Podręcznik łowcy potworów. Pokonaj wady, lęki, pożądania!

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Podręcznik łowcy potworów


Diego Goso

Podręcznik łowcy potworów

Pokonaj wady, lęki, pożądania!

Przełożył Michał Rychert

Wydawnictwo W Drodze, Poznań 2020

Tytuł oryginału

Il manuale del Cacciatore di Mostri. Vampiri, Zombie, Fantasmi esistono e sono dentro di noi!

© Effatà Editrice, Via Tre Denti 1, 10060 Cantalupa, Italy. Translated from Italian edition, titled Il manuale del Cacciatore di Mostri by Diego Goso.

© Copyright for this edition by Wydawnictwo W drodze, 2020

Redaktor prowadząca – Ewa Kubiak

Redakcja – Agnieszka Czapczyk

Korekta – Lidia Kozłowska, Agnieszka Czapczyk

Skład i łamanie – Aleksandra Lebioda

Redakcja techniczna – Józefa Kurpisz

Projekt okładki – Krzysztof Lorczyk OP

Ilustracje – Francisco Goya (Francisco José de Goya y Lucientes, 1746–1828), serie grafik: Los Caprichos (1799) oraz Los Desastres de la Guerra (ok. 1814–1815); ze zbiorów Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku, USA

Fotografia (s. 2) – Everyday basics | unsplash.com

ISBN 978-83-7906-361-1 (wersja drukowana)

ISBN 978-83-7906-362-8 (wersja elektroniczna)

Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów W drodze sp. z o.o.

Wydanie I

ul. Kościuszki 99, 61-716 Poznań

tel. 61 852 39 62

sprzedaz@wdrodze.pl

www.wdrodze.pl

Animatorom życia parafialnego

Wydawca i autor nie ponoszą odpowiedzialności za zaburzenia, ukąszenia, blizny, ciężki oddech, które mogą się przytrafić czytelnikom tego podręcznika. Jeżeli w czasie lektury poczujecie się żywo dotknięci, autor również nie poczuwa się do winy. Macie tu do czynienia z wyrafinowanym poszukiwaczem okultystycznych potworów, który uświadomi wam ich niechcianą obecność w waszych sercach. Jeżeli w trakcie czytania mielibyście ochotę coś przekąsić, nie krępujcie się.

WPROWADZENIE

Jezus pierwszym pogromcą duchów

Jeżeli jest ktoś, kto zasługuje na tytuł łowcy potworów, jest nim nasz Pan, Jezus Chrystus. To stwierdzenie nie jest wcale bluźnierstwem ani lekkomyślnością, wystarczy poczytać Ewangelię, na przykład podczas nudnej godziny lekcji religii, aby zrozumieć, że wszystko, co uczynił na tej ziemi, było bezwzględną, pełną pasji walką ze złem we wszystkich jego formach. Jeśli Nowy Testament pozbawilibyśmy egzorcyzmów, uzdrowień, dialogów z ciemnymi mocami, zredukowalibyśmy go o prawie jedną trzecią. Jezus przyszedł na ten świat, aby przepowiadać królestwo Boże. Tam, gdzie króluje Bóg, nie ma miejsca dla Złego. Walka trwa do dziś. Fantazja ludzka stworzyła wiele potworów, które potem przeniosła w świat bajek i fantastyki. Obserwacja faktów uczy nas jednak, że te potwory wciąż istnieją, są przy nas. Obowiązkiem chrześcijanina jest podjąć walkę, którą rozpoczął z nimi Jezus, te siły to bowiem nic innego jak pokuszenia, które chcą nas przenieść poza królestwo, do świata ciemności, gdzie nie ma miejsca na miłość i radość.


Walka z tymi potworami jest niczym innym jak walką o ocalenie naszej duszy. Podejmujemy ją z pomocą najbardziej niezwykłego uzbrojenia, jakie łowca potworów ma do dyspozycji: wiary w Jezusa i humoru. Wiara upewnia nas, że w tej walce nie jesteśmy sami i że żadna z tych zdeformowanych istot nie jest w stanie zniszczyć ludzkiego serca. Wszystkie one uciekają, gdy tylko poczują nadchodzącego Pana. Humor z kolei to zdolność śmiania się w twarz Złemu, który usiłuje tylko małpować Stwórcę, tworząc potwory, i śmiania się z siebie samego. Gdy popadniemy w ponuractwo i zamkniemy się w sobie, stworzymy żyzny teren, na którym nie będzie już miejsca na miłość Boga. Pozwolimy wtedy potworom przejąć kontrolę nad naszym życiem.

Jesteście gotowi podjąć wyzwanie? Zmierzyć się z kolejnymi potworami? Ponieważ wampiry, duchy i wilkołaki istnieją (i to jak) i mogą żyć w nas, uczyńmy je czarniejszymi niż noc, z której się wyłaniają.

Krótki przewodnik po treści

W odniesieniu do każdego potwora zostaną omówione następujące kwestie:

* jego obecność w kulturze i literaturze fantastycznej;

* przejawy jego rzeczywistej mocy w naszym życiu;

* niektóre cechy charakterystyczne potwora, które trzeba wziąć pod uwagę w czasie walki;

* jego obecność w Kościele Bożym;

* sposób, w jaki możemy stawić czoła potworowi i doprowadzić do jego porażki.

PS Należy powiedzieć, że tu nie uczy się przebijania kołkiem serca wampira. W optyce chrześcijańskiej oskarża się grzech, a nie grzesznika: piękno zabawy polega na tym, aby w egzystencjalnym kluczu, jaki proponuję, zastanowić się, czy możemy nawrócić nasze serce, uderzając w swoje wady i ograniczenia.

PPS Zamknij i otwórz trzy razy tę książkę i zrób obrót wokół siebie, stojąc tylko na prawej nodze. Wówczas otworzy się przed tobą wielowymiarowa przestrzeń i jakiś zgłodniały zombie zostanie przetransferowany do twojego pokoju.

Ale… coś mi mówi, że nie uwierzyłeś w to, o czym przed chwilą przeczytałeś… Jesteś zatem wystarczająco inteligentny, aby stać się wspaniałym łowcą potworów.

Zaczynamy. I jeśli przetrwasz, spotkamy się na końcu tej książki.

rozdział pierwszy

Wampiry

Uczta emocji

WAMPIR W ŚWIECIE FANTAZJI*

Wampir jest istotą mitologiczną, która może przetrwać, żywiąc się życiodajną esencją (generalnie pod postacią krwi) innych istot. Pojęcie „wampir” stało się popularne na początku XVIII wieku pod wpływem przesądów panujących we wschodniej Europie i na Bałkanach, gdzie legendy o wampirach były bardzo rozpowszechnione. Istnienie tych przesądów wywołało zbiorową histerię, która przyprawiła o śmierć wiele osób oskarżonych o wampiryzm.

Folklorystyczne wampiry Europy Wschodniej były przedstawiane w bardzo zróżnicowany sposób. Sukces powieści Wampir Johna Polidoriego (1819), która wprowadziła do literatury charyzmatyczną i wyrafinowaną postać wampira, czegoś na kształt człowieka lub rozkładającego się trupa, wpłynął też na inne dziedziny sztuki XIX wieku. Jednakże dopiero powieść Dracula napisana w 1897 roku przez Brama Stokera jest uważana za kwintesencję powieści wampirystycznej, dostarczając wzorców dla współczesnych dzieł. Stoker wykorzystał mitologię mówiącą o wilkołakach i innych demonach, dając wyraz oczekiwaniom epoki.

Koncepcja wampiryzmu istnieje od tysięcy lat. Już kultura mezopotamska, hebrajska, grecka i rzymska mówiły o demonach i duchach, które można uznać za prekursorów współczesnych wampirów. W legendach każdej z cywilizacji, przeszłej i współczesnej, wszystkie rodzaje wampirów posiadają pewną wspólną cechę, a mianowicie żywią się w jakiś sposób innymi ludźmi. W większości wypadków wampiry są istotami złymi, to ofiary samobójstw lub czarownic, ale mogą to być również trupy opanowane przez złe duchy lub ludzie przeistoczeni po ugryzieniu innego wampira. W folklorze pojawiają się informacje o różnych przedmiotach mających moc odpędzania tychże istot, wymieńmy chociażby czosnek, krzyż, różaniec, święconą wodę. Mówi się, że wampiry nie mogą się poruszać po terenie poświęconym. Do przeganiania wampirów używane są także lustra, na przykład poprzez umieszczenie ich naprzeciw drzwi wejściowych. Ta charakterystyka, użyta przez Brama Stokera w powieści Dracula, stanie się z czasem bardzo popularna i przyjęta przez innych pisarzy i reżyserów. Inne legendy dodają, że wampir nie może wejść do mieszkania, jeżeli nie zostanie zaproszony przez gospodarza lub właściciela domu, jednakże raz zaproszony może wchodzić i wychodzić do woli. Folklorystyczne wampiry były bardziej aktywne w nocy, ale nie wspominano nic o ich nadwrażliwości na światło słoneczne, jak to przedstawia literatura. Jednym z najbardziej skutecznych sposobów zabicia wampira, szczególnie w kulturze słowiańskiej, było przebicie go kołkiem.

WAMPIR, KTÓRY JEST W NAS

Bądźcie spokojni! Złośnik, którym się zajmiemy, nie karmi się krwią, nawet tą syntetyczną, jak to się zdarza we współczesnych filmach telewizyjnych. Jego wampiryzm jest jednak nie mniej zabójczy i może być przyczyną poważnych szkód. Nie pozostawia na szyi rany w postaci dwóch dziur, zadaje cios bezpośrednio w serce człowieka. W filmach ostatnich lat wampiryzm jest postrzegany jako epidemia, która rozszerza się gwałtownie, co może prowadzić do nieświadomego zarażenia. Pierwsze objawy mogą dotyczyć właśnie nas samych, kiedy teraz siedzimy w fotelach z tą książką w ręku. „Och? Ja także?”, krzykniecie zapewne. Muszę niestety odpowiedzieć, że tak, to jest możliwe. Wampiryzm, o którym mówię, jest pewną chorobą kultury, w którą Zachód stopniowo się zanurzył, kiedy znikały jedna po drugiej stare, nieco niewydolne bariery ochronne. Wampir, który jest w nas, karmi się faktycznie emocjami. Dzisiaj poszukuje się ich nieustannie nie jako nieszkodliwego sposobu na zabicie czasu, ale jako prawdziwego i wyłącznego celu życia. Każdy wymiar życia jest tym zainfekowany: poszukuje się czegoś, co można poczuć choć przez moment, aby żyć pełnią życia. Życie codzienne już nas nie satysfakcjonuje (a przecież to ono podtrzymuje egzystencję, pomiędzy wielkimi uniesieniami i upadkami, które są jego przeciwieństwem), ponieważ nie jest porównywalne z intensywnością doświadczeń, które przynoszą kolejne okazje, w poszukiwaniu czegoś jeszcze bardziej szczególnego, wyjątkowego i przekraczającego wszystko, co było dotychczas. Prowadzi to do całkowitego zatracenia się w przeżywaniu nowych odczuć, których nieustannie poszukujemy, a jednocześnie niewiele doświadczamy, gdy już się pojawią. I już po chwili zostają natychmiast zastąpione przez coś, co bardziej zachwyca.

 

Przypomnijcie sobie te chwile, kiedy siedzimy przed telewizorem i przełączamy stacje telewizyjne aż do momentu, gdy nie znajdziemy czegoś, co nas zaintryguje i przekona, aby się zatrzymać. Ten sposób zachowania cokolwiek zadziwiający wobec medium telewizyjnego, będący czymś pomiędzy obsesyjno-kompulsywnym a chronicznym niezadowoleniem, staje się naprawdę niepokojący, gdy zaczyna dotyczyć relacji międzyludzkich i innych sfer życiowych. Wampir, który jest w nas, karmi się wciąż nowymi i nowymi emocjami i jest w stanie uwieść każdego. Prowadzi swoją grę, krytykując monotonię tych, którzy się jej poddają, którzy nie mogą się odważyć, aby spróbować czegoś więcej, którzy, zaakceptowawszy swoje uwarunkowania, nie chcą żyć poza wszelkimi granicami i możliwościami. Potrzeba nowych emocji dotyka wszystkich: gdy nie jest spełniona, generuje cierpienie, które sprawia, że wampir czuje się jak martwy, podobnie jak jego odpowiednik w baśniach, gdy nie żywi się świeżą krwią. I tak uwiedziona, a następnie porzucona ofiara rozwija także w sobie wirus wampiryzmu, przekonana, że miłość lub ważny związek, który się rozpoczął, nie mają racji bytu, bo powodują jedynie cierpienie i poczucie porzucenia. Pojawia się logika użycia, aż do zaspokojenia. Właśnie dlatego instytucje „długoterminowe”, takie jak małżeństwo, są a priori wykluczane przy podejmowaniu wyborów życiowych: nie odpowiadają one potrzebie posiadania wciąż „świeżego mięsa”, w które można zatopić zęby, zamiast dzielić z kimś życie.

10 CECH CHARAKTERYSTYCZNYCH WAMPIRÓW

1. Częste zmiany partnerów to jedna z najważniejszych oznak wampiryzmu emocjonalnego. Sfera afektywna i seksualna nie są postrzegane jako jednoczące się w budowaniu stabilnego związku zdolnego do rozmnażania gatunku, ale jako wypełniacz pustki lub jako element towarzyszący w chwilach wypoczynku, które najlepiej spędzać razem, jako podmioty wolne od odpowiedzialności i obowiązków.

2. Ten szczególny objaw może dotknąć także pary z dłuższym stażem, które dotychczas żyły zgodnie. Bliska więź nagle okazuje się zbyt ograniczająca. Żona, dotąd zawsze uległa swojemu mężowi, zaczyna marzyć o romansie, o wielkiej przygodzie z człowiekiem wolnym i pełnym możliwości, który złoży u jej stóp cały świat. Mąż, do tej pory oddany swojej żonie, zaczyna fantazjować o flircie, który ofiaruje mu poczucie wiecznej młodości. Ten nowy płomień ma sprawić, że będzie pełen wigoru, jak nigdy dotąd.

3. W świecie młodzieży, w okresie dojrzewania, zjawisko to przedstawia się jako runda po bardzo powierzchownych doświadczeniach, które mają na celu wygodne wykorzystywanie drugiej osoby, o ile ta jest wciąż do wyłącznej dyspozycji. Nie angażujemy się, nieustannie poszukujemy. Jeśli na tym etapie życia pragnienie poznawania i odkrywania świata drugiego jest zrozumiałe i uzasadnione, to jednak nie do przyjęcia jest nadużywanie w tej podróży ciał i serc innych. Może to bowiem prowadzić do przekonania, że każde doświadczenie przynosi ograniczenia, których należy unikać bardziej niż prawdziwego więzienia.

4. Na tę postawę młodzieży mają, niestety, wpływ szarość życia w ich własnych rodzinach lub ich rozpad. Młodzi ludzie nie rozumieją, że w życiu człowieka następuje moment, aby w sposób dojrzały i odpowiedzialny rozwijać miłość, szanując różne jej fazy, dbając o zdolność rozróżnienia pomiędzy prawdziwym uczuciem a zwykłym wybuchem emocji.

5. Nawet sfera przyjaźni jest dziś narażona na „wirus”. Kiedyś (zanim przyjaźń nie przekształciła się w przycisk do polubienia nieznajomych w telefonie komórkowym) przyjaciel był naprawdę cennym skarbem. Teraz ten łatwy sposób przechodzenia na „ty”, aby szybko wywołać empatię, siła komunikacji, która wzrosła do poziomu nie do pomyślenia przed erą internetu, upadek zasad, podstaw edukacji, respektu i rozwagi, które (być może zbyt sztywno) regulowały w przeszłości nasze relacje, doprowadziły do rozszerzenia koncepcji przyjaźni, a w rzeczywistości do jej zubożenia i sprowadzenia do poziomu zwykłej znajomości.

6. Oczywiście nadal istnieją „najlepsi przyjaciele”, ale nie są już ze sobą tak związani jak kiedyś. (W moich rodzinnych stronach są osoby, które urodziły się w tym samym czasie i dzieliły każdy okres swojego życia, budując relacje i kładąc podwaliny pod późniejsze związki). Dzisiaj zmiana znajomych jest czymś zwyczajnym, ponieważ i tak „kogoś się znajdzie”, „potem się umówimy” lub „napiszę do ciebie na czacie”. Jeśli to bogactwo relacji, które się otwiera dla każdego z nas, nie może być poddane krytycznej ocenie i jeśli rzeczywiście należy być wdzięcznym za to, że internet ułatwia podtrzymanie wielu relacji, które byłyby utrudnione ze względu na odległość i konieczność odbywania podróży, to bogactwo ilościowe zaczyna zastępować jakościowy ich wymiar.

7. Przedawkowanie komunikatorów, którymi nie potrafimy zarządzać i nie wiemy, jak je przyswoić (urodziliśmy się, aby się komunikować, a nie po to, aby być operatorami samych siebie), prowadzi nas do chęci „wyłączenia się”, odcięcia od szalonego przepływu połączeń, na które powinniśmy odpowiadać od wczesnego rana do późnego wieczoru. One sprawiają bowiem, że bez żadnego filtru poświęcamy czas, który wydaje się wolny, a raczej tracimy go ze szkodą dla rzeczy bardziej przydatnych, jak chociażby prawdziwy odpoczynek i koncentracja na celach naprawdę ważnych.

8. Maksymalny wampiryzm występuje wtedy, gdy udaje się sprowokować zdradę partnera, rodziny, idei, Boga. Niestety, są takie smutne dusze, które znajdują przyjemność w próbie zepsucia relacji. Istnieją tylko po to, aby prowadzić do nieszczęścia i cieszyć się swoimi uwodzicielskimi zdolnościami. To nie tylko pokazuje nam, że wampiry mogą naprawdę istnieć, ale również, że byłoby o wiele lepiej, gdyby w miejsce człowieka wyewoluowały się… delfiny.

9. Wampiryzm jest uczulony na każdy rodzaj wysiłku, zaangażowania, poświęcenia. Wyszukuje dróg na skróty, nie dbając o właściwe środki konieczne do osiągnięcia celu. Lub usprawiedliwia wszelkie środki, aby osiągnąć wynik. Najsmutniejsze jest to, że ów cel okazuje się prawie zawsze mały i samolubny.

10. Zaczyna brakować młodzieży chętnej do wolontariatu, do zaangażowania się tam, gdzie trzeba coś dać od siebie, zdolnej do stałego i z pasją przeżywanego poświęcenia realizowanego w długim czasie. Także tutaj wdarła się kultura wampiryzmu, niszcząc niewinność tych aktywności: jedno ugryzienie… i koniec z planowaniem i wytrwałością. I znowu szuka się następnej ofiary…


WAMPIRY W PARAFII

Świat duchowości także ma swoich drapieżników emocji. Na szczęście nie wbijają się w szyje nas, spowiedników, aby zrozumieć tajemnice wiary. Istnieją jednakże prawdziwe stada niespokojnych wagabundów, którzy wciąż szukają, chcąc spróbować każdego możliwego doświadczenia. Nie są oni w stanie podjąć pochodzącego z natchnienia Ducha Świętego konkretnego, zdecydowanego i odważnego życiowego zobowiązania na rzecz Ewangelii i realizacji własnego powołania, kiedy więc przychodzi czas decyzji, dokonują migracji ku nowym doświadczeniom, tym razem w oparciu o dym kadzidła, blask świec i intymne chwile na lekturze Biblii lub wykłady teologa, aż do momentu, gdy dochodzi do konkluzji i esencji (koncepcja najtrudniejsza do zdefiniowania i zrozumienia we współczesnej panoramie eklezjalnej, chyba że w formie niejednoznacznych, ale dobrze brzmiących haseł). Dla największych recydywistów, mających do dyspozycji dużo czasu, ten kierunek zostaje jeszcze wzmocniony podejmowaniem wciąż nowych, niekończących się duchowych dróg, bez żadnego rozwoju wewnętrznego. Krążą zatem od jednego do drugiego guru czy innego ojca duchowego, opowiadając o swoich cierpieniach, z nadzieją, że zostaną zauważeni, a tym samym usprawiedliwieni jako wybrańcy Boga. Niektórzy próbują szczęścia we wszystkich zakonach znanych Duchowi Świętemu, aby z nich uciec, gdy tylko te postawią przed nimi prawdziwe zadania. Umykają przed światłem Bożym dokładnie tak jak… wampiry przed światłem.

JAK STAWIĆ CZOŁA WAMPIROM

Nie chodzi tu o sugestię, aby wziąć kołek i wbić go w serce emocjonalnych wampirów. Takie rozwiązanie jest wykluczone przez Ewangelię, w której wszyscy powinnyśmy szukać nadziei i uzdrowienia, ale także przez zdrowy rozsądek i prawo karne. Światło słońca jest zdecydowanie najlepszym detergentem: dzięki niemu staje się dla nas oczywiste, że my sami nie jesteśmy w stanie w tej grze wymiany emocji ochronić przed cierpieniem i manipulacją siebie i tych, których kochamy. Poza tym światło jest… oświecające dla samych „wampirów”, którzy są zagubieni i nie wiedzą, dokąd zmierza ich życie. Łaska polega na tym, że ci nasi przyjaciele w momencie próby mogą odkryć kruchość zamku z kart, w którym żyją, i obudzić w sobie pragnienie zbudowania czegoś na skale. Jako alternatywę proponuję wzięcie do ust ząbku czosnku; mówią, że dobrze robi również na ciśnienie.


** Zaadaptowane z Wikipedii – podobnie jak opisy potworów w świecie fantazji w kolejnych rozdziałach.


rozdział drugi

Ogry

Nie do końca dżentelmeni

OGRY W ŚWIECIE FANTAZJI

W mitologii opisane na podobieństwo bestii i demonów, w folklorze i baśniach krajów europejskich, szczególnie północnych, ogry są ogromnymi potworami antropomorficznymi, okrutnymi pożeraczami ludzkiego ciała. Baśniowe ogry wywodzą się z całą pewnością od Ogra z mitologii rzymskiej, który razem ze swoim monstrualnym psem Cerberem był strażnikiem królestwa Hadesu i pożeraczem ludzi. Pojęcie „ogr” jako potwór, pożeracz ludzi jest udokumentowane w języku włoskim już w XIII wieku. Czerpiąc inspirację prawdopodobnie z włoskiej tradycji, Charles Perrault przedstawił w końcu XVII wieku prototyp późniejszego tradycyjnego baśniowego ogra: to gigantyczny, wyglądający na brutalnego mężczyzna, często przedstawiany jako włochaty, muskularny, brodaty i z wydatnym brzuchem, nierzadko uzbrojony w ciężki kij. Jego cechą jest głupota, którą bohater opowieści często wykorzystuje, by go pokonać. W niektórych wariantach ogry mogą zmieniać kształt. Często mieszkają w opustoszałych pałacach lub zamkach bądź w jaskiniach i na bagnach. W baśniach ogr jest często strażnikiem uwięzionej księżniczki albo zniewala lub pożera dzieci. Wiele fantastycznych postaci, nawet jeśli wprost nie są opisane jako ogry, nawiązuje i odtwarza ich typowe cechy. Znanym przykładem jest Ogniożerca, który w bajce Pinokio zniewala kukiełki.

W powieściach Tolkiena ogry są opisane jako istoty antropomorficzne, niższe w rozwoju niż ludzie, okropnie zdeformowane, brudne, mające pałąkowate nogi, silne, ale niezdarne. Są istotami nikczemnymi i nędznymi, zdolnymi tylko do niszczenia. Ogry są używane jako „mięso armatnie” przez złoczyńców z Władcy Pierścieni, Saurona i Sarumana.

W wielu wypadkach fantastyczne ogry mają twarze przypominające świńskie ryje, choć ten element nie pojawia się w żaden sposób w twórczości Tolkiena ani w europejskiej tradycji ludowej. Ta cecha może wynikać z powiązania ogrów z „bestialstwem” i „wulgarnością”, jak to ma miejsce w eposie rycerskim Orland szalony, lub po prostu z podobnego brzmienia słów w języku angielskim ork i pork (świnia).

Kolejnym powtarzającym się elementem fantastycznych ogrów niewywodzącym się ani z tradycji popularnej, ani z tolkienowskiej, jest zielona skóra, która charakteryzuje między innymi ogra z gier Warcraft i ze współczesnej baśni Shrek. Skóra ogrów Tolkiena zmieniała się od jasnożółtej (jak u gnomów Shannara, bohaterów cyklu Terry’ego Brooksa) aż do czarnej. Zielona skóra wiąże się z szorstkimi cechami somatycznymi, które także często podkreślano, jak np. wystające kły.

OGR, KTÓRY JEST W NAS

Ogr to bigot. Gość z małym mózgiem. Ten, który stając wobec pięknego zachodu słońca, zatrzymuje się, by spojrzeć na jedyny zwiędły kwiat na łące. Żywi się śmieciami, pożera odpady, w tym sensie, że jedyną rzeczą, która go fascynuje, jest to, co negatywne, ponieważ nie jest w stanie cieszyć się pięknem.

 

W przeciwieństwie do ogrów z fantastycznych opowieści ten, który jest w nas, nie śmierdzi. A raczej pachnie fałszem i hipokryzją, ale dopóki nie zostanie odkryty, jego zapach przykrywa maska, której używa, aby działać bez przeszkód. Nie będąc zbytnio inteligentnym, ma tendencję do przesadzania i dlatego nie jest zadowolony, gdy go postrzegamy jako zwyczajną osobę, raczej szczyci się tym, że należy do wyższej klasy tych, którzy właściwie pojmują rzeczywistość, do ludzi czystych i bez skazy. Pozwala sobie na to, aby krytykować i patrzeć na innych wyniośle jako na gorszych od siebie. Krótko mówiąc, maska, której używa, jest mu potrzebna tak naprawdę po to, aby mógł ukryć swoją prawdziwą naturę.

Ogr podważa każdą zmianę lub nowość, do których nie potrafi się przystosować (już powiedziałem, że nie jest zbyt inteligentny, prawda?). Jest zainteresowany spokojnym życiem w środowisku, w którym się rozwinął i w którym ma jakieś znaczenie i siłę oddziaływania. Nie w tym rzecz, że chodzi o nie wiadomo jaki przywilej. Może to być jakaś funkcja lub tylko fakt, że to on otwiera lub zamyka jakieś drzwi, do których tylko on ma klucz. Nawet tak naiwną i prostą rzeczą jest w stanie zatruć innym życie.

Nie ma sensu go cywilizować. Z zasady bigot ogr słucha tylko siebie i tego, co mu się wydaje. Tak jak baśniowy ogr, który wyraża się za pomocą chrząkania i nie jest w stanie zrozumieć słów dłuższych niż trzyliterowe oraz koncepcji płynących z serca, jego działania i aktywność są podyktowane rażącą chęcią komentowania wszystkiego i wszystkich. Prezentuje się jako osoba szlachetna, ale w swoim prywatnym kręgu wyraża złośliwe uwagi, a czasem nawet sięga po wulgaryzmy, aby zdyskredytować obrany cel. Ponieważ żywi się śmieciami, tj. oszczerstwami i kłamstwami, również jego oddech wprowadza zatrute powietrze. I rzeczywiście, gdy tylko wejdzie w nowe środowisko i znajdzie tam drugiego podobnego do siebie, obaj wpływają destrukcyjnie na otoczenie, niszcząc od wewnątrz całe dobro, które zastali. Radość, duch współpracy, przyjaźni, hojność, która nie oczekuje pochwał i uznania, to rzeczy, których nie może znieść i nie jest w stanie przełknąć bez trudu.

Zamiast tego angażuje się w brudne sprawy, skandale, wady lub nieszczęścia innych, zanurza się w tym błocie, rozbryzgując je i chcąc upaprać wszystko wokół siebie: im bardziej zdoła rozrzucić brud, w który wdepnął, aby upokorzyć i wyśmiewać tych, którzy są nim umazani, tym bardziej jest zadowolony i razem z podobnymi sobie śmieje się pełną gębą. Jest szczęśliwy, że uczynił świat gorszym miejscem, bardziej podobnym do siebie samego, niszcząc tych, którzy w danym momencie są słabi i poranieni. Będąc władcą wszelkiej hipokryzji, udaje czystego i bez skazy.

10 CECH CHARAKTERYSTYCZNYCH OGRÓW

1. Tak jak w baśniach ogra pociągają bagna lub zgnilizna, tak w życiu pociąga go zło. Zawsze wie wszystko i o wszystkich – ale bierze pod uwagę tylko to, co negatywne. Tego, co pozytywne, nie uwypukla, ponieważ ogr osłabia każdy przejaw dobra.

2. Bigotyczny ogr działa powoli. Atakuje tylko wtedy, gdy nikt się tego nie spodziewa. Najpierw udaje, że jest przyjacielem, i wykazuje zainteresowanie, ale robi to tylko po to, by znaleźć słaby punkt swojej ofiary. Przemyca swoje zwierzenia i ma nadzieję, że ofiara w swojej naiwności opowie mu o własnych trudnościach. Przyjmuje ten łakomy kąsek, aby go użyć we właściwym czasie: nie obnosi się z nim i nie afiszuje, a gdy nadejdzie chwila słabości, wówczas przyjdzie pozornie z pomocą, aby uczynić jeszcze więcej szkody.

3. Ogr żyje w swojej bajce, wyobrażając sobie, że jest lepszy od innych lub, co gorsza, że każdy jest naprawdę (to się wie) równie zły jak on. Wymyśla to, czego nie może osiągnąć w rzeczywistości. Jeśli natomiast natknie się na kogoś prawdziwie nieskazitelnego i bez lęku, wówczas zaczyna podważać jedno i drugie. Wystarczy, że rozpocznie: „Powiedzieli mi…”, „Wszyscy mówią, że…”, aby uskutecznić obmawianie i oczernianie.

4. Ogr jest odporny. Trudny do pokonania, szybko leczy rany i może się regenerować. Dlatego wszyscy w danej grupie się zmieniają: animatorzy, członkowie, ale ogr pozostaje, zawsze na swoim miejscu, jako miotacz błota i bezlitosny sędzia bez honoru. Dzieje się tak dlatego, że inni mają potencjał, podczas gdy on, oprócz chrząkania i opluwania innych, nic nie potrafi. W najlepszym razie można próbować go powstrzymać, ale nigdy nie ma nadziei, że uda się go całkowicie wyeliminować. Szybko się rozmnaża… Pragnienie oszczerstwa i krytyki to słodka pokusa, świeże mięso dla ogrów.

5. Ogr zjada ogra. Razem są silni, ponieważ wiedzą, że mogą skrzywdzić nawet całą armię, ale gdy tylko będą pozbawieni oczywistego celu, w który mogliby uderzyć, zaczynają atakować się nawzajem, aby niebawem któregoś obrać za cel i pożreć. Nie ma znaczenia, że zaledwie kilka dni wcześniej widziało się w nich życzliwych sobie przyjaciół skupionych na wspólnych pogawędkach: głód jest głodem i dla ogra nie ma znaczenia, w czyją twarz patrzy, dla niego jest to zawsze niczyja twarz.

6. Ogr jest zdeformowany. I dlatego deformuje wszystko, co napotka. Krąży wokół drobnych, drugorzędnych rzeczy, czyniąc je kwestiami pierwszorzędnymi i przenosząc cały dyskurs na poziom powierzchowności. Dlatego radzenie sobie z nim jest dość trudne: zawsze należy pamiętać, że będzie on próbował zejść ze ścieżki dyskursu w stronę bagna i że będzie chciał zamieszać, bo w tym jest najsilniejszy. I zrobi to, mieszając rzeczy prawdziwe z rzeczami fałszywymi, krytykując na przykład klamkę od drzwi podczas inauguracji katedry, aby udusić wszystkich swoim śmierdzącym oddechem.

7. Ogr strzeże skarbów lub księżniczek tylko w baśniach. W rzeczywistości stara się przebywać jak najbliżej decydentów, którym pozornie schlebia i doradza, tylko po to, aby lepiej ich poznać, a następnie móc się pośród nich lansować. Aby utrzymać tę uprzywilejowaną pozycję, stara się, aby do elitarnych gremiów nie zbliżali się inni, którzy mogliby pozbawić go zajmowanego miejsca lub, co gorsza, zdemaskować w oczach osób będących na pierwszym planie.

8. Ogr ma skórę żółtą lub zieloną. Tak jest w baśniach, ale czasem także w rzeczywistości, ponieważ w końcu jest tylko zazdrośnikiem, który chciałby pożerać tych, którzy są lepsi lub odnoszą większe sukcesy niż on. Na jego kolor skóry wpływa właśnie przelewająca się żółć towarzysząca gniewowi.

9. W rzeczywistości gniew jest jego ścieżką dźwiękową, cichym pomrukiem życia ogrów. Kim jest dusza, która posiada tylko małe oazy fałszywego pokoju i żywi się komentowaniem zła, aby popsuć czyjąś reputację? Bywa, że zazdrościmy ogrowi, ponieważ kiedy w pełni jest sobą, zdaje się eksplodować pewnością siebie i siłą. W rzeczywistości jest niepewny siebie i żyje w cieniu, ponieważ w świetle wyszedłby na jaw jego okropny niedobór wartości. Nie ulegajmy więc złudzeniu.

10. Ogr mieszka w zamku lub w miejscu niedostępnym. Zapamiętaj, że pierwszą metodą rozpoznania, czy masz wokół siebie ogrów, jest poziom akceptacji, jaki przyznają oni nowym osobom i sprawom. Jeśli nie możesz przebić „magicznego kręgu” środowiska, uciekaj szybko: jest w nim pełno głodnych ogrów, które ostatecznie cię wpuszczą, ale tylko po to, by cię upokorzyć i jeśli im się uda – pożreć.


OGRY W PARAFII

Tradycjonalistyczny i konserwatywny charakter katolickich wspólnot chrześcijańskich może być idealnym miejscem do rozprzestrzeniania się rasy ogrów pośród uczniów Chrystusa. Oto kilka praktycznych wskazówek pozwalających je zidentyfikować i pokonać:

* Ogr nigdy nie zgadza się z pomysłami, które nie pochodzą od niego ani z jego wąskiego kręgu. Nowości są źle widziane, eksperymenty są podejrzane i podejmowane z lękiem. Przy pierwszej trudności ogr daje wyraz niezadowoleniu, wietrząc koniec wszystkich rzeczy.

* Ogr prezentuje się jako uprzejmy i miły. Mówi, że jest do dyspozycji wspólnoty i parafii, ale oczywiście przedsięwzięcia muszą być realizowane na jego własny sposób. Jeśli proboszcz chce coś zmienić, a wcześniej prewencyjnie nie poprosił i nie uzgodnił tego z hordą ogrów, to wywoła wojnę. Ci, nie mając nic innego do roboty, dysponując wolnym czasem, sprawią, by spór toczył się naprawdę długo.

* Jakkolwiek by się ukrywał, ogr nie jest w stanie całkowicie usunąć szkodliwych wyziewów swojego smrodu. Tak szybko, jak to możliwe, zacznie rozgłaszać negatywne opinie na temat kogoś nowego w grupie lub tego, kto w danej chwili pełni funkcję osoby odpowiedzialnej. Od czasu do czasu wypuści jakiś szept, tylko po to, by wzbudzić wątpliwość i podejrzenie, a potem będzie tak długo wyczekiwał chwili słabości „przeszkody”, aby następnie uderzyć: „Ach, a nie mówiłem…”.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?