Żyję tu i terazTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Okładka


Strona tytułowa


Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20


Instrukcja obsługi

Codziennie rano otwórz książkę, wpisz dzisiejszą datę i przeczytaj jeden tekst.

Tylko jeden tekst jednego dnia.

Przeczytaj cały aż do końca, a potem zapytaj swojego serca co dla ciebie znaczy i czy znalazłaś w nim coś, co warto zapamiętać.

Zapisz swoje wnioski swoimi słowami.

Zabierz je w sercu na resztę dnia.

Postaraj się o nich pamiętać.

Jeden tekst.

Codziennie.

Przez 365 dni.

Przygotowałam 12 książek z serii „Kurs pozytywnego myślenia”.

Co miesiąc będzie się ukazywała nowa.

Wiem, że nie masz czasu.

Wiem, że rano zawsze się śpieszysz.

Wiem, że zrobienie dodatkowej rzeczy rano jest dla ciebie ogromnym wysiłkiem.

Pomyśl czy jest coś, co robisz, a czego wcale w gruncie rzeczy nie chcesz i nie potrzebujesz robić.

Może już czas z tego zrezygnować?

Zamiast zajmować się tym wieczorem, może warto położyć się wcześniej spać, dzięki czemu będziesz mogła bez problemu wstać trochę wcześniej i podarować sobie piętnaście minut nauki pozytywnego myślenia?

Pomyśl jak możesz lepiej zorganizować swój czas.

Czy naprawdę wśród 24 godzin nie znajdziesz 15 minut, które miałabyś spędzić sama ze sobą, ucząc się nowej umiejętności, która pozwoli ci zmienić wszystko, co tylko zechcesz?

Pewna część twojej duszy będzie podchodziła do tego z oporem. Będzie usiłowała cię wytrącić z równowagi, zniechęcić, zmęczyć, odwrócić twoją uwagę.

W taki sposób reaguje podświadomość na próbę zmiany.

Nie wie czy ta zmiana jest dobra, ale na wszelki wypadek usiłuje wytrącić ci ją z ręki.

Trzymaj się swojego postanowienia.

Jeden tekst codziennie rano.

Niezależnie od tego czy masz na to ochotę, czy nie.

„Ochota” to podszept podświadomości, która chce przytrzymać cię w starym sposobie myślenia, bo boi się zmian.

Ale teraz – być może po raz pierwszy w życiu – ty przejmujesz kontrolę.

Podejmij jasne i czyste postanowienie o tym, że wytrwasz.

Wstań rano, otwórz książkę i zacznij czytać.

Nie pytaj siebie czy dzisiaj też chcesz to zrobić.

Po prostu zrób to.

Przyjmij, że jest to coś, co robisz codziennie przez miesiąc.

Po miesiącu zastanowisz się czy chcesz kontynuować, czy przerywasz i nie będziesz się więcej tym zajmować.

Wytrwaj miesiąc.

Zobaczysz jak niezwykle pozytywne zmiany zaczną zachodzić w twoim sposobie myślenia, reagowania, zachowania i samopoczucia.

Wiesz o co chodzi?

Głęboko w duszy nosisz w sobie przyzwyczajenie do bycia niezadowolonym, nieszczęśliwym, gorszym, niepotrzebnym, odrzuconym i samotnym.

To nawyk myślowy zapamiętany przez twoją podświadomość.

Ten nawyk rzuca cień na wszystko, co myślisz, postanawiasz i robisz.

Jest jak negatywny filtr, który zniekształca obraz rzeczywistości i nie pozwala ci uwierzyć we własne siły, w nadzieję i miłość.

To właśnie chcemy zmienić.

Podświadomość trzyma się tego filtra, ponieważ nie zdaje sobie sprawy, że można go zmienić, naprawić i oczyścić w taki sposób, żeby lśnił pozytywnym światłem i wspierał zamiast cię osłabiać.

Dlatego podświadomość początkowo będzie chciała cię zniechęcić i będzie podsuwała różne przeszkody.

Bądź silniejsza od niej.

Raz w życiu podejmij świadome, mądre i wybrane przez ciebie postanowienie i wytrwaj w nim cierpliwie i z uporem.

Kiedy podświadomość zorientuje się, że naprawdę na serio jesteś zaangażowana w ten projekt, przestanie ci przeszkadzać i zacznie cię w nim wspierać.

Zmiana sposobu myślenia to najbardziej niesamowite i skuteczne narzędzie do naprawienia swojego życia.

Wszystko wtedy się zmienia na lepsze.

Absolutnie wszystko.

Nie tylko twoje myśli i samopoczucie.

Zmienia się na lepsze twoje zdrowie, podejmujesz lepsze decyzje, dostajesz lepsze propozycje, spotykasz wspaniałych ludzi, masz więcej pieniędzy, pojawiają się nowe możliwości, a ty masz poczucie, że wszystko ma sens i czujesz radość, że jesteś jego częścią.

PAMIĘTAJ:

1.

Czytaj jeden tekst dziennie i zapisz swoje wnioski.

2.

Rób to codziennie bez wyjątku, niezależnie od tego co podpowiada twoja chęć lub niechęć.

3.

Podejmij zobowiązanie, że robisz to przez miesiąc codziennie rano, a dopiero po miesiącu zastanów się czy chcesz kontynuować, czy przerywasz.

Ciągle dostaję listy z tym samym pytaniem:

– Co jest ze mną nie tak? Dlaczego nie potrafię skończyć tego, co zaczynam? Przez chwilę mam zapał i siłę do tego, żeby pracować nad sobą, a potem wszystko się rozpada, ginie we mgle, a ja znowu spadam na dno. Co jest ze mną nie tak?

Odpowiadam jeszcze raz, bo pisałam i mówiłam już o tym wiele razy wcześniej.

Być może tym razem wreszcie mnie usłyszysz.

Twoja podświadomość wierzy w coś innego niż ty.

Trzyma się swoich przekonań.

Wierzy w to, że jesteś gorsza, że nic ci się nie uda, że nie dasz rady, że jesteś bezwartościowa, nieważna, że nie zasługujesz na szczęście, przyjaźń ani miłość.

Twoja podświadomość wierzy w to, że jesteś ofiarą, wyrzutkiem i bezdomnym, zagubionym dzieckiem, które bezskutecznie poszukuje opieki.

To właśnie dlatego czujesz się nieszczęśliwy, smutny, samotny, zagubiony, brakuje ci siły, wytrwałości, cierpliwości i radości.

To poczucie wypływa z tego, co jest zapisane w twojej podświadomości.

Z mojego doświadczenia wynika, że jest tylko jeden sposób, żeby to zmienić.

Trzeba nauczyć podświadomość nowych, pozytywnych przekonań.

Jak to zrobić?

Tak samo jak zostały w niej zapisane pierwsze, negatywne i destrukcyjne komunikaty, czyli poprzez WYTRWAŁE, CODZIENNE, WIELOKROTNE POWTARZANIE NOWYCH PRZEKONAŃ.

Twoja podświadomość rządzi twoim sposobem myślenia, ale jednocześnie obserwuje ciebie i słucha tego, co mówisz.

Jeżeli powiesz coś nowego trzy razy, to podświadomość zgodzi się z tobą albo nie, ale i tak spojrzy na to po swojemu.

Jeżeli powtórzysz coś nowego dziesięć razy, podświadomość może uznać, że to stanowi zagrożenie dla całego systemu przekonań, w jakie ona wierzy. Będzie więc próbowała cię zniechęcić do zmiany i będzie podsuwała różne przeszkody – dostaniesz kataru, rozboli cię głowa, będziesz się czuł zestresowany, chory albo sztucznie pobudzony. Podświadomość jest w stanie wywołać w tobie dowolny stan i zrobi to jeśli uzna za konieczne.

Jeżeli się poddasz i zaprzestaniesz działania, podświadomość zwycięży – tak jak tysiące razy wcześ­niej – i przytrzyma cię w swoim kręgu przekonań.

CHODZI O TO, ŻEBY PO RAZ PIERWSZY W ŻYCIU OKAZAĆ SIĘ SILNIEJSZYM I BARDZIEJ WYTRWAŁYM ZAWODNIKIEM NIŻ TWOJA PODŚWIADOMOŚĆ.

Nie chodzi o to, żeby z nią walczyć.

Podświadomość jest twoim sprzymierzeńcem i przyjacielem, ale jeżeli nosi w sobie negatywne przekonania, to nie zdaje sobie sprawy z tego, że istnieje inny, pozytywny sposób myślenia.

To jest właśnie zadanie dla ciebie.

Musisz nauczyć swoją podświadomość nowych instynktownych przekonań.

Zapisać w niej na nowo bazowy zestaw przekonań dotyczących siebie i reszty świata, które odtąd będą nowym filtrem naświetlającym każdy aspekt twojego życia.

Podejmujesz decyzję.

Realizujesz ją przez trzy dni.

Czwartego dnia ogarnia cię jakaś niechęć, więc pytasz siebie:

– Czy ja mam dzisiaj ochotę znowu się tym zajmować?

Kiedy pytasz „siebie”, w rzeczywistości pytasz swojej podświadomości! I to właśnie ona najpierw zasiała w twojej duszy niechęć, a potem podpowie ci:

– Nie, to bez sensu, nie chce mi się dzisiaj tego robić!

I dlatego właśnie przerywasz każdą pozytywną zmianę.

Bo twoja podświadomość w taki sposób potrafi cię zmanipulować, że zgodzisz się na to, czego ona chce.

RAZ W ŻYCIU ZRÓB INACZEJ.

Podejmij decyzję.

Trzymaj się swojego postanowienia.

Niezależnie od tego jakie myśli pojawiają się w twojej duszy.

PODEJMIJ DECYZJĘ.

 

Przyjmij ją do realizacji.

Nie pytaj siebie czy masz ochotę, czy nie.

Po prostu codziennie rano zrób to, co sobie postanowiłeś.

To jest jedyny sposób, żeby przezwyciężyć dawne destrukcyjne przekonania i wprowadzić do swojej duszy nowe, jasne, optymistyczne i pozytywne kody, które odtąd będą cię wspierały we wszystkim co robisz i będą wzmacniały twoje życie.

Czy myślisz, że jesteś gotowy?

Czy chciałbyś spróbować tej całkiem nowej podróży przez swoją duszę?

Jeśli tak, to przypomnę ci jak to zrobić.

Codziennie rano otwórz książkę.

Wpisz nad tekstem dzisiejszą datę.

Przeczytaj jeden tekst.

Dopuść go do swojego serca.

Zastanów się nad nim.

Zapisz swoje wnioski.

Zabierz je w duszy na resztę dnia.

Tylko tyle i aż tyle.

CODZIENNIE RANO.

Codziennie rano przez jeden miesiąc.

Trzydzieści albo trzydzieści jeden dni.

Po miesiącu zastanów się czy chcesz robić to dalej.

Jeśli tak, to cieszę się razem z tobą.

Przygotowałam dla ciebie dwanaście książek – po jednej na każdy miesiąc w roku.

Możesz zacząć w dowolnym miejscu, od przypadkowego tomu.

Każda książka jest całością samą w sobie.

To jest najbardziej skuteczny sposób, jaki znam, żeby odzyskać siłę, moc, radość i szczęście.

Wierzę w to, że tobie także się uda.


Wszystko we mnie ma sens

Wszystko we mnie ma sens.

Każda najmniejsza rzecz jest we mnie w jakimś konkretnym celu i na pewno nie przez przypadek.

Jestem skonstruowana w genialny, przemyślany w najdrobniejszych szczegółach sposób.

Wszystko co we mnie jest, czemuś służy i definiuje mnie jako osobę.

To jest naprawdę fantastyczne.

Kiedyś patrzyłam tylko na najbardziej powierzchowną warstwę mnie jako osoby i prawie nic mi się nie podobało. Stałam przed lustrem i krytycznie oceniałam to, co mam – jak wygląda mój nos, moje brwi, moje szczęki, moje nogi, moje biodra, moje ramiona, moje włosy.

Przyglądałam się każdej z tych rzeczy z osobna i prawie nic mi się nie podobało. Nie pasowało do mojej wymarzonej wersji samej siebie.

Chciałam być wyższa, szczuplejsza, ładniejsza, mieć grubsze włosy, dłuższe palce, prostszy nos, ech, co ja będę mówić. Prawie wszystko chciałam zmienić.

Nie lubiłam siebie i ciągle wyobrażałam sobie co na mój temat mówią albo myślą inni ludzie.

A potem odkryłam najbardziej zdumiewającą rzecz.

Zaczęłam podróżować po dżungli amazońskiej i nagle okazało się, że jestem absolutnie idealnie dopasowana do tego miejsca moją budową ciała.

Mam wzrost indiański. Łatwo było mi się nauczyć indiańskiej zwinności w poruszaniu się przed gęstą puszczę, znaleźć schronienie pod liśćmi w czasie deszczu, odpocząć w hamaku uplecionym z palmowych włókien.

Typowy Europejczyk o wzroście powyżej 170 cm w dżungli ledwo się mieści! Jest za ciężki do czółna, za długi do hamaka, ma zbyt duże stopy na indiańskie schodki, zbyt szerokie plecy do indiańskiej ścieżki i zbyt grube ramiona na indiańskie ozdoby.


Tak samo było wysoko w Himalajach.

Mocno zbudowani, muskularni mężczyźni z Europy mieli największy problem z przystosowaniem się do rozrzedzonego powietrza i niskiego ciśnienia. Cierpieli na największe bóle głowy, osłabienie, niestrawność i inne objawy choroby wysokościowej. Bo mieli dużo mięśni, które potrzebowały większej ilości tlenu.

A ja niespodziewanie szybko przystosowałam się do nowych warunków.

Łatwiej było mi przecisnąć się przez szczelinę między skałami i utrzymać się na stromym zboczu podczas wichury. Właśnie dlatego, że jestem drobnej budowy. Zajmuję mniej miejsca, stawiam mniejszy opór wiatrowi i mieszczę się z łatwością we wszystkich miejscach, które Szerpowie w Himalajach albo Indianie w Ameryce Południowej przystosowali do swoich potrzeb.

I nagle zrozumiałam, że to, co tak długo wydawało mi się moją wadą, słabością, niedoskonałością – jest w rzeczywistości moim największym skarbem i moją siłą!

Teraz już wiem, że wszystko we mnie jest w jakimś celu.

Nie zastanawiam się już czy mi się to podoba, czy nie, po prostu cieszę się z tego, że kiedy przyjdzie odpowiedni moment, będę mogła z tej mojej cechy skorzystać.

Bo przecież życie to wielka podróż w nieznane.

Nie wiem dokąd mnie zaprowadzi.

Nie jestem w stanie dzisiaj przewidzieć jakie cechy mojego ciała będą mi w tym najbardziej potrzebne. Bóg to wie. I dlatego dał mi wszystko, czego potrzebuję.

A ja wędruję przez życie odkrywając kolejno miejsca, gdzie mogę te moje nadzwyczajne cechy wykorzystać.

Był taki film „Percy Jackson”.

Główny bohater nie radzi sobie w szkole, ma ADHD i dysleksję, ciągle mylą mu się litery, ma problemy z czytaniem i mógłby pomyśleć, że Bóg niepotrzebnie skazał go na takie cierpienie.

Ale prawda jest taka, że to, co jest dla niego utrudnieniem i przykrością w świecie szkoły, jest jednocześnie jego genialną umiejętnością i największym talentem w innej rzeczywistości, ponieważ nagle okazuje się, że Percy Jackson wcale nie jest zwykłym chłopcem z trudnościami w nauce, ale greckim półbogiem, który dzięki swojemu niespokojnemu charakterowi może kontrolować wodę, a pozorne trudności w nauce są w istocie wybitną umiejętnością czytania liter greckiego alfabetu.

Tak samo jest z jego przyjaciółmi.

Jeden z nich utyka, więc można by ze współczuciem nazwać go „osobą z niepełnosprawnością”, ale tak naprawdę on jest centaurem, który utyka tylko wtedy, kiedy musi nosić krępujące szkolne mundurki. Kiedy jest w miejscu, gdzie może być prawdziwym sobą, staje się najszybszym i najbardziej sprawnym z wojowników.

I tak to właśnie jest.

Każdy z nas ma komplet cech, które są mu do czegoś potrzebne.

Prędzej czy później odkryjesz, że są ci niezbędne do zrealizowania jakiegoś bardzo ważnego zadania.

Wszystko we mnie jest dokładnie takie, jakie miało być.

Nie ma we mnie ani jednej cechy, która byłaby przypadkowa i niepotrzebna.

Jestem taka jaka jestem właśnie dlatego, że taka miałam być.

Wszystko we mnie ma sens.

A życie pokazuje mi w jaki sposób mam ten sens wykorzystać.


Poznaję ludzi na nowo

Jak dobrze jest żyć!

Być otwartą, czującą, myślącą osobą!

Poznawać nowe osoby, dowiadywać się nowych rzeczy, uczyć się nowych umiejętności!

To fantastyczne, że każdy z nas jest taki elastyczny, ma szansę nieustannie się rozwijać, zmieniać się, stawać się lepszym i mądrzejszym człowiekiem!

Pamiętam, że kiedyś czułam się inaczej.

Miałam gotowe formułki na temat niektórych osób. Wiedziałam, że ten jest zawsze złośliwy, ten jest nieśmiały, a ten zawsze będzie robił głupie żarciki.

Nosiłam w duszy gotowy obraz niektórych osób i spodziewałam się z ich strony przykrości. I rzeczywiście, prędzej lub później dostawałam to, na co podświadomie czekałam. Ktoś rzucił w moim kierunku uszczypliwą uwagę (jak zawsze), ktoś inny się obraził (jak zawsze), a jeszcze ktoś usiłował wybrnąć z sytuacji zamieniając wszystko w żart (jak zawsze).

Patrzyłam na nich i wiedziałam, że wszystko jest „jak zawsze”.

Ale tak naprawdę to tylko ja „jak zawsze” byłam więźniem swoich wcześniejszych przekonań i uprzedzeń.

Ludzie się zmieniają.

Nikt nie jest taki, jak wydaje ci się, że jest, ponieważ to co o nim myślisz jest mieszaniną tego, co kiedyś ci się o nim wydawało i twoich własnych uprzedzeń wynikających z podświadomych lęków.

Niechcący często zamykamy ludzi w ciasnym pudełku naszych własnych uprzedzeń na ich temat.

Niezależnie od tego czy to jest mój szef, mój sąsiad czy moja rodzina, od dzisiaj poznaję ich na nowo.

Puszczam się dawnych opinii, tym bardziej, że najprawdopodobniej kiedyś zostały zbudowane na różnych moich podświadomych obawach.

Teraz jestem nową, bardziej świadomą siebie osobą.

Nie chcę znów wpaść w pułapki dawnego sposobu myślenia.

Dzisiaj poznaję ludzi na nowo.

Szczególnie tych, których wydaje mi się, że tak dobrze znam.

Otwieram moje serce i mój umysł.

Patrzę na nich bez przesądów, bez uprzedzeń i bez spodziewania się czegoś złego.

Patrzę na nich jak na osoby, które widzę po raz pierwszy w życiu i oczekuję, że zostaniemy przyjaciółmi.

Szukam w nich dobrych cech.

Doceniam w nich pozytywne wartości.

Patrzę na nich jak na miłych znajomych, zapominając o dawnych urazach.

Dzisiaj poznaję ludzi na nowo.

Z czystym sercem, bez żadnych zapisanych wcześniej stereotypów i skrótów myślowych.

Poznaję ich na nowo z życzliwością i uśmiechem.

A oni zawsze odpowiadają wtedy tym samym.


Jestem wdzięczna, wdzięczna, wdzięczna!

Nie wiem czy potrafię wyrazić słowami radość, jaką czuję w sercu i ogrom cudownej, ciepłej wdzięczności, jaka mnie przepełnia.

Jest tak cudownie!

Tak dobrze!

Wieczorem kładę głowę na poduszce, uśmiecham się i mówię z radością:

– Dziękuję ci, Boże, przyjacielu mój!

Dziękuję ci za to, że mogę się położyć spać kiedy jestem zmęczona. Że mam takie fajne, mocne łóżko, które unosi mnie aż do rana. Że mam ciepłą kołdrę, pod którą mogę się schronić w chłodne noce. Że budzi mnie blask wschodzącego słońca.


Dziękuję ci za to, że na dworze tak cudownie pachnie wilgotna ziemia, a wiatr porusza liśćmi na drzewach, które szumią jak tajemnicza muzyka w zielonych symfoniach od początku świata.

Dziękuję ci za to, że są ptaki, których ćwierkanie i świergotanie brzmi dla mnie jak najbardziej szczęśliwa piosenka o radości.

Dziękuję ci za to, że mogę pisać teraz te słowa i wyrazić mój zachwyt dla tego, co mnie otacza.

Dziękuję ci za wspaniałą ciszę, jaka wypełnia świat pozbawiony ludzkich wynalazków. Dziękuję ci za to, że w tej ciszy znajduję najprostszy i jednocześnie najbardziej jednoznaczny sens życia.

Dziękuję ci za to, że ludzie stworzyli różne urządzenia używane dla wykonania różnych prac i dziękuję ci za to, że rozumiem w jaki sposób należy używać ich właściwie, z umiarem, z szacunkiem dla wszystkich innych istot i przyrody.

Dziękuję ci za to, że mogę o tym mówić.

Dziękuję ci za to, że spotykam dobrych, uczciwych ludzi, którzy z sercem działają na rzecz tych, którym brakuje wolności i szczęścia.

Dziękuję ci za to, że nie jestem bezradna, że mogę działać, tworzyć, mówić, pisać i zmieniać się na lepsze, bo każda moja mała wewnętrzna zmiana jest jednocześnie jedną niewielką pozytywną cząstką zmiany świata.

Dziękuję ci za to, że dzisiaj już potrafię ci dziękować i cieszyć się z tej wdzięczności.

Dziękuję ci za to, że jesteś obecny w każdej sekundzie istnienia wszechświata, że czuję twoją moc, wypełniam nią moją duszę i jestem tam razem z tobą.

Dziękuję ci, Boże, przyjacielu mój.

 

Dziękuję ci za dobre życie, za słodkie winogrona i brzoskwinie, za wrześniowe łagodne słońce, za wszystkie plany, marzenia i zamiary, jakie mam. Za całą siłę i radość, z którymi będę je realizować.

Dziękuję ci za to, że czuję, myślę i rozumiem. Za to wszystko, co naprawiłam w moim życiu. Za to wszystko, co uleczyłam w mojej własnej duszy. I za to, że czuję się jedną z najszczęśliwszych osób na ziemi.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?