Coco Chanel. Sypiając z wrogiem

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Bendor, książę Westminsteru, i Chanel na torze wyścigu Grand National, maj 1924. Romans Chanel z Bendorem trwał pięć lat, a ich przyjaźń całe życie. Oboje bali się komunizmu, oboje też byli proniemiecko nastawionymi antysemitami

© Hulton Archives / Getty

Bendor i Chanel często jeździli do Paryża na galowe wieczory i do opery. Kiedy w październiku 1924 roku książę pokazał się na próbie Niebieskiego pociągu, w plotkarskiej rubryce w „The Star” napisano: „Nie milkną plotki na temat przyszłości księcia [...] kiedy zaczęły się nieporozumienia między książęcą parą, mówiono, że następną księżną zostanie bardzo urodziwa dziewczyna, której rodzice zdobyli prominentną pozycję [...] Teraz pogłoski mówią, że będzie to mądra i urocza Francuzka, która prowadzi bardzo ekskluzywną firmę krawiecką w Paryżu”[22].

Książę zawsze dostawał to, czego pragnął, a Chanel nie odmawiano niczego, na co przyszła jej ochota. „Prawdziwe życie zaczęło się dla mnie z Westminsterem − wyznała w chwili słabości. − Wreszcie znalazłam ramię, na którym mogłam się oprzeć [...] on nie wiedział, co znaczy snobizm. Był uosobieniem prostoty”[23]. Mniej więcej trzynaście lat wcześniej Chanel i Étienne Balsan zażywali konnych przejażdżek na leśnych ścieżkach Compiègne, gdzie przez trzy lata mieszkała jako panienka do towarzystwa w Château de Royallieu. Teraz Coco przyjmowana była jako nieoficjalna pani Eaton Hall. Często bywała tam Vera Bate i pomagała przyjaciółce rozeznać się w angielskich obyczajach. Jednak Chanel jak zwykle sprawiła, że wszyscy mówili po francusku − nawet Bendor ze swoim strasznym akcentem − podczas gdy ona po kryjomu uczyła się angielskiego.

Życie z Bendorem, przynajmniej przez jakiś czas, przypominało niekończące się wakacje. W roli wdzięcznych gospodarzy urządzali wspaniałe bale, nawet dla pięćdziesięciu czy sześćdziesięciu gości. Podczas muzycznych kolacji orkiestra w czerwonych żakietach i skórzanych lakierkach grała do późnej nocy. Bataliony służących, pokojówek, lokajów, personelu kuchennego, ogrodników i partnerów do wszelkich możliwych sportów pracowały na okrągło, w Eaton Hall żaden z gości nie musiał nawet kiwnąć palcem. Pięćdziesięcioma czterema sypialniami, stajniami i siedemnastoma rolls-royce’ami zarządzał Percy Smith, surowy i władczy plenipotent Bendora. Odpowiadał za personel, dom i arcydzieła Rubensa, Rafaela, Rembrandta, Halsa, Velázqueza i Goi, które zdobiły ściany rezydencji.

Chanel podobnie jak Bendor uwielbiała jeździć konno, polować, łowić ryby, żeglować i uczestniczyć w wesołych przyjęciach. W ślepej pogoni za przyjemnością Chanel i Westminster całkowicie zignorowali masowe strajki drugiej połowy lat dwudziestych i wielki kryzys lat trzydziestych. To było zbyt nudne. W końcu ona należała teraz do klasy uprzywilejowanej. Dla księcia, Chanel i całego ich towarzystwa zabawa trwała bez przerwy. Często organizowano wypady do supereleganckiego i ekskluzywnego klubu Embassy, by potańczyć przy orkiestrze Ambrose’a. Maître d’hôtel Luigi zawsze rezerwował dla Bendora i Chanel stolik z widokiem na balkon i kręte drewniane schody.


Lady Dunn z Chanel i psem Gigot, około 1926

© Condé Nast Archives / Corbis

W 1928 roku baśń toczyła się dalej, Chanel polowała na dziki z Churchillem w pałacyku myśliwskim księcia Westminsteru Mimizan, na południe od Bordeaux. Churchill, ówczesny minister skarbu, i jego syn Randolph pokazani są w wycinku „Daily Mail”; jest tam i Coco w płaszczu, meloniku, długich butach i ze szpicrutą w ręku. Niczym królowa stoi między dwoma Churchillami, otoczona sforą myśliwskich psów rasy beagle. Tekst artykułu opatrzony jest własnoręcznymi adnotacjami Chanel: „Urocze zdjęcie [...] brakuje pióra w twoim kapeluszu. «Daily Mail», 11 stycznia 1928”[24]. Churchill pisał o tym w liście do swojej żony Clementine:

Pojawiła się sławna Chanel i bardzo mi się spodobała − wyjątkowo zdolna i miła kobieta − najsilniejsza osobowość, z jaką kiedykolwiek zetknął się Benny [Bendor]. Zawzięcie polowała przez cały dzień, pojechała samochodem do Paryża po kolacji, a dzisiaj zajmuje się oglądaniem i poprawianiem sukien na niezliczonych manekinach. W sumie trzeba dokończyć 200 fasonów w niecałe trzy tygodnie. Wszystko to robi własnymi rękoma, przypina, przycina, drapuje. Niektóre trzeba zmieniać po dziesięć razy. Jest z nią Vera Bate, z domu Arkwright. „To szef pani sztabu?”. „Nie”. „Jedna z przybocznych?”. „Nie. Elle est là. Voilà tout”.[25]

Nieco później znów donosił Clementine, tym razem ze Stack Lodge w Szkocji: „Chanel jest tu zamiast Violet [drugiej żony Bendora] [...] łowi ryby od rana do wieczora i uśmierciła już pięćdziesiąt łososi (niektóre ważyły 24 funty [blisko 11 kilogramów – przyp. red.]). Jest bardzo miła − naprawdę silna osobowość, która może rządzić zarówno mężczyzną, jak i imperium. Benny w doskonałej formie i, jak mi się wydaje, niezwykle szczęśliwy, że trafił na równą sobie. Jej zdolności równoważą jego władzę”[26].

Churchill, najwyraźniej pod urokiem Chanel, nie mylił się. Jej twórcza energia zdawała się niewyczerpana. Bawiła się, jeździła konno, łowiła ryby, zaspokajała żądze Bendora, po czym wracała do swoich manekinów i tworzyła zachwycające kreacje jak jej seksowna i cudownie prosta „mała czarna”, którą wychwalali znawcy mody. A pośród nich Janet Wallach, biografka Chanel i redaktorka działu mody, która pisała: „[Chanel] stworzyła eleganckie ubrania i eleganckie wnętrza zarazem wygodne, luksusowe i szykowne; podejmowała niezwykle licznych przyjaciół. Jej zainteresowania obejmowały zarówno sport, jak i tematy bardziej wyrafinowane intelektualnie, [utrzymywała nawet], że przeczytała wszystkie książki w swojej bibliotece”[27]. Podsumowując, Wallach stwierdziła: „Była bystra, miała cięty język i wystarczające poczucie humoru, by zabawić najbardziej zblazowanego mężczyznę”.

Chanel umiała genialnie wykorzystać wszelkie okoliczności i wszystkich, z którymi się zetknęła. Teraz zabrała się do kreowania stylu życia opartego na zwyczajach księcia Westminsteru i na jego szyku. Jednak jej kariera i ambicje ich rozdzieliły. Bendorowi brakowało Chanel i miał do niej żal, że tyle czasu poświęca pracy. Jej przyjaciółka, lady Iya Abdy powiedziała: „Miała tylko dwie prawdziwe miłości [...] siebie i swój dom mody, wszystko inne to były zwykłe namiętności, słabość, przygody bez przyszłości, wykalkulowane związki”[28]. Mademoiselle doskonale wiedziała, że pragnienie Bendora, by się o nią „troszczyć”, oznaczało po prostu „winna będziesz wdzięczność tylko mnie”. Sfrustrowany jej częstymi wyjazdami Bendor błagał Verę, żeby pomogła zatrzymać Chanel w Londynie. Jego plan sprowadzał się do tego, by ją przekonać do otwarcia butiku w Anglii, gdzie wprawdzie byłaby zajęta, ale znajdowałaby się wygodnie blisko[29].

Londyński Dom Mody Chanel natychmiast okazał się sukcesem. Jego klientkami zostały księżna Yorku, przyszła królowa Anglii, i liczne prominentne przedstawicielki angielskiej szlachty, a także damy z towarzystwa. Nazwisko Chanel było na ustach wszystkich. W swojej paryskiej pracowni Chanel wyprodukowała toczek, niewielki kapelusik. Był idealnym dodatkiem do jej sukienki z czarnego krepdeszynu z długimi rękawami, czyli legendarnej „małej czarnej”.


Z Winstonem Churchillem w Eaton Hall, posiadłości księcia Westminsteru, wczesną zimą 1929. Ich przyjaźń trwała całe życie

© Hugo Vickers Collection


Chanel w stroju myśliwskim z Winstonem Churchillem i jego synem Randolphem we Francji, 1928. Przyjaźń Churchilla z Chanel i jego podziw dla niej trwały niemal trzydzieści lat; historycy utrzymują, że po wyzwoleniu Paryża w 1944 roku to Churchill pomógł Chanel uniknąć procesu za kolaborację z Niemcami

© UPI / Bettmann News Photos, New York

W okresie londyńskim Chanel wprowadziła na rynek wczesną wersję klasycznego dżersejowego kostiumiku z żakietem typu cardigan, wkładaną przez głowę bluzką z nisko zapinanym paskiem i plisowaną spódniczką. Każdy motyw, każda część ubrania, jaką zobaczyła, stanowiły dla niej inspirację, od tweedów Bendora, przez jego żeglarskie czapki, aż do kamizelek służących. Odważna i pełna inwencji sama nosiła rozszerzane u dołu spodnie i swetry pod szyję, prezentując się seksownie i swobodnie. Na zdjęciu w domku La Pausa widzimy Chanel z talią ściśniętą dekoracyjnym paskiem, uśmiechniętą i szczęśliwą, a jej dog niemiecki o imieniu Gigot (podarunek od Bendora, jego imię znaczy po francusku „bufka”) patrzy prosto w kamerę[30].

Mimo zdarzających się sprzeczek Bendor nigdy nie przestał zarzucać Chanel prezentami: kupował jej dzieła sztuki, drogie kamienie, dostała domy w Mayfair i pięcioakrową działkę w pobliżu Roquebrune przy Cap-Martin pomiędzy Mentoną a Monte Carlo. Bendor kupił ją w 1928 roku za 1,8 miliona franków (ponad 3 miliony dolarów obecnie), po czym przekazał Chanel 5 lutego roku 1929. Tutaj zbudowali idealną willę La Pausa na szczycie Roquebrune w pobliżu Monte Carlo[31]. (Chanel dokończyła ją w 1929 roku, a całkowita inwestycja w La Pausa pochłonęła 6 milionów franków − równowartość niemal 12 milionów dolarów w 2010 roku[32]).

Metamorfoza Chanel dobiegła końca. Po czterdziestce ta porzucona, uboga sierota i utrzymanka przeobraziła się w księżniczkę z bajki w średnim wieku.

 

Jedyny syn księcia zmarł w wieku lat czterech w 1909 roku i Bendor rozpaczliwie pragnął męskiego dziedzica. Już około 1926 roku nalegał, by Chanel porzuciła karierę i stała się jego towarzyszką życia na pełny etat. Jednak trudno uwierzyć, że kiedykolwiek chciał uczynić z Chanel swoją żonę, księżnę i matkę dziedzica. Szansa, że Chanel po czterdziestce urodzi dziecko, była naprawdę niewielka. Później powiedziała podobno niemieckiemu dziennikarzowi, dlaczego nigdy nie wyszła za mąż. „Pewnie z powodu mojej pracy. Dwaj mężczyźni, których kochałam, nigdy tego nie rozumieli. Byli bogaci i nie pojmowali, że kobieta, nawet bogata, może chcieć pracować. Nigdy nie mogłabym zrezygnować z Domu Mody Chanel. To było moje dziecko. Stworzyłam je od zera. Powiedziałam kiedyś księciu Westminsteru: «Po co nam ślub? Jesteśmy razem [...] ludzie to akceptują». Nigdy nie chciałam być dla mężczyzny większym ciężarem niż ptak”[33].


Uśmiechnięta Chanel (po lewej) i Vera Bate (później Vera Lombardi) po wyprawie na ryby w szkockiej posiadłości Bendora; około 1925. Vera opowiedziała Churchillowi, jak wydała Chanel Brytyjczykom jako agentkę nazistów w Madrycie w 1944 roku

Przyjaciele Chanel uważali, że dzieci ją onieśmielają, że ich nie rozumie i nie wie, jak z nimi rozmawiać[34]. A jednak Chanel i Boy Capel zaadoptowali nieoficjalnie André Palasse’a, siostrzeńca Chanel, i wysłali go do angielskiej szkoły z internatem, żeby zdobył jak najlepsze wykształcenie. Później Coco stała się zastępczą matką Gabrielle „Tiny” Palasse, najstarszej córki André, nazwanej Gabrielą na cześć Chanel.

Ani Chanel, ani Bendor nigdy naprawdę nie dążyli do małżeństwa. Aby udowodnić swoją niezależność, Chanel w końcu oddała jego sekretarce nieużywaną książeczkę czekową. „Korzystałam z własnych pieniędzy”. Uparcie broniła się przed tym, by postrzegano ją jako utrzymankę jakiegokolwiek mężczyzny[35].

Kiedy Bendor zaprosił na połów ryb w Szkocji księżniczkę Stephanie von Hohenlohe, doskonałą sportsmenkę i olśniewającą wiedeńską piękność, reakcją Chanel było spotkanie w Paryżu z dawnym wielbicielem, poetą Pierre’em Reverdym, co wprawiło Bendora w szał zazdrości. Oświadczył, że „Chanel jest szalona”, i bombardował ją kolejnymi listami. Chanel odpowiadała: „Nie oczekuję od ciebie niczego prócz polnych kwiatków własnoręcznie zerwanych”[36]. W rezultacie książę obsypywał ją kwiatami, a pod ich liśćmi ukryte były najcenniejsze klejnoty.

Mało prawdopodobne, by piękna i bogata Stephanie była kiedykolwiek konkurencją dla Chanel. Wiedeńska księżniczka miała częściowo żydowskie pochodzenie, a Bendor był zajadłym antysemitą. Łamiąc etykietę, posunął się do tego, że brytyjską rodzinę królewską określił jako „tych Żydów”, żywił bowiem fałszywe przekonanie, że książę małżonek królowej Wiktorii, Albert Sachsen-Coburg-Gotha, miał żydowskie korzenie[37]. Po kilku kieliszkach whisky powtarzał w obecności Rothschilda: „Nie mogę znieść tych cholernych Żydów”. Na ironię zakrawa fakt, że kilka lat później pod władzą nazistowskiego reżimu Stephanie została „drogą księżniczką” Adolfa Hitlera. Reichsführer SS Heinrich Himmler rozwiązał tę „żydowską kwestię”, mianując ją „honorową Aryjką”. Od 1932 roku pracowała w Londynie jako agentka nazistowskiego wywiadu i łączniczka pomiędzy brytyjskimi pronazistami a wpływowymi przedstawicielami londyńskiej socjety i polityki, do których należeli: Bendor, książę Walii, właściciel londyńskiego „Daily Mail” lord Rothermere, lady Margot Asquith, lady Ethel Snowden i lady Edith Londonderry. W 1937 roku Stephanie odegrała bardzo istotną rolę w organizowaniu spotkań Hitlera z Edwardem Woodem, lordem Halifaxem i księciem Windsoru − zdetronizowanym królem Edwardem VIII − oraz jego małżonką, amerykańską rozwódką Wallis Simpson. Wszyscy trzej byli zażartymi antykomunistami, obawiali się Rosji radzieckiej i głosili konieczność ugody z nazistowskimi Niemcami, które w ich pojęciu stanowiły główny szaniec obronny Europy przed komunistycznymi hordami.

Koniec baśniowego romansu Chanel i księcia nadchodził powoli, choć był nieunikniony. Chanel ceniła swobodę. Szukała prawdziwej miłości, a kiedy zdawało jej się, że już ją ma, miłość okazywała się niemożliwa. Niemożliwa, bo Chanel była kobietą niezależną i po niecałych pięciu latach z Bendorem styl życia księcia po prostu ją znudził. A on z kolei nie był już tak chętny, by dzielić jej tryb życia. Zaczynała go napawać przerażeniem myśl o spotkaniach z jej mądrymi paryskimi przyjaciółmi − żarty i zjadliwe wtręty Cocteau, Diagilewa i ich kochanka Serge’a Lifara były dla niego zupełnie niezrozumiałe. Jednak egocentryczny książę nadal trzymał się Coco pomimo burzliwych kłótni z powodu jego częstych niewierności. W końcu Churchill musiał mu przypomnieć o jego dynastycznych obowiązkach, o dziedzicu, którego powinien mieć, i o tym, że Chanel nigdy nie zostanie zaakceptowana na dworze.


Serge Lifar jako Vestris w kostiumie zaprojektowanym przez Chanel z Marie-Laure de Noailles na „Balu trzechsetlecia Racine’a”, wydanym przez hrabiego de Beaumont w czerwcu 1939. Lifar był jednym z ulubionych baletmistrzów dowódcy Luftwaffe Hermanna Göringa. Po wyzwoleniu Paryża przerażony ukrywał się przed bojownikami francuskiego ruchu oporu w szafie w mieszkaniu Chanel przy ulicy Cambon

© Boris Lipnitzki / Roger-Viollet

Przez cały ten czas Chanel i Bendor rzekomo zupełnie nie zdawali sobie sprawy, że francuska policja i Sûreté dokładnie śledzą ich ruchy. Jeden z raportów informował, że:

Książę często jeździ do Francji [i] do Château de Woolsack (w Mimizan w Landach). W Paryżu zatrzymuje się w apartamencie Chanel. Ta dawna przedstawicielka półświatka ma doskonałe kontakty w kręgach politycznych i dyplomatycznych. Książę Westminsteru, który jest rozwiedziony, bardzo się interesuje petites mains Chanel (małe rączki, czyli pracownice zatrudnione w Domu Mody Chanel do szycia sukien, przyszywania guzików). Ostatniego lata wiele [pracownic Chanel] spędziło wakacje w Château de Woolsack, gdzie czekały na nie książęcy stół i kwatera. Powtarza się to co rok.[38]

Vera Bate w 1929 roku rozwiodła się ze swoim amerykańskim mężem i poślubiła Alberta Lombardiego, oficera włoskiej kawalerii. Została obywatelką włoską. Francuska Sûreté poszerzyła swoje zainteresowania i objęła śledztwem także Verę i jej nowego męża. Raporty dokumentują ich rozmowy telefoniczne, podróże oraz stosunki z Chanel i Bendorem. W 1930 roku Vera porzuciła Chanel i podjęła pracę u konkurencji, w paryskim domu mody Molyneux. Po czym nagle wraz z mężem, obecnie już pułkownikiem we włoskiej kawalerii, przeniosła się do Rzymu. Sûreté podejrzewała, że Alberto pracował dla włoskiego wywiadu wojskowego[39].

Mijały lata. Bendor nie potrafił zrezygnować z nowych podbojów, nie chciał też rozstać się z Chanel. Później Chanel twierdziła: „Nigdy nie starałam się go zdobyć. Jeśli ktoś jest utytułowany, bogaty, bardzo bogaty, to staje się zwierzyną łowną, zdobyczą, zającem czy lisem. Te angielskie damy to wielkie łowczynie, nieustannie polują. Nigdy nawet sobie nie wyobrażałam, że pomyślę: oto mężczyzna, którego chcę i zdobędę go [...] gdzie moja strzelba?”[40].

Latem 1929 roku ich romans się skończył. Chanel i Misia Sert zgodziły się dołączyć do Bendora na pokładzie jachtu „Flying Cloud”. To musiał być cudownie ironiczny kontrast − czterdziestoosobowa załoga, solidne meble, wielkie łoża z baldachimami i cała ta ekstrawagancja zestawiona z dwiema zaprzyjaźnionymi i uszczypliwymi paryżankami, które potrafiły grać złośliwych urwisów, chichocząc i wspólnie zażywając narkotyki. Zabawa skończyła się nagle, kiedy jak grom z jasnego nieba nadszedł z Wenecji telegram z informacją, że Diagilew jest umierający.

Kiedy „Flying Cloud” dopłynął do Wenecji, Misia i Chanel pospieszyły do Grand Hôtel des Bains na Lido, gdzie znalazły ciężko chorego Diagilewa, którym opiekowali się jego kochankowie, tancerze Boris Kochno i Serge Lifar. Diagilew bardzo bał się śmierci. Ich wizyta zdawała się podnosić go na duchu. Chanel zostawiła Misię z Diagilewem, a sama wróciła do Bendora. Misia poprosiła katolickiego księdza, żeby udzielił Diagilewowi rozgrzeszenia. Ksiądz początkowo odmówił, ponieważ tancerz był prawosławny. Wobec furii Misi jednak ustąpił, i owa postać jak z Dostojewskiego, czarodziej baletu, człowiek, który wylansował Michela Fokine’a, Niżyńskiego, Léonide’a Massine’a i George’a Balanchine’a − rozstał się z tym światem.

Misia była zdruzgotana[41]. Później twierdziła, że „jakaś cząstka mnie odeszła wraz z nim”. Lifar i Kochno nie mogli się pogodzić ze śmiercią mistrza, to były straszne chwile. Wiedziona przeczuciem Chanel wróciła do Wenecji, obydwie z Misią zorganizowały mszę i pogrzeb. Misia, Chanel, Lifar i Kochno w białych strojach odprowadzili trumnę Diagilewa płynącą gondolą po weneckich kanałach do grobu na cmentarnej wyspie San Michele.

Bendor upierał się, żeby Chanel wróciła na pokład szkunera. Ale romans się skończył, namiętność dawno minęła. Bendor nie potrafił zapanować nad swoimi odruchami. Jak przystało na myśliwego, musiał gonić za innymi kobietami, co dla Chanel było nie do przyjęcia. Kłócili się nieustannie. Może to część mitu, jednego z wielu, jakie dotyczą lat spędzonych z Bendorem, ale ta anegdota to wzruszające pożegnalne wspomnienie. Legenda mówi, że para kłóciła się na pokładzie jachtu „Flying Clouds” zakotwiczonego w pobliżu Villefranche na Lazurowym Wybrzeżu. Książę zszedł na brzeg. Wrócił z cudownym szmaragdem i w świetle księżyca wsunął klejnot w dłoń Chanel. A ona bez zastanowienia pozwoliła, by cenny kamień zsunął się do morza[42].

Kiedy Chanel przestała być kochanką najbogatszego człowieka w Zjednoczonym Królestwie, wróciła na krótko do Pierre’a Reverdy’ego, czysto śródziemnomorskiego, udręczonego poety. Reverdy ze swoją ciemną karnacją i gęstymi czarnymi włosami mógł być obrazem utraconej miłości Gabrielle, ojca, którego prawie nie znała. W odróżnieniu od księcia Reverdy był partnerem, oboje mieli bardzo podobne pochodzenie. Kiedy zaczął wykazywać oznaki znudzenia mieszkaniem w apartamencie przy ulicy Faubourg-Saint-Honoré, Chanel znalazła mu w pobliżu kawalerkę. Ale Reverdy nie pozwolił się złapać. Wkrótce znowu uciekł do Solesmes, po kilku tygodniach wrócił do Chanel i przez jakiś czas hulał w towarzystwie Cocteau, Maxa Jacoba (żydowskiego poety nawróconego na katolicyzm), Blaise’a Cendrarsa, Légera i Braque’a.

Reverdy wolał teraz osiadłych w Paryżu amerykańskich muzyków jazzowych od przyjaciół Chanel. Coco kpiła z wieczornych eskapad: „Złe jedzenie, kiepskie trunki i idioci, powtarzający ciągle tę samą historię, żeby tylko coś mówić”[43]. Rzadko towarzyszyła Reverdy’emu w nocnym życiu, wolała wcześnie położyć się do łóżka, żeby rano wstać do pracy.

W końcu Chanel zwabiła Pierre’a do La Pausa, mając nadzieję, że zmiana klimatu i piękno jej śródziemnomorskiej kryjówki podziałają magicznie na ich romans.

Właśnie podczas pobytu w La Pausa Reverdy pomógł Chanel skompilować szereg maksym, które po latach zostały opublikowane w „Vogue’u”. W młodości pisywała artykuły do paryskich pism kobiecych: „Le Mirroir du monde” „Les Femmes et le sport” i „Le Nouveau Luxe”. Teraz, chciała stworzyć coś bardziej literackiego, tak jak kiedyś chciała śpiewać i grać na fortepianie. Wśród maksym można było przeczytać: „Nasze domy są naszymi więzieniami; znajdujemy wolność w ich urządzeniu”. „Do brzydoty można się przyzwyczaić, do zaniedbania nigdy”. „Prawdziwa wielkoduszność to zaakceptowanie niewdzięczności”[44]. Przypominało to trochę schematyczną poezję Reverdy’ego.

Po powrocie do Paryża Reverdy’ego znowu oczarowała, ale i zbrzydziła otaczająca Chanel aura zamożności. Mimo nienawiści do paryskiej socjety, brał od Chanel pieniądze i zdawał się znajdować przyjemność w stawianiu jej w kłopotliwym położeniu − wybuchał podczas wydawanej przez nią kolacji i uciekał. W końcu Chanel uświadomiła sobie, że chociaż bardzo kocha Reverdy’ego, on nigdy nie będzie pasował do jej świata. Obydwoje zgodzili się, że przyszła pora się rozstać, choć do końca życia pozostali przyjaciółmi, a czasem kochankami. Napisał dla Chanel kilka wzruszających linijek: „Kocham cię i zostawiam / Muszę iść dalej / może się jeszcze spotkamy / wymienimy wspomnienia, pogadamy o dawnych czasach / potem wrócisz do mnie / i będziemy się śmiać”[45]. (Po latach, w czasie okupacji, Reverdy jako uzbrojony francuski partyzant zaaresztował wojennego kolegę Chanel, francuskiego barona Louisa de Vaufrelanda podczas wyzwolenia Paryża i wsadził go do więzienia).

 

Dla paryskiej elity zerwanie Chanel z Reverdym nie miało tej wagi co jej rozstanie z Bendorem. „Proszę sobie wyobrazić − pisał jeden z biografów Chanel − ta mała wieśniaczka wyrwana ze swojego prowincjonalnego świata odmawia poślubienia księcia Westminsteru”[46]. Jako dziecko Chanel marzyła, by wyrwać się z więzienia klasztornego życia. Dzięki ciężkiej pracy, intuicyjnemu wyczuciu dobrego smaku, dzięki kobiecemu wdziękowi i upartej buntowniczej ambicji zostawiła za sobą biedę i weszła w świat jedwabi, satyny, cennych klejnotów, olbrzymiego bogactwa i sławy. Kiedy szykowała się do życia bez Bendora, była w idealnej sytuacji. „Nie można pozwolić, żeby o nas zapomniano, nie można wypaść z sań. Na tych saniach jadą ludzie, o których się mówi. Trzeba zająć przednie siedzenie i nie dać się z niego zepchnąć”[47].

Bendor znowu się zakochał. Wiosną 1930 roku przywiózł do Paryża narzeczoną, Loelię (wymawiało się to Lilia) Ponsonby, niemal o połowę od niego młodszą, dobrze urodzoną córkę królewskiego skarbnika, żeby przedstawić ją Chanel. Trzeba się zastanowić, czy Bendor świadomie postąpił tak okrutnie, czy po prostu nic sobie nie robił z uczuć Loelii. Tak czy inaczej upierał się, by Chanel z nią porozmawiała i powiedziała mu, czy panna się nadaje. Książę krążył po domu przy Faubourg-Saint-Honoré, który znał tak dobrze, a tymczasem pojawiła się wyrafinowana i elegancka Chanel − w klejnotach, ubrana w granatowy kostium z białą bluzeczką[48]. Dwudziestoośmioletnia Loelia poczuła się przy niej „niezręczna i zaniedbana”. Loelia zapamiętała Chanel jako:

niewysoką, ciemną i zwinną [...] uosobienie własnej mody [...] obwieszoną najróżniejszymi naszyjnikami i bransoletkami, które brzęczały przy każdym ruchu. Jej salon był urządzony z przepychem, usiadła w ogromnym fotelu na eleganckim tle dwóch parawanów z laki, a ja przysiadłam raczej w niekorzystnym położeniu, na stołeczku u jej stóp. Wątpię, czy mój tweedowy kostium przeszedł próbę. Żeby coś powiedzieć, wspomniałam, że pani George’owa Keppel dała mi na gwiazdkę naszyjnik Chanel. Natychmiast poprosiła, żebym dokładnie opisała naszyjnik. „Nie − powiedziała zimno − ten naszyjnik na pewno nie wyszedł z mojej firmy”.[49]

Niektórzy biografowie utrzymują, że Bendor przyjechał do Paryża na spotkanie z Chanel kilka dni po ślubie z Loelią.

Jesienią 1929 roku załamała się nowojorska giełda. Amerykańskie papiery wartościowe na całym świecie wkrótce przyniosły ogromną stratę w wysokości 26 miliardów dolarów. W Ameryce, Wielkiej Brytanii i na kontynencie załamanie zmiotło wielkie fortuny. Polityczna przemoc, strajki generalne, lęk przed bolszewizmem i hiperinflacja w końcu zrujnowały do końca stabilność polityczną Niemiec, dzięki czemu do władzy doszedł Adolf Hitler wraz ze swoją partią nazistowską. W obawie przed Hitlerem i niemiecką agresją Francuzi wzdłuż części francusko-niemieckiej granicy zaczęli budować Linię Maginota.

Wielki książę Dymitr ożenił się z bogatą młodą kobietą z Nowego Jorku, a pięćdziesięcioletni Bendor nadal marzył o synu. Mimo wszystko od czasu do czasu sypiał z Chanel, grając rozpieszczonego, zepsutego i wymagającego seksualnie, pobłażającego sobie „równiachy”.

Krach na Wall Street w czarny wtorek 29 października 1929 roku zniszczył amerykański handel i przemysł, i doprowadził do wielkiego kryzysu. Wybiła godzina Republiki Weimarskiej. We Francji pojawiły się pierwsze oznaki nadchodzącego spowolnienia gospodarczego, kiedy skończyły się amerykańskie pożyczki i inwestycje w Niemczech.

Dincklage i jego żona Maximiliane (zwana „Catsy”) mieszkali teraz częściowo na francuskim słonecznym Lazurowym Wybrzeżu[50]. Dla małżeństwa Dincklage były to najlepsze chwile, mogli się cieszyć swoim szczęśliwym losem, skierowaniem do Francji z dala od niemieckich wstrząsów ekonomicznych i berlińskiego chaosu.

Dincklage dostał tę ciepłą posadkę w chwili, gdy prawie 6 milionów Niemców było bez pracy[51]. Nie zaszkodziło pochodzenie z rodziny o mocno zakorzenionych wojskowych tradycjach, jednak dziesięć lat pracy jako oficer wywiadu zaskarbiło mu przyjaźń generała Walthera von Brauchitscha, którego Hitler wybrał później na naczelnego wodza niemieckiej armii, Wehrmachtu.

Dincklage mówił bezbłędnie po francusku i po angielsku, toteż przykrywka zabawowego, kochającego słońce tenisisty amatora, a czasami niezależnego niemieckiego kupca, była łatwa do zaakceptowania. Piękna, flirtująca chętnie żona z domieszką żydowskiej krwi także pomagała, małżonkowie bez trudu nawiązali kontakty z miejscowymi i rosnącą kolonią niemieckich uchodźców. W archiwach miejskich Sanary-sur-Mer za rok 1930 odnotowano, że w miejscowej prefekturze policji prawo stałego pobytu otrzymali liczni Niemcy i Włosi, wśród których znalazła się także Maximiliane von Dincklage. Mieszkali tu Thomas Mann, Aldous Huxley, angielska pisarka Sybille Bedford, Niemka i przyrodnia siostra Catsy. Później Sanary stało się schronieniem dla rosnącej liczby niemieckich intelektualistów i Żydów uciekających z Niemiec przed łobuzami w hitlerowskich brunatnych koszulach.

Państwo Dincklage wiedli przyjemne życie na gościnnym śródziemnomorskim wybrzeżu, pełnym słońca, świeżych ryb i lokalnego wina. Jak napisała na początku lat trzydziestych Marta Feuchtwanger, niemiecka ekspatriantka w Sanary: „Byliśmy nad morzem. Z klifu widzieliśmy głębokie niebieskie zatoczki i wysepkę w pewnej odległości. Była też prywatna plaża [...] wielkości chusteczki do nosa. Skały porastała gęsta roślinność: rozmaryn, szałwia, tymianek. Zapach był upajający”[52].

Spokój w Sanary-sur-Mer zakłócał jedynie stuk boules, kiedy miejscowi ze swoimi gośćmi grali w pétanque, albo odgłosy fal popychanych przez wiatr i rozbijających się o brzeg. Słońce, surfing, zabawa i dobre towarzystwo, wszystko podlane cudownym miejscowym winem − taki sposób spędzania czasu zapewniała przystań znajdująca się zaledwie kilkanaście kilometrów od Tulonu, kwatery głównej Floty Śródziemnomorskiej, gdzie stała zakotwiczona francuska flota. Flota i kwatera główna francuskiej marynarki w Tulonie stały się głównym celem Dincklagego w ciągu kilku najbliższych lat. Otrzymywał wynagrodzenie za pośrednictwem niemieckiej ambasady z funduszy pochodzących ze skarbca wywiadu wojskowego przywożonych przez kurierów. Dincklage opłacał agentów, przekupywał skorumpowanych urzędników i prowadził odpowiedni tryb życia. Berlińscy mocodawcy Spatza i Catsy płacili im za przeprowadzenie operacji szpiegowskiej, stworzenie sieci tajnych agentów, którzy za pieniądze lub z obawy przed szantażem przeniknęliby tajemnice francuskiej marynarki w bazie w Tulonie, gdzie przechowywano tajne plany i klucze do szyfrów. Po osiedleniu się w Sanary i zapoznaniu się z bazą morską i flotą w Tulonie Spatz i Catsy zabrali się do poszukiwania potencjalnych kandydatów, mężczyzn i kobiet gotowych zdradzić Francję.

Państwo Dincklage nie byli pierwszymi agentami Abwehry wysłanymi do Francji[53]. Francuskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Sûreté Générale doniosły, że osiem lat wcześniej przybyło do Francji trzech agentów niemieckiego wywiadu wojskowego, Herr von Brinkmann, hrabia von Brennkendorf i major Roll (imion nie podano), a każdy z nich miał przy sobie 500 tysięcy francuskich franków. Ich misja według źródła w naczelnym dowództwie armii polskiej miała polegać na zorganizowaniu w Paryżu siatki agentów, która spenetruje naczelne dowództwo armii francuskiej i zdobędzie francuskie plany wojskowe na wypadek wojny. Nie znaleziono informacji o aresztowaniu tych trzech szpiegów.

Dincklage był idealnym kandydatem do prowadzenia misji Abwehry na Lazurowym Wybrzeżu. Berlińscy mocodawcy wybrali człowieka z referencjami i odpowiednim pochodzeniem. W końcu Dincklage był potomkiem wysokich rangą oficerów, którzy służyli niemieckim cesarzom w dwóch wojnach. Jego matka, Lorry, była z pochodzenia Angielką. Jej brat, wuj Dincklagego, był admirałem w czynnej służbie niemieckiej marynarki. Od wczesnej młodości Günther nasiąkał towarzyskimi talentami starej Europy. Od 1914 do 1918 roku przechodził próbę w światowym konflikcie i w okopach na froncie rosyjskim. W innym miejscu i czasie Dincklage byłby idealnym kandydatem do CIA czy brytyjskiej tajnej służby MI6.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?