Wojownicy. Potęga trójki. ZaćmienieTekst

Z serii: Wojownicy #16
Z serii: Potęga trójki #4
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Tytuł oryginału: Eclipse

Copyright © Working Partners Limited 2008

Series created by Working Partners Limited

Tłumaczenie © Wydawnictwo Nowa Baśń 2020

Wszystkie prawa zastrzeżone


Redaktor prowadząca: Marta Ziegler

Redakcja: Aleksandra Kubisiak

Konsultacja merytoryczna i koncepcja okładki: Dominika Kuc

Projekt graficzny okładki: Jędrzej Chełmiński

Ilustracje i grafiki: Marcin Kwaśny


Wszystkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być kopiowana i wykorzystywana w jakiejkolwiek formie bez zgody wydawcy i/lub właściciela praw autorskich.


Wydanie I

ISBN 978-83-8203-027-3


Wydawnictwo Nowa Baśń

ul. Święty Marcin 77 lok. 8a, 61-717 Poznań

telefon 881 000 125

www.nowabasn.com

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym
20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20

KLANY

KLAN PIORUNA


PRZYWÓDCA

Ognista Gwiazda – płomiennorudy kocur


ZASTĘPCA

Jeżynowy Pazur – ciemnobrązowy pręgowany kocur o bursztynowych oczach


MEDYCZKA

(kocur lub kotka, którzy posiedli zdolność leczenia)

Liściasta Sadzawka – jasnobrązowa pręgowana kotka o bursztynowych oczach; uczeń: Sójcza Łapa


WOJOWNICY

(koty i kotki bez młodych)

Wiewiórczy Lot – ciemnoruda kotka o zielonych oczach; uczeń: Lisia Łapa

Zakurzona Skóra – ciemnobrązowy pręgowany kocur

Piaskowa Burza – jasnoruda kotka; uczenica: Miodowa Łapa

Obłoczny Ogon – długowłosy biały kocur; uczennica: Rozżarzona Łapa

Paprociowe Futro – złocistobrązowy pręgowany kocur; uczennica: Ostrokrzewiasta Łapa

Szczawiowy Ogon – szylkretowo-biała kotka o bursztynowych oczach

Ciernisty Pazur – złocistobrązowy pręgowany kocur; uczennica: Makowa Łapa

Jasne Serce – biała kotka w rude łaty

Jesionowe Futro – jasnoszary kocur (w ciemniejsze cętki) o ciemnoniebieskich oczach; uczeń: Lwia Łapa

Pajęcza Noga – długonogi czarny kocur o brązowym podbrzuszu i bursztynowych oczach

Białe Skrzydło – biała kotka o zielonych oczach; uczennica: Oblodzona Łapa

Brzozowy Zachód – jasnobrązowy pręgowany kocur

Szara Pręga – długowłosy szary kocur

Jagodowy Nos – kremowy kocur

Leszczynowy Ogon – mała szaro-biała kotka

Mysi Wąs – szaro-biały kocur


UCZNIOWIE

(koty, które skończyły sześć księżyców, szkolące się na wojowników)

Rozżarzona Łapa – pręgowana szara kotka

Miodowa Łapa – pręgowana jasnobrązowa kotka

Makowa Łapa – szylkretowa kotka

Lwia Łapa – złocisty pręgowany kocur o bursztynowych oczach

Ostrokrzewiasta Łapa – czarna kotka o zielonych oczach

Sójcza Łapa – szary pręgowany kocur o niebieskich oczach

Lisia Łapa – czerwonawy pręgowany kot

Oblodzona Łapa – biała kotka


KARMICIELKI

(kotki oczekujące młodych lub opiekujące się nimi)

Paprotkowa Chmura – jasnoszara kotka (w ciemniejsze cętki) o zielonych oczach

Stokrotka – długowłosa kremowa kotka z siedliska koni, matka kociąt Pajęczej Nogi: Różyczki (ciemnokremowej kotki) i Ropuszka (biało-czarnego kocura)

Milka – srebrzysta pręgowana kotka, dawniej kotka domowa, oczekuje kociąt Szarej Pręgi


STARSZYZNA

(byli wojownicy i karmicielki)

Długi Ogon – jasny kocur w ciemne pręgi, który wcześnie dołączył do starszyzny z powodu utraty wzroku

Mysie Futro – drobna ciemnobrązowa kotka


KLAN CIENIA


PRZYWÓDCA

Czarna Gwiazda – duży biały kocur o wielkich kruczoczarnych łapach


ZASTĘPCZYNI

Rdzawe Futro – ciemnoruda kotka


MEDYK

Mała Chmura – bardzo drobny pręgowany kocur


WOJOWNICY

Dębowe Futro – mały brązowy kocur

Jarzębinowy Pazur – rudy kocur

Dymna Stopa – czarny kocur; uczeń: Sowia Łapa

Bluszczowy Ogon – szylkretowo-biała kotka

Ropusza Stopa – ciemnobrązowy kocur

Wroni Mróz – biało-czarny kocur; uczeń: Oliwkowa Łapa

Ropusza Stopa – ciemnobrązowy kocur

Splątane Futro – pręgowana kotka o długim futrze, które odstaje na wszystkie strony

Szczurza Blizna – brązowy kocur z długą blizną na grzbiecie; uczeń: Ryjówcza Łapa

Wężowy Ogon – ciemnobrązowy kocur o pręgowanym ogonie; uczeń: Parząca Łapa

Biała Woda – biała kotka o długim futrze, ślepa na jedno oko; uczeń: Czerwona Łapa


KARMICIELKI

Brunatna Skóra – szylkretowa kotka o zielonych oczach (matka kociąt Jarzębinowego Pazura: Tygryska, Płomyczka i Świtajki)

Śnieżna Ptaszyna – biała kotka


STARSZYZNA

Cedrowe Serce – ciemnoszary kocur

Wysoki Mak – jasnobrązowa pręgowana kotka o długich nogach


KLAN WIATRU


PRZYWÓDCA

Pojedyncza Gwiazda – brązowy pręgowany kocur


ZASTĘPCZYNI

Jesionowa Stopa – szara kotka


MEDYK

Kaszlący Pysk – brązowy kocur o krótkim ogonie; uczeń: Pustułkowa Łapa


WOJOWNICY

Rozdarte Ucho – pręgowany kocur

Wronie Pióro – ciemnoszary kocur; uczennica: Wrzosowa Łapa

Sowi Wąs – jasnobrązowy pręgowany kocur

Biały Ogon – drobna biała kotka; uczeń: Bryzowa Łapa

Nocna Chmura – czarna kotka

Łasicze Futro – rudy kocur o białych łapach

Zajęczy Bryk – brązowo-biały kocur

Liściasty Ogon – ciemny pręgowany kocur o bursztynowych oczach

Kroplista Rosa – szara, nakrapiana i pręgowana kotka

Wierzbowy Pazur – szara kotka

Mrówcza Skóra – biały kocur z czarnym uchem

Spalona Stopa – szary kocur o dwóch ciemnych łapach; uczennica: Słoneczna Łapa


KARMICIELKI

Janowcowy Ogon – bardzo jasna szaro-biała kotka o niebieskich oczach, matka Osetki, Turzyczki i Jaskółeczki


STARSZYZNA

Poranny Kwiat – bardzo stara szylkretowa kocica

Pajęczynowa Stopa – ciemnoszary pręgowany kocur


KLAN RZEKI


PRZYWÓDCZYNI

Lamparcia Gwiazda – nietypowo nakrapiana złocista kotka


ZASTĘPCZYNI

Mglista Stopa – szara kotka o niebieskich oczach


MEDYCZKA

Ćmie Skrzydło – złocista nakrapiana kotka; uczennica: Wierzbowa Łapa


WOJOWNICY

Czarny Pazur – czarny kocur

Norniczy Ząb – drobny, brązowy pręgowany kocur; uczennica: Płotkowa Łapa

Trzcinowy Wąs – czarny kocur

Omszona Skóra – szylkretowa kotka o niebieskich oczach; uczeń: Otoczakowa Łapa

Bukowe Futro – jasnobrązowy kocur

Pluskający Ogon – ciemnoszary, pręgowany kocur

Zaranny Kwiat – jasnoszara kotka

Cętkowany Nos – marmurkowa, szara kotka

Skoczny Ogon – rudo-biały kocur

Miętowe Futro – jasnoszary pręgowany kocur; uczeń: Pokrzywowa Łapa

Wydrze Serce – ciemnobrązowa kotka

Sosnowe Futro – pręgowana kotka o bardzo krótkim futrze; uczeń: Rudzikowa Łapa

Deszczowa Burza – marmurkowy, szaro-niebieski kocur

Zmierzchowe Futro – brązowa pręgowana kotka; uczennica: Miedziana Łapa


KARMICIELKI

Szara Mgła – bladoszara pręgowana kotka, matka Apsika i Ślazika

Oblodzone Skrzydło – biała kotka o niebieskich oczach, matka Żuczka, Kolczatka, Płatki i Trawka


STARSZYZNA

Jaskółczy Ogon – ciemna pręgowana kotka

Kamienny Strumień – szary kocur


PLEMIĘ PŁYNĄCEJ WODY


ŁOWCY

(kocury i kotki odpowiedzialni za wyżywienie plemienia)

Potok, w Którym Pływają Małe Ryby (Potok) – pręgowana brązowa kotka

Burzowe Futro – ciemnoszary kocur o bursztynowych oczach, wcześniej należący do Klanu Rzeki


KOTY NIENALEŻĄCE DO KLANÓW

Sol – brązowo-szylkretowy długowłosy kocur o jasnożółtych oczach


Prolog

Leśne drzewa lśniły w promieniach gorącego słońca, a pod nimi, wśród runa, szeleściły przyszłe zdobycze. Pod potężnym jesionem czarny kocur przeciągnął się i wystawił brzuch na słońce przedzierające się między gałęziami. Mruknął z zadowoleniem i podkulił pod siebie łapy.

Wtem z pobliskich krzewów wyskoczyła nakrapiana kotka. Przemknęła obok niego niczym strzała, a kot przetoczył się na bok i zawołał:

– Mysz?

– Na razie mysz, za chwilę zdobycz! – odkrzyknęła kotka, wpadając z impetem w paprocie; zniknęła wśród zieleni, wymachując ogonem o białym koniuszku.

Za paprociami znajdowało pokryte leśnym runem zbocze, opadające ku trawiastej polanie. U jego podnóża siedziała ciemnoszara kocica. Z zapałem szarpała zębami kleszcza, który uczepił się podstawy jej ogona. Burknęła do siebie, ciągnąc tłustego robala, a potem zamarła w miejscu i podniosła wzrok na szczyt zbocza. Wszystkie paprocie się trzęsły.

 

– Mam cię! – rozległo się triumfalne miauknięcie. Rośliny poruszyły się jeszcze gwałtowniej, gdy wyskoczyła z nich szylkretowa kotka z ogonem myszy między zębami. Na widok szarej kocicy stanęła w miejscu. – Cześć, Żółty Kle! – zawołała.

– Hej, Nakrapiany Liściu. Świetny dzień na polowanie, prawda?

– W tym miejscu polowania zawsze idą mi świetnie! – pochwaliła się szylkretka, po czym machnęła głową w stronę koleżanki i rzuciła jej pod łapy upolowaną zdobycz.

Żółty Kieł powąchała łup, lecz prędko odskoczyła. Potarła łapą swój szeroki, płaski pysk, kiedy na jej nosie pojawił się ciemny cień pchły.

– A podobno te tereny łowieckie są wolne od pcheł! – narzekała.

– Pewnie przywlekłaś je ze sobą – odparła Nakrapiany Liść, mierząc wzrokiem matowe futro drugiej kotki. – Powiedz mi, kiedy w końcu nauczysz się porządnie czyścić? – Zbliżyła się, by trącić łapą kołtun sierści, który zauważyła na łopatce starszej kocicy.

– Może wtedy, kiedy ty wreszcie przestaniesz matkować wszystkim kotom – warknęła Żółty Kieł.

Nagle ze szczytu zbocza dobiegł ich donośny głos.

– Niemożliwe. Jakoś nie wierzę, żeby do tego doszło…

Nakrapiany Liść spojrzała w górę. Po trawie w ich stronę zbiegał biały kot.

– Biała Burza! – krzyknęła z radością kotka. – A gdzie Błękitna Gwiazda?

– Hmm. Jeszcze przed chwilą za mną biegła.

– Nadal biegnę! – Błękitna Gwiazda wyskoczyła zza drzew i pognała w ich stronę. – Dotrzymałabym ci kroku, gdyby nie zatrzymał mnie Wysoka Gwiazda!

– Och. Co mówił? – spytała Nakrapiany Liść.

– Martwił się, jak to on. – Błękitna Gwiazda spojrzała ze współczuciem na rankę po pchlim ugryzieniu na nosie Żółtego Kła. – To ci pech – mruknęła. – Wydawało mi się, że tu nie ma pcheł.

Nakrapiany Liść zamruczała cichutko i trąciła ogonem ramię pokrzywdzonej.

– Więc co z Wysoką Gwiazdą? – przypomniała Żółty Kieł, ignorując zaczepkę koleżanki.

– Martwi się o kociaki – wyjaśniła Błękitna Gwiazda.

Ogon Żółtego Kła zadygotał.

– O Lwią Łapę, Sójczą Łapę i Ostrokrzewiastą Łapę?

– A kogo innego? – westchnęła Błękitna Gwiazda. – Ta przepowiednia wyraźnie zalazła mu za skórę. Jak kleszcz!

– Ale ich trening idzie świetnie! – zaznaczyła Nakrapiany Liść. – Wreszcie każde z nich odnajduje własną ścieżkę…

– Tak – przerwała jej Żółty Kieł, spuszczając wzrok na łapy. – Ale jest tyle rzeczy, o których nie wiedzą…

– Są jeszcze bardzo młodzi – mruknęła Błękitna Gwiazda.

– To nie znaczy, że powinniśmy ich oszukiwać. – Żółty Kieł spojrzała jej prosto w oczy.

– Myślisz, że byłoby lepiej, gdyby o wszystkim wiedzieli?

Ciemnoszara kocica aż zesztywniała ze złości.

– Życie, które rozpoczyna się od kłamstwa, na zawsze pozostanie w mrokach! – zamruczała.

– Nie. Nie mogą poznać prawdy. – Błękitna Gwiazda przysiadła na tylnych łapach. – Nie bez powodu trzymamy to w tajemnicy. Podjęliśmy tę decyzję wspólnie. Musimy zrobić to, co dobre dla klanu.

Żółty Kieł przechyliła głowę.

– Przecież to kłamstwo. Jak kłamstwo może być dobre?

– To nie my ich okłamaliśmy – przypomniał jej Biała Burza.

– Ale to my dalej ukrywamy prawdę! W ich życiu jest już zbyt wiele tajemnic!

– Wiedzą o przepowiedni – wtrąciła Nakrapiany Liść.

Żółty Kieł przestąpiła z łapy na łapę.

– Ach, tak, przepowiednia! Wolałabym, żeby o niej nie wiedzieli! I żebym sama nigdy o niej nie usłyszała! Czasem sobie myślę, że byłoby lepiej, gdyby ta trójka nie dostała żadnych mocy!

– Wiesz, że nie mieliśmy z tym nic wspólnego. – Nakrapiany Liść, próbując ją uspokoić, końcem ogona pogłaskała jej bok. – Możemy tylko mieć nadzieję, że wykorzystają swoje moce mądrze. Dla dobra Klanu Pioruna.

– Tylko dla Klanu Pioruna? – zdziwił się Biała Burza, sprawiający wrażenie zamyślonego. – Skoro ich moce są takie wspaniałe, to czy nie powinni ich używać, żeby pomóc wszystkim klanom?

Błękitna Gwiazda wytrzeszczyła na niego oczy.

– Urodzili się w Klanie Pioruna! Wychowujemy ich na naszych lojalnych wojowników! Dlaczego mieliby czuć się odpowiedzialni za innych?!

Żółty Kieł spojrzała zmrużonymi oczami na dawną przywódczynię klanu, ale się nie odezwała.

– W niektórych sprawach nie dojdziemy do porozumienia – miauknął spokojnie Biała Burza. – Najważniejsze jest to, żeby szanowali swoich wojowniczych przodków.

– Tak – przyznała Nakrapiany Liść. – Musimy zadbać o to, żeby nas słuchali.

Biała Burza potrząsnął uchem, w które załaskotało go wysokie źdźbło trawy.

– Nigdy jeszcze nie urodził się kot tak mądry, żeby nie zyskać na radach starszyzny – dodał. – Będziemy ich prowadzić.

– Jasne. Łatwiej powiedzieć, niż zrobić – mruknęła Żółty Kieł.

Nagle nad ich głowami pojawił się motyl, z trudem usiłujący lecieć prosto pod wiatr. Oczy Nakrapianego Liścia natychmiast rozbłysły. Stanęła na tylnych łapach i uniosła przednie wysoko nad głowę. Motyl jednak poszybował w górę i błyskawicznie zniknął z zasięgu jej pazurów.

– A niech to mysz kopnie! – warknęła, opadając z powrotem na ziemię. Dopiero wtedy zauważyła, że Błękitna Gwiazda się oddala. – Już odchodzisz?

– Jeśli tu zostanę, to się pokłócimy – odpowiedziała Błękitna Gwiazda, oglądając się na pozostałych.

– Więc nadal uważasz, że powinniśmy to zachować w tajemnicy? – Żółty Kieł machnęła ogonem.

– Rozumiem twoje obawy, ale na razie ten sekret będzie bezpieczniejszy w naszych łapach – odparła Błękitna Gwiazda.

Żółty Kieł odwróciła wzrok.

– Ależ z niej uparciuch – warknęła pod nosem.

– Wierzy, że postępuje słusznie – szepnął do niej Biała Burza. – Ty też jej kiedyś ufałaś, pamiętasz? – Skinął głową na pożegnanie i popędził na skraj polany za Błękitną Gwiazdą.

– A ty co myślisz? – Blade spojrzenie Żółtego Kła spoczęło na pysku Nakrapianego Liścia. – Podobają ci się te tajemnice?

– Prawda to niezwykle potężna broń. Musimy korzystać z niej bardzo ostrożnie.

– To żadna odpowiedź!

– Dlaczego tak się tym przejmujesz? – zmartwiła się Nakrapiany Liść, widząc zdenerwowanie na pysku starszej kocicy.

Futro na grzbiecie Żółtego Kła wyraźnie się najeżyło.

– Nie wiem! – przyznała. – Po prostu mam złe przeczucia! – Odwróciła wzrok w stronę drzew i przez chwilę wpatrywała się w głąb lasu. – Coś tu nie gra. Czuję, że nadchodzi ciemność, której nie zdoła pokonać nawet Klan Gwiazdy. A kiedy nadejdzie, nie zdołamy ochronić klanów. Boję się, że nie ochronimy nawet nas samych.

Rozdział 1


Ostrokrzewiasta Łapa przykucnęła i przycisnęła brzuch do rozgrzanej skały. Słońce powoli chowało się za odległymi wzgórzami. Od gór wiał zimny wicher, który nieustannie mierzwił jej czarne futro. Kotka obserwowała zielone pola i skraj gęstego lasu. Gdzieś za tymi drzewami było jezioro. I dom.

Choć drzewa wciąż pokryte były liśćmi, przybierały już kolor żółtozielony. W powietrzu pojawił się nowy, zatęchły smak, którego nie było podczas ich podróży w góry. Zbliża się pora spadających liści – pomyślała.

Nie mogła się doczekać powrotu do domu! Miała wrażenie, że spędzili z Plemieniem wiele księżyców, i cieszyła się, że przynajmniej zeszli już z gór. Od tej chwili ziemia pod ich łapami miała być miększa, polowania łatwiejsze, a teren coraz bardziej znajomy. Zostawili za sobą skały, wody i skarłowaciałe drzewa.

Ostrokrzewiasta Łapa obejrzała się przez ramię. Jeżynowy Pazur i Wiewiórczy Lot rozmawiali przyciszonymi głosami z Potokiem i Burzowym Futrem. Brunatna Skóra i Wronie Pióro stali obok, nachylając się w ich stronę. Czyżby to było pożegnanie?

Nadal nie mogła uwierzyć, że Burzowe Futro i Potok ich opuszczają. Zeszłej nocy, podczas uczty pożegnalnej w jaskini za wodospadem, Burzowe Futro oświadczył, że razem z Potokiem odprowadzą koty z klanów tylko do pogórza. Sójcza Łapa, rzecz jasna, kiwnął jedynie głową. Wyglądał tak, jakby od początku wiedział, że nie wrócą z nimi do Klanu Pioruna. Ostrokrzewiasta Łapa wciąż jednak się głowiła, dlaczego jakikolwiek kot woli zostać w górach, kiedy ma do wyboru życie nad jeziorem.

Pomyślała sobie, że Potok musi czuć do gór to samo, co ona do swego domu. Burzowe Futro natomiast kocha Potok tak bardzo, że zostanie z nią gdzie ona tylko zechce.

Nagle kątem oka Ostrokrzewiasta Łapa dostrzegła brązowe pióra. Nad stromym zboczem przelatywał właśnie ogromny orzeł, a niżej – pędząc co sił w łapach – uciekał przed nim przerażony zając; długie nogi zwierzęcia wyrzucały w górę fontanny ziemi. Orzeł był jednak szybszy. Przyciskając skrzydła do ciała, zaatakował, przewrócił zająca i przygwoździł go do ziemi ostrymi jak ciernie szponami.

Ostrokrzewiasta Łapa zazdrościła orłowi szybkości. Ach, gdyby mogła tak latać! Zamknęła oczy i wyobrażała sobie, jak mknie nad polaną, a jej łapy ledwie dotykają trawy. Byłaby lekka jak piórko, szybsza niż najszybsza zwierzyna…

– Moglibyśmy już ruszyć. – Jej marzenia przerwało miauknięcie Lwiej Łapy, który wskoczył na głaz, by popatrzeć na posilającego się ptaka. – Ja też chciałbym coś zjeść – mruknął.

– Myślisz, że kiedyś będziemy mogli latać? – wymamrotała Ostrokrzewiasta Łapa.

Lwa Łapa spojrzał na nią, jak gdyby postradała zmysły.

– No, to znaczy… – Chciała prędko się wytłumaczyć. – Sójcza Łapa powiedział, że trzymamy w łapach potęgę gwiazd. – Wciąż czuła się dziwnie, wypowiadając te słowa na głos. – Nie wiemy dokładnie, co to oznacza, więc zastanawiałam się, czy…

– Latające koty! – zadrwił Lwia Łapa. – A jaki to miałoby sens?

Ostrokrzewiastą Łapę zapiekły ze wstydu uszy.

– Nie masz za grosz wyobraźni! – odgryzła się. – Mamy największą moc ze wszystkich kotów w historii, a ty zachowujesz się tak, jakby to nic nie znaczyło! Czemu nie mielibyśmy latać? Albo robić wszystkiego, na co tylko mamy ochotę? Przestań się ze mnie śmiać!

– Nie śmieję się z ciebie. – Lwia Łapa trącił jej bok ogonem. – Po prostu myślę, że głupio wyglądalibyśmy ze skrzydełkami.

W piersi Ostrokrzewiastej Łapy zawrzała frustracja. Odwróciła się do brata i popatrzyła na niego ze złością.

– Nie traktujesz tego poważnie! Musimy odkryć, co naprawdę oznaczają słowa przepowiedni!

Lwia Łapa cofnął się o krok.

– Nie wyskakuj z futra! Wiesz przecież, jaki jest Sójcza Łapa. Jego wizje świetnie brzmią, ale może czas wrócić na ziemię, co? Do realnego świata?

– Ale co teraz znaczy realny świat? Mamy w łapach potęgę gwiazd! Będziemy mogli zrobić wszystko! Wyobraź sobie, jak bardzo pomożemy naszemu klanowi!

– W przepowiedni nie było ani słowa o pomocy klanowi. – Lwia Łapa zmarszczył brwi. – Mówiła wyłącznie o naszej trójce.

Ostrokrzewiasta Łapa zgromiła go wzrokiem.

– Kodeks wojownika każe nam bronić naszego klanu!

Jej brat odwrócił wzrok w kierunku odległych wzgórz.

– Ale czy my dalej musimy go przestrzegać? Skoro jesteśmy potężniejsi niż Klan Gwiazdy…

– Jak możesz tak mówić?! – upomniała go Ostrokrzewiasta Łapa, wzdrygając się z przerażenia. Gdyby przepowiednia zwalniała ich z przestrzegania kodeksu, to skąd mieliby wiedzieć, co jest słuszne, a co nie? I jak mieliby postąpić, gdyby musieli wybierać pomiędzy bezpieczeństwem klanu i swoim własnym?

Nim zdążyła się nad tym zastanowić, poczuła na swoim boku futro Sójczej Łapy, który właśnie wskoczył na głaz.

– Hej, może moglibyście mówić głośniej? – syknął. – Wydaje mi się, że jeszcze nie wszyscy was usłyszeli! – Jego błękitne oczy błyszczały ze złości; choć były niewidome, potrafiły wyrażać emocje.

Ostrokrzewiasta Łapa odwróciła się, by zerknąć na inne koty. Wojownicy jednak ich nie słyszeli. Byli zajęci własną rozmową.

– Nikt nie zwraca na nas uwagi – zapewniła kotka Sójczą Łapę.

– Nie każdy kot ma tak dobry słuch, jak ty – dodał Lwia Łapa.

– Ostrzegam was tylko, żebyście byli ostrożni – mruknął Sójcza Łapa. – Musimy zachować to w tajemnicy.

– Przecież wiemy – mruknął Lwia Łapa.

– Tak? Nie wydaje mi się! – zaprotestował Sójcza Łapa. – Jak twoim zdaniem zareagują inne koty, kiedy się dowiedzą, że mamy większą moc niż Klan Gwiazdy?

Lwia Łapa popatrzył na Wiewiórczy Lot i Jeżynowego Pazura.

– Nigdy by w to nie uwierzyli – szepnął.

– Sama ledwo w to wierzę – dodała ich siostra.

– A ja jestem pewien, że by uwierzyli. – Głos Sójczej Łapy był lodowato zimny. – I nie sądzę, żeby im się to spodobało.

– Co? Dlaczego? – zaniepokoiła się Ostrokrzewiasta Łapa. Wcześniej nie zastanawiała się, jak reszta klanu zareaguje na te wieści. Powinni się przecież ucieszyć, prawda? Z pewnością zrozumieją, że użyję mocy, by pomóc nam wszystkim! – pomyślała.

 

Tym razem nawet Lwia Łapa miał takie samo zdanie jak ona.

– Wojownicy Klanu Pioruna chcą, żebyśmy stali się najlepszymi wojownikami na świecie! Dlaczego więc miałoby im się to nie spodobać?

– W tej przepowiedni nie chodzi o bycie dobrym wojownikiem! – ostrzegł go Sójcza Łapa, ze złością drapiąc pazurami o kamień. – Chodzi o to, że mamy więcej mocy niż Klan Gwiazdy! Nie wydaje wam się, że zwykłe koty mogą to uznać za odrobinę przerażające?

– Kiedy my nie chcemy zrobić nic złego! – sprzeciwiła się Ostrokrzewiasta Łapa. – To dar dla całego klanu, nie tylko dla nas!

Co też Sójcza Łapa sobie myślał? Do czego, jego zdaniem, mieli użyć swoich mocy?

– Cii! – uciszył ją prędko Sójcza Łapa.

Wiewiórczy Lot podbiegła do nich i zatrzymała się tuż przed głazem.

– Co tu knujecie? – zapytała.

– Ostrokrzewiasta Łapa i Lwia Łapa kłócą się, które z nich jest lepszym łowcą – miauknął bez zawahania ich brat.

Czarna kotka już otworzyła pysk, by zaprotestować, ale w ostatniej chwili postanowiła nic nie mówić. Chociaż nienawidziła kłamstwa, nie mogła zdradzić ich tajemnicy.

– Nie powinniście stać bezczynnie i rozmawiać – upomniała ich Wiewiórczy Lot. – Jeżynowy Pazur kazał wam przecież przynieść zwierzynę. Chce podarować ją Potokowi i Burzowemu Futru, żeby mogli zabrać ją w darze dla Plemienia.

Rodzeństwo było tak zajęte sprzeczką, że nawet nie usłyszało tego polecenia.

– Czy naprawdę uważacie, że powinniśmy prosić was dwa razy? – dodała surowym tonem ich matka.

– Przepraszamy. – Ostrokrzewiasta Łapa zwiesiła ze smutkiem głowę.

– Spróbujcie zapolować tam. – Wiewiórczy Lot machnęła ogonem w stronę drzew rosnących na skraju wzgórza. – I pośpieszcie się!

Rośliny w zagajniku rzucały coraz dłuższe cienie. Słońce za chwilę miało schować się za horyzontem.

Lwia Łapa oblizał pysk.

– Na pewno będzie tam pełno zwierzyny!

– Wystarczy dla wszystkich – zgodziła się Wiewiórczy Lot, po czym odwróciła głowę w stronę Sójczej Łapy. – Czy mógłbyś zbadać łapę Brunatnej Skóry? Zraniła sobie poduszkę, naskakując na ostry kamyk.

Na górskich szlakach było tyle ostrych kamieni, że łapy wszystkich kotów były poranione i obolałe. Ostrokrzewiasta Łapa domyśliła się, że Wiewiórczy Lot chciała znaleźć Sójczej Łapie jakieś zajęcie, ponieważ nie mógł wyruszyć z nimi na polowanie. Zesztywniała z niepokoju, że go to dotknie. Sójcza Łapa skinął jednak głową i bez słowa poszedł za matką w stronę pozostałych wojowników. Nawet się nie zjeżył, kiedy Wiewiórczy Lot pochyliła się, by polizać zmierzwioną sierść za jego uchem.

Ostrokrzewiastej Łapie na ten gest ścisnęło się serce. Wiewiórczy Lot nadal widziała w nich kocięta. Gdyby mogli znów się nimi stać, ich życie byłoby dużo łatwiejsze! Kociaki nie muszą się martwić, że mają więcej mocy niż ich przodkowie.

Nagle poczuła ukłucie strachu. Czy przyjdzie taki dzień, kiedy Wiewiórczy Lot będzie się bała swoich własnych kociąt?

– Dlaczego stroszysz futro? – zapytał ją Lwia Łapa.

Ostrokrzewiasta Łapa wygładziła językiem odstający kosmyk na barku.

– Nieważne… – Machnęła głową w stronę zagajnika. – Ruszajmy lepiej na polowanie.

Lekko stąpając, podbiegła do krawędzi głazu i pozwoliła łapom zsunąć się po jego boku. Kamień był stromy, ale niski, a trawa pod nim zwiastowała miękkie lądowanie. Kotka skoczyła daleko, ale zanim dotknęła ziemi, uderzyła w nią plątanina futra, łap i pazurów. Odrzucona w bok, straciła na sekundę oddech. Kto mnie atakuje?! – pomyślała, z trudem podnosząc się z ziemi. Ciężko oddychając, przybrała postawę obronną.

– Czego mi włazisz pod łapy?

Bryzowa Łapa!

Czarny uczeń Klanu Wiatru otrzepywał futro niedaleko niej.

– Prawie złapałem tę mysz!

– Przepra… – zaczęła Ostrokrzewiasta Łapa, lecz nagle przerwała, coś sobie uświadamiając. Dlaczego miała przepraszać tego głupiego futrzaka, skoro to on sam nie patrzył, dokąd biegnie?! – Myślałam, że mieliśmy polować tam. – Wskazała ogonem zagajnik.

– Sam decyduję, gdzie będę polował! – warknął Bryzowa Łapa, zerkając na Lwią Łapę, który spoglądał na nich znad krawędzi głazu. – Ja przynajmniej polowałem zamiast urządzać sobie pogawędki z kolegami z legowiska.

– Bo twoi koledzy z legowiska nie chcieliby z tobą rozmawiać nawet, gdyby tu byli! – warknęła Ostrokrzewiasta Łapa. Uderzenie serca później poczuła się jednak winna. Choć Bryzowa Łapa miał tak samo wybuchowy charakter jak jego ojciec i był przy tym dwa razy bardziej zarozumiały, kotce czasami było go bardzo żal. Wronie Pióro był dla swojego syna tak surowy, że Bryzowa Łapa wydawał się samotnikiem wśród członków własnego klanu.

Lwia Łapa skoczył i wylądował tuż obok siostry.

– Wszystko w porządku? – zapytał.

– Pewnie, że wszystko z nią w porządku! – zadrwił Bryzowa Łapa. – A byłoby jeszcze lepiej, gdyby polowała, jak jej kazano, a nie właziła mi pod łapy! Im szybciej złapiemy zwierzynę, tym lepiej. W końcu będziemy mogli wracać do domu.

Od początku było oczywiste, że Bryzowa Łapa wcale nie chciał wyruszyć w góry. Wronie Pióro również nie cieszył się z towarzystwa syna. Nie wyglądało na to, żeby był z niego dumny i nigdy, przenigdy go nie chwalił, w przeciwieństwie do ich ojca. Ostrokrzewiasta Łapa pomyślała o Jeżynowym Pazurze, który potrafił docenić ją tak, że czuła się najlepszą wojowniczką Klanu Pioruna! Spoglądając raz jeszcze na biednego ucznia Klanu Wiatru, zaczęła szczerze mu współczuć.

– Niedługo wrócimy nad jezioro – miauknęła pocieszającym tonem.

Bryzowa Łapa popatrzył na nią z rozdrażnieniem.

– Dlaczego właściwie to my musimy polować dla Plemienia?! Czemu sami nie mogą nałapać sobie zwierzyny?!

Całe jej współczucie natychmiast uleciało. Ostrokrzewiasta Łapa zastanawiała się, czy powinna przypomnieć Bryzowej Łapie, że koty z Plemienia są wykończone po walce, a w górach trudno jest coś upolować z powodu włóczęgów, którzy napadli ich ziemie i zmusili ich do wyznaczenia granic terenów łowieckich. Skoro sam jednak się tego nie domyślił, nie było sensu tracić czasu na wyjaśnienia. W końcu pewnie to zrozumie. Ostrokrzewiasta Łapa też chciała już wrócić do domu i wylegiwać się z pełnym brzuchem w ciepłym legowisku pomiędzy śpiącymi towarzyszami. Posłała bratu wymowne spojrzenie, zastanawiając się, czy zechce upomnieć Bryzową Łapę.

Lwia Łapa jednak tylko przewrócił oczami.

– Idź się zatkać królikiem! – syknął do ucznia z Klanu Wiatru, a potem ruszył w stronę zagajnika.

Bryzowa Łapa wyraźnie się skrzywił.

– Koty z Klanu Pioruna myślą, że są takie wyjątkowe – warknął pod nosem i pobiegł w dół zbocza.

Ostrokrzewiasta Łapa popędziła za bratem. Gdy go dogoniła, nadal mamrotał pod nosem.

– Chciałbym mieć moc, która pozwoliłaby mi na zawsze uciszyć tego futrzaka!

Czy on żartuje?! – zastanawiała się kotka. Popatrzyła na brata, by sprawdzić, czy jego oczy lśnią typowym dla niego rozbawieniem, jednak on ciągle przymrużał je z gniewu. Ostrokrzewiasta Łapa jednym susem wylądowała tuż przed nim i zastąpiła mu drogę.

– Nie mówisz poważnie, prawda?

– Jasne, że nie – burknął, machając ogonem. – Po prostu jestem zmęczony.

– Ale… myślisz, że właśnie to oznacza ta cała „potęga gwiazd”? – nie odpuszczała kotka. – Moc, która sprawi, że inne koty będą robić, co im każemy?

Lwia Łapa wzruszył ramionami, ale nie podniósł na nią wzroku.

– Możliwe. Nie myślałem o tym…

– Na pewno myślałeś!

Brat wyminął ją prędko i szli razem w milczeniu, dopóki po chwili znów się nie odezwał.

– No… mam nadzieję, że dzięki tej mocy stanę się najsilniejszym kotem na świecie i będę mógł wygrać każdą walkę! A… A ty?

– Ja mam nadzieję, że dzięki niej będę wiedziała rzeczy, których nie wiedzą inne koty.

– Na przykład jakie? – Jego oczy zalśniły. – Jak rozmawiać z Dwunożnymi?

– Nie bądź głupi! – Zacisnęła pazury. – Po prostu chcę zrozumieć, no… – Szukała odpowiedniego słowa. – Wszystko.

Lwia Łapa z czułością trącił siostrę w bok.

– Och, tylko tyle? – zakpił.

– Wiesz, o co mi chodzi! – Odepchnęła go zdenerwowana.

Dotarli już niemal na skraj zagajnika, kiedy Lwia Łapa znowu zaczął mówić.

– Może każde z nas odczuje tę moc jakoś inaczej. Sójcza Łapa już teraz potrafi czytać kotom w myślach, nie? – Podchwycił spojrzenie siostry. – Czytał w twoich, prawda?

Ostrokrzewiasta Łapa skinęła głową.

– Liściasta Sadzawka tego nie potrafi. Ani żaden medyk w którymkolwiek klanie! A Sójcza Łapa już teraz umie przewidzieć kłopoty w innych klanach. To musi być jego moc. Widzi rzeczy, których nie dostrzegają inne koty.

– A więc jest najmniej ślepy z nas wszystkich – wymamrotała Ostrokrzewiasta Łapa, czując, że futro jeży jej się na grzbiecie. Zareagowała tak samo, kiedy Sójcza Łapa wypowiedział na głos jej myśli.

Na skraju lasu roślinność stawała się coraz gęstsza. Kotka przystanęła na chwilę, pozwalając Lwiej Łapie prowadzić.

– Poczułeś już coś? – zapytała, gdy wsunął pysk pomiędzy niskie krzewy.

Ku jej zaskoczeniu, brat odwrócił się, by na nią spojrzeć, a jego oczy rozbłysły z ekscytacji.

– Pamiętasz, jak na początku podróży zatrzymaliśmy się na skraju wzgórza, żeby popatrzeć na jezioro? Zaraz potem ruszyłaś na polowanie, ale ja nie byłem wtedy specjalnie głodny. Kiedy tak patrzyłem, zacząłem czuć się … trochę dziwnie.

– Dziwnie? – Ostrokrzewiasta Łapa nachyliła się w jego stronę. – To znaczy jak?

– Miałem wrażenie, że mogę zrobić wszystko! Że mógłbym pobiec aż za horyzont i nawet się przy tym nie zmęczyć! Pokonać każdego wroga! Stanąć do dowolnej bitwy, bez cienia strachu!

Ostrokrzewiasta Łapa instynktownie odsunęła się od brata. Coś w jego postawie przyprawiało ją o dreszcze. Napiął barki i wyglądał teraz potężniej niż zwykle. W jego oczach było coś odległego… Kotka miała wrażenie, że Lwia Łapa przeszywa wzrokiem na wylot nie tylko ją, ale i las, by podążyć spojrzeniem daleko, daleko przed siebie – w miejsce, gdzie mógłby stanąć do walki i pokonać wszystkich swoich wrogów jedną łapą. Przypomniało jej się, jak dzielnie walczył dla Plemienia i jak wyszedł z bitwy na rozchwianych łapach, cały brudny od krwi – nie swojej krwi – gotowy walczyć, dopóki na polu bitwy pozostaje choćby jeden kot.

Ogień w jego oczach przeszył dreszczem jej futro.

Czy można bać się własnego brata?