Nie wszystko jest na sprzedaż

Tekst
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

ROZDZIAŁ DRUGI

– To najgłupsza rzecz, jaką robię w życiu – mruknęła do siebie ze wzrokiem wbitym w ścianę prywatnej windy, która wiozła ją do penthouse’u Dane’a Michaelsa.

W ręku ściskała butelkę schłodzonego prosecco. A może lepiej było wziąć burbona?

On coś wspominał o burbonie.

Co ona sobie myśli? Wystarczyło, by tajemniczy seksowny ranczer okazał jej życzliwość, a ona już jest podniecona i nie panuje nad swoimi pragnieniami. Cóż, do tej pory nie miała czasu na pragnienia ani seks.

Gdy drzwi windy rozsunęły się z cichym szelestem, jej oczom ukazały się nieskazitelnie białe zęby, szerokie bary i wytarte dżinsy opinające wąskie biodra.

Wilgotne włosy Dane’a robiły wrażenie ciemniejszych niż zazwyczaj. Cała jego sylwetka świadczyła o tym, że jego dni nie upływają jedynie na wypisywaniu czeków czy innych papierków.

Ten człowiek żyje z pracy własnych rąk.

Najwyraźniej odświeżył się na jej przyjście, podczas gdy ona wyglądała na skonaną. Żałowała, że chociaż się nie przebrała, ale była zbyt zajęta. Głównie dyskusją z samą sobą. Dlaczego dała się tak szybko omotać temu nieznanemu przybyszowi?

Na pewno zachował się po rycersku, ale nie można też pominąć faktu, że jest nieprzyzwoicie przystojny. I podniecający. Robi wrażenie szorstkiego i mrukliwego. Prawdziwy ranczer.

Stan Montana jest w dużej mierze zasiedlony przez kowbojów, ale Stellę dotychczas otaczali faceci w garniturach, którzy za kowbojów chcieliby może uchodzić. Sęk w tym, że bali się pobrudzić sobie ręce pracą. Manikiur przecież musi być!

– A więc masz naturę ryzykantki – powiedział Dane na powitanie z grymasem przypominającym uśmiech.

– Co ja mam na to powiedzieć? – Wzruszyła ramionami, podając mu butelkę.

– Możesz powiedzieć, że wpadłaś tylko na chwilę – zasugerował, nie ruszając się z miejsca.

Tylko się na nią gapił. I to jak!

Jak lew na ofiarę, która nie powinna mieć wątpliwości, że zostanie pożarta.

Weszła do środka i spojrzała na przeszklone ściany. Nawet o zmroku z doliny napływało łagodne, kładące się na górskich zboczach światło.

Tak, Lara Anderson, budując Mirage, nie zapomniała o żadnym szczególe. To miejsce jest naprawdę magiczne.

A skoro tylu gości szuka tu ucieczki od codziennych stresów, dlaczego ona nie mogłaby sobie zafundować chwili relaksu?

Drewniane belki sufitu i podłoga z ciemnych desek tworzyły atmosferę górskiej chaty. Dopełniał jej trzaskający w kominku ogień. Wszystko to razem plus obłędnie przystojny facet i przyniesione wino budowało romantyczny nastrój, któremu łatwo się poddać.

I zapomnieć o tym, co będzie jutro.

Stella nie brała pod uwagę przygody na jedną noc. Ale mały flirt chyba nikomu nie zaszkodzi?

– Nie sądziłem, że podejmiesz ryzyko – powiedział.

– Uważam je za niegroźne – odparła z uśmiechem.

Na szczęście nie z każdego kroku dotyczącego jej życia osobistego musi się spowiadać ojcu. Powinna jedynie dowieść, że jest godna kierowania Mirage’em, a on na koniec półrocznego okresu próbnego ma przepisać hotel na nią. Zostały jej jeszcze trzy miesiące.

– Niegroźne? Ludzie rzadko tak mnie postrzegają – powiedział lekko ochrypłym głosem, a ją przeszedł dreszcz.

Pewnie ma rację. Trudno nazwać nieszkodliwym kogoś, od kogo bije trudna do określenia siła. Ale nieważne. Grunt, że zrobiła po prostu coś, na co miała ochotę, co sprawia jej radość.

Dawno już jej się to nie zdarzyło.

– Usiądź – mruknął. – Ja się wszystkim zajmę.

Wszystkim? Zdziwiła się. Ale gdy wziął od niej butelkę, przypomniała sobie, że przyszła tu napić się z nim wina, a nie dla innych, dwuznacznych celów.

Rozluźnij się, Stella, i nie zrób z siebie idiotki, upominała się w myślach. Kieliszek wina i sobie pójdziesz. Bo jeśli zostaniesz dłużej, okażesz desperację.

A przecież chcesz uchodzić za szelmę, silną i niezależną babkę, prawda?

– O której zaczynasz pracę? – zapytał Dane, wracając do salonu z dwoma hojnie napełnionymi kieliszkami wina.

– Około piątej.

Nie miała mocnej głowy. Musiała uważać, by nie stracić kontroli i na przykład nie zalec na dywanie przed kominkiem. A już na pewno nie powiedzieć mu wtedy „chodź tu do mnie” czy coś w tym stylu. Chyba potem umarłaby ze wstydu.

– No to mamy jeszcze pięć godzin. A kiedy ty śpisz?

– Kiedy mam na to czas.

A zdarzało się to rzadko. Gdyby można było w ogóle obyć się bez snu, jej by to bardzo odpowiadało. Wiecznie brakowało jej czasu. Musiała w ciągłym ruchu utrzymywać piłeczki, którymi żonglowała. Gdyby któraś z nich spadła, byłoby po jej marzeniach.

– Zawsze tyle od siebie wymagasz? – zapytał, gdy po pierwszym łyku odstawiał kieliszek na stół.

– Nie sądzę, żeby to były wygórowane wymagania. Po prostu wyznaczyłam sobie pewne cele i nie mogę dać ciała.

– Kierujesz malowniczo położonym górskim hotelem. Czego możesz chcieć więcej?

– Nie wszystko jest takie, jak się wydaje – odparła filozoficzne, gapiąc się na swój kieliszek, po czym przymknęła oczy i westchnęła.

Nie wolno jej ze wszystkim się wygadać. Boże, dlaczego wzięła z piwniczki taką dużą butelkę?

– Pragniesz czegoś więcej niż Mirage? – dociekał Dane, wpatrując się teraz w jej usta.

Czyżby przysunął się nieco bliżej?

– Nie, zawsze chciałam mieć tylko ten hotel. Ojciec kupił go kilka lat temu. Legenda głosi, że zbudowała go pewna kobieta, to było jej marzenie. Była podobno samotną matką, a jednak potrafiła stworzyć coś tak dynamicznego i spektakularnego. To przemawia do wyobraźni, prawda? Ja nie miałam mamy i ta silna kobieta stała się dla mnie wzorem, chociaż jej nie poznałam. Chciałam, żeby ten hotel był mój. Ojciec ma mnóstwo innych biznesów na całym świecie, ale mnie pociąga tylko ten jeden.

Dane’owi pociemniały oczy.

Siedział nieporuszony z zaciśniętymi zębami. Cóż, ona się rozgadała, nie dając mu szansy na odpowiedź.

– Przepraszam – powiedziała ze śmiechem. – Nie powinnam aż tak odchodzić od tematu.

– Nigdy nie przepraszaj, że robisz to, czego pragniesz.

– A ty czego pragniesz, Dane?

– Chyba nietrudno zgadnąć?

Niezbyt subtelna aluzja.

– Myślisz, że przyszłam tu z powodu seksu?

– Myślę, że chciałaś się przekonać, co się stanie, jak zostaniemy sami.

– W kuchni też byliśmy sami – przypomniała mu.

– Tak, ale w inny sposób. – Przysunął się jeszcze bliżej, nie spuszczając z niej wzroku. – Możesz nie lubić ryzyka, ale nic nie poradzisz na to, że czasem masz ochotę podjąć wyzwanie. Czy to w sprawie hotelu, czy mnie…

Jak to możliwe, że rozgryzł ją już po kilku godzinach znajomości? I dlaczego jej ciało jest coraz bardziej pobudzone? Z każdym jego słowem, które pada z jego ust?

Bo pragnęła poczuć te usta na swoich wargach. Na swoim ciele.

– Nie jestem tak lekkomyślna, jak ci się wydaje – odparła. – Mam wszystko pod kontrolą. A już szczególnie jeśli chodzi o hotel. Tu nie ma miejsca na ryzyko. Mirage to całe moje życie.

– Jesteś bardzo profesjonalna, nie przeczę. Ale jednak, podejmując się prowadzenia hotelu, bierzesz na siebie ogromne ryzyko. Poszłaś za głosem serca, a w biznesie tak się nie robi.

– Mówisz jak mój ojciec – mruknęła.

– A czy powiedział ci też, jak doskonale wywiązujesz się ze wszystkich zadań? – zapytał, kładąc dłoń na jej kolanie.

– Eee… hmm… nie, nie powiedział – odparła, obserwując z niepokojem wślizgujący się pod jej sukienkę czubek małego palca.

Jak Dane może w tych warunkach prowadzić normalną rozmowę?

– Zresztą nie mówmy o moim ojcu – powiedziała, biorąc do ręki kieliszek.

– Racja. W tym pokoju jesteśmy tylko my – odparł, kładąc kciuk na guziku jej sukienki.

Stella wypiła jeszcze jeden łyk i odstawiła kieliszek.

– Ale nie uprawiamy seksu – powiedziała.

– Jeszcze nie – odparł.

Nie mogła się nie uśmiechnąć.

– Nie stać mnie teraz na zaangażowanie się w cokolwiek poza pracą – wyjaśniła.

– Aha, to wszystko jasne – uśmiechnął się z kolei Dane.

Chętnie pokazałaby mu, jak mógłby jej pomóc rozładować stres, ale on nie wykazywał chęci, by się tego dowiedzieć.

– Ja cię przecież prawie nie znam – tłumaczyła mu. – Nie przeczę, jest między nami nić porozumienia, ale nie mogę pozwolić, żeby seksowny facet odwrócił moją uwagę od głównego celu. Tylko dlatego, że przyszedł mi z pomocą.

– Nie miałem zamiaru cię rozpraszać, zapewniam. Ale niczego tak nie pragnę, jak położyć cię teraz tu przed tym kominkiem i dać dokładnie to, za czym tęskni twoje ciało.

Kurczę, facet potrafi dobierać słowa. Trzeba się mieć na baczności. Nieznajomy pojawił się właśnie wtedy, kiedy kogoś potrzebowała. I w dodatku dokładnie wiedział, jak powiedzieć wszystko co trzeba bez owijania w bawełnę, nie wychodząc jednocześnie na prostaka.

Nie ma się czego przyczepić.

Sięgnęła po kieliszek i wysączyła do dna jego zawartość. Odstawiła go, po czym wstała.

– Pójdę do siebie i spróbuję choć trochę pospać – oznajmiła.

Dane odgarnął jej włosy z twarzy, po czym położył dłoń z tyłu jej szyi i przycisnął wargi do jej ust.

Nawet nie usiłowała się bronić, bo i po co? W końcu od chwili poznania oboje zmierzali do tego samego. Nieważne, że było to zaledwie kilka godzin temu.

A przecież pocałunek do taka niewinna rzecz. Choć nie zawsze. Akurat Dane całował z taką mocą, że mózg wypełniały wyłącznie myśli dotyczące seksu.

Stella była niemal gotowa skorzystać z jego oferty sprzed kilku minut. Przylgnęła do niego i złapała go za umięśnione ramiona. Tak imponujących bicepsów nie można sobie wyhodować, pracując za biurkiem.

 

Dane cofnął się, a ona jęknęła. Cholerny alkohol. Nigdy nie prosiła o nic żadnego mężczyzny. A teraz…?

– Odezwę się jutro – powiedział. – Jeśli będę ci potrzebny, wiesz, gdzie mnie szukać.

Gdy uwolnił ją z uścisku, z trudem trzymała się na nogach. Nie chciała się z nim rozstawać. Chętnie dłużej posłuchałaby tego, co mówi tym swoim z lekka zachrypłym głosem. I popatrzyła w te ciemne oczy.

Wygładziła sukienkę i skierowała się do windy.

– Do jutra – szepnął, idąc tuż za nią.

Wdychając korzenny zapach jego męskiej wody toaletowej, przymknęła na chwilę oczy. Prawie dotykał piersią jej pleców, musiał więc czuć, że cała drży.

– Będę czekać – rzuciła przez ramię.

Rozpalił ją do białości. Pozostawało jedynie pytanie, jak długo jeszcze będzie miała siłę mu się opierać.

Dane relaksował się na leżaku, pijając kawę. Na przeszklony taras wyszedł wczesnym rankiem, by nie przegapić zapierających dech w piersiach widoków wschodzącego słońca.

Miał za sobą bezsenne godziny. Cały czas zastanawiał się, które z nich tak naprawdę prowadzi tu swoją grę.

Noc omal nie wymknęła mu się spod kontroli. Przed następnym spotkaniem ze Stellą musi się poważnie zastanowić, bo jego misternie skonstruowany plan nie uwzględnił, że z powodu hormonów można stracić rozum.

Swoją wizytą Stella zdecydowanie go zaskoczyła. A on nie lubi być zaskakiwany. W dodatku przez godną uwielbienia kobietę.

Tyle że on nie zamierzał jej adorować, raczej wykorzystać – jako ścieżkę dostępu do sposobu myślenia i zamiarów jej ojca, zanim zacznie z nim negocjować. Jednak im dłużej z nią przebywał, tym jaśniej zdawał sobie sprawę, że to na siebie samego zastawił pułapkę.

Już wcześniej wysłał do Ruiza Garcii ofertę kupna hotelu, ale została ona odrzucona bez słowa wyjaśnienia. Dane nadal jednak nie rozumiał, dlaczego – skoro Ruiz tak źle traktuje swoją córkę – nie sprzeda po prostu hotelu, a dziewczyny nie pośle w diabły, żeby sama sobie w życiu radziła? Dlaczego ją zwodzi?

Ale to nieważne. Ważne jest, jak podejść starego, by zechciał sprzedać Mirage.

Gdzieś za godzinę zadzwoni do brata, bo Ethan nie jest rannym ptaszkiem. Raczej nocnym imprezowiczem. Dlatego wiąże swoją przyszłość z drugim Mirage’em położonym na gwarnej wysepce u wybrzeży Kalifornii. Dane wolał spokój i niezależność, stąd jego życie na ranczu i zainteresowanie hotelem na górskim odludziu.

Bracia nie byli sobie szczególnie bliscy, ale łączyła ich chęć odegrania się na Robercie Andersonie i odzyskania spuścizny po zmarłej matce. Postanowili w tym celu połączyć swoje siły i środki. Robert już im nie umknie, niedoczekanie.

Nie chodziło im o pieniądze. Zarówno Dane’a, jak i Ethana stać było na kupno dowolnego hotelu w każdym miejscu na świecie. Po prostu czuli, że zasługują na to, co zostawiła im matka. A zbliżała się właśnie dwudziesta rocznica jej śmierci.

Pijąc kawę na tarasie, Dane czuł się jak prawdziwy król. Nie ma to jak górskie powietrze. Przestał już nawet martwić się, co się dzieje na ranczu pod jego nieobecność. Czuł, że jego miejsce jest tu, w hotelu, który był spełnieniem marzeń jego mamy. Nie odda Mirage’u nikomu innemu. Jest to winien wspaniałej kobiecie, która go wychowała.

Dopił kawę i wchodząc do pokoju, wyjął z kieszeni dżinsów komórkę. Nie ma czasu do stracenia. Musi przedyskutować sprawę z młodszym bratem, nawet jeśli przerwie mu rozkoszne odsypianie nocnych ekscesów.

Odezwała się poczta głosowa. Dane zaklął pod nosem, po czym odchrząknął i nagrał wiadomość. Musi się dowiedzieć, czy stanowisko Ethana nie uległo zmianie od czasu, kiedy ostatnio rozmawiali o planach wspólnej zemsty. Bo Robert, ten łajdak i złodziej, ciągle przebywa na wolności. Pora zacząć nowy rozdział w historii braci Michaels. Może po odzyskaniu rodowego dziedzictwa Dane i Ethan ponownie się do siebie zbliżą?

Póki co, trzeba oczarować młodą damę. Sądząc po jej wczorajszym zachowaniu, nie będzie to szczególnie trudne.

Ethana zirytowała wibrowanie nocnej szafki. Czy to już nie można spokojnie sobie rano pospać? Jeśli ta cholerna maszynka nie przestanie hałasować, wyrzuci ją przez okno. Niech sobie wpadnie do morza, a co tam.

Wtulił głowę w miękką poduszkę, zauważając przy okazji kątem oka, że już jest jasno. Drzwi na patio zostawiał na noc otwarte, bo chciał słyszeć, jak fale oceanu rozbijają się o brzeg. Włamania mógł się nie obawiać.

Żaden złodziej nie ryzykowałby wspinaczki na wysoko położone poddasze.

Tutaj odżywał. Plaża, morze, nieskończona dal, którą można było podziwiać, nie wstając z łóżka.

Dorastał w Montanie, jego brat nadal wielbił góry, ale Ethan od pierwszej wizyty na nadmorskiej plaży wiedział, że jego miejsce jest tu, w Kalifornii.

Telefon znów zabuczał i tym razem Ethan po niego sięgnął. Na ekranie wyświetliło się kilka esemesów z nieznanych numerów oraz informacja, że Dane nagrał się na pocztę głosową.

Esemesy mogą poczekać. Pewnie są od dam, które poznał ostatniej nocy. Zazwyczaj nie pozwalał kobietom czekać zbyt długo, ale wiadomość od brata jest teraz dla niego priorytetem. Wybrał numer brata.

– Przeszkodziłem ci w czymś? – odezwał się Dane na dzień dobry.

Ethan spojrzał na drugi koniec łóżka, gdzie czworonożna istota z rodziny kotowatych leżała nieporuszona od chwili, gdy w nocy przeszła po jego twarzy na swoje miejsce.

Mało kto wiedział, że Ethan dwa lata temu uratował w czasie burzy tę futrzaną kuleczkę. Chciał znaleźć dla niej nowy dom, ale jakoś tak się złożyło, że do dziś nie mogli się rozstać.

– Tak, właśnie leżę między dwoma rudowłosymi pięknościami – odparł, nie wspominając, jakie to włochate stworzenie naprawdę okupuje jego łóżko. – Więc wolałbym, żebyś miał mi do przekazania jakąś ważną i dobrą nowinę.

– Jestem w Mirage’u w Złotej Dolinie.

Ethan zamienił się w słuch. Poczuł mieszaninę dumy, tęsknoty i zazdrości. Widać, że Dane poczynił już jakieś kroki, podczas gdy on nadal przebywał w „swoim” Mirage’u jako anonimowy gość.

– Poznałem bliżej menedżerkę, która jest jednocześnie córką właściciela – ciągnął Dane. – Odzyskanie hotelu przez naszą rodzinę jest już tylko kwestią czasu.

Naszą rodzinę? Przecież od śmierci mamy nie stanowią prawdziwej rodziny. Dane żył własnym życiem, ojczym okazał się chciwym niegodziwcem, a on, Ethan, imał się wszystkiego, co pomogłoby mu zapomnieć. Choćby na jedną noc…

– Szybki jesteś – powiedział, siadając na łóżku i napawając się widokiem. – A wydawałoby się, że z nas dwóch to ja jestem ten czarujący…

– Ty jesteś pyszałkowaty – przerwał mu brat. – A to pewna różnica. Dowiedziałeś się czegoś o Robercie?

– Mieszka sobie wygodnie na Hawajach – odparł Ethan. – Ściągnę go tu, do kalifornijskiego Mirage’u.

– Jesteś pewien, że to możliwe?

– On nigdy nie przepuści okazji do zarobku. Puszczę plotkę, że hotel jest na sprzedaż, a on migiem się tu pojawi. Będzie chciał go kupić, a potem sprzedać po raz drugi z zyskiem.

– Nie rób tego beze mnie. Muszę być przy tobie, kiedy on przyjedzie. Pamiętaj, działamy jako zespół.

Zespół, akurat. Ethan przez całe życie, ściślej do ukończenia osiemnastego roku życia, był przekonany, że gra z bratem w jednej drużynie. A gdy mama umarła, wszystko się rozleciało. Jeszcze w liceum byli blisko, ale potem – sieroty bez grosza – poszli do wojska. I ich drogi się rozeszły.

Pozostawali w kontakcie, dzwonili do siebie, esemesowali, ale już nic nie było takie samo. Mieli krańcowo różne charaktery. Dane był sumienny i pracowity, lekkoduch Ethan wolał sport i zabawę. Byli jak dwie osoby wspólnie zamawiające pizzę, z których jedna zjada środek, drugiej pozostawiając suche obrzeża. Wielkie słowa o braterstwie powoli stawały się w ich przypadku czczą gadaniną.

Jako dorośli mężczyźni byli właściwie tylko dobrymi znajomymi. Łączył ich jeden cel: przejąć hotele mamy i unicestwić Roberta. Ale Ethan marzył o czymś jeszcze – chciał odzyskać Dane’a. Choć był duszą towarzystwa, trapiła go samotność.

– Mam nadzieję go tu zwabić w ciągu najbliższego miesiąca – powiedział. – Dam ci znać.

– Ja ze swej strony też będę cię informował. Zobaczysz, zrobimy to. Dla mamy.

– Dla mamy – powtórzył Ethan.

I dla nas dwóch, pomyślał.

ROZDZIAŁ TRZECI

Hotelowy poranek przebiegł bez zakłóceń. Kucharka przygotowała śniadanie, w dodatku zaofiarowała się w najbliższym czasie popracować na pełny etat. Stella mogła więc odetchnąć z ulgą.

Do jej dobrego nastroju mógł się też przyczynić wczorajszy wieczór z winem i pocałunkami nieznajomego. Gdyby tylko nie to nieznośne, niezaspokojone napięcie seksualne…

Na studiach miała koleżanki praktykujące przygody na jedną noc i Stella nigdy nie mogła ich zrozumieć. Jak można pójść do łóżka z kimś dopiero co poznanym?

Teraz już je rozumiała. Na samo wspomnienie wczorajszej intymności fala gorąca oblewała jej ciało. Nie wiedziała, że coś takiego w ogóle jest możliwe. Niestety nawał pracy nie pozwalał na poddanie się erotycznemu fantazjowaniu.

Gdy ustaliła tryb przygotowań do lunchu, przeszła zobaczyć, co w recepcji. Nowi goście już zdążyli się zameldować. W hotelu nie pozostało ani jedno wolne łóżko, co w dni poza weekendem można uznać za wielki sukces.

Poprzedni menedżer nie był zainteresowany rozwojem biznesu, Stella natomiast czuwała nad tym, by dział marketingu pracował nad stałym poprawianiem wizerunku ośrodka, także w mediach społecznościowych. Bardzo chciała pokazać ojcu, że jest kreatywną i wartościową kobietą interesu.

Nie potrzebowała jego pieniędzy, chciała tylko, by ją w końcu docenił i szanował, choć trapiło ją wewnętrzne przekonanie, że nigdy do tego nie dojdzie.

Mirage to jej ostatnia szansa. Jeśli się nie uda, zerwie kontakt z ojcem i zostanie sama.

Ale czy samotność nie jest lepsza od ciągłego żebrania o uwagę i miłość własnego rodzica?

Przeszła przez otwarty na wysokość czterech kondygnacji hol. To miejsce nieustannie ją zachwycało. Budynek nie tylko był zbudowany z drewna pochodzącego z okolicznych lasów, ale także otaczał sobą kilka starych drzew. Na przykład pośrodku holu rosła żywa ogromna sosna żółta. Nowo przybyli goście od razu ustawiali się do selfie na jej tle.

Poza tym hotel miał mnóstwo okien z fantastycznymi widokami, dlatego Stella rzadko kierowała Mirage’em zza biurka. Zresztą ciągle musiała gasić jakieś pożary, bo kryzys gonił kryzys.

Zameldowała kilka par, po czym przeszła do swojego miniaturowego gabinetu sprawdzić, kto przyjechał w celu odbycia randki połączonej ze specjalnymi wymaganiami erotycznymi. Takim gościom trzeba zapewnić szczególnie dyskretną obsługę i spełnić wszystkie, nawet najdziwniejsze fantazje. Nie do niej należy ocenianie ludzkich zachcianek, choćby wydawały się nieco… ryzykowne.

Ciekawe, co by powiedział Dane, gdyby tak zaproponować mu wizytę w Pokoju Drwala, ukrytej w krzakach Altanie Biwakowej albo w Sali Gorsetów? Ale po co fantazjować? Facet i tak wygląda jak uosobienie wszelkich erotycznych snów. Żeby przeżyć coś niebywałego i ryzykownego, wystarczy się z nim przespać.

No tak, wyżywienie gości i zapewnienie im odpowiednich wrażeń jest na najbliższą dobę zapewnione. Jak Bóg da, ten dzień minie bez większej katastrofy.

Już chciała wyjść z pokoju, gdy w drzwiach stanął Dane.

– Nie spodziewałem się zastać cię tutaj – powiedział. – Nie wyglądasz mi na biurową myszkę.

Spojrzała na klamrę jego paska. Któregoś dnia na pewno spyta, co to za emblemat, choć domyślała się, że to herb jego rancza. Zresztą i tak chętnie dowiedziałaby się czegoś więcej o jego życiu.

– Rzadko tu bywam – odparła, czując, jak jej puls przyśpiesza. – Musiałam coś sprawdzić. A skąd wiedziałeś, gdzie mam gabinet?

Lara pomyślała o wszystkim, także o tym, by prozaiczne biuro szefa było dobrze ukryte przed wzrokiem żądnych magii hotelowych gości.

Dane wzruszył ramionami i przywołał na twarz ten swój seksowny półuśmiech.

– Mam dużą siłę perswazji. Potrafię zdobywać potrzebne mi informacje – powiedział.

Co do tego nie miała wątpliwości.

– Dane – zaczęła, ale w tym samym momencie zadzwonił jej telefon. – Przepraszam, muszę odebrać.

Skinął głową, ale nie wycofał się za próg. Wręcz przeciwnie – wszedł do środka i stanął przy oknie. Najwyraźniej czuł się jak u siebie i ani myślał dać jej odrobinę prywatności.

 

Stella spojrzała na wyświetlacz i uśmiech zamarł jej na ustach.

– Tak, tato? Dawno nie dzwoniłeś. Jak się czujesz?

– Byłem zajęty – odpowiedział ojciec zgodnie z jej oczekiwaniami, czyli opryskliwie. – Obserwujesz prognozy pogody? Podobno nadchodzi jakaś silna burza.

Burze w Montanie nie są anemiczne. Śnieżyce i pioruny nikogo tu nie dziwią. A ona oczywiście nieustannie śledziła prognozy. Tak samo, jak pilnowała wszystkiego, co ją otaczało. Musi być na bieżąco ze wszystkim, co dotyczy jej ośrodka. No, prawie jej ośrodka.

– Mam tego świadomość – odrzekła, patrząc na odwróconego do niej plecami Dane’a. – Mam wszystko pod kontrolą, tato. Nikt z gości nie dozna najmniejszego uszczerbku. A tak przy okazji: mam komplet rezerwacji na cały następny miesiąc.

– Tylko na miesiąc? – Ojciec najwyraźniej z niej drwił. A ona, głupia, była taka dumna ze swoich osiągnięć. Rok temu rezerwacje przedstawiały się o wiele bardziej mizernie.

– Dawniej Mirage rzadko miewał komplet gości – zauważyła, nerwowo chodząc po pokoju.

Dane na pewno słyszy każde jej słowo.

Kiedy ojciec kupił ten hotel, zatrudnił świetnego menedżera, który jednak niespodziewanie zmarł. Potem było już tylko coraz gorzej. Kierownicy obiektu zmieniali się jak w kalejdoskopie.

Tak więc teraz ona sprzątała bałagan po swoich poprzednikach, chcąc udowodnić ojcu, że da radę przejąć hotel na stałe.

– Jeden miesiąc to nic w porównaniu z trzema latami posuchy – mruknął ojciec.

– Robię, co mogę. I jestem pewna, że teraz będzie coraz lepiej. Pracują nad tym.

– A co zrobiłaś w sprawie szefa kuchni?

Aha, więc wiedział. Jasne. Biznesmen z krwi i kości, nigdy nie pozostawia niczego bez kontroli. A córce nie ma co ufać, tak pewnie myśli. Na pewno ma tu swoich szpiegów, zarówno wśród personelu, jak i gości.

Stellę ogarnął strach. Kiedyś żartowała sobie w duchu, że Mirage to siedlisko agentów. A teraz okazuje się, że to może być prawda.

– Tak jak powiedziałam, panuję nad wszystkim – odparła.

Westchnęła, odwróciła się i wtedy pochwyciła spojrzenia Dane’a. Patrzył na nią z troską i współczuciem.

– Jeśli cię coś interesuje, wystarczy, że mnie o to spytasz – mówiła w słuchawkę. – Albo przyjedź i na miejscu sprawdź, jak sprawy się mają. Myślę, że będziesz pozytywnie zaskoczony – dodała. – Nie musisz mnie szpiegować. A teraz muszę kończyć.

Rozłączyła się, bo czuła, że za chwilę głos uwięźnie jej w krtani.

Schowała telefon i popatrzyła na Dane’e.

– Od jak dawna pracujesz dla mojego ojca? – spytała.

– Słucham?

– Przysłał cię tu, żebyś na mnie donosił, tak? I pilnował, żebym czegoś nie spieprzyła?

Ale jest naiwna! Uwierzyła, że nagle spadł z nieba obcy facet, który nie tylko jej pomógł, ale jeszcze okazywał, jak bardzo mu się spodobała.

– On wie, że chciałeś się ze mną przespać? – atakowała dalej. – A może to w ogóle był element jego planu? Ile ci zapłacił?

Zanim zdążyła zaczerpnąć powietrza, Dane przyciągnął ją do siebie.

– Podejrzewasz, że mógłbym się aż tak zeszmacić? Dla nikogo nie pracuję, a już na pewno nie wziąłbym pieniędzy za seks z tobą.

Nie znała go dobrze, ale po tonie jego głosu poznała, że mówi prawdę. Był autentycznie wściekły.

Poza gniewem i stanowczością w tym, co mówił, pobrzmiewał ból.

– Jeśli uda mi się zaciągnąć cię do łóżka, na pewno nie będzie to miało nic wspólnego z twoim ojcem – dodał.

Jeśli.

Wzmianka o łóżku i sposób, w jaki ją trzymał, spowodowały, że zrobiło jej się gorąco.

Chwyciła go za ramiona i spojrzała w te jego jeszcze pociemniałe od złości oczy. Ale nie bała się Dane’a. Czuła, że nie mógłby jej skrzywdzić. To raczej ona zraniła go swoimi podejrzeniami.

– Przepraszam – powiedziała, z trudem łapiąc oddech. – Mój ojciec… To skomplikowane, ale mam przeczucie, że on mnie szpieguje. A ty pojawiłeś się w tak nietypowej sytuacji…

– Nie ma do ciebie zaufania? – spytał, unosząc brwi i rozluźniając uścisk.

– Tak mi się wydaje. Wątpi w moją lojalność i chyba też niespecjalnie ceni moją inteligencję. – Pokręciła głową, usiłując się uśmiechnąć. – Po co ja ci to mówię? Przepraszam.

– Nie przepraszaj – odparł, przesuwając opuszkiem kciuka po jej ramieniu. – Czasem o trudnych sprawach łatwiej rozmawiać z nieznajomymi. A ja przecież jestem dla ciebie całkowicie obcą osobą.

Dzięki za przypomnienie, pomyślała. Z kimś obcym nie powinno się angażować w żadne układy ani w sensie psychicznym, ani fizycznym.

A ona właśnie to robi.

Spotkanie z Danem uznała za przełom w swoim życiu. Dotychczas pracowała bardzo ciężko, a życie osobiste odsunęła na daleki plan. Może powinna postanowić, że co najmniej godzinę każdego dnia poświęci na własne przyjemności?

– Przyjdziesz dziś do mnie na kolację? – zaproponowała nagle. – Na ósmą. Każę coś przygotować.

– Ty tutaj mieszkasz? – zdziwił się Dane.

– Jasne, jestem tu bez przerwy potrzebna, nie mogę tracić czasu na dojazdy. Ten hotel to moje życie, ukochane dziecko.

– Chyba naprawdę uwielbiasz to miejsce – mruknął.

– Oczywiście. To co, o ósmej?

– Nie musisz mnie karmić.

– Muszę. I nie dyskutuj. Potraktuj to jako formę przeprosin.

Patrzył na nią ciepło. Boże, przy nim tak trudno zachować chłodny profesjonalizm.

– Naprawdę sądzisz, że będziesz mogła być u siebie już o ósmej wieczorem? – zażartował.

– Jeśli obiecasz, że będziesz, to ja też.

– No to będę – uśmiechnął się, a ona poczuła ucisk w żołądku. – Już się nie mogę doczekać – dokończył szeptem, nachylając się do jej ucha.

I jak tu w tych warunkach myśleć o nadciągającej nawałnicy?

Szlag by to trafił. Nie ma nic bardziej seksownego niż pewna siebie, rozzłoszczona kobieta.

Stella spełniała oba te warunki.

Jego początkowe zamiary nawiązania flirtu z potulną bezbronną panienką, która da mu dojście do spraw swojego ojca, przerodziły się w coś większego.

W życiu by się tego nie spodziewał. Fazę flirtu miał za sobą i znalazł się na najlepszej drodze do jej uwiedzenia. Ta dziewczyna go pociąga, najwyraźniej z wzajemnością.

A co do jej ojca, pierwotne przypuszczenia potwierdziły się w stu procentach. Facet jest draniem, podobnie jak ojczym Dane’a.

Ci dwaj najpewniej zawarli jakiś biznesowy układ. Rekiny lubią swoje towarzystwo. Dane słyszał plotki, że Robert założył się o ośrodek i przegrał zakład.

Nigdy nie pomyślałby, że Stella może go posądzić o pracę na rzecz jej ojca. Zaprzeczając jej podejrzeniom, mówił prawdę. Nigdy też nie zniżyłby się do tego, by za seks od kogokolwiek brać pieniądze.

Ale hotel chętnie by przejął. Nie mógł teraz z tego powodu nie czuć dojmującego poczucia winy.

To wszystko zaszło już za daleko. Nic go nie powstrzyma, nawet Stella.

Nie znosił myśli, że gdy on odzyska Mirage, ona będzie cierpieć. Ale może doceni, że Dane uwolnił ją od ojca. Bo ten człowiek nigdy nie będzie z niej zadowolony, jakikolwiek biznes by dla niego prowadziła.

Dane nie miał pojęcia, co się dzieje między tą parą ludzi, to nie jego sprawa.

Ale nie przestawało go to zastanawiać.

Dokładnie o ósmej wyszedł ze swojego apartamentu i skierował się do mieszkania Stelli na drugim końcu budynku. Dziś po wyjściu z jej biura przeszedł się po hotelu, zobaczyć, jakie zmiany wprowadzono od czasu śmierci jego matki i od dnia, kiedy był tu po raz ostatni.

Budynek został oczywiście odnowiony, kilka pomieszczeń przeznaczono na sauny i salki kinowe do prywatnych pokazów, na zewnątrz dodano jakieś podwieszane platformy widokowe.

Dane rejestrował te zmiany kątem oka, bo uwagę jego bez reszty zaprzątała rozmowa telefoniczna, której mimowolnym świadkiem został w gabinecie Stelli.

W co ten jej ojciec gra? O ile było mu wiadomo, dał jej pół roku na wyprowadzenie hotelu na prostą i zarobienie większej sumy pieniędzy niż to, co stracił zatrudniony przez niego i trzymany na stanowisku – mimo ewidentnego braku kompetencji – menedżer.

No i ona robi świetną robotę, a Ruiz Garcia nawet nie przyjedzie, by na własne oczy się o tym przekonać.

Dane nie mógł nie zauważyć, jak rozmawiając z ojcem, Stella ścisza głos, jakie rozczarowanie i ból malują się na jej twarzy, gdy nagle orientuje się, że ojciec nigdy jej nie doceni. I że w dodatku umieścił w hotelu szpiega.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?