Wysoko wrażliwe dziecko. Jak je zrozumieć i pomóc mu żyć w przytłaczającym świecie?Tekst

Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Tytuł oryginału: The Highly Sensitive Child. Helping Our Children Thrive When the World Overwhelms Them

© Copyright 2002, 2015 by Elaine N. Aron. All rights reserved.

Copyright © for the Polish edition by Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Sopot 2017.

Wszystkie prawa zastrzeżone. Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w żaden sposób reprodukowana lub odczytywana w środkach masowego przekazu bez pisemnej zgody Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego.

Wydanie pierwsze w języku polskim 2017 rok

Przekład: Anna Sawicka-Chrapkowicz

Redaktor prowadzący: Patrycja Pacyniak

Redakcja polonistyczna: Katarzyna Rojek, Patrycja Pacyniak

Korekta: zespół

Opracowanie graficzne i skład: Tojza

Projekt okładki: Monika Pollak

Zdjęcie na okładce: © Getty Images

Zdjęcia na stronach tytułowych części: © 123 RF

ISBN 978-83-7489-712-9

Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne Sp. z o.o.

ul. J. Bema 4/1a

81–753 Sopot

e-mail: gwp@gwp.pl

www.gwp.pl

Skład wersji elektronicznej: Aleksandra Baszun

konwersja.virtualo.pl

Spis treści

Podziękowania

Nota autorska

Przedmowa

Czy wasze dziecko jest wysoko wrażliwe? Kwestionariusz dla rodziców

Część 1 Wysoko wrażliwe dziecko: charakterystyka ogólna

Rozdział 1 Wrażliwość: „nieśmiałe” i „grymaśne” dzieci w lepszym świetle

Rozdział 2 Zapnijcie pasy: wyzwania towarzyszące wychowywaniu wyjątkowego dziecka

Rozdział 3 Kiedy rodzice nie są wysoko wrażliwi: nieoczywiste zalety

Rozdział 4 Kiedy rodzice i dziecko są wysoko wrażliwi. A co z temperamentem pozostałych członków rodziny?

Rozdział 5 Cztery klucze do wychowania radosnego wysoko wrażliwego dziecka: troska o poczucie własnej wartości, redukcja wstydu, mądre dyscyplinowanie i umiejętne rozmawianie o wrażliwości

Część 2 Od niemowlęcia do młodego dorosłego

Rozdział 6 Dobry początek: uspokajanie wysoko wrażliwego niemowlęcia i dostrajanie się do niego

Rozdział 7 Małe dziecko i przedszkolak w domu: przystosowywanie się do zmian i radzenie sobie z nadmierną stymulacją

Rozdział 8 Małe dziecko i przedszkolak w świecie: jak im pomóc, by poczuły, że dobrze sobie radzą w nowych sytuacjach

Rozdział 9 Dziecko w wieku szkolnym w domu: rozwiązywanie problemów

Rozdział 10 Dziecko w wieku szkolnym w świecie: jak pomóc mu cieszyć się szkołą i życiem towarzyskim

Rozdział 11 Nastolatek i młody dorosły: zwodowanie pełnego życia, zdolnego do żeglugi statku

Wskazówki dla nauczycieli

Bibliografia

Przypisy

Wrażliwym dzieciom, niezależnie od miejsca zamieszkania,

oraz tym, którzy łagodnie je wychowują,

tak aby dorastały, mając poczucie bezpieczeństwa

w tym trudnym świecie

Podziękowania

Książka ta powstała dzięki…

…wspaniałym rodzicom, nauczycielom i dzieciom, którzy pozwolili mi przeprowadzić z sobą wywiady albo wypełnili przekazane przeze mnie kwestionariusze i dzięki którym poczyniłam wiele spostrzeżeń, jakie w innym wypadku w ogóle nie przyszłyby mi do głowy.

…energicznej redaktorce Ann Campbell oraz przemiłej agentce Betsy Amster.

…specjaliście w sprawach temperamentu Janowi Kristalowi, przyjacielowi i doradcy.

…i jak zawsze mojemu mężowi Artowi, człowiekowi radosnemu, opiekuńczemu i cierpliwemu wobec swojej rodziny, oraz mojemu synowi, dzięki któremu doświadczyłam na własnej skórze większości tego, co opisałam w tej książce.

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

Nota autorska

Bierzecie do ręki tę książkę w odpowiedniej chwili. Choć nie sądzę, by potrzebna była aktualizacja treści pierwszego wydania1, to jednak potrzebna jest nota odautorska informująca o dużej liczbie badań naukowych nad wysoką wrażliwością, które zostały przeprowadzone od czasu tamtej edycji2. Wiadomości te bardzo pomogą wam jako rodzicom wysoko wrażliwego dziecka (WWD). Nie wymuszają one zmian istoty zawartych w tej książce porad na temat wychowywania takiego dziecka, wręcz przeciwnie – dodatkowo utwierdzają w przekonaniu, że fakt identyfikacji tej cechy, tej cudownej odmienności waszej pociechy, ma solidne podstawy naukowe.

Co równie ważne, z niniejszej noty dowiecie się, jak można pokazać, czym dokładnie jest wysoka wrażliwość, sceptycznym i niezorientowanym w temacie krewnym, innym rodzicom, osobom zajmującym się profesjonalną opieką nad dziećmi, nauczycielom (to bardzo istotne), a nawet, być może, drugiemu rodzicowi waszego dziecka. Często ludzie, którzy otaczają wasze dziecko szczególną opieką, najbardziej się boją, że macie złe informacje lub jesteście nadopiekuńczy, kiedy mówicie, że ono jest wysoko wrażliwe i że jest to mieszcząca się w normie odmienność, której chcecie nadać szczególne znaczenie. Ta nota pomoże wam rozproszyć obawy tych osób. Być może zechcecie dać ją – lub nawet całą książkę – niektórym z nich do przeczytania. Postaram się, żeby nota była krótka.

Wczesne badania

W rozdziale 1 opisuję badania przeprowadzone do 2002 roku: początki moich zainteresowań naukowych dotyczących wysokiej wrażliwości, pierwsze wywiady z wysoko wrażliwymi dorosłymi, opracowywanie narzędzi pomiarowych dla nich, testowanie tychże narzędzi na setkach osób oraz to, jak doszłam do rozróżnienia wrażliwości od innych, pokrewnych cech, takich jak introwersja. Stwierdziliśmy, że choć 70% wysoko wrażliwych osób dorosłych (WWO) jest introwertykami, to jednak pozostałych 30% to ekstrawertycy. W rozdziale 1 wyjaśniam, dlaczego tak jest. Piszę też o tym, że nie odkryłam żadnej nowej cechy, a jedynie nadałam istniejącej właściwszą nazwę. We wczesnych badaniach nad wrodzonym temperamentem, a zwłaszcza nad wysoką wrażliwością, koncentrowano się na pojedynczych, dających się zaobserwować zachowaniach (często było to nic innego jak tylko zatrzymanie się przed wejściem w nową sytuację), nazywając je między innymi nieśmiałością, introwersją, zahamowaniem, „powolnym rozgrzewaniem się” albo zwykłą bojaźliwością. I chociaż wrażliwe dziecko może rzeczywiście stać się z czasem nieśmiałe, introwertyczne, bojaźliwe i tak dalej, to jednak żadne z tych określeń nie odzwierciedla tej jednej fundamentalnej cechy, której nie można zauważyć na podstawie tylko jednego zachowania. Być może dałoby się znaleźć lepszy termin – wszak geny za nią odpowiadające nie mają etykietek – lecz termin „wysoka wrażliwość” to moja próba uchwycenia owej cechy (w literaturze naukowej spotykamy się z określeniem „wrażliwość przetwarzania sensorycznego”, czego nie należy mylić z zaburzeniem przetwarzania sensorycznego czy z zaburzeniem integracji sensorycznej, które zostaną szerzej opisane także w rozdziale 1).

W rozdziale 1 wyjaśniam też, w jaki sposób opracowałam kwestionariusz dla rodziców Czy wasze dziecko jest wysoko wrażliwe?, który znajdziecie w tej książce. Aby go przygotować, stosowałam te same metody co w przypadku kwestionariusza dla dorosłych, tym razem jednak wywiady przeprowadziłam z rodzicami. Na podstawie tych wywiadów sformułowałam pytania, które zadałam później setkom innych rodziców. Następnie ograniczyłam owe pytania do tych, które we wszystkich przypadkach stanowiły wskaźnik wysokiej wrażliwości. To oznacza, że jeśli rodzice wskażą jedno ze zdań kwestionariusza jako prawdziwe w odniesieniu do ich dziecka, to prawdopodobnie wskażą też pozostałe jako prawdziwe.

 

Kwestionariusz Czy wasze dziecko jest wysoko wrażliwe?, podobnie jak ten dla dorosłych, obejmuje zaskakująco zróżnicowane zjawiska, od bojaźliwości i niechęci do drapiących ubrań po stosowanie skomplikowanych jak na młody wiek słów oraz zauważanie cierpienia i stresu u innych osób. Pytania muszą bowiem dotyczyć zachowań, które zauważyli rodzice, ale jednocześnie opierają się na zrozumieniu cechy kryjącej się głębiej, za szerszym spektrum zachowań, i stanowiącej podstawową przyczynę tychże.

Czy akronim DOES opisuje wasze dziecko?

Obecnie wyróżniam cztery aspekty wysokiej wrażliwości jako cechy, przy czym wszystkie muszą być obecne u dziecka wysoko wrażliwego (Aron, 2010). Jeśli któryś z nich nie występuje, to prawdopodobnie nie mamy do czynienia z omawianą cechą. Aspekty te można zapamiętać za pomocą akronimu DOES3: (1) głębokie przetwarzanie (ang. depth of processing), (2) łatwość ulegania przestymulowaniu (ang. overstimulation), (3) reaktywność emocjonalna (ang. emotional reactivity) połączona z dużą empatią (ang. empathy) oraz (4) wyczulenie na subtelne bodźce (ang. subtle stimuli). Posłużę się nimi w tej nocie w celu podsumowania nowszych badań, które dostarczają dotyczących ich dowodów.

Głębokie przetwarzanie

Choć tym, co w pierwszej kolejności może się rzucać w oczy rodzicom u ich wysoko wrażliwego dziecka, są łatwość ulegania przestymulowaniu oraz świadomość oddziaływania subtelnych bodźców, to jednak w istocie chodzi o głębokie przetwarzanie. Owo gruntowne przetwarzanie lub skłonność do refleksji może również mieć charakter nieświadomy i przejawiać się w formie: głębokich pytań zadawanych przez dziecko, używania przez nie skomplikowanych jak na jego wiek słów po kilkukrotnym zaledwie ich usłyszeniu, mądrego poczucia humoru, trudności z podejmowaniem decyzji z powodu rozważania zbyt wielu możliwości oraz powolnego przyzwyczajania się do nowych osób i sytuacji ze względu na konieczność przyjrzenia się im i przemyślenia, czy się do nich przyłączyć. Jak podkreślam w tej książce, nie u wszystkich wysoko wrażliwych dzieci będą występować wymienione właściwości, wszystkie WWD jednak będą zdradzać pewne oznaki głębszego myślenia o rzeczywistości. To prawda, że wrażliwe dziecko, tak jak każde inne, może się z trudem do czegoś przyzwyczajać z powodu lęku (a nie uzasadnionej ostrożności), lecz w danej sytuacji musi występować jakaś wskazówka, którą ono kojarzy z negatywnym doświadczeniem z przeszłości. Naprawdę wątpię w to, by dzieci przychodziły na świat bojaźliwe lub nieśmiałe – te cechy nie przetrwałyby zbyt długo w puli ludzkich genów.

Ostatnio pojawia się sporo nowych dowodów dotyczących głębokiego przetwarzania jako aspektu wysokiej wrażliwości. Badanie Jadzi Jagiellowicz i jej współpracowników nad aktywnością mózgu dorosłych (z zastosowaniem funkcjonalnego rezonansu magnetycznego) wykazało, że kiedy wysoko wrażliwe osoby starają się wychwycić różnicę między dwoma niewiele różniącymi się od siebie obrazkami, obserwuje się u nich większą aktywność niż u badanych niebędących WWO w obszarach mózgu odpowiedzialnych właśnie za analizowanie złożoności i szczegółów w postrzeganiu, a nie tylko zewnętrznych aspektów (Jagiellowicz i in., 2011). Wysoko wrażliwi dorośli zatem wykorzystują w większym stopniu te części mózgu, które biorą udział w głębszym, czy też bardziej złożonym, przetwarzaniu.

W badaniu przeprowadzonym przez nasz zespół wrażliwe i niewrażliwe4 osoby urodzone i wychowane w Azji oraz w Stanach Zjednoczonych porównano pod względem sposobu radzenia sobie z zadaniami percepcyjnymi o różnym stopniu trudności (czyli wymaganej aktywności mózgowej; Aron i in., 2010). Uwzględniono przy tym, czy ojczysta kultura kładzie nacisk bardziej na zbiorowość (jak w Azji), czy też na jednostkę (jak w Stanach). Mózgi osób niewrażliwych wykazywały typową większą aktywność w trakcie wykonywania zadania, które jest trudniejsze dla przedstawicieli ich kultury, podczas gdy mózgi osób wysoko wrażliwych, niezależnie od tego, czy urodzonych i wychowanych w Azji, czy też w Stanach Zjednoczonych, nie wykazywały żadnych różnic pod względem aktywności. Wyglądało to tak, jakby WWO przekraczały granice własnej kultury i miały głębszy wgląd w to, jak „jest naprawdę”.

Badania Bianki Acevedo dotyczyły osób wrażliwych i niewrażliwych, których zadaniem było oglądanie zdjęć obcych ludzi oraz krewnych (Acevedo i in., 2014). Okazało się, że uzyskane wyniki pokrywały się z wynikami badań Jagiellowicz, czyli potwierdzały bardziej złożone przetwarzanie percepcyjne u WWO, jak również większą u nich aktywność obszaru mózgu zwanego wyspą. Ten ostatni bywa niekiedy nazywany także ośrodkiem świadomości (Craig, 2009) ze względu na to, że integruje bieżącą wiedzę na temat wewnętrznych stanów i emocji, pozycji ciała i zdarzeń zewnętrznych, aby stworzyć to, co sobie w danej chwili uświadamiamy. Jeśli wasze wysoko wrażliwe dziecko jest w danym momencie bardziej świadome tego, co się dzieje wewnątrz lub na zewnątrz niego, to można się spodziewać, że prawdopodobnie właśnie ta część jego mózgu jest akurat szczególnie aktywna.

Łatwość ulegania przestymulowaniu

Osoba, która jest bardziej świadoma wszystkiego, co się dzieje wewnątrz i na zewnątrz niej, i która dogłębniej to przetwarza, musi się męczyć psychicznie, a przez to i fizycznie (mózg jest częścią ciała) szybciej niż inni ludzie. W życiu dziecka każda chwila niesie z sobą mnóstwo nowego, a na dodatek jeszcze my, dorośli, wprowadzamy stopniowo następne nowości – wskutek czego dziecko często jest nadmiernie pobudzone, zmęczone i zestresowane. Dotyczy to zwłaszcza dzieci wysoko wrażliwych, które zauważają wszystko, co nowe, i myślą o tym znacznie intensywniej niż ich rówieśnicy. Stąd łatwość ulegania przestymulowaniu jest naturalnym, choć nieprzyjemnym, skutkiem ubocznym głębokiego przetwarzania.

Nie muszę chyba opisywać, jak wygląda dziecko, które uległo nadmiernej stymulacji. Spotykacie się z tym w jakiejś formie codziennie: z owymi zaskakującymi i stresującymi „załamaniami” w trakcie wycieczek dostarczających zbyt wielu bodźców, a nawet w dni spędzane na zabawie lub podczas wakacji; z trudnościami w zasypianiu bądź ze spacerami w środku nocy po dniu pełnym wrażeń; z pozornie skrajnymi reakcjami na zmianę lub na ból. Głośne hałasy zdają się wyrządzać niemal fizyczną krzywdę. Wysoko wrażliwe dzieci uskarżają się na zimno, na gorąco, na kamyk w bucie, na wilgotne lub drapiące ubrania. Wy z kolei uczycie się, że wasze dziecko potrzebuje dodatkowego czasu na przerwę lub cichą zabawę. Wysoko wrażliwe dziecko może nie lubić przyjęć niespodzianek, a żeby uniknąć przestymulowania, może rezygnować z uczestnictwa we wszelkich przyjęciach lub w grach zespołowych oraz z przemawiania przed klasą, choć prawdopodobnie ze wszystkich sił zachęcacie je do udziału i staracie się obniżyć poziom strachu. Cierpicie, gdy dziecko jest w czymś bardzo dobre, a kiedy przychodzi do zaprezentowania umiejętności przed kimś, kto je ogląda lub ocenia, nie jest w stanie pokazać tego, co umie, czy to w szkole podczas występu muzycznego, czy też w trakcie ważnego meczu. Mam nadzieję, że zauważyliście też, iż WWD uczy się lepiej dzięki łagodnym wskazówkom, a nie w wyniku silnej, nadmiernie pobudzającej kary. Mówiąc krótko, w sytuacji nadmiernego pobudzenia nikt nie czuje się dobrze, nie działa na miarę własnych możliwości ani nie uczy się zbyt dużo; w sposób szczególny jednak dotyczy to dzieci wysoko wrażliwych.

Jeśli chodzi o dowody naukowe potwierdzające większą łatwość ulegania przestymulowaniu w przypadku wysoko wrażliwych dzieci, to Friederike Gerstenberg (2012) z Niemiec przeprowadziła badanie, w ramach którego porównała osoby wrażliwe i niewrażliwe w sytuacji wykonywania podchwytliwego zadania percepcyjnego. Zadanie polegało na stwierdzeniu, czy między widocznymi na ekranie komputera literami „L” ułożonymi w różnych pozycjach znajduje się litera „T”, która również mogła być ułożona nietypowo. Okazało się, że wysoko wrażliwe osoby wykonały to zadanie szybciej i dokładniej, po jego zakończeniu były jednak bardziej zestresowane niż pozostali badani. Czy był to skutek wysiłku percepcyjnego, czy też emocji towarzyszących udziałowi w eksperymencie? Bez względu na przyczynę badani wysoko wrażliwi odczuwali stres. Można by powiedzieć, że po osobie wysoko wrażliwej widać stres tak, jak widać przeciążenie po metalowym pręcie, który został nadmiernie obciążony.

W badaniu, które obecnie prowadzę, wysoko wrażliwi rodzice podają, że są nadmiernie stymulowani zarówno jako rodzice, jak i we wszystkich sytuacjach społecznych związanych z rodzicielstwem, począwszy od tego, że obcy ludzie podejmują z nimi rozmowę tylko dlatego, że zauważają ciążę. Theodore Wachs (2013) zaobserwował, że w przypadku jednakowego poziomu aktywności i dezorganizacji życia domowego matki, które mają wysokie wyniki na skali WWO, postrzegają swoje domy jako bardziej chaotyczne – w porównaniu z matkami niewrażliwymi.

Wysoka wrażliwość nie polega jednak głównie na doświadczaniu stresu spowodowanego wysokim poziomem hałasu, zabałaganionym pokojem czy nieustannymi zmianami. Sam dyskomfort sensoryczny, bez innych aspektów omawianej cechy, może być oznaką zaburzenia wywołanego problemami z przetwarzaniem sensorycznym, a nie niezwykle złożonego lub głębokiego przetwarzania sensorycznego. Na przykład niektóre osoby cierpiące na zaburzenia ze spektrum autyzmu czasami uskarżają się na przeciążenie sensoryczne, podczas gdy w innych chwilach okazują się nie dość reaktywne. Wygląda to tak, jakby trudno im było rozpoznać, na czym mają skupić uwagę, a co pomijać, ponieważ w trakcie rozmowy bardziej interesujące niż twarz rozmówcy mogą im się wydawać jego buty. Z kolei wysoko wrażliwe dzieci zwracają szczególną uwagę na twarze i inne wskazówki społeczne. Kiedy dziecko nie potrafi odnaleźć tego, co jest najistotniejsze, w naturalny sposób czuje się przytłoczone stymulacją. Osoby z zaburzeniami ze spektrum autyzmu mogą w jeszcze większym stopniu uświadamiać sobie szczegóły czegoś, na czym się skoncentrowały, niemniej jednak – zwłaszcza w sytuacjach społecznych – częściej kierują uwagę na coś, co nie ma znaczenia.

Reaktywność emocjonalna i empatia

Reaktywność emocjonalna jest również blisko związana z głębokością przetwarzania, ponieważ nasze emocje mówią nam, na co powinniśmy zwrócić uwagę, na podstawie czego mamy się uczyć i co zapamiętać, jeśli to potrzebne. Bez emocji jako czynników motywujących nic nie zostałoby na tyle przetworzone, byśmy zdołali to zapamiętać (Baumeister, Vohs, DeWall i Zhang, 2007). To między innymi dlatego łatwiej jest uczyć się języka obcego tam, gdzie ludzie się nim posługują. Nie tylko przez cały czas go słyszymy, ale także chcemy umieć porozmawiać z ludźmi wokół nas. Dziecko chce zapamiętać, co zrobić, żeby mu było ciepło, jak wywołać uśmiech mamy, jak nakłonić tatę, żeby dał ciastko, jak zdobyć dobrą ocenę czy jak uniknąć oparzenia się w palec, rozgniewania rodziców lub złych stopni. Wrażliwe dzieci, ponieważ bardziej się wszystkim interesują, jeszcze baczniej wszystko obserwują i skuteczniej się tego uczą. Empatia pozwala im robić to całkiem naturalnie w sytuacjach społecznych – takie dzieci wiedzą, co wie druga osoba, czują to, co czuje ona. Empatia w połączeniu z silnymi emocjami prowadzi do współczucia.

Jako rodzice wysoko wrażliwego dziecka wiecie, jak wyglądają reaktywność emocjonalna i empatia, ponieważ wasze dziecko odczuwa wszystko bardzo głęboko, z łatwością wybucha płaczem, czyta w waszych myślach, jest perfekcjonistą lub silnie reaguje, gdy popełni najmniejszy nawet błąd. Zauważa cierpienie i stres innych ludzi, w tym kolegów ze szkoły, członków rodziny, obcych, a niekiedy szczególnie zwierząt (na przykład kiedy się dowiaduje, że małe jagniątko zamienia się w kotlety, a młode niedźwiedzie polarne toną w wyniku globalnego ocieplenia).

Na podstawie analiz kwestionariuszy i badań wiemy już, że w ocenie samych wysoko wrażliwych osób reagują one silniej zarówno na pozytywne, jak i negatywne doświadczenia. Co ciekawe, z serii nowych eksperymentów przeprowadzonych przez Jadzię Jagiellowicz (2012) wynika, że osoby te silniej niż inni badani reagują na zdjęcia przyjemne (przedstawiające na przykład szczeniaczki, kotki i torty urodzinowe) i nieprzyjemne (przedstawiające na przykład węże i pająki), szczególnie zaś na przyjemne, jeżeli miały szczęśliwe dzieciństwo. Do tej kwestii powrócę dalej. Owa reakcja na pozytywne zdjęcia była widoczna nie tylko w tych obszarach mózgu, które wiążą się z początkowym doświadczeniem silnych emocji, lecz – znów – także w „wyższych” obszarach powiązanych z myśleniem i postrzeganiem, czyli częściowo tych, które zostały zaobserwowane w badaniach nad głębokim przetwarzaniem.

 

„E” w akronimie DOES oznacza również empatię. We wspomnianych już badaniach prowadzonych przez Biankę Acevedo, w których osoby z wysoką wrażliwością i niemające tej cechy oglądały zdjęcia twarzy obcych ludzi oraz swoich partnerów wyrażających radość, smutek i uczucia neutralne, wykazano – jak pamiętacie – że u WWO występowała większa aktywność wyspy, a więc obszaru mózgu związanego ze świadomością. Aktywność ta była większa we wszystkich przypadkach, największa jednak wtedy, gdy osoba badana przyglądała się wyrazom emocji, czy to zadowolenia, czy smutku, na sfotografowanej twarzy swojego partnera. Wydaje się, że jest to oznaka szczególnie podwyższonego stanu świadomości, w jakim znajdowały się WWO w tym czasie, tak jakby (czego zresztą można było się spodziewać) odczuwały najsilniejsze emocje, oglądając te właśnie zdjęcia. U osób wysoko wrażliwych występuje też większa aktywność neuronów lustrzanych5, zwłaszcza gdy osoby te oglądają zdjęcia radosnych lub smutnych twarzy swoich bliskich oraz obcych ludzi. To kolejny silny wskaźnik, że WWO są szczególnie dostrojone do tych ludzi, do których coś czują, oraz do pozytywnych obrazów w ogóle. Neurony lustrzane zostały odkryte zaledwie dwadzieścia lat temu. Uaktywniają się one wtedy, gdy patrzymy, jak ktoś coś robi albo coś odczuwa, i to uaktywniają się tak, jakbyśmy sami to robili lub odczuwali. Na przykład te same neurony stają się aktywne, kiedy kopiemy piłkę, kiedy patrzymy, jak ktoś kopie piłkę, kiedy słyszymy odgłos kopanej piłki, a nawet – kiedy mówimy lub słyszymy słowa „kopać piłkę”. Inne neurony powstrzymują nas od aktywności wtedy, gdy obserwując działanie innych osób, sami działać nie mamy; choć nie zawsze w sposób doskonały. Jeśli kiedykolwiek wyczuliście u siebie pracę mięśni, oglądając sportowca czy tancerkę wykonujących pełne wigoru lub niesamowite ruchy, to było to wasze spotkanie z neuronami lustrzanymi.

Owe zdumiewające neurony pomagają nam nie tylko uczyć się na zasadzie naśladownictwa, ale także – wspólnie z innymi obszarami mózgu, szczególnie aktywnymi u wysoko wrażliwych osób we wspomnianym badaniu – głębiej pojąć, co zamierza lub czuje drugi człowiek. Oznacza to, że owe specjalne obszary mózgu odpowiadają za empatię. Dzięki empatii nie tylko wiemy na podstawie słów i innych wskazówek, jak się czuje druga osoba, ale sami w jakimś stopniu tak się czujemy. Również w tym przypadku u WWO aktywność mózgu w obszarach odpowiadających za empatię jest większa niż u osób niewrażliwych. Nic więc dziwnego, że wasze dziecko bardziej przerażają przejawy okrucieństwa i niesprawiedliwości.

Wyczulenie na subtelne bodźce

Uświadamianie sobie subtelnych dźwięków, zapachów, szczegółów i tym podobnych bodźców jest, rzecz jasna, przejawem wysokiej wrażliwości. Niektóre osoby mają wyjątkowo rozwinięte narządy zmysłu, u większości jednak to nie narządy zmysłu są bardziej reaktywne, lecz wyższe poziomy myślenia i odczuwania, które biorą udział w rozróżnianiu subtelności, co sprawia, że dość trudno jest odróżnić to od głębokiego przetwarzania. Niemniej jednak rodzice wysoko wrażliwego dziecka zdają sobie sprawę z jego wyczulenia na subtelne bodźce. Na przykład dziecko zauważa najmniejsze nawet zmiany w wyglądzie osób lub miejsc oraz przesunięcie jakiegoś mebla w pomieszczeniu lub jego usunięcie, czuje „dziwny” zapach, przez który nie chce dokądś wejść, słyszy śpiew ptaka lub silnik lecącego w oddali samolotu albo – gdy już jest starsze – w jakimś dziele sztuki dostrzega więcej niż inni. Wysoko wrażliwe dzieci zauważają ton głosu, szybkie spojrzenie, afront lub drobny gest dodający otuchy. Wyczulenie na subtelności pomaga im w sporcie, w sztuce i w szkole (wyczuwają, czego chcą od nich nauczyciele). Owa głęboka świadomość może oczywiście zniknąć, kiedy dziecko jest przestymulowane, pozostaje pod presją lub odczuwa zmęczenie wynikające z nadmiernej stymulacji. Taka jest natura każdego układu nerwowego, że może on ulec przeładowaniu. Jeśli chodzi o dane naukowe, w związku z omawianą kwestią przeprowadzono szereg badań nad aktywnością mózgu. Należy tu wspomnieć o pierwszym z nich, w ramach którego badani szukali zarówno subtelnych, jak i oczywistych różnic między fotografiami. Okazało się, że aktywność mózgu osób wysoko wrażliwych była znacznie większa niż osób niewrażliwych. Innym przykładem może być badanie kulturowe, w którym na łatwość postrzegania subtelnych różnic nie wpływała kultura, z jakiej pochodziła osoba wysoko wrażliwa, lecz wpływała kultura, z jakiej pochodziła osoba niewrażliwa. Wcześniej wspomniałam niemieckie badania, w których zadaniem uczestników z wysoką wrażliwością i niemających tej cechy było odnalezienie liter „T” ułożonych w różny sposób wśród liter „L”, również ułożonych rozmaicie. Osoby wysoko wrażliwe okazały się szybsze i dokładniejsze.

Na dobre i na złe

Skoro czytacie tę książkę, to prawdopodobnie bardzo troszczycie się o swoje wysoko wrażliwe dziecko i do tej pory zrobiliście już dużo dobrego, żeby jak najlepiej je wychowywać. Nie chcę, byście się zamartwiali tym, co chcę wam przekazać. Chciałabym raczej, byście nabrali otuchy i przekonania, że możecie wywierać pozytywny wpływ na swoje dziecko. Już w naszych pierwszych badaniach stwierdziliśmy, że WWO częściej się smucą i martwią. Podejrzewałam wtedy, że ma to jakiś związek z historią ich życia, wrażliwe osoby bowiem są szczególnie podatne na stres w młodym wieku. Rzeczywiście, badanie potwierdziło moje przypuszczenia (Aron, Aron i Davies, 2005). Te wysoko wrażliwe osoby, które – przebadane za pomocą różnych narzędzi pomiarowych – miały nieszczęśliwe dzieciństwo, były bardziej narażone na depresję, lęki i nieśmiałość niż osoby niewrażliwe, których dzieciństwo było równie nieszczęśliwe. Niemniej jeśli dzieciństwo było wystarczająco szczęśliwe, to WWO były równie szczęśliwe co inni ludzie, o ile nie szczęśliwsze. Zatem, jak zaraz zobaczycie, wysoko wrażliwe dzieci są w stanie odnieść więcej korzyści z dobrego wychowania i nauczania niż dzieci niewrażliwe.

Większy wpływ dzieciństwa na wysoko wrażliwych dorosłych był podstawowym powodem, dla którego napisałam tę książkę. Znacznie łatwiej jest zapobiegać problemom w dzieciństwie niż starać się je rozwiązywać w dorosłości. Tymczasem wydawało się, że WWO są szczególnie mało odporne w tej dziedzinie. Niemniej jednak zaczęły się pojawiać badania, które pozwalały powiedzieć coś więcej na ten temat. O kilku z nich wspomniałam nawet w książce, nie zdając sobie w pełni sprawy z ich znaczenia. Na przykład omówiłam badania W. Thomasa Boyce’a i jego współpracowników, którzy w 1995 roku stwierdzili, że „wysoko reaktywne” dzieci w stresującym środowisku częściej chorują i doznają urazów, ale w stosunkowo mniej stresujących środowiskach domowych i szkolnych chorują i doznają urazów rzadziej niż ich rówieśnicy. Boyce nazywa te dzieci orchideami, podczas gdy dzieci niereaktywne – dmuchawcami (Ellis i Boyce, 2008). Zgadza się jednak, że zasadniczo poddajemy badaniom tę samą cechę.

Od chwili wydania tej książki gorącym tematem badań nad rozwojem dziecka jest zróżnicowana podatność, przy czym prym wiodą tu Jay Belsky i Michael Pluess, którzy pokazują, jakim błędem jest zajmowanie się w przypadku wrażliwości tylko podatnością na problemy (np. Belsky i Pluess, 2009). Okazuje się, że wysoko wrażliwe dzieci, często opisywane jako wysoko reaktywne lub łatwo ulegające stresowi fizycznemu, nieśmiałe lub behawioralnie zahamowane albo mające geny kojarzone z depresją lub lękiem, radzą sobie lepiej od rówieśników w sprzyjających środowiskach, na przykład w dobrym przedszkolu. Pisząc „radzą sobie lepiej”, mam na myśli wszystko – od ocen w szkole przez postawy moralne do kompetencji społecznych, samoregulacji i poczucia bezpieczeństwa wynikającego z bycia kochanym. Jeśli matki miały szczególnie pozytywne nastawienie i były wyjątkowo troskliwe, jeśli rodziców nauczono specjalnych umiejętności rodzicielskich, jeśli młode dziewczęta nauczono, jak radzić sobie z depresją, albo jeśli dzieci z sierocińców przenoszono pod inną, bardziej wykwalifikowaną opiekę zastępczą, to owe „podatne” lub „wrażliwe” dzieci zawsze uzyskiwały największe korzyści, zupełnie tak, jakby w większym stopniu absorbowały nie tylko złe środowisko, ale także to, które jest dla nich dobre (Pluess i Belsky, 2013). Michael Pluess skoncentrował się szczególnie na owej pozytywnej części wyników wrażliwych dzieci i zaczął mówić o tak zwanej wrażliwości dającej przewagę (odnosząc się do wrażliwości jako ogólnej zalety; Pluess i Belsky, 2013). Jednym z wyjaśnień owej „przewagi” może być szczególnie silna reakcja wysoko wrażliwych osób na zdjęcia przedstawiające pozytywne obrazy lub twarze z pozytywnymi minami, co opisałam wcześniej. Ponieważ ludzie ogólnie mają skłonność do silniejszego reagowania na zagrożenia niż na dobre doświadczenia, owa pozytywna inklinacja może pomagać wysoko wrażliwym dzieciom czerpać większe korzyści z tego, co wokół nich jest pozytywne – między innymi z miłości, uwagi, dobrych rad, pięknych dzieł sztuki, ciekawych wiadomości.

Pluess zestawia nawet wrażliwość dającą przewagę z ideą rezyliencji, twierdząc, że choć na osoby odporne psychicznie złe wydarzenia mają mniejszy wpływ, to analogicznie mniejszy wpływ mają też na nie wydarzenia pozytywne. Osoby te są więc „odporne na zaletę wrażliwości”. Warto o tym pamiętać, gdybyście kiedykolwiek usłyszeli, że waszemu wysoko wrażliwemu dziecku brakuje odporności.