w pierwsze soboty. Później mówiła: „Jeżeli moje życzenia zostaną spełnione, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, bezbożna propaganda rozszerzy swe błędne nauki po świecie…”. Podczas tego objawienia Matka Boża prosiła także dzieci o dodawanie modlitwy O mój Jezu… na końcu każdej tajemnicy różańca.

Po śmierci Franciszka (1919 r.) i Hiacynty (1920 r.) Łucja wstąpiła w roku 1925 do zakonu doroteuszek w Ponteverdzie. Tam 10 grudnia 1925 roku ukazała jej się Matka Boża z Dzieciątkiem Jezus i znowu pokazała otoczone cierniami serce, a Jezus powiedział: „Miej współczucie z Sercem twej Najświętszej Matki, otoczonym cierniami, którymi niewdzięczni ludzie ranią Je wciąż na nowo, a nie ma nikogo, kto by przez akt wynagrodzenia te ciernie powyciągał”. Potem do Łucji odezwała się Maryja słowami: „Córko moja, spójrz, Serce moje otoczone jest cierniami, którymi niewdzięczni ludzie przez bluźnierstwa i niewdzięczność stale Je ranią. Przynajmniej ty staraj się mnie pocieszyć i przekaż wszystkim, że w godzinie śmierci obiecuję przyjść na pomoc z wszystkimi łaskami tym, którzy przez pięć miesięcy w pierwsze soboty odprawią spowiedź, przyjmą Komunię świętą, odmówią jeden Różaniec i przez piętnaście minut rozmyślania nad piętnastoma tajemnicami różańcowymi towarzyszyć mi będą w intencji zadośćuczynienia”.

15 lutego 1926 roku Jezus upomniał się o nabożeństwo pierwszych sobót, objawiając się Łucji i pytając ją: „A ty rozpowszechniasz po świecie to, o co Matka Boża cię prosiła?”.

13 czerwca 1929 roku Łucja miała wizję ukrzyżowanego Jezusa i Matki Bożej Fatimskiej. Krople Krwi Pana Jezusa spadały na Hostię, a z Niej do kielicha, zaś serce Matki Bożej otoczone było cierniową koroną i był na Nim płomień ognia. Maryja poprosiła o poświęcenie Rosji Jej Niepokalanemu Sercu, a potem powiedziała: „Tak wiele dusz zostaje potępionych przez sprawiedliwość Bożą z powodu grzechów przeciwko mnie popełnionych. Przychodzę więc prosić o zadośćuczynienie. Ofiaruj się w tej intencji i módl się”.

W nocy z 29 na 30 maja 1930 roku Pan Jezus powiedział Łucji, że grzechy przeciw Jego Matce obrażają Boga, a Ona, troszcząc się o zbawienie grzeszników, prosi o zadośćuczynienie. Wyjaśnił, że nabożeństwo powinno obejmować pięć sobót, gdyż jest pięć rodzajów grzechów, jakimi ludzie obrażają Niepokalane Serce Maryi: bluźnierstwa przeciw Niepokalanemu Poczęciu, przeciwko Dziewictwu Matki Najświętszej, przeciwko Jej Bożemu Macierzyństwu, bluźnierstwa chcących zaszczepić w sercach dzieci obojętność, wzgardę i nienawiść do Matki Najświętszej, oraz zniewagi Maryi w Jej wizerunkach. Potem powiedział: „Oto, droga córko, motyw, który kazał Niepokalanemu Sercu Maryi prosić mnie o ten mały akt wynagrodzenia. A poza względem dla Niej chciałem poruszyć moje miłosierdzie, aby przebaczyło tym duszom, które miały nieszczęście Ją obrazić”.

W tych wszystkich prośbach o odprawianie nabożeństwa pierwszych pięciu sobót miesiąca widać wielką miłość i troskę Pana Jezusa i Matki Bożej o każdego człowieka. I wielką delikatność, z jaką zwracają się do nas o pomoc. Wydaje mi się, że nikt, kto ma wrażliwe serce, nie może odmówić tym prośbom.

Tym bardziej że o potrzebie odpowiedzi na wezwanie Matki Najświętszej mówili papieże.

Święty Jan Paweł II w homilii wygłoszonej w Fatimie 13 maja 1982 roku powiedział:

„Troska Matki Zbawiciela jest troską o dzieło zbawienia: o dzieło Jej Syna. Jest to troska o zbawienie, o wieczne zbawienie wszystkich. […]

Orędzie Matki Boskiej Fatimskiej jest orędziem macierzyńskim. […]

Wołanie zawarte w orędziu Maryi z Fatimy jest tak głęboko zakorzenione w Ewangelii i w całej Tradycji, że Kościół czuje, iż orędzie to nakłada na niego obowiązek wysłuchania go”.

Natomiast papież Benedykt XVI 13 maja 2010 roku również w Fatimie stwierdził:

„Łudziłby się ten, kto sądziłby, że prorocka misja Fatimy została zakończona. […]

W Piśmie Świętym często widać, że Bóg poszukuje sprawiedliwych, aby ocalić miasto ludzkie i to samo czyni tutaj w Fatimie…”.

Wśród czterech warunków nabożeństwa (spowiedzi, Komunii świętej, odmówienia jednej części Różańca i 15 minut medytacji nad wybranymi tajemnicami różańcowymi), które należy spełnić w intencji wynagradzającej, najbardziej zaniedbywany i dla wielu chyba najtrudniejszy do spełnienia jest ten ostatni. Mam nadzieję, że zamieszczone tu rozważania będą pomocne w jego spełnieniu.

Niniejsze rozważania powstały „przez przypadek” (choć uważam, że nie ma przypadków).

Z jubileuszowej pielgrzymki do Fatimy w 2017 roku wróciłam z pragnieniem, aby jak najwięcej osób odpowiedziało na prośbę Matki Bożej i praktykowało nabożeństwo pierwszych pięciu sobót miesiąca, wynagradzając Maryi za grzechy raniące Jej Niepokalane Serce. Poprosiłam więc księdza proboszcza, by takie nabożeństwo odbywało się w naszej parafii. Okazało się to niemożliwe, ponieważ w tym dniu kapłani odwiedzają chorych z posługą sakramentalną i są zajęci. Udało mi się jednak uprosić zgodę na czytanie w kościele rozważań tajemnic różańcowych i odmawianie części różańca w małej grupie zainteresowanych osób. Byłam uradowana zgodą księdza proboszcza, ale oznaczała ona konieczność znalezienia rozważań do czytania. Zaczęłam więc szukać czegoś odpowiedniego w książkach. Czasu było niewiele i poszukiwania zakończyły się niepowodzeniem. Nie miałam więc wyjścia i musiałam sama coś napisać. Tak powstała pierwsza i druga medytacja. Później pomyślałam, że następne powinny być w podobnym stylu i w ten sposób pojawiły się pozostałe.

Gdyby nie zmusiła mnie do tego sytuacja, nigdy bym nie pomyślała, żeby pisać takie rozważania. Dlatego wierzę, że powstały one za przyczyną Matki Bożej.

Później przyszła refleksja, że może warto by było je wydrukować. W nadziei, że pomogą w spełnianiu czwartego warunku nabożeństwa pierwszych sobót, o jaki prosiła Matka Boża: w medytacji nad tajemnicami różańcowymi. I z wiarą w to, iż przyczynią się do tego, że więcej osób bardziej pokocha Pana Jezusa i Jego Matkę.

MODLITWA

Maryjo, moja Matko i Królowo, której kochające Serce jest tak bardzo ranione ludzkimi – niestety często także moimi – grzechami i niewdzięcznością.

Pragnę przepraszać Cię za ból, jaki zadają Ci ludzie, i wynagradzać za grzechy, jakimi Cię obrażają.

Bardzo pragnę Cię pocieszyć, bardzo pragnę zmniejszyć ból Twojego Serca.

I choć wiem, że moja miłość jest tak mała, że nie byłabym w stanie tego uczynić, to – skoro sama wskazałaś mi sposób – ufam, że to mi się uda.

 

Ufam, że jeśli spełnię Twoją, Maryjo, prośbę, to uda mi się choć trochę Cię pocieszyć, choć trochę zmniejszyć ból przynajmniej jednej rany Twojego Serca, wyjąć z Niego przynajmniej jeden cierń.

Dlatego pragnę odprawiać nabożeństwo pierwszych pięciu sobót miesiąca w intencji wynagradzającej za grzechy popełnione przeciw Twojemu Niepokalanemu Sercu.

CZĘŚĆ RADOSNA

1. ZWIASTOWANIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNIE

Maryjo, w intencji wynagradzającej za grzechy popełnione przeciw Twojemu Niepokalanemu Sercu, chcę dzisiaj z Tobą rozważyć pierwszą tajemnicę radosną Różańca świętego. Pomóż mi, proszę, choć trochę zrozumieć, czego doświadczyłaś w czasie Zwiastowania. I naucz mnie naśladować Ciebie.

„W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca». Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?» Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego». Na to rzekła Maryja: «Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!» Wtedy odszedł od Niej anioł” (Łk 1,26-38).

Gdy Anioł przybył do Ciebie, zauważyłaś Go, usłyszałaś Jego głos. A Jego głos był zapewne bardzo cichy… Pan Bóg zawsze przemawia cicho, nigdy się nie narzuca… Więc byłaś bardzo czujna, uważna. Może się modliłaś, może czytałaś Pismo Święte, może akurat pracowałaś. A może radowałaś się albo odpoczywałaś. Ale niezależnie od tego, co wówczas robiłaś, na pewno byłaś wewnętrznie skupiona, na pewno Twoje serce było przy Panu Bogu. Dlatego dostrzegłaś i usłyszałaś Anioła, którego On posłał…

Maryjo, ja nie umiem być tak skupiona. Mam rozbiegane myśli, zajmuje mnie tak wiele spraw i rzeczy, które wydają mi się ważne. I tak często zapominam o Panu Bogu. O tym, że On jest najważniejszy. I nie umiem słuchać. Tyle natchnień przegapiłam, przeoczyłam, nie usłyszałam, zlekceważyłam… Naucz mnie, proszę, wsłuchiwać się w głos Boga, uważać na Jego natchnienia…

Anioł pozdrowił Ciebie. Pozdrowił Ciebie w dziwny sposób. Nie wymienił Twojego imienia. W miejscu, gdzie przy zwyczajnym pozdrowieniu wymienia się imię, Anioł powiedział „łaski pełna”. Czyżby to było Twoje imię? Ojciec Święty Jan Paweł II w encyklice Redemptoris Mater pisze: „Zwiastun mówi wszak do Maryi: «łaski pełna» – mówi zaś tak, jakby to było Jej właściwe imię. Nie nazywa swej rozmówczyni imieniem własnym „Miriam (=Maryja)”, ale właśnie tym nowym imieniem: «łaski pełna». Co znaczy to imię? Dlaczego Anioł tak nazywa Dziewicę z Nazaretu?”. Musiałaś, Maryjo, zadawać sobie to samo pytanie, które postawił Ojciec Święty. Dlaczego Anioł tak Cię nazwał? Wiedziałaś dobrze, że łaska oznacza szczególne błogosławieństwo, wybranie. A „pełna łaski”? To mogło oznaczać tylko zupełnie wyjątkowe, jedyne, największe wybranie i uświęcenie. I jeszcze to stwierdzenie: „Pan z Tobą”. Tak, Pan Bóg był z Tobą. Czułaś to. Czułaś, bo chciałaś cała należeć do Niego. Ale dlaczego Anioł Ci o tym mówi? Dlaczego dotyka najgłębszego pragnienia Twojego Serca? Nic dziwnego, że „zmieszałaś się na te słowa”. Byłaś przecież najpokorniejszą z ludzi, pragnęłaś być najskromniejszą służebnicą Pańską? Więc z lękiem „rozważałaś, co miałoby znaczyć to pozdrowienie” (por. Łk 1,29).

Maryjo, naucz mnie, proszę, starać się o wewnętrzne, ukryte zjednoczenie z Panem Bogiem. I naucz mnie ostrożnie podchodzić do natchnień i wydarzeń. Odróżniać, skąd pochodzą, i rozumieć, co oznaczają. Czuwaj nade mną, bym nigdy nie wpadła w sidła diabła i bym zawsze była pełna pokory.

Anioł rozwiał Twoje obawy, mówiąc: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga" (Łk 1,30) i wyjaśniając powód swojej wizyty: „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego” (Łk 1,31-32).

Zrozumiałaś – miałaś zostać Matką Mesjasza. To wielki zaszczyt. Wielkie szczęście. Wielkie wyróżnienie, którego nie czułaś się godna. Tak ogromna Łaska, wybranie, uświęcenie. Bóg wybrał Ciebie – skromną Dziewicę. Szczęście i wdzięczność z pewnością przepełniały Twoje Serce. Nie ze względu na wyróżnienie, ale ze względu na wybranie, ze względu na wielką Miłość i zaufanie, jakimi obdarzył Cię Pan Bóg.

Ale po początkowej radości pojawiło się pytanie, pojawiły się wątpliwości. Przecież nie zamieszkałaś jeszcze z mężem. Jak więc miałaś począć Syna? Zapytałaś zatem o to Anioła. I usłyszałaś: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym” (Łk 1,35). Miałaś zatem zostać Matką samego Syna Bożego! Może teraz zrozumiałaś, kim ma być Mesjasz?

Maryjo, mnie Pan Bóg także często wzywa do różnych zadań. Ale czy umiem się z tego naprawdę cieszyć? Być wdzięczna, że mi zaufał, że chce się mną posłużyć? Czy umiem zapytać – jeśli czegoś nie rozumiem – jak najlepiej odpowiedzieć na Boże wezwanie? Naucz mnie, proszę, tego wszystkiego. I uproś mi serce, dla którego największym szczęściem będzie możliwość służby Panu Bogu, możliwość odpowiedzenia choć małą miłością na Jego nieskończoną Miłość.

Miałaś Maryjo zostać Matką samego Syna Bożego. Ale bycie Matką Syna Bożego to nie tylko szczęście, to także wielkie cierpienie. Na pewno zdałaś sobie z tego sprawę.

Pierwszym problemem było to, jak wytłumaczyć Józefowi Twój stan błogosławiony. Przecież to po ludzku zupełnie niemożliwe. Czy Józef Ci uwierzy? Może Cię porzuci. Oby tylko to. A jeśli inni Cię ukamienują? Nie, to niemożliwe, bo przecież miałaś nosić Syna. Ale mogą Cię wykluczyć ze wspólnoty, wytykać palcami, pogardzać Tobą. Może zostaniesz zupełnie sama, wyszydzana i znieważana… I wtedy pomyślałaś, że gdyby nawet tak się stało, to wprawdzie będzie to trudne, ale przecież Bóg zna prawdę, On będzie z Tobą, więc wszystko inne jest bez znaczenia.

Wiedziałaś, Maryjo, że tylko Boże sądy są istotne. Uproś mi, proszę, łaskę zrozumienia, że nie ma żadnego znaczenia, co inni o mnie myślą. Że ważne jest wyłącznie to, co Pan Bóg o mnie myśli. Tylko to, czy Jemu podobają się moje czyny. Uproś mi łaskę, abym jedynie tym kierowała się w moich wyborach, w moich decyzjach. Abym podejmując je, nie zważała na opinie innych ludzi, nie zabiegała w ogóle o ludzkie uznanie, ale pragnęła jedynie podobać się Bogu. Bym starała się jedynie o to, by być Jego radością.

Z pewnością, Maryjo, dostrzegłaś też inne sprawy, które będą dla Ciebie trudne. Każda matka kocha swojego syna i gotowa jest dla niego do największych poświęceń. Ty jednak miałaś zostać Matką Syna Bożego. To oznacza nie tylko poświęcenie, lecz całkowitą rezygnację ze swojego ja, ze swoich marzeń, pragnień, planów. Każda chwila Twojego życia będzie musiała odtąd być całkowicie podporządkowana Jemu. Miałaś podjąć decyzję o rezygnacji z choćby jednej, najmniejszej chwili „dla siebie”. To wymaganie było naprawdę wielkie. Ale Ty, Maryjo, wiedziałaś, jak zdecydować: Tak! Przecież tak bardzo kochałaś Boga. Chciałaś żyć dla Niego. Teraz zrozumiałaś, jak trudne to będzie… Lecz przecież tego chciałaś. Pragnęłaś Mu oddać wszystko, całą siebie. I teraz mogłaś to uczynić! Poświęcenie i wyrzeczenie oznaczało dla Ciebie radość. Radość, że Bóg odpowiedział na Twoje pragnienie. Że zobaczył Twoją miłość. I że Cię wybrał i tak bardzo ukochał. Byłaś bardzo szczęśliwa, choć przeczuwałaś, że czeka Cię także cierpienie. Prawdziwe szczęście zawsze musi kosztować. Nie ma prawdziwego szczęścia bez trudu. Wiedziałaś to…

Maryjo, proszę, wyjednaj mi łaskę całkowitego oddania Chrystusowi, oddania Mu każdej chwili mojego życia. Łaskę czynienia w każdym momencie życia dokładnie tego, czego On pragnie. Niezależnie od tego, jak trudne to będzie. Uproś mi łaskę radości z trudów i wyrzeczeń dla Niego. Radości, że On chce ode mnie chociaż tak niewiele przyjąć.

Może pomyślałaś, Maryjo, o jeszcze jednym bólu, jaki mógł wiązać się z Twoim wybraniem. Miałaś porodzić Dziecko, które będzie nazwane Synem Bożym. Na pewno zastanawiałaś się, co to znaczy. I wobec tej tajemnicy siebie musiałaś uważać za całkowicie nieważną. Może pomyślałaś, że nie jesteś godna i nie będziesz zajmować tego wyjątkowego miejsca w Jego sercu, jakie zajmuje matka w sercu każdego dziecka, że nie doświadczysz zwykłej ludzkiej, synowskiej miłości, że jedynie z daleka będziesz mogła patrzeć, jak Twój Syn – gdy dorośnie – będzie oddany tylko sprawom Boga. To musiało być bardzo trudne. Ale i taką ofiarę byłaś gotowa złożyć Bogu.

Maryjo, naucz mnie, proszę, ofiarowywać Bogu brak miłości ze strony osób najbliższych. Naucz mnie rezygnować z każdej ludzkiej miłości, jakiej On ode mnie zażąda. Naucz mnie pamiętać, że Pan Bóg zawsze daje nieskończenie więcej, niż ja próbuję Mu ofiarować. I że Jemu zależy tylko na moim sercu, że wystarczy Mu jedynie moja zgoda na ofiarę, którą On często obraca w wielki dar dla mnie.

Gdy po początkowej wielkiej radości przeleciały przez Twoje myśli wszystkie bóle i cierpienia, jakie mogły Cię czekać, gdy wiedziałaś już, że pragniesz z radością odpowiedzieć Bogu „Tak” – to musiało się pojawić jeszcze jedno, ostatnie pytanie: czy sprostasz tak wielkiemu, wspaniałemu wezwaniu, czy nie zawiedziesz? Tego być może bałaś się najbardziej. Nie chciałaś zawieść Boga, którego tak bardzo kochałaś. A czułaś się tak słaba. I wiedziałaś, jak wielka odpowiedzialność na Tobie spocznie. W tej sytuacji miałaś tylko jedno wyjście. Musiałaś zdać się na Pana Boga. Skoro On tego chce, to On Cię umocni. Pragnęłaś zawsze być całkowicie Mu oddaną niewolnicą, więc teraz mogłaś tylko okazać posłuszeństwo i z radością odpowiedzieć: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1,38)…

To było najważniejsze zdanie wypowiedziane przez człowieka w dziejach świata.

Maryjo, naucz mnie, proszę, zawsze odpowiadać Bogu tak, jak Ty odpowiedziałaś. Zawsze tak odpowiadać. Niezależnie od sytuacji, w jakiej będę. Niezależnie od trudów, jakich ode mnie zażąda. Niezależnie od tego, jak słaba i nieużyteczna będę się czuła. Niezależnie od tego, jak bardzo zburzy to moje plany i marzenia. Niezależnie od… Niezależnie od wszystkiego… Uproś mi łaskę, abym zawsze w pokorze, z posłuszeństwem i z radością mówiła Bogu: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według Twego słowa!”. Amen.