SarmacjaTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


zakupiono w sklepie: Sklep Testowy
identyfikator transakcji: 1632040835716364
e-mail nabywcy: test@virtualo.pl
znak wodny:


Okładka: Fahrenheit 451

Zdjęcie na okładce: Andrzej Wiktor

Szef projektów wydawniczych:

Maciej Marchewicz

Redakcja i korekta:

Ewa Popielarz

Skład i łamanie:

Point PLUS

ISBN 978-83-946131-5-0

Copyright:

© by Jacek Kowalski, Warszawa 2016

© for Fronda PL, Sp. z o.o., Warszawa 2016

Wydawca:

Zona Zero Sp. z o.o.

ul. Łopuszańska 32

02-220 Warszawa

Tel. 22 836 54 44, 877 37 35

Faks 22 877 37 34

e-mail: fronda@fronda.pl

Dofinansowano ze środków

Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego


Skład wersji elektronicznej:

Tomasz Szymański

konwersja.virtualo.pl

SPIS TREŚCI

Początek

CZĘŚĆ I WSPÓŁBRZMIENIA WSTĘPNE CZYLI SARMACKOŚCI I ZABOBONÓW O NIEJ MÓWIĄCYCH PODSTAWY

ZABOBON ANTYSARMACKI 1 …że współczesność od Sarmacji murem jest odgrodzona, czyli casus Konfederatki, która ten mur głową przebiła

ZABOBON ANTYSARMACKI 2 …że ustrój sarmacki samo zło przynosi, czyli „konfederacja «Solidarności»”, która go z pożytkiem (choć ułamkowo) z martwych wskrzesiła

ZABOBON ANTYSARMACKI 3 …że istniał jakiś sarmatyzm, który miał wyznawców

Oświeceniowe narodziny

Oświeceniowe niejednoznaczności

Romantyczny letarg i powojenne przebudzenie

Rehabilitacja?

Sarmatyzmu niepewne istnienie

Czwarty renesans sarmatyzmu Anno Domini 2005

ZABOBON ANTYSARMACKI 4 Sarmackie pochodzenie pośmiewiskiem uczeńszych, czyli Sarmata według ignorantów

ZABOBON ANTYSARMACKI 5 Wielkie kłamstwo, czyli teoria najazdu i że chłopi to inny naród

Teoria nieobecna, choć niby „uporczywie podkreślana”

Co o tym sami Sarmaci?

Legendy herbowe

Synowie Noego

Teoria podboju jako teza oświeceniowa

Teoria podboju zabobonem XIX- i XX-wiecznej historiografii

Konkluzja

ZABOBON ANTYSARMACKI 6 …że szlachectwo przeminęło

CZĘŚĆ II ZEGAR KRÓLESTWA SARMACKIEGO ANTYZABOBONNY według pisarzów sarmackich uregulowany

ZABOBON ANTYSARMACKI 7 …że klaps jest zgubny dla dziatwy, chociaż rózeczką Duch Święty dziatki ćwiczyć każe, zaś policzek może być zbawienny

ZABOBON ANTYSARMACKI 8 …że a) istniała demokracja szlachecka i że b) demokracji szlacheckiej nie było

ZABOBON ANTYSARMACKI 9 …że cudzoziemcy mogą Polsce dobrze radzić, czyli rady Kallimachowe

ZABOBON ANTYSARMACKI 10 …że Sarmaci, o nowe przywileje walcząc, działali zawsze na szkodę królów i Rzeczypospolitej, produkując anarchię

ZABOBON ANTYSARMACKI 11 …że polityka sarmackich królów była naiwna i że zawsze, kto chciał, to ich wykiwał

ZABOBON ANTYSARMACKI 12 …że za króla Zygmunta Starego opanował Polskę renesans, czyli że wszystko stało się renesansowe i humanistyczne

ZABOBON ANTYSARMACKI 13 …że renesans był areligijny, a reformacja to coś dobrego

Świeckość rzekoma

Zgorszenie faktyczne

Reformacyjne nieakceptowalności

Problem majątku

Reformacja i wolność

Reformacja a kultura

Konkluzja

ZABOBON ANTYSARMACKI 14 …że król Zygmunt August miał prawo kochać i poślubić, kogo chciał, na przykład Barbarę R.

ZABOBON ANTYSARMACKI 15 …że ciało sarmackiego króla było (w zgubny sposób) fantomowe

ZABOBON ANTYSARMACKI 16 …że w Sarmacji niedźwiedzie chodzą po ulicach, czyli krótkie z lilijami pieszczoty

ZABOBON ANTYSARMACKI 17 …że trzeba (szczególnie) kochać Moskalów, czyli Batory

ZABOBON ANTYSARMACKI 18 …że się rzekomo użalać trzeba akcjom kontrreformacji, czyli skarga na Skargę

Wypisy katolickie

Szymon Starowolski o religii w Polsce

Żywot świątobliwego Stanisława Hozjusza, biskupa warmińskiego, kardynała

Żywot wielebnego Piotra Skargi Soc. Iesu

Mikołaj Sęp Szarzyński

Żywot B. Stanisława Kostki, jezuity

Kalwaryja Zebrzydowska

ZABOBON ANTYSARMACKI 19 …że staropolska dyplomacja dyplomatołkami stała, czyli sukces Zygmunta III

ZABOBON ANTYSARMACKI 20 …że Polacy o armatach, piechocie i obleganiu twierdz pojęcia nie mieli, czyli Władysław IV

ZABOBON ANTYSARMACKI 21 …że polskie Kresy to krwawa kolonia, a Rusini to Murzyni

Wysieleło się zboże

Zbaraż i Beresteczko

Kozacy – chłopi, szlachta czy Murzyni?

Narodziny Kresów

 

Rozliczenie

Nowa narracja

„Policmajster, koronny świadek historii” kontra mit

ZABOBON ANTYSARMACKI 22 …że Obrona Jasnej Góry AD 1655, jeśli nawet miała miejsce, to nie miała znaczenia

ZABOBON ANTYSARMACKI 23 …że wolna elekcja nieuchronnie wiodła Rzeczpospolitą do zagłady, czyli nieznośne brzęczenie pszczół alias padlina króla Michała i Polska na wirażu

Sposób na gmin szlachecki

Padlina

Triumfy Jana Kazimierza

Elekcja vivente rege?

Abdykacja

Intrygi preliminaryjne

Ruch kontroli wyborów w akcji

Pszczeli rój i gołębica

Rex apum – pszczeli król

Nowy rój na elekcyjnym polu

Ta elekcja nie wiodła do klęski

ZABOBON ANTYSARMACKI 24 …że Sarmaci modlili się, zamiast się bić, i dlatego Rzeczpospolita upadła

ZABOBON ANTYSARMACKI 25 …że czasy saskie były be (pod każdym względem)

ZABOBON ANTYSARMACKI 26 Głową w mur, czyli sejmiki

ZABOBON ANTYSARMACKI 27 Koń, jaki jest, każdy widzi, czyli jak zrobiono nas w konia

ZABOBON ANTYSARMACKI 28 …że w katolickiej Sarmacji nietolerancja panowała

Przekłamanie

Polska tolerancja a narodziny „tolerancji” europejskiej

Przyczyny: kryzys Europy chrześcijańskiej

Sarmackiego Kościoła oblicze światowe

Oblicze tradycyjne

Oblicze trzecie: katolickie oświecenie i kontroświecenie

Wniosek antyzabobonny

ZABOBON ANTYSARMACKI 29 …że zagraniczni goście chorowali nerwowo z powodu polskiego zwyczaju wyznawania wiary przy pomocy szabli

ZABOBON ANTYSARMACKI 30 …że tumult toruński to polska zbrodnia sądowa

ZABOBON ANTYSARMACKI 31 …że czarownice paliło się z nietolerancji

ZABOBON ANTYSARMACKI 32 …że Sarmaci z konfederacji barskiej wbili decydujący gwóźdź do trumny Rzeczypospolitej

„Rejtan sarmatyzmu”

Gorączka

Król Ciołek i reformy

Upadek autorytetów

Sprzysiężenie, sejm, porwanie senatorów

Bar

Rozruch w kraju

Reformy republikańskich Sarmatów

Finał

Sejm Wielki między Barem a Targowicą

Twórcy Targowicy

Targowica nasza powszednia

ZABOBON ANTYSARMACKI 33 …że Sarmaci nie bronili Konstytucji 3 maja, czyli Mohort na boruszkowskiej grobli

CZĘŚĆ III WIZERUNEK SARMACJI OBOJEJ

ZABOBON ANTYSARMACKI 34 …że staropolacy dzielili się na Sarmatów i antysarmatów, czyli iż rzekomo Kochanowski Jan Sarmatą nie był

Sarmata…

…a humanista…

…i Sarmata humanistyczny jako ich wypadkowa

ZABOBON ANTYSARMACKI 35 …że świat Sarmatów ze światem Jana Kochanowskiego pogodzić się nie da

ZABOBON ANTYSARMACKI 36 …że poziom wykształcenia szlachty w wieku XVII na psy zeszedł

ZABOBON ANTYSARMACKI 37 …że wolność polską oglądać trzeba oczami współczesnych historyków (wyłącznie)

ZABOBON ANTYSARMACKI 38 …że za wojen szwedzkich husaria nie była już sensowną jazdą, czyli husarz mistyczny jako pomnik głównemu wieszczowi sarmackiemu, Kochowskiemu Wespazyjanowi, wystawiony

Bitwa pod Gnieznem: batalistyczny fresk i jego studium

Husaria

Chorągiew Myszkowskiego

Krew Pańska

Bitwa pod Kłeckiem

Ręka i los poety

ZABOBON ANTYSARMACKI 39 …że religijna poezja Sarmatów podległa sarmatyzacji, to znaczy, że jest ideowo płytka i teologicznie nieakceptowalna

ZABOBON ANTYSARMACKI 40 …że Polak to orangutan Europy, czyli o rozróżnianiu pomiędzy sarmacką prostotą a prymitywem i prostactwem

ZABOBON ANTYSARMACKI 41 …że język sarmacki jest wieśniacki

ZABOBON ANTYSARMACKI 42 …że sztuki sarmackiej nie było oraz że – wręcz przeciwnie – była sztuka sarmacka

Ogólności

Heidensteinowie

Smoki bejscowe

ZABOBON ANTYSARMACKI 43 …że jedynym arcydziełem staropolskiej literatury nabożnej był Psałterz przekładania Jana Kochanowskiego, czyli Psalmodia polska jako arcydzieło obowiązkowe

ZABOBON ANTYSARMACKI 44 …że rumak sarmacki niczym ogórek nie śpiewał

ZABOBON ANTYSARMACKI 45 …że dumy są ukraińskie…

CZĘŚĆ IV DWÓR STAROPOLSKI

ZABOBON ANTYSARMACKI 46 …że chałupa nie jest dworem, który jest gitarą i piórem

ZABOBON ANTYSARMACKI 47 …że dwór był mitem, a nie rzeczywistością

ZABOBON ANTYSARMACKI 48 …że polska wiocha warta mniej od Paryża

ZABOBON ANTYSARMACKI 49 …że Sarmaci byli aspołeczni, czyli dom z gumy

ZABOBON ANTYSARMACKI 50 …że dworów sarmackich już nie ma, czyli przechadzka po dworach żywych, rzeczywistych, istniejących rzeczywiście lub wirtualnie

Dwór cieśli Jakusza, zduna Witosława i kmiecia Ostoi

Dwór Jana z Czarnolasu

Wypasiony dwór Reja z Nagłowic

Dwór króla Jana, czyli czapki z głów

Siedemnastowieczny rozsiadły Stanin

Kwadratowe Jagodne

Późny dwór w Sarnowie

Chudopacholskie Zaosie Mickiewiczów

Koszuty, czyli sen na jawie

ADDITAMENTUM I Dworu sarmackiego wizerunek przekrojowo-klasyczny

Parkany, szopy, ogrody

Pobielane ściany

Facjata

Sień

Izby

Apartament

Ściany

Wychodek

Dom chudopacholski a dom wielkopański

Dwór a nowoczesność

Hierarchia

ADDITAMENTUM II Oświeceniowa pogarda (ale przejściowa) dla dworku

ADDITAMENTUM III Czasy upadku i zmartwychwstania

Sarmackiego dworu agonia

Sarmackiego dworu za grobem zwycięstwo

 

Sarmackiego dworu zmartwychwstanie?

Źródła zdjęć i ilustracji

Przypisy

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

POCZĄTEK

W stanie wojennym, kiedy przez moje miasto przetaczały się raz po raz opancerzone pojazdy, chodziłem sobie ulicami, wspominając (w pamięci, bo nielegalnego druku nie zwykło się jednak pokazywać publicznie):

pozostało nam tylko miejsce przywiązanie do miejsca

jeszcze dzierżymy ruiny świątyń widma ogrodów i domów

jeśli stracimy ruiny nie pozostanie nic

…i czytając (to znaczy dzierżąc w dłoni skserowaną przez siebie edycję):

…uczcie się, którzy sidła swobodzie stawiacie, że wolność polską ma Pan w opiece swojej […] Ponieważ błogosławieni wszyscy, którzy w Pana zastępów protekcyjej: a w synach ludzkich żadnej niemasz ufności. Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, etc.

Innymi słowy, towarzyszyły mi dwie książki: Raport z oblężonego miasta Zbigniewa Herberta (w wersji drukowanej w podziemiu rękami naszego przyjaciela, o czym dowiedziałem się dopiero niedawno) i Psalmodia polska Wespazjana Kochowskiego. Obie mocno mnie poruszały, aczkolwiek – miałem tego świadomość – Herberta czytywali wówczas wszyscy, zaś o Wespazjanie Kochowskim wiedziało niewielu, bo czytywali go i nadal czytują głównie specjaliści od literatury dawnej. A przecież jakże silne miałem wrażenie współbrzmienia jego słów z naszą współczesnością i z tym, cośmy prawie wszyscy wtedy czuli. Rzecz szczególna: że to poczucie wciąż mnie nie opuściło.

I zdaje się, że podobnie jest z całą polską kulturą współczesną. Ta dawna, sarmacka, współbrzmi z nią i trwa w niej życiem ukrytym, zarazem silnie obecna – coraz silniej nawet, jak mi się zdaje – jak i kompletnie zapomniana. To przedziwne, ale to prawda. Bo jakże słabo, jakże śladowo polski maturzysta zna literaturę ojczystą XVII wieku! W każdym razie wie o niej daleko mniej niż francuski maturzysta o wieku Ludwika XIV. Polak poznaje raczej – jeśli w ogóle – spuściznę poetów romantycznych i dziewiętnastowiecznych powieściopisarzy. Maria Janion jeszcze całkiem niedawno pisała: „w ciągu prawie dwustu lat […] w Polsce przeważał dość jednolity styl kultury, który nazywam symboliczno-romantycznym”. Trudno zaprzeczyć. Za „Solidarności” i stanu wojennego czuło się wszechobecną tradycję romantycznych powstań, spisków, poetyckiego indywidualizmu. Ta aura nadal nas otacza, choć już oczywiście nie wyłącznie. A renesans i barok? Jakby ich nie było. Śladowo pojawiają się w szkolnym programie, na dodatek i dla licealistów, i w ogóle dla wszystkich Polaków poezja tych epok jest nader trudna językowo.

Tymczasem statystyczny polski maturzysta nadal żyje pośród staropolskich wyobrażeń i zwyczajów. Przeważnie chodzi przecież do kościoła, gdzie wciąż śpiewa albo słyszy teksty psalmów w szesnastowiecznych przekładach, wersety charakterystycznych siedemnasto- i osiemnastowiecznych nabożeństw o Męce Pańskiej i Najświętszej Maryi Pannie, wreszcie tradycyjne, barokowe kolędy, które nie tracą popularności i które śpiewa się nie tylko w kościele, ale i w domu. Młody Polak przesiąka nimi, nawet jeśli ich nie lubi i nawet jeśli je potem porzuca. Zwykle nie wie, że powstały przed kilkuset laty, ale mają swoje miejsce w jego świecie.

To byłaby owa pierwsza, religijna ścieżka, czyniąca Sarmację domeną nadal poruszającą. Ale to nie wszystko. Bo przecież Psalmodia, którą czytałem z takim przejęciem, to dzieło tyleż religijne, co polityczne, związane ściśle ze światem, który bywa nazywany „sarmackim”, albo – światem dawnej kultury szlacheckiej.

Tymczasem dziś, jak powie sceptyk, szlachty nie ma.

Otóż niezupełnie. Jeśli nawet szlachty nie ma, to obecność ideałów i obyczajów szlacheckich w Polsce jest niewątpliwa. Wystarczy poczytać naszą barokową poezję – a odnajdziemy w niej współczesność. To coś, czego brak w innych literaturach. O czym mowa? Odpowiedzmy, wskazując na element, którego w niej samej nie odnajdziemy, a zarazem na to, co daje nam w zamian. Zauważył to Claude Backvis, belgijski slawista, w monumentalnej książce Panorama de la poésie polonaise à l’âge baroque:

Literatura polska doby baroku nie wydała żadnego z wielkich humanistycznych prototypów [des grands prototypes humains] takich jak na przykład Faust (myślę oczywiście o sztuce Marlowe’a), Donkiszot czy Donżuan […] Tym bardziej nie można się w niej doszukiwać przenikliwej psychologii odnoszącej się do ludzkiej jednostki [une psychologie pénétrante appliquée à des individus] […] A jednak dobywa się z niej ze szczególną żywością i pełnią wizerunek wspólnoty składający się na jakby „puentylistycznie” malowany obraz szlachcica – „Sarmaty”.

Przypomnijmy, że puentylizm to kierunek w malarstwie nazwany od francuskiego pointiller – kropkować, punktować. Obrazy puentylistów składają się z kropek i kresek malowanych czubkiem pędzla. Punkty i kreski, oglądane z pewnej odległości, zlewają się w jedno – podobnie jak piksele na ekranie komputera przy odpowiednim pomniejszeniu. Tak samo w szlacheckiej literaturze zwanej „sarmacką” nie zabiera głosu masa ludzka jako masa, lecz zbiór indywidualistów. Ci indywidualiści ani nie są Donkiszotami, ani nie pozują na Fausta. Są to wszakże wyraźnie odrębne jednostki, o silnym poczuciu wolności, zarazem zaś o silnym poczuciu wspólnoty. Innymi słowy: owe puentylistyczne kropki i kreski, które z bliska wydają się podobne, oglądane z pewnej perspektywy dają ciekawy wizerunek Sarmaty, który wolnym, indywidualnym głosem przemawia w imię Wiary i Wolności, Równości i Braterstwa, rozumianych po polsku i (a może: czyli) po szlachecku.

Otóż dziś, mimo że formalnie szlachta nie istnieje, to jednak do tych właśnie szlacheckich wartości wciąż przyznają się (jak liczni? to jest pytanie) współcześni Polacy. Skądinąd, gdyby nie szlachetne umiłowanie wolności i szlachecka wiara w Pana Boga narodzone w epoce – powiedzmy na razie ogólnie – sarmackiej, to zarówno polski romantyzm, jak i polska współczesność wyglądałyby zupełnie inaczej.

Jak to się stało?

Zacznę od anegdot.

CZĘŚĆ I WSPÓŁBRZMIENIA WSTĘPNE CZYLI SARMACKOŚCI I ZABOBONÓW O NIEJ MÓWIĄCYCH PODSTAWY

ZABOBON ANTYSARMACKI 1

…że współczesność od Sarmacji murem jest odgrodzona, czyli casus Konfederatki, która ten mur głową przebiła

Kiedy w roku 1978 papieżem został Polak, furorę zrobił wiersz romantycznego wieszcza, Juliusza Słowackiego (1809–1849). Słowacki marzył w nim o przyszłym nadejściu słowiańskiego papieża:

Pośród niesnasków – Pan Bóg uderza

W ogromny dzwon,

Dla Słowiańskiego oto Papieża

Otwarty tron.

Ten przed mieczami tak nie uciecze

Jako ten Włoch,

On śmiało jak Bóg pójdzie na miecze;

Świat mu – to proch.

W kilka miesięcy później proroczy wydźwięk tego wiersza został przypieczętowany: nastąpiła pielgrzymka papieża-Polaka do „socjalistycznej” ojczyzny. Miliony rzekomo „ateistycznych” obywateli publicznie wyznały wiarę w Jezusa Chrystusa. Krakowska młodzież spotkała się wtedy z Ojcem Świętym przy kościele św. Michała na tak zwanej Skałce, czyli w miejscu śmierci św. Stanisława. Z tej okazji studenci z duszpasterstwa akademickiego oo. dominikanów (tak zwanej „Beczki”) zaintonowali pieśń, potem powszechnie zwaną Konfederatką. Nasza przyjaciółka Gosia, wówczas studentka związana z antyreżimową opozycją, była tego świadkiem:

[…] ktoś rozdawał kartki z pieśniami […] szliśmy od dominikanów na Skałkę ulicami Krakowa, śpiewając […] rycząc te pieśni na cały głos. Potem ta pieśń weszła do kanonu pieśni, które śpiewano na strajkach, na ulicach, podczas mszy za ojczyznę, na demonstracjach.

Pieśń, o której mowa, przepisały w setkach egzemplarzy mamy i ciocie duszpasterskiej młodzieży. Zaczyna się tak:

Nigdy z królami nie będziem w aliansach,

Nigdy przed mocą nie ugniemy szyi,

Bo u Chrystusa my na ordynansach,

Słudzy Maryi.

Także i to jest wiersz Słowackiego, z jego dramatu Ksiądz Marek. Melodia powstała dopiero w latach 70. XX wieku, napisał ją na użytek teatru znany kompozytor Andrzej Kurylewicz. W roku 1979 większość śpiewających sądziła (i zresztą chyba nadal sądzi), że to autentyczny hymn szlacheckich konfederatów barskich, którzy w roku 1768 w imię „wiary i wolności” wypowiedzieli wojnę Rosjanom i stronnictwu ujarzmionego przez nich króla (patrz punkt 32 o zabobonie głoszącym, „że Sarmaci z konfederacji barskiej wbili decydujący gwóźdź do trumny Rzeczypospolitej”). Znalazł się nawet badacz, który z uporem godnym lepszej sprawy dowodził, że Słowacki wykorzystał autentyczną pieśń z epoki. To oczywiście nieprawda. Prawdą jest jednak, że wieszcz genialnie sparafrazował prawdziwą pieśń konfederatów Stawam na placu z Boga ordynansu, tak zaś przesiąkł barokowym językiem staroszlacheckiej poezji, że w końcu uczynił zeń własne, indywidualne medium. Idee wyrażane przez Słowackiego tym bardziej godne są uwagi, że był on dość radykalnym demokratą, uczestnikiem polskich powstań lat 1830 i 1848, pozostającym nieodmiennie pod urokiem dawnej demokracji szlacheckiej (uwaga: wówczas jeszcze tak nienazywanej), z jej tradycyjnymi instytucjami i tradycyjną, potrydencką religijnością. W jednym ze swoich listów pisał:

Tylko i tylko w Polsce apostołowie, zasadzając się na opozycji Chrystusa [wobec króla Heroda] mogliby zawiązać legalną konfederację zbudowaną na Boskim Veto… i wreszcie tylko i tylko w Polsce konfederacja taka, działając legalnie, mogłaby jednogłośnie proklamować Syna Człowieczego – królem Wszechświata.

(oryginał listu po francusku – tłum. J.K.)

Te prorocze słowa stały się ciałem w rok po papieskiej pielgrzymce do Ojczyzny. Dopiero z czasem uświadomiliśmy sobie, że to papież wyzwolił społeczne siły, które wybuchły wtedy w buncie zwanym „Solidarnością”.