Pacyfik i Euroazja. O wojnie.

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Zdolności uderzeniowe USA i Chin różnią się w sposób znaczący336. Amerykanie opierają je na samolotach i lotnictwie pokładowym oraz rakietach manewrujących337. Chiny na rakietach balistycznych (głównie wystrzeliwanych z trudnych do wykrycia i zniszczenia mobilnych wyrzutni) oraz, w mniejszym stopniu, na rakietach manewrujących, wystrzeliwanych przez samoloty, okręty i okręty podwodne338. W najmniejszym stopniu Chiny polegają natomiast na swoim lotnictwie uderzeniowym. Zatem amerykańskie możliwości w dużym uproszczeniu byłyby uzależnione od zdolności samolotów do osiągnięcia punktów użycia uzbrojenia, co w większości przypadków wymagałoby pokonania zintegrowanej, nowoczesnej i wielo- warstwowej (w terminologii wojskowej – IADS339) obrony chińskiej na kontynencie i wtargnięcia głęboko w terytorium Chin. To bardzo trudne zadanie, zważywszy na ogromne dystanse na Zachodnim Pacyfiku w korelacji z małą na razie liczbą amerykańskich platform uderzeniowych klasy stealth, zdolnych do penetracji nowoczesnej zintegrowanej obrony powietrznej, zbyt krótkim zasięgiem większości samolotów amerykańskich, strukturą obecnego i przyszłego lotnictwa taktycznego USA (za mało samolotów o dużym zasięgu340) oraz rosnącą chińską zdolnością do niszczenia wysuniętych baz i lotniskowców, z których Amerykanie mogliby dokonywać operacji lotniczych przeciw siłom chińskim. Atakowanie zaś celów ruchomych lub umocnionych rakietami manewrującymi dalekiego zasięgu (Tomahawk) czy nawet inną bronią precyzyjną z oddalenia (stand-off) jest mniej efektywne bojowo.

Ponadto chińskie rakiety balistyczne mają krótki okres przelotu do osiągnięcia celu341, co zredukowałoby czas na reakcję i obronę, utrudniło i czyniło coraz bardziej skomplikowane systemy obrony bardzo drogimi. Jedna antyrakieta jest droższa342 niż rakieta balistyczna, a zasoby Chin są ograniczone i muszą być dyslokowane tylko do obrony najważniejszych, punktowych miejsc. Zważywszy na rosnące liczby rakiet w arsenale Chin, możliwy jest zatem tzw. atak saturacyjny, czyli taki, który intensywnością (dziesiątki i setki rakiet w krótkim czasie)343 pokona drogie systemy namierzania i zwalczania rakiet balistycznych. W tej chwili obserwujemy dominację ofensywną broni balistycznych nad zdolnościami defensywnymi do ich zwalczania344. Zatem teoretycznie najlepszą metodą jest niszczenie wyrzutni (kill the archer, not the arrow), ale jest to zadanie bardzo trudne ze względu na mobilność chińskich wojsk rakietowych, ich preferowaną lokalizację (góry i tunele), nowoczesną i zintegrowaną obronę powietrzną oraz samą liczbę (liczoną w tysiącach) wyrzutni i rakiet.

Koncepcja wojny powietrzno-morskiej nakazuje podjąć akcje obronne przed atakiem rakietowym: obrona rakietowa punktowych

najważniejszych miejsc wobec niesaturacyjnych, niedużych ataków345, umocnienie lądowych baz i lotnisk, rozproszenie baz i lotnisk w regionie, stworzenie fałszywych celów oraz poszerzenie zdolności do szybkiej naprawy pasów i urządzeń346. Poważny problem stoi przed Marynarką Wojenną USA: jak uchronić lotniskowce i operujące z nich lotnictwo pokładowe przed zniszczeniem przy jednoczesnym prowadzeniu operacji bojowych blisko wybrzeży Chin347? Sam fakt pozostawania w ruchu na morzu czyni je niełatwymi celami, ale Chińczycy, według coraz bardziej wiarygodnych źródeł348, opanowali metodę niszczenia lotniskowców będących w ruchu na morzu z bardzo dużej odległości, co jest nie lada wyczynem technologicznym (m.in. pocisk balistyczny DF21F). Jeśli to prawda, to w chwili obecnej obrona lotniskowców musiałoby polegać na relatywnie niewielkiej, a na pewno wyczerpywalnej liczbie antyrakiet okrętów osłony grupy bojowej oraz zakłócaniu skomplikowanego procesu namierzania i naprowadzania pocisków na ruchomy cel (co w amerykańskim żargonie wojskowym nazywa się breaking the kill chain)349.

3.4.3. Lotnictwo

Co najmniej dyskusyjna jest obecnie zdolność lotnictwa USA do penetracji nowoczesnej, zintegrowanej obrony powietrznej Chin i uderzania na cele w głębi tego kraju350. Obrona ta jest zlokalizowana przede wszystkim na wybrzeżu i w okolicach Pekinu. Omawiana już wyżej asymetryczność teatru operacji, wynikająca z geografii oraz systemów bojowych, powoduje, że Amerykanie nie są w stanie przeprowadzić bardzo szybkiego uderzenia na dowolny cel (wymagający np. według danych z rozpoznania natychmiastowego uderzenia) w Chinach bez długich przygotowań (planowania, tankowania w powietrzu, przebicia się przez obronę oraz zaraz potem użycia poddźwiękowych rakiet manewrujących lub innych wolno lecących pocisków, odpalanych z pewnej odległości od celu (tzw. stand off), rzadziej bezpośrednio nad celem. Tymczasem strona chińska może to uczynić dosłownie od razu.

Słabością w obronie powietrznej Chin jest rozległość granic państwa. Gdyby istniała możliwość wyprowadzania uderzeń lotniczych nie tylko z kierunku morza, znacząco ułatwiłoby to operacje bojowe przeciw Chinom, a w szczególności do uderzeń z kierunku północno-wschodniego (nad terytorium Rosji).

3.4.4. Kontrola morza i wojna podwodna

Zgodnie z koncepcją wojny powietrzno-morskiej jednym z celów prowadzących do zwycięstwa jest kontrola przestrzeni morskiej przez USA oraz uniemożliwienie Marynarce Wojennej Chin obecności na morzach. Już teraz Państwo Środka w pierwszym łańcuchu wysp dysponuje potężnymi możliwościami351, w tym monitorowania sytuacji i utrzymywania odpornej i stałej świadomości sytuacyjnej opartej na bezpilotowych dronach, okrętach oraz satelitach w kosmosie, jak również sensorach podwodnych do wykrywania i zwalczania okrętów podwodnych przeciwnika352. Chiny intensywnie usiłują uzyskać dominację w tej domenie także w drugim łańcuchu wysp. W zakresie wojny podwodnej przewagę mieliby jednak Amerykanie, dysponujący najnowocześniejszą flotą podwodną na świecie z doskonale przygotowanym personelem, akustycznie cichszą o rząd wielkości353. W razie wojny pierwszym jej zadaniem byłoby zwalczanie chińskich okrętów podwodnych, zaminowanie wejść do chińskich portów, neutralizacja sensorów, rurociągów i kabli komunikacyjnych w wodach przybrzeżnych Chin, co zresztą wymagałoby sporej pracy wywiadowczej jeszcze przed wybuchem otwartego konfliktu. Po pokonaniu i „zrolowaniu” chińskiej architektury A2AD do większego udziału w bombardowaniu celów w Chinach kontynentalnych zostałoby przeznaczone lotnictwo pokładowe z lotniskowców oraz okręty nawodne, które bez neutralizacji zdolności A2AD mogłyby być zniszczone podczas ryzykownych operacji blisko wybrzeży Chin.

Ewentualna wojna podwodna w XXI wieku będzie miała istotne znaczenie dla kontroli morza lub uniemożliwienia przeciwnikowi korzystania z niego. W ramach tzw. wertykalnego poszerzenia działań morskich wraz z rozwojem technologii w XX wieku w wojnie morskiej obok samolotów pojawiły się okręty podwodne, a w późniejszym czasie satelity umieszczane na orbicie, a następnie już w XXI wieku dołączyły do nich drony bezpilotowe, zdolne do długotrwałego patrolowania ogromu wód mórz i oceanów, polujące na okręty podwodne.

Obecnie Chiny planują użycie konwencjonalnej floty okrętów podwodnych do obrony wybrzeża i własnych portów, przecinania linii komunikacyjnej przeciwnika, a pomiędzy pierwszym a drugim łańcuchem wysp aż po kres Morza Filipińskiego do trudnego zadania atakowania lotniskowcowych grup bojowych US Navy. Ponadto zamierzają przeznaczyć swoje okręty do ofensywnych operacji minowania oraz wywiadu elektronicznego i akustycznego. Prócz tego PLAN dysponuje okrętami nuklearnymi przenoszącymi pociski balistyczne, zapewniające szanse Chinom na atak odwetowy, co w ujęciu strategicznym ma dawać poczucie odporności na amerykański atak nuklearny. Jednocześnie okręty chińskie nie dysponują na razie nowoczesnymi zdolnościami zwalczania okrętów podwodnych przeciwnika. Amerykanie używają swojej potężnej floty podwodnej (w pełni nuklearnej) przede wszystkim do zwalczania innych okrętów podwodnych i prowadzenia rozpoznania elektronicznego oraz do zwalczania celów lądowych rakietami manewrującymi, a także oczywiście do wystrzeliwania rakiet balistycznych na wypadek wojny nuklearnej, co jest czynnikiem odstraszania potencjalnego przeciwnika od próby eskalacji nuklearnej. W chwili obecnej flota podwodna USA dysponuje swobodą operowania nawet w wodach przybrzeżnych Chin i jest to bodajże największa przewaga USA ze wszystkich obszarów rywalizacji z Chinami w ramach ewentualnej wojny powietrzno-morskiej.

Obecnie Chiny stoją przed dylematem, czy rozwijać podwodną flotę nuklearną w celu próby przebicia się przez amerykańską odległą blokadę na Malakce i cieśninach indonezyjskich, zamykających dostęp do Oceanu Indyjskiego i odcinających linie komunikacyjne Chin na tym Oceanie, oraz – w drugiej kolejności – czy rozwijać zdolności uderzeń rakietami manewrującymi z okrętów podwodnych na cele lądowe.

Przy bliższej analizie geografii morskiej na Zachodnim Pacyfiku można dojść do wniosku, że mamy do czynienia z dwoma środowiskami dla prowadzenia wojny podwodnej. Pierwsze to płytkie wody przybrzeżne wzdłuż wybrzeża Chin – Morze Żółte, Wschodniochińskie oraz północna część Morza Południowochińskiego. Cechami wybrzeża są złe (trudne, głośne, utrudniające wykrywanie okrętów podwodnych) warunki akustyczne, przestrzeń powietrzna blisko Chin kontynentalnych, gdzie lotnictwo Państwa Środka może dominować albo przynajmniej uniemożliwić przewagę powietrzną przeciwnikowi, co ma ogromne znaczenie dla możliwości przetrwania w tych wodach okrętów podwodnych354. Drugim rodzajem środowiska dla wojny podwodnej są głębokie wody Morza Filipińskiego pomiędzy pierwszym a drugim łańcuchem wysp i w południowej części Morza Południowochińskiego. Tam panują doskonałe warunki dla wojny podwodnej (jest cicho, akustycznie łatwiej wykryć okręt podwodny, a i przestrzeń powietrzna na pewno nie będzie kontrolowana przez lotnictwo chińskie z powodu pokaźnej odległości od kontynentu).

Tajwan jest wysunięty z pierwszego łańcucha wysp w kierunku Chin właściwych, co oznacza, że nietrudno będzie zdominować przestrzeń powietrzną Tajwanu, operując z Chin. Trzy główne wyjścia morskie z pierwszego do drugiego środowiska wojny podwodnej to: Riukiu na północny wschód od Tajwanu, cieśnina Luzon na południowy wschód od Tajwanu i na południe głęboko w kierunku akwenu Morza Południowochińskiego, pomiędzy Wietnamem a Filipinami355.

 

Jak już wspomniano, zadaniem Chin w wojnie będzie obrona własnych portów oraz przecinanie komunikacji amerykańskiej i japońskiej, w tym handlowej i logistycznej, ze szczególnym uwzględnieniem agresywnej, ofensywnej operacji minowej356. Drugim zadaniem będzie uniemożliwienie udziału USA w przyjściu z pomocą sojusznikom w razie wojny tychże z Państwem Środka (przede wszystkim chodzi o Tajwan, lecz nie tylko). W pierwszym środowisku (blisko wybrzeża Chin, w niełatwych akustycznie wodach, gdzie trudniej będzie wykryć przez dysponujące przewagą siły amerykańskie chińskie okręty) będzie to polegało na zwalczaniu amerykańskiej floty podwodnej blisko samych Chin. W drugim raczej będzie polegało na zwalczaniu floty nawodnej, w tym w szczególności lotniskowcowych grup bojowych. Amerykanie z kolei będą czatować na przeciwnika blisko jego portów oraz wokół Tajwanu, wykorzystując swoją ogromną przewagę technologiczną oraz taktyczną w wojnie podwodnej.

Polowanie na amerykańskie (i japońskie) lotniskowce będzie trudnym wyzwaniem. Po pierwsze, okręty podwodne muszą wydostać się przez wąskie przejścia pierwszego łańcucha wysp, narażając się na wykrycie – podobnie jak okręty sowieckie w czasie zimnej wojny musiały przejść pomiędzy Islandią a Wielką Brytanią, co kończyło się ich wykryciem dzięki sieci amerykańskich sensorów. Po drugie, muszą mieć zdolności do namierzania lotniskowców na pełnym morzu. Sensory umieszczone na Filipinach i w Wietnamie oraz akustyczne boje morskie powinny wykryć chińskie okręty. Istnieje jednak ryzyko, że w obliczu zarysowującego się kryzysu grożącego wojną, okręty chińskie wyjdą prewencyjnie poza pierwszy łańcuch wysp, niewykryte przez systemy rozpoznawcze USA. To wymusi manewry unikowe i obronne lotniskowcami oraz spore dodatkowe zadania dla eskorty grup bojowych lotniskowców357.

Co do namierzania okrętów nawodnych USA z dużych odległości, Chińczycy mają już radary obserwujące cele poza linią horyzontu, które niemal w czasie rzeczywistym namierzają ruch okrętów na Zachodnim Pacyfiku, także w tym dalszym, drugim środowisku wojny podwodnej. Przy czym w trakcie działań wojennych mogą być one zniszczone przez Amerykanów, próbujących zlikwidować chiński system świadomości sytuacyjnej i dowodzenia, co też będzie się wiązało z oceną ryzyka eskalacji przed podjęciem takiej decyzji.

Zadaniem Amerykanów, wraz z rosnącą rywalizacją strategiczną będzie ścisłe prewencyjne śledzenie każdego okrętu chińskiego wychodzącego z portu i zmierzającego w kierunku drugiego środowiska operacji, czyli na Morze Filipińskie i Południowochińskie, aż po drugi łańcuch wysp, gdyż to daje spore szanse szybkiego wygrania wojny – przynajmniej w wymiarze wojny podwodnej – i zredukuje poważnie ryzyko grożące najważniejszym okrętom floty i jej zdolnościom do projekcji siły, czyli lotniskowcom358.

3.4.5. Dyslokacja wojsk i zdolności

Pod pieczą Amerykańskiego Dowództwa Pacyfiku (PACOM) znajduje się 169 milionów kilometrów kwadratowych w obszarze Azji i Pacyfiku, skupiające 50% populacji świata. Na tym terenie znajduje się kolejnych sześć największych sił zbrojnych świata i trzy największe gospodarki świata. Obszar ten koncentruje 35% handlu zagranicznego USA (550 miliardów USD), zamieszkuje go trzydzieści sześć narodów, obejmuje on pięć państw sprzymierzonych z USA (Australia, Japonia, Korea Południowa, Filipiny, Tajlandia). Aktualnie Stany Zjednoczone utrzymują w obszarze podlegającym Dowództwu PACOM 330 tysięcy personelu wojskowego na Pacyfiku, w tym pięć lotniskowcowych grup uderzeniowych, co daje 180 okrętów i 1500 samolotów bojowych, dwie trzecie stanu osobowego Korpusu Piechoty Morskiej i pięć uderzeniowych brygad sił lądowych (US Army)359. Zgodnie z zapowiedziami kolejnych sekretarzy obrony wkrótce 60% sił zbrojnych USA zostanie przebazowanych na obszar Zachodniego Pacyfiku.

Według stanu na sierpień 2015 roku dyslokacja wojsk USA zdaje się wciąż nieadekwatna do zadania, jakim jest przywrócenie zdolności do niezakłóconej projekcji siły w regionie i do pokonania Chin w ewentualnej wojnie. To słabość, która zachęca do testowania zaufania sojuszników co do jakości gwarancji bezpieczeństwa udzielonych przez USA i wykazywania, że jednak Amerykanie jako słabi nie obronią ich w przypadku konfliktu360 z Chinami. Olbrzymie dystanse na Zachodnim Pacyfiku wymuszają, by wszystkie jednostki pokonywały olbrzymie odległości, co zwłaszcza w przypadku sił morskich zajmuje dni i tygodnie, a uzupełnienia z innych teatrów operacyjnych (np. Atlantyku) jeszcze dłużej. Wrażliwość lotniskowców na zniszczenia oraz krótki zasięg bojowy samolotów pokładowych powoduje, że dysponujący przewagą uderzeniową Chińczycy wyłączyliby w początkowym okresie konfliktu lotniskowce i ich lotnictwo pokładowe z działań operacyjnych, więc nie bierze się ich pod uwagę przy planach na pierwsze dni konfliktu361. Konfrontacja byłaby zupełnie inna niż te, do których przyzwyczaili się Amerykanie. Odbywałoby się z dużą intensywnością, w warunkach nieprzerwanego oddziaływania bojowego przeciwnika, a siły zbrojne USA nie byłyby przygotowane do działania w takim środowisku. Ogromne odległości na Zachodnim Pacyfiku oraz wspomniane ograniczenia systemów bojowych mogłyby spowodować, że Amerykanie w przypadku konfliktu o dużej intensywności mogliby cierpieć na niedobory amunicji precyzyjnej i części zamiennych oraz np. sensorów. Wystąpiłby zapewne zator logistyczny, spowodowany głównie ruchem okrętów zawijających do portów w celu uzupełnienia paliwa oraz amunicji precyzyjnej (przede wszystkim rakiet).

Bazy USA na Zachodnim Pacyfiku dzielą się na trzy rodzaje:

• główne bazy operacyjne (main operating bases), takie jak np. Baza Powietrzna Sił Powietrznych Kadena na Okinawie lub baza Sił Powietrznych Andersen na wyspie Guam, gdzie stacjonują i operują znaczące siły USA oraz znajdują się ogromne magazyny materiałów wojennych;

• wysunięte bazy operacyjne (forward operating sites), charakteryzują się małą i raczej mało widoczną obecnością personelu i sprzętu wojskowego i tylko okresowo pojawiają się w nich na ćwiczenia jednostki amerykańskie. Przykładem takiej bazy jest port Sembawang w Singapurze;

• bazy wspólne z sojusznikami (cooperative security locations): porty, bazy i lotniska wykorzystywane na co dzień przez sojuszników, do których jednak Amerykanie mają umożliwiony dostęp na wypadek konieczności przerzucenia sił bojowych i środków; są one preferowane w planach koncepcji wojny powietrzno-morskiej362. Przykładem są bazy w Australii (Darwin i Tindal). Najważniejszą bazą o rosnącym znaczeniu na Zachodnim Pacyfiku dla Stanów Zjednoczonych jest zespół instalacji, portu i lotniska na wyspie Guam, która ma być w niedalekiej przyszłości bezapelacyjnie najważniejszą bazą USA w regionie. Wyspa położona jest pomiędzy Azją Północno-Wschodnią, gdzie znajduje się obecnie większość amerykańskiej infrastruktury wojskowej, a Azją Południowo-Wschodnią, gdzie jest najwięcej wyzwań w zakresie bezpieczeństwa. Z punktu widzenia operacji morskich Guam jest niemal idealnie położona.

Co ważne, jako że należy do Stanów Zjednoczonych, nie zachodzi potrzeba uzgadniania planów wojskowych względem wyspy z sojusznikami363. Guam znajduje się 14 godzin lotu bliżej Azji Wschodniej i pięć–siedem dni okrętowego rejsu bliżej niż inne bazy USA na Pacyfiku, poza bazami w Japonii i Korei Południowej. W jej pobliżu znajduje się poligon bombowy. Na wyspie ulokowano też doskonały głęboki port dla okrętów i istnieje możliwość dalszej jego rozbudowy. Na wyspie jest także największy magazyn paliwa lotniczego w regionie (na 66 milionów galonów) i największy magazyn bomb na Pacyfiku (100 000 sztuk) oraz magazyny morskie na nuklearne i konwencjonalne uzbrojenie floty i jej lotnictwa pokładowego364.

Ponadto Guam jest położony na skrzyżowaniu wszystkich dróg morskich Azji i Pacyfiku365. Pomimo tego, że bazy w Japonii i Korei Południowej leżą bliżej potencjalnego przeciwnika (Guam znajduje się na przykład trzy razy dalej od Tajwanu – 1200 mil – niż Okinawa), to okręt płynący z prędkością 25 węzłów z portu na Guam potrzebuje jedynie około dwa i pół dnia, by dotrzeć do Cieśniny Tajwańskiej, podczas gdy tylko jeden dzień z portów na Filipinach. Lotniskowiec do Cieśniny Tajwańskiej płynie ponad siedemnaście dni z USA, z Oceanu Indyjskiego około tygodnia, ponad dwanaście dni z Hawajów, a z Guam tylko trzy–pięć dni. Natomiast przewagą bazy na Guam jest to, że pozostaje poza zasięgiem większości, lecz już nie wszystkich, systemów uderzeniowych Chin. Negatywną stroną jest panująca w tym rejonie, często niesprzyjająca operacjom wojskowym, pogoda – tajfuny. Atomowe okręty podwodne płyną z Guam pięć dni, by dotrzeć do mórz przybrzeżnych Azji Wschodniej, podczas gdy aż ponad piętnaście dni z bazy okrętów atomowych w San Diego w kontynentalnych Stanach Zjednoczonych. Na Guam znajduje się ponadto ogromny magazyn ze sprzętem i zapasami wojskowymi dla wojsk lądowych i piechoty morskiej w ramach tzw. prepositioning, w tym także dla baz zlokalizowanych na wyspach Sai- pan (na Marianach) i Diego Garcia na Oceanie Indyjskim.

Mapa nr 3.6. (patrz wkładka kolorowa)

Poglądowe odległości na Północnym i Zachodnim Pacyfiku

Baza lotnicza Andersen na Guam jest najważniejszą bazą operacyjną na Pacyfiku i może przyjąć wszystkie samoloty z inwentarza sił zbrojnych USA. Z wyspy operują bezpilotowce rozpoznania operacyjnego Global Hawk366. Planuje się przebazowanie tam na stałe całej eskadry atomowych okrętów podwodnych oraz połowy oddziałów piechoty morskiej z Okinawy na Guam. Wkrótce dołączy na wyspę trzy–sześć okrętów podwodnych, co spowoduje, że w niedalekiej przyszłości aż jedna piąta wszystkich amerykańskich okrętów podwodnych będzie tam stacjonować. Budowane są hangary dla trudno wykrywalnych (stealth) dla radarów bombowców strategicznych B2, całej eskadry bombowców strategicznych B52 i dla bezpilotowców Global Hawk. Buduje się także stanowiska obrony antyrakietowej THAAD i PAC3367.

Bazy amerykańskie w Japonii mają z kolei kluczowe znaczenie przede wszystkim ze względu na wagę sojusznika japońskiego dla utrzymania przez USA korzystnego systemu sojuszy i równowagi w regionie oraz ze względu na to, jak stratedzy chińscy pozycjonują je w systemie bezpieczeństwa w regionie. Mają więc znaczenie strategiczne. Z punktu widzenia operacyjnego kluczowa jest ich bliskość do potencjalnych punktów zapalnych, do centrum decyzyjnego Chin, czyli Pekinu i Szanghaju, oraz do najważniejszych mórz przybrzeżnych Azji. Japonia i jej bazy oferują umiarkowaną głębię strategiczną w północno-wschodniej części kraju, co w wypadku wojny z Chinami powinno jednak umożliwić Stanom Zjednoczonym przerzucanie tamtędy wojsk i sprzętu z kontynentu amerykańskiego. Bazy na wyspach w archipelagu Riukiu oferują wyśmienitą możliwość śledzenia i namierzania całego ruchu okrętów i statków chińskich, w tym okrętów podwodnych, chcących wydostać się na pełen Pacyfik. Najważniejsza w archipelagu Riukiu jest baza na Okinawie, będąca notabene największą bazą powietrzną poza kontynentalnymi Stanami Zjednoczonymi. W samej Japonii kluczowy jest port morski Yokosuka – jedyny poza terytorium USA port macierzysty lotniskowca amerykańskiego. To z tego portu w czasie kryzysu tajwańskiego w 1996 roku przypłynął lotniskowiec, by pokazać Chinom determinację Stanów Zjednoczonych w obronie interesów Tajwanu.

Analitycy chińscy wnikliwie analizują bazy USA w regionie. W ich ocenie Japonia jest niezbędna do operacji amerykańskich w morzach przybrzeżnych jako zaplecze logistyczne dla floty operującej w pierwszym łańcuchu wysp, zapewnia bowiem porty dla okrętów z systemami AEGIS zabezpieczającymi obronę antybalistyczną i powietrzną grup uderzeniowych lotniskowców, oraz dla lądowej infrastruktury krytycznej368. Yokosuka nie tylko jest jedynym portem macierzystym lotniskowca poza USA, ale także jedynym portem na zachód od Hawajów, gdzie można dokonywać wszystkich napraw tego ogromnego okrętu oraz uzupełnić jego zapasy. W tym zakresie jest to port wojenny ważniejszy nawet niż Guam. Drugim portem morskim w Japonii jest port Sasebo – druga największa baza morska, znajdująca się najbliżej Chin i blisko strategicznych linii komunikacyjnych do Korei Południowej, Rosji, Chin i w kierunku Morza Wschodniochińskiego, Szanghaju, Tajwanu i dalej na południe369.

3.5. Plany wojenne

Sama koncepcja operacyjna, aby być skuteczna, musi rozwiązywać zarysowane powyżej problemy operacyjne, z którymi borykają się siły zbrojne USA i ich sojusznicy w regionie. W koncepcji chodzi o to, jak prowadzić walkę na poziomie operacyjnym na Zachodnim Pacyfiku, tak by poradzić sobie z rozwijanymi chińskimi zdolnościami A2AD i tym samym osiągnąć właściwy układ sił na Pacyfiku, zarówno w czasie pokoju (poprzez samą możliwość wygrania konfrontacji w wyniku zastosowania koncepcji, co jest oceniane codziennie zarówno przez analityków w Chinach, jak i w innych państwach regionu), jak i w czasie wojny. Skuteczna koncepcja realizowałaby zatem (również w warunkach pokoju) zamiar strategiczny Stanów Zjednoczonych, jakim jest dominująca pozycja wojskowa w regionie, a tym samym rola arbitra sporów, gwaranta istniejących zasad i norm, które tworzą środowisko bezpieczeństwa korzystne dla USA. Koncepcja przedstawia, jak wyglądałaby konfrontacja, jakie byłyby główne teatry operacyjne i zakresy konfrontacji, zadania dla zaangażowanych sił, jak je wykonać oraz jakimi siłami. Równie istotnymi elementami są czas i tempo zadań, ich zgranie w czasie i przestrzeni, nadawanie priorytetu konkretnym celom operacyjnym, ich kolejność oraz tempo działań i ich intensywność370.

 

Jak się zakłada, większość sił zbrojnych USA w początkowej fazie starcia będzie poza teatrem operacyjnym371. W obliczu rosnącego napięcia najcenniejsze okręty, w tym lotniskowce372, muszą wyjść w pełne morze poza zasięg bojowy sił rakietowych i lotnictwa Chin. Inne, w tym okręty obrony powietrznej systemu AEGIS, muszą wyjść z portów na z góry ustalone stacje bojowe. Okręty podwodne zajmą stanowiska bojowe wzdłuż archipelagu Riukiu i w cieśninie Luzon oraz, jeśli to tylko będzie możliwe, wewnątrz pierwszego łańcucha wysp, przecinając chińskie linie komunikacyjne możliwie najbliżej chińskich portów. Jednostki walki cybernetycznej373 i elektromagnetycznej natychmiast przystąpią do działania – jeszcze przed rozpoczęciem tradycyjnie pojmowanego konfliktu zbrojnego374. Amerykańskie siły zbrojne muszą być więc w gotowości, tak aby pomimo znajdowania się w trudniejszej sytuacji, wynikającej z omawianej już wcześniej asymetrii sił oraz słabszej pozycji, jeśli chodzi o geografię wojskową, przetrwać początkowy atak i w miarę możliwości ograniczyć straty własne. Koncepcja wojny powietrzno-morskiej proponuje w tym zakresie szczegółowe rozwiązania, takie jak: modernizacja systemów wczesnego ostrzegania, by dać możliwie najwięcej czasu na reakcję obronną, umocnienie najważniejszych elementów baz (schrony, betonowe hangary, podziemne magazyny – zwłaszcza na wyspie Guam), opracowanie wojennych procedur naprawczych dla baz i lotnisk oraz szkolenie i utrzymywanie stanu gotowości ekip naprawczo-inżynieryjnych, błyskawiczne przygotowanie samolotów do uderzeń lotniczych, alternatywne przebazowanie na zaplecze kluczowych elementów systemu (w tym na pamiętające II wojnę światową lotniska na Tinian, Saipan i Palau), rozproszenie sił i środków oraz logistyki375.

Planiści amerykańscy nakazują niemal od razu wykonać uderzenie w rozbudowany system utrzymujący świadomość sytuacyjną sił zbrojnych i kierownictwa Chin, by „oślepić” dowództwo chińskie w ramach „nowoczesnej bitwy zwiadowczej”376. Na pierwszym miejscu zaatakowane zostałyby chińskie satelity oraz systemy bojowe zdolne do niszczenia satelitów amerykańskich. Potem radary umożliwiające obserwację poza linią horyzontu, systemy przekaźnikowe i komunikacyjne, podwodne kable i systemy komunikacji, w tym systemy cywilne oraz sensory. Jednocześnie Amerykanie sami próbowaliby ustanowić własną komunikację zastępczą opartą na dronach (bezpilotowce) działających w atmosferze, tak by nie być uzależnionym od kosmosu, oraz będą bronić własnych systemów rozpoznania w atmosferze (bezpilotowe drony i samoloty systemu AWACS) przed lotnictwem chińskim. Już teraz, wraz z wdrażaniem koncepcji, ćwiczą na morzu operacje bez korzystania z łączności satelitarnej377. W szczególności ważna będzie dla Stanów Zjednoczonych kwestia wyeliminowania chińskich systemów ISR, w tym rozpoznania i namierzenia celów na morzu poza linią horyzontu, bo to umożliwi dotychczas zagrożonym lotniskowcom działanie bliżej wybrzeża Chin, co przełoży się na częstsze uderzenia lotnictwa pokładowego na ważne cele w bliskości teatru wojny. To samo dotyczyć będzie lotnictwa taktycznego Sił Powietrznych, które będzie mogło z czasem operować z lotnisk w zachodniej Japonii i z Okinawy. Wraz z wygrywaniem bitwy zwiadowczej i „rolowaniem” („zduszaniem”) chińskiego systemu świadomości sytuacyjnej oś operacji może się przesuwać coraz bliżej Chin.

Wraz z nieustającym trwaniem ewentualnej bitwy zwiadowczej rozpoczęta zostałaby operacja przeciw systemom uderzeniowym Chin378, w szczególności tym o dalekim zasięgu, mająca na celu nie tyle zniszczenie, bo to może być trudne, ile supresję, czyli doprowadzenie do niemożności właściwego namierzenia i uderzenia w obawie przez natychmiastowym zniszczeniem przez Amerykanów. Jednocześnie Amerykanie zaczną sprowadzać posiłki oraz uzupełnienia ze Stanów Zjednoczonych do portów i baz wschodniej i północno-wschodniej Japonii. Aby to robić w miarę bezpiecznie, będą musieli zapewnić sobie w prawdopodobnej bitwie powietrznej nad Japonią dominację powietrzną nad tym państwem i Morzem Wschodniochińskim, co wcale nie będzie łatwe379.

Wygrana bitwa powietrzna nad Japonią i zniszczenie sporej części nowoczesnego chińskiego lotnictwa umożliwiłoby atak na Chiny z kierunku północno-wschodniego, gdzie obrona powietrzna, według planistów amerykańskich, nie jest tak gęsta, zintegrowana i nowoczesna. Następnie Amerykanie będą chcieli przejąć inicjatywę we wszystkich domenach

współczesnej wojny: powietrznej, morskiej, kosmicznej i wirtualnej (cyberwojna i spektrum elektromagnetyczne, czyli transmisje radiowe). Rozpocznie się operacja przerzucania jednostek morskich i powietrznych do teatru operacji, co zajmie co najmniej tygodnie, zważywszy na ogrom przestrzeni. Przykładowo z Zatoki Perskiej do Singapuru okręt w bojowej misji płynie około tygodnia; jednocześnie rozpoczną komunikację konwoje z zaopatrzeniem i amunicją, co będzie wymagało od US Navy i sojuszniczej Japonii dodatkowego wysiłku eskortowania. Lotnictwo amerykańskie z Europy i Zatoki Perskiej będzie początkowo bazowało w Australii, podczas gdy samoloty stacjonujące w kontynentalnych Stanach Zjednoczonych będą dyslokowane do baz wschodniej i północno-wschodniej Japonii, znajdujących się poza bezpośrednim zasięgiem uderzeń chińskich.

Mapa nr 3.7. (patrz wkładka kolorowa)

Cele krytyczne w Chinach kontynentalnych

Po powyższym etapie wstępnym rozpoczęłaby się druga faza operacji: wytrwałe niszczenie i redukowanie potencjału wojskowego Chin, w tym niszczenie floty chińskiej na Morzu Południowochińskim i Wschodniochińskim coraz bliżej portów Chin, zwalczanie i docelowe niszczenie chińskiej floty podwodnej operującej na otwartym Pacyfiku380 i wprowadzenie „odległej blokady” morskiej na handel i surowce płynące do i z Państwa Środka. Powyższe operacje musiałyby być połączone ze znacznym wysiłkiem logistycznym (w szczególności w bazach we wschodniej Japonii381, ale też w Australii, Singapurze, a być może w Indiach, Filipinach i na Tajwanie) oraz gwałtownym zwiększeniem produkcji wojskowej, w szczególności amunicji precyzyjnej.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?