Dzienniki Majskiego

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Spis treści

1  Podzię­ko­wa­nia

2  Wstęp

3  For­mo­wa­nie dyplo­maty sowiec­kiego

4  Pro­log

5  1934

6  1935

7  1936

8  1937

9  1938

10  1939

11  1940

12  1941

13  1942

14  1943

15  Koniec epoki. Odwo­ła­nie Maj­skiego

16  Cena sławy. Repre­sje

17  Źró­dła ilu­stra­cji

Tytuł ory­gi­nału: The Maisky Dia­ries: red ambas­sa­dor to the Court of St. James’s 1932‒1943, edi­ted by Gabriel Goro­det­sky, Yale Uni­ver­sity Press, New Haven–Lon­don 2015

Redak­tor pro­wa­dzący: Bogu­sław Kubisz

Redak­tor mery­to­ryczny: Jacek Bier­nacki

Korekta: Bogu­sława Jędra­sik

Pro­jekt okładki i stron tytu­ło­wych: Pan­cza­kie­wicz Art.Design

Copy­ri­ght © for this edi­tion and trans­la­tion by Dres­sler Dublin sp. z o.o., Oża­rów Mazo­wiecki 2020

Copy­ri­ght © 2015 Gabriel Goro­det­sky. Ori­gi­nally publi­shed by Yale Uni­ver­sity Press. Publi­shed with the per­mis­sion of the Schef­fer-Voskres­sen­ski family – Ivan Maisky’s heirs

Foto­gra­fie z albumu Agniji Maj­skiej zostały opu­bli­ko­wane za zgodą rodziny Schef­fer-Voskres­sen­ski, wła­ści­cieli praw i spad­ko­bier­ców Iwana Maj­skiego

Wydawca:

Bel­lona

ul. Han­kie­wi­cza 2

02–103 War­szawa

tel. +48 22 620 42 91

www.bel­lona.pl

Dys­try­bu­cja:

Dres­sler Dublin sp. z o.o.

ul. Poznań­ska 91,

05-850 Oża­rów Mazo­wiecki

tel. (+48 22) 733 50 31/32

e-mail: dys­try­bu­cja@dres­sler.com.pl

www.dres­sler.com.pl

ISBN 978-83-11-16190-0

Wer­sję elek­tro­niczną przy­go­to­wano w sys­te­mie Zecer firmy Eli­bri

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20

Podzię­ko­wa­nia

Podzię­ko­wa­nia

Niniej­szy dzien­nik został opu­bli­ko­wany za zgodą rodziny Schef­fe­rów-Woskrie­sien­skich, spad­ko­bier­ców Iwana Maj­skiego, któ­rym jestem głę­boko wdzięczny za współ­pracę i wspar­cie w przy­go­to­wa­niu tej pozy­cji. Chcę też podzię­ko­wać rosyj­skiemu Mini­ster­stwu Spraw Zagra­nicz­nych, prze­cho­wu­ją­cemu dzien­niki Maj­skiego, za umoż­li­wie­nie mi dostępu do ory­gi­na­łów i za pomoc w dotar­ciu do archi­wal­nych źró­deł i foto­gra­fii. Wyrazy szcze­gól­nej wdzięcz­no­ści należą się pro­fe­so­rowi Ita­ma­rowi Rabi­no­wi­czowi, byłemu pre­zy­den­towi Tel Aviv Uni­ver­sity, za zaan­ga­żo­wa­nie w zdo­by­cie spo­rego grantu, który pozwo­lił sfi­nan­so­wać prze­kład dzien­ników na język angiel­ski.

Nie­wielu wydaw­ców z otwar­tymi ramio­nami przyj­muje dziś pro­po­zy­cję opu­bli­ko­wa­nia trzech gru­bych tomów dzien­nika opa­trzo­nego mnó­stwem przy­pi­sów. Jestem wdzięczny Joh­nowi Dona­ti­chowi, dyrek­to­rowi wydaw­nic­twa Yale Uni­ver­sity Press i jego zespo­łowi, za nie­prze­rwane, trwałe wspar­cie. Szcze­gólne podzię­ko­wa­nia winien jestem Rober­towi Bal­doc­kowi, dyrek­to­rowi lon­dyń­skiego oddziału Yale Uni­ver­sity Press (na któ­rego zamó­wie­nie pisa­łem swoją poprzed­nią książkę, Grand Delu­sion: Sta­lin and the Ger­man Inva­sion of Rus­sia), za nie­za­chwiane zaufa­nie, jakim mnie darzy. Trudno byłoby zna­leźć rów­nie wni­kli­wego, kom­pe­tent­nego i pomoc­nego wydawcę. To on namó­wił mnie, by nie­za­leż­nie od kom­plet­nej, trzy­to­mo­wej edy­cji opra­co­wać też jed­no­to­mowy wybór frag­men­tów dzien­ni­ków Maj­skiego, dostępny szer­szemu gronu czy­tel­ni­ków. Nie­zwy­kła, pięk­nie wydana książka, która dzięki temu powstała, sta­nowi dowód jego nie­zrów­na­nych talen­tów.

Jest też efek­tem ponad dzie­się­ciu lat zakro­jo­nych na dużą skalę badań. Tak się wspa­niale zło­żyło, że mogłem sko­rzy­stać z kilku hoj­nych sty­pen­diów fun­do­wa­nych przez Insti­tute for Advan­ced Study w Prin­ce­ton, Insti­tute for Advan­ced Stu­dies we Fry­burgu i Bel­la­gio Cen­ter Fun­da­cji Roc­ke­fel­lera, które zapew­niły mi wyjąt­kowo sprzy­ja­jące warunki pracy i dały szansę skon­fron­to­wa­nia moich prze­my­śleń z opi­niami naj­zna­ko­mit­szych histo­ry­ków. Lwią część zada­nia wyko­na­łem jed­nak pod patro­na­tem oks­fordz­kiego All Souls Col­lege. To Isa­iah Ber­lin, legen­darny wykła­dowca All Souls Col­lege, wpro­wa­dził mnie w 1969 roku do Oks­fordu i namó­wił do pisa­nia tam pracy dok­tor­skiej; koło zamknęło się w magiczny spo­sób w 2006 roku, gdy po raz pierw­szy zapro­po­no­wano mi w All Souls visi­ting fel­low­ship, a potem wybrano na wykła­dowcę col­lege’u. Trudno o słowa, które pozwo­li­łyby opi­sać przy­jaź­nie, jakie zadzierz­gną­łem w All Souls, i wyma­ga­jące, ale sym­pa­tyczne śro­do­wi­sko, jakie tam spo­tka­łem – bez wąt­pie­nia straż­nicę nauki w naj­czyst­szej postaci. John Vic­kers, dyrek­tor col­lege’u, i John Davis, jego poprzed­nik, nie szczę­dzili trudu, by zapew­nić mi jak naj­da­lej idącą pomoc i wspar­cie.

Mia­łem ogromne szczę­ście, że tłu­ma­cze­niem dzien­nika zajęli się Tatiana Soro­kina i Oli­ver Ready. Dzięki ich połą­czo­nym wysił­kom powstał sta­ranny, a przy tym zgrabny prze­kład, idio­ma­tyczny, a jed­no­cze­śnie wierny jedy­nej w swoim rodzaju lite­rac­kiej pro­zie Maj­skiego. Rów­nie zna­ko­mity oka­zał się mój redak­tor Clive Lid­diard. Jego wni­kliwe, zwię­złe i mądre uwagi, jak też dosko­nała zna­jo­mość języka rosyj­skiego oraz kul­tur sło­wiań­skich i wschod­nio­eu­ro­pej­skich zde­cy­do­wa­nie wpły­nęły na jakość tek­stu.

Wyrazy szcze­gól­nego uzna­nia należą się Hil­le­lowi Adle­rowi, który na samym początku pomógł mi w zbu­do­wa­niu nie­zwy­kle zło­żo­nej bazy danych, co pozwo­liło nam opa­no­wać i wyko­rzy­stać obszerne zasoby źró­deł archi­wal­nych. Ogrom­nie pomocna była też Ruth Brown, autorka not o ponad tysiącu osób wymie­nio­nych w dzien­niku. Dok­tor James Womack doko­nał świet­nych prze­kła­dów napi­sa­nych po rosyj­sku listów znaj­du­ją­cych się w pry­wat­nym archi­wum Maj­skiego.

I wresz­cie Ruth Herz, moja żona, przy­ja­ciółka i brat­nia dusza; ona pierw­sza przy­znała, że lata spę­dzone z Maj­skim nie były w naszym życiu cię­ża­rem, ale fascy­nu­jącą wspólną podróżą.

prof. Gabriel Goro­det­sky


Iwan Maj­ski (1884–1975)

Wstęp

WSTĘP

Uni­ka­towy, fascy­nu­jący dzien­nik Iwana Michaj­ło­wi­cza Maj­skiego, amba­sa­dora sowiec­kiego w Lon­dy­nie w latach 1932–1943, to jeden z nie­licz­nych przy­kła­dów tego rodzaju pisar­stwa wśród sowiec­kich dygni­ta­rzy lat trzy­dzie­stych XX wieku i cza­sów II wojny świa­to­wej1. Sta­lin nie zachę­cał swego oto­cze­nia do się­ga­nia po pióro i nie pozwa­lał robić nota­tek pod­czas kon­fe­ren­cji na Kremlu. Należy pamię­tać, że w cza­sach, gdy śmier­tel­nie prze­ra­żeni ludzie palili doku­menty i archiwa, pro­wa­dze­nie dzien­nika sta­wało się przed­się­wzię­ciem ryzy­kow­nym. To głów­nie dzien­ni­ków szu­kała poli­cja, prze­trzą­sa­jąc miesz­ka­nia podej­rza­nych „wro­gów ludu”. Zapi­ski Maj­skiego i jego ogromne archi­wum oso­bi­ste prze­jęło osta­tecz­nie Mini­ster­stwo Bez­pie­czeń­stwa Publicz­nego, gdy aresz­to­wano go w lutym 1953 roku (dwa tygo­dnie przed śmier­cią Sta­lina) pod zarzu­tem szpie­go­stwa na rzecz Wiel­kiej Bry­ta­nii2. Po uwol­nie­niu w 1955 roku Maj­ski pro­wa­dził długą i daremną walkę o ich odzy­ska­nie. Mini­ster­stwo Spraw Zagra­nicz­nych odrzu­cało jego prośby, twier­dząc, że dzien­nik „zawiera różne mate­riały ofi­cjalne”. Autor uzy­skał dostęp do niego tylko na rok, w cza­sie gdy spi­sy­wał swoje wspo­mnie­nia, ale odmó­wiono mu korzy­sta­nia z jakich­kol­wiek innych źró­deł archi­wal­nych. Dla naukow­ców dzien­nik był nie­osią­galny przez kil­ka­dzie­siąt lat.

U źró­deł wielu odkryć nauko­wych czę­sto leży przy­pa­dek. W 1993 roku w poro­zu­mie­niu z Mini­ster­stwami Spraw Zagra­nicz­nych Izra­ela i Związku Sowiec­kiego roz­po­czą­łem bada­nia, któ­rych zwień­cze­niem miała być publi­ka­cja doku­men­tów doty­czą­cych sto­sun­ków izra­el­sko-sowiec­kich. Trudno opi­sać, jakie emo­cje ogar­nęły mnie, gdy szu­ka­jąc w rosyj­skim MSZ infor­ma­cji o udziale Maj­skiego w podej­mo­wa­niu decy­zji o popar­ciu przez Sowie­tów planu podziału Pale­styny3, zoba­czy­łem tam­tej­szego archi­wi­stę wycho­dzą­cego z maga­zynu z gru­bym dzien­ni­kiem Maj­skiego z pamięt­nego 1941 roku. Nie wydo­byto wcze­śniej z archi­wów sowiec­kich żad­nego innego pry­wat­nego doku­mentu o porów­ny­wal­nym zakre­sie, war­to­ści i obję­to­ści, który by rzu­cił tak wiele nowego świa­tła na II wojnę świa­tową i jej źró­dła. Ude­rzył mnie w tym mate­riale bez­po­średni i szczery ton, jasność i prze­ni­kli­wość spo­strze­żeń, a także zna­ko­mita proza. Dzien­nik, zawie­ra­jący ponad pół miliona słów, otwar­cie i szcze­gó­łowo rela­cjo­nuje obser­wa­cje, roz­mowy i dzia­ła­nia wszę­do­byl­skiego amba­sa­dora sowiec­kiego w Lon­dy­nie. Maj­ski spi­sy­wał swoje wra­że­nia na maszy­nie, wie­czo­rami, choć zda­rzają się też frag­menty odręczne (co zna­mienne, nie zamiesz­czono ich w wyda­niu rosyj­skim), czę­sto czy­nione z dala od czuj­nego oka i ucha Moskwy w samej amba­sa­dzie.

 

Wydaw­nic­two Yale Uni­ver­sity Press, świa­dome wyjąt­ko­wej war­to­ści dzien­nika, wspa­nia­ło­myśl­nie zgo­dziło się wydać go w cało­ści, w trzech tomach, z moim obszer­nym komen­ta­rzem. Zapro­po­no­wano mi jed­nak także opra­co­wa­nie niniej­szej, skró­co­nej wer­sji, która byłaby dostępna szer­szemu gronu czy­tel­ni­ków. Doko­ny­wa­nie wyboru dla tej pozy­cji (25 pro­cent ory­gi­nal­nego dzien­nika i mojego komen­ta­rza) było pro­ce­sem wyjąt­kowo bole­snym, ponie­waż tekst odrzu­cony oka­zy­wał się rów­nie fascy­nu­jący i ważny, jak to, co zostało włą­czone do wyda­nia. Przy­świe­cała mi zasada zacho­wa­nia cha­rak­teru i płyn­no­ści nar­ra­cji. Książka nie zawiera więc obszer­nego apa­ratu nauko­wego; zain­te­re­so­wany czy­tel­nik znaj­dzie go nie­ba­wem w peł­nej, trzy­to­mo­wej wer­sji dzien­nika4. Skróty zazna­czone są wie­lo­krop­kiem uję­tym w dwa nawiasy kwa­dra­towe. Jeśli Maj­ski sam używa wie­lo­kropka, nie poprze­dza go spa­cją. Wyrazy lub wyra­że­nia angiel­skie poda­wane są kur­sywą; tam, gdzie autor pod­kre­śla jakieś sfor­mu­ło­wa­nie, by zwró­cić na nie uwagę, zasto­so­wano pogru­bie­nie.

Pro­ces odtaj­nie­nia i opu­bli­ko­wa­nia dzien­ni­ków Maj­skiego w Rosji (co jest warun­kiem wyda­nia tego rodzaju doku­men­tów na Zacho­dzie) był długi i żmudny. Opra­co­wa­niem wer­sji rosyj­skiej zajął się Insty­tut Histo­rii Powszech­nej Rosyj­skiej Aka­de­mii Nauk pod kie­run­kiem jego dyrek­tora, Alek­san­dra Oga­no­wi­cza Czu­ba­riana, oraz Wita­lij Jurie­wicz Afiani, dyrek­tor Archi­wum Rosyj­skiej Aka­de­mii Nauk, gdzie prze­cho­wy­wane jest bogate archi­wum pry­watne Maj­skiego. Obu panom jestem winien głę­boką wdzięcz­ność za współ­pracę. Pro­fe­sjo­nal­nie przy­go­to­wana przez nich edy­cja ma jed­nak wyraźne cechy dzieła zgod­nego z ofi­cjalną wykład­nią i tra­dy­cyjną rosyj­ską histo­rio­gra­fią wyda­rzeń pro­wa­dzą­cych do II wojny świa­to­wej. Komen­ta­rze i dopi­ski w pre­zen­to­wa­nym tu tomie są zupeł­nie inne niż w wyda­niu rosyj­skim. Począt­kowo mia­łem ochotę ogra­ni­czyć wszel­kie inter­wen­cje redak­tor­skie do mini­mum i pozwo­lić Maj­skiemu, by snuł wła­sną opo­wieść. Jed­nak zwa­żyw­szy na burzę bijącą wtedy w bram amba­sady; na opre­syjny cha­rak­ter oko­licz­no­ści, w któ­rych autor pisał swój dzien­nik, z koniecz­no­ści pozo­sta­wia­jąc w skąd­inąd boga­tej w infor­ma­cje i poucza­ją­cej rela­cji liczne luki; nie­odzowny wydał mi się pre­cy­zyjny komen­tarz przed­sta­wia­jący tło wyda­rzeń. W oba­wie, że dzien­nik może ulec kon­fi­ska­cie i będzie stra­cony dla przy­szłych poko­leń, Maj­ski pisał go co naj­mniej w trzech egzem­pla­rzach. Dla­tego komen­tarz ni­gdy nie ogra­ni­cza się do zwy­cza­jo­wego dostar­cze­nia czy­tel­ni­kowi pod­sta­wo­wych narzę­dzi pomoc­ni­czych. Zesta­wia wpisy w dzien­niku z obszerną kore­spon­den­cją Maj­skiego znaj­du­jącą się w jego pry­wat­nym archi­wum (odna­le­zio­nym przeze mnie w Moskwie), a także z depe­szami, które wysy­łał do rosyj­skiego Mini­ster­stwa Spraw Zagra­nicz­nych; z apo­lo­ge­tycz­nymi wspo­mnie­niami pisa­nymi już po aresz­to­wa­niu i wie­loma innymi źró­dłami archi­wal­nymi. Szcze­gó­łowe odwo­ła­nia do źró­deł, z któ­rych korzy­sta­łem, znajdą się w obszer­nej, trzy­to­mo­wej edy­cji dzien­nika. Uzy­ska­łem też – co trak­tuję jako zaszczyt – dostęp do oso­bi­stych albu­mów foto­gra­ficz­nych Maj­skiego; wiele zdjęć w nich zawar­tych wiąże się lub ilu­struje wyda­rze­nia przed­sta­wiane w dzien­niku; część z nich została zamiesz­czona w książce. Zda­rza się, że oddają to, czego nie są w sta­nie prze­ka­zać tysiące słów. Jestem ogrom­nie wdzięczny dr. Alek­sie­jowi D. Woskrie­sien­skiemu, krew­nemu i spad­ko­biercy Maj­skiego, że pozwo­lił mi podzie­lić się z czy­tel­ni­kami tym nie­sły­cha­nie oso­bi­stym, cza­sem wręcz intym­nym świa­dec­twem.


Strona z dzien­nika Iwana Maj­skiego doty­cząca spo­tka­nia z mini­strem Antho­nym Ede­nem z 12 czerwca 1941 r., który prze­strze­gał amba­sa­dora przed nie­spo­dzie­wa­nym ata­kiem nie­miec­kim na ZSRS

Dzien­nik Maj­skiego nie jest typo­wym dla tego gatunku w Sowie­tach narzę­dziem samo­do­sko­na­le­nia, dobrze widzia­nym przez wła­dze jako śro­dek słu­żący poli­tycz­nej edu­ka­cji i prze­mia­nom. Ma cha­rak­ter zde­cy­do­wa­nie oso­bi­sty; wła­dze sowiec­kie oce­ni­łyby go jako „z natury bur­żu­azyjny”, gdyż nie jest samo­kry­tycz­nym zapi­sem sta­rań, by stać się dobrym komu­ni­stą, ale obraca się głów­nie wokół wła­snego „ja”. Świad­czy o decy­du­ją­cej roli oso­bi­stych przy­jaźni, kon­flik­tów i rywa­li­za­cji z wcze­snego okresu poli­tyki sowiec­kiej, wykra­cza­ją­cych poza kon­tro­wer­sje na temat poli­tyki i ide­olo­gii. Potwier­dza też, że spo­łe­czeń­stwa sowiec­kiego i poli­tyki nie da się sen­sow­nie opi­sać, nie odwo­łu­jąc się do czyn­nika ludz­kiego, ujaw­nia­ją­cego nie­znane więzi oso­bi­ste. Maj­ski, który mani­fe­sta­cyj­nie głosi swoje zaan­ga­żo­wa­nie w komu­nizm, jest głę­boko zanu­rzony w tra­dy­cji pro­wa­dze­nia dzien­ni­ków, wła­ści­wej zachod­niej „bur­żu­azyj­nej” inte­li­gen­cji. Abs­tra­hu­jąc od oczy­wi­stych róż­nic kul­tu­ro­wych, jego zapi­ski cel­no­ścią obser­wa­cji bry­tyj­skiej sceny poli­tycz­nej i spo­łecz­nej z dodat­kiem plo­tek i aneg­do­tek przy­po­mi­nają dzien­nik Samu­ela Pepysa. Podob­nie jak Chur­chill, Maj­ski – nie­spo­dzie­wa­nie – wychwala rolę, jaką w histo­rii odgrywa „wielki czło­wiek”. Wbrew mark­si­stow­skiej inter­pre­ta­cji, która pod­po­rząd­ko­wuje jed­nostkę więk­szym mode­lom spo­łecz­nym, uznaje też wyjąt­ko­wość wyda­rzeń. Nie odrzuca „oso­bi­stego wkładu w wielką sprawę powszechną” i w liście do Gie­or­gija Czi­cze­rina, komi­sa­rza spraw zagra­nicz­nych, otwar­cie stwier­dza: „Nie da się zaprze­czyć, że »oso­bo­wość« odgrywa lub może odgry­wać w histo­rii pewną rolę. Cza­sem nawet nie­małą”. Przy­po­mina Czi­cze­ri­nowi: „Wystar­czy pamię­tać, co dla naszej rewo­lu­cji zna­czył Iljicz”5.

Maj­ski oczy­wi­ście zda­wał sobie sprawę, że jest jedną z naj­waż­niej­szych postaci two­rzą­cych histo­rię. We wrze­śniu 1941 roku, gdy ważył się los Moskwy, tak pisał o nie­zwy­kle donio­słym spo­tka­niu z Chur­chil­lem:

„Wysze­dłem z domu kwa­drans przed umó­wioną godziną. Księ­życ świe­cił jasno. Chmury o fan­ta­stycz­nych kształ­tach pędziły z zachodu na wschód. Gdy prze­sła­niały księ­życ, a ich brzegi czer­wie­niały i ciem­niały, wszystko wokół sta­wało się przy­gnę­bia­jące i zło­wro­gie. Jakby świat zna­lazł się w przeded­niu zagłady. Jecha­łem zna­jo­mymi uli­cami i myśla­łem: »Jesz­cze kilka minut i nadej­dzie ważna, być może decy­du­jąca dla histo­rii chwila, nio­sąca ogromne kon­se­kwen­cje. Czy stanę na wyso­ko­ści zada­nia? Czy mam dosta­tecz­nie dużo sił, ener­gii i przy­tom­no­ści umy­słu? Czy okażę się wystar­cza­jąco bystry i zręczny, by ode­grać swoją rolę z jak naj­więk­szym suk­ce­sem dla ZSRS i całej ludz­ko­ści?«”.

Dzien­nik powsta­wał w dra­ma­tycz­nej, nie­zwy­kle waż­nej epoce i objął cały zestaw tema­tów. Pisany był naj­wy­raź­niej z myślą o przy­szło­ści6. Maj­ski zna­lazł się na pierw­szej linii wyda­rzeń, które w jego opi­nii – a wyra­ził ją znacz­nie wcze­śniej niż inni – gro­ziły wcią­gnię­ciem Europy w wojnę świa­tową. Dużo miej­sca poświęca zmia­nie w sowiec­kiej poli­tyce zagra­nicz­nej wcze­snych lat trzy­dzie­stych i argu­men­tom za przy­stą­pie­niem do Ligi Naro­dów oraz za respek­to­wa­niem zasady bez­pie­czeń­stwa zbio­ro­wego. To wła­śnie Maj­ski pierw­szy ostrze­gał Moskwę przed zagro­że­niami, jakie nio­sła poli­tyka ustępstw. Mocno sta­rał się godzić inte­resy sowiec­kie i bry­tyj­skie. Zada­nie to stało się jed­nak znacz­nie trud­niej­sze, gdy w 1937 roku, w cza­sie gdy w Moskwie roz­sza­lały się bru­talne czystki, pre­mie­rem Wiel­kiej Bry­ta­nii został Cham­ber­lain. Obszerne wpisy z roku 1938 dają wgląd w wyda­rze­nia pro­wa­dzące do kon­fe­ren­cji mona­chij­skiej i w ich kata­stro­falne skutki dla zbio­ro­wego bez­pie­czeń­stwa, a także dla oso­bi­stego i poli­tycz­nego losu zarówno Maj­skiego, jak i Mak­sima Litwi­nowa, sowiec­kiego komi­sa­rza spraw zagra­nicz­nych. Dzien­nik z 1939 roku poka­zuje, pod jak wielką psy­cho­lo­giczną pre­sją dzia­łał Maj­ski, gdy despe­racko pró­bo­wał przy­spie­szyć pod­pi­sa­nie trój­stron­nego poro­zu­mie­nia mię­dzy Związ­kiem Sowiec­kim, Wielką Bry­ta­nią i Fran­cją, by zapo­biec dry­fo­wa­niu Rosji ku izo­la­cji. I jak czę­sto popa­dał w spór ze swym rzą­dem, co w końcu dopro­wa­dziło do burz­li­wej narady na Kremlu 21 kwiet­nia, kiedy to Maj­skiego i Litwi­nowa pod­dano suro­wej kry­tyce. Dwa tygo­dnie póź­niej Litwi­now został usu­nięty ze sta­no­wi­ska. Dzien­nik Maj­skiego ujaw­nia też, jak ogromna dez­orien­ta­cja pano­wała wśród dyplo­ma­tów sowiec­kich w następ­stwie paktu Rib­ben­trop-Moło­tow, i obser­wuje pro­ces prze­cho­dze­nia Wiel­kiej Bry­ta­nii od pokoju do wojny.


Wyku­wa­nie soju­szu bry­tyj­sko-sowiec­kiego – pre­mier Win­ston Chur­chill i amba­sa­dor Maj­ski stu­kają się kie­lisz­kami z wódką

W rów­nie pasjo­nu­jący spo­sób Maj­ski, czło­wiek z zewnątrz, ale dobrze poin­for­mo­wany, opi­suje Lon­dyn w cza­sie cięż­kich bom­bar­do­wań, a także swoje czę­ste, oso­bi­ste spo­tka­nia z Chur­chil­lem i Ede­nem. Nie da się prze­ce­nić zna­cze­nia tych wojen­nych wspo­mnień. Mini­ster spraw zagra­nicz­nych miał wpraw­dzie zwy­czaj gro­ma­dzić raporty ze spo­tkań z amba­sa­do­rami, nie doty­czyło to jed­nak pre­mie­rów. W rezul­ta­cie nie ma w bry­tyj­skich archi­wach rela­cji z licz­nych, waż­nych roz­mów, jakie Maj­ski i Chur­chill pro­wa­dzili przed i w cza­sie II wojny świa­to­wej. Jedyne zacho­wane spra­woz­da­nia to wła­śnie szcze­gó­łowe i spo­rzą­dzane na gorąco wpisy Maj­skiego w dzien­niku i już bar­dziej lako­niczne depe­sze wysy­łane do Mini­sterstwa Spraw Zagra­nicz­nych. Tym samym histo­rycy, któ­rzy do tej pory dys­po­no­wali stron­ni­czymi i nie­peł­nymi prze­ka­zami pisa­nymi z per­spek­tywy czasu, zyskują nowe, nie­za­stą­pione źró­dło.

Nie ma prze­sady w stwier­dze­niu, że dzien­nik miej­scami pisze na nowo histo­rię, która już wyda­wała się nam znana. Bez­pre­ce­den­sowe, wyjąt­kowe sto­sunki z przy­wód­cami bry­tyj­skimi, jakie wyro­bił sobie Maj­ski, zna­la­zły odbi­cie w jego poże­gnal­nym, wysła­nym po odwo­ła­niu liście do Chur­chilla:

„Patrząc dziś wstecz na te jede­na­ście lat, mogę bez waha­nia powie­dzieć, że z mojego oso­bi­stego i poli­tycz­nego punktu widze­nia kon­takty z Panem, utrzy­my­wane przez tak długi czas, były naj­ja­śniej­szym punk­tem peł­nio­nej przeze mnie funk­cji amba­sa­dora […] Czer­pa­łem ogromną przy­jem­ność ze wszyst­kich naszych spo­tkań i z roz­mów, nie­za­leż­nie od tego, czy pro­wa­dzi­li­śmy je w Pana biu­rze, czy poza nim, ponie­waż zawsze czu­łem, że obcuję z jed­nym z naj­zna­ko­mit­szych Angli­ków naszych cza­sów”.

W zasad­ni­czą nar­ra­cję histo­ryczną Maj­ski wplata wątek walki oso­bi­stej o prze­ży­cie w okre­sie wiel­kiego ter­roru, który prze­trwali na sta­no­wi­skach w Euro­pie tylko wła­śnie on i jego przy­ja­ciółka, femi­nistka Alek­san­dra Koł­łon­taj, amba­sa­dor sowiecka w Sztok­hol­mie. Przez cały okres spra­wo­wa­nia urzędu Maj­ski musiał nie­ustan­nie lawi­ro­wać: zacho­wy­wać szcze­rość w roz­mo­wach z Bry­tyj­czy­kami i dbać, by nie nara­zić się Krem­lowi. To wewnętrzne napię­cie jest wyczu­walne w dzien­niku. Maj­ski oba­wia się, iż sto­sunki mię­dzy oboma pań­stwami zatruwa wza­jemna podejrz­li­wość, zdaje też sobie sprawę, że jego wła­sna pozy­cja jest ryzy­kowna i nie­pewna, dla­tego czę­sto rezy­gnuje z wysła­nia Krem­lowi waż­nych infor­ma­cji, jak w 1943 roku, gdy wstrzy­mał wia­do­mość doty­czącą wypo­wie­dzi Chur­chilla, który stwier­dził, że nie może w 1944 roku pod­jąć ataku przez kanał La Man­che.

 

Główny, histo­ryczny tekst oży­wiają i ubar­wiają wni­kliwe, cza­sem zabawne obser­wa­cje i aneg­doty doty­czące spo­łe­czeń­stwa bry­tyj­skiego, poli­ty­ków, rodziny kró­lew­skiej, pisa­rzy i arty­stów. Zami­ło­wa­nie Maj­skiego do upra­wia­nia poezji i prozy zdra­dza nie­od­partą potrzebę auto­ek­spre­sji. W efek­cie otrzy­mu­jemy połą­cze­nie lite­ra­tury i histo­rii. „Od dzie­ciń­stwa mia­łem skłon­no­ści pisar­skie – wspo­mina autor – jako chło­piec z zachwy­tem pro­wa­dzi­łem dzien­nik i kore­spon­do­wa­łem z krew­nymi i przy­ja­ciółmi […] jak daleko się­gam pamię­cią, zawsze coś ukła­da­łem albo opi­sy­wa­łem – las po desz­czu, sta­cję pogo­to­wia, podróż do Czer­no­łu­czja, las sosnowy pod Omskiem i podobne. Kiedy tro­chę pod­ro­słem, pró­bo­wa­łem sił w dzien­nikach, szkol­nych wypra­co­wa­niach i arty­ku­łach na bie­żące tematy”.

W póź­niej­szych latach Maj­ski zwie­rzył się Beatrice Webb, współ­za­ło­ży­cielce Towa­rzy­stwa Fabiań­skiego, która też prze­ja­wiała aspi­ra­cje lite­rac­kie, że „nie lubi zawodu dyplo­maty; oboje z żoną byliby znacz­nie szczę­śliwsi w śro­do­wi­sku aka­de­mic­kim czy w wol­nych zawo­dach, w czy­telni, biblio­tece lub labo­ra­to­rium”. Rze­czy­wi­ście, gdy w wieku lat 70 został aresz­to­wany, napi­sał inte­re­su­jącą powieść Bli­sko i daleko.

Maj­ski obda­rzony był też wyjąt­kową pamię­cią, która w połą­cze­niu z psy­cho­lo­giczną wraż­li­wo­ścią, wni­kli­wo­ścią i intu­icją, zna­ko­mi­tym zmy­słem obser­wa­cji i nie­za­spo­ko­joną cie­ka­wo­ścią uczy­niła go jed­nym z naj­by­strzej­szych świad­ków dra­ma­tycz­nych wyda­rzeń i oso­bo­wo­ści lat trzy­dzie­stych XX wieku. „Długa dyplo­ma­tyczna prak­tyka – tłu­ma­czył – spra­wiła, że moja pamięć upodob­niła się do kli­szy foto­gra­ficz­nej, która bez trudu może zare­je­stro­wać wszyst­kie cechy ludzi, jakich spo­ty­kam. Ich wygląd, słowa, gesty, into­na­cja zapi­sy­wały się na niej bły­ska­wicz­nie, two­rząc wyraźne, szcze­gó­łowe obrazy. Czę­sto wnio­ski na czyjś temat – pozy­tywne lub nega­tywne, z zastrze­że­niami lub bez – for­mu­ło­wa­łem w myślach od razu na miej­scu, tuż po zawar­ciu zna­jo­mo­ści”.

„Zwy­kle patrzył Pan na nas z góry, z gale­rii w Par­la­men­cie – wspo­mi­nał w liście do Maj­skiego Harold Nicol­son, pisarz, dyplo­mata, autor dzien­nika – z dobro­tli­wym zain­te­re­so­wa­niem, tro­chę jak bio­log obser­wu­jący traszki w akwa­rium”.

Maj­ski spę­dził na emi­gra­cji w Lon­dy­nie dwa lata pod­czas I wojny świa­to­wej, póź­niej dwa lata jako chargé d’affa­ires amba­sady w latach dwu­dzie­stych, wresz­cie przez jede­na­ście lat peł­nił funk­cję amba­sa­dora; krąg jego zna­jo­mych był więc nie­zwy­kle sze­roki. Utrzy­my­wał bli­skie sto­sunki z eli­tami poli­tycz­nymi i rzą­do­wymi Wiel­kiej Bry­ta­nii, a także z inte­lek­tu­ali­stami i arty­stami, miał więc dosko­nałe warunki do obser­wa­cji. Spo­rzą­dził notatki z roz­mów – mię­dzy innymi – z pię­cioma bry­tyj­skimi pre­mie­rami: Davi­dem Lloy­dem Geo­rge’em, Ram­sayem McDo­nal­dem, Stan­leyem Bal­dwi­nem, Neville’em Cham­ber­la­inem i Win­sto­nem Chur­chil­lem, a także z kró­lem Jerzym V i Edwar­dem VIII oraz z całą ple­jadą naj­zna­ko­mit­szych postaci, takich jak Anthony Eden, lord Hali­fax, lord Beaver­brook, lord Simon, Nancy Astor, Samuel John Hoare, Her­bert Mor­ri­son, Cle­ment Attlee, Sid­ney i Beatrice Web­bo­wie, Hugh Dal­ton, Staf­ford Cripps, John May­nard Key­nes, John Stra­chey, Robert Van­sit­tart, Joe Ken­nedy, Harry Hop­kins, Jan Chri­stian Smuts, Jan Masa­ryk, Ber­nard Shaw i H.G. Wells, by wymie­nić tylko nie­któ­rych.

Laikom, pozba­wio­nym dostępu do opu­bli­ko­wa­nych przez Rosjan boga­tych i fascy­nu­ją­cych doku­men­tów doty­czą­cych wyda­rzeń, które dopro­wa­dziły do wybu­chu wojny, dzien­nik daje rzadką oka­zję, by od wewnątrz spoj­rzeć na men­tal­ność sowiecką: zapi­ski Maj­skiego pod­wa­żają wiele domi­nu­ją­cych, czę­sto stron­ni­czych inter­pre­ta­cji histo­rio­gra­fii tak rosyj­skiej, jak i zachod­niej. Co ważne dla spe­cja­li­stów, uzu­peł­niają mate­riały opu­bli­ko­wane w Doku­mien­tach wniesz­niej poli­tyki malow­ni­czymi i szcze­rymi opi­sami roz­mów­ców autora, ujaw­niają też jego wła­sne emo­cje, poglądy poli­tyczne i ide­olo­giczne, któ­rych nie ma w ofi­cjal­nych doku­men­tach. Zdu­miewa ponadto szcze­rość i otwar­tość bry­tyj­skich poli­ty­ków i dostoj­ni­ków, takich jak: Beaver­brook, Lloyd Geo­rge, Eden i Van­sit­tart, oka­zy­wane w roz­mo­wach z amba­sa­do­rem sowiec­kim, cza­sem wyra­ża­jące więk­szą sym­pa­tię dla Sowie­tów, niż dotych­czas sądzono. Czym innym było usły­szeć od Beatrice Webb, „że jej zda­niem sys­tem kapi­ta­li­styczny nie prze­trwa dłu­żej niż 20–30 lat”, a czym innym dowie­dzieć się od Bren­dana Brac­kena, zaufa­nego Chur­chilla, że „nie jest pewien przy­szło­ści kapi­ta­li­zmu […] że świat zmie­rza ku zwy­cię­stwu socja­li­zmu, choćby nie był to socja­lizm taki, jaki mamy w Związku Sowiec­kim”. Pod­czas któ­rejś z poga­wę­dek na rzu­coną mimo­cho­dem uwagę Maj­skiego, że kapi­ta­lizm „wypa­lił się”, Eden stwier­dził: – Tak, ma pan rację. Sys­tem kapi­ta­li­styczny w obec­nym kształ­cie już się prze­żył. Co go zastąpi? Nie mogę powie­dzieć dokład­nie, ale z pew­no­ścią będzie to sys­tem inny. Socja­lizm pań­stwowy? Półsocja­lizm? Socja­lizm w trzech czwar­tych? Pełny, stu­pro­cen­towy socja­lizm? Nie wiem. Być może będzie to szcze­gólna, czy­sto bry­tyj­ska forma „socja­li­zmu kon­ser­wa­tyw­nego”.

W porów­na­niu z mnó­stwem pamięt­ni­ków i dzien­ni­ków pisa­nych przez poli­ty­ków zachod­nich, doty­czą­cych II wojny świa­to­wej, pustka po stro­nie sowiec­kiej jest ude­rza­jąca. Jedyne liczące się pamięt­niki, autor­stwa woj­sko­wych, poja­wiły się w Rosji w latach sześć­dzie­sią­tych XX wieku. Wobec braku oso­bi­stych rela­cji wspo­mnie­nia7 Maj­skiego (z wybiór­czymi cyta­tami z jego dzien­ni­ków) są dla histo­ry­ków nie­za­stą­pio­nym źró­dłem wie­dzy o pro­ce­sie rekon­stru­owa­nia poli­tyki sowiec­kiej. Jed­nak wspo­mnie­nia, jak­kol­wiek fascy­nu­jące, były pisane po upły­wie pew­nego czasu, na doda­tek w szczy­to­wym okre­sie zim­nej wojny, są więc bar­dzo kon­tro­wer­syjne i bała­mutne. Dla­tego powsta­jący na bie­żąco, pisany na żywo dzien­nik Maj­skiego ma tak ogromne zna­cze­nie histo­ryczne. We wspo­mnie­niach sowiecka poli­tyka zagra­niczna jest słuszna z moral­nego i poli­tycz­nego punktu widze­nia, a sprawy sporne ule­gają zatu­szo­wa­niu, pod­czas gdy dzien­nik prze­ka­zuje wra­że­nia na gorąco i w spo­sób znacz­nie mniej ten­den­cyjny.

Roz­bież­no­ści mię­dzy wspo­mnie­niami i dzien­ni­kiem nie są niczym zaska­ku­ją­cym. Pod koniec lat czter­dzie­stych gwiazda Maj­skiego przy­ga­sała. W gorączce anty­ży­dow­skiej nagonki po spi­sku leka­rzy z 1952 roku Maj­skiego aresz­to­wano i oskar­żono o szpie­go­stwo, zdradę oraz udział w spi­sku syjo­ni­stycz­nym8. Życie ura­to­wała mu śmierć Sta­lina, która nastą­piła dwa tygo­dnie póź­niej, w marcu 1953 roku; Maj­ski prze­sie­dział jed­nak w wię­zie­niu jesz­cze dwa lata z powodu domnie­ma­nych związ­ków z byłym zaufa­nym czło­wie­kiem Gene­ra­lis­si­musa, Ław­rien­ti­jem Paw­ło­wi­czem Berią. Beria, który chciał w 1953 roku mia­no­wa­nia Maj­skiego na sta­no­wi­sko mini­stra spraw zagra­nicz­nych, powie­rzył mu koor­dy­no­wa­nie w Mini­ster­stwie Bez­pie­czeń­stwa Pań­stwo­wego dzia­łań wywia­dow­czych w Wiel­kiej Bry­ta­nii. Jed­nak w lipcu 1953 roku Beria sam został aresz­to­wany i rychło stra­cony. Uwię­zie­nie Maj­skiego i rze­kome powią­za­nia z Berią z pew­no­ścią odświe­żyły pamięć o jego daw­nych kon­tak­tach z mien­sze­wi­kami, czego mu zresztą ni­gdy nie zapo­mniano.

Natych­miast po śmierci Sta­lina Maj­ski pospiesz­nie, z celi wię­zien­nej skon­tak­to­wał się z Gie­or­gi­jem Malen­ko­wem, nowo wybra­nym prze­wod­ni­czą­cym Rady Mini­strów. „Gdyby uznano, że moż­liwe jest ura­to­wa­nie” mu życia – pisał – gotów był odpo­ku­to­wać swe dawne błędy, poma­ga­jąc stwo­rzyć grupę mło­dych, zdol­nych histo­ry­ków sowiec­kich, któ­rzy „spe­cja­li­zo­wa­liby się w zwal­cza­niu bur­żu­azyj­nych fał­szerstw doty­czą­cych współ­cze­snej histo­rii”. W 1955 roku, chory i osła­biony, mając lat 72, z czego dwa i pół roku upo­ko­rzeń i wię­zie­nia, pod­jął długą i roz­pacz­liwą walkę o odzy­ska­nie człon­ko­stwa par­tii, miej­sca w Aka­de­mii Nauk, a przede wszyst­kim o cał­ko­witą reha­bi­li­ta­cję. Tuż po wyj­ściu z wię­zie­nia poskar­żył się Niki­cie Chrusz­czo­wowi, że padł ofiarą ostra­cy­zmu i przy­rzekł „w imię dobra par­tii doło­żyć wszel­kich sta­rań […], słu­żąc sku­tecz­nie pań­stwu sowiec­kiemu jako aka­de­mik- histo­ryk”. Zapro­po­no­wał, że podej­mie bada­nia nad histo­rio­gra­fią II wojny świa­to­wej, które „kry­tycz­nie oce­ni­łyby lite­ra­turę wyda­waną na Zacho­dzie”. W roz­mo­wie z Woro­szy­ło­wem, prze­wod­ni­czą­cym Pre­zy­dium Rady Naj­wyż­szej, wyra­ził „naj­go­ręt­sze pra­gnie­nie […] by jak naj­le­piej słu­żyć sowiec­kiemu pań­stwu” w pozo­sta­łych mu jesz­cze latach życia jako „histo­ryk – na uży­tek wewnętrznypoli­tyki zagra­nicz­nej ZSRS […] i dema­sko­wać naj­po­waż­niej­sze bur­żu­azyjne fał­szer­stwa doty­czące histo­rii współ­cze­snej, zwłasz­cza okresu II wojny świa­to­wej” (pod­kre­śle­nie Maj­skiego). Histo­ryczna war­tość jego wspo­mnień zma­lała póź­niej, gdy naj­pierw pod­dano je ostrej cen­zu­rze, a potem zmu­szono autora, by z osta­tecz­nej rosyj­skiej wer­sji z 1971 roku usu­nął kry­tykę Sta­lina.