Miłość szczęśliwa

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Spis treści

Okładka

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

PRZEDMOWA DO WYDANIA POLSKIEGO

OD WYDAWCY

PODZIĘKOWANIA

I. KOCHAĆ MOŻNA TYLKO NIEDOSKONAŁE

II. JAK UDAJE SIĘ MIŁOŚĆ

III. MIŁOŚĆ I CIERPIENIE W ZWIĄZKACH

1. UDANY ZWIĄZEK

2. MIŁOŚĆ I PORZĄDEK W ZWIĄZKACH

3. NIEWIERNOŚĆ I WIERNOŚĆ

4. JAK UDAJE SIĘ ROZSTANIE

IV. TEMATY SPECJALNE

V. PARY W SZCZEGÓLNYCH SYTUACJACH

VI. WSKAZÓWKI PSYCHOTERAPEUTYCZNE

VII. MIŁOŚĆ I ŚMIERĆ

Aneks

Publikacje Berta Hellingera w języku niemieckim

Publikacje Berta Hellingera w języku polskim

Tytuł oryginału niemieckiego

Wie Liebe gelingt

Paartherapie Bert Hellingers

© by Johannes Neuhauser 1999

© for the Polish edition by Jacek Santorski & Co 2004

Redakcja

Ewa Konarowska

Projekt okładki i opracowanie graficzne

Agnieszka Spyrka

Zdjęcie na okŁadce

Jacek Żaczek

Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejszy plik jest objęty ochroną prawa autorskiego i zabezpieczony znakiem wodnym (watermark). Uzyskany dostęp upoważnia wyłącznie do prywatnego użytku. Rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci bez zgody właściciela praw jest zabronione.

Wydanie II

ISBN 978-83-8015-858-0


Wydawnictwo Czarna Owca Sp. z o.o. ul. Alzacka 15a, 03-972 Warszawa www.czarnaowca.pl Redakcja: tel. 22 616 29 20; e-mail: redakcja@czarnaowca.pl Dział handlowy: tel. 22 616 29 36; e-mail: handel@czarnaowca.pl Księgarnia i sklep internetowy: tel. 22 616 12 72; e-mail: sklep@czarnaowca.pl

Konwersję do wersji elektronicznej wykonano w systemie Zecer.

Moim Rodzicom, mojemu adoptowanemu synowi Romanowi i jego rodzicom

Tym, którzy kochali dużo, wszystko zostanie wybaczone!

Z opery Oliviera Messiaena

Święty Franciszek z Asyżu

PRZEDMOWA DO WYDANIA POLSKIEGO

Bardzo się cieszę, że książka o parach ukazuje się po polsku. Miłość występuje już w tytule mojej pierwszej książki Porządki miłości. Do dziś miłość pozostaje lejtmotywem moich doświadczeń, dociekań i zadziwień. Wciąż na nowo zadaję sobie najważniejsze pytanie: Jak w parze udać się mogą i życie, i miłość.

Dwa wielkie dzieła stoją u zarania naszych wyobrażeń o miłości: anonimowa Pieśń nad pieśniami oraz Biesiada Platona. Obydwa pokazują, że związek kobiety i mężczyzny jest rzeczą najważniejszą – wszak po to właściwie jesteśmy na świecie – i najpiękniejszą, skoro miłość kochanków staje się obrazem stosunku człowieka i Boga. Z Pieśni nad pieśniami chciałbym przytoczyć moje ulubione miejsce: „Bogactwo swego domu dał za miłość: Kto ściga go wzgardą?”.

Nie śmiem mówić o wzniosłych naukach Diotymy w Biesiadzie, dlatego przypomnę tylko słynną opowieść Arystofanesa: „W przyrodzie, rozciętej na dwoje, każda połowa tęskniła za swoją połową, a kiedy się zeszły, jedna na drugą zarzucała ramiona, i w splocie ciał stygły – w pragnieniu zrostu […]. Tęsknota i pogoń za całością nosi imię »miłość«”. Odległe echo tego obrazu i tej tęsknoty odnajduję dziś w pięknym wierszu Zbigniewa Herberta „Dwie krople”: „Lasy płonęły – a oni na szyjach splatali ręce jak bukiety róż”.

Tytuł niemiecki Wie Liebe gelingt podkreśla lekkość, łatwość i łut szczęścia w miłości. Polskie słowo „udaje się” dobrze pokazuje, że chodzi o dar. Gdy przeczytałem cudowny wiersz Wisławy Szymborskiej „Miłość szczęśliwa”: „Niech ludzie nieznający miłości szczęśliwej twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej. Z tą wiarą lżej im będzie żyć, i umierać” – nie miałem wątpliwości, że polskie wydanie musi nosić taki właśnie tytuł. Mam nadzieję, że z czasem ukażą się moje kolejne książki o parach: Patrzymy przed siebie, czyli pary w kryzysie, Miłość od drugiego wejrzenia oraz Miłość i los, czyli co pozwala parom rosnąć.

Piszę te słowa w noc świętojańską, noc miłości, noc świętych zaślubin – w noc, która właściwie jest dniem. W dawnych czasach świętowano w tym dniu zaślubiny człowieka ze światłem. Świętowano radosną nowinę, że wszyscy jesteśmy dziećmi światła. Świętowano hagios gamos, święte zaślubiny z bogiem pod postacią światła.

Zdaję sobie sprawę, że moje podejście wychodzi poza potoczne wyobrażenia o miłości między mężczyzną i kobietą. Właśnie dlatego, że doświadczamy siebie jako splecionych z ludzkim losem, miłość staje się dla nas cenna. Przeżywamy ją, jeśli się udaje, jako cenny dar, łaskę i szczęście.

Bert Hellinger

24 czerwca 2004

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

OD WYDAWCY

W czasie warsztatu dla par prowadzonego przez Berta Hellingera miała miejsce taka rozmowa:

KLIENTKA: (zaczyna płakać i złości się z tego powodu) Nie wiem, dlaczego zawsze muszę płakać. Ja tego wcale nie chcę!

HELLINGER: Pozwól sobie na to. Możesz to zrobić tak, jakbyś pozwalała sobie na jakąś przyjemność. Przecież to nie hańba. (Klientka śmieje się). Mogę też dać ci radę, jak podtrzymać płacz. Mam to zrobić?

KLIENTKA: (śmiejąc się) Tak.

HELLINGER: Patrząc niejako „w bok”. Gdy zamykasz oczy, zaczynasz zaraz płakać. Kiedy masz oczy otwarte, wtedy możesz ze mną rozmawiać zupełnie normalnie.

Interwencje Berta Hellingera są czasami niekonwencjonalne, często bardzo wymagające, a zazwyczaj prowokujące do myślenia. Jest on mistrzem w przerywaniu zachowań hamujących wzrost i rozwój. Za jednym zamachem wydobywa je na jaw. Z wielką konsekwencją burzy destrukcyjne interakcje podtrzymujące problem. Wzywa pary do natychmiastowej zmiany zachowania. Robi to z humorem, szacunkiem i miłością. Dzięki temu pomaga partnerom dokonywać w duszy ważnych doświadczeń, które w psychoterapii zostały niemal zapomniane. Przez połączenie pracy w kręgu z ustawieniami rodzinnymi Bert Hellinger stworzył bardzo skuteczną procedurę terapeutyczną.

Hellinger podczas dwudziestopięcioletniej pracy terapeutycznej z parami doszedł do wniosku, że mężczyźni i kobiety są często uwikłani w losy swoich rodzin, niekiedy na przestrzeni wielu pokoleń. Uwikłania te bywają niezwykle bolesne i najczęściej bardzo ciążą na aktualnym związku. Terapeutyczne podejście Hellingera, obejmujące wiele pokoleń, ujawnia uwikłania, proponuje nowy sposób ich rozumienia i pokazuje nową metodę radzenia sobie z nimi.

Niniejsza książka dokumentuje pracę Berta Hellingera z parami w Niemczech, Austrii, Szwajcarii i w USA, w tym jeden szczególnie intensywny warsztat dla 15 par. Zapis umożliwia Czytelnikowi zapoznanie się z różnymi metodami terapeutycznymi, zarówno z ustawieniami rodzinnymi, jak i z hellingerowską pracą w kręgu. W trakcie trzydniowego seminarium partnerzy, wielokrotnie w ciągu dnia, mieli możliwość dzielenia się informacjami: jak się czują, co ich porusza, gdzie robią postępy, a gdzie napotykają trudności.

Jako psychoterapeuta i reżyser filmów dokumentalnych rejestrowałem przez trzy lata seminaria i warsztaty dla par prowadzone przez Berta Hellingera. Wykorzystałem protokoły ze 180 sesji terapeutycznych. Ustawienia opatrzyłem diagramami pokazującymi ruchy uczestników i komentarzami opisującymi ich zachowania lub reakcje. Zebrałem komentarze i wypowiedzi Hellingera na tematy dotyczące związków. Zależało mi przy tym na zachowaniu, o ile było to możliwe, autentycznego ich brzmienia. Cieszę się, że wiele tematów, na przykład: miłość homoseksualna, miłość i śmierć, pary w szczególnych sytuacjach, ukazuje się tu drukiem po raz pierwszy.

 

Bert Hellinger wypowiada się zawsze w określonym kontekście terapeutycznym. Kto chciałby zbyt pochopnie uogólniać jego wypowiedzi lub używać jako recepty w innych sytuacjach, „temu – jak mówi Hellinger – z owocu pozostanie tylko łupina”. Fragmenty, w których poglądy Berta Hellingera różnią się od moich, pozostawiłem bez komentarza. Moim zamiarem było możliwie jasne przedstawienie jego myśli i doświadczeń. Dlatego każdy Czytelnik może na swój sposób czytać tę książkę. Hellinger mówi tak:

Miłość udaje się dzięki wglądowi w podstawowe porządki życia. Porządki te nie zostały wymyślone, lecz odkryte. Doszedłem do nich, obserwując przez długie lata, co się właściwie wydarzyło w rodzinie, że ludzie zachowują się w określony sposób przez wiele pokoleń. Dzięki długiej obserwacji odkryłem, jakie porządki obowiązują. Dlatego też, jeżeli mówię o porządkach miłości, należy patrzeć, czy tak jest, nawet jeśli coś czasami wyda się oburzające. Ale rzeczywistość stoi niekiedy w sprzeczności z naszymi życzeniami. A gdy pojawią się inne, nowe wglądy, wtedy ja chętnie się do nich dołączę. Wiedza – jak życie – płynie. Rośnie krok po kroku.

Zapraszam do pójścia ze mną drogą poznania, by odkryć, jak udaje się miłość.

Jako wydawca Berta Hellingera będę szczęśliwy, jeśli doświadczenia zebrane w tej książce okażą się dla Czytelnika inspirujące, pomocne w jego związku, w patrzeniu na innych lub we własnej pracy terapeutycznej.

Johannes Neuhauser

PODZIĘKOWANIA

Moje podziękowanie kieruję przede wszystkim do Berta Hellingera, który zachęcał mnie do pracy i wspierał jako przyjaciel. Współpraca z nim była niezwykle emocjonująca, pełna wyzwań i pobudzająca, wyzwoliła też we mnie istotne procesy. Jego żonie, Hercie Hellinger, dziękuję za serdeczną gościnność i ubogacające rozmowy.

Wiele osób przyczyniło się do powstania tej książki: moja żona Michaela, znakomita dziennikarka, towarzyszyła krytycznie, z zaangażowaniem i z miłością powstawaniu rękopisu i pomogła mi skondensować tekst. Ponadto dała mi przestrzeń, jakiej wymagało tak czasochłonne zadanie.

Mój przyjaciel, Gunthard Weber, zaangażował się w tę książkę, wierzył w nią i nadał jej ostateczny szlif. Heidi i Hans Baitinger, Michaela Kaden, Harald Hohnen, Christoph Eicke i Gabrielle Borkan z wielkim osobistym zaangażowaniem organizowali warsztaty dla par. Martina Lienerbrünn przepisała większość ze 180 dokumentacji. Franz Köb z Radia Austriackiego (ORF) udostępnił mi tekst wykładu Berta Hellingera. Otto Brink i Paul Eichinger zrobili korektę i udzielili mi wielu wartościowych uwag. Wszystkim im serdecznie dziękuję.

W momentach wyczerpania źródłem siły i inspiracji była dla mnie muzyka Oliviera Messiaensa, francuskiego kompozytora zmarłego w roku 1992.

Na koniec chciałbym podziękować parom, które zgodziły się na publikację swoich ustawień w tej książce i na wideo. Dzięki temu otwierają innym drogę do poszukiwania rozwiązań i dodają im odwagi, by zaufać miłości.

I. KOCHAĆ MOŻNA TYLKO NIEDOSKONAŁE

DOSKONAŁA NIEDOSKONAŁOŚĆ

To, co doskonałe, nie jest dla nas pociągające. Spoczywa w sobie, z dala od normalnego życia. Kochać można tylko niedoskonałe. Do wzrostu pobudza nie to, co doskonałe, lecz tylko to, co niedoskonałe.

MĘŻCZYZNA I KOBIETA POTRZEBUJĄ SIEBIE NAWZAJEM

Mężczyzna bierze sobie kobietę, ponieważ czuje, że jako mężczyźnie brak mu kobiety, a kobieta bierze sobie mężczyznę, ponieważ czuje, że jako kobiecie brak jej mężczyzny. Obojgu brakuje tego, co ma drugi, i każde może dać to, czego drugi potrzebuje. Jeśli związek ma się udać, mężczyzna musi być mężczyzną i pozostać mężczyzną, a kobieta musi być kobietą i pozostać kobietą.

WIĘŹ I JEJ SKUTKI

Gdy mężczyzna bierze kobietę jako kobietę, a kobieta bierze mężczyznę jako mężczyznę, wówczas spełniają oni miłość jako mężczyzna i kobieta. Spełnienie miłości ma głębokie działanie w duszy: mężczyzna i kobieta zostają ze sobą nierozerwalnie związani. Nie są już wolni, nawet jeśliby tego chcieli.

Wyjaśnię to na kilku przykładach:

Dlaczego to tak boli, gdy jakaś para się rozstaje? Dlaczego przy rozstaniu dochodzi do takich gwałtownych sporów? I dlaczego przy rozstaniu pojawia się bolesne poczucie zawodu i winy? Dzieje się tak dlatego, że istnieje więź między dwojgiem ludzi.

Gdy mężczyzna i kobieta, którzy zostali ze sobą związani poprzez spełnienie miłości, rozstają się, szukają i znajdują nowego partnera, wtedy bardzo szybko stwierdzają, że więź z drugim partnerem nie jest taka sama jak z pierwszym, ponieważ pierwsza więź nadal działa. Dlatego też przy rozstaniu z drugim partnerem uczucie bólu i winy jest słabsze niż uczucie bólu przy rozstaniu z pierwszym, z trzecim jeszcze mniejsze. A rozstanie z czwartym już prawie w ogóle nie boli.

Ktoś mi kiedyś powiedział, że szuka stałego, trwałego związku z kobietą. Zapytałem go: „Ile miałeś już poważnych związków?”. Odpowiedział: „Siedem”. „Zatem możesz zapomnieć o tym, że potrafisz wejść w trwały związek”. Zapytał: „Czy nie ma wyjścia z tej sytuacji?”. Odpowiedziałem: „Jest tylko jedno. Jeśli będziesz szanował tych siedem kobiet i weźmiesz z miłością wszystko, co one ci podarowały, i wniesiesz do nowego związku, to masz szansę”.

Kiedy istnieją wcześniejsze więzi, nie znaczy to bynajmniej, że późniejsze związki się nie udają. Ale udają się tylko pod warunkiem, że szanuje się i czci wcześniejsze związki. Pracując z ludźmi, którzy znajdują się w takiej sytuacji, proszę, żeby powiedzieli, na przykład mężczyzna kobiecie: „Moja miłość pozostanie”. To piękne słowa. Dzięki temu kobieta zostaje uszanowana i z reguły możliwe jest pojednanie. Jeśli się tak nie zrobi, prowadzi to do dziwnych uwikłań, ponieważ wtedy były partner jest w nowym związku reprezentowany przez dziecko, chociaż ani dziecko, ani nikt inny o tym nie wie.

PONADPOKOLENIOWE UWIKŁANIA I ICH ROZWIĄZYWANIE

W rodzinach istnieje głęboka potrzeba sprawiedliwości i wyrównania. Rodzina i ród zachowują się tak, jak gdyby miały wspólną duszę. Ta wspólna dusza dba, by w rodzinie zachowana była równowaga między zyskiem a stratą, i to ponad pokoleniami. Jeśli na przykład jakiś mężczyzna rozstał się lekkomyślnie ze swoją pierwszą żoną, sprawił jej tym ból, a ta kobieta jest na niego zła, wtedy może się zdarzyć, że jego córka z drugiego małżeństwa będzie zła na ojca i że będzie żywiła do niego dokładnie takie same uczucia jak pierwsza żona.

Rozwiązanie mogłoby polegać na tym, że ów mężczyzna powie swojej pierwszej żonie: „Wyrządziłem ci krzywdę. Przykro mi. Szanuję to, co mi ofiarowałaś. Twoja miłość była wielka i moja także i taka niech pozostanie”. Wtedy możemy zaobserwować, że pierwsza żona stanie się życzliwa, ponieważ została uszanowana. Mężczyzna może jej jeszcze powiedzieć: „Spójrz, to jest teraz moja nowa żona, z nią mam te dzieci. Proszę, patrz na nas życzliwie”. Z reguły pierwsza żona chętnie się zgadza. Dzięki temu pierwsza więź zostaje rozwiązana w dobry sposób.

Gdyby się pracowało terapeutycznie z córką, wtedy ona mogłaby powiedzieć ojcu: „To jest moja matka, a ja jestem jej dzieckiem. Z twoją pierwszą żoną nie mam nic wspólnego. Stoję przy moich rodzicach. To, co było między wami, dużymi, mnie nie obchodzi. Patrz, proszę, na mnie jak na swoje dziecko, a ja biorę ciebie jako mojego ojca”.

A matce córka mogłaby powiedzieć: „Tylko ty jesteś dla mnie właściwa. Z pierwszą żoną taty nie mam nic wspólnego. Stanę teraz obok ciebie. Proszę, patrz na mnie jak na swoją córkę, a ja biorę ciebie jako moją matkę”. Gdy doda jeszcze: „Ty jesteś duża, ja jestem mała”, wtedy będzie miała swoje miejsce jako dziecko w rodzinie, a wcześniejsze więzi nie mogą już działać negatywnie.

POTĘGA SEKSUALNOŚCI

Poprzez spełnienie miłości powstaje głęboka więź między mężczyzną i kobietą. Ta więź jest nierozerwalna, i dzieje się tak nie poprzez zawarcie małżeństwa, lecz przez spełnienie miłości. Więź ta często powstaje nawet w wypadku kazirodztwa lub gwałtu. To świadczy o potędze seksualności.

Niektórzy uważają seksualność za coś złego. A przecież jest ona potężnym popędem, któremu nie sposób się oprzeć. Seksualność przekazuje życie wbrew wszelkim przeszkodom. W tym sensie seksualność jest większa od miłości. Wielka jest zwłaszcza wtedy, gdy jest spełniana z miłością. Gdy partnerzy patrzą sobie w oczy, staje się spełnieniem ich wzajemnej miłości. Uznanie wielkości spełnienia jest najważniejszym warunkiem udanej miłości.

„Mężczyźni chcą tylko jednego” powiadają złośliwi. Ale ów partner, który chce „tylko jednego”, chce tego, co właściwe. Niekiedy dochodzi w parach do ukrytej walki o władzę na tle spełnienia miłości. Gdy jeden z partnerów chce i pożąda, a drugi tylko łaskawie na to przystaje, wtedy ten drugi zajmuje pozycję nadrzędną. Partner, który potrzebuje i pożąda, zajmuje pozycję podrzędną. A to niszczy miłość. Miłość polega na równości w pożądaniu i przyzwalaniu. Miłość udaje się tylko wtedy, kiedy oboje partnerzy są pewni, że ich pożądanie jest odwzajemnione, zatem oboje pożądają z miłością i z miłością dają. Że trzeba przy tym mieć drugiego na względzie, rozumie się samo przez się.

DAWANIE I BRANIE

Równość w związku, która zasadniczo manifestuje się w spełnieniu miłości, znajduje ciąg dalszy także w innych dziedzinach życia. Związek udaje się dzięki ciągłemu wyrównywaniu między dawaniem i braniem, związanemu z miłością.

Przykład: Pewien mężczyzna daje coś w prezencie swojej żonie, ponieważ ją kocha. Skoro wręczył jej prezent, ma przewagę. On jest dawcą, żona bierze. Ale ponieważ wzięła, czuje teraz wobec męża pewne zobowiązanie. Próbuje wyrównać, dając mu też coś, a skoro kocha męża, daje mu na wszelki wypadek trochę więcej, niż on jej podarował. Teraz on czuje presję zobowiązania. Próbuje wyrównać, a ponieważ kocha żonę, on też daje jej trochę więcej. W ten sposób, dzięki potrzebie wyrównania, związanego z miłością, wciąż rośnie wymiana, zwiększa się obrót w dawaniu i braniu. To wiąże parę jeszcze głębiej ze sobą i w ten sposób rośnie w niej szczęście. Wymiana w dobrym jest kamieniem węgielnym udanego związku.

W życiu wielu małżeństw istnieją również sytuacje, w których jeden partner wyrządza drugiemu coś, co go rani. Także tutaj partner, któremu coś wyrządzono, ma potrzebę wyrównania. Ma potrzebę zemsty. A więc wyrządza drugiemu również coś złego, ale często, ponieważ czuje się uprawniony, wyrządza mu trochę więcej zła. Przez to ten drugi znów ma prawo, żeby wyrządzić partnerowi coś złego, i on także, z poczucia prawa, czyni drugiemu trochę więcej złego. I tak rośnie zło. Powstaje intensywna wymiana w złym. Również ta wymiana wiąże ze sobą parę, ale na jej nieszczęście.

Istnieje prosty sposób wyjścia z tego błędnego koła: tak jak przy dobrej wymianie z miłości daje się partnerowi trochę więcej dobrego, tak przy złej wymianie – z miłości – wyrządza się partnerowi trochę mniej złego! Dzięki temu może się znów zacząć wymiana w dobrym. To prosta, jednak bardzo użyteczna reguła.

WZIĄĆ ŚLUB Z RODZINĄ PARTNERA

Gdy dwoje ludzi wchodzi w związek, partnerzy mają na początku pewne trudności. Często biorą się one stąd, że oboje pochodzą z różnych rodzin. Podczas mojej wieloletniej pracy terapeutycznej – indywidualnej i z parami – zaobserwowałem, jak działa sumienie: nie mówi ono nic o dobru i złu! Albowiem w przeciwnym razie aż tylu ludzi nie mogłoby wyrządzić tak wiele złego z czystym sumieniem.

 

Najważniejszą funkcją sumienia jest to, że wiąże ono dziecko z jego rodziną. Sumienie bardzo czule reaguje na to, co dziecko musi robić, a czego poniechać, żeby należeć do rodziny. Dlatego dziecko ma czyste sumienie, gdy zachowuje się tak, że może należeć do swojej rodziny. Ma jednak wyrzuty sumienia, gdy czuje, że robi coś, czym naraża swoje prawo przynależności. Jednak to, co w jednej rodzinie uchodzi za warunek przynależności, w innej zagraża temu prawu.

Na przykład dawniej, w określonych rodzinach, do takich warunków należało bycie katolikiem. Kto porzucał tę wiarę, był usuwany z rodziny. W niektórych rodzinach protestanckich o przynależności stanowiło bycie protestantem. Jeśli jeden małżonek pochodził z rodziny katolickiej, a drugi z protestanckiej, to często oboje mieli wyrzuty sumienia z powodu swojego związku. Obawiali się, że ich przynależność do rodziny pochodzenia została utracona. Nierzadko toczyła się między partnerami ukryta walka, w której chodziło o to, która religia zwycięży.

Jeśli związek ma się udać, każdy z partnerów musi opuścić swoją rodzinę. Nie tylko w zewnętrznym sensie, lecz każdy musi zostawić także niektóre zasady, obowiązujące w jego rodzinie, i wypracować ze swoim partnerem nowe zasady, które niejako oddadzą sprawiedliwość obu rodzinom. Na tej nowej płaszczyźnie para może żyć w głębokim związku.

Niektórzy mówią: „Moja rodzina jest okej, ale rodzina partnera jest niedobra”. W związku działa to jak trucizna. Kto wstępuje w związek małżeński z partnerem, musi wziąć ślub z jego rodziną. To znaczy, musi szanować i kochać rodzinę partnera, tak jak gdyby to był sam partner. Tylko wtedy miłość może się udać.