Fenomen 2 krokówTekst

Autor:Hal Elrod
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Tytuł wydania oryginalnego:

The Miracle Equation:

The two decisions that move your biggest goals from possible,

to probable, to inevitable


Copyright © 2019 by Hal Elrod


Originally published by Harmony Books, an imprint of the Crown Publishing Group,

a division of Penguin Random House LLC, New York.

Wydanie oryginalne opublikowało Harmony Books, imprint Crown Publishing Group

należący do grupy wydawniczej Penguin Random House LLC.

All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.


WYDANIE POLSKIE:

© Galaktyka sp. z o.o., Łódź 2020

90-644 Łódź, ul. Żeligowskiego 35/37

tel. +42 639 50 18, 639 50 19, tel./fax 639 50 17

e-mail: info@galaktyka.com.pl; sekretariat@galaktyka.com.pl

www.galaktyka.com.pl


ISBN: 978-83-7579-807-4


Redakcja: Bogumiła Widła

Korekta: Monika Ulatowska

Redaktor prowadzący: Marek Janiak

Projekt okładki: Magdalena Olczak

Konwersja do EPUB/MOBI: InkPad.pl


Pełna informacja o ofercie, zapowiedziach i planach wydawniczych

www.galaktyka.com.pl

info@galaktyka.com.pl ; sekretariat@galaktyka.com.pl

Zapraszamy


Choć autorzy i wydawca dołożyli wszelkich starań, aby zawarte w tej książce informacje były rzetelne i kompletne, nie ponoszą oni żadnej odpowiedzialności za mogące pojawić się błędy, nieścisłości, przeoczenia lub niezgodności, jak również za skutki stosowania porad zawartych w niniejszej książce.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Bez pisemnej zgody wydawcy książka ta nie może być powielana ani w częściach, ani w całości. Nie może też być reprodukowana, przechowywana i przetwarzana z zastosowaniem jakichkolwiek środków elektronicznych, mechanicznych, fotokopiarskich, nagrywających i innych.


Książkę tę dedykuję ludziom, którym oddałem serce

i którzy są dla mnie całym światem –

mojej rodzinie


Ursuli – mojej żonie na całe życie; dzięki Twojej miłości i wsparciu

wszystko, za co tylko się wezmę (włącznie z tą książką), staje się możliwe.

Uwielbiam Cię


Sophie i Halstenowi – jesteście moimi największym cudami;

pragnę być dla Was najlepszym ojcem na świecie –

to moja życiowa misja


Kocham Was wszystkich bardziej, niż sam to potrafię wyrazić

(i nie wiem, czy ktoś by zdołał)

SPIS TREŚCI

WSTĘP. Zanim zaczniemy

1. W fenomenach nie ma nic tajemniczego

2. Od niemożliwego… przez mało prawdopodobne… do nieuniknionego

3. Wewnętrzny ludzki konflikt

4. Stabilność emocjonalna

5. Nowy horyzont możliwości

6. Twoja misja

7. Twoja pierwsza decyzja: niewzruszona wiara

8. Twoja druga decyzja: nadzwyczajny wysiłek

9. Podtrzymywanie fenomenów

10. 30-dniowy test fenomenu 2 kroków

PODSUMOWANIE. Co teraz zrobisz?

PODZIĘKOWANIA



Z Fenomenem poranka, moją poprzednią książką, mi nie wyszło.

Dzięki niej chciałem „stopniowo, poranek za porankiem, zmieniać milion istnień ludzkich”. Potraktowałem ten cel poważnie. Promocja książki, zanim nabrała rozpędu, zajęła mi 18 miesięcy, a ponad pięć lat trwało, nim wreszcie trafiła w ręce miliona tych, którzy jej potrzebowali. Aby to osiągnąć, udzieliłem setek wywiadów w podcastach, ponad 10 wywiadów w różnych telewizjach, szczelnie zapełniłem kalendarz swoich wystąpień i stworzyłem grupę na Facebooku, aby bezpośrednio komunikować się z czytelnikami. Wszystko po to, by nieść światło tym, którzy chcą się doskonalić dzięki łatwemu, a jednak niezwykle efektywnemu, codziennemu programowi rozwoju osobistego.

Na pozór wyglądało, że zrealizowałem ten cel. Jeśli należysz do ponad miliona ludzi, którzy przeczytali tamtą książkę, przyłączyli się do społeczności Miracle Morning na Facebooku lub po prostu spotkali się z kimś, kto miał z jednym czy drugim do czynienia, być może podrapiesz się w głowę i zapytasz: „Jak to możliwe, żeby książki, która dotarła do tylu osób, a jej przesłanie nawet w czymś im pomogło, nie uważać za sukces?”. Masz rację. Mnie też niełatwo było spojrzeć na to w ten sposób, bo przecież w pewnym sensie osiągnąłem to, co zamierzałem.

Miracle Morning (Fenomen poranka) praktykują dzień w dzień dziesiątki tysięcy osób na całym świecie w ponad 100 krajach. Codziennie otrzymuję wiadomości od ludzi, w których opowiadają mi swoje historie: o cudownych przypadkach wyleczeń (ofiary wypadków i ci, którym udało się wygrać walkę z rakiem), spektakularnych schudnięciach, napisanych książkach, założonych firmach. Od ludzi, którzy się przeprowadzali, podróżowali i znajdowali miłość. Ogólnie rzecz biorąc, program Miracle Morning okazał się wsparciem dla rzeszy osób, które odkryły swoje indywidualne talenty, podzieliły się nimi z innymi i dzięki temu świat stał się odrobinę lepszy.

Za to wszystko jestem niezmiernie wdzięczny.

Jednak od chwili publikacji książki w 2012 roku coś mi nie dawało spokoju. Choć codzienna i uczciwa praktyka nastawiona na rozwój osobisty z pewnością pomoże ci udoskonalić cechy charakteru, dzięki którym będziesz mógł osiągnąć wszystko, co ci się tylko zamarzy, to wcale nie oznacza, że masz to już w kieszeni. Jesteś – że się tak wyrażę – dopiero w pół kroku. Możesz co dzień medytować, czytać książki na temat rozwoju osobistego, zyskiwać większą świadomość dzięki prowadzeniu dziennika, jednym słowem: stać się najmądrzejszą, najbardziej pewną siebie i najlepiej przygotowaną osobą – a potem nic z tym dalej nie robić. I w czym ci to wszystko pomoże?

Może te słowa wzbudzą w tobie jakieś skojarzenia. Twoje półki uginają się od mądrych książek, których nie masz czasu przeczytać, lub jesteś stałym bywalcem na wykładach i konferencjach poświęconych zagadnieniom pod hasłem „Jak zmienić swoje życie”. Tym niemniej wciąż masz wrażenie, jakby czegoś brakowało. Jasne, po prostu nie widać wyników. Stan twojego konta bankowego pozostawia wiele do życzenia. Jesteś w związku, który miał być tak udany, ale… Niewykluczone, że bardzo się starasz, aby założyć czy rozkręcić własny biznes, znaleźć pracę, która wreszcie ci będzie odpowiadać, lub zwyczajnie chcesz się poczuć szczęśliwy i spełniony. Albo (kto wie?) wszystko to już masz, lecz nadal nie jesteś w stanie sięgnąć wyżej, wznieść się na wyższy poziom rozwoju osobistego lub popchnąć własnej kariery.

Jeżeli znalazłeś się w takiej sytuacji (uwierz, że i mnie to spotkało), to być może należysz (najprawdopodobniej nieświadomie) do wielkiego grona „nałogowców rozwoju osobistego”. Jako jego były członek, który powoli wychodzi z tego uzależnienia, doskonale wiem, że uwielbiamy być na tym haju, przeżywać chwile olśnienia – właśnie za tym gonimy. Ale tak naprawdę nic się nie zmienia. Nie następuje żadna trwała przemiana. Po prostu ciągniemy wszystko dalej, uparcie pragnąc tych samych rzeczy. Pożerałem książkę za książką, głęboko wierząc, że z każdą nową mądrością, którą sobie przyswoiłem, staję się lepszy. Zupełnie jakby cała ta wiedza, bezpiecznie zamknięta w zakamarkach mojego umysłu, miała mi do tego wystarczyć. Zwykle odnosimy wrażenie, iż poświęcenie się rozwojowi osobistemu samo w sobie pomoże, ale to nieprawda. Jeżeli masz dość wyznaczania sobie celów, a potem bicia się w piersi, że nic ci z nich nie wyszło, nie jesteś sam (a ta książka pokaże ci, jak możesz sobie z tym poradzić).

Musisz kontynuować codzienną praktykę rozwoju osobistego wraz ze sprawdzonym sposobem stawiania sobie i osiągania sensownych celów, które będą konsekwentnie poprawiać jakość twojego życia. Wciąż pamiętam dzień, gdy się zatrzymałem, przyjrzałem swojemu życiu i pomyślałem: „Mogę zrobić więcej. Mogę być kimś więcej. Nie chcę dłużej spoczywać na laurach”. Przez młode lata przeszedłem właściwie siłą rozpędu, starając się wyciągnąć z nich jak najwięcej przy jak najmniejszym wysiłku, ale w końcu zaczęło mi to przeszkadzać. Od tej pory zacząłem aktywnie zmierzać ku największym stawianym celom, zamiast jak dotąd z nadzieją oczekiwać, że same do mnie przyjdą, jeśli tylko dostatecznie wyraźnie je zwizualizuję. Z czasem rozwinąłem metodę, która pozwala przekuć w czyn całą tę pracowicie zgromadzoną wiedzę na temat rozwoju osobistego. Dotarło do mnie, że z tych działań, często całkiem prostych i zwyczajnych, może wyniknąć coś całkiem niezwykłego.

 

Jeśli jesteś stałym bywalcem w świecie rozwoju osobistego, zapewne już słyszałeś, że wszystko jest możliwe. Też w to wierzę. A jednak samo możliwe nie wystarczy, byś wstał rano z łóżka i tryskając motywacją, zaczął realizować największe życiowe cele. Chciałbym, żeby tak było, ale nic z tego. Podsuwanie komuś połowicznego planu nie wystarczy. Wraz ze swoją kolejną książką – właśnie tą – chciałem stworzyć coś, co pomogłoby ci przenieść twój sukces ze sfery możliwego w prawdopodobne, a w końcu w nieuniknione.

Dwa fenomenalne kroki są procesem. Jak się przekonasz, wytłumaczenie jest zwodniczo proste, ale tylko niewielki procent ludzi wie, jak to przeprowadzić, chociaż wymaga podjęcia tylko dwóch decyzji.

Pierwsza to podtrzymywanie niewzruszonej wiary, druga – włożenie weń nadzwyczajnego wysiłku. Aby zdarzył się cud i marzenia się ziściły, potrzebujesz jednego oraz drugiego, i to przez dłuższy czas.

Kiedy przyglądamy się ludziom sukcesu, największym innowatorom, filantropom, sportowcom, każdemu, kto dał od siebie światu coś znaczącego, widzimy, że wymagało to od nich zaangażowania całej niewzruszonej wiary i nadzwyczajnego wysiłku tak długo, aż osiągnęli cel. Jeśli jesteś wytrwały i przez dłuższy czas potrafisz w sobie podtrzymać niewzruszoną wiarę w jakiś cel oraz pokusić się o nadzwyczajny wysiłek, nie może ci się nie udać. Możesz napotkać przeszkody, przeżyć po drodze jakeś niepowodzenia, ale w końcu twój sukces będzie nabierał kształtów – będzie możliwy… prawdopodobny… nieunikniony.

Gdy uda ci się przenieść swoje cele w sferę nieuniknionego, staniesz się kimś, kogo nazywam mistrzem tego fenomenu. Mistrz fenomenu rozwiązał zagadkę pewnego fenomenu i żyje zgodnie z nim. Niewzruszona wiara to określone nastawienie. Nadzwyczajny wysiłek – sposób zmierzania do celu. Powziąwszy te dwie decyzje, mistrz fenomenu wprowadza w świecie nadzwyczajne zmiany, nie tylko dla siebie, lecz dla wszystkich. Ponieważ te cuda są odtąd jego sposobem życia, wciąż wprowadza owe zmiany we wszystkim, co robi. Ostatecznym celem jest osiągnięcie poziomu mistrza fenomenu. Po przeczytaniu tej książki oraz wdrożeniu w życie przedstawionych w niej metod, też masz szansę nim się stać.

JAK CZYTAĆ TĘ KSIĄŻKĘ, ABY WYDOBYĆ Z NIEJ JAK NAJWIĘCEJ?

Zdaję sobie sprawę, że niektóre książki na temat rozwoju osobistego da się czytać na wyrywki. Możesz je przeglądać, czytać wybrany rozdział, a później jakiś inny, w ogóle nie po kolei. Znam kilku gości, którzy zamykają oczy, otwierają książkę na przypadkowej stronie i zaczynają czytać. Takie książki dają czytelnikowi poczucie, że za każdym razem, gdy po nie sięga, otwierają mu oczy na coś, co dla niego ważne. To naprawdę wspaniałe pozycje, ale ta jest trochę inna.

Dwa pierwsze rozdziały kładą podwaliny pod poznanie metody osiągania konkretnych, wymiernych rezultatów. Przeanalizujemy, czym są cuda (a czym nie są), a potem damy ogólny zarys fenomenalnego procesu pokazując, w jaki sposób dwie, świadomie podjęte decyzje – o zachowaniu niewzruszonej wiary i włożeniu w swoje przedsięwzięcie nadzwyczajnego wysiłku – wzajemnie na siebie wpływają i z czasem ułatwiają nam zrealizowanie zadania. Później przyjrzymy się historii mojego pierwszego cudu i zobaczymy, jak tuż przed swoim 21. urodzinami złożyłem swój pomysł w całość i zacząłem przekazywać go innym, obserwując z zachwytem, że działa na nich tak samo jak na mnie.

Pozostałe rozdziały przeprowadzą cię przez pewne pojęcia i etapy, które musisz zrozumieć, by samemu tworzyć własne fenomenalne rezultaty. Dowiesz się z nich:

 jak pokonać wewnętrzny konflikt między własnymi ograniczeniami (które wszyscy mamy) a naszym naturalnym nieograniczonym potencjałem;

 jak rozwijać równowagę emocjonalną, aby w każdych okolicznościach panować nad emocjami (o tej strategii warto pamiętać, kiedy ci się wydaje, że twoje wysiłki nie przynoszą oczekiwanych rezultatów);

 jakie jest prawdziwe zastosowanie wyznaczonego sobie celu;

 jak wybrać swój pierwszy (i następny) cel, który ma się urzeczywistnić;

 jak tworzyć w swoim życiu coraz to nowe fenomenalne rezultaty;

 jak przekuć całą tę wiedzę w praktykę na podstawie 30-dniowego testu fenomenu 2 kroków, dzięki któremu zaczniesz wyczarowywać swoje własne, konkretne i namacalne cuda.

Zachęcam cię, abyś po raz pierwszy przeczytał tę książkę jak leci, ponieważ każdy kolejny rozdział wynika z poprzedniego. Zanim więc przejdziesz dalej, dobrze, byś zrozumiał treści przedstawione wcześniej. Po pierwszym czytaniu możesz do niej zaglądać na wyrywki, wybierając rozdziały, które z różnych względów chciałbyś sobie przypomnieć. Szczególnie cię namawiam, abyś do nich wracał za każdym razem, gdy czujesz, że utknąłeś w miejscu.

O CZYM POWINIENEŚ PAMIĘTAĆ PODCZAS CZYTANIA TEJ KSIĄŻKI

1 Oba programy: Miracle Morning (Fenomen poranka) i Miracle Equa­tion (Fenomen 2 kroków) mogą ze sobą współdziałać. Jeśli nie czytałeś Fenomenu poranka, nie wpadaj w panikę. Przeczytanie tylko tej książki da ci niezbędne narzędzia, dzięki którym będziesz mógł wykorzystać swój potencjał i wieść bardziej satysfakcjonujące życie. Nauczysz się z niej, jak wciąż na nowo z coraz większą łatwością osiągać niezwykłe rezultaty (cuda). Nie zmienia to faktu, iż Miracle Morning pomoże ci zyskać jasność myśli, wewnętrzny spokój i koncentrację, zanim rozpoczniesz dzień. Program nie jest ukierunkowany na zdobywanie celów. To sprawdzona codzienna praktyka rozwoju osobistego, która pomoże ci się stać osobą, jaką powinieneś być, by realizować postawione cele.

2 Niektóre pojęcia powtarzam wiele razy. Fenomen 2 kroków dość łatwo wyjaśnić, ale znacznie trudniej go wcielić w życie. Dlatego właśnie nie poprzestaję na jednokrotnym przedstawieniu pewnych spraw. Celowo wracam do najważniejszych pojęć i często staram się je pokazać w nieco innym świetle, aby ci pomóc je zapamiętać i zrozumieć. O wiele łatwiej przyswoić sobie informacje, z którymi już miałeś do czynienia.

3 Chciałbym, aby dzięki tej książce coraz więcej ludzi zyskiwało większą świadomość. Jak napisałem na początku, celem Fenomenu poranka była stopniowa zmiana miliona istnień ludzkich. Kiedy już milion istnień doświadczyło zmiany na lepsze, zdałem sobie sprawę, że pozornie nierealistyczny i niemożliwy cel nie tylko okazał się całkiem realny, ale też nie dość wielki.

Chciałbym, aby dzięki tej książce ludzie, jeden po drugim, zyskiwali większą świadomość. Niewykluczone, że teraz brzmi to dla ciebie zbyt górnolotnie (może właśnie przewracasz oczami), ale po przeczytaniu tej książki przekonasz się, że ludzkie marzenia nie mają granic. Gdy zaczynamy wykorzystywać swój nieograniczony potencjał, nasza świadomość rośnie, a wraz z nią świadomość tych, którzy nas otaczają. A kiedy zaczynamy tworzyć istne cuda, ich skutki także wpływają na innych. Namawiam, abyś podczas czytania wypowiedział własne życzenie i zrozumiał, że nic cię nie ogranicza, możesz być, kim chcesz, i mieć oraz tworzyć to, co ci się zamarzy. Czego brakuje w świecie, który cię otacza? Czy wierzysz (albo na wpół wierzysz), że możesz mu coś dać? Co uważasz za największy cud? Żaden cel nie pozostanie poza twoim zasięgiem, obiecuję.

A więc zaczynajmy. Pierwsza lekcja pokazuje, że w fenomenach nie ma nic tajemniczego.



Cuda nie są sprzeczne z naturą,

lecz z tym, co o niej wiemy.

— ŚW. AUGUSTYN


Cuda. Jest w nich jakaś tajemnica, prawda? Czy nie na tym polega ich urok, że dokładnie nie wiemy, jak ciąg niezwiązanych ze sobą na pierwszy rzut oka przypadków sprawił, że ktoś ocalił życie lub jego najbardziej nieprawdopodobne pragnienie stało się rzeczywistością? Tajemnicza natura fenomenu rodzi jednak pewien problem, mianowicie zniekształca sposób, w jaki go postrzegamy.

Oglądałem kiedyś odcinek Today, zatytułowany Spadochronowy cud: upadek z 4200 metrów, o instruktorze spadochronowym Michaelu Holmesie, który spadł z wysokości ponad 4200 metrów, ponieważ nie otworzył mu się spadochron. Lecąc ku ziemi, próbował go uwolnić, ale nic z tego nie wyszło. Gorączkowo próbował rozplątać liny, lecz to też nic nie dało. Ostatnią deską ratunku był spadochron zapasowy, ale i ten odmówił posłuszeństwa. Mniej więcej w połowie spadania Michael pogodził się z tym, że zginie. Zdumiewające, ale przeżył. Zważywszy na okoliczności, jego obrażenia były stosunkowo niewielkie.

A może słyszałeś historię Donniego Registera? We wszystkich wiadomościach przedstawiano to jako „cud Donniego”, a Oprah.com nazwała to nawet „prawdziwym cudem”. Donnie stał przy kasie w swoim antykwariacie, kiedy napastnik strzelił mu z rewolweru w głowę. Donnie odruchowo podniósł ręce do twarzy, kula odbiła się od jego złotej obrączki, zmieniając tor pocisku, i mężczyzna cudem uniknął śmierci.

Przez lata nasłuchałem się o przypadkach cudownych uzdrowień, kiedy – jak się wydawało – nie podjęto żadnego leczenia, za to chory się nie poddawał i miał ogromną nadzieję na wyleczenie. I o rozłączonych kochankach, których po całych dekadach los znów cudownie połączył. Wszystkie te historie intrygują, a jednocześnie wywołują coś w rodzaju nabożnego podziwu.

Gwoli uczciwości, wszystkie je można nazwać cudami czy fenomenami. Dla wielu ludzi jednak (może też dla ciebie), właśnie z powodu tego rodzaju cudów, wszystkie mają złą reputację. Ci, którzy w cuda nie wierzą, zakładają, że niezwykłe rzeczy zdarzają się wyłącznie innym. Dla nich wszystkie cuda są nieuchwytne, wymyślone, przypadkowe, stanowią łut szczęścia. Pozostają poza ich zasięgiem. Są całkowicie nierealne i nieprzewidywalne. W prawdziwym życiu po prostu się nie zdarzają – a przynajmniej nie im. Też tak myślałem.

No bo przecież gdybyśmy mogli sobie „wymyślić”, że w naszej skrzynce na listy leży czek z wypisaną na nim siedmiocyfrową sumą, to czy nie każdy z nas byłby milionerem? Cudowne ozdrowienia stałyby się normą, a trudny klient czy współpracownik (taki, który zawsze podnosi ci ciśnienie) mógłby… no cóż, po prostu zniknąć. Jeśli należysz do tego obozu, prawdopodobnie uważasz też, że dopóki nie zobaczysz, to nie uwierzysz.

Sceptycyzm to dobra rzecz. Postępujesz tak, jak powinniśmy się zachowywać wszyscy: myślisz krytycznie, oceniasz, kwestionujesz, poszukujesz prawdy. Sam podchodzę do wszystkiego w ten sposób i niczego innego nie oczekuję od ciebie.

Sceptycyzm jednak ma swoją potencjalnie niszczycielską cechę, o której powinniśmy wiedzieć, żeby się jej wystrzegać, mianowicie może łatwo przekształcić się w cynizm. Może popchnąć w niezdrową nieufność i ograniczyć szanse na coś, co w przeciwnym razie mieściłoby się w zasięgu naszych możliwości. Podczas dalszej lektury przekonasz się, że istnieją dwa różne typy cudów i z mieszania ich ze sobą nic dobrego nie wynika.

Fenomeny, o których właśnie wspomniałem, to coś, co moglibyśmy nazwać „biernymi” bądź „przypadkowymi” fenomenami, ponieważ zdarzają się przez przypadek. Rozpływamy się nad ich niewiarygodną naturą, bo z natury rzeczy są nie do wyjaśnienia, a tym bardziej do powtórzenia (zresztą, jak mniemam, ani instruktor spadochroniarstwa, ani Donnie Register woleliby ich nie powtarzać). Należy je raczej postrzegać jako zbiegi okoliczności. Jeżeli chciałbyś robić takie cuda, które często polegają na nastawieniu typu „módl się i czekaj cierpliwie”, wybacz, ale nie mam ci nic do zaoferowania. W tej książce nie będziemy się zajmować podobnymi fenomenami.

Ta książka mówi o namacalnych i osiągalnych fenomenach, które wymagają od ciebie aktywności i zaangażowania. Bardziej przypominają spełnianie największych, najbardziej nieprawdopodobnych i wywołujących lęk zamierzeń. Nad takimi cudami masz sporą kontrolę, co oznacza, że powtarzasz je w swoim życiu, ponieważ wiesz, jak to działa. Aby jednak zrobić tego rodzaju cud, najpierw musisz uwierzyć, że zamierzony rezultat jest możliwy do osiągnięcia i zależy od ciebie. Jeśli należysz do grupy zatwardziałych sceptyków, zachęcam, abyś na chwilę zawiesił swoją niewiarę, dzięki czemu będziesz mógł zbadać, co jest dla ciebie możliwe. Zrób to przynajmniej na czas czytania tej książki.

 

Nie zrozum mnie źle. Nie staram się ciebie przekonać, byś uwierzył w coś niedorzecznego. Próbuję jedynie otworzyć ci oczy na nowe możliwości, na ten drugi rodzaj cudów, które są zależne od twojej woli. Aby uniknąć nieporozumień, zdefiniujemy w tym rozdziale, czym są te namacalne i osiągalne dla nas fenomeny oraz zagłębimy się w dokładny proces ich powstawania, żebyś i ty mógł tworzyć coś niebywałego. Potem zdecydujesz, czy chcesz w to uwierzyć.