Banki, pieniądze, długi. Nieznana prawda o współczesnym systemie finansowymTekst

Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

REZERWY

Rezerwy, czyli drugi obieg

Opisaliśmy powyżej sposób działania banków, który jest bardzo prosty: banki przechowują nasze (cyfrowe, bankowe) pieniądze w swoich systemach informatycznych, wykonują ich przelewy z konta na konto oraz udzielają kredytów, tworząc na nie pieniądze z niczego, które znikają w momencie ich spłaty (w części przypadającej na spłatę kapitału). Jednak to nie wszystko.

Otóż każdy bank operuje nie tylko bankowymi pieniędzmi cyfrowymi swoich klientów i swoimi własnymi, ale posiada też tak zwane rezerwy (bank reserves). Rezerwy zwane są też płynnością (liquidity). Dlatego, jeśli bank ma dużo rezerw, to mówi się, że posiada dużą płynność.

Poza bankami rezerwami operują instytucje państwowe (w tym budżet) oraz bank centralny. Dostępu do rezerw nie mają ludzie ani firmy, które mogą się posługiwać wyłącznie pieniędzmi (a także gotówką).

Rezerwy tworzy bank centralny z niczego na zasadzie wyłączności i dlatego są też one nazywane pieniądzem banku centralnego (central bank money). Kreowanie rezerw przez bank centralny jest zupełnie darmowe. Ich kreacja nie zmniejsza żadnych zasobów państwowych czy prywatnych. W szczególności nie obciąża budżetu państwa. Nie jest wykonywana na „koszt podatnika”. Bank centralny jest jednym z organów państwa, w którym działa. W Polsce jego status określa Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Zatem rezerwy są bytem tworzonym przez państwo. W przeciwieństwie do pieniędzy, które są tworzone przez banki, a więc prywatne firmy. Zdolność do kreacji rezerw, jaką mają banki centralne, można też postrzegać jako fakt, że mają one tych rezerw nieskończoną ilość.

Kwoty rezerw, które należą do banków i instytucji państwowych, są zapisane i rozliczane w systemie informatycznym banku centralnego. Rezerwy, podobnie jak pieniądze, są więc bytem cyfrowym – istnieją wyłącznie jako cyfrowe zapisy w pamięci komputerów banku centralnego. Banki, instytucje państwowe (w tym budżet) oraz bank centralny tworzą tzw. rynek międzybankowy (interbank market). Wszelkie transakcje na tym rynku są rozliczane w rezerwach, a nie w pieniądzach (które na tym rynku nie mają zastosowania).

Rezerwy to w istocie cyfrowa postać gotówki. Do tego tematu powrócimy w następnym rozdziale.

Nie da się przekształcać („wymieniać”) rezerw na pieniądze i odwrotnie. Rezerwy i pieniądze tworzą dwa zupełnie niezależne od siebie obiegi środków, pomiędzy którymi nie ma bezpośredniego „połączenia”. Dlatego mówi się o podwójnym obiegu środków. Sytuacja jest podobna, jak, na przykład, w przypadku wody i benzyny: oba są płynami, ich ilość wyraża się w litrach, ale nie da się ich przekształcać jedno w drugie.

Każdy bank posiada co najmniej tyle rachunków z pieniędzmi, ilu ma klientów (plus swoje własne rachunki). Natomiast rachunek z rezerwami każdy bank ma tylko jeden – i jest na nim zapisana jedna (choć oczywiście zmienna w czasie) kwota.

Rezerwy, w przeciwieństwie do pieniędzy, są trwałe, w tym sensie, że przy wszelkich transakcjach pomiędzy bankami i instytucjami państwowymi rezerwy nie znikają ani się nie pojawiają – jedynie zmieniają właściciela. Nie dotyczy to jednak transakcji banków i instytucji państwowych z bankiem centralnym, który może zarówno kreować jak i absorbować rezerwy.

Jak widzimy, rezerwy różnią się zasadniczo od pieniędzy. Tych różnic jest tak dużo, że, aby uniknąć nieporozumień, często, w odniesieniu do rezerw, nie używa się określenia „pieniądze” (taką zasadę przyjęliśmy też w tej książce).

Ilość pieniędzy w obiegu, czyli tych, które są na kontach w bankach plus gotówka w obiegu, to tak zwany agregat monetarny M2. W skład tego wskaźnika nie wchodzą rezerwy. Z tego punktu widzenia rezerwy nie tylko nie powinny być nazywane pieniędzmi, ale wręcz nimi nie są.

Polskie banki mają generalnie nadmiar rezerw w stosunku do potrzeb, co nazywa się nadpłynnością (overliquidity). Na istnienie tej nadpłynności wskazuje m.in. fakt, że obecnie w ich posiadaniu są emitowane przez NBP bony pieniężne o wartości około 77 mld zł (źródło: NPB, plik bilans_nbp.xlsx, kolumna G „Emisja dłużnych papierów wartościowych”). Zakup tych bonów przez banki za rezerwy można by nazwać „parkowaniem” tych rezerw (analogia do parkowania samochodu, co następuje wtedy, gdy nie jest on używany).

Skąd się biorą rezerwy w polskim systemie bankowym? Jak już wspomnieliśmy, monopol na „produkcję” rezerw mają banki centralne – w Polsce NBP. Ma on, między innymi, dwa sposoby na zasilanie banków rezerwami, które teraz opiszemy. Pierwszy z nich to oprocentowanie rezerw ulokowanych na rachunkach w NBP (0,5% w skali roku). Drugi to oprocentowanie 7-dniowych bonów pieniężnych, które sam emituje i sprzedaje, by potem, po 7 dniach, je odkupić za rezerwy dodając do tego odsetki 1,5% w skali roku (poziom tego oprocentowania, to tzw. stopa referencyjna, którą ustala Rada Polityki Pieniężnej). Daje to „produkcję” rezerw płynących do polskich banków rzędu 1,4 mld zł rocznie (48 mld zł × 0,5% + 77 mld zł × 1,5% = 1,4 mld zł). Oba mechanizmy bazują na rezerwach już wcześniej istniejących w obiegu międzybankowym, „pomnażając je” poprzez ich oprocentowanie. Wspiera to banki mające nadmiar rezerw.

Innym istotnym źródłem (złotówkowych) rezerw znajdujących się w posiadaniu polskich banków i instytucji państwowych (czyli uczestników rynku międzybankowego) są rozliczenia międzynarodowe (wyjaśnimy to później).

NBP mógłby też dostarczać nowych rezerw do polskiego systemu bankowego poprzez zakup (za rezerwy) od banków lub firm papierów wartościowych (np. obligacji rządowych, obligacji korporacyjnych, akcji) w ramach tak zwanych operacji otwartego rynku (open market operations, czyli OMO). Mógłby, ale tego nie robi, choć polskie prawo na to pozwala (art. 48 ust. 2 Ustawy o NBP). Jedynymi OMO, jakie NBP wykonuje, to wspomniana wyżej emisja 7-dniowych bonów pieniężnych. Wykup tych bonów przez NBP powoduje co prawda wzrost wartości rezerw, ale 7 dni wcześniej, gdy są one przez banki kupowane, taka sama ilość rezerw zostaje odjęta z tego systemu. Bilans tych operacji wychodzi więc „na zero”, jeśli pominiemy kwotę oprocentowania, jaka jest dopisywana podmiotom, które zakupiły bony pieniężne.

Banki centralne mogą nie tylko kreować nowe rezerwy, ale także je absorbować, usuwając bądź odejmując z rynku międzybankowego. Ma to m.in. miejsce w przypadku ujemnego oprocentowania części rezerw na rachunkach w banku centralnym, co jest praktykowane przez niektóre kraje.

Nie należy mylić rezerw będących w posiadaniu banków (o których to rezerwach tu piszemy) z rezerwami celowymi, o których mowa w przepisach dotyczących rachunkowości, a które ustanawia się w sytuacji, gdy jakiś podmiot (prowadzący pełną księgowość) odkłada pieniądze na pokrycie prawdopodobnych strat w przyszłości.

Każdy bank centralny kreuje rezerwy w walucie, która jest używana w kraju, w którym działa

Banki centralne w poszczególnych krajach kreują rezerwy wyrażone w walucie, która jest stosowana w tych krajach (jest ich walutą państwową). Na przykład bank centralny Szwajcarii kreuje rezerwy we frankach szwajcarskich, bank centralny Danii kreuje rezerwy w koronach duńskich, bank centralny Kanady kreuje rezerwy w dolarach kanadyjskich, Europejski Bank Centralny kreuje rezerwy w euro, bank centralny Stanów Zjednoczonych kreuje rezerwy w dolarach amerykańskich itd.

W rozliczeniach międzynarodowych stosuje się wyłącznie rezerwy (w wielu walutach).

Rezerwy, które kreuje NBP, to rzecz jasna rezerwy złotówkowe. NBP, podobnie jak każdy inny bank centralny, posiada też w swoich zasobach ograniczone ilości rezerw w kilku walutach obcych (tzw. rezerwy walutowe), których oczywiście kreować nie może – muszą one do niego trafić z zewnątrz jako m.in. wynik eksportu, sprzedaży polskich obligacji rządowych w walutach obcych, przekazywania pieniędzy przez Polaków pracujących za granicą do rodzin w Polsce, operacji na rynkach walutowych, dotacji z Unii Europejskiej, sprzedaży majątku narodowego zagranicznym korporacjom itd. (Kosztowniak i inni, 2009, str. 16). Jak podaje NBP (2019b), w naszych rezerwach walutowych mamy przede wszystkim dolary amerykańskie (44%) i euro (27%), a także funty brytyjskie (12%), dolary australijskie (8%), korony norweskie (6%) oraz dolary nowozelandzkie (3%). Ich łączna wartość, przeliczona na złotówki, to 440 mld zł (NBP, 2019b).

Ważnym (choć mało znanym) powodem, dla którego posiadamy te rezerwy w tak dużej ilości, jest zapewnienie zagranicznym firmom możliwości transferu środków (rezerw) z Polski do krajów, gdzie mają swoje centrale. Transferu w „twardych walutach”, czyli w dolarach amerykańskich, euro, funtach brytyjskich, juanach chińskich, jenach japońskich, a nie w złotówkach, które w biznesie i handlu prowadzonymi na skalę międzynarodową praktycznie nie są stosowane. Jest to dla zagranicznych firm swoista gwarancja bezpieczeństwa (rodzaj zastawu). To właśnie w celu utworzenia rezerw walutowych Polska na początku transformacji ustrojowej rozpoczętej w 1989 roku musiała wyprzedać (po zaniżonych cenach) znaczącą część swojego majątku (zakłady przemysłowe będące spółkami skarbu państwa, nieruchomości, grunty, złoża itd.). Innym powodem tworzenia (a potem wydawania) tych rezerw było spłacanie zadłużenia zagranicznego zaciągniętego w walutach obcych przez władze komunistyczne przed rokiem 1989.

Rezerwy obowiązkowe

W wielu krajach obowiązuje prawny wymóg utrzymania przez banki pewnej minimalnej ilości rezerw całkowitych (rezerwy plus gotówka w kasach banków) w stosunku do posiadanych przez nie depozytów klientów. Iloraz ten nazywany jest stopą rezerw obowiązkowych. W Polsce stopa ta wynosi obecnie 3,5%. Przykładowo, w innych krajach mamy: strefa euro 1%, Czechy 2%, Szwajcaria 2,5%, Chiny 13,5%. W krajach takich jak Wielka Brytania, Szwecja czy Australia stopa rezerw obowiązkowych wynosi 0%.

 

Rezerwy a gotówka

Gotówkę, czyli banknoty i monety, emituje wyłącznie państwowy bank centralny na zasadach monopolu. W Polsce za ich fałszowanie grożą drastyczne kary: od 5 do 25 lat więzienia. Kto puszcza w obieg fałszywe banknoty lub monety podlega karze od 1 do 10 lat więzienia. Są to więc kary wyższe od tych, jakie niejednokrotnie wymierza się za zabójstwo czy ciężkie, umyślne uszkodzenie ciała.

Rezerwy są wymienialne na gotówkę i odwrotnie. Zarówno rezerwy, jak i gotówkę emituje wyłącznie bank centralny. Jeśli jakiś bank posiada w swoim skarbcu gotówkę, to może przekazać ją do banku centralnego, który zamieni ją na rezerwy. I odwrotnie: jeśli bankowi zabraknie gotówki, to bank centralny przekształci część rezerw banku w gotówkę i ją mu przekaże. Zgodnie z informacjami, jakie przekazał nam NBP (pismo z 16 maja 2018, będące odpowiedzią na pytanie jednego z autorów niniejszej książki – Jacka Chołoniewskiego):

„Wartość pieniądza gotówkowego w obiegu nie jest wynikiem decyzji NBP, a jedynie efektem popytu na pieniądz w tej formie, zgłaszanego przez uczestników obrotu gospodarczego (tj. osoby fizyczne, np. klientów banków czy Poczty Polskiej, osoby prawne, np. sklepy, zakłady usługowe), który za pośrednictwem banków i innych podmiotów upoważnionych, jest zaspokajany przez NBP”.

Jak widzimy, NBP pełni wobec banków funkcję „usługową”. Nie od niego zależy, ile gotówki jest w obiegu.

Rezerwy to w istocie „cyfrowa gotówka”, ale dostępna tylko dla banków (dla ludzi i firm nie). Ludzie i firmy nie mogą przechowywać (wpłacać) swojej gotówki na konto w banku centralnym, gdzie egzystowałaby jako rezerwy, gdyż takich kont nie mogą tam mieć.

Jeśli klient banku wpłaci na swój rachunek gotówkę (np. używając wpłatomatu), to bank stworzy z niczego na jego rachunku odpowiednią kwotę pieniędzy, a gotówka klienta zasili zasoby gotówki banku (które bank może w każdej chwili zamienić na rezerwy). Z kolei gdy ktoś wypłaca ze swojego rachunku gotówkę (np. używając bankomatu), to z jego konta jest odejmowana odpowiednia kwota pieniędzy (które znikają, nie trafiają na żadne inne konto), a bank zmniejsza swoje zasoby gotówki.

Jak widać, wpłatom i wypłatom gotówki przez klientów banków towarzyszy kreacja i anihilacja pieniędzy. Jest to więc już drugi przypadek (poza udzielaniem i spłacaniem kredytów), gdy pieniądze są tworzone lub znikają. Natomiast zasoby gotówki przy tego typu operacjach pozostają na tym samym poziomie, a jedynie część z nich zmienia właściciela.

Oczywiście nie każdy płaci kartą, bo wiele osób wypłaca gotówkę z bankomatów, by potem płacić nią w sklepie. Jednak rola gotówki w tym przypadku jest w systemie bankowym (monetarnym) marginalna, pomocnicza, gdyż przebywa ona najczęściej jedynie „krótką drogę” od bankomatu do sklepu, który, po zakończeniu sprzedaży w danym dniu, wpłaca ją z powrotem do banku.

W obecnym systemie nowe środki finansowe są kreowane wyłącznie w formie (cyfrowych) pieniędzy, a dopiero po tym, jak już dotrą na konta osób i firm, którym się należą (np. kredytobiorcom), ich posiadanie jest podstawą do tego, aby te osoby lub firmy zażądały wydania im przez banki gotówki – oczywiście w kwocie nie większej niż ilość pieniędzy, jakie posiadają. Można więc powiedzieć, że w obecnych czasach prawidłowa odpowiedź na pytanie „co było pierwsze: gotówka czy pieniądze?” to „pieniądze (cyfrowe, tworzone przez banki)”.

Obieg gotówki to faktycznie trzeci obieg środków, istniejący poza obiegiem pieniędzy i obiegiem rezerw. Ten „trzeci obieg” ma wymiar czysto materialny, gdyż jego przedmiotem są banknoty i monety (w przeciwieństwie do obiegów pieniędzy i rezerw, które mają charakter niematerialny, cyfrowy). Aktualna wartość gotówki będącej w obiegu to 215 mld zł. Natomiast gotówka będąca w kasach i skarbcach banków, w bankomatach oraz w zasobach firm wykonujących usługi cash processingu nie jest zaliczana do obiegu. Wartość tej gotówki, o której skrótowo pisze się jako o „gotówce w kasach banków”, to 13 mld zł.

Ta gotówka plus cyfrowe rezerwy banków (w kwocie 48 mld zł) to razem rezerwy całkowite (total reserves), wynoszące w sumie 61 mld zł. Jeśli jakiś bank wymieni część swoich rezerw na gotówkę (lub odwrotnie), to kwota rezerw całkowitych, jakie posiada, nie zmieni się. Obrazuje to ich wzajemną „wymienialność” czy też „równoważność”.

Dwa banki i jeden przelew, czyli rezerwy wchodzą do gry

Wytłumaczymy teraz, do czego bankom potrzebne są rezerwy. Załóżmy, że istnieją tylko dwa banki: A i B, a każdy z nich posiada wiele rachunków swoich klientów. Rozważmy jeden, jedyny przelew pieniędzy w kwocie 400 zł z rachunku należącego do klienta X, który ma w banku A, na rachunek klienta Y w banku B. Załóżmy też, że danego dnia nie ma żadnych innych przelewów. Otóż wykonując tę operację bank A pomniejsza stan rachunku klienta X o 400 zł, a równocześnie bank B, powiększa o 400 zł stan rachunku klienta Y. Innymi słowy (mniej ściśle, ale bardziej obrazowo), następuje transfer (przepływ) pieniędzy z rachunku X na rachunek Y. Dalej będziemy pisać o „przepływach” czy też „transferach”, a także o „przelewach” pieniędzy, bo tak jest bardziej obrazowo, choć, tak naprawdę, to pieniądze nie przepływają, tylko są w jednym miejscu odejmowane, a w drugim – dodawane.

Ale to nie koniec! Aby transakcja przelewu była rozliczona, bank A musi jeszcze przekazać na konto banku B dokładnie taką samą kwotę rezerw, na jaką opiewa przelew pieniędzy, czyli, w naszym przypadku rezerwy o wartości 400 zł. Ilustruje to rysunek 2.

Rysunek 2. Transfer pieniędzy i rezerw przy jednym przelewie z banku A do banku B.


Zauważmy, że transferowane pieniądze i rezerwy mają różnych „właścicieli”. Transferowane pieniądze należą do klientów banku (najpierw do klienta X, a potem do klienta Y), a transferowane rezerwy – do banków, gdzie ci klienci mają swoje konta (najpierw do banku A, a następnie do banku B).

Przy przelewach są więc wykonywane dwa transfery: jeden pieniędzy, a drugi rezerw. Wszystko jest jakby „podwojone” czy też „zdublowane”. Wydawałoby się więc, że każdy bank musi posiadać tyle rezerw, ile ma pieniędzy na wszystkich kontach swoich klientów, aby móc obsłużyć rezerwami każdy przelew. Tak jednak nie jest, o czym poniżej.

Dwa banki i dwa przelewy

Nadal mamy dwa banki: A i B. Tyle że teraz rozpatrzymy nie jeden, a dwa przelewy (pomiędzy czterema klientami). Pierwszy przelew: klient banku A przelewa 400 zł na konto klienta banku B. Drugi przelew: klient banku B przelewa 300 zł na konto klienta banku A.

Zgodnie z tym, co napisaliśmy wcześniej, w ślad za transferami pieniędzy powinny iść transfery rezerw w takiej samej wysokości, czyli bank A powinien przekazać bankowi B kwotę 400 zł rezerw, a bank B przekazać bankowi A kwotę 300 zł rezerw. Ostatecznym efektem tych przepływów rezerw będzie zmniejszenie się zasobów rezerw w banku A o 100 zł (bo bank ten wysłał 400 zł rezerw i otrzymał 300 zł rezerw) oraz zwiększenie się zasobów rezerw banku B też o 100 zł (bo bank ten wysłał 300 zł rezerw i otrzymał 400 zł rezerw). Dlatego w takich sytuacjach banki się umawiają, że będą sobie przekazywać jedynie różnicę rezerw, czyli w naszym przypadku 100 zł. Jest to dobre rozwiązanie, bo gdyby oba banki przekazały sobie pełne kwoty rezerw, to i tak ostateczny rezultat byłby taki sam jak przekazanie różnicy (patrz rysunek 3).

Rysunek 3. Transfer pieniędzy i rezerw przy dwóch przelewach wykonywanych w przeciwnych kierunkach. Jeden przelew płynie z banku A do banku B, a drugi, mniejszy – z banku B do banku A. Transfer rezerw jest jeden (z banku A do banku B) i jest równy różnicy wartości obu tych transferów pieniędzy.


Dwa banki i wiele przelewów

Ponownie rozważymy przelewy pieniędzy pomiędzy klientami dwóch banków A i B, ale teraz zakładamy, że tych przelewów jest wiele i dotyczą one wielu rachunków: na przykład 10 tysięcy przelewów pomiędzy 20 tysiącami rachunków klientów. Będzie więc występować wiele operacji, polegających na transferowaniu pieniędzy i towarzyszącego im rozliczania rezerw pomiędzy bankami A i B, i to w obu kierunkach: z banku A do banku B oraz z banku B do banku A.

Transfery pieniędzy będą wykonywane dokładnie tak samo, jak to opisaliśmy przy omawianiu jednego czy dwóch przelewów – ale tym razem tych operacji będzie dużo. Natomiast rozliczeniu rezerw będzie towarzyszyć tylko jeden transfer rezerw i będzie on obejmować jedynie różnicę pomiędzy strumieniami rezerw, jakie powinny przepływać z banku A do banku B i z banku B do banku A. Jeśli, przykładowo, z banku A zlecono przelewy do banku B na większą kwotę niż z banku B do banku A, to bank A musi przekazać bankowi B odpowiednią różnicę rezerw. Jest to racjonalne, gdyż gdyby oba banki musiały przekazywać sobie pełne kwoty rezerw, to i tak ostateczny rezultat takiego rozliczenia byłby taki, jak przedstawione powyżej przekazywanie jedynie różnicy (patrz rysunek 4).

Rysunek 4. Transfer pieniędzy i rezerw przy wielu przelewach. Część przelewów jest wykonywana z banku A do banku B, a pozostałe – z banku B do banku A. Sumaryczna wartość przelewów z banku A do banku B jest tu nieco większa od sumarycznej wartości przelewów z B do A. Transfer rezerw jest jeden i jest równy różnicy wartości transferów pieniędzy w obu kierunkach.


W Polsce takie rozliczenia rezerw (fixingi) odbywają się kilkakrotnie każdego dnia roboczego za pośrednictwem systemu ELIXIR. Aby ułatwić te rozliczenia, NBP oferuje bankom nieoprocentowany kredyt techniczny rezerw, który banki mogą zaciągać od godziny 8 rano, a spłacać najpóźniej o godzinie 18.

Taki sposób rozliczeń rezerw między bankami jest absolutnie kluczowy, gdyż powoduje, że banki mogą posiadać rezerwy wielokrotnie mniejsze niż posiadane depozyty pieniężne klientów, bowiem w praktyce (jeśli nie dzieje się nic niezwykłego) strumienie przelewów pomiędzy dowolnymi dwoma bankami są przeciętnie przybliżonej wielkości (równoważą się). Dlatego właśnie obecnie funkcjonujący system bankowy jest określany jako system rezerwy cząstkowej (fractional-reserve banking), czyli taki, w którym wartość rezerw, jakie posiadają banki, jest wielokrotnie mniejsza od wartości depozytów ich klientów.

Wiele banków i wiele przelewów

Gdy jest wiele banków, to sytuacja wygląda analogicznie, tylko że rozliczenia rezerw (fixing) pomiędzy bankami są wielostronne: każdy bank musi się rozliczyć z każdym. Natomiast mechanizm dokonywania przelewów pieniędzy z konta na konto pomiędzy bankami (którym to przelewom towarzyszą transfery rezerw), jest dokładnie taki sam. System ELIXIR, obsługujący m.in. rozliczenia rezerw, wykonuje je w tak zwany sposób macierzowy (Górski, 2018), czyli robi to zbiorczo, na raz, w odniesieniu do wszystkich rozliczających się w danej sesji banków. Taki sposób rozliczeń jeszcze bardziej redukuje ilość rezerw, jakich banki potrzebują do bieżących rozliczeń.

Przelewy wewnątrz jednego banku

Jeśli chodzi o przelewy pomiędzy kontami w tym samym banku (na przykład z banku A do banku A lub z banku B do banku B), to te przelewy nie wiążą się z rozliczaniem rezerw, bowiem banki same sobie rezerw nie muszą przekazywać, gdyż bilans tych operacji byłby zerowy, podobnie jak wyjmowanie czegoś z kieszeni i potem wkładanie z powrotem. Tłumaczy to fakt, dlaczego tego typu przelewy realizowane są prawie natychmiast oraz we wszystkie dni tygodnia. Im większy udział w rynku ma jakiś bank, tym więcej przelewów, jakie są mu zlecane, jest wykonywanych pomiędzy rachunkami funkcjonującymi w nim samym.

Skąd, dokąd i kiedy płyną pieniądze?

W polskim systemie bankowym, według danych publikowanych przez Krajową Izbę Rozliczeniową, codziennie wykonywanych jest (za pośrednictwem systemu ELIXIR) około 5 milionów przelewów na kwotę około 15 mld zł.

Powodów do ich wykonywania jest bardzo wiele: płatności kartami debetowymi i kredytowymi w sklepach, restauracjach, kinach, punktach usługowych itd. (już ok. połowa takich płatności jest wykonywana w ten sposób), płatności za zakupy w Internecie. Powyższe dotyczyło ludzi. Znaczny udział w wartości i liczbie przelewów mają firmy w ramach rozliczeń między sobą (transakcje B2B).

 

Istnieją też przelewy, które są wykonywane w określone dni miesiąca i w konkretnych „kierunkach”. Należą do nich: wypłaty pensji pracownikom (zwykle pod koniec miesiąca), wypłaty emerytur (5 dnia każdego miesiąca), wypłaty świadczeń „500+” (w drugiej połowie miesiąca), płatności składek ZUS (10 i 15 dzień miesiąca), podatku PIT i CIT (20 dzień miesiąca), podatku VAT i akcyzy (25 dzień miesiąca) itd. Sekwencja tych przepływów pieniędzy powtarza się w każdym kolejnym miesiącu.

Czynnikiem mocno stabilizującym (wyrównującym) wszelkie przepływy pieniędzy pomiędzy bankami jest fakt, że każdy klient banku (człowiek, firma, wszelkie inne podmioty) z reguły, w przybliżeniu, tyle samo pieniędzy zarabia (otrzymuje) jak i wydaje.

Jak wiemy, banki nie tylko przechowują pieniądze, ale także je kreują – przede wszystkim poprzez udzielanie kredytów. Jeśli wszystkie banki dokonywałyby takiej kreacji w tempie proporcjonalnym do ich wielkości (a tak w istocie najczęściej jest), to nie powinno to zaburzać zrównoważenia przepływów pieniędzy między nimi.

Do czego bankom potrzebne są rezerwy – podsumowanie i zapowiedź kolejnych tematów

Banki potrzebują rezerw przede wszystkim do codziennych rozliczeń z innymi bankami. Rozliczenia te opisaliśmy szczegółowo w kilku poprzednich rozdziałach. Takie jest w praktyce jedno z podstawowych „przeznaczeń” rezerw.

Ogólnie rzecz biorąc (i zapowiadając tematy poruszane w dalszej części), to właśnie rezerwy są dla banków „prawdziwą walutą”, gdyż są one stosowane nie tylko w rozliczeniach z innymi bankami, ale także w rozliczeniach z budżetem (instytucjami państwowymi), bankiem centralnym oraz w transakcjach międzynarodowych. Aktywa banków wyceniane są w rezerwach. Jeśli więcej niż zwykle klientów jakiegoś banku będzie chciało wypłacić gotówkę, to bank ją uzyska zamieniając na nią w NBP właśnie rezerwy.

W poprzednim rozdziale opisaliśmy przepływy pieniędzy, jakie mają miejsce w systemie bankowym pomiędzy bankami. Z opisu tego wynika, że jeśli sytuacja w systemie bankowym jest stabilna, to strumień pieniędzy, jakie wpływają do dowolnego banku, jest w dobrym przybliżeniu takiej samej wielkości jak strumień pieniędzy, jakie z niego wypływają (ilustruje to rysunek 4). Wynika z tego, że płynące w przeciwnych kierunkach strumienie rezerw, które towarzyszą strumieniom pieniędzy, też są podobnej wielkości. Będziemy to nazywać równoważeniem się przepływów rezerw. To równoważenie się powoduje, że ilość rezerw, jakich każdy bank (a więc i cały system bankowy w danym kraju) potrzebuje do bieżących rozliczeń z innymi bankami, jest, w porównaniu z wartością depozytów, jakie posiada, bardzo niewielka. Potwierdzają to dane dotyczące całego polskiego systemu bankowego, w którym ulokowano 1262 mld zł depozytów pieniężnych, podczas gdy kwota rezerw całkowitych, jaka w nim funkcjonuje (jest w posiadaniu polskich banków), to jedynie 61 mld zł (4,8%). A więc polskie banki potrzebują około 20 razy mniej rezerw niż mają depozytów, aby rozliczać się ze sobą nawzajem.

W rzeczywistości do tych rozliczeń potrzebują ich jeszcze mniej, bo na poziom odsetka rezerw całkowitych w stosunku do depozytów (4,8%) wpływa też konieczność utrzymywania przez banki minimalnej ilości rezerw całkowitych w ilości 3,5% (rezerwa obowiązkowa) w stosunku do depozytów. Trudno powiedzieć, ile rezerw funkcjonowałoby w polskim systemie bankowym, aby banki miały ich wystarczającą ilość do wzajemnych rozliczeń, bez wymogu posiadania rezerw obowiązkowych, ale na pewno wyraźnie mniej niż 4,8%.

Opisaliśmy powyżej, do czego rezerwy służą. A do czego na pewno nie służą? Otóż rezerwy nie służą do pożyczania ich klientom banków. Banki nie pożyczają im rezerw (Sheard, 2013). Banki pożyczają pieniądze, które tworzą z niczego. Temat ten będzie szczegółowo omówiony w kolejnych rozdziałach.

Pożyczanie rezerw na rynku międzybankowym

Co się stanie, gdy jakiemuś bankowi zabraknie rezerw? Będzie je wtedy musiał pożyczyć od podmiotu, który dysponuje nadmiarem rezerw, a więc na przykład od innego banku. Pożyczki te zawierane są na tzw. pożyczkowym rynku międzybankowym (interbank ­lending market).

Z formalnego punktu widzenia nie są to pożyczki ale depozyty rezerw wnoszone przez jeden bank i przyjmowane przez drugi, ale, zgodnie z tym co przyjęto w literaturze (np. Górski, 2018), operacje te można traktować jako pożyczki (bank wnoszący depozyt jest pożyczkodawcą, a przyjmujący go jest pożyczkobiorcą). Dalej będziemy pisać właśnie o „pożyczkach” na rynku międzybankowym, bo będzie to bardziej zrozumiałe. Podobną konwencję stosuje się w branżowej literaturze anglojęzycznej, w której w takich sytuacjach pisze się o pożyczkach na rynku międzybankowym (interbank lending market).

Jak pamiętamy, gdy bank pożycza pieniądze ludziom lub firmom, to tworzy te pieniądze z niczego. Jednak na rynku międzybankowym obowiązują inne reguły: pożycza się na nim nie pieniądze, ale rezerwy, a podmiot, który je innym pożycza, musi je posiadać – nie może ich stworzyć. Banki nie maja bowiem prawa do tworzenia z niczego rezerw – prawo to jest zarezerwowane tylko dla NBP.

Wśród pożyczkodawców na rynku międzybankowym są nie tylko banki (które akurat mają nadmiar rezerw), ale także budżet, na którego konto trafiają rezerwy z podatków i innych opłat, i który tych środków nie wydaje od razu. I zanim je wyda, to „rzuca” je na rynek międzybankowy, aby jeszcze trochę na nich zarobić (NBP, 2019a).

Istnieją trzy podstawowe rodzaje pożyczek rezerw: (i) pożyczki niezabezpieczone, czyli bez zastawu, na które przypada 38% obrotów na polskim rynku pożyczek międzybankowych, (ii) transakcje warunkowe (repo, SBB, BSB) – 49% obrotów, (iii) swapy walutowe – 13% obrotów. Źródło: wykres 5.1.8 opublikowany w NBP (2018).

Co do okresów, na które udzielane są te pożyczki, to jeśli chodzi o pożyczki niezabezpieczone, zdecydowanie przeważają pożyczki typu ON (overnight), czyli na jedną noc, na które przypada aż 91% obrotów. Pożyczki na okresy do 3 tygodni to 5% obrotów. Natomiast pożyczanie rezerw na okresy 1 miesiąca, 2 miesięcy, 3 miesięcy, 6 miesięcy, itd. w ogóle nie jest obecnie w Polsce praktykowane. Pozostałe 4% obrotów to pożyczki na niestandardowe okresy. Źródło: Tabela 5.1.4 opublikowana w NBP (2018).

Jakie jest obecnie przeciętne oprocentowanie pożyczek rezerw na rynku międzybankowym? Odpowiedź na to pytanie dają wskaźniki WIBOR, WIBID i stawka POLONIA.

Najbardziej popularnym z nich, choć (jak zobaczymy dalej) jest to popularność „niezasłużona”, jest WIBOR (Warsaw Interbank Offered Rate). Wskaźnik ten to średnia z deklaracji banków, na jaki procent chciałyby one pożyczać rezerwy innym bankom. Dla transakcji ON wynosi on obecnie 1,54%. Wskaźnik ten ma jednak pewne „słabości”: (i) nie dotyczy rzeczywistych transakcji, ale ewentualnych, potencjalnych, (ii) dane, które są podstawą do jego obliczania, podaje jedynie 11 banków, (iii) dotyczy deklaracji potencjalnych pożyczkodawców a nie pożyczkobiorców i dlatego jest zawyżony. I rzeczywiście, gdy weźmiemy deklaracje potencjalnych pożyczkobiorców, to okazuje się, że opisujący ich preferencje wskaźnik WIBID (Warsaw Interbank Bid Rate) ma obecnie wartość 1,27%, czyli jest zdecydowanie niższy.

Kolejny wskaźnik dotyczący oprocentowania pożyczek rezerw na rynku międzybankowym to stawka POLONIA, która podaje przeciętne oprocentowanie rzeczywiście udzielonych pożyczek niezabezpieczonych typu ON. Wynosi ona 1,38% (czyli mniej niż WIBOR a więcej niż WIBID, co jest zrozumiałe). Jednak i ten wskaźnik nie jest bez wad, bo dane do jego obliczania podaje jedynie 21 banków, przez co dotyczy on tylko niecałej połowy obrotów pożyczek typu ON.

Podane powyżej wskaźniki WIBOR ON (1,54%), WIBID ON (1,27%) i POLONIA (1,38%) to średnie z okresu 6 miesięcy: luty – lipiec 2019.

Wspólną „niedoskonałością” wszystkich tych trzech wskaźników jest to, że dotyczą one wyłącznie pożyczek niezabezpieczonych, które, jako bardziej ryzykowne, są wyżej oprocentowane niż pożyczki zabezpieczone.

Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?