FactfulnessTekst

Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Factfulness
Factfulness
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 71  56,80 
Factfulness
Audio
Factfulness
Audiobook
Czyta Maciej Więckowski
39 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Dlaczego tak ciężko pozbyć się wyobrażenia o przepaści pomiędzy bogatymi i biednymi?

Myślę, że wynika to z faktu, iż ludzie mają silny instynkt myślenia binarnego, czyli potrzebę dzielenia rzeczy na dwie odrębne grupy, pomiędzy którymi istnieje luka, przepaść. Uwielbiamy dychotomię. Dobry kontra zły. Bohaterowie kontra złe charaktery. Mój kraj kontra reszta świata. Dzielenie świata na dwie odrębne grupy jest łatwe i intuicyjne – robimy to nieustannie, podświadomie – a do tego niesie ze sobą nieco dramatyzmu, ponieważ sugeruje istnienie konfliktu.

Dziennikarze wiedzą, o czym mówię. Często przytaczają historie z konfliktem w tle pomiędzy dwoma przeciwnikami, odmiennymi poglądami czy też grupami. Wolą informować o skrajnej biedzie i miliarderach niż o znajdujących się w większości ludziach, którzy powoli zmierzają ku lepszemu życiu. Dziennikarze są „opowiadaczami”, podobnie jak twórcy filmów dokumentalnych i fabularnych. Ci pierwsi konfrontują ze sobą słabego pracownika i dużą niegodziwą korporację. Ci drudzy prezentują w kinowych hitach walkę dobra ze złem.

Instynkt przepaści sprawia, że widzimy podziały tam, gdzie tak naprawdę istnieje spektrum możliwości, różnicę tam, gdzie istnieje spójność, a konflikt tam, gdzie panuje zgoda. Instynkt ten zajmuje pierwsze miejsce na naszej liście, ponieważ jest niezwykle powszechny i w fundamentalny sposób zniekształca dane. Jeśli dziś wieczorem włączysz wiadomości albo wejdziesz na stronę internetową grupy lobbingowej, zapewne dostrzeżesz historie opowiadające o konfliktach pomiędzy dwoma grupami lub zwroty typu „pogłębiająca się przepaść”.

Jak kontrolować instynkt przepaści

Istnieją trzy znaki ostrzegawcze świadczące o tym, że pesymistyczna historia, którą słyszysz od kogoś (lub którą sam tworzysz) i której głównym tematem jest podział, ma na celu wyzwolić w tobie instynkt przepaści. Nazwijmy je: porównanie średnich, porównanie skrajności i widok z góry.

Porównanie średnich

Proszę wszystkie średnie na świecie, aby nie obrażały się na to, co za chwilę napiszę. Uwielbiam średnie. Stanowią szybki sposób na przekazanie informacji, zwykle bardzo użytecznych. Współczesne społeczeństwo nie mogłoby bez nich funkcjonować. Podobnie jak ta książka. Znajdziecie tutaj wiele średnich. Jednak każde uproszczenie może prowadzić do stereotypów. Podobnie jest ze średnimi. Mogą one wprowadzać w błąd, ponieważ ukrywają rozpiętość (wiele różnych liczb) w jednej liczbie.

Gdy porównujemy dwie średnie, ryzykujemy, że wprowadzimy się w jeszcze większy błąd, ponieważ koncentrując się na różnicy pomiędzy dwoma pojedynczymi liczbami, możemy nie zauważyć nakładających się na siebie rozpiętości liczbowych, które tworzą średnią. W rezultacie widzimy lukę lub przepaść tam, gdzie jej nie ma.

Spójrzmy na dwa (niezwiązane ze sobą) wykresy.


Na wykresie po lewej widać przepaść pomiędzy średnimi wynikami z matematyki mężczyzn i kobiet, którzy od roku 1965 przystąpili do egzaminu SAT2 w Stanach Zjednoczonych. Wykres po prawej pokazuje przepaść pomiędzy średnim dochodem obywateli Meksyku i Stanów Zjednoczonych. Zwróć uwagę na ogromne różnice pomiędzy dwiema liniami na każdym z wykresów. Kobiety kontra mężczyźni. Stany Zjednoczone kontra Meksyk. Według wykresów mężczyźni są lepsi od kobiet z matematyki, a Amerykanie osiągają wyższe dochody od Meksykanów. W pewnym sensie jest to prawda. Tak przynajmniej mówią dane. Ale w jakim sensie? Do jakiego stopnia? Czy wszyscy mężczyźni są lepsi od kobiet? Czy wszyscy obywatele USA są bogatsi od wszystkich obywateli Meksyku?

Przyjrzyjmy się bliżej tym liczbom. Najpierw zmienimy skalę osi pionowej. Pomimo wykorzystania tych samych liczb obraz zmienił się diametralnie. Przepaść prawie zniknęła.



A teraz spójrzmy na te same dane w jeszcze inny sposób. Zamiast analizować średnią ze wszystkich lat, przyjrzyjmy się wynikom z matematyki w konkretnym roku.



Teraz widać niemal wszystkie poszczególne osoby, które złożyły się na tę średnią. Spójrz! Wyniki mężczyzn i kobiet prawie się na siebie nakładają. Większość kobiet ma męskiego odpowiednika, to znaczy mężczyznę, który uzyskał taki sam wynik jak one. Jeśli chodzi o zarobki w Meksyku i Stanach Zjednoczonych, widzimy dwa zbiory liczb nakładające się na siebie, ale tylko częściowo. Analizując dane w ten sposób, możemy wyraźnie zobaczyć, że dwie grupy – mężczyźni i kobiety, Meksykanie i Amerykanie – nie są od siebie odseparowane. Dwa zbiory mają część wspólną. Nie ma żadnej przepaści.

Oczywiście „opowieści o przepaści” mogą być prawdziwe. W Południowej Afryce w czasach apartheidu czarni i biali żyli na różnych poziomach dochodowych i rzeczywiście istniała między nimi przepaść bez części wspólnej. W tym wypadku opowieści o odrębnych grupach jak najbardziej odzwierciedlały rzeczywistość.

Jednak apartheid był dość niezwykłym zjawiskiem. Dużo częściej „opowieści o przepaściach” bywają złudne i wprowadzają niepotrzebny dramatyzm. W większości przypadków nie istnieje podział na dwie odrębne grupy, nawet jeśli wskazują na to dane uśrednione. Niemal zawsze uzyskamy dokładniejszy obraz, jeśli dokopiemy się nieco głębiej i spojrzymy nie tylko na średnie, ale na rozpiętość danych: czyli nie na grupę jako całość, ale na dane dotyczące poszczególnych podmiotów. Wówczas często można zaobserwować, że pozornie odrębne grupy mają części wspólne.

Porównanie skrajności

Instynktownie przyciągają nas skrajne przykłady, ponieważ są łatwe do zapamiętania. Na przykład jeśli skupimy się na braku równowagi na świecie, do głowy mogą nam przyjść doniesienia medialne o głodzie w Sudanie Południowym, które zestawimy z naszym wygodnym życiem. Jeśli myślimy o różnych rodzajach rządów, szybko przychodzi nam na myśl skorumpowana, oparta na opresji dyktatura oraz kontrastujące z nią państwa, takie jak Szwecja, w których istnieje świetnie rozwinięty system opieki społecznej oraz życzliwi biurokraci poświęcający swoje życie na ochronę praw obywatelskich.

Opowieści o przeciwieństwach są wciągające, prowokujące i kuszące – oraz bardzo efektywne w prowokowaniu instynktu przepaści – ale rzadko kiedy pomagają w zrozumieniu świata. Zawsze będą istnieć najbogatsi i najbiedniejsi, zawsze będą istniały najgorsze i najlepsze ustroje. Ale fakt, że skrajności istnieją, niewiele nam mówi. Większość zwykle można odnaleźć pośrodku i to ona nam daje obraz rzeczywistości.

Spójrzmy na przykład na Brazylię, jeden z krajów, w którym występuje największa nierówność społeczna. Dziesięć procent najbogatszych obywateli zarabia 41% dochodu ogółu społeczeństwa. Niepokojące, prawda? Liczba wydaje się zawyżona. Od razu wyobrażamy sobie elitę okradającą pozostałych ludzi ze środków do życia. Media podtrzymują to wrażenie, pokazując bogaczy oraz ich łodzie, konie i ogromne posiadłości. Często są to jednak osoby nie należące do tych 10% najbardziej majętnych, ale do grupy ultrabogatych, którzy stanowią 0,1% społeczeństwa.

Zgadza się, ta liczba jest niepokojąco wysoka. Jednocześnie od wielu lat nie była tak niska.



Statystyki często wykorzystywane są do potęgowania dramatyzmu dla celów politycznych, ale należy pamiętać, że pomagają nam także zrozumieć otaczającą nas rzeczywistość. Spójrzmy na rozkład populacji Brazylii według czterech poziomów dochodowych.



Większość Brazylijczyków wyszła ze skrajnej biedy. Największa liczba obywateli żyje na poziomie 3. To na tym poziomie kupujesz motocykl i okulary do czytania, oszczędzasz pieniądze w banku, aby opłacić szkołę średnią i pewnego dnia kupić pralkę. W rzeczywistości nawet w krajach, w których istnieją duże nierówności społeczne, nie ma przepaści. Większość ludzi znajduje się pośrodku.

Widok z góry

Jak już wspomniałem, jeśli czytasz tę książkę, zapewne żyjesz na poziomie 4. Nawet jeśli mieszkasz w kraju o średnich dochodach, czyli przeciętny dochód plasuje się na poziomie 2 lub 3 (jak na przykład w Meksyku), ty dotarłeś do poziomu 4 i twoje życie pod wieloma względami przypomina życie ludzi na poziomie 4 w San Francisco, Sztokholmie, Rio, Kapsztadzie i Pekinie. To, co w twoim kraju określa się mianem „biedy”, różni się od „skrajnego ubóstwa”. To „relatywna bieda”. Na przykład w Stanach Zjednoczonych ludzie klasyfikowani są jako żyjący poniżej granicy ubóstwa, nawet jeśli żyją na poziomie 3.

W związku z tym kłopoty, z jakimi borykają się osoby z poziomu 1, 2 i 3, są ci zupełnie obce3. Nie są też opisane w pomocny sposób w mass mediach.

 

Największym i najważniejszym wyzwaniem w tworzeniu obrazu świata na podstawie faktów jest zrozumienie, że większość twoich własnych doświadczeń pochodzi z poziomu 4, a doświadczenia „z drugiej ręki” filtrowane są przez środki masowego przekazu, które unikają normalności, a kochają niezwykłe wydarzenia, choć niewiele nam one mówią o otaczającej nas rzeczywistości.

Gdy żyjesz na poziomie 4, wszyscy ludzie z poziomów 3, 2 i 1 mogą wydawać się równie biedni, a znaczenie słowa „ubogi” może stracić jakiekolwiek znaczenie. Nawet człowiek żyjący na poziomie 4 może wydawać się biedny, jeśli na przykład farba ze ścian w jego mieszkaniu odchodzi albo jeździ używanym samochodem. Każdy, kto kiedyś spoglądał w dół z wysokiego budynku, wie, że z tego miejsca trudno jest ocenić różnice wysokości pozostałych zabudowań znajdujących się poniżej. Wszystkie wyglądają na dość niskie. Na tej samej zasadzie ludzie z poziomu 4 zwykle postrzegają świat jako podzielony na dwie grupy: bogaci (na szczycie budynku, tak jak ty) i biedni (gdzieś w dole). To normalne, że spoglądasz w dół i mówisz: „O, oni wszyscy są biedni”. To naturalne, że nie zauważasz różnic pomiędzy ludźmi posiadającymi samochody, motocykle i rowery, ludźmi w sandałach i tymi chodzącymi boso.

Rozmawiałem z osobami z każdego poziomu i zapewniam cię, że dla tych żyjących „na dole”, na poziomie 1, 2 lub 3, te różnice mają ogromne znaczenie. Ludzie zmagający się ze skrajnym ubóstwem na poziomie 1 bardzo dobrze wiedzą, o ile lepsze byłoby ich życie, gdyby ich dzienny dochód wynosił nie jeden, ale cztery dolary, nie mówiąc już o szesnastu dolarach. Ludzie, którzy poruszają się boso, wiedzą, że rower oszczędziłby im mnóstwo czasu i wysiłku, dzięki niemu mogliby szybciej dostać się do miasta na targ oraz osiągnąć dobrobyt i zapewnić sobie lepszą opiekę zdrowotną.

Rozróżnienie na cztery poziomy, które zastąpiło pesymistyczny obraz świata „podzielonego”, jest pierwszą i najważniejszą zasadą sposobu myślenia opartego na faktach, którego nauczysz się z tej książki. Poznałeś je już. To nic trudnego, prawda? Będę posługiwał się tymi czterema poziomami w dalszej części książki w odniesieniu do różnych kwestii, takich jak windy, utonięcia, seks, gotowanie czy nosorożce. Dzięki nim zrozumiesz, jaki jest prawdziwy obraz świata.

Czego potrzeba, by zapolować na stereotypy, złapać je i zastąpić realną wiedzą? Danych. Należy zaprezentować dane i objaśnić kryjącą się za nimi rzeczywistość. Jestem niezwykle wdzięczny za tabele danych opracowywane przez UNICEF, wykresy bąbelkowe oraz Internet. Potrzeba jednak czegoś więcej. Stereotypy znikają, jeśli istnieje równie prosty, ale dokładniejszy sposób myślenia, który może je zastąpić. Taki jest właśnie cel wprowadzenia podziału na cztery poziomy.

Factfulness – otwórz oczy na fakty


Idea factfulness to… innymi słowy rozpoznawanie historii o głębokich różnicach i pamiętanie, że za ich przyczyną powstaje obraz dwóch grup, między którymi istnieje przepaść. Rzeczywistość często nie jest spolaryzowana. Zwykle większość znajduje się gdzieś pośrodku, tam, gdzie spodziewamy się przepaści.

Aby kontrolować instynkt przepaści, szukaj większości.

• Uważaj na porównania średnich. Gdybyś mógł przyjrzeć się rozpiętości liczbowej, zapewne odnalazłbyś część wspólną obu grup. Najprawdopodobniej nie ma żadnej przepaści.

• Uważaj na porównania skrajności. We wszystkich grupach, obejmujących kraje czy też ludzi, część z nich znajduje się na szczycie, a część na dole. Różnica jest czasami bardzo diametralna, ale nawet w takich przypadkach większość zwykle znajduje się pomiędzy skrajnościami, pośrodku, tam, gdzie rzekomo istnieje przepaść.

• Widok z góry. Pamiętaj, patrzenie z góry zniekształca obraz. Wszystko wówczas wygląda na równie małe, choć w rzeczywistości jest inaczej.

Rozdział drugi
Instynkt pesymizmu

O tym, jak w pewnym sensie urodziłem się w Egipcie i czego o świecie może nauczyć nas noworodek w inkubatorze


Z którym stwierdzeniem zgadzasz się najbardziej?

◻   A   sytuacja na świecie się poprawia,

◻   B   sytuacja na świecie się pogarsza,

◻   C   sytuacja na świecie pozostaje bez zmian.

Wydostać się z rowu

Pamiętam, że nagle znalazłem się do góry nogami. Pamiętam mrok, zapach moczu i problemy z zaczerpnięciem powietrza, ponieważ moje nozdrza i usta wypełniały się błotem. Pamiętam, że gdy próbowałem się odwrócić do pozycji pionowej, zapadałem się jeszcze bardziej w lepkim płynie. Pamiętam, że wyciągnąłem ręce za plecami, próbując desperacko sięgnąć trawy, aby się na czymś podciągnąć. Nagle ktoś złapał mnie za kostki i pomógł mi się wydostać. Następnie babcia włożyła mnie do dużej miski stojącej na kuchennej podłodze i delikatnie umyła w gorącej wodzie, która przeznaczona była na naczynia. Pamiętam zapach mydła.

To moje najwcześniejsze wspomnienie z dzieciństwa, które mogło być moim ostatnim. Dotyczy dnia, w którym uratowano mnie w wieku lat czterech z rowu ściekowego, biegnącego przed domem mojej babci. Rów napełniony był po brzegi mieszaniną deszczu, który spadł poprzedniej nocy, oraz ścieków z miasteczka zamieszkanego głównie przez pracowników fabryki. Coś w rowie przykuło moją uwagę i gdy stanąłem na jego krawędzi, pośliznąłem się i poleciałem głową w dół. Moich rodziców nie było w pobliżu, aby mnie pilnować. Mama leżała w szpitalu z powodu gruźlicy, a ojciec pracował dziesięć godzin dziennie.

W dni powszednie mieszkałem u dziadków. W soboty tata sadzał mnie na bagażniku roweru i jechaliśmy do szpitala, robiąc po drodze dla zabawy wielkie koła oraz ósemki. Patrzyłem, jak mama stoi na balkonie na trzecim piętrze i kaszle. Tata tłumaczył mi wówczas, że gdybyśmy weszli do środka, też byśmy zachorowali. Machałem do mamy, a ona odpowiadała mi tym samym. Widziałem, że coś do mnie mówi, ale jej głos był zbyt cichy i słowa zagłuszał wiatr. Pamiętam, że zawsze próbowała się do mnie uśmiechać.

Megastereotyp: „Sytuacja na świecie się pogarsza”

Ten rozdział poświęcony jest instynktowi pesymizmu – tendencji do dostrzegania zła częściej niż dobra. Instynkt ten leży u podstaw drugiego megastereotypu.

„Jest coraz gorzej” – to stwierdzenie dotyczące świata, które słyszę najczęściej. Rzeczywiście na świecie dzieje się wiele złego.

Od zakończenia drugiej wojny światowej liczba ofiar wojennych spadała, lecz po wybuchu wojny w Syrii trend się odwrócił. Poza tym coraz częściej dochodzi do aktów terroryzmu. (Wrócimy do tego tematu w rozdziale czwartym.)

Zbyt intensywne połowy oraz pogorszenie się jakości wód w morzach budzą niepokój. Lista martwych obszarów w oceanach oraz gatunków zagrożonych nieustannie się wydłuża.

Lodowce topnieją. Poziom mórz w ciągu najbliższych 100 lat podniesie się najprawdopodobniej o metr. Bez wątpienia winne są gazy cieplarniane, które ludzie wpompowali do atmosfery, a które przez długi czas nie ulegną rozproszeniu, nawet jeśli ograniczymy ich emisję.

Załamania na amerykańskim rynku nieruchomości w 2008 roku nie przewidział żaden organ nadzoru. Spowodowane było ono iluzją bezpieczeństwa, jaką dawały abstrakcyjne inwestycje, których prawie nikt nie rozumiał. System nadal pozostaje równie zagmatwany jak kiedyś i podobny kryzys może się wydarzyć ponownie. Choćby jutro.

Jeśli chcemy, aby na naszej planecie zapanowały stabilizacja finansowa i pokój, jeśli chcemy ochronić zasoby naturalne, nie możemy zapomnieć o jednym – międzynarodowej współpracy zbudowanej na jednakowym rozumieniu świata na podstawie faktów. Obecny brak wiedzy o świecie jest zatem najpoważniejszym problemem.

Nieustannie słyszę negatywne opinie. Pewnie myślicie, że spotykam się tylko z ponurakami. Postanowiliśmy to sprawdzić.

W 2016 roku ludziom z 30 państw zadaliśmy pytanie, które znajduje się na początku tego rozdziału: „Czy według ciebie sytuacja na świecie poprawia się, pogarsza czy pozostaje bez zmian?”. Oto jakich odpowiedzi udzielili.

Nigdy nie ufam danym w stu procentach i wy także nie powinniście. Zawsze istnieje cień niepewności. W tym wypadku powiedziałbym, że liczby oddają mniej więcej prawdę, ale nie powinieneś wyciągać zbyt pochopnych wniosków na podstawie niewielkich różnic. (A tak przy okazji, oto dobra zasada dotycząca statystyk: nie wyciągajcie pochopnych wniosków, jeśli różnice są mniejsze niż powiedzmy 10%.) Ogólny obraz jest jednak wyraźny. Większość ludzi uważa, że sytuacja na świecie się pogarsza. Nic dziwnego, że czujemy się zestresowani.


Statystyki zamiast terapii

Łatwo śledzić negatywne doniesienia ze świata. Trudniej znaleźć informacje na temat pozytywnych aspektów, to znaczy miliardów zmian na lepsze, o których nie wspomina się w mediach. Nie zrozumcie mnie źle, nie mówię o jakichś trywialnych pozytywnych wiadomościach, które mają stanowić przeciwwagę dla tych złych. Mam na myśli fundamentalne postępy, które zmieniają świat, ale nie trafiają do programów informacyjnych, ponieważ zachodzą zbyt wolno, są zbyt fragmentaryczne lub zbyt mało istotne, gdy rozpatruje się je pojedynczo. Mam na myśli tajemniczy, zachodzący po cichu postęp ludzkości.

Podstawowe fakty na temat pozytywnych zmian na świecie są tak mało znane, że jestem zapraszany na konferencje i spotkania korporacyjne na całym świecie, aby o nich opowiadać. Czasami moje wykłady określane są mianem „inspirujących”, a wiele osób twierdzi, że mają działanie pokrzepiające. Choć nie taka była moja intencja, to logiczne. Podczas wykładów pokazuję głównie oficjalne dane ONZ. Gdy ludzie mają obraz świata, który jest gorszy od rzeczywistości, dane statystyczne mogą pomóc im poczuć się lepiej. Informacja, że świat jest lepszy, niż ci się wydaje, jest pocieszająca i inspirująca. Oto nowa pigułka szczęścia, całkowicie darmowa i dostępna online!

Skrajne ubóstwo

Spójrzmy najpierw na tendencje dotyczące skrajnej biedy.

Pytanie numer 3

W ciągu ostatnich 20 lat liczba ludzi żyjących w skrajnym ubóstwie…?

◻   A   uległa niemal podwojeniu,

◻   B   pozostała na tym samym poziomie,

◻   C   zmniejszyła się prawie o połowę.

Poprawna odpowiedź to C. Przez ostatnie 20 lat liczba ludzi żyjących w skrajnej biedzie zmniejszyła się niemal o połowę. Niestety niecałe 10% respondentów, którzy brali udział w naszych ankietach internetowych przeprowadzonych w wielu krajach, znało poprawną odpowiedź.

Pamiętasz cztery poziomy dochodowe z rozdziału pierwszego? W roku 1800 około 85% ludzkości żyło na poziomie 1, w skrajnej biedzie. Na całym świecie ludzie zwyczajnie nie mieli wystarczającej ilości jedzenia. Większość szła spać głodna kilka razy w roku. W Wielkiej Brytanii i przynależnych jej koloniach dzieci musiały zarabiać na jedzenie, a przeciętne dziecko w Zjednoczonym Królestwie zaczynało pracę zarobkową w wieku dziesięciu lat. Jedna piąta obywateli Szwecji, w tym wielu moich krewnych, uciekła przed głodem do Stanów Zjednoczonych, a jedynie 20% powróciło. Gdy plony są niewystarczające i twoi krewni, przyjaciele oraz sąsiedzi umarli z głodu, co robisz? Uciekasz. Emigrujesz. Jeśli oczywiście masz taką możliwość.

Na poziomie 1 zaczynała cała ludzkość. Tak wyglądało życie większości populacji do roku 1966. Do tego czasu skrajna bieda była regułą, a nie wyjątkiem.



Na wykresie powyżej widać, że od 1800 roku liczba osób żyjących w skrajnej biedzie spada. Spójrzmy na ostatnie 20 lat. Liczba ta maleje najszybciej w historii.

W 1997 roku 42% populacji Indii i Chin żyło w skrajnym ubóstwie. W roku 2017 w Indiach ta liczba zmalała do 12%, co oznaczało, że w porównaniu z sytuacją sprzed 20 lat z powodu ubóstwa cierpiało 270 milionów ludzi mniej. W tym samym czasie w Chinach liczba ta spadła do zdumiewającego poziomu – 0,7%, co oznaczało, że kolejne pół miliarda ludzi przekroczyło ten istotny próg. Tymczasem w Ameryce Łacińskiej liczba osób żyjących w skrajnej biedzie spadła z 14% do 4% – kolejne 35 milionów ubogich ludzi mniej. Choć wszystkie dane szacunkowe dotyczące ubóstwa są dość niepewne, gdy zmiana jest tak znaczna, bez wątpienia dzieje się coś wielkiego.

 

W jakim byłeś wieku 20 lat temu? Na chwilę zamknij oczy i przypomnij sobie siebie z tamtych czasów. Jak bardzo zmienił się twój świat? Bardzo? Niewiele? Oto jak bardzo zmienił się świat w ogóle: jeszcze 20 lat temu 29% populacji żyło w skrajnej biedzie, teraz ta liczba wynosi 9%. W dzisiejszych czasach niemal wszystkim udało się wydostać z piekła ubóstwa. Źródło ludzkiego cierpienia niedługo zostanie wyeliminowane. Powinniśmy zaplanować przyjęcie z tej okazji! I to huczne! Mówiąc „my”, mam na myśli „ludzkość”!

A mimo to wśród ludzi panuje przygnębienie. W naszej telewizji na poziomie 4 nadal widzimy ludzi skrajnie ubogich. Mamy więc wrażenie, że nic się nie zmieniło. Lecz tak naprawdę miliardy ludzi uciekło przed nędzą, stało się konsumentami i producentami na światowym rynku, miliardom ludzi udało się przeskoczyć z poziomu 1 na 2 lub 3, a ludzie z poziomu 4 tego nie zauważyli.

Pytanie numer 4

Jaka jest obecnie średnia długość życia na świecie?

◻   A   50 lat,

◻   B   60 lat,

◻   C   70 lat.

Ukazanie przyczyn zgonów oraz cierpienia w jednej liczbie jest niemożliwe. Średnia długość życia może nam jednak wiele powiedzieć. Każda śmierć dziecka, przedwczesny zgon z powodu klęsk żywiołowych lub spowodowanych przez człowieka, każda matka umierająca podczas porodu i każdy człowiek w podeszłym wieku wiodący długie życie znajdują odzwierciedlenie w tej liczbie.

W 1800 roku, gdy w Szwecji ludzie umierali z głodu, a brytyjskie dzieci pracowały w kopalniach węgla, średnia długość życia na świecie wynosiła mniej więcej 30 lat. Tak było od początku dziejów ludzkości. Spośród wszystkich dzieci około połowa umierała jeszcze w dzieciństwie. Większość tych, która przeżywała, umierała pomiędzy pięćdziesiątym a siedemdziesiątym rokiem życia. Średnia wynosiła więc około 30 lat. Nie oznacza to, że większość ludzi dożywała jedynie tego wieku. To tylko wynik uśredniony, a przy nich zawsze musimy uważać i pamiętać o rozpiętości liczbowej.

Przeciętna długość życia na świecie wynosi obecnie 70 lat. A właściwie to jest jeszcze wyższa, bo 72 lata. Oto wyniki naszej ankiety.



To jedno z tych pytań, w przypadku których im lepiej jesteś wykształcony, tym większą niewiedzą się wykazujesz. W większości krajów, w których przeprowadzaliśmy ankietę, przedstawiciele opinii publicznej uzyskiwali wynik niewiele lepszy od szympansów. (Szczegółowe wyniki poszczególnych państw znajdują się w załączniku.) Ale wśród lepiej wykształconych słuchaczy najczęściej wybierano odpowiedź 60 lat. Byłaby ona prawidłowa, gdyby pytanie zadano w 1973 roku (był to rok, w którym 200 000 ludzi zmarło w Etiopii z powodu głodu). Jednak zadaliśmy je teraz, ponad 40 lat później. Świat poszedł z postępem. Obecnie ludzie żyją średnio 10 lat dłużej. Od zawsze walczyliśmy o przetrwanie naszych rodzin i w końcu odnosimy sukcesy na tym polu.



Gdy pokazuję ten niezwykły wykres, ludzie często pytają: „Dlaczego kilkadziesiąt lat temu doszło do nagłego spadku średniej?” i pokazują na rok 1960. Jeśli jeszcze tego nie wiesz, nadarza się dla mnie idealna okazja, aby zaatakować stereotyp o pogarszającej się sytuacji na świecie.

Na wykresie przedstawiającym średnią długość życia zanotowano spadek w 1960 roku, ponieważ wówczas w Chinach z powodu najprawdopodobniej największej klęski głodu wywołanej przez człowieka zmarło od 15 do 40 milionów ludzi – nikt nie zna dokładnej liczby.

Zbiory w Chinach w 1960 roku były mniejsze, niż zaplanowano, z powodu złej pogody oraz złego doradztwa rządowego na temat efektywniejszej uprawy ziemi. Lokalne samorządy nie chciały wykazywać złych wyników, więc skonfiskowano całą żywność i przesłano ją do rządu centralnego. Nic nie zostało. Rok później zszokowani inspektorzy opisywali akty kanibalizmu oraz zwłoki leżące wzdłuż dróg. Rząd zaprzeczał, jakoby ich centralne planowanie poniosło klęskę, a katastrofalne w skutkach wydarzenia trzymane były w tajemnicy przez rząd chiński przez 36 lat. Dopiero w 1996 roku ich opis w języku angielskim obiegł cały świat. (Zastanów się, czy w obecnych czasach jakikolwiek rząd byłby w stanie utrzymać w tajemnicy śmierć 15 milionów ludzi?)

Nawet jeśli Chiny przyznałyby się przed światem do tej tragedii, Światowy Program Żywieniowy – który obecnie przekazuje żywność do najbardziej potrzebujących miejsc – nie uratowałby tych ludzi. Powołano go bowiem do życia dopiero w 1961 roku.

Przeświadczenie o pogarszającej się sytuacji na świecie można szybko zweryfikować, gdy porównamy teraźniejszość z przeszłością. Nie powinniśmy umniejszać tragedii spowodowanych przez susze czy głód. Jednak wiedza o klęskach, które wydarzyły się w przeszłości, powinna pomóc nam zrozumieć, że świat stał się dużo bardziej transparentny, a udzielanie pomocy na poziomie globalnym stało się dużo łatwiejsze.

Urodziłem się w Egipcie

Mój rodzinny kraj, Szwecja, znajduje się teraz na poziomie 4 i jest jednym z najbogatszych i najzdrowszych państw na świecie. (Jeśli kraj znajduje się na poziomie 4, oznacza to, że właśnie na tym poziomie żyje przeciętny obywatel, a nie wszyscy Szwedzi. Pamiętaj, średnie ukrywają rozpiętość liczbową.) Ale nie zawsze tak było.

Teraz pokażę ci mój ulubiony wykres. Jego kolorowa wersja znajduje się na wewnętrznej stronie przedniej okładki. Nazywam go „Wykresem zdrowia na świecie”. Przypomina mapę świata, na której naniesione zostały dane dotyczące wskaźników zdrowotnych i zamożności krajów. Podobnie jak w przypadku wykresu bąbelkowego w poprzednim rozdziale, każda bańka to jedno państwo, a jej rozmiar odpowiada wielkości populacji. Tym razem biedniejsze kraje znajdują się po lewej stronie, a te bogatsze po prawej; natomiast im wyższy wskaźnik zdrowotny, tym wyżej państwo znajduje się na wykresie.

Zauważ, że nie ma dwóch odrębnych grup. Świat nie jest podzielony na dwie części. Na każdym poziomie znajdują się jakieś kraje. Od tych biednych z niższym wskaźnikiem zdrowotnym w dolnym lewym rogu, po te bogate i zdrowsze w górnym prawym rogu. Tam właśnie dotarła Szwecja. Natomiast większość państw zajmuje przestrzeń pośrodku.

To, co zamierzam powiedzieć, jest naprawdę ekscytujące.

Ślady niewielkich bąbelków pokazują, jak zmieniał się wskaźnik zdrowotny i zamożności w Szwecji, począwszy od roku 1800. Cóż za wspaniały postęp! Zaznaczyłem kilka państw, które w 2017 roku znajdowały się na tym samym poziomie, co Szwecja w przełomowych momentach w swojej historii.



Rok 1948 był niezwykle ważny. Kilka lat wcześniej doszło do zakończenia drugiej wojny światowej, a Szwecja zdobyła mnóstwo medali podczas Zimowej Olimpiady. To także rok mojego urodzenia. Szwecja, w jakiej przyszedłem na świat, znajdowała się na tym samym miejscu pod względem dobrobytu i zdrowia, co dzisiejszy Egipt. To znaczy, w samym środku poziomu 3. Warunki życia w latach pięćdziesiątych XX wieku w Szwecji przypominały te panujące w Egipcie lub w innych krajach będących dzisiaj na poziomie 3. Kanały ściekowe nadal były nieogrodzone i dość często dochodziło do utonięć dzieci w pobliżu domów. Na poziomie 3 rodzice pracują ciężko z dala od dzieci, a rząd nie wprowadził jeszcze nakazu ogradzania zbiorników wodnych.

W ciągu mojego życia Szwecja poczyniła ogromny postęp. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku przeszliśmy od poziomu, na którym teraz znajduje się Egipt, na poziom obecnej Malezji. W 1975, w roku, w którym urodzili się Anna i Ola, Szwecja, podobnie jak teraz Malezja, miała przejść na poziom 4.

Cofnijmy się w czasie. W 1921 roku, gdy na świecie pojawiła się moja matka, Szwecja znajdowała się w tym samym miejscu, co dzisiejsza Zambia – czyli na poziomie 2.

Moja babka pochodziła z Lesotho. Gdy w roku 1891 przyszła na świat, Szwecja było się w miejscu, które obecnie zajmuje to afrykańskie państwo. Jest to kraj z najkrótszą średnią życia na Ziemi, znajduje się pomiędzy poziomem 1 i 2, czyli na granicy skrajnego ubóstwa. Moja babka przez całe dorosłe życie ręcznie prała ubrania swojej dziewięcioosobowej rodziny. Jednak z upływem kolejnych lat doświadczała cudu rozwoju, gdy zarówno ona, jak i Szwecja osiągnęły poziom 3. Pod koniec życia miała w domu kran z zimną wodą i prowizoryczną toaletę zrobioną z wiadra w piwnicy. Był to luksus w porównaniu z warunkami, w jakich żyła w dzieciństwie, nie mając dostępu do bieżącej wody. Wszyscy moi dziadkowie potrafili pisać i liczyć, ale nie byli wykształceni na tyle, aby czytać dla przyjemności. Nie mogli mi czytać książek dla dzieci ani pisać listów. Żadne z nich nie ukończyło więcej niż cztery klasy. Szwecja w czasach moich dziadków osiągnęła ten sam poziom alfabetyzacji, co Indie – także na poziomie 2 – w dzisiejszych czasach.

Moja prababcia urodziła się w 1863 roku, gdy średni dochód Szwecji znajdował się na poziomie obecnego Afganistanu (poziom 1). Oznacza to, że większość obywateli żyła wówczas w skrajnej biedzie. Prababka opowiadała swojej córce, mojej babci, jak zimne było klepisko w zimie. Jednak w obecnych czasach ludzie w Afganistanie i innych krajach na poziomie 1 żyją znacznie dłużej niż Szwedzi w 1863 roku. Wynika to z faktu, iż większość ludzi ma dostęp do podstawowych udogodnień technicznych, które znacznie poprawiają jakość ich życia. Posiadają foliowe torby do przechowywania i transportowania jedzenia, plastikowe wiadra do przynoszenia wody i mydło, które zabija zarazki. Większość ich dzieci poddano szczepieniom. Żyją średnio o 30 lat dłużej niż Szwedzi z XIX wieku na poziomie 1. Oto jak bardzo zmieniło się życie ludzi nawet na najniższym poziomie.

Twój kraj także przeszedł ogromne zmiany. Choć nie wiem, gdzie mieszkasz, jestem o tym głęboko przekonany, ponieważ w ciągu ostatnich 200 lat w każdym kraju na świecie poprawiła się średnia długość życia. Tak naprawdę niemal we wszystkich państwach doszło do postępu pod wieloma względami4.

32 zmiany na lepsze

Czy nadal uważasz, że sytuacja na świecie się pogarsza? Jeśli tak, to szykuj się na niezwykłe spotkanie z danymi. Zamierzam ci pokazać 32 zmiany na lepsze.

2SAT – ustandaryzowany test dla uczniów szkół średnich w USA badający kompetencje i wiedzę przedmiotową (przyp. tłum.).
3Oczywiście jeśli żyjesz na poziomie 4, ale masz krewnych na poziomie 2 lub 3, zapewne wiesz, jak wygląda ich życie. Możesz wówczas pominąć ten fragment.
  Możesz śledzić postęp swojego kraju – lub każdego innego – korzystając z ogólnie dostępnego narzędzia, które służy nam do tworzenia naszych wykresów bąbelkowych. Odwiedź stronę www.gapminder.org/tools.