Strażak LulekTekst

Autor:Ewa Nowak
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Strażak Lulek
Strażak Lulek
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 9,98  7,98 
Strażak Lulek
Strażak Lulek
Audiobook
Czyta Masza Bogucka
4,99  3,94 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Ewa Nowak

Strażak Lulek


ilustrowała Daria Solak

Saga

Strażak Lulek

Copyright © 2018, 2019 Ewa Nowaki SAGA Egmont

Wszystkie prawa zastrzeżone

ISBN: 9788726128017

1. Wydanie w formie e-booka, 2019

Format: EPUB 2.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.

SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont

Przygoda

Przenoszę się w świat dziwnych i tajemniczych miejsc. Akcja jest pełna zaskakujących zwrotów i biegnie tak szybko jak mustang po prerii. Oblizuję spierzchnięte wargi, źrenice mam wielkie jak salaterki, z nerwów obgryzam paznokcie, a serce bije mi jak dzwon Zygmunta. Podziwiam bohaterów, o których piszę. Oni mi imponują, kibicuję im, bo są szlachetni, sprytni, nadludzko odważni i nie boją się ryzykować nawet swojego życia. Chciałabym, żeby im się udało wszystko, czego pragną. Po wielu mrożących krew w żyłach sytuacjach bohaterowie bezpiecznie wychodzą z najgorszych opresji, a ja wreszcie mogę odetchnąć z ulgą, bo wszystko się dobrze skończyło. To jest dla mnie powieść przygodowa.

Edytka

Edytka zerwała się z łóżka. Tup, tup, tup. Na bosaka pobiegła do klatki Śnieżynki. Wyciągnęła ręce, żeby pogłaskać swojego nowego chomika, i...

Ojejku! Oczy zrobiły jej się wielkie jak bakła­żany. Jej chomika nie było na wybiegu. Nie było go też w drewnianym domku ani w przezroczystych korytarzach, ani na maleńkiej huśtawce. To przecież niemożliwe, żeby Śnieżynka przecisnęła się przez tę szczelinkę przy drzwiczkach na wybieg. A może...?

Dziewczynka przeprowadziła się niedawno razem z rodzicami do nowego domu, na ulicę Leszczyńską. Sąsiedzi mieli czworo dzieci, ale one nie chciały się bawić z Edytką. Czuła się tu bardzo samotna. Kiedy więc rodzice znaleźli ogłoszenie: „Z powodu wyjazdu do Indii oddam chomika w dobre ręce”, wzięli do domu białą jak śnieg, długowłosą Śnieżynkę z czerwonymi ślepkami. Ale teraz, już po pierwszej nocy w nowym miejscu, Śnieżynka zniknęła!


Uciekła? A może ktoś ją porwał? Edytka zajrzała do wszystkich kątów w pokoju. Na próżno.

Królik Żużel

W tym samym czasie dowódca zastępu straży pożarnej brał prysznic. Szorował ciało lawendowym mydłem i śpiewał. Wrócił z nocnej zmiany i zmywał z siebie zapach dymu i sadzy. Po kąpieli, z kubkiem kakao w dłoni, poszedł zrobić porządek na wybiegu Żużla.

Od kilku dni miał w domu czarnego, lśniącego jak smoła, długowłosego królika. Uwielbiał przytulać jego mięciutkie futerko.

Nagle strażak podskoczył jak konik polny.

– Co to jest?


Coś dziwnego przyczepiło się do boku Żużla. I to coś się ruszało! Jakieś futerko, jakiś ruchliwy nosek, jakieś czerwone ślepka. Czyżby Żużel został mamą?

– Ha! – Strażak Lulek parsknął śmiechem. Biały kształt to nie mały królik, tylko chomik z grzywką.

– A skąd ty się tu wziąłeś? Jak ci się udało tu wejść, bo przecież chyba nie przez tę szczelinkę między deskami?


Lulek zmienił wyściółkę, nalał świeżej wody, dosypał ziarna, pokroił marchewkę i pogwizdując, patrzył na chomika i króliczka. Nie wiedział, co ma zrobić.

– Śnieżynko, Śnieżynko! – usłyszał cichy głos.

Lulek podszedł do okna. To córeczka nowych sąsiadów. Rozczochrana, w koszuli nocnej, na bosaka, na czworakach zaglądała pod krzaki.

– Hej, dziewczynko! Czy nie szukasz czasem chomika? – zawołał przez okno Strażak Lulek.


Dziewczynka wyczołgała się spod krzaka dzikiej róży i wytarła brudną od piachu twarz.

– Tak, szukam, a widział ją pan? – Edytka pociągnęła nosem.

Strażak Lulek się uśmiechnął. Otworzył wybieg, wziął na ręce chomiczka i wyszedł przed dom.

Szczęście Edytki było ogromne. Podziękowała Lulkowi, przytuliła swoją Śnieżynkę i pobiegła do domu.

Po drodze spotkała dzieci sąsiadów.

– Ale okropny chomik. Jakie ma wstrętne czerwone oczy – powiedział chłopiec w czapeczce.

– To albinos. Obrzydliwy. – Dziewczynka w ogrodniczkach się skrzywiła.

Edytce zrobiło się bardzo przykro, bo przecież jej chomiczek był najpiękniejszy na świecie.


Uparta Śnieżynka

Kiedy następnego dnia Edytka wraz z mamą wracały z zakupów do domu, dziewczynka znów zobaczyła dzieci sąsiadów. Uśmiechnęła się do nich i pomachała, ale one udały, że wcale jej nie widzą.

W domu Edytka poszła prosto do swojej Śnieżynki. No nie! Wybieg znowu był pusty.

– Którędy ona wychodzi?

Ale tym razem wcale się nie zdenerwowała. Już wiedziała, gdzie Śnieżynka może być. Powiedziała rodzicom, że biegnie do sąsiada.

Zadzwoniła do drzwi Strażaka Lulka.

– Już idę, chwileczkę – słychać było jego zaspany głos.

Po chwili na progu stanął rozczochrany Lulek w piżamie. Na jego rękach siedziała Śnieżynka.

– Domyślam się, że po nią przyszłaś. – Uśmiechnął się i oddał Edytce chomika. – Jest bardzo by­stra. Nigdy nie słyszałem, żeby chomik umiał tak dobrze odnajdywać drogę między domami. Tylko dlaczego do mnie wciąż przychodzi?

Tego Edytka nie wiedziała. Wzięła Śnieżynkę i razem wróciły do domu. Strażak Lulek wskoczył pod kołdrę i po chwili znowu twardo zasnął.



Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?