Fear meTekst

Autor:B.b. Reid
Z serii: Broken Love #1
Oznacz jako przeczytane
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Rozdział 7

Tak, ciociu, wszystko w porządku. Jak jest w Kanadzie?

Cokolwiek chciała odpowiedzieć, nie zdążyłam tego usłyszeć, bo gdy weszłam do domu po pracy, telefon został mi wyrwany z ręki, a mnie rzucono na kanapę. Patrzyłam, jak komórka uderza o ścianę, ale na szczęście nie wyglądała, jakby miała popękać. Co, do…

– Ty chyba masz problemy ze słuchem?

Uniosłam głowę i zobaczyłam nad sobą Keirana, jednak nie wyglądał na złego, jak się spodziewałam – przeciwnie, był spokojny, jakby rozmawiał o pogodzie. Ale trzeba przyznać, że to mnie przeraziło jeszcze bardziej.

– Właśnie…

– Zamknij się. Dlaczego poszłaś do Willow?

A więc jednak mnie obserwował?

Uniosłam podbródek i spojrzałam mu prosto w oczy.

– Bo jest moją najlepszą przyjaciółką, a przez ciebie też jedyną. I nie masz prawa mi tego odbierać.

Poza ciocią Willow była najważniejszą osobą w moim życiu, kochałam ją. Kiedyś kochałam też moich rodziców albo raczej wspomnienia z nimi związane, ale póki nie poznam prawdy o ich zniknięciu, będę miała co do nich mieszane uczucia. Wiedziałam, że rodzice opuszczają swoje dzieci.

Kiedy do mnie podszedł, próbowałam uciec, ale on był szybszy i umieścił mnie kopiącą i krzyczącą na drugim końcu kanapy. Usiadł, wciągnął mnie na swoje kolana i owinął sobie moje nogi w pasie. Złapał mnie ręką w talii, a ja skrzywiłam się, kiedy zacisnął pięść na moich dłoniach i odchylił mi głowę. Jego nozdrza zafalowały, a ja zadrżałam od patrzenia w jego lodowate oczy. Miałam wrażenie, że odczuwam wszystko to, co on.

– Naprawdę masz ją za przyjaciółkę? Nawet nie powiedziała ci o Dashu. Co jeszcze przed tobą ukrywa, hmm? Nie jesteś jej przyjaciółką… Ona ci nie ufa.

Z mojego gardła wydobył się jęk żalu i bólu.

Czy Willow naprawdę mi nie ufała?

Nie chciałam w to wierzyć, ale dlaczego inaczej nie powiedziałaby mi o Dashu? Żadne inne wytłumaczenie nie miało sensu, bo zawsze dzieliłyśmy się wszystkim… Tak mi się przynajmniej wydawało.

– To nieprawda. – Pokręciłam głową przecząco, ale ziarno niepewności, które zasiał w mojej głowie, już zaczęło kiełkować.

– Nie? Widzę zwątpienie w twoich oczach. A wiedziałaś, że tego lata odebrał jej dziewictwo? – powiedział, uśmiechając się złośliwie. – Ja wiedziałem. Wiem też, kiedy to zrobił. I jak to zrobił. Zgadnij, skąd to wiem. – Pokręciłam głową na tyle, na ile mogłam, bo wciąż trzymał mnie za włosy. – Bo kazałem mu to zrobić.

Co? Nie, nie, nie. To niemożliwe. Nawet Keiran nie mógł być tak okrutny, prawda? W końcu puścił moje włosy i dłonią przesunął po szalejącym pulsie na mojej szyi.

– Dlaczego? – wychrypiałam słabo, szukając w jego oczach jakiejkolwiek oznaki żartu lub kłamstwa. On jednak wytrzymał moje spojrzenie i przysunął do mnie twarz. Jego usta dotknęły mojej szyi i zaczął mi ją przygryzać.

– Bo wiedziałem, że to cię zrani – powiedział cicho pomiędzy kąsaniem, a ja musiałam wstrzymać oddech. – Wykorzysta ją i rozkocha w sobie… a potem z nią zerwie i złamie jej serce.

Bzdury.

– Dlaczego mi to mówisz?

– Bo nie możesz nic zrobić, by to powstrzymać. On po prostu czeka na mój sygnał, by dokończyć akcję. Oczywiście… nie musi do tego dojść… wszystko zależy od ciebie.

Przełknęłam gulę, która narosła mi w gardle.

– Nie musisz tego robić. Możesz mnie mieć…

– I będę cię miał.

– Więc dlaczego mnie nie weźmiesz? – warknęłam.

Przekrzywił głowę, patrząc na mnie z zaciekawieniem, i obnażył zęby.

– Czy to wyzwanie? – zapytał, przyciskając się do mnie. Sapnęłam, kiedy poczułam jego wzwód, którego nie próbował ukryć. – Nie łudź się, w tej chwili mam ochotę oprzeć cię o krzesło i przedstawić cię mojemu fiutowi, jak należy, ale najpierw interesy, potem przyjemności.

Nie wiem, co wkurzało mnie bardziej: to, co powiedział, czy to, jak moje ciało na to zareagowało.

– Widzę to spojrzenie w twoich oczach, Monroe. Możesz udawać grzeczną dziewczynkę, ale oboje dobrze wiemy, co zastanę, jeśli w tej chwili dotknę twojej cipki.

– W tej chwili czuję do ciebie tylko pogardę… – Nachyliłam się w jego stronę, aż mój nos dotknął jego. – Nie łudź się co do tego.

Nim zdążyłam mrugnąć, zostałam rozłożona na kanapie, po czym Keiran zaczął mi rozpinać spodnie. Ogarnęła mnie panika i chwyciłam go za nadgarstki, ale on wyrwał mi się bez wysiłku i unieruchomił mi ręce. Chwilę później wsunął mi dłoń do majtek, klepnął mnie tam niespodziewanie, a następnie powoli wsunął we mnie palce. Natychmiast je wyciągnął i zaczął pocierać mały unerwiony pączek między wargami, aż zaczęłam dyszeć. Dopiero po chwili znowu wsunął we mnie palce, a moje ciało wygięło się na kanapie. Ścisnął mnie mocniej, bym nie uciekła od przyjemności, którą na mnie wymuszał. Wystarczyło jeszcze kilka muśnięć jego palców i moim ciałem wstrząsnął silny dreszcz.

– Jak możesz mną tylko gardzić, skoro tak szybko doszłaś? Ledwie cię dotknąłem…

– Nie. – Pokręciłam głową. Obserwował mnie w milczeniu, aż przestałam drżeć. Nie wiem, co się właśnie stało, ale czułam się teraz słaba. Kiedy odepchnął mnie od siebie i usiadł, szybko podciągnęłam spodnie, czując zawstydzenie. Nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy, ale wiedziałam, że obserwuje mnie z drugiego końca kanapy.

– A teraz… wracajmy do interesów. – Jego beznamiętna twarz i oziębłe zachowanie po moim pierwszym seksualnym doświadczeniu sprawiły, że musiałam powstrzymać łzy. Często tak się przy nim czułam. Przewrócił oczami i wyciągnął telefon. – Jak już mówiłem wcześniej, masz chyba problemy ze słuchem. – Wybrał wideopołączenie i na ekranie pojawił się starszy mężczyzna o długich blond włosach ściągniętych w kucyk.

– Masz ją?

– W zasięgu wzroku.

– To dobrze. Ktoś musi ją zobaczyć.

Skinął na mnie palcem i poklepał się po kolanie z zadowolonym wyrazem twarzy. Niechętnie się do niego przysunęłam, ale kiedy nie chciałam usiąść mu na kolanach, sam mnie przyciągnął. Walczyłam z nim, aż w końcu złapał mnie za szyję i wyszeptał mi cicho do ucha:

– Rusz się jeszcze raz, a złoję ci dupę.

– Masz tam waleczną dziunię, co? – skomentował lubieżnie facet. Po twarzy Keirana przemknął mroczny cień, gdy zwrócił twarz w stronę ekranu. Faceta nagle ogarnęło zdenerwowanie i odchrząknął, przepraszając.

Widok na ekranie się zmienił i teraz patrzyłam na błyszczący wystrój baru. Na ścianie widziałam nazwę znanej sieci pięciogwiazdkowych hoteli, a potem coś, a raczej ktoś przyciągnął moją uwagę.

Moja ciocia. Siedziała przy barze ze swoją agentką.

Od razu domyśliłam się, co Keiran chciał mi pokazać – co chciał mi przekazać. Zakończył połączenie bez słowa i obraz mojej cioci na ekranie się rozpłynął.

– Jeden telefon i będzie po niej. Człowiek może zniknąć w różnych okolicznościach. Coś o tym wiem. Też zniknąłem.

– A co według ciebie miałabym zrobić? – zapytałam głosem przepełnionym emocjami i przy ostatnim słowie już krzyczałam. Strach o ciocię przyćmił mój instynkt samozachowawczy.

– Nie wiem. Co chwilę mnie zaskakujesz, ale muszę przyznać… nie sądziłem, że jesteś na tyle odważna, by ze mną walczyć. Podłożenie tych dragów w mojej szafce było genialnym rozwiązaniem. Wykonanie cholernie niechlujne, ale nie martw się… pokażę ci, jak się na kimś właściwie odegrać. Więc posłuchaj, co zrobimy.


Weszłam do szkoły z nisko spuszczoną głową, obserwując płytki i moje stopy prowadzące mnie szybko w stronę klasy od angielskiego. Odkąd rano opuściłam dom, mój telefon dzwonił już po raz enty, ale zamknęłam oczy, by stłumić ból. Nie odbieraj, Lake. Po prostu to zignoruj. Dasz radę.

Po drodze szybko włożyłam do szafki dodatkowe książki i ruszyłam na angielski. Nie mogłam się spóźnić. Jeślibym to zrobiła, odebrano by mi kogoś jeszcze, a nie miałam zamiaru ryzykować, mimo że tak naprawdę nikt już mi nie został. On doskonale wiedział, gdzie uderzyć. Jak zawsze.

Dotarłam do klasy w ostatniej chwili, unikając patrzenia w oczy mojemu dręczycielowi. Siedział jak zwykle na swoim miejscu, więc ruszyłam w kierunku tego, które miałam zająć. Tego, które on kazał mi zająć. Spuściłam głowę, patrząc na ławkę i ignorując ciszę. W klasie nikogo nie było i lekcje miały się zacząć dopiero za pół godziny.

– Rozpuść włosy – nakazał siedzący kilka ławek ode mnie Keiran.

Powoli rozwiązałam włosy z koka na czubku głowy i pozwoliłam im spłynąć po plecach.

– Co się stało dzisiaj rano? – zapytał.

Starałam się powstrzymać łzy, które natychmiast poczułam pod powiekami.

– Powiedziałam jej.

– Co jej powiedziałaś?

– Że ma się trzymać ode mnie z daleka.

– I? – ponaglił mnie.

– I się ze mną nie kontaktować.

– Posłuchała?

– Proszę, ona nie rozumie… – błagałam.

– Pytam, czy do ciebie dzwoniła – zaakcentował każde słowo.

Pokiwałam głową, bo nie mogłam się odezwać. Ciągle miałam przed oczami ból i konsternację, które widziałam rano na jej twarzy, gdy złamałam serce jej i sobie.

– Dlaczego Willow? Nie musisz tego robić.

– Nie? Ona jest jedynym, co stoi na drodze między tobą a mną.

– A skoro już jej nie ma? To co teraz?

– Mogę się zabawić.

Kiedy usłyszałam groźbę kryjącą się za tymi słowami, obawa wstrząsnęła moim ciałem.

– Co…

– Żadnych więcej pytań. Nie możesz zrobić ani powiedzieć niczego, co mnie powstrzyma.

– Jak długo zamierzasz to robić? – zapytałam.

– Dopóki nie będę miał dość i ani sekundy wcześniej.

– Czy mogę cię o coś zapytać?

– Chyba tak.

– Miałeś siedzieć tylko przez sześć miesięcy. Dlaczego nie było cię cały rok?

Milczał przez chwilę, a ja już myślałam, że wcale się nie odezwie.

– Rodzice Dasha i mój wuj pociągnęli za parę sznurków – oznajmił w końcu – więc dostałem łagodniejszy wyrok, ale będąc tam, co chwilę wdawałem się w bójki. Można chyba powiedzieć, że musiałem gdzieś rozładować swoje pokłady gniewu. Ostatecznie dostałem siedem miesięcy do pierwotnego wyroku, który z czasem się skrócił. A jakim cudem to twoja sprawa?

 

– Myślę, że to mnie bezpośrednio dotyczy, nie sądzisz? – odparłam głosem ociekającym sarkazmem i niemal żałowałam, że Keiran nie może teraz zobaczyć go na mojej twarzy.

– To nie czas na pokazywanie, że masz jaja, Monroe. Będziemy tu sami przez przynajmniej piętnaście minut, więc poza moją dobrą wolą nic mnie teraz nie powstrzymuje przed dobraniem się do ciebie.

– Przepraszam – odparłam, chociaż wcale nie żałowałam.

– Nie przepraszaj. Po prostu uważaj. Chcę, żebyś coś dla mnie zrobiła.

– Co takiego?

– Zdejmij majtki – nakazał. Poczułam, że skóra mi blednie, i odruchowo zacisnęłam uda. On chyba nie mówił poważnie, prawda? – Czas nie działa na twoją korzyść, Monroe. Im szybciej zrobisz to, co ci każę, tym dla ciebie lepiej.

Złapałam za majtki i ściągnęłam je pod sukienką, jeszcze zanim skończył mówić. Po wczorajszym wieczorze zaczęłam brać groźby Keirana na poważnie. Kiedy materiał opadł mi do kostek, wzięłam go i rozejrzałam się nerwowo po sali. Nauczyciele i pracownicy zazwyczaj przychodzili do szkoły przed uczniami, więc wiedziałam, że pani Connors może tu wejść w każdej chwili.

– Przynieś mi je – powiedział. Wstałam z krzesła i obróciłam się, by podejść do jego stolika. – Na kolana. – Zawahałam się i spojrzałam na niego.

– Słucham?

– Padnij na kolana i przynieś mi majtki, a skoro nie potrafisz być cicho, to możesz sobie nimi najpierw zatkać buzię.

Obserwował mnie chłodnym wzrokiem. Oczywiście mu się podporządkowałam, włożyłam zwinięte majtki do ust i padłam na kolana, nie odrywając od niego spojrzenia ani na chwilę.

– Grzeczna dziewczynka. A teraz czołgaj się do mnie. Powoli.

Oparłam dłonie na podłodze i ruszyłam do niego na czworakach. On siedział rozparty leniwie na krześle, z jedną nogą zgiętą w kolanie, a drugą wyciągniętą. Wyglądał, jakby było mu bardzo wygodnie. Mam nadzieję, że nie każe mi robić jakichś chorych rzeczy jak polizanie jego butów. Za cholerę tego nie zrobię.

W pomieszczeniu panowała napięta atmosfera, również dlatego, że nie wiedziałam, co mi zrobi, gdy już do niego podejdę. Próbowałam oderwać umysł od teraźniejszości i skupić się na jakiejś krzepiącej myśli, ale to nie podziałało. Nie miałam żadnych takich myśli. On mi na to nie pozwalał.

Zatrzymałam się przy ławce i czekałam na jego komendę. Obserwował mnie z krzesła niczym król patrzący z tronu na poddanych.

– Wstań – powiedział w końcu. Podniosłam się, o dziwo, z gracją, a w jego oczach dostrzegłam przelotne zadowolenie, szybko jednak je ukrył.

– Zdejmij buty. – Zsunęłam złote sandały i popatrzyłam na niego z zaciekawieniem. Co to miała być za gra? – Wejdź na ławkę i spójrz na mnie. – Siedział blisko ławki, ale nie zrobił dla mnie miejsca, więc gdy usiadłam na blacie, musiałam oprzeć stopy na jego kolanach.

– Rozłóż nogi i oprzyj stopy o brzeg ławki. I zanim zaczniesz się nad tym zastanawiać, pozwól, że ci przypomnę, że zostało maksymalnie dziesięć minut, zanim ktoś tu przyjdzie.

Ogarnęły mnie jednocześnie niepokój i pożądanie, a także poczułam znajome mrowienie, zaczynające się w palcach i przesuwające się stopniowo coraz wyżej. Majtki miałam w ustach, więc oboje wiedzieliśmy, co zobaczy, gdy rozłożę dla niego nogi. Na chwilę przymknęłam powieki i otworzyłam je. Najpierw oparłam o stół jedną nogę, potem drugą, cały czas mając kolana złączone tak bardzo, jak tylko się dało.

– Nie rób mnie w chuja – warknął.

Rozłożyłam dla niego nogi i ponownie zamknęłam oczy, czując, jak Keiran przesuwa po mnie wzrokiem. Cisza panująca w pomieszczeniu wisiała nade mną, działała mi na nerwy, a powinna mieć odwrotny skutek. Po chwili Keiran syknął i poczułam na kolanach jego dłonie, które powoli przesuwały się po moich udach. Pocierał moją skórę delikatnie, w górę i w dół. Leżałam na tym stole sztywna, im dłużej mnie jednak dotykał, tym bardziej sztywność znikała i moje ciało poddawało się jego dotykowi, podczas gdy umysł go przeklinał.

– Odkąd zostawiłem cię wczoraj w nocy, nie mogłem przestać myśleć o jednej rzeczy, chyba wiesz o czym. Muszę znowu sprawić, że tak się poczujesz. Muszę… – zamilkł i wziął głęboki wdech – …muszę to zobaczyć. Potrzebuję tego.

Ja też tego potrzebowałam.

Wyjął mi majtki z ust i wsunął je do jednej z kilku kieszeni w jego spodniach.

– Połóż ręce płasko na ławce, za głową, i nie ruszaj nimi, niezależnie od tego, co będę z tobą robił. Rozumiesz mnie?

– Tak – odparłam drżącym głosem. Usiłowałam stłumić jęk, który wydostał się z mojego gardła, jednak uśmiech na twarzy Keirana powiedział mi, że on go usłyszał. Patrzyłam, jak dręczący mnie od dziesięciu lat chłopak przesuwa wzrokiem po moich nagich udach z pożądaniem i skupieniem.

– Chcę, żebyś mi mówiła, co czujesz. Chcę wiedzieć wszystko i masz się nie powstrzymywać, bo będę wiedział. To się skończy, gdy dojdziesz, nie wcześniej. Czy wyraziłem się jasno? – Pokiwałam głową, zamiast się odezwać, bo nie ufałam swojemu głosowi, gdy Keiran mnie dotykał. – To dobrze. A teraz poproś mnie, żebym sprawił, byś doszła.

Zawahałam się, jednak nie potrafiłam zaprzeczyć swojemu podekscytowaniu. Nie wspominając już o nerwowym dreszczyku, który odczuwałam dzięki jego dotykowi i temu, że znajdowałam się obnażona na środku klasy.

– Proszę… spraw, bym doszła.

Uśmiechnął się łobuzersko i pochylił głowę.

– Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem.

Ukrył głowę pomiędzy moimi udami, a po pierwszym muśnięciu jego gorącym językiem mojej pulsującej cipki musiałam głośno wciągnąć powietrze do płuc. Co on ze mną wyprawia?

Na pewno robił więcej, niż byłam w stanie znieść, a mimo to wciąż było mi mało. W pierwszym odruchu chciałam się go złapać, ale przypomniałam sobie jego rozkaz i wbijałam paznokcie w drewnianą ławkę, gdy on mnie lizał. Nieznany mi dotąd dotyk jego języka był jak gorący, wilgotny masaż i nie chciałam, by się skończył.

– Nie słyszę cię – powiedział. Zaklęłam, gdy na kilka sekund oderwał ode mnie usta, jednak po chwili wbił we mnie język, a ja krzyknęłam.

– Co ty… ze mną… robisz? – jęknęłam łamiącym się głosem. – Czuję, jak mnie… liżesz… ssiesz… dotykasz.

Lizał mnie nieprzerwanie i wkrótce zaczęłam wypychać biodra w jego stronę. Kiedy docisnął kciuk do mojej łechtaczki, odchyliłam głowę i przytrzymałam się ławki rękoma. Z moich ust wydobył się dźwięk przyjemności, który rozbrzmiał w sali i zmieszał się z dźwiękiem drgającego stołu, bo cały czas rzucałam się dziko.

– Musisz… przestać. Nie mogę…

Keiran warknął gardłowo, kiedy zaczęłam go błagać, by przestał robić te rzeczy z moim ciałem. Jego utalentowane usta, którymi przyssał się do mojej łechtaczki, doprowadzały mnie do obłędu. Tyle wiedziałam. Na tej ławce nie leżałam ja, tylko inna osoba, która pozwalała mu wziąć to, co chciał, i której się to podobało. Drżałam od jego pocałunków tam na dole, a po chwili, gdy wbił we mnie język, jęknęłam:

– O, właśnie tak.

Nie myślałam o połamanych paznokciach, które zobaczę, gdy to już się skończy. Zamiast tego skupiłam się na szaleństwie, które on we mnie wzbudzał, a jednocześnie walczyłam sama ze sobą, by go nie dotknąć. W odmętach mojego umysłu i świadomości czułam się upokorzona tym, że dochodziłam tak łatwo. Że pozwalałam mu wygrać. Ale, co gorsza, dawałam mu znać, że mi się to podoba.

„Z rozkoszą odbiorę ci to, co cenisz sobie najbardziej, i sprawię, że ci się to spodoba”, usłyszałam w głowie jego słowa, które wypowiedział zeszłego wieczoru. Dotrzymał słowa, z tego zresztą był znany – rzeczywiście mi się podobało.

– To tak cholernie podniecające – wymamrotał. Już miałam odpowiedzieć, ale wtedy usłyszałam charakterystyczny dźwięk zatrzymujących się na zewnątrz samochodów i kroków na korytarzu.

– O nie. Keiran…

– Nie wymawiaj mojego imienia – warknął.

– Ale oni tu idą. Musisz przestać – jęknęłam. – Proszę cię, nakryją nas – zaprotestowałam znowu, jednocześnie mocniej wypychając biodra, by jego język wszedł we mnie głębiej.

– Wiesz, czego chcę. Daj mi to – nakazał.

Teraz masował mi pośladki dłońmi, a ja spojrzałam w stronę drzwi – przez niewielkie okienko zobaczyłam głowy ludzi mijających salę. Keiran zaczął szybciej pracować językiem, a ja poczułam, jak ścianki mojej cipki się zaciskają.

– Jak? – krzyknęłam sfrustrowana, szybciej poruszając biodrami.

– Błagaj mnie.

Zawahałam się, chociaż moje ciało krzyczało, bym to zrobiła. Czy naprawdę mogłam błagać o coś, o co nie powinnam?

– Spraw, bym doszła, spraw…

Siła orgazmu odjęła mi mowę i otworzyłam usta w niemym krzyku, który wstrząsnął moim ciałem, a mój zdrowy rozsądek odszedł w zapomnienie. Usta Keirana pieściły mnie przez cały czas trwania orgazmu i nawet po nim, gdy całował moją rozgrzaną skórę. Rozległ się pierwszy dzwonek przed lekcją, a Keiran uniósł głowę i popatrzył na mnie ciemnymi oczami.

– Smakujesz bardziej słodko, niż można by się spodziewać.


Kilka godzin później wypadłam z francuskiego, by uniknąć Willow i poczekać na Keirana. Częścią naszej umowy było to, że dam się obserwować przez cały czas, najlepiej jemu. I pewnie dlatego Keenan zjawił się znikąd i powiedział:

– Będziesz teraz ze mną. Keiran jest zajęty.

– Och. W porządku… sama mogę się odprowadzić – oznajmiłam.

– Nie ma mowy – rzucił krótko, a potem odszedł, zakładając, że za nim podążę. I tak się stało.

Po drodze na lekcję wpadliśmy na Sheldon – patrzyłam, jak dziewczyna w podskokach zbliża się do Keenana, a on od razu ją obejmuje.

– Cześć, przystojniaku. Tęskniłam za tobą – zachichotała. Keenan pocałował dziewczynę entuzjastycznie, łapiąc ją za tyłek. Dla tej dwójki publiczne okazywanie uczuć było normą.

– Ja za tobą bardziej, piękna. Nadal jesteśmy umówieni na dzisiaj?

– Tak, nie mogę się doczekać wieczoru. – Gdy mnie zauważyła, na jej ustach rozciągnął się szeroki uśmiech. – Cześć, Lake. Co tam?

– Wszystko dobrze, dzięki. – Nadal się zastanawiałam, dlaczego była dla mnie taka miła, skoro należała do grupy Keirana.

– Och, niemal bym zapomniała. Spóźnione wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! – Zauważyła moje zdezorientowane spojrzenie i dodała: – Słyszałam, że Keiran mówił o tym Keenanowi. Co robiłaś…

– Okej, skarbie. Właśnie odprowadzam Lake do klasy w imieniu Keirana – wtrącił się szybko Keenan i zaczął iść, zostawiając Sheldon z tyłu. Teraz to ona wyglądała na zdezorientowaną.

– Dlaczego Keiran nie mógł mnie odprowadzić do klasy?

Chłopak obrócił głowę w moją stronę, unosząc brwi.

– A co cię to obchodzi?

– Po prostu uważam, że to lekka przesada. Sama umiem trafić do sali.

– Jasne, już widzieliśmy, jaka potrafisz być zdradliwa i jak daleko możesz się posunąć. Wrobiłaś mojego kuzyna, księżniczko. Sama zgotowałaś sobie taki los.

Dotarliśmy do klasy, a on gestem nakazał mi wejść pierwszej, ja jednak się zawahałam.

– Keenan, posłuchaj. Ja nie miałam z tym nic wspólnego. Zgubiłam wtedy komórkę albo ktoś ją ukradł… Nie wiem, ale ja go nie wrobiłam. Proszę, musisz mi uwierzyć.

Nie wiedziałam, dlaczego błagam o to Keenana, ale po tym, co wydarzyło się rano, byłam zdesperowana. Przerażało mnie to, z jaką łatwością poddawałam się Keiranowi i jak na niego reagowałam. Nie powinno mi się podobać to, co mi robił. Keenan nie zlekceważył mnie od razu, co wydało mi się pocieszające. Po chwili jednak spojrzał mi w oczy, westchnął i pokręcił głową.

– Ta decyzja nie należy do mnie, skarbie – stwierdził, wzruszając ramionami, i wszedł do klasy.


Pod koniec lekcji sztuki modliłam się, by ostatnie osiemdziesiąt minut w szkole minęło szybko. Kiedy zobaczyłam Keirana drugi raz tego dnia, natychmiast się zaczerwieniłam. Ostatnio ciągle mi się to zdarzało. Po wejściu do klasy patrzył na mnie długo, gdy ja już siedziałam. Później Keenan znowu odprowadzał mnie do sali, więc dopiero teraz widziałam się z Keiranem. W uszach rozbrzmiał mi dźwięk moich jęków, gdy on siłą zadowalał moje ciało. A potem przypomniałam sobie dotyk jego ust na moim ciele…

Willow właśnie weszła na naszą piątą lekcję, sprawiając wrażenie rozzłoszczonej. Dash wpadł do klasy za nią i wiedziałam już, dlaczego tak wygląda. Wydawało się, że zabrał jej plecak. Ona coś do niego powiedziała i wyciągnęła rękę, ale on pokręcił głową i ruszył w naszym kierunku z jej plecakiem.

 

Dash usiadł po mojej prawej stronie, zostawiając między nami wolne miejsce, na którym położył jej plecak. Rozsiadł się wygodnie i spiorunował Willow spojrzeniem. Ona stała w drzwiach i wyglądała, jakby miała się zaraz rozpłakać. Dlaczego ją dręczył?

Otworzyłam usta, by zjechać Dasha, ale poczułam, że Keiran łapie mnie za kark.

– To nie twoja sprawa – wyszeptał mi do ucha. Gówno prawda! Zignorowałam go i jeszcze raz próbowałam pomóc Willow, ale kiedy zwiększył nacisk na moim karku, zaczęło mi się robić ciemno przed oczami. – Co. Ja. Powiedziałem? – odezwał się wolno i cicho i efekt był bardziej przerażający, niż gdyby wykrzyczał te słowa. Rozluźniłam się na krześle i niechętnie pokiwałam głową. – Grzeczna dziewczynka.

Puścił mój kark i zaczął masować mi szyję kciukami. Wkurzyło mnie to, że mu się poddałam, ale musiałam przyznać, że taki masaż wydał mi się przyjemny. Willow była moją przyjaciółką, ale nie będę mogła jej pomóc, jeśli ona się przede mną nie otworzy – chociaż sprawę mógł komplikować fakt, że sypiała z przyjacielem mojego dręczyciela.

Willow zacisnęła zęby i usiadła z nami, a potem wymamrotała coś o tym, że „niemal została porwana”.

– Daruj sobie takie zachowanie, aniele – zganił ją Dash.

Aniele? Kusiło mnie, by cofnąć daną jej obietnicę i zażądać wyjaśnienia sytuacji między nimi. Pochwyciłam spojrzenie Dasha i zauważyłam, że teraz bawi się kosmykami jej włosów i okręca je na palcu. Posłał mi zarozumiały uśmieszek, a potem zwrócił się twarzą do klasy.

Sheldon obróciła się na krześle w naszą stronę i uśmiechnęła się do Willow.

– Cześć, jestem Sheldon – powiedziała i wyciągnęła do niej rękę. Willow ją ujęła i przedstawiła się. – Czy ty i Dash się spotykacie?

Nie marnowała czasu. Wczoraj zapytała mnie mniej więcej o to samo. Zmrużyłam oczy, zastanawiając się, jakie są jej motywy.

– Nie.

– Jesteśmy przyjaciółmi – dodał Dash.

– Nie w tym życiu.

Sheldon spojrzała na Dasha, swojego bliźniaka, czekając na odpowiedź, bo najwyraźniej nie wierzyła Willow.

– Po prostu spędzamy ze sobą czas – potwierdził ponownie.

Sheldon znowu przyjrzała się Willow, tym razem uważniej, i zauważyła:

– Wow, ale ty jesteś boska. – Powiedziała to bez cienia wstydu, podziwiając Willow. – Masz piękne ciało w kształcie klepsydry.

Willow miała dzisiaj na sobie spódniczkę w czerwono-czarną kratę, ciemnofioletową koszulę i czarne wojskowe buty. Określiłabym ten strój jako grzeczny w porównaniu z tym, co nosiła zazwyczaj. Nawet teraz dostrzegałam pożądanie w oczach Dasha, gdy na nią patrzył.

– Skarbie, lecisz na nią? – zapytał Keenan.

– Totalnie. Och, wow… to moje pierwsze lesbijskie zauroczenie. – Puściła oko do Willow, która się zaśmiała.

Kiedy Willow chciała się do mnie odezwać, napięcie między nami było bardziej wyczuwalne niż przedtem na francuskim, ale musiałam ją spławić. Wcześniej na pewno ktoś nas obserwował. Keiran miał w tej szkole za dużo władzy i nie wahał się z niej korzystać. Piąta lekcja nie skończyła się tak szybko, jak na to liczyłam, a kiedy wyszłam z klasy z Keiranem, jęknęłam mimowolnie. Na korytarzu czekała Anya – natychmiast przypełzła do Keirana i wypięła cycki przy jego ramieniu.

– Keiran, gdzieś ty był? Cały dzień cię nie widziałam – jęknęła.

Na jego twarzy pojawił się błysk irytacji, której nawet nie próbował ukryć.

– Gdzieś – odpowiedział krótko, nie zaszczycając jej nawet spojrzeniem. Skupił się na mnie, a kiedy ona to zauważyła, zgromiła mnie wzrokiem.

– Wiedziałeś, że Lake powtarza wszystkim, że się spotykacie? Żałosne – prychnęła. Nawet nie usiłowałam się bronić i tylko pokręciłam głową, zdziwiona tym, z jaką łatwością wyrzucała z siebie kłamstwa.

Keiran posłał mi uśmiech, po czym oznajmił:

– Ona wie lepiej… wie, że nie spotykam się z nikim. Na razie, Amber.

Rozgniewana Anya zapowietrzyła się, a inni uczniowie skwitowali prychnięciem to, że nazwał ją niewłaściwym imieniem. Odepchnął ją, posłał mi wymowne spojrzenie i ruszył. Podążyłam za nim, czując się jak piesek na kolanka, jak określiła mnie wcześniej Anya.

– Nie zrobiłam tego, wiesz? – stwierdziłam, kiedy już się oddaliliśmy.

– Czego?

– Nie rozpowiadałam, że się spotykamy. Wczoraj Willow mnie o to pytała, ale zanim odpowiedziałam, Anya się wtrąciła, bo podsłuchała naszą rozmowę – wyjaśniłam.

– To nie ma znaczenia. Teraz jesteś moja. Tylko to muszą wiedzieć inni.

– Co to znaczy, że jestem twoja? Ja nie należę do nikogo.

– To, że teraz jesteś ze mną, świadczy o czymś innym.

– Chodzę za tobą, bo jestem do tego zmuszana.

Na chwilę skupił na mnie spojrzenie.

– Naprawdę? – zapytał z zadowoloną miną. Miałam ochotę zetrzeć mu ten arogancki uśmieszek z twarzy jakąś ripostą, ale kontynuował, nim się odezwałam: – Zmuszana czy z własnej woli, i tak należysz do mnie, dopóki z tobą nie skończę.

– A potem co? – zapytałam, bo nie mogłam się powstrzymać.

– Hej, stary – przerwał nam Keenan, który zjawił się znikąd. Nawet nie wiedziałam, że za nami szedł on i Sheldon. – Niedługo musimy zacząć treningi przed rozpoczęciem sezonu. Trzeba zadbać, żebyś wrócił do formy – powiedział podekscytowany.

– Jestem w formie, bo wciąż nie możesz mnie pokonać – odparł Keiran. Keenan zatrzymał się i zaczął wyłamywać sobie knykcie.

– Więc jak chcesz to zrobić?

– Piętnaście minut. Pierwszy, który dobije do dziesięciu punktów.

– O tak. – Keenan się uśmiechnął.

– O nie – jęknęła Sheldon.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?