3 książki za 34.99 oszczędź od 50%

Smakoterapia

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Zdrowie

Nie ma wątpliwości – zaczyna się na talerzu.

Zatoczyłam koło, przez lata wierząc, że można oszukać organizm garścią kolorowych tabletek. Oglądane w dzieciństwie filmy science fiction promowały taką właśnie formę kulinarnej i zdrowotnej przyszłości – pigułkę, w której znajduje się wszystko co potrzebne. Dziś powracam do Hipokratesa. „Niechaj pożywienie będzie twoim lekarstwem”. Pożywienie, czyli naturalne produkty dostosowane do moich potrzeb, uwzględniające moją indywidualną historię zdrowia i choroby. No właśnie. Najczęstszą motywacją zmian w życiu bywają problemy zdrowotne. Alergie, nietolerancje, choroby autoimmunologiczne, cywilizacyjne. Stajemy na głowie, żeby sobie pomóc. Jeden specjalista, drugi, dziesiąty, pięć pomysłów na diagnozę, trzysta pięć koncepcji na terapię i leki. Aż w końcu…

Dieta

Z dnia na dzień nie wolno ci jeść czekolady, chipsów, lodów, ciasteczek, cukierków, ba, nawet chleba (bo gluten). Nie wchodzi w grę żaden serek i mleko (bo skaza białkowa), mięso (bo z produkcji masowej), żadna wędlina ze zwykłego spożywczaka (bo trująca). Jeśli olej, to wyłącznie nierafinowany, jajko – jeśli już – to obowiązkowo wiejskie, ale dopiero, jak się odczulisz. Warzywa – tylko od rolnika, bo te w sklepie to…

Oddychasz głęboko.

Tymczasem rodzina przystępuje do kontrofensywy.

– Całkiem już oszalałaś, słyszałaś o ekoświrach? – To koleżanka, sąsiad, matka, brat, siostra i (o zgrozo!) mąż. – Taka choroba jest, ortoreksja! Przecież nie ma dowodów, że to działa!

– To jest moda! – grzmią zwolennicy świata zredukowanego wyłącznie do naukowych publikacji.

Ale ty zachowujesz święty spokój i uśmiech na twarzy, mimo że stoisz przed sklepową półką, na której piętrzą się produkty, z których żaden nie nadaje się do konsumpcji wedle twoich nowych wyśrubowanych standardów. Zachowujesz stoicyzm, próbując po raz kolejny ukręcić ciasto na naleśniki bez-bez-bez („Dlaczego one się rozpadają?”), próbując przełknąć kilka łyżek jaglanki („Dlaczego jest taka niesmaczna?”).

Znasz to? Witaj w klubie.

PS Na koniec coś na pocieszenie.

1. To się udaje. Choć nie od razu, a powolutku, stopniowo. Aż wydepczesz nowe ścieżki – i po zakupy, i w kuchni.

2. Zdrowiejesz w oczach.

3. Wyzwanie? Naprawdę warto je podjąć. Nie poddawaj się – kibicuje ci kilkadziesiąt tysięcy podobnych smakoświrów ☺.

Omm… Omm…

Pamiętasz Rejs? „Nie walcz z prądem. Nikt nie zauważy twojego utonięcia”.

No, chyba że w dobrej zupie!



W kuchni bez nabiału

W świetle dostępnych obecnie badań spożywanie nabiału budzi wątpliwości. Produkty dostępne na sklepowych półkach, pasteryzowane, UHT, homogenizowane niewiele mają z nim wspólnego. Według niektórych mogą obciążać organizm, który na dłuższą metę nie radzi sobie z wysoko przetworzonym pokarmem. Ba, nawet prawdziwy nabiał od szczęśliwych krów czy kóz, mimo że o niebo lepszy od tego ze sklepu, naturalny i w postaci ukwaszonej, bogaty w probiotyczne bakterie, również bywa oskarżany o powodowanie wielu obciążeń, zwłaszcza u osób z alergiami i obniżoną odpornością (m.in. ze względu na śluzotwórcze właściwości, jak twierdzi tradycyjna medycyna chińska).

Nieważne jednak, czy przyczyną niespożywania nabiału jest nasza osobista decyzja (weganizm), czy powody zdrowotne (alergie, nietolerancje, choroby autoimmunologiczne, ASD) – nie musimy rezygnować z posiłków, w których niegdyś stanowił on podstawowy składnik.

Sięgnijmy po zastępniki!

Oczywiście, to zaledwie erzace, bo produkty, które oferuje nam natura, są unikatowe, a ich działanie nie do podrobienia. Czym innym są jednak zastępniki w kuchni – tu możemy eksperymentować do woli, odczuwamy głód smakowych doświadczeń. Nie ma powodu skazywać się na abstynencję, skoro nabiał zwierzęcy można z powodzeniem zamienić na kefiry, jogurty, mleka czy twarożki na bazie nasion, orzechów lub ziaren.

Panuje pogląd, że nabiał (z powodu kazeiny) uzależnia, a roślinne napoje „nabiałowe” nie stanowią takiego zagrożenia. Lecz ja, całkowicie świadoma własnej miłości do wegańskich serków czy tzatzików, nie twierdziłabym tego tak kategorycznie… Gdyby nie rozsądek, spożywałabym je nałogowo ☺.

Zajrzyjmy zatem do moich ulubionych przepisów!

MLEKO JAGLANE
ulubione

Tak.

Teraz, po kilku latach testów na domowym mleku roślinnym, bez cienia wątpliwości mogę powiedzieć, że mamy już własne w ulubionej postaci. Między innymi jaglane, z dodatkami lub bez. Przetestowane na domownikach, krewnych i znajomych Królika oraz na Szanownych Warsztatowiczach. Stosunek jakości (czyli: smaku) do ceny oraz wartości odżywczej – chyba jeden z najlepszych w subiektywnym rankingu Smakoterapii.

SKŁADNIKI PODSTAWOWE (NAJLEPIEJ EKOPRODUKTY):

 ugotowana kasza jaglana ¾ szklanki

 orzechy nerkowca (lub migdały bez skórki) 2 garści

 daktyle bez pestek 3 szt.

 szczypta soli

 przegotowana woda (może być gorąca lub przestudzona, w zależności od tego, do czego chcesz mleko wykorzystać) ok. 1,5 litra

WYKONANIE:

Jeżeli nie posiadasz urządzenia wysokoobrotowego, to orzechy (migdały) i daktyle zalej wodą na noc, a kaszę rozgotuj. Następnie zmiksuj wszystkie składniki, robiąc przerwy, żeby nie przeciążać robota. Jeśli użyjesz dużo mniejszej ilości wody, powstanie śmietanka – którą zawsze można rozcieńczyć do postaci mleka – idealna do koktajli albo jogurtów wegańskich. Gdy zależy ci na jednorodnym mleku, przelej całość przez sitko lub gazę.

Jeśli posiadasz wysokoobrotowe urządzenie rozdrabniające, po prostu wrzuć wszystkie podstawowe składniki i zmiksuj je, aż otrzymasz śnieżnobiały płyn (potrwa to około minuty).

W tym przypadku przecedzanie jest bezcelowe (na sicie nic nie zostanie), a w konsystencji będzie delikatnie wyczuwalna struktura mleka.

PS 1. Domowe mleko roślinne nie nadaje się do długiego przechowywania (fermentuje! zboże + daktyl = niezły zakwas). Najlepiej przygotowywać je bezpośrednio przed spożyciem ewentualnie zużyć w ciągu kilkunastu godzin.

PS 2. O czym należy bezwzględnie pamiętać? O tym, że tak jak pożywienie powinniśmy pić, tak napoje powinniśmy jadać. Zadbaj zatem, aby mleko roślinne spędziło odpowiednio długi czas w twoich ustach. Dzięki temu będzie łatwo strawne, a ty przyswoisz wszystko, co w nim dobre.



MLEKO KOKOSOWE (i mąka)

Pośród różnych rodzajów mleka kokosowego obecnych na sklepowych półkach nie ma takiego, które dorównywałoby smakiem domowemu!

Nie dość, że jest przepyszne, to jeszcze zdecydowanie zdrowsze.

Zdarzyło ci się, Szanowny Czytelniku, zerknąć kiedykolwiek na skład mleka kokosowego w puszce? Niektóre etykiety naprawdę nie napawają optymizmem. Pół tablicy Mendelejewa! Czyż to nie wystarczający argument za ukręceniem tego przysmaku w kuchni?

Przedstawiam ci mój ulubiony sposób.

SKŁADNIKI:

 wiórki kokosowe, eko (ze świeżo zakupionej nieotwartej paczki) 100 g

 wrzątek ok. 1 litra

WYKONANIE:

Wiórki kokosowe wrzuć do miksera i miksuj tak długo, jak długo wystarczy ci cierpliwości. Najlepiej na masło.

Teraz wlej około ½ litra gorącej wody, zmiksuj ponownie i odciśnij całość przez gęstą gazę. Wytłoczki ponownie wrzuć do miksera i zmiksuj z kolejną partią gorącej wody. Odciśnij ponownie.

Wiórków nie wyrzucaj! Wysusz je w niskiej temperaturze, w piekarniku nagrzanym do 80–100°C, rozłożone na papierze do pieczenia. Po wysuszeniu możesz je zmiksować ponownie i używać jako odtłuszczonej mąki kokosowej.

Mleko przelej do słoika, wystudź, szczelnie zamknij. Jeśli masz ochotę na śmietankę, odstaw słoik do lodówki i zaczekaj, aż zawartość się ustoi. Oddziel część gęściejszą od rzadszej (niestety, śmietany nie będzie tak dużo, jak w mleku z puszki).

PS Korzystając z podanych proporcji, możesz również przygotować mleko z nasion konopi (osobiście nie przepadam za jego smakiem, choć z dodatkiem daktyli i nasion wanilii nie pogardzę), maku białego lub czarnego (nieco bardziej gorzkiego, prawdziwej wapniowej bomby!), z płatków owsianych bezglutenowych, a nawet z pestek dyni (uwielbiam je na żółto – z miodem i kurkumą).

MLEKO migdałowe

Smak mleka migdałowego to zdecydowanie mój numer jeden wśród roślinnych napojów jednorodnych. Neutralne, słodkawe, bez proszkowatej konsystencji, odpowiednio tłuste, kremowe… Pyszne! A jeśli wziąć pod uwagę, że migdały mają sporo prozdrowotnych właściwości, warto je pić, celebrując każdy łyczek. Cenne składniki odżywcze, minerały i witaminy są wsparciem dla układów: immunologicznego, nerwowego i naczyniowego. Ponadto, według lekarzy TMC, mleko migdałowe ma dobroczynne działanie łagodzące w niektórych przypadkach astmy, suchego kaszlu, chorób górnych dróg oddechowych. W dodatku tryptofan zawarty w migdałach działa uspokajająco i reguluje sen.

 

Filiżanka ciepłego mleka migdałowego przed pójściem do łóżka? Poproszę! ☺

SKŁADNIKI:

 migdały bez skórki 1 szklanka

 woda 3–4 szklanki

WYKONANIE:

Migdały opłucz starannie i namocz, najlepiej na noc, w dwa razy większej ilości wody. Następnego dnia odcedź je i zmiksuj ze świeżą wodą na możliwie jednorodny płyn. Całość przelej przez gazę i odciśnij. Ulubioną konsystencję reguluj dodatkiem wody.

Mleko gotowe! Ja przechowuję je w lodówce przez dzień, najwyżej dwa.

PS Wytłoczki wysusz w piekarniku w niskiej temperaturze (80–90°C). W ten sposób otrzymasz odtłuszczoną mąkę migdałową, doskonałą do bezglutenowych wypieków.


BUDYNIE bezmleczne

W naszym domu długo trwał śniadaniowy festiwal musów na bazie jaglanki. Ugotowaną kaszę zawsze mamy w lodówce, dlatego przygotowanie takiego ciepłego, zdrowego i pożywnego śniadania trwa zaledwie kilka minut.

Przerobiliśmy mus waniliowy, „czekoladowy”, imbirowo-ananasowy, jabłkowo-cynamonowy, malinowy, wiśniowy, jagodowy, sezamowo-morelowy, mus z kiwi i imbiru…

Uff! I tak zapewne coś pominęłam ☺.

SKŁADNIKI (NA TRZY PORCJE):

 ugotowana kasza jaglana 1,5 szklanki

 woda (dla odpowiedniej konsystencji, zależnej od soczystości owoców) ok. ½ szklanki

Ulubione dodatki – do wyboru:

1 truskawki lub jagody 1 szklanka

2 pomarańcza 1szt., duża

3 ananas (świeży, obrany) 1/3 szt. plus plaster świeżego imbiru

4 kakao lub karob w proszku 1-2 łyżki plus daktyle, ksylitol lub miód do smaku

WYKONANIE:

Zmiksuj kaszę z wodą i dodaj wybrane owoce. Jeśli użyjesz tak soczystych, jak pomarańcze, dodatek wody ponad ½ szklanki nie będzie konieczny. W przypadku dodatku karobu, daktyli lub kakao dodaj tyle wody, ile potrzebujesz, aby osiągnąć ulubioną konsystencję.

Podawaj na ciepło lub na zimno, od razu po zmiksowaniu.

PS Jeśli używasz suszonego imbiru, uważaj. Ma on znacznie silniejsze termicznie działanie na organizm i nie jest polecany w diecie dla dzieci (wg TMC).


„ŚMIETANA” (dwie wersje)

Prawdziwa dobra śmietana nieodłącznie kojarzy mi się z dzieciństwem i michą zielonej sałaty ze szczypiorem, rzodkiewkami i koprem. Albo z surowymi pomidorami z ogrodu, z siekaną cebulą. Uwielbiałam takie cuda, a dziś uwielbiam tamte wspomnienia. Dopóki nie znalazłam sposobu na ich zastępstwo, dopóty moja kuchnia była trochę smutna. Na szczęście i migdałowa, i jaglana śmietana sprawdziły się znakomicie, ratując moje kubki smakowe od uschnięcia z tęsknoty ☺.

Śmietana migdałowa

SKŁADNIKI:

 migdały bez skórki ¾ szklanki

 sok z domowych kiszonych ogórków lub woda i sok z 1 cytryny 2 szklanki

 sól i pieprz do smaku

 dodatki (np. czosnek, świeże zioła itd. – opcjonalnie)

WYKONANIE:

Migdały namocz na noc w soku ogórkowym, aby zawarte w nim bakterie kwasu mlekowego rozpoczęły proces delikatnej fermentacji. Jeśli nie pasuje Ci smak kiszonego ogórka, użyj zwykłej przegotowanej wody. Następnie migdały osącz i zmiksuj, dodając stopniowo sok z cytryny i wodę do pożądanej konsystencji. W trakcie miksowania, w wyniku łączenia tłuszczu migdałowego z wodą, całość stopniowo bieleje. Pozostaje doprawić ją solą i pieprzem albo ziołami i gotowe.

Zupełnie inny patent stosuję, kiedy potrzebuję zabielić potrawę bardzo gorącą. Zazwyczaj używam w tym celu białych warzyw (np. tych, które gotowały się w zupie: pietruszki, selera, cebuli), dodaję do nich trochę kaszy jaglanej, nieco tłustych orzechów lub migdałów i miksuję. Taką śmietaną zaprawiam barszcz ukraiński, pomidorową i żurek.

Śmietana jaglana

SKŁADNIKI PODSTAWOWE:

 ugotowana kasza jaglana ¾ szklanki

 migdały bez skórki lub orzechy nerkowca ½ szklanki

 sól kamienna niejodowana do smaku

 woda przegotowana 1–2 szklanek

Kaszę delikatnie rozgotuj, migdały namocz na noc. Odcedź je i zmiksuj oba składniki ze świeżo przegotowaną wodą. Dodawaj ją stopniowo, do osiągnięcia pożądanej konsystencji. Dopraw solą.



ULUBIONE „mleczne” koktajle
Koktajl jagodowy lub z czarnej porzeczki

SKŁADNIKI:

 mleko słonecznikowe ok. ½ litra

 przejrzały banan 1 szt.

 świeże jagody lub borówki 1 miseczka

WYKONANIE:

Wszystkie składniki zmiksuj do pożądanej konsystencji. Serwuj schłodzony.

Koktajl z mango

SKŁADNIKI:

 dojrzałe mango 2 szt., duże

 mleko kokosowe ok. ½ litra

 banan 1 szt.

 sok z cytryny (do smaku) 4 łyżki

 miód (do smaku, jeśli owoce nie są wystarczająco słodkie)

 kardamon zielony (kilka łuskanych pestek utłuczonych w moździerzu)

WYKONANIE:

Mango obierz ze skórki i wyjmij pestki. Obierz i pokrój banana. Wszystkie składniki zmiksuj na gładki krem. W razie potrzeby dosłódź miodem.

Podawaj schłodzony.

Koktajl truskawkowy (malinowy lub poziomkowy)

SKŁADNIKI:

 mleko jaglane ½ litra

 truskawki (maliny lub poziomki) 1 miseczka

 sucha morwa biała (opcjonalnie, do smaku) 1 garść

 świeża mięta (liść do zmielenia i liść do ozdoby)

WYKONANIE:

Do mleka jaglanego (patrz TUTAJ) dodaj morwę i zmiksuj na gładko. Dołóż świeże owoce i krótko zmiksuj ponownie. Podawaj.

Uwaga: owoce, które nie mają twardej skórki, np. truskawki czy maliny wymagają krótszej obróbki, podczas miksowania lubią bowiem tracić wskutek utleniania barwnika piękny kolor i nieco wartości odżywczych.

Koktajl czekoladowy

SKŁADNIKI:

 dowolne mleko roślinne ½ litra

 banan 1 szt.

 figi suszone 5 szt.

 kakao surowe w proszku 1 łyżka

 karob 1 łyżka

WYKONANIE:

Wszystkie składniki zmiksuj na gładko. Podawaj od razu lub po schłodzeniu i ponownym zmiksowaniu (do połączenia składników i uzyskania przyjemnej pianki).

PS Przejrzały banan (tańszy, brzydki, z brązowymi plamami) to wspaniałe źródło owocowego cukru, a lekko zielonkawy zawiera sporo trudniejszej do strawienia skrobi.



JOGURT JAGLANY
Matki Eksperymentatorki

Ten przepis był w naszym bezmlecznym życiu prawdziwym przełomem. W swoim czasie z niezwykłym entuzjazmem podzieliłam się na stronie Smakoterapii wielką radością, że można domowym sposobem wyhodować prawdziwy jogurt, bogaty w wyselekcjonowane kultury bakterii dobrane tak, by przywracać równowagę florze jelitowej. Jogurt pełen bakterii probiotycznych może mieć ogromne znaczenie dla każdego człowieka, a dla pozostającego na diecie bezmlecznej albo wegańskiej lub dla malucha-alergika to prawdziwe objawienie.

Cudowny jest przede wszystkim fakt, że jogurt smakuje bardzo przyzwoicie w postaci naturalnej, natomiast z dodatkiem przetartych owoców (ewentualnie wzmocnionych słodkością miodu, ksylitolu czy syropu klonowego) – smak ma po prostu OBŁĘDNY, jak twierdzi mój mały, wyposzczony jogurtowo Malkontent.

Udało mi się również wyhodować jogurt jaglany w masie tak gęstej, że z powodzeniem może uchodzić za deser typu serek homogenizowany.

A wszystko zaczęło się od naszej pani doktor i jej poszukiwań bakterii idealnych. Dzięki jej testom dostaliśmy „pewne źródło”. Pozostawało wymyślić resztę…

Gotowi na maleńką rewolucję?

SKŁADNIKI (NA LITR JOGURTU):

 saszetka wyselekcjonowanych bakterii jogurtowych (np. L+)

 surowa kasza jaglana 1 szklanka

 orzechy nerkowca lub migdały bez skórki 1 szklanka

 daktyle suszone, bez pestek 3 szt.

 woda przegotowana ok. 1,5 szklanki

WYKONANIE:

Uwaga ogólna: używaj naczyń i przyborów szklanych, drewnianych, z tworzywa lub emaliowanych (nie korzystaj z metalowych!)

Kaszę ugotuj wg przepisu i ostudź (najlepiej lekko rozgotuj).

Nerkowce lub migdały namocz, najlepiej na noc, zwłaszcza jeśli nie dysponujesz wysokoobrotowym sprzętem do miksowania.

Wrzuć do miksera kaszę, orzechy oraz daktyle i wlej około 1,5 szklanki wody (stopniowo, w zależności od tego, jaką gęstość jogurtu chcesz osiągnąć). Zmiksuj całość na masę tak gładką, jak to tylko możliwe, następnie podgrzej ją w garnuszku do około 80°C, nieustannie mieszając (uwaga: przywiera!), by pozbyć się ewentualnych niechcianych bakterii. Przełóż całość do szklanego naczynia, ostudź do 40°C (sprawdź na nadgarstku) i wsyp całą saszetkę bakterii. Wymieszaj porządnie drewnianą lub plastikową łyżką i natychmiast umieść w jogurtownicy. Po sześciu godzinach jogurt powinien być idealnie kwaśny, pozostaje jedynie pozwolić mu w lodówce dojrzeć i… zaserwować.

Znakomitość!

PS Proszę uważać, by nie zjeść całej porcji jogurtu! Odłożenie 4 dużych łyżek do słoiczka i wstawienie go do lodówki zapewni nam kolejny litr jogurtu. Saszetka z bakteriami jest już na jakiś czas niepotrzebna, jak zapewnia producent.

Ja na wszelki wypadek odkładam osiem… ☺

Ulubione jogurtowe wariacje

1. Z dodatkiem świeżych przetartych owoców: malin, truskawek lub jagód

2. Z czarną porzeczką i bananem

3. Z morelami lub brzoskwiniami

4. Z miąższem arbuza



JOGURT migdałowy

Jogurty wegańskie chyba nigdy mi się nie znudzą. Nie ma takiej możliwości!

Płynne i gęste jak kremowe serki, naturalne, z dowolnymi owocami, jako tzatziki, jako dodatek do sałatek i sałat, baza do dipów, sosów… Znakomite! Moja dziecięca tęsknota za nabiałem odchodzi w niepamięć. Liczę przy okazji na migdałowe bonusy dla zdrowia: działanie przeciwzapalne, ochronę przed cukrzycą, sposób na stres oraz… na lepszą cerę ☺.

SKŁADNIKI (KONIECZNIE EKO!) NA BARDZO GĘSTY JOGURT (PRAWIE SEREK):

 migdały bez skórki 300 g

 woda 600–700 g

 daktyle suszone bez pestek 3 szt.

 szczypta soli

 saszetka bakterii jogurtowych (na 1 litr jogurtu)

 

WYKONANIE:

Jeśli dysponujesz wysokoobrotowym urządzeniem miksującym, wrzuć doń porcję migdałów (namoczonych na kilka godzin w wodzie i odcedzonych), daktyle, sól, wlej wodę i zmiksuj na gładko. Przelej do naczynia emaliowanego lub szklanego i zagrzej do temperatury około 40°C.

Dodaj bakterie z saszetki, porządnie wymieszaj i przelej do jogurtownicy. Po kilku godzinach (4–8) wstaw jogurt do lodówki, aby spowolnić pracę bakterii. Odłóż 4–5 łyżek gotowego jogurtu do słoiczka. Dodasz je podczas robienia kolejnej partii zamiast bakterii z saszetki.

Tak przygotowany jogurt jest pyszny i kremowy. Doskonale smakuje w daniach słodkich i słonych. Cudownie zabiela zupę (ostatnio grzybową, och!).

Ma trwałość około 3 dni, potem zaczyna dość szybko kwaśnieć.

PS 1. Top Małolata – jogurt z malinami. Top matki – tzatziki!

PS 2. Na zdjęciu: jogurt migdałowy z domową granolą oraz domowymi słoikowymi jagodami. Cudowne lato przez cały rok!