Etyczne potępienie myślistwaTekst

0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa




Publikacja dofinansowana przez Uniwersytet Pedagogiczny

im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie

© Copyright for this edition by Towarzystwo Autorów

i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS, Kraków 2020

Władimir Czertkow, Paskudna zabawa… © Copyright for the Polish

translation by Piotr Fast and Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac

Naukowych UNIVERSITAS

ISBN 978-83-242-3629-9

e-ISBN 978-83-242-6483-4

TAiWPN UNIVERSITAS

Recenzenci

dr hab. Joanna Hańderek, prof. UJ

dr hab. Ewa Podrez, prof. UKSW

Konsultant merytoryczny

Zenon Kruczyński

Opracowanie redakcyjne

Agnieszka Toczko-Rak

Projekt okładki i stron tytułowych

Ewa Gray

Na pierwszej stronie okładki

Obraz Lubos Houska z Pixabay

Na czwartej stronie okładki

Polowanie w Spale, 2014 © Copyright by Joanna Bieńkowska

www.universitas.com.pl

SPIS TREŚCI

Wprowadzenie - DOROTA PROBUCKA

Część I

DOROTA PROBUCKA, Myślistwo hobbystyczne, czyli zabawa w bezkarne mordowanie

TOMASZ CYROL, Czy myślistwo rekreacyjne jest zgodne z prawem?

HONORATA KORPIKIEWICZ, Moje hobby: zabijanie

ANDRZEJ ELŻANOWSKI, Prymitywizm motywacji do polowania

DARIUSZ JEDZOK, Zabójstwo z miłości. Kartezjańskie dychotomie w argumentacji zwolenników myślistwa rekreacyjnego

DARIUSZ DĄBEK, O instrumentalnym traktowaniu etyki przez myśliwych

MARCIN URBANIAK, Kodeks etyki łowieckiej jako narzędzie maskowania przemocy

JACEK LEJMAN, O ludzkiej potrzebie zabijania na przykładzie tak zwanego myślistwa rekreacyjnego

ANTONINA SEBESTA, „Chętka do strzylanio” w świetle etyki

BEATA KULISIEWICZ, Prawne, psychologiczne i etyczne konteksty udziału dzieci w polowaniach

MARCIN URBANIAK, Krytyka programu edukacji łowieckiej Myśliwi – dzieciom, dzieci – zwierzętom

HALINA RAROT, O obronie wszelkiego istnienia i hobbystycznym zabijaniu

DOROTA PROBUCKA, Etyczne potępienie myślistwa

Część II

EWA CZERWIŃSKA-JAKIMIUK, Agresja i przemoc wobec zwierząt. Uwarunkowania psychologiczne

SŁAWOMIR ZIELIŃSKI, ZENON KRUCZYŃSKI, Ptaki, łanie, sarny, dziki… ołów i ludzie

DARIUSZ GZYRA, Krytycznie o koncepcji myślistwa Milesa Olsona

JUSTYNA TYMIENIECKA-SUCHANEK, Władimir Czertkow i początek ruchu antymyśliwskiego w Rosji

Część III

WŁADIMIR CZERTKOW, Paskudna zabawa – kilka myśli o polowaniu (esej)

TOMASZ MATKOWSKI, Polowaneczko (fragment książki)

ZENON KRUCZYŃSKI, Farba znaczy krew (fragment książki)

BARBARA HARTMAN, Życie z myślistwem obok (fragment pamiętnika)

Sarenka. Polska piosenka antyłowiecka z XIX wieku

Aneks. Wykaz polskich organizacji i grup społecznościowych potępiających myślistwo (hobbystyczne, rekreacyjne, sportowe), oraz udział dzieci w polowaniach

Noty o Autorach

Książka ta została napisana w imieniu bezsilnych, czyli tych, którzy są zbyt słabi, żeby bronić samych siebie.

Dedykuję ją aktywistom antyłowieckim i wszystkim empatycznym ludziom, którzy „potrafią patrzeć oczami krzywdzonej istoty, słuchać jej uszami, odczuwać jej sercem”. To dzięki takim ludziom ten świat nie jest najgorszym z możliwych.

Dorota Probucka

Modlitwa

O Panie o szorstkiej sierści,

mówią, że wszystko możesz –

zatem wybaw nas wszystkich od śmierci

Boże ostępów i trzęsawisk Boże.

Wyprowadź nas gdzieś wysoko

na łąki niebieskie, szczęśliwe,

gdzie nie dostrzeże nas oko,

nie znajdą zastępy myśliwych.

Czy słyszysz, jak w Twoją stronę

dziś kierujemy swój głos?

To my, kulami rażone.

Zwierzęta, czarne jak noc.

O Panie o szablach ostrych,

mówią, że wszystko potrafisz,

więc zabierz swych braci i siostry

tam, gdzie ich kula nie trafi.

Pójdziemy za Tobą w szeregu,

dopóki życie się tli,

czarnym pochodem po śniegu,

znaczonym plamami krwi.

Czy słyszysz, jak w Twoją stronę

dziś kierujemy swój głos?

To my, kulami rażone.

Zwierzęta, czarne jak noc.

A jeśli nie możesz ocalić

przed gradem myśliwskich kul,

gdy celny strzał nas powali,

niech ciałem nie szarpie ból…

Ciemność jak matki futro

niech będzie miękka i ciepła

…zanim nadejdzie jutro,

Boże, wyprowadź nas z piekła.

Czy słyszysz, jak w Twoją stronę

dziś kierujemy swój głos?

To my, kulami rażone.

Zwierzęta, czarne jak noc.

Katarzyna Ryrych

Biada łowcom! Albowiem oni sami złowieni będą!

Tak jak czyniliście w tym życiu, tak samo będzie wam odpłacone w przyszłym żywocie.

G.J.R. Quesley, Ewangelia życia doskonałego Jezusa Chrystusa, 14,6‒8; 34,10

I osądzono zmarłych (…) według ich uczynków.

Biblia Tysiąclecia, Objawienie Jana, 20,12

Także zwierzęta będą nas sądzić.

ks. Stanisław Musiał SJ, „Tygodnik Powszechny” 2001, nr 1

Wprowadzenie

W 2005 roku ukazała się – pod redakcją naukową Władimira Borejki, ukraińskiego naukowca, zoologa i aktywisty na rzecz ochrony przyrody – praca zbiorowa Rzuć polowanie – zostań człowiekiem. Borejko zebrał w jednym tomie artykuły naukowców i eseje pisarzy z różnych krajów, potępiające i obnażające okrucieństwo oraz bezsens tej „paskudnej zabawy w zabijanie”, jak to określił rosyjski pisarz Władimir Czertkow. Wszak myślistwo w obecnych czasach nie jest dyktowane biologiczną potrzebą przeżycia; to kulturowy archaizm, „demoniczna namiętność”, wobec czego „powinno tak jak niewolnictwo trafić do lamusa historii”.

W 2020 roku, piętnaście lat później, kontynuując dzieło Władimira Borejki, oddaję do rąk czytelników pracę zbiorową pod moją redakcją, zatytułowaną Etyczne potępienie myślistwa. Do współpracy zaprosiłam wybitnych polskich badaczy: etyków, psychologów, pedagogów, prawników i biologów, reprezentujących różne ośrodki akademickie. Teza tej książki jest zdecydowanie – i mocno – postawiona, podobnie jak to uczynił Borejko, i ma związek z fundamentalną zasadą moralną – aksjologiczno-normatywną podstawą naszej kultury: „dobro pochwalaj, a zło potępiaj”. Nie bądźmy bierni, nie przechodźmy obojętnie wobec cudzej krzywdy, zarówno ludzkiej, jak i zwierzęcej. Albowiem, jak pisał filozof Edmund Burke, „złu wystarczy, aby dobrzy ludzie nic nie robili”. Tym samym naszą moralną powinnością powinno być aktywne sprzeciwianie się okrucieństwu czynionemu nie tylko ludziom, ale również zwierzętom, i potępianie sprawców, ponieważ brak naszej negatywnej reakcji wzmacnia ich niegodziwość.

 

Do tej fundamentalnej zasady moralnej odwoływał się między innymi Albert Schweitzer – jeden z najwybitniejszych etyków, działacz społeczny i lekarz, laureat Pokojowej Nagrody Nobla z 1952 roku. Według Schweitzera myślistwo w czasach współczesnych jest przejawem zła w czystej postaci i należy o tym głośno mówić oraz głośno ten proceder krytykować. Pisał o tym również polski teolog i etyk, ks. prof. Tadeusz Ślipko, zdaniem którego współczesne myślistwo o charakterze hobbystycznym „uchybia godności człowieka jako osoby i z tego powodu należy je zakwalifikować do kategorii działań moralnie nagannych”1. Traktuję te słowa jako moralny imperatyw – stąd pomysł na książkę i jej etyczne przesłanie.

Powtórzmy: współczesne myślistwo, niedyktowane biologiczną potrzebą przeżycia, jest moralnym złem, i to na dodatek złem szczególnym, ponieważ czynionym pod ochroną prawa. Pojawia się pytanie: czy prawo nadal ma moc obowiązującą, dopuszczając do nieuzasadnionego podstawowym interesem społecznym zabijania zwierząt przez wąską grupę ludzi lubujących się w odbieraniu innym życia? Przecież myślistwo stanowi również realne zagrożenie dla ludzi2, a przy okazji doprowadza do skażenia środowiska naturalnego3. Być może takie prawo staje się nieprawym (resp. niesprawiedliwym) prawem w sensie treściowym?4 Czy „najpodlejsze prawo musi zostać uznane za wiążące, o ile tylko powstało w sposób formalnie poprawny”5? A może „konkretne przepisy prawa stanowionego, gdy przekroczą określony próg niegodziwości lub niesprawiedliwości, tracą charakter norm prawnych”6?

W lutym 2019 roku Trybunał Konstytucyjny Kolumbii zakazał tak zwanych polowań hobbystycznych na terenie całego kraju, uznając je za sprzeczne z zapisami o ochronie środowiska naturalnego zawartymi w Konstytucji. Zdaniem Trybunału populacja zwierząt zamieszkujących teren Kolumbii jest składową narodowej kultury i powinna znajdować się pod ochroną państwa. Trybunał stwierdził, że organizacja, jaką jest Kolumbijska Federacja Strzelania i Rekreacyjnego Łowiectwa (której odpowiednikiem w Polsce jest Polski Związek Łowiecki), narusza konstytucję, praktykując myślistwo rekreacyjne i czerpiąc z tego materialne korzyści. Myśliwym nie udało się również uzyskać prawa do polowań na terenach prywatnych. Kilka lat wcześniej, w 2012 roku, podobną decyzję podjęła Kostaryka, a w Kenii i Botswanie wprowadzono zakaz polowań komercyjnych.

W moim przekonaniu decyzje tych kilku państw świadczą o jakościowym skoku w rozwoju moralnej świadomości człowieka. Ktoś mógłby powiedzieć, że jest to tylko kilka państw – ale decyzje ich władz, poza wymiarem praktycznym, mają charakter symboliczny, ponieważ oznaczają wielki krok ludzkości w wydobyciu się ze stanu moralnego bestialstwa. Wzorujmy się na tych państwach i dążmy do wyeliminowania myślistwa hobbystycznego odgórnie, na poziomie ustawowym, oraz oddolnie, przez ogłaszanie przez gminy swoich terenów jako stref wolnych od polowania. Postulujmy wprowadzanie rozwiązań bardziej cywilizowanych i humanitarnych niż zabijanie zwierząt za pomocą broni palnej. Niech to będzie ograniczanie ich rozrodu przez sterylizację lub antykoncepcję.

Domagajmy się przede wszystkim, tak jak to prawnie zostało uregulowane w Niemczech, wprowadzenia zakazu dokarmiania zwierząt w lesie przez myśliwych. To właśnie celowe, masowe dokarmianie wzmaga reprodukcję i zwiększa populację zwierzyny, przy jednoczesnym zanieczyszczaniu ekosystemu7. W lasach wysypywane są tony jedzenia dla zwierząt roślinożernych, a pod ambonami składowana jest padlina, która ma przywabić zwierzęta mięsożerne. Hipokryzja i manipulacja społeczeństwem polega w tym przypadku na tym, że argument odwołujący się do wzrostu liczebności zwierząt leśnych (namnażanych przez dokarmianie) jest następnie wykorzystywany celem uzasadniania konieczności praktyk myśliwskich. To jest klucz do rozpoznania perfidii tkwiącej we współczesnym myślistwie; za nim kryją się przede wszystkim żądza zabijania i zarabiania pieniędzy na tym procederze. Żądza – a nie biologiczna i życiowa konieczność8. W tym miejscu warto przypomnieć słowa: „Kiedy zabijamy, to potrzebujemy zręcznie skonstruowanej ideologii, która sprawi, że nasz czyn przestanie być postrzegany jako czyste zło”9. Składową tej ideologii jest również celowe kreowanie i podsycanie atmosfery strachu i zagrożenia ze strony zwierząt, przedstawianych jako intruzi i szkodniki. Tam, gdzie jest zagrożenie, tam musi pojawić się wybawca, czyli myśliwy, który uwolni nas od istot nam wrogich i niebezpiecznych. Oto jeden z prostych mechanizmów manipulowania ludźmi. Tym samym potrzeba dominacji, przemocy i zabijania jest skrywana za narracją zagrożenia płynącego ze strony ofiar i przerzucania na nie odpowiedzialności i winy. Agresor natomiast przedstawia się jako wybawca i dobrodziej10. Ponadto odwoływanie się przez myśliwych do „zręcznie skonstruowanej ideologii” ma jeszcze inny kontekst związany z utrwalaniem patriarchalnego porządku opartego na męskiej sile i władzy. „W zachodzących obecnie przemianach postrzegania relacji człowiek–zwierzę, kultura–natura, podtrzymywanie uzasadnień istnienia praktyki myśliwskiej przybiera postać walki ideologicznej o zachowanie wymyślonej tradycji i staje się quasi-religijnym kultem patriarchatu i męskości”11.

Powtórzmy – domagajmy się eliminacji myślistwa hobbystycznego odgórnie, czyli na poziomie ustawowym, i oddolnie, przez ogłaszanie przez gminy swoich terenów jako stref wolnych od polowania. Czyńmy to z trzech powodów. Po pierwsze, przede wszystkim dla ochrony wolno żyjących zwierząt, które, pamiętajmy – są naszym dobrem wspólnym i dysponentem ich życia nie powinna być jakakolwiek organizacja łowiecka. Przypomnijmy, że zgodnie z art. 21 Ustawy o ochronie zwierząt „zwierzęta wolno żyjące stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu”12. Ograniczenie populacji tych zwierząt jest dopuszczalne tylko wówczas, gdy stanowi „nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka”13. Po drugie, czyńmy to celem ochrony środowiska przyrodniczego oraz ludzkiego życia i zdrowia przed dewastacją spowodowaną działaniem tak zwanych wielkich zabójców (big killers), gdzie polowania zostały uznane jako jedna z głównych przyczyn wymierania gatunków14 i skażenia środowiska przyrodniczego. Po trzecie, czyńmy to również celem ochrony ludzi przed moralną deprawacją i kulturowym regresem, przed zatruciem naszego moralnego ekosystemu przez okrutne praktyki myśliwskie, których z konieczności musimy być świadkami.

Czyńmy to, odwołując się do niesprawiedliwości (moralnej i społecznej), której ofiarami są nie tylko zwierzęta, ale też ludzie (tracąc życie i zdrowie przez skażenie środowiska ołowiem oraz nie mając możliwości swobodnego dostępu do terenów leśnych, nad którymi coraz większą kontrolę przejmują myśliwi). Przecież tylko 10% społeczeństwa akceptuje myślistwo w Polsce15. „Na szczęście jako społeczeństwo zaczynamy przecierać oczy i zauważamy, że wśród nas żyją ludzie, którzy zajmują się zabijaniem dla przyjemności”16. Taki wynik badania opinii społecznej wskazuje, że praktyki myśliwskie powinniśmy uznać za obrazę moralności publicznej i dążyć do ich prawnego zakazu.

Niech za naszą postawą stoi przekonanie, że bycie człowiekiem, rozumiane w sensie etycznym, zawiera w sobie zobowiązanie do stawania się moralnie lepszym, duchowo szlachetniejszym, zawiera obowiązek pracy nad sobą celem przekraczania własnego egoizmu, okrucieństwa, moralnego bestialstwa, bezmyślności i głupoty.

Dorota Probucka

1 T. Ślipko, Bioetyka. Najnowsze problemy, Wyd. Petrus, Kraków 2012, s. 80.

2 Czy myśliwi są w stanie zagwarantować nam, ludziom, że nie ucierpimy od ich kul? Przecież podczas polowań w 2019 roku zostały zabite cztery osoby, a w ciągu ostatnich pięciu lat doszło do co najmniej trzynastu wypadków śmiertelnych ludzi z powodu polowań, nie licząc znacznie większej ilości postrzeleń oraz wypadków drogowych spowodowanych uciekającymi w panice zwierzętami płoszonymi przez naganiaczy. Zob. A. Kurzyp, B. Chyż, Śmierć na polowaniach. Giną nie tylko zwierzęta, ale również ludzie, bigdata.wyborcza.pl/bigdata/7.159116.25425445.mapa-wypadkow-na-polowaniach-gina-nie-tylko-zwierzeta (dostęp: 20.11.2019).

3 „Myśliwi są głównym źródłem ołowiu jaki skaża środowisko. Emisje ołowiu we wszystkich dziedzinach życia podlegają ścisłej kontroli. Wyjątkiem jest tylko emisja ołowiu z amunicji myśliwskiej, która nie jest w żaden sposób kontrolowana. (…) Według raportów Komisji Europejskiej, w miejscach polowań występuje wyjątkowo wysokie nagromadzenie śrucin ołowianych: do 2 mln śrucin na hektar (…). Każdego roku w Polsce do środowiska dostaje się od 500 do 640 ton ołowiu jako efekt działalności myśliwych”. Zob. P. Skubała, Czy polowania w dzisiejszym świecie mają rację bytu?, „Zoo­philologica. Polish Journal of Animal Studies” 2018, nr 4, s. 112.

4 D. Probucka, Hierarchizacja postaw polityków w świetle etapów życia moralnego, w: Etyka i polityka, red. D. Probucka, Wyd. Impuls, Kraków 2005, s. 119.

5 P. Dutkiewicz, Problem aksjologicznych podstaw prawa we współczesnej polskiej filozofii i teorii prawa, Wyd. UJ, Kraków 1996, s. 49.

6 R. Alexy, W obronie niepozytywistycznej koncepcji prawa, przeł. L. Morawski, „Państwo i Prawo” 1993, nr 11–12, s. 36.

7 „Współczesne myślistwo rozchwiało w znaczący sposób naturalne mechanizmy regulacji liczebności populacji zwierząt łownych. Przyczyniło się do tego w głównej mierze dokarmianie. Dostarczamy zwierzętom często nieodpowiedni dla nich pokarm (buraki, marchew, kapusta, jabłka), którego w ekosystemie leśnym nigdy nie było i nie powinno być. Stymulujemy w ten nienaturalny sposób ich rozrodczość”. Zob. P. Skubała, Czy polowania w dzisiejszym świecie mają rację bytu?, dz. cyt., s. 110–111.

8 „Dziś już wiemy, że pod płaszczykiem tzw. gospodarki łowieckiej kryje się brak poszanowania przyrody, olbrzymie, często niewyobrażalne okrucieństwo, zaś sami myśliwi często okazują się być osobami bez jakiejkolwiek wiedzy przyrodniczej. Sens istnienia gospodarki łowieckiej już dawno został podważony”, https://okiemprzyrodnika.wordpress.com/com/ekspertyzy-przyrodnicze (dostęp: 25.04.2020).

9 P. Skubała, Czy polowania w dzisiejszym świecie mają rację bytu?, dz. cyt., s. 114.

10 T. Nowicki, Dlaczego mężczyźni zabijają? Konstruowanie męskości w oparciu o praktyki łowieckie, „Ars Educandi” 2014, nr 11, s. 123.

11 Tamże, s. 126.

12 Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt, Dz.U. z 2019 r., poz. 122, art. 21.

13 Tamże, art. 33a, ust. 1.

14 Naukowcy z Uniwersytetu Queensland w Australii oraz Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody, poszukując głównych przyczyn wymierania gatunków, uznali, że niechlubne pierwsze miejsce zajmuje nadmierna eksploatacja środowiska naturalnego spowodowana: polowaniami, połowami i wyrębem lasów. Por. S.L. Maxwell, L.A. Fuller, T.M. Brooks, J.E.M. Watson, The Ravages of Guns, Nets and Bulldozers, „Nature” 2016, no. 536, s. 143–145.

15 Dane z 2016 roku. D. Piotrowska, Wizerunek myśliwego w XXI wieku czyli łowiectwo w oczach Polaków, Konferencja „Współczesne zagadnienia edukacji leśnej społeczeństwa”, Centrum Edukacji Przyrodniczo-Leśnej w Rogowie, 6–7.12.2016, https://www.youtube.com/watch?v=zuPGZ0AcVhM (dostęp: 23.04.2020).

16 A. Sobańda, Nawrócony myśliwy i prawda o polowaniach, „Dziennik.pl” z 19.06.2017.

CZĘŚĆ I

DOROTA PROBUCKA

Uniwersytet Pedagogiczny im. KEN w Krakowie

Polskie Towarzystwo Etyczne

MYŚLISTWO HOBBYSTYCZNE, CZYLI ZABAWA W BEZKARNE MORDOWANIE

Nadejdzie czas, gdy ludzie tacy jak ja będą patrzeć na mordercę zwierząt tak samo, jak teraz patrzą na mordercę ludzi.

Leonardo da Vinci

Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.

 

Artur Schopenhauer

Moje rozważania rozpocznę od przytoczenia dwóch cytatów. Pierwszy z nich pochodzi z artykułu Romana Tokarczyka, wybitnego profesora prawa, natomiast drugi to fragment wywiadu przeprowadzonego przez dziennikarza Piotra Ibrahima Kalwasa z aktywistką antymyśliwską.

Obecnie w krajach dostatku żywności i nadmiaru rozrywki utraciły już całkowicie przekonującą moc argumenty na rzecz utrzymywania legalności myślistwa. W percepcji ludzi myślących i obdarzonych empatią nazwa myśliwy jest już zwodnicza. Sugeruje bowiem jakieś nieobecne związki tzw. myśliwego z myśleniem. Jeżeli tzw. myśliwy usiłuje nieudolnie dowodzić, że swoim okrucieństwem zabijania dzikich zwierząt reguluje stan ich populacji, to przemilcza fakt większej skuteczności w tym przypadku środków antykoncepcyjnych. (…) W naszych czasach, w ocenie zdecydowanej większości społeczeństw, myśliwy to jednocześnie wyrafinowany morderca, kat, rzeźnik, grabarz. To pazerny mięsożerca obciążony chorobliwym uzależnieniem, podobnie jak pijak i narkoman, którymi zresztą nierzadko także bywa. To wyobcowany z harmonii piękna naturalnej przyrody: neurotyk, psychopata, pozorant i barbarzyńca, jękliwym głosem powołujący się na przebrzmiałą już kulturę łowiecką i należącą do lamusa historii tradycję1.

Może to są po prostu zwykli mordercy i trzeba to mówić głośno i wszędzie. Społeczeństwo nie wnikało dotychczas w to, co myśliwi robią w lesie, wierzyło, że myśliwi, jak leśnicy, dbają o przyrodę i zabijają tylko chore osobniki. Ludzie nie podejrzewali nawet, że to wszystko kłamstwo i chodzi tylko o zabawę. Odbieranie życia to przekroczenie pewnej granicy. Czy może Pan sobie wyobrazić, że zabija Pan bezbronne zwierzę? Pański palec pociąga za spust. Zwierzę jeszcze przed chwilą żyło, a teraz jest martwe lub ranione umiera na Pańskich oczach… Jaki w tym sens? Nie ma w tym żadnego sensu. Pan to zrobił zupełnie bez powodu. Tylko po, żeby zabić. Jest Pan w lesie, pojawia się jeleń, piękny, duży byk o wspaniałym porożu. Co Pan wtedy robi? Sięga Pan po strzelbę czy po aparat? – Człowiek sięga po aparat, myśliwy po strzelbę2.

Te dwie wypowiedzi łączy wspólna myśl – nie ma myśliwych, są mordercy zwierząt, albo myślistwo to po prostu zabawa w bezkarne mordowanie bezbronnych istot pozaludzkich. Zwróćmy uwagę, że w obu cytowanych przeze mnie wypowiedziach ich autorzy dokonali odrzucenia dotychczasowych językowych etykietek, czyli tradycyjnych, eufemistycznych albo etycznie neutralnych słów dotyczących praktyki pozbawiania życia dziko żyjących zwierząt. Pamiętajmy, że język bardzo często ma charakter manipulacyjny i zafałszowuje rzeczywistość. Jeżeli więc chcemy dotrzeć do prawdy, to zmieńmy język, czyli zacznijmy nazywać rzeczy wprost. I Roman Tokarczyk to czyni: określa ludzi, którzy są syci i mają dostęp do innych form rozrywki, a pomimo tego zabijają dzikie zwierzęta, mianem „wyrafinowanych morderców”. Zauważmy, że w drugim cytowanym przeze mnie tekście pojawia się podobne określenie: „Może to są po prostu zwykli mordercy i trzeba to mówić głośno i wszędzie”.

Chciałabym rozwinąć te dwie wypowiedzi. Ludzie, którzy nie zabijają w obronie własnej albo z głodu, czyli życiowej konieczności, ale w ramach tak zwanego hobby, oraz powielają wielokrotnie ten proceder (a nie są prawnie karani tylko dlatego, że zabijane przez nich istoty nie należą do gatunku Homo sapiens), są z etycznego punktu widzenia mordercami. To pojedynek uzbrojonego w najnowszą broń człowieka z całkowicie bezbronną istotą, to pojedynek silnego z bezsilnym, mocnego ze słabym. Sytuacja ta uderza w nasze poczucie przyzwoitości i wywołuje sprzeciw jako coś moralnie obrzydliwego. Żeby coś takiego czynić, trzeba mieć obniżony poziom empatii i cierpieć na moralne upośledzenie, moralny niedorozwój. Jego cechą wiodącą jest obniżony poziom wrażliwości na cudze cierpienie i niezdolność do wyobrażenia sobie siebie na miejscu ofiary3.

Żeby móc polować, trzeba stłumić odruchy serca. Stępić naturalną, wrodzoną, człowieczą wrażliwość. Czasami udaje się to całkowicie. Człowiek musi mieć serce jak z kamienia, aby powtarzanie wciąż i wciąż zabijania było możliwe. Wraz z czasem i rosnącą liczbą zastrzelonych zwierząt może wykształcić się pewien rodzaj wtórnej psychopatii – odcięcia się od tego, co naprawdę się robi, oraz od niewygodnych uczuć, które mogłyby się pojawić4.

A przypomnijmy, że myśliwy strzela do istoty, która ma porównywalną z człowiekiem zdolność do odczuwania fizycznego cierpienia5. Cierpienie fizyczne ma charakter ponadgatunkowy i nie dotyczy wyłącznie ludzi6.

Odwołajmy się najpierw do zasady: „Nie zabijaj” ze starotestamentowego Dekalogu, która w wersji oryginalnej zakazuje mordowania7 – czyli zabierania życia niewinnym – tym, którzy nic złego nam nie uczynili, tym, którzy nie mają winy w sobie i są zbyt słabi, aby bronić samych siebie. Mój adwersarz mógłby w tym wypadku powiedzieć, że zakaz ten dotyczy wyłącznie relacji międzyludzkich. Należy zadać pytanie – dlaczego na obecnym, wysokim poziomie wiedzy neurobiologicznej i rozwiniętej świadomości moralnej musimy tak wąsko interpretować tę zasadę8? Dlaczego kategorią „niewinnych” powinniśmy nadal obejmować wyłącznie przedstawicieli gatunku Homo sapiens i nikogo więcej? Z etycznego punktu widzenia, kategoria „niewinnych” jest zakresowo szersza i wykracza poza przynależność do jednego gatunku. Na dodatek, jeżeli do kategorii „niewinnych ze swej natury” zaliczylibyśmy na przykład małe dzieci, ludzi z uszkodzonym mózgiem, upośledzonych intelektualnie, a nawet płody ludzkie przede wszystkim z tego powodu, że ich niskie kompetencje intelektualne (albo ich brak) uniemożliwiają pojmowanie i czynienie zła, to tym bardziej do tej kategorii powinniśmy zaliczyć co najmniej niektóre istoty pozaludzkie, takie jak ssaki i ptaki9, ponieważ ich kwalifikacje intelektualne i poziom rozwoju świadomości są co najmniej na poziomie kilkuletniego dziecka10.

Rozwijając myśli zawarte w przytoczonych przeze mnie powyżej cytatach, chciałabym wprowadzić kategorię „morderstwa prawnie bezkarnego”. Myślistwo byłoby szczególnym przypadkiem takiego bezkarnego mordowania, czyli okrucieństwa praktykowanego pod ochroną prawa, okrucieństwa dozwolonego tylko z tego powodu, że jego ofiarami nie są ludzie, ale istoty pozaludzkie. Dlatego zgadzam się z Romanem Tokarczykiem – polowanie to mordowanie, z tą różnicą, że w tym wypadku nie zabija się ludzi, ale istoty pozaludzkie, a ci, którzy w tym procederze uczestniczą, wiedzą, że nie tylko unikną kary, ale kara w ogóle ich nie dotyczy – a zatem są bezkarni. Jest to sytuacja komfortowo optymalna dla człowieka o konstrukcji psychicznej agresora. Znajduje on swoją ofiarę, w tym przypadku całkowicie bezbronne zwierzę, przykładowo sarnę, która ma wszystkie istotne cechy ofiary ludzkiej: jej ciało jest podatne na zranienie, jest słabsza, przerażona, cierpi, boi się i umiera (a dodajmy, są to atrybuty szczególnie pożądane przez psychopatyczne i socjopatyczne osobowości), oraz pojawia dodatkowa okoliczność – agresor wie, że nie zostanie ukarany, że ma pełną swobodę działania. Jest to z jego punktu widzenia sytuacja optymalna. Agresor dokonuje mordu na bezbronnej, słabszej od siebie istocie, zachowując strefę psychicznego komfortu; wszak wie, że jest prawnie bezkarny. I to zaczyna napędzać jego aktywność.

W książce Seryjni mordercy autorstwa Arkadiusza Czerwińskiego i Kacpra Gradonia znalazłam fragment opisujący paralelną sytuację w przypadku zabijania ludzi przez psychopatów:

Popełniając pierwszą zbrodnię, zabójca jest przerażony, ale jednocześnie zachwycony. Doświadczył stanu podniecenia w czasie, kiedy popełnił przestępstwo, i było to przyjemne. Spodziewał się schwytania i ukarania, które jednak nie nastąpiło. Zabójca stwierdza więc, że może nadal bezkarnie zabijać, i włącza element pierwszego czynu do swoich fantazji, konstruując w wyobraźni kolejne, coraz bardziej wyrafinowane zbrodnie11.

Uważam ten wątek myślowy za nader istotny dla naszych rozważań, ponieważ można znaleźć wiele analogii między polowaniem na zwierzęta i polowaniem na ludzi, czyli tak zwanym seryjnym mordowaniem. W polskiej legislatywie „mordowanie” nie jest terminem prawnym, dlatego odwołajmy się do tradycji anglosaskiej, w której tym, co odróżnia mordowanie od zabijania, jest żądza zabierania komuś życia (mordlust) i powielania tego procederu, czyli pragnienie wielokrotnego powtarzania tej czynności12. A to cechuje wszystkich seryjnych morderców, którzy – podobnie do myśliwych – motywowani są atawistyczną potrzebą doświadczania ewolucyjnie prymitywnej przyjemności czerpanej z poszukiwania ofiary, budowania zasadzek, pogoni za nią, dopadnięcia jej i zabicia, często w wyrafinowany i okrutny sposób13. Jest w tym ekscytacja wynikająca z cudzej słabości, strachu, przerażenia, cierpienia i śmierci. W psychologii opisywane jest zjawisko polegające na wręcz „narkotycznym” uzależnieniu od zabijania, którego konsekwencją są zmiany w tak zwanej chemii mózgu14. Towarzyszy temu również uzależnienie od poczucia władzy nad ofiarą i potrzeba sprawowania nad nią kontroli. I dlatego zabijanie, na dodatek bezkarne, może szybko stać się nałogiem, z którego myśliwi nie potrafią zrezygnować. „Trzymani są w kleszczach. Nazwałbym je pułapką nawyku lub nałogu. A zauważmy, że w sprawie nawyków często okazujemy się bezradni. Prawie nie znam przypadków rezygnacji myśliwych z polowań”15. Jerzy Aleksandrowicz w książce Psychopatologia zaburzeń nerwicowych i osobowości podkreśla również, że zabieranie innym życia jest skrajną, patologiczną formą rozładowywania wewnętrznego napięcia, siłowego wyrażania nieuświadomionych konfliktów, poszukiwania ujścia dla narastającej agresji i psychicznego dyskomfortu16. Problem w tym, że w wypadku zabijania zwierząt agresor wie, iż może rozładowywać swoją frustrację bezkarnie.

Na dodatek, w sytuacji gdy myślistwo rozumiemy jako grupową praktykę, agresor w akcie mordu nie tylko indywidualnie rozładowuje swoje napięcie, ale czyni to wespół z innymi, tworząc swoistą tożsamość grupową. Badania wskazują, że dążenie do zabijania zwierząt wzrasta w grupie aprobującej takie zachowanie. Grupa agresorów zatem wzajemnie gloryfikuje swoje czyny i tworzy struktury organizacyjne, które powodują jeszcze większe wzmocnienie17. W ramach tych struktur, opartych na grupowej sile i wzajemnym wsparciu, najaktywniejsi agresorzy zyskują najwyższy prestiż (np. przez wybór tzw. króla polowania, czyli tego, który zabił najwięcej zwierząt), cieszą się szczególnym uznaniem i sławą, a tym samym zyskują dodatkowy bodziec do jeszcze większej aktywności. Chroni ich już nie tylko prawo, ale organizacja, do której przynależą. Sytuacja ta napędza z kolei zachowania naśladowcze u pozostałych członków organizacji – zachowania takie są jednym z rezultatów wspomnianej grupowej gloryfikacji i wzajemnego wzmacniania18.

Powróćmy w tym miejscu do podstawowego pytania: czy myśliwy poluje na zwierzę dlatego, że ktoś mu nakazał to czynić, że został do tego zmuszony? Nie. Poluje, ponieważ tego chce, poluje z żądzy zabijania i panowania nad ofiarą. I podobnie jak seryjny morderca, wielokrotnie powtarza ten proceder, ponieważ jest od niego uzależniony19. Żeby zaniechać zabijania, trzeba najpierw przestać chcieć zabijać. I to jest największy problem, ponieważ podobnie jak w wypadku seryjnych morderców, zabijaniu i panowaniu nad ofiarą towarzyszą narkotyczna euforia i wzrost poczucia siły20. Na początku jest zatem chcenie, żądza, a dopiero później dobudowywana jest argumentacja ową żądzę uzasadniająca, argumentacja tak perfidnie skonstruowana, że ludzie zaczynają wierzyć, iż polowania są niezbędne dla utrzymania dobrostanu przyrody21. One są rzeczywiście niezbędne, ale dla pewnej grupy ludzi uzależnionych od zabijania i potrzeby dominacji nad ofiarą. Jako przykład mogę podać argumentację, którą usłyszałam z ust myśliwej: „sarny trzeba zabijać, ponieważ to są szkodniki, które obgryzają kory drzew, i myśliwy musi stanąć w obronie drzew”. Rozumowanie to przypomina tok myślenia jednego z seryjnych morderców, który w swoim życiu zabił kilkanaście prostytutek, argumentując swoją działalność podobnie. Zabijał swojej ofiary dla dobra ludzkości, ponieważ były one, jego zdaniem, moralnymi szkodnikami.