Każda miłość jest pierwsza

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Clare Connelly

Każda miłość jest pierwsza

Tłumaczenie: Dorota Viwegier-Jóźwiak

HarperCollins Polska sp. z o.o.

Warszawa 2021

Tytuł oryginału: The Greek’s Billion-Dollar Baby

Pierwsze wydanie: Harlequin Mills & Boon Limited, 2019

Redaktor serii: Marzena Cieśla

Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla

© 2019 by Clare Connelly

© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o., Warszawa 2021

Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Harlequin i Harlequin Światowe Życie są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.

HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.

Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A. Wszystkie prawa zastrzeżone.

HarperCollins Polska sp. z o.o.

02-672 Warszawa, ul. Domaniewska 34A

www.harpercollins.pl

ISBN 978-83-276-7418-0

Konwersja do formatu EPUB, MOBI: Katarzyna Rek / Woblink

PROLOG

Drugie miejsce w międzynarodowym rankingu najbogatszych ludzi na świecie mogło budzić zazdrość, ale Leonidas wiedział z doświadczenia, że pieniądze to marny zamiennik dla tego, czego naprawdę chciał w życiu. Miliardy na kontach bankowych nie były w stanie zniwelować żalu, poczucia winy, winy i wszechogarniającej niemocy wynikającej ze świadomości, że naraził bliskich i nie zdołał ich ochronić.

To był czwarty sylwester, jaki miał spędzić bez rodziny. Czwarty rok, którego końcówkę było mu dane spędzić jedynie ze wspomnieniami o żonie Amy oraz ich dwuletnim synu Braksie. Kiedy zamykał oczy, widział ją wyraźnie, jakby przed nim stała. Nigdy nie zapomniał jej uśmiechu, który był niczym iskra rozpalająca ognisko.

Jak ktoś tak pełen życia mógł po prostu przestać istnieć? Szła z Braxem na plac zabaw, gdy staranował ich samochód. Nie mieli szansy przeżyć.

Nie był to zresztą zwykły wypadek. Amy została zamordowana wskutek przestępczych porachunków i kryminalnej działalności ojca Leonidasa.

Dion Stathakis zniszczył jego rodzinę, a poprzez śmierć Amy i Braxa, zniszczył życie Leonidasowi.

Fala trudnego do poskromienia gniewu targnęła ciałem Leonidasa, który zacisnął palce na szklance szkockiej, zastanawiając się, ile już ich wypił. Niedużo, sądząc po tym, że wspomnienia nadal wywołały ból. Do osiągnięcia stanu zapomnienia trzeba było czegoś więcej niż paru drinków. Szczególnie w takim dniu jak dziś, gdy wspomnienia były wyjątkowo wyraziste.

Rozejrzał się wokół. Hałaśliwy tłum rozkołysanych tańcem ludzi był dla niego czymś obcym, choć rozumiał potrzebę świętowania końca starego roku i witania nowego. Gdy żyła Amy, bawili się tak samo jak wszyscy ci ludzie.

Teraz każdy dzień był kolejnym, który oddalał go od niej. Każdy rok następnym, który musiał przeżyć bez żony i synka. Sam fakt, że on nadal żył, uważał za zdradę. Z chęcią oddałby własne życie, gdyby mogło to przywrócić życie im.

To on, Leonidas, był synem przestępcy i to on powinien zapłacić za zbrodnie swojego ojca, a nie jego niewinna żona i ich piękny syn.

Gorzki żal wypełnił jego zbolałe serce.

Jednym haustem wypił resztkę whisky. Chwilę później pojawiła się przy nim hostessa. Zabrała pustą szklankę i postawiła nową, wypełnioną alkoholem.

Były pewne zalety bycia właścicielem takich miejsc i to była jedna z nich.

Uniósł głowę, by przyjrzeć się kobiecie. Była atrakcyjna, ale nie wzbudziło to w nim większych emocji. Blond włosy, piwne oczy, dekolt kuszący opalenizną w kolorze karmelu i bladoróżowe usta, które rozciągnęły się w uśmiechu. Miała niezłą figurę. Dawniej uznałby ją za atrakcyjną, może nawet próbowałby z nią flirtować.

Ale to było bardzo dawno temu.

Owszem, mógłby pójść za głosem instynktu tętniącego gdzieś w głębi ciała. Wystarczyło dłużej zatrzymać spojrzenie na skrawku koronki wystającej spod bluzki. Może nawet zdołałby nabrać ochoty na seks tutaj, w ekskluzywnym barze sześciogwiazdkowego hotelu na wyspie Chrysá Vráchia.

Jednak zanim impuls zdążył przerodzić się w plan, zdusił go w sobie i ponownie zapatrzył się w szklankę szkockiej, czerpiąc przyjemność z odmawiania swojemu ciału przyjemności. Minęły cztery lata bez Amy i cztery lata, odkąd nie miał kobiety.

Traktował to jak przyzwyczajenie, z którym nie zamierzał zrywać.

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Hannah nie przyjechała na przepiękną wyspę Chrysá Vráchia, by stracić dziewictwo. Była w takim szoku, że postanowiła zostawić Australię, a w niej wścibską ciotkę z wujem oraz ich córkę, którą traktowała jak rodzoną siostrę i która, ni mniej, ni więcej, tylko przespała się z jej narzeczonym.

Hannah nakryła ich razem w łóżku. Dwie godziny później była już na lotnisku i kupowała bilet na pierwszy dostępny lot. Tak znalazła się na greckiej wyspie.

Mnóstwo razy słyszała o rajskiej wysepce położonej w dalekiej Europie i zawsze chciała ją odwiedzić. Złote klify, biały piasek, turkusowe morze i bujne zielone lasy – tak wyobrażała sobie raj na ziemi. Teraz było to także miejsce, w którym mogła zacząć leczyć swoje złamane serce i wydać pieniądze, które oszczędzała na miesiąc miodowy.

Wprawdzie nie przyleciała do Grecji, by stracić dziewictwo, ale kiedy jej spojrzenie kolejny już raz zawisło na siedzącym po drugiej stronie mężczyźnie, poczuła dreszcz pożądania przeszywający jej ciało. Ale coś jeszcze.

Żądzę odwetu? Złość? Nie. Coś mniej okrutnego. Mniej wyrachowanego.

Fascynację.

Nie mogła oderwać oczu od mężczyzny trzymającego w dłoni szklankę alkoholu. Wyglądał jak z reklamy. Przystojny, postawny, intrygująco zamyślony.

Po prostu musiała go poznać. Choćby po to, by stwierdzić, co ją w nim tak pociąga.

Czekanie z seksem do ślubu to był pomysł Angusa. Nie była przekonana, ale w końcu uległa. Kochała Angusa, dobrze się przy nim czuła. Podobało jej się, kiedy ją całował i obejmował. Ale nigdy tak naprawdę go nie pragnęła. Nigdy nie zasypiała z myślą o jego ustach i dłoniach zgłębiających sekrety jej ciała.

Pomysł, by przespać się z kimś zupełnie przypadkowym, wydawał się idealną reakcją na zdradę, jakiej dopuścił się Angus.

Przyglądając się nieznajomemu dłużej, stwierdziła, że wygląda on na kogoś, kto nie szuka kontaktu. Gdy podeszła do niego śliczna kelnerka, nawet nie popatrzył jej w oczy. Jego spojrzenie utkwione było w ciemnym niebie za wysokimi szybami. Już wkrótce rozbłysną na nim kolorowe fajerwerki na powitanie nowego roku.

Zbliżała się północ. Hannah nadal sączyła swojego szampana, myśląc o tym, że nigdy wcześniej nie zaczepiła pierwsza mężczyzny. Nie miała pojęcia, co się mówi w takiej sytuacji. Nagle pomysł wydał jej się idiotyczny. Miała dwadzieścia trzy lata i z jakiegoś powodu nie miała doświadczeń z płcią przeciwną. Nieśmiałość ciążyła jej jak kula u nogi.

Nie zmieni się teraz w kogoś zupełnie innego i bardziej przebojowego, ot tak, na pstryknięcie palcem. Stłumiła westchnienie, wstając, i ruszyła w stronę baru. Jeśli nie umiała poderwać mężczyzny, z którym mogłaby się przespać, to może przynajmniej zrobi coś odrobinę odstającego od jej charakteru i zamówi porządnego drinka. Po tym wszystkim, co ostatnio przeszła, należało jej się od życia trochę zabawy.

Przystanęła na chwilę przy swoim stoliku i rozejrzała się za kelnerem, ale nie znalazła nikogo w zasięgu wzroku, odwróciła się więc i zderzyła z ciemną, wysoką, twardą jak skała i nie do końca rozpoznawalną w półmroku przeszkodą. Przeszkoda poruszyła się i czyjaś dłoń chwyciła ją za ramię, przytrzymując, by nie upadła.

Hannah podniosła głowę, by spojrzeć prosto w grafitowe oczy mężczyzny, który zajmował jej myśli od dobrej pół godziny. Mężczyzna puścił ją i pocierał obolały bark. W tym samym momencie sama poczuła ból w ramieniu i zrozumiała, że musieli na siebie wpaść.

– To pan… – wyjąkała tylko.

– Tak, to ja – odparł, a jego twarz nie zmieniła wyrazu.

Skrzywiła się lekko, ponieważ ból rozlał się na resztę ramienia.

– Nic się pani nie stało?

Stało się, i to bardzo wiele. Zostałam zdradzona, a moje serce pękło na kawałki. Ale nie o to przecież pytał.

– Nie, przestraszyłam się tylko, że wpadłam na szafę czy coś podobnego – powiedziała nieco mniej spiętym tonem. – Przepraszam za tę napaść. Postawię panu drinka – dodała na fali odwagi, która nagle w nią wstąpiła.

Mężczyzna spojrzał na nią szorstko i już się wystraszyła, że odmówi, a ona zrobi z siebie jeszcze większą idiotkę.

Przygryzła dolną wargę, poszukując słów, które przerwałyby krępującą ciszę.

Mężczyzna przyglądał jej się w milczeniu i z każdą upływającą sekundą, Hannah miała poczucie, że tonie w jego spojrzeniu, zapominając o całym świecie.

– To nie będzie konieczne – odrzekł, ale nie zrobił najmniejszego ruchu świadczącego o tym, że zamierza odejść. Hannah uznała to za pocieszające.

 

Drżącymi palcami chwyciła niesforny kosmyk kasztanowych włosów i wsunęła go za ucho. Oczy mężczyzny śledziły ten gest, a na jego twarzy pojawiło się jeszcze większe zamyślenie.

– Mogłam uważać – powiedziała.

– Ja też, a w tym przypadku to ja powinienem postawić pani drinka.

Serce podskoczyło gwałtownie w jej piersi.

– To może ja postawię pierwszą kolejkę, a pan następną? – zapytała, uśmiechając się promiennie.

To była najodważniejsza rzecz, na jaką Hannah kiedykolwiek się zdobyła wobec nieznajomego. Inna sprawa, że widok Angusa i Michelle w łóżku pozbawił ją czegoś takiego jak poczucie zażenowania.

Mężczyzna przechylił głowę.

– Zgoda …

– Hannah, po prostu Hannah – powiedziała stłumionym głosem. Zaschło jej w ustach, więc oblizała je dyskretnie, nie spuszczając oczu z mężczyzny. Grafitowy odcień jego oczu gwałtownie zmienił się w atramentową czerń.

– Hannah – powtórzył z namysłem. Grecki akcent wydał jej się niezwykle seksowny.

– A pańskie imię? – zapytała.

Wydawał się zaskoczony.

– Leonidas.

Takiego imienia właśnie się spodziewała. Męskiego, pikantnego, pasującego jak ulał do wyglądu.

– Masz stolik? – zapytała, zerkając w stronę miejsca, które przedtem zajmował. Siedziała tam już jakaś para. Obejrzała się więc w stronę swojego stolika, ale i on był zajęty.

– Właściwie szedłem już do siebie, mam apartament na górze – powiedział powoli, marszcząc brwi. Miała wrażenie, że przyznanie się do tego dużo go kosztowało.

– Naprawdę?

Hannah była już w innym świecie. Świecie, którego nie znała, będąc narzeczoną Angusa. Świecie, w którym to ona była uwodzicielką.

– Widać z niego Ateny. Może wypijemy tego drinka u mnie na balkonie?

Hannah nie potrafiła ocenić, czy mężczyzna faktycznie oferuje tylko piękne widoki, czy może coś więcej, ale zamierzała się tego dowiedzieć.

Nie było to mądre z jej strony i kompletnie do niej nie pasowało, ale przecież postanowiła się dobrze bawić. Był sylwester i nawet jeśli miała zrobić coś głupiego, to będzie się nad tym zastanawiać dopiero w nowym roku.

Po tym, jak ją potraktował Angus, chciała poczuć się jak prawdziwa kobieta, a ten mężczyzna właśnie jej to zaproponował. Jeśli spędzi z nim noc, zapomni w końcu o przeklętym Angusie.

– Ja… – zaczęła. Musiała podjąć decyzję. Tak albo nie. Teraz albo nigdy.

W lokalu robiło się coraz tłoczniej i jakaś kobieta, usiłując ją ominąć, wpadła na nią, a Hannah znowu została wepchnięta w objęcia Leonidasa. Tym razem jego dłoń została na jej biodrze.

Spojrzała w górę i zobaczyła w jego oczach odbicie swego strachu.

– Chcę, żebyś poszła ze mną na górę – wyszeptał.

Krew gwałtownym strumieniem ruszyła w jej żyłach, wprowadzając ją w stan takiej ekscytacji, że omal nie rzuciła się mężczyźnie na szyję.

– Zerwałam z narzeczonym i nie szukam… W każdym razie nie oczekuję niczego więcej niż…

Spojrzała w bok. Była pewna, że mężczyzna straci cierpliwość.

– Nie interesują mnie związki – powiedział tylko.

Dłoń na jej plecach poruszyła się lekko i powędrowała w górę.

– Mnie też nie – odpowiedziała.

Theos… ­– prawie jęknął. – Może mi nie uwierzysz, ale nie przyszedłem tu na podryw.

Po raz pierwszy wyczuła w jego głosie cień emocji czy może bezradności. Jakby cała ta sytuacja była dla niego czymś niezwykłym. I gdyby nie była w tej chwili pochłonięta pożądaniem, które w niej buzowało, zapytałaby go o to. Może nawet wywiązałaby się z tego dłuższa rozmowa. Na razie jednak skupiona była w stu procentach na dłoni, która pieściła jej plecy.

– Ja też nie po to tu przyszłam.

– To wyjątkowa noc – powiedział, przyciągając ją ku sobie. Potem wyprowadził ją z baru, zwinnie manewrując między gośćmi. Weszli do windy, którą przywołał portier, i dopiero wtedy Hannah poczuła, że się denerwuje.

Choć, prawdę mówiąc, jej podniecenie było znacznie większe od zdenerwowania.

– Nie jesteś już zaręczona? – spytał Leonidas,

Winda ruszyła, ale to nie dlatego jej żołądek podskoczył gwałtownie.

– Nie. Zerwałam zaręczyny. Zostawiłam go.

– Nadal jesteś na niego zła?

– Chyba nie.

Najbardziej zabolała ją zdrada. Była też zła, ale bardziej na siebie i na to, że tak długo wierzyła Angusowi, troszczyła się o niego i pielęgnowała w sobie wizję cudownej przyszłości, która miała nadejść po ślubie.

Drzwi windy otworzyły się pośrodku przestronnego salonu i Hannah domyśliła się, że to penthouse, który zajmował Leonidas. Nigdy nie była w równie luksusowym wnętrzu, więc przez dłuższą chwilę podziwiała je w niemym zachwycie.

Meble w nieco surowym skandynawskim stylu utrzymane były w kolorach złamanej bieli i jasnego brązu. Na jednej ze ścian wisiał obraz Picassa. Zauważyła też wysokie rośliny i szklane drzwi przesuwne prowadzące na balkon, z którego rzeczywiście widać było migoczące w oddali światła stolicy Grecji.

– Jak tu pięknie! – powiedziała wreszcie.

Leonidas skinął głową w podziękowaniu i poszedł w stronę otwartej kuchni. Wyjął z lodówki szampana. Korek wystrzelił i perlisty płyn wypełnił wysokie kieliszki.

– Co cię sprowadza na naszą piękną wyspę, Hannah?

Obcy akcent brzmiał jak najsłodsza pieszczota. Poczuła, że drżą jej kolana.

– Chęć zmiany, jak sądzę. A ciebie?

Uśmiechnął się, ale wyczuła, że jest spięty.

– Przyjeżdżam tutaj co roku.

– Po co? – spytała odruchowo.

Nie odpowiedział. Podszedł bliżej i podał jej kieliszek. Zrobił to z oporem, jakby walczył ze sobą. Nie do końca to rozumiała, choć sama znalazła się w sytuacji nowej dla siebie.

– Mam taki zwyczaj – odpowiedział enigmatycznie.

Przygryzła wargę, walcząc z chęcią zadania kolejnego pytania. Spojrzenie Leonidasa powędrowało ku jej ustom i natychmiast zapomniała, o co chciała spytać.

Nowa iskra pożądania przeszyła jej ciało. To było zupełne szaleństwo. Nigdy nie czuła niczego podobnego przy żadnym mężczyźnie, a na pewno nie przy Angusie. Może właśnie tego rodzaju doznania były jej potrzebne, żeby o nim na zawsze zapomnieć.

Ciemne niebo rozbłysło kolorami odpalonych równo o północy fajerwerków.

– Szczęśliwego nowego roku! – powiedziała, nie mogąc oderwać oczu od przystojnej, nieco zamyślonej twarzy. Kieliszki delikatnie stuknęły o siebie i każde z nich wypiło łyk złocistego trunku.

Szczęśliwego nowego roku? Patrzył na kobietę, którą parę minut temu zaprosił do siebie, nie pojmując, jak do tego doszło. Od czterech lat spędzał święta i nowy rok na wyspie Chrysá Vráchia samotnie, pogrążony we wspomnieniach o żonie. Traktował te wyjazdy jak swoistą pielgrzymkę.

Od czterech lat nie był z żadną kobietą. Ignorował potrzeby swojego ciała. Przysięgał sobie i Amy, że resztę życia pozostanie sam. Ale też nigdy żadna kobieta nie wpadła mu w ręce tak jak Hannah. Dosłownie. Zderzyła się z nim i kiedy złapał ją, by zapobiec upadkowi, poczuł przypływ żądzy, której nie umiał i nie chciał zignorować.

To prawda, że przysięgał spędzić resztę życia w celibacie, ale gdy patrzył na rozświetlone fajerwerkami niebo, miał wrażenie, że coś się zmieniło. Jakby siła na nowo wstąpiła w jego ciało, uświadamiając mu, że żal po stracie nie wyklucza normalnego życia. Że może uprawiać seks.

Kochał Amy, choć ich małżeństwo nie było idealne. Była jego żoną i to jej przysięgał miłość do końca życia. Swojego życia, nie jej. Gdyby pokochał inną kobietę, dopuściłby się zdrady, ale seks?

Negowanie swojego libido nie było hołdem dla Amy, lecz karą.

Karą za to, że był synem kryminalisty. Za to, że zachował się lekkomyślnie, sądząc, że może odwrócić się plecami do Diona Stathakisa, a ten pozwoli mu spokojnie żyć. Za takie zaniedbanie kara musiała być dotkliwa i Leonidas, odmawiając sobie przyjemności cielesnych, dotkliwie tę karę odczuwał. Aż do dziś.

Hannah miała w sobie tę iskrę, która naruszyła jego niezłomną dotychczas postawę. Nie wierzył w anioły czy duchy, w baśnie ani mity, jednak miał wrażenie, że ktoś lub coś postawiło ją na jego drodze właśnie tego szczególnego sylwestrowego wieczora.

Być może jutro ocknie się i wróci do wyrzeczeń, które sam sobie narzucił, ale teraz czuł, że nie ma już odwrotu od tego, co się miało zaraz wydarzyć.

Wyjął z jej rąk kieliszek i odstawił go razem ze swoim na stolik obok.

– Szczęśliwego nowego roku – powiedział i pochylił głowę. Pocałunek zaskoczył ją. Westchnęła cicho i rozchyliła usta, pozwalając jego językowi zanurzyć się głęboko.

Przylgnęła do niego całym ciałem, wyraźnie poczuł bicie jej serca. Dawno nie był tak podniecony. Tylko ten jeden raz, powtarzał w myślach. Potem wszystko wróci do normy…

ROZDZIAŁ DRUGI

To był pocałunek dominujący, a ona całkowicie się mu poddała.

– Tylko jedna noc – mruknął, ciasno obejmując ją ramionami w talii. Opadł na sofę i pociągnął ją za sobą, tak że usiadła okrakiem na jego kolanach.

Gwałtownymi ruchami zadarł jej spódnicę do góry i jęknął z frustracji, widząc przeszkodę w postaci bawełnianych fig.

To zniecierpliwienie podziałało na jej wyobraźnię jak najmocniejszy afrodyzjak. Chciała stracić dziewictwo. Teraz. Natychmiast! Miała dwadzieścia trzy lata, a nawet nie wiedziała, na czym polega seks. Tylko na tym jej zależało. Perspektywa związania się z kimś nie wchodziła w grę.

Nigdy więcej nie zaufa żadnemu mężczyźnie. Nikogo nie pokocha ani nie uwierzy w czułe słówka. Ale seks? Seks był balsamem dla jej zbolałego serca.

Odchyliła głowę do tyłu i zdjęła szybko sukienkę. Zupełnie nie dbała o to, że siedzi prawie naga, w samej tylko bieliźnie, przed mężczyzną, którego poznała ledwie godzinę temu. Poczuła się wyzwolona. Nareszcie mogła zrobić to, co chciała, a nie to, czego od niej oczekiwano. Nie było zresztą czasu na racjonalne rozważania.

Leonidas wprawnym ruchem odpiął stanik i rzucił go na bok. Przywarł ustami do jej sutka, który zesztywniał pod naciskiem języka.

Jęknęła głośno.

Leonidas zaklął w swoim języku i wsunął dłoń między jej uda. Potem rozpiął spodnie i zsunął je razem z bokserkami. Napierający na jej krocze członek był teraz widoczny w całej okazałości.

Usta skoncentrowały się na drugiej piersi.

Hannah wysunęła biodra do przodu. Palec Leonidasa odchyliły gumkę od fig i zanurkowały w ciepłym wnętrzu. Na chwilę się zatrzymał, by wznowić badanie i okrężnym ruchem pieścić najwrażliwszy splot nerwów, aż Hannah zaczęła błagać, by nie przestawał.

– Wstań na chwilę – poprosił.

Uniosła się, by mógł zdjąć z niej figi. W nagłych ruchach było jakieś szaleństwo i chęć pozbycia się ostatniej przeszkody dzielącej ich od siebie. Nie miała w tym żadnego doświadczenia, dlatego stała teraz, lekko drżąc, gotowa doświadczyć tego wszystkiego, czego nie dane jej było jeszcze poznać.

Objęła go za szyję i zaczęła całować.

– Kim jesteś? – zdołał wyszeptać.

– Sobą – odpowiedziała i roześmiał się.

– To wiem. Ale kto cię przysłał?

Zamknęła mu usta kolejnym pocałunkiem, podczas którego ich języki zwarły się w miłosnym tańcu.

– Leonidas – krzyknęła, gdy objął jej pośladki i podniósł ją w górę. Otoczyła nogami jego biodra, a on zaniósł ją do sypialni z ogromnym łożem.

Zsunął z nóg rozpięte spodnie. Hannah pomogła mu rozpiąć guziki koszuli i zsunęła ją z jego ramion. Na widok muskularnego torsu zrobiło jej się gorąco.

Przesunęła palcami po napiętych mięśniach, rozkoszując się dotykiem opalonej skóry. Nie miała doświadczenia, ale też opuścił ją strach. Jej wnętrze buzowało podnieceniem domagającym się zaspokojenia.

– Pragnę cię – wyszeptała, zdając sobie sprawę z prawdziwości tych słów. Nawet jeśli przyszła tutaj, by zemścić się na Angusie, teraz już o tym nie pamiętała. Jej pożądanie było znacznie silniejsze niż wszelkie inne motywy.

– Nie tak szybko – powiedział, odgarniając jej włosy z czoła.

Ich ciała złączyły się, idealnie do siebie dopasowane. Hannah przez całe swoje życie pragnęła spotkać kogoś takiego jak Leonidas. Nie chciała dłużej czekać.

– Kochaj się ze mną, chcę tego… – wyszeptała mu do ucha.

Podciągnął jedno kolano, potem drugie i ułożył się między jej nogami. Czubek penisa drażnił jej kobiecość. Wstrzymała oddech.

 

Przez dosłownie ułamek sekundy zastanawiała się, czy nie powiedzieć mu, że nigdy wcześniej nie uprawiała seksu, ale nie było na to czasu. Leonidas wszedł w nią i po chwili już wiedział.

Theos, Hannah … chyba nie jesteś …

– Nie przerywaj – powiedziała, ale on już zaczął się wycofywać. – Nie zatrzymuj się, błagam! – Aż do tej chwili nie zdawała sobie sprawy z tego, jak bardzo zależy jej na tym, by ktoś jej pożądał.

Leonidas zaklął cicho i sięgnął ręką do szuflady stojącej obok łóżka szafki. Wyciągnął z niej prezerwatywę.

– Omal nie zapomniałem… To mi się jeszcze nigdy nie zdarzyło – powiedział głosem, który ledwo skrywał emocje.

Hannah zerknęła na niego z nadzieją. Założył prezerwatywę i wrócił do niej. Odetchnęła z ulgą, gdy oparty na łokciach, ułożył się między jej nogami.

– Trzeba było mi powiedzieć. – Nie dosłyszała wyrzutu, tylko stwierdzenie. Cztery słowa wypowiedziane łagodnym głosem.

– Nie wiedziałam jak – przyznała.

– Zwyczajnie: Jestem dziewicą.

– Byłam dziewicą – poprawiła go i zaśmiała się cicho.

– Jesteś pewna, że tego chcesz?

Pokiwała głową.

– Bardzo.

Nie odpowiedział. Jego oczy pociemniały, a rysy się wyostrzyły.

– Pytam o coś innego, Hannah. Mogę ci dać tylko tę jedną noc.

– Rozumiem – powiedziała, przywołując w pamięci swoje nieudane narzeczeństwo. Nie zależało jej na tym, by dodatkowo komplikować sobie życie kolejnym związkiem.

Zanurzył się w niej ponownie. Dał jej więcej czasu, by przyzwyczaiła się do tego, co było dla niej zupełnie nowe. Jego usta zsunęły się na policzek i szyję, muskały jedwabistą skórę dekoltu. Poruszał się powoli, ale za każdym razem coraz głębiej. Dłonie pieściły jej piersi, obejmowały biodra, wyznaczały szlaki wzdłuż ud.

Poczuła się jak w raju.

Rozkosz gęstniała we wnętrzu jej ciała z każdą sekundą. Wreszcie wbiła paznokcie w jego ramiona i wypchnęła biodra do przodu, przyjmując go całego. Z odchyloną na bok głową poddawała się pchnięciom, które przybliżały ją do orgazmu. Otworzyła oczy, by za oknem dostrzec fajerwerk eksplodujący feerią barw. W tym samym momencie jej ciało zaczęło drżeć, wstrząsane spazmami spełnienia.

Intensywność nowych doznań zaskoczyła ją tak bardzo, że poczuła, jak jej oczy wypełniają się łzami. Leonidas dał jej coś, czego nigdy nie dał jej Angus.

Siedząc na krawędzi łóżka, zerkał raz po raz na śpiącą kobietę. Jej spokojny oddech wypełniał ciszę sypialni. Wyglądała słodko i niewinnie. Jeszcze wczoraj była niewinna.

Zaklął w myślach i wstał, by założyć spodnie. Z niedowierzaniem przyglądał się łóżku, w którym do tej pory spała tylko Amy. Co też mu przyszło do głowy? Żeby po czterech latach celibatu dosłownie rzucić się na tę ciemnowłosą ślicznotkę, która przypadkowo wpadła na niego w barze.

Nie chodziło o kolor włosów ani lekkie podobieństwo do Amy. Skusiło go co innego. Wmawiał sobie, że odmawianie sobie przyjemności jest czymś naturalnym, a przekonania te zweryfikowała ta oto młoda kobieta, która teraz spała w jego łóżku.

Wszystko, czego chciał, to noc przyjemnego seksu bez większego znaczenia i bez zobowiązań. Tymczasem trafił na dziewicę. Był jej pierwszym mężczyzną. Nawet jeśli dla niego ta noc miałaby nie mieć znaczenia, on dla niej pozostanie tym pierwszym. Na zawsze!

Dzięki niebiosom, że pamiętał o prezerwatywie. Jeszcze tylko brakowało, żeby ta noc miała poważniejsze konsekwencje.

Mimo swojego niedoświadczenia Hannah okazała się objawieniem. Gdyby miał do wyboru kogoś bardziej doświadczonego i ją, bez wahania wybrałby ją. Jej ciało cudownie reagowało na każdą pieszczotę. Nie była ani trochę onieśmielona jego nagością, nie bała się go dotykać, całować ani eksperymentować. A przecież wszystko to było dla niej nowe.

Poczuł wzwód i zrobił krok w stronę drzwi.

Do sypialni wdzierał się świt, przypominając mu, że jego życie jest zupełnie inne, a Hannah pojawiła się w nim całkiem przypadkiem. Musiał wyjść. Wyjść i zapomnieć, że ta noc w ogóle się zdarzyła. Miał nadzieję, że Hannah też o niej zapomni.

Hannah powoli otworzyła powieki i przeciągnęła się, czując ból mięśni, o których istnieniu do tej pory nie miała pojęcia. Na ścianie naprzeciwko wisiał spektakularny obraz skąpany w złocistym świetle poranka. Ale nie to chciała w tej chwili zobaczyć najbardziej.

Obróciła się w poszukiwaniu Leonidasa, ale nie było go w łóżku. Wyciągnęła dłoń, która natrafiła na zimne prześcieradło. Jeśli już wstał, musiało to być dawno.

Przez chwilę nasłuchiwała szumu wody i typowych odgłosów poranka, ale wokół panowała cisza. Usiadła na łóżku i przykryła wierzchem dłoni usta, by stłumić ziewnięcie.

Drzwi na balkon były otwarte.

– Leonidasie?

Podniosła się i, ciągnąc za sobą prześcieradło, podeszła do przeszklonych drzwi. Na balkonie też go nie było. Widok z najwyższego piętra hotelu był rzeczywiście spektakularny, ale jakoś nie umiała się nim cieszyć. Odwróciła się w stronę łóżka i wtedy zauważyła zapisaną kartkę papieru leżącą na niskim stoliku.

Nie była to zwykła kartka wyrwana z hotelowego notesu, lecz papier firmowy z godłem u góry i wytłoczonym na dole podpisem „Leonidas Stathakis”.

Serce zaczęło jej bić szybko. Nie wiedziała zbyt wiele o braciach Stathakis, nie były to kręgi, w których się obracała, ale każdy, kto był na wyspie, musiał choć raz słyszeć o braciach. Przede wszystkim dlatego, że byli jednymi z najbogatszych Greków na świecie. Kojarzyła z tym nazwiskiem także jakieś ciemne sprawki. Przestępstwa? Związki z mafią? Morderstwa? Nie była jednak pewna, czy to chodziło o braci, czy może o jakieś osoby z nimi powiązane?

Przymknęła oczy, przywołując w pamięci obraz Leonidasa, jaki zapamiętała. Stał blisko niej, przenikając ją na wskroś spojrzeniem.

Popatrzyła na papier i przeczytała kilka skreślonych odręcznie linijek. Spodziewała się wyjaśnienia, kilku ciepłych słów, obietnicy. Na pewno nie oschłego tonu, który przebijał z liściku.

„Hannah,

ta noc nie powinna się wydarzyć. Zapomnij o wszystkim. Apartament jest do Twojej dyspozycji tak długo, jak zechcesz.

Leonidas”

Ledwie skończyła, zaczęła czytać od początku, a potem od nowa. Za każdym kolejnym razem palce drżały jej coraz mocniej, a słowa na drogim zapewne papierze zlewały się w jedno.

Przeszła do kuchni i wściekła włączyła ekspres. Musiała napić się kawy.

„Ta noc nie powinna się wydarzyć”.

Dlaczego? Nie spełniła jego oczekiwań? Czy to możliwe, że zupełnie nic do niej nie poczuł? Zawiodła go.

Uraza podszyta niedowierzaniem wypełniła jej serce. Zawsze marzyła o tym, żeby przyjechać na wyspę, ale teraz nie mogła się doczekać, kiedy ją opuści.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?