Zrozumieć psa

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

W ostatnich rozdziałach książki zastanawiam się, w jaki sposób nauka mogłaby pomóc psom przystosować się do życia w dwudziestym pierwszym wieku. Obecnie większość uwagi hodowców skupia się na wyposażaniu psów w cechy związane raczej z ich urodą niż przydatnością. Wielu naszych ulubieńców to w zasadzie odrzuty z hodowli, czyli osobniki, które według hodowców nie osiągną oczekiwanych standardów hodowlanych. Naszymi domowymi pieskami zostają te szczenięta, które nie rokują zostania czempionami na wystawach. Z całą pewnością ich potrzeby wymagają więcej uwagi! My, jako właściciele i miłośnicy psów, musimy konstruktywnie myśleć, jak hodować psy, których podstawowym zadaniem nie jest pasterstwo, aportowanie na polowaniach czy zdobywanie nagród na wystawach. Powinniśmy się raczej skupić na tym, by były zdrowe, posłuszne i wesołe, dzięki czemu dadzą nam wiele satysfakcji.

Pisząc tę książkę, mam nadzieję przyczynić się do lepszego zrozumienia i docenienia szczególnego miejsca, jakie psy zajmują w ludzkiej społeczności. Jeśli uda się osiągnąć te cele, pomoże to nam w umocnieniu relacji z naszymi ukochanymi towarzyszami w następnych dekadach.

3 Muszę wyznać, że artykuł, który napisałem na sympozjum Waltham, przyjmuje takie właśnie podejście. W tamtym czasie nie istniały badania, które by mu zaprzeczały. Dziś sytuacja jest całkiem inna.

Rozdział 1

Skąd się wzięły psy

„Wilk w twoim salonie” – to przemożna wizja przypominająca właścicielom psów, że ich zaufany towarzysz jest w istocie dzikim zwierzęciem, a nie osobą. Psy rzeczywiście są wilkami, przynajmniej jeśli chodzi o DNA. Dzielą z nimi 96,96 procent genów. Trzymając się tej samej logiki, moglibyśmy powiedzieć, że wilki są psami, chociaż nikt tak nigdy nie twierdzi. O wilku mówi się ogólnie jako o pierwotnym zwierzęciu, podczas gdy psa skłonni jesteśmy postrzegać jako jego sztuczną, uległą pochodną. A jednak jeśli chodzi o liczebność populacji, psom bardziej się powiodło we współczesnym świecie niż wilkom. Co zatem nam daje wiedza, że wilk i pies mają wspólnego przodka? W wielu książkach, artykułach i programach telewizyjnych stwierdzano, że kluczem do zrozumienia domowego psa jest zrozumienie wilka. Nie zgadzam się z tym. Uważam, że kluczem do zrozumienia psa domowego jest przede wszystkim zrozumienie psa. Pogląd ten podziela coraz większa liczba naukowców na całym świecie. Analizując psa jako odrębne stworzenie, a nie jako gorszą wersję wilka, mamy teraz, jak nigdy dotąd, sposobność zrozumienia go i udoskonalenia naszych z nim relacji.

Jest niezaprzeczalnym faktem, że psy dzielą wiele podstawowych cech z innymi przedstawicielami rodziny psowatych, do której należą też wilki. Psy ewoluowały od psowatych i zawdzięczają im takie cechy, jak budowa anatomiczna, niesłychanie wrażliwe powonienie, zdolność tropienia i tworzenia trwałych związków społecznych. Porównywanie psów do ich dzikich przodków może być do pewnego stopnia pouczające. Jednak jeśli traktujemy wilka jako jedyny punkt odniesienia, zubożamy nasze rozumienie psów.

Najogólniej mówiąc, psy różnią się od wilków i innych przedstawicieli rodziny psowatych tym, że w przeciwieństwie do nich przystosowały się do życia z człowiekiem w rezultacie procesu udomowienia. Psy zmieniły się w toku tego procesu, tracąc wiele charakterystycznych zachowań wilka. Pozostało zwierzę, które nadal jest podobne do innych psowatych, ale nie jest już wilkiem. Udomowienie znacznie zmieniło psa, bardziej niż jakikolwiek inny gatunek. Wiemy, jak bardzo psy różnią się między sobą kształtem i wielkością. Istnieje więcej rozbieżności w rozmiarach psów domowych niż wśród całej pozostałej rodziny psowatych razem wziętej. A jednak nie jest to w żadnym razie jedyny istotny rezultat udomowienia. Być może najważniejszy, zarówno dla nas, jak i dla psów, stanowi ich zdolność tworzenia z nami więzi i rozumienia nas, w czym nie dorównuje im żadne inne zwierzę. Dlatego zrozumienie tego, co zaszło w procesie udomowienia, jest kluczem do zrozumienia psa.

Aby w pełni zrozumieć psa domowego, należy wykroczyć poza proces udomowienia, nawet poza etap wilka, trzeba zbadać całą historię psa. Musimy wiedzieć, skąd pochodzi i jacy byli wszyscy jego przodkowie. Nie tylko jego najbliższy żyjący krewny – wilk. Naturalnie nie jest możliwe stwierdzenie, jak dokładnie zachowywali się protoplaści psa. I to bez względu na to, czy mówimy o przodkach bezpośrednich (wilkach, które żyły ponad dziesięć tysięcy lat temu), czy też bardziej odległych (społecznych psowatych, prekursorów wilka z epoki pliocenu, kilka milionów lat temu). Wszystkie te gatunki już wymarły. Możemy jednak zdobyć pewną wiedzę o tym, jak mogły się zachowywać, poprzez badanie zachowań charakterystycznych dla społecznych psowatych żyjących współcześnie. Dokładne badania nad zachowaniem tych zwierząt rzuciłyby światło nie tylko na pierwotnych przodków psa, lecz także na powody, dla których żaden z psowatych poza wilkiem nie został skutecznie udomowiony.

Analiza DNA nie pozostawia wątpliwości, że pies pochodzi wyłącznie (lub przynajmniej prawie wyłącznie) od wilka szarego, Canis lupus. Pierwsze dokładniejsza praca sekwencjonująca matczyne DNA psów, wilków, kojotów i szakali ukazała się w 1997 roku. Nie przedstawiono w niej dowodów, że psy miały przodków w jakimkolwiek innym gatunku poza szarym wilkiem4. Żadne z tuzina badań przeprowadzonych od tamtej pory temu nie zaprzeczyło, lecz wciąż brakuje części ojcowskiego DNA, które jest trudniejsze do przeanalizowania. Tak więc nadal istnieje możliwość, że niektóre rasy psów mogą w linii ojcowskiej pochodzić od innych psowatych.

Pod względem genetycznym psy i wilki mają wiele wspólnego. Jednak sam fakt, że DNA obydwu gatunków pokrywa się w znacznym stopniu, nie oznacza wcale, że ich zachowanie będzie identyczne. Jest bezspornym faktem, że wiele zwierząt o podobnym DNA różni się bardzo od siebie, zwłaszcza pod względem zachowania. Wiemy to dzięki rewolucji w badaniach DNA, która doprowadziła do opracowania genomu ludzi, rodziny psów, kotów i coraz większej liczby innych gatunków. Wiele z tych sekwencji wykazuje znaczące podobieństwa. Dla przykładu DNA twoje i twego psa pokrywają się w 25 procentach, co nie jest zaskakujące, jeśli weźmiemy pod uwagę, że jesteście ssakami. Mniej więcej tyle samo procent DNA dzielimy z myszami. Pozostałe 75 procent tłumaczy, dlaczego psy, myszy i ludzie wyglądają i zachowują się zdecydowanie inaczej.

Gatunki, które są ze sobą spokrewnione bliżej niż my z psami, mogą mieć prawie cały łańcuch DNA identyczny i można by się pokusić o stwierdzenie, że ich typy zachowań też będą bardzo zbliżone. Jednak kod DNA nie kontroluje zachowania w sposób bezpośredni. Określa jedynie strukturę białek i innych składników komórek, tak więc maleńka zmiana w DNA może prowadzić do ogromnej zmiany w zachowaniu. Na przykład nie istnieje coś takiego jak szczegółowy schemat mózgu. Każda komórka nerwowa mózgu wyłania się jako wynik interakcji pomiędzy tysiącami sekwencji DNA. Zmiana jednej „literki” w tych sekwencjach może mieć ogromny wpływ na funkcjonowanie mózgu albo nie mieć żadnego – po prostu nie wiemy jeszcze dostatecznie dużo na temat oddziaływania DNA na zachowanie. Weźmy dwie blisko spokrewnione małpy człekokształtne: szympansa i szympansa karłowatego (bonobo). Zwyczajne szympansy dzielą 99,6 procent DNA z szympansami karłowatymi, a jednak społeczne zachowania tych dwóch rodzajów małp człekokształtnych są całkowicie różne. Zwyczajne szympansy są zwierzętami wszystkożernymi, często polują na inne rodzaje małp, a ich społeczności opierają się na koalicji samców, bardzo agresywnych wobec obcych. Potrafią ich nawet mordować, jeśli nadarzy się okazja. Z kolei szympansy karłowate są wegetarianami, żyją w społecznościach, których centrum stanowią spokrewnione samice, rzadko bywają agresywne i nigdy nie widziano, by mordowały. Genetycznie te dwa gatunki są prawie identyczne, jednak bardzo różnią się zachowaniem.

Podobnie jak szympansy i szympansy karłowate psy i wilki mają prawie identyczne DNA. Nie jest to jednak przesłanką do wniosku, że muszą tworzyć identyczne systemy społeczne. Wygląda raczej na to, że w procesie udomowienia zaniknęło u psa wiele specyficznych zachowań wilka. Pozostało zwierzę z repertuarem behawioralnym mającym więcej wspólnego z nieco dalszymi krewniakami, takimi jak kojot (Canis latrans), czy nawet bardziej odległymi przedstawicielami tej samej rodziny, jak szakal złocisty (Canis aureus).

Różnice w zachowaniach psów i wilków były ewidentne nawet dla dawnych biologów. Wiele z tych różnic dotyczy sfery społecznej. Na przykład psy nie są zwierzętami stadnymi (choć czasem tworzą grupy), a także znacznie lepiej niż wilki budują relacje z człowiekiem. Od lat wielu wybitnych biologów, w tym zdobywcę Nagrody Nobla Konrada Lorenza, a nawet samego Karola Darwina, zdumiewała elastyczność zachowań psów, jak również ogromna różnica w wielkości pomiędzy największymi i najmniejszymi rasami. Obydwaj sugerowali, że psy muszą być rodzajem hybrydy dwóch lub nawet większej liczby gatunków z rodziny psowatych. W swej uroczej książce I tak człowiek trafił na psa Lorenz wyraził przekonanie, że wilki są z natury o wiele zbyt niezależne, by pogodzić to z bezwarunkową przyjacielskością charakteryzującą wiele psów. Wysunął hipotezę, że większość ras europejskich pochodzi głównie od szakala. Później zresztą, kiedy zdał sobie sprawę, że nie ma dowodów na spontaniczne krzyżowanie psów z szakalami (które często zdarza się między psami i wilkami), wycofał się z tego pomysłu. Poza tym pewne szczegóły zachowania szakali nie pokrywają się z zachowaniem psów (na przykład skowyt szakali jest niepodobny do psiego).

Pomimo ogromnych wysiłków naukowców nie udało się ustalić, dlaczego psy tak bardzo różnią się zachowaniem od wilków. Zagadka ta nie została rozwiązana do dziś. Jeśli jednak sięgniemy jeszcze dalej pod prąd ewolucji, myśląc o psie domowym nie jako pochodnej jednego gatunku, szarego wilka, lecz całej rodziny Canidae (czyli psowatych – i tego terminu będziemy używać, by uniknąć mylenia z psem domowym), znajdziemy kilka wskazówek. Wiele psowatych prowadzi skomplikowane życie społeczne i jeśli pewne jego elementy pokrywają się z życiem psów, może to rzucić światło na źródła ich zachowań. Na przykład kojoty, podobnie jak psy, są znacznie bardziej swobodne pod względem seksualnym niż wilki. Chociaż zachowania innych psowatych nie są tak dobrze poznane i opisane jak w przypadku wilka szarego, mogą nam wiele powiedzieć na temat źródeł zachowań psów.

 

Śledząc wstecz dzieje rodziny psowatych, aż do jej początków, możemy stwierdzić, że to inteligencja społeczna była prawdopodobnie jedną z pierwszych cech odróżniających wczesnych przodków psa od pozostałych gatunków z tej rodziny. Psowate prawdopodobnie rozwinęły się około sześciu milionów lat temu w Ameryce Północnej, gdzie później zastąpiły inny rodzaj podobnego do psa ssaka zwanego psem–hieną (rodzina Borophaginae). Było to duże zwierzę, podobne do hieny, padlinożerca o masywnych szczękach mogących miażdżyć kości. Właściwe psowate, które wyglądały prawdopodobnie bardziej jak lisy niż jak psy, musiały być małymi Dawidami dla owych cięższych, niezgrabnych Goliatów. Górowały nad nimi szybkością, przebiegłością i inteligencją, przyczyniając się w końcu do ich wymarcia. Jeśli przewiniemy tę historię do przodu o jakieś półtora miliona lat, odkryjemy, że te psowate, które przetrwały, rozprzestrzeniły się po całym świecie i podzieliły na kilka odmian. Jedną z nich był przodek dzisiejszych psów, wilków i szakali, zbiorczo określany jako Canis5. Dalsza dywersyfikacja doprowadziła do powstania trzech nurtów ewolucji, z których każdy potencjalnie mógł się zakończyć powstaniem zwierzęcia domowego. W istocie jest prawdopodobne, że przynajmniej dwa z tych nurtów podległy domestyfikacji – wilk nie był w swojej rodzinie jedynym gatunkiem, który miał zostać udomowiony.

Pierwszy ewolucyjny rozłam w ramach rodzaju Canis miał miejsce w Ameryce Północnej i w końcu (około miliona lat temu) doprowadził do ukształtowania się dzisiejszego kojota, który wtedy zamieszkiwał tylko ten kontynent. Druga odmiana wyłoniła się w Ameryce Południowej, gdzie żyje do dnia dzisiejszego i jest klasyfikowana jako Dusicyon, a nie Canis. Jej przedstawiciele są określani, nieco myląco, jako lisy południowoamerykańskie, choć są jedynie daleko spokrewnione ze znacznie lepiej znanym nam z polowań lisem rudym. Pozostałych sześć gatunków Canis rozwinęło się w Starym Świecie, najprawdopodobniej w Eurazji, chociaż możliwe, że niektóre w Afryce. Cztery z nich to szakale – jeden z nich, szakal simien (Canis simensis), jest często mylnie nazywany etiopskim wilkiem. Jest też wśród nich szakal złocisty, który – jak sądził Lorenz – mógł zapoczątkować niektóre rasy psa. Innym psowatym jest wilk szary, Canis lupus, przodek naszego psa domowego. Z euroazjatyckich psowatych tylko on dotarł do Ameryki Północnej, migrując przez most lądowy Beringa sto tysięcy lat temu, w jednym z okresów, gdy Alaska była połączona z Syberią.

Wydaje się, że niejeden z tych gatunków jest kandydatem do udomowienia dzięki cechom społecznym, które dzieli z psem. Wszystkie potrafią w sprzyjających warunkach żyć w grupach rodzinnych czy stadach. Wszystkie – bez względu na to, czy żyją samotnie, czy też w małych lub dużych grupach – potrafią dostosowywać sposób życia do okoliczności, w jakich się znajdą6. (Obecnie dla wszystkich dziko żyjących psowatych najważniejszą z tych okoliczności są działania człowieka, czy to w postaci prześladowania, czy pozostawiania na wysypiskach śmieci resztek żywności). Panuje zgoda co do tego, że genom psowatych przypomina szwajcarski uniwersalny scyzoryk7 – jest „podręcznym zestawem społecznych narzędzi”, który pozostaje odporny na zmiany ewolucyjne i bywa przydatny w różnorodnych okolicznościach, od samotnego życia w trudnych warunkach po bytowanie w złożonej społeczności, w której nie brakuje pokarmu, a poziom zagrożenia jest niski. Być może więc sukces, który odniósł pies, przystosowując się do życia z ludźmi, nie wynika z serii konkretnych zmian, które rozpoczęły się dopiero od etapu wilka szarego. Być może jest to nowe zastosowanie owego „podręcznego zestawu społecznych narzędzi” psowatych – który pozwolił im nawiązać stosunki towarzyskie nie tylko z przedstawicielami własnej grupy, lecz także z ludźmi.

I chociaż jesteśmy już pewni, że pies ma tylko jednego bezpośredniego przodka, wilka szarego, to wcześniejszych antenatów ma wspólnych z wieloma nadal żyjącymi krewnymi, z których każdy może nam zaoferować nowe spojrzenie na tych pradawnych przodków. Przecież rodowód psa jest starszy niż szarego wilka – sięga dawno wymarłych psowatych, które były przodkami wszystkich żyjących dziś przedstawicieli tej rodziny. Każdy współczesny psowaty mówi nam coś o mechanizmach adaptowania się do różnych okoliczności – czyli o funkcjonowaniu grup społecznych. Od każdego zyskamy zatem inny zbiór wskazówek mówiących, jak taki „podręczny zestaw narzędzi” mógł wyglądać, kiedy wykształcił się około pięciu milionów lat temu. Ponieważ każde z tych zwierząt ma ten sam zestaw, należy wyjaśnić, dlaczego żadnego z nich poza wilkiem nie udało się udomowić.


Szakale złociste

Szakal złocisty, Canis aureus, to najbardziej towarzyski z krewniaków psa i dlatego wydaje się idealnym kandydatem do udomowienia. Jest on jedynym szakalem żyjącym w dolinie Eufratu i Tygrysu, w kolebce cywilizacji, gdzie miało miejsce wiele innych udomowień (między innymi owiec, kóz i bydła). Wszystkie pozostałe szakale żyją tylko w Afryce. Podobnie jak wiele innych psowatych szakal złocisty cechuje się dużą elastycznością w układach społecznych. Niektóre szakale żyją samotnie, ale większość tworzy pary męsko-żeńskie, często trwające całe życie (czyli od sześciu do ośmiu lat). Jeśli jedno z pary umiera, drugie rzadko znajduje kolejnego partnera. Często część miotu pozostaje z rodzicami do narodzin nowego pokolenia i przez kilka miesięcy pomaga wychowywać młode, zanim odejdzie, by znaleźć własnych partnerów. Starsze potomstwo pilnuje małych w norze, gdy rodzice polują, a jeśli samo coś znajdzie, często się z nimi dzieli. Młode mają większą szansę na przetrwanie, jeśli starsi bracia i siostry zostają, by wesprzeć rodziców, więc ich pomoc jest bardzo cenna. Szakale często polują parami, dzięki czemu łatwiej radzą sobie z większą zdobyczą niż w pojedynkę. Zdarza się też, że polują z dodatkowymi pomocnikami, w trójkę lub czwórkę. Członkowie rodziny mają, podobnie jak wilki, wiele sposobów komunikowania się ze sobą. Jeśli dodamy do tego bogactwo umiejętności towarzyskich, wydaje się, że nie ma powodu, by szakal złocisty nie mógł być udomowiony tak samo jak wilk.

Ostatnie odkrycia archeologiczne sugerują, że szakal złocisty mógł być udomowiony na terenie Azji Mniejszej. Göbekli Tepe, wczesnoneolityczne stanowisko położone na szczycie wzgórza w południowo-wschodnim regionie Turcji, jest przypuszczalnie dawną świątynią. Ten układ ogromnych głazów został wzniesiony aż jedenaście tysięcy lat temu – jest ponaddwukrotnie starszy niż Stonehenge. Pokryte stylizowanymi rzeźbami ludzi, zwierząt i ptaków kamienie pochodzą z czasów, gdy nie istniało jeszcze rolnictwo i nie wytwarzano metalowych narzędzi. Niektóre mają kształt litery T, przy czym jej górna część wyobraża głowę osoby, a pionowa ciało. Wiele z przedstawionych zwierząt to stworzenia groźne dla człowieka – lwy, węże, pająki, sępy, skorpiony. Nieobecność zwierząt domowych nie budzi zdziwienia – rzeźby są dziełem łowców-zbieraczy i wykonano je na długo przed udomowieniem zwierząt hodowanych na pożywienie. Niektóre wyobrażenia przedstawiają stworzenia podobne do psa, które archeolodzy określają jako lisy, czyli również zwierzęta potencjalnie niebezpieczne. A jednak na jednym z kamieni „lis” jest ukazany w zgięciu ludzkiego ramienia – to miejsce przeznaczone raczej dla przyjaciela niż wroga. Wydaje się więc nieprawdopodobne, by rysunek przedstawiał rudego lisa, który jest samotnikiem, a więc mało prawdopodobnym kandydatem do udomowienia. I choć trudno tu o pewność, nie wydaje się, by rysunek przedstawiał wilka. Cechy wyglądu przypominające lisa i puszysty ogon upodabniają go do szakala, a jedyny szakal żyjący na tym terytorium to szakal złocisty. Być może więc pomysł Lorenza, że pies pochodzi od szakala, jest tylko częściowo nieprawdziwy. Możliwe, że szakale zostały kiedyś, ponad dziesięć tysięcy lat temu, udomowione, ale ponieważ były gorzej przystosowane do życia z człowiekiem niż wilki, wymarły lub wtórnie zdziczały.


Kamienny słup w kształcie litery T w Göbekli Tepe (stanowisko archeologiczne ma pograniczu Turcji i Syrii), przypuszczalnie wyobrażający głowę i tułów człowieka. Ramię wyrzeżbione w pionowym bloku zdaje się obejmować zwierzę z rodziny psowatych.

Aby znaleźć podobny udokumentowany przykład nieudanego udomowienia, musimy pojechać do Ameryki Południowej. Zbiegiem okoliczności w tym przykładzie również występuje „lis”, jeden z kilku podobnych do lisa psów, które żyły w Ameryce Południowej około trzech milionów lat temu. Chodzi o lisoszakala andyjskiego (Dusicyon culpaeus), zwanego również lisem andyjskim, który został udomowiony, a przynajmniej oswojony (żył z ludźmi, ale rozmnażał się wyłącznie w naturze). Był wówczas znany jako pies aguara. Pod koniec osiemnastego wieku Charles Hamilton Smith, angielski eks-żołnierz, który został naukowcem i badaczem, zanotował, że owe psy można było spotkać w wioskach zamieszkanych przez łowców-zbieraczy. Towarzyszyły mężczyznom w trakcie polowań, ale nie były szczególnie użyteczne i często po kilku godzinach same wracały do domu. We wsi starały się wygrzebać jakieś pożywienie albo wyruszały na krótkie polowania, zdobywając, cokolwiek się nadarzyło: ryby, kraby, pijawki, jaszczurki, ropuchy czy węże. Jednak do połowy dziewiętnastego wieku pies aguara zniknął, zastąpiony przez znacznie bardziej posłusznego i użytecznego psa domowego, którego na ten kontynent przywieźli ze sobą Europejczycy. Trudno stwierdzić, dlaczego pies aguara nie został w pełni udomowiony, ponieważ mamy bardzo niewielką wiedzę na temat zwyczajów jego dzikiego przodka, lisoszakala andyjskiego. Wiemy jednak, że żaden z południowoamerykańskich lisów nie tworzy grup większych niż dwa osobniki, więc prawdopodobnie miały one po prostu nie dość rozwinięte umiejętności społeczne, by przystosować się do relacji z ludźmi.


Lisoszakal andyjski

W Ameryce Północnej najbardziej prawdopodobnym kandydatem do udomowienia poza przybyłym tam wilkiem szarym był kojot (Canis latrans). Tradycyjny wizerunek tego członka psiej rodziny to samotny myśliwy, lecz tak naprawdę kojot jest wielce towarzyskim zwierzęciem, którego apetyt na zwierzęta hodowlane sprawił, że był przez ludzi tępiony. Zdane na własną pomysłowość, kojoty żyją w parach i podobnie jak to się dzieje w przypadku szakala złocistego, często para przekształca się w małą grupę, kiedy potomstwo z jednego roku zostaje z rodzicami, by pomóc w opiece nad kolejnym miotem. Staje się to bardziej prawdopodobne, gdy jest szansa na większą zdobycz, jak łoś czy jeleń, co stwarza zarówno konieczność, jak i sposobność polowania w grupie. Tak więc kojoty rywalizują z wilkiem w dziedzinie złożoności więzów społecznych. Niemniej jednak ani one, ani – jak się wydaje – wilki nigdy nie zostały udomowione w Ameryce Północnej. Powód jest banalnie prosty – w czasie gdy ludzie zasiedlali ten kontynent, dysponowali już psami i nie potrzebowali żadnej alternatywy. Jednak istnieje możliwość, że nieco genów kojota wzbogaciło amerykańskie psy. I na odwrót – około 10 procent dzikich kojotów ma w sobie geny domowego psa. Chociaż teoretycznie jest możliwe, że stanowią one potomstwo samic kojota z psami, jednak wydaje się mało prawdopodobne, by pies domowy miał dość odwagi, by pokryć dziką sukę kojota. Prędzej jest to rezultat gwałtów samców kojota na sukach psa domowego. Niektóre szczenięta następnie uciekały, przyłączając się do lokalnej populacji kojotów, natomiast te bardziej uległe wychowywały się z psami, wprowadzając na stałe geny kojotów do psiej populacji.

 

I w końcu nasza podróż prowadzi do Afryki, kolebki ludzkiego gatunku, a tym samym obszaru, gdzie udomowienie wydaje się wielce prawdopodobne. Żyje tu wiele psowatych, w tym cztery gatunki szakala (wśród nich szakal złocisty), jak również dziki pies afrykański, dorównujący wilkowi szaremu w umiejętności nawiązywania kontaktów społecznych. Stada dzikich psów afrykańskich są liczniejsze niż stada wilków. Widywano do pięćdziesięciu osobników polujących razem, choć w typowym stadzie jest ośmioro dorosłych. Na otwartych obszarach trawiastych, które dziki pies afrykański szczególnie sobie upodobał, współpraca podczas polowania stanowi warunek przetrwania. Tylko stado może obronić zdobycz przez innymi wielkimi drapieżnikami, takimi jak lwy czy hieny. (Nie żeby dzikie psy afrykańskie były szczególnie małe – są wielkości niewielkiego owczarka niemieckiego, lecz w odróżnieniu od niego mają cętkowane futro i duże, stojące uszy). Po uśmierceniu ofiary dzielą się pożywieniem. Jeśli w norze są szczeniaki, wszystkie psy jedzą więcej niż zwykle, po czym po powrocie do domu zwracają pokarm, by nakarmić młode.


Rodzina kojotów

Przez większość roku relacje między członkami stada dzikich psów afrykańskich są przyjacielskie. Każdego ranka i wieczora zwierzęta odbywają rytuał powitalny. Biegają wokół siebie podekscytowane, szturchając się nosami (naśladując swe zachowania z czasów szczenięcych) i wydając piszczące dźwięki, co sprawia, że brzmią bardziej jak stado małp niż psów. Gdy już się dostatecznie pobudzą tymi karesami, biegną razem na polowanie. Od czasu do czasu zdarzają się konflikty między członkami stada, ale do poważnych walk dochodzi rzadko, dopóki jedna z samic nie dostanie cieczki. Kiedy dominująca samica jest gotowa do pokrycia, staje się agresywna wobec innych samic i potrafi je poważnie poranić. W rezultacie jest zwykle jedyną samicą w stadzie, która co roku rodzi młode. Jeśli któraś z pozostałych samic także ma szczenięta, samica dominująca może próbować je zabić. Czasem jednak wszystkie szczenięta wychowują się razem i obydwie matki sprawują nad nimi opiekę.


Zgraja dzikich psów afrykańskich

Wysoki stopień współdziałania wśród członków stad dzikich psów afrykańskich (jeśli pominiemy rzadkie przypadki agresji) sugeruje, że zwierzęta te powinny być łatwe do udomowienia. Porozumiewają się one za pomocą wielu dźwięków. Potrafią wydawać błagalne jęki, bulgotać, skowyczeć, skamleć, piszczeć, wyć, jęczeć, warczeć, szczekać. Wydawałoby się, że wręcz idealnie pasują do człowieka, gatunku posługującego się głosem. Z całą pewnością znacznie lepiej niż milczący wilk. A jednak nie dysponujemy żadnymi dowodami, by kiedykolwiek podjęto próbę ich udomowienia. Aczkolwiek jeśli rozważymy proces udomowienia całościowo, w szerszym kontekście, niepowodzenie to wydaje się mniej dziwne. To prawda, że choć kolebką ludzkości jest Afryka i historia człowieka na tym kontynencie jest znacznie dłuższa niż na innych, wszystkie ważne udomowienia zwierząt miały miejsce poza Afryką. Sugerowano, że ludzkość musiała wyjść poza swą ewolucyjną strefę komfortu, aby zdobyć dostateczną motywację do udomowiania zwierząt (jak również roślin). Przypuszczalnie dziki pies afrykański po prostu nie znalazł się we właściwym miejscu, by stać się częścią naszego świata.

Chociaż historie psowatych różnią się w zależności od miejsca i gatunku, dwaj spośród dalekich kuzynów psa, szakal złocisty i południowoamerykański lisoszakal andyjski, dostarczają interesującego wglądu w kwestię udomowienia, które najwyraźniej zostało rozpoczęte, lecz nigdy się nie zakończyło. Każdy z tych przypadków wydarzył się na innym kontynencie – pierwszy w Eurazji, drugi w Ameryce Południowej – i w bardzo różnych społeczeństwach. I znów wracamy do mającego pięć milionów lat „podręcznego zestawu narzędzi” psowatych – ich elastyczności i towarzyskości, świetnego nosa, biegłości w polowaniu – jako klucza, który zdecydował o tym, że nadawały się one do udomowienia. A mimo to żaden z tych dwóch eksperymentów na dłuższą metę się nie powiódł.

Udomowienie może mieć miejsce tylko wtedy, gdy ludzka potrzeba spotyka się z odpowiednim gatunkiem zwierzęcia, przy założeniu, że jest poparta dostatecznymi zasobami. Wydaje się, że takie warunki występują niezwykle rzadko, o czym świadczy mała liczba gatunków ssaków, które ludzie w pełni udomowili – niewiele ponad dziesięć. Jest w pełni możliwe, że wszystkie gatunki, o których dotąd mówiliśmy, uległyby udomowieniu, gdyby warunki dla jego przeprowadzenia były równie korzystne i trwały równie długo, jak w przypadku psa domowego.

Ostatecznie musimy się skupić na wilku szarym jako jedynym z rodziny psowatych, który został pomyślnie udomowiony – jeśli przez „pomyślnie” rozumiemy przetrwanie w nowoczesnym świecie. Psu się naprawdę udało – liczba mniej więcej czterystu milionów psów ponadtysiąckrotnie przewyższa liczbę wilków. Jeszcze kilkaset lat temu na ziemi żyło około pięciu milionów wilków; dziś jest ich zaledwie sto pięćdziesiąt do trzystu tysięcy. Gdybyśmy na moment odłożyli na bok sztuczny wyróżnik udomowienia, moglibyśmy stwierdzić, że wilk przeszedł ewolucję i stał się psem, pozbywając się kilku archaicznych cech z przeszłości. Niektóre wilki były w stanie wykorzystać dominację człowieka i stały się psami. Inne nie potrafiły i pozostały wilkami.

Żaden opis zachowania psa nie może się obejść bez odwołania do wilka. I to nie tylko dlatego, że wiele prac kładzie nacisk na podobieństwa natury tych zwierząt, lecz także dlatego, że – jak się okazuje – wilki też były w przeszłości źle rozumiane. Dużo napisano na temat wilka szarego, ale znaczna część tych danych jest źle interpretowana albo wydaje się mało przydatna dla zrozumienia zachowań współczesnego psa domowego. W przeszłości opisywano wilka jako typowe zwierzę stadne, a jego stada jako despotycznie, surowo i agresywnie kontrolowane przez parę alfa. Podążając za tą logiką, psa jako potomka wilka uważano za zwierzę o podobnej psychice. Owszem, bez wątpienia o mniej agresywnej naturze, niemniej z wrodzoną skłonnością do dominacji nad otoczeniem, ludźmi czy innymi psami. Jednakże miniona dekada przyniosła ponowną, gruntowną analizę organizacji stada wilków, uwzględniającą zarówno kwestię jego powstawania, jak i ewolucyjne siły, które je napędzają. Tak więc nasza koncepcja psa od jakiegoś czasu wymaga korekty. Jeśli wilki nie są despotami, co już teraz wiemy, dlaczego nadal mamy zakładać, że psy domowe dążą do dominacji nad swymi właścicielami?

Podobnie jak wiele innych psowatych, wilki szare są zwierzętami towarzyskimi i wolą żyć w grupie. To nie znaczy, że pewne osobniki nie bytują niekiedy w pojedynkę, ale zwykle nie jest to ich wybór. Samotny wilk mógł zostać wyrzucony ze stada lub zmuszony do poszukiwania jedzenia na własną rękę, gdy nie było go dość dla całej grupy. Jednak kiedy to tylko możliwe, wilki starają się tworzyć sforę. Nawet te, które wygrzebują jedzenie na wysypiskach śmieci, robią to w grupach składających się zwykle z trzech do pięciu osobników (dziki kot, przodek kota domowego, także czasem żywił się resztkami, ale zawsze zdobywał je samotnie). Bez wątpienia to pragnienie towarzystwa, poza innymi czynnikami, umożliwiło udomowienie wilka.


Rodzina szarych wilków

I chociaż wilki są zasadniczo zwierzętami towarzyskimi, mają też niezwykłą łatwość przystosowywania się do różnych życiowych układów. Jest to kolejna cecha, która może nawet bardziej niż sama towarzyskość czyni z nich dobrych kandydatów do udomowienia. Wilki tworzą grupy, gdy pozwalają na to lokalne warunki, a w trudniejszych czasach radzą sobie w pojedynkę. Mogą żyć samotnie lub w małych grupach; w odpowiednich okolicznościach potrafią zbierać się w większe stada, obejmujące od sześciu do ośmiu osobników. Jest regułą, że takie stada powstają jedynie wówczas, gdy główną zdobycz stanowi duża zwierzyna – karibu, łoś czy bizon. Prawdopodobnie nawet samotny wilk byłby w stanie upolować karibu, zwłaszcza sztukę starą, młodą lub chorą. Ryzykowałby jednak wtedy, że sam zostanie ranny, więc pojedyncze wilki są raczej skłonne szukać mniejszych, a tym samym mniej niebezpiecznych ofiar. Polowanie w grupie jest z pewnością bezpieczniejszą i bardziej skuteczną metodą polowania na duże zwierzęta, ale nie stanowi zasadniczej przyczyny powstawania stad. Ważniejszym, decydującym czynnikiem jest fakt, że zabicie dużej sztuki dostarcza więcej pożywienia, niż mógłby zjeść samotny wilk. Latem, kiedy łatwiej o drobną zwierzynę, wilki dzielą się na mniejsze grupki, prawdopodobnie powracając do poprzedniego układu jesienią. To właśnie tego rodzaju elastyczność jest obecnie uważana za drugi podstawowy czynnik pozwalający wilkom, przynajmniej niektórym z nich, na przystosowanie się do życia z ludźmi.