Aleksander I

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

ROZDZIAŁ VI

OJCIEC I SYN

Na wielkim dworze cesarzowej czyniono zakłady, co się stanie z Pawłem i Aleksandrem, kiedy mateczka zamknie oczy. Wszystkie środki w walce o wielki spadek uchodziły za dozwolone, tragedia ropszańska mogła się powtórzyć, czego obawiał się też Aleksander. Katarzyna, omijając syna w sukcesji na rzecz Aleksandra, zasiewała w sercu Pawła straszliwe ziarno. W poufnej rozmowie z wnukiem, jak się okazało ostatniej, zapewniała go, że nie odda tronu „kapralowi” (Pawłowi). Carewicz usłyszał o jej pośmiertnej woli: korona była przeznaczona dla niego! Katarzyna pokazała mu dokument sukcesyjny podpisany przez nią i przez trzech wtajemniczonych świadków[1]. Czy liczyła na bezkrwawy przewrót? Czy wszystko dobrze zaplanowała, aby wyeliminować współzawodnictwo syna z ojcem, aby nie było podejrzeń, że jej wnuk uczestniczył w spisku dworskim, choćby nawet w imię najbardziej szlachetnych celów? Co powiedzą władcy innych państw? Czy zmiana na tronie będzie dostateczną gwarancją kontynuacji jej dzieła? Co się stanie z Rosją, jeżeli na tronie zasiądzie „szaleniec”, jak niepochlebnie wyrażali się o Pawle jego krajowi i zagraniczni wrogowie? Austriacki poseł książę Charles Joseph de Ligne pisał wprost, że „samotnik” Paweł, pozbawiony przyjaciół i znienawidzony przez poddanych, oszaleje[2]. Obawiał się Pawła dwór cesarzowej, przywykły do zabaw i intryg. Syn Katarzyny mógł zburzyć napędzany własną pragmatyką dworski porządek, utrwalony przez trzydzieści lat rządów wielkiej imperatorowej. Słynne powiedzenie cesarzewicza: „Zrobię z ciebie człowieka” powszechnie wywoływało dreszcz grozy.

Paweł wiedział, że matka nie pozwoli mu rządzić samodzielnie. Mógł się spodziewać najgorszego – otrucia bądź prób uśmiercenia go w inny sposób. Również Katarzyna obawiała się przewrotu, który mogli przeprowadzić stronnicy jej syna. Usunęła ich z gwardii i uczyniła to tak dyskretnie, że nie padł na nią nawet cień podejrzenia. Największą ofiarą rodzinno-politycznej walki okazał się Aleksander i właśnie o niego i przeciw niemu toczył się bój między matką a synem. W niedzielę 2 listopada 1796 roku imperatorowa po raz ostatni wystąpiła publicznie. Przez pewien czas pozostawała w sali tronowej Pałacu Zimowego, gdzie francuska malarka dworska Louise-Élisabeth Vigée-Lebrun wystawiła naturalnej wielkości portret Elżbiety Aleksiejewny, podziwiany przez wszystkich. Potem cesarzowa wydała uroczysty obiad, na którym wśród zaproszonych gości byli Aleksander z żoną. Wieczorem babka poprosiła wnuka, aby udał się do teatru na spektakl nowej opery włoskiej, a ją ponownie odwiedził za dwa dni.

Wtorkowy wieczór 4 listopada Aleksander spędził na balu u Czartoryskiego. Następnego dnia nabierał sił, spacerując po bulwarach nad Newą, w pobliżu domu, w którym podczas nocnej hulanki oddawał się miłostkom. Tam znalazł go goniec od Nikołaja Iwanowicza Sałtykowa i wezwał do natychmiastowego przybycia do Pałacu Zimowego. Okazało się, że imperatorowa doznała ataku apopleksji. Zabiegi lekarzy o uratowanie jej życia nie dawały nadziei. Aleksandrowi jednak nie pozwolono wejść do sypialni babki aż do czasu przybycia Pawła. Ludzie znający ostatnią wolę umierającej obawiali się, że Aleksander może ogłosić się carem, co oznaczałoby zamach stanu. Godziny wyczekiwania na dopuszczenie carewicza do łoża Katarzyny i na przyjazd wielkiego księcia były pełne dramatyzmu. Nasuwało się pytanie, jak zachowa się gwardia. Temu, kto jako pierwszy odważyłby się sięgnąć po najwyższą władzę, należało złożyć przysięgę i zdobyć jego serce.

Po kilku godzinach oczekiwania i kłótni z Sałtykowem Aleksander wszedł do sypialni cesarzowej. Leżała na materacach na podłodze i rzęziła. Były to jedyne odgłosy wśród przejmującej ciszy. Carewicz gościł tam krótko i wyszedł wstrząśnięty.

Katarzyna żyła jeszcze trzydzieści sześć godzin i były to godziny walki o jej dziedzictwo. Dwór wiedział, że z chwilą śmierci opiekunki i kochanki jej protegowani i ulubieńcy spadną ze szczytów potęgi w nicość. Dla wielu była to ostatnia okazja do zatarcia śladów, które zatarte być powinny, aby uniknąć kompromitacji i skandalu. Grupę osób wtajemniczonych najbardziej bulwersowały prywatne papiery Katarzyny. Jak zareaguje Paweł, gdy je przeczyta? Czego się mógł spodziewać? Czy z woli Katarzyny Aleksander wydrze mu koronę? Czy zapewnienia Aleksandra, że odrzucił złożoną mu przez Katarzynę ofertę tronu, mogły uspokoić ojca?[3]

Kilku wpływowych dworzan wysłało własnych posłańców do Gatczyny. Każdy chciał być pierwszy, każdy chciał być przy Pawle w godzinie próby[4]. Aleksander posłał hrabiego Fiodora Wasiljewicza Rostopczina. Ale Paweł najbardziej przeraził się hrabiego Nikołaja Aleksandrowicza Zubowa, brata Płatona. Na wieść o nieoczekiwanym wysłanniku Paweł pomyślał, że zostanie zabity albo aresztowany, że padł ofiarą spisku Aleksandra, braci Zubowów bądź jakiejś innej dworskiej koterii. Braci Zubowów wszyscy się bali. Paweł lękał się Płatona tak bardzo, że schlebiał mu, choć ten traktował go wyniośle i arogancko[5]. „Ilu Zubowów przyjechało?” – spytał teraz. „Jeden” – odpowiedziała ochrona. Paweł przeżegnał się i kazał wpuścić wysłannika. Słowa Nikołaja uspokoiły wielkiego księcia. Powiadomił on go o stanie, w jakim znajduje się jego matka. O godzinie ósmej wieczorem Paweł przybył do Pałacu Zimowego. Synowie oczekiwali ojca ubrani w mundury gatczyńskie (pruskie). Zadziwili wszystkich, Katarzyna bowiem zabroniła noszenia tych uniformów poza Gatczyną i Pawłowskiem. Po tej mundurowej demonstracji lojalności wobec ojca następnego dnia wystąpili w mundurach rosyjskich. Paweł nie użył władzy, jaką już posiadał, nie ogłosił się cesarzem. Czekał, aż matka wyda ostatnie tchnienie.

Katarzyna zmarła 6 (17) listopada o godzinie dziewiątej wieczorem. Tajny radca dworu hrabia Aleksandr Nikołajewicz Samojłow nie krył wzruszenia. Oznajmił: „Łaskawi państwo! Imperatorowa Katarzyna umarła, a gosudar’ Paweł Pietrowicz zgodził się wstąpić na tron wszechrosyjski”. Żałobnicy padli na kolana. Aleksander się rozpłakał. Paweł natychmiast udał się do gabinetu zmarłej. Biezborodko poszedł za nim. Otwarto szkatułkę umieszczoną w stole. Paweł wyjął pakiet dokumentów. Były tam prywatne listy imperatorowej do najważniejszych osób w państwie i do jej faworytów. Wśród papierów znajdował się zeszyt z napisem „Mojemu synowi po mojej śmierci”. Paweł uważnie go przeczytał, zbladł i wydarł kilka kartek. Biezborodko, widząc zdenerwowanie Pawła, wskazał ręką kominek. Paweł wrzucił papiery do ognia. Drugi pakiet, przewiązany czarną wstęgą i zatytułowany „Otworzyć w Senacie po mojej śmierci”, otworzył drżącymi rękoma i zadumał się. Niewiele tam było napisane, niemniej przeszył go zimny dreszcz. Biezborodko poprosił Pawła, aby się ogrzał przed kominkiem. Wielki książę zrozumiał sugestię starego dyplomaty, wtajemniczonego w największe sekrety cesarzowej. Dokument wrzucił do ognia. Biezborodko miał na tyle doświadczenia i rozsądku, aby rozumieć, że racja stanu i racja dynastii wymagały zniszczenia tajnych dokumentów. „Ten człowiek jest dla mnie darem Bożym” – powiedział wzruszony Paweł hrabiemu Rostopczinowi[6].

Co zawierały papiery? Czy był to testament Katarzyny i podział jej spuścizny? Czy wydziedziczyła w nich syna, oddając sukcesję wnukowi? Czy korzystająca z pełni życia, zmieniająca kochanków i oficjalnych faworytów cesarzowa ujawniła biologicznego ojca Pawła? A może zanotowała prawdę o śmierci Piotra III, rehabilitując niektórych sprawców carobójstwa? Ogień pochłonął wielką tajemnicę familii. O treści przeczytanych dokumentów Paweł nigdy nie wspominał[7].

Teraz w wielkim kapeluszu na głowie i z laską w ręce wrócił do sali żałobnej, w której zebrali się rodzina cesarska i dwór. Głośno powiedział: „Jestem waszym carem. Dawać popa”. Przerwano panichidę. Paweł, jego żona i ich dzieci ucałowali zimne ręce zmarłej i udali się do pałacowej cerkwi, gdzie odbyła się ceremonia składania przysięgi. Przewodniczył metropolita Gawriił. Jako pierwszą do złożenia przysięgi wierności Paweł wezwał Marię Fiodorownę, a po niej Aleksandra. Ojciec podszedł do syna i zmusił go do dodania do zwyczajowej roty przysięgi słów: „I przysięgam nie dokonywać zamachu na gosudaria i rodzica mojego”[8]. O godzinie drugiej w nocy zakończyła się ceremonia przysięgowa. Cesarz ogłosił, że następcą tronu jest Aleksander. Awansował go z carewicza na cesarzewicza. Nikt nie miał już złudzeń, że Paweł dobrowolnie ustąpi na rzecz syna. Dla Aleksandra rozpoczynał się czas, kiedy będzie się coraz bardziej przyzwyczajał do wielkiej gry politycznej, w której stawką i wygraną był tron.

Zapłakany Płaton Zubow padł do stóp Pawła, objął jego wysokie buty (botforty) i błagał o litość. Cesarz go odepchnął i uderzył laską. Polecił Aleksandrowi przeglądnąć korespondencję znienawidzonego faworyta Katarzyny. Kompromitujących materiałów nie znaleziono – jeżeli jakieś były, Zubow zdążył je zniszczyć. Wiedział o planach cesarzowej wobec wnuka, znał kulisy wielu spraw. Nie można go było pochopnie odsunąć od dworu ani pozbawić nadanych mu bogactw[9]. Był ciągle zbyt potężny.

Przy łożu zmarłej rozegrała się scena pojednania ojca z synem, umocnienia przyjaźni z ulubieńcem Pawła Aleksiejem Andriejewiczem Arakczejewem. Ten ostatni tak się spieszył ze swego majątku do Petersburga, że nie zważając na listopadowy mróz, nie założył futra i przybył w samej koszuli zbryzganej brudnym śniegiem. Aleksander dał mu swoją czystą. Potem przez całe życie Arakczejew chronił tę koszulę jak relikwię, a przed śmiercią prosił, aby go w niej pochowano.

Paweł miał wiele uznania dla wiernych sług. A takim był Arakczejew. Nowy cesarz chciał zjednać sobie sympatię i lojalność syna, a nade wszystko zapewnić sobie nad nim kontrolę. Arakczejew okazał się dla Aleksandra skuteczną „przynętą”, cesarzewicz bowiem przywiązał się do niego. W chwili przejęcia władzy Paweł przyjął ich obu, złączył ich ręce i poprosił, aby byli przyjaciółmi i wiernie mu służyli[10]. Dla Aleksandra była to groźna przestroga. Znakomity administrator o niesłychanej sile charakteru okazał się zresztą skutecznym obserwatorem cesarzewicza. Paweł bowiem poruczył Arakczejewowi inwigilowanie syna i kazał sobie donosić o wszystkim.

 

Przygotowujący się do przejęcia władzy cesarz swoje bezpieczeństwo powierzył Aleksandrowi, któremu miał pomagać, a w istocie go kontrolować, właśnie Arakczejew. Aleksander objął dowództwo wojskowe nad strażami wokół Pałacu Zimowego. Także wewnątrz ustawił posterunki, czego nigdy wcześniej nie praktykowano. Wszędzie było słychać komendy odpraw wart, głośno wydawano rozkazy. Wspaniałe posadzki cesarskich apartamentów deptały żołnierskie buty. Pałac Zimowy zamienił się w twierdzę i koszary. Cesarz był zadowolony z Aleksandra, który gorliwie wykonał jego pierwszy rozkaz. Miał on – jak sądził ojciec – wszystkie atuty, by zostać jeśli nie wielkim wodzem, to przynajmniej wielkim żołnierzem. Stolica przygotowywała się do życia po gatczyńsku, w czym widziano niemały udział Aleksandra. Oficerowie z najznakomitszych rodów kornie chylili przed nim głowy, gdyż wszyscy uważali go za „znakomitego syna ojca żołnierzy”.

Za fasadą smutku i żalu po zmarłej imperatorowej Paweł przygotowywał inne widowisko – niezwykłą uroczystość pogrzebową. Chodziło mu o przywrócenie dobrego imienia własnego ojca, cesarza Piotra III. Chciał też oczyścić matkę z odpowiedzialności za śmierć męża. W Twierdzy Pietropawłowskiej pochowano Katarzynę razem z Piotrem. Na spróchniałą czaszkę ojca Paweł włożył własną koronę, w ten sposób pośmiertnym węzłem łącząc rodziców, których za życia wszystko dzieliło.

Aleksander przez cały czas przyglądał się dziwacznej i strasznej ceremonii pochówku ukochanej babci i drugiego pogrzebu dziadka[11]. Obserwujący smutny spektakl cudzoziemcy mówili, że nowy car jest człowiekiem psychicznie chorym, który Rosję zepchnie do grobu. A Paweł po prostu uważał, że oto triumfuje sprawiedliwość.

Od początku swego panowania cesarz dawał wiele dowodów reformatorskiego zapału, co zbliżało go do syna i jego grupy. Już 15 (26) listopada odwiedził wraz z Aleksandrem przebywającego w Pałacu Marmurowym głównego polskiego buntownika. „Przyszedłem – powiedział Tadeuszowi Kościuszce – aby przywrócić ci wolność”. Zwrócił mu szpadę, wyrażając nadzieję, że nigdy nie podniesie jej na Rosję. Ofiarował mu również majątek ziemski. Na początku grudnia Kościuszko wyjechał z Petersburga, zabroniono mu jednak pobytu w Polsce[12]. Paweł miał jedno żądanie: „Kochaj mnie”, i Kościuszko przyjął tę przyjaźń. Zresztą zmiana na tronie, aktywność Aleksandra, złożenie przez Kościuszkę wiernopoddańczej przysięgi, będącej deklaracją lojalności, wszystko to dawało Polakom przebywającym w Petersburgu nowe nadzieje. Liczono, że Paweł, także dzięki wstawiennictwu Aleksandra, zwróci im skonfiskowane majątki, nada pozytywny impuls zmianom w zaborze rosyjskim, będzie bronił sprawy polskiej na arenie międzynarodowej. Aleksander podzielał oczekiwania Polaków i wiarę w szlachetne uczucia ojca, ale strach przed podejrzeniem, że wkracza w dziedzinę zastrzeżoną dla cesarza, nie pozwalał mu na demonstrowanie sympatii do Polski i Polaków, toteż nie wypowiadał się publicznie na te tematy. Podczas kolejnych odwiedzin Kościuszki powstrzymywał się od komentarzy i ocen politycznych[13].

Paweł I zwraca wolność Kościuszce, wręczając mu szablę, grafika z 1801 roku.

Aleksander czujnie śledził wszelkie posunięcia Pawła. Uwolniony spod kurateli babki, obiecywał teraz ojcu dochować wierności przysiędze, że dopóki ten żyje, nie będzie dopominał się o swoje prawo do korony. Wskazania Aleksandra jako sukcesora nie poparł Paweł na razie żadnym oficjalnym dokumentem. Pozostawała jedynie deklaracja słowna. Cesarzewicz zbyt długo pozostawał pod wpływem babuni, La Harpe’a i masonów, aby żywić wobec ojca uczucie bezkrytycznej miłości synowskiej i łatwo zgodzić się na przekreślenie domniemanego testamentu imperatorowej. Musiał czekać. Tylko przedwczesna śmierć ojca mogła przyspieszyć spełnienie marzenia syna o koronie. Podejrzliwy Paweł mógł wszakże, przy iluzorycznym prawie starszeństwa, zmienić kolejność sukcesji i przenieść ją na młodszych synów, zwłaszcza Mikołaja i Michaiła, których nie obciążało wychowanie Katarzyny. Każdy nieostrożny ruch kosztowałby Aleksandra nie tylko utratę upragnionego prawa do tronu, lecz także przyniósłby mu areszt domowy lub zesłanie.

W charakterze Pawła było dużo surowości, ostrymi słowami często zrażał do siebie najwierniejszych nawet współpracowników. Strofował ich za zaniedbania, nadużycia i korupcję. Więzienia zapełniły się oszustami i malwersantami, nieudolnymi urzędnikami, skorumpowanymi gubernatorami, roznosicielami brukowych plotek. Służba wojskowa uchodziła za najwyższe wyróżnienie, degradacja – za największą hańbę. Oficerów łamiących dyscyplinę czy psujących musztrę Paweł bił po twarzy, zrywał im dystynkcje. Aleksander cierpliwie znosił najostrzejsze uwagi ojca, bo teraz wszystko od niego zależało. Gorliwie wypełniał powierzoną mu funkcję unteroficera (porucznika), komendanta pułku Siemionowskiego, wkrótce uzyskując tytuł honorowego pułkownika tej formacji. Jego adiutantem mianowano Adama Czartoryskiego. Konstanty został dowódcą konnego pułku Izmajłowskiego, a na szefa gwardii konnej Paweł wyznaczył najmłodszego Mikołaja jeszcze w kołysce. Arakczejew otrzymał urząd komendanta Petersburga, stopień generała majora i stałą kwaterę w Pałacu Zimowym, a ponadto komendanturę pułku Prieobrażenskiego, którego szefem był sam cesarz. Na piersi Arakczejewa zawisł Order Świętej Anny. Paweł widział w nim jednego z najdoskonalszych przedstawicieli swego reżimu. Ten wielce uzdolniony człowiek w rzeczywistości został drugą osobą w państwie. Formalny dziedzic korony pozostawał w jego cieniu.

Stare cesarstwo minęło. Rozpoczęło się panowanie nowego imperatora, a wraz z nim nowe porządki[14]. Już pierwsze decyzje Pawła wskazywały, że odejścia od ducha czasów Katarzyny nie będzie, owszem – krzywdy wyrządzone przez matkę zostaną naprawione, ale główny kierunek rozwoju kraju pozostanie ten sam. W najważniejszej kwestii społecznej – kwestii pańszczyzny – cesarz enigmatycznie zapowiadał „naprawienie niesprawiedliwości”[15]. Z zesłań i twierdz uwolniono ludzi skazanych za wolnomyślicielstwo czy działalność wolnomularską. Do Moskwy został wezwany kapitan pułku Prieobrażenskiego Piotr Iwanowicz Samojłow, który w 1762 roku nie poparł przewrotu przeciwko Piotrowi III. Paweł mianował go swoim adiutantem. Z zagranicy odwołano wszystkich rosyjskich studentów. Cesarz przewidywał rozwój życia uniwersyteckiego w kraju, co nastąpiło wszakże dopiero za panowania jego następcy. Wybitny mason, prezydent ósmej prowincji (Rosja), bardzo zasłużony dla rosyjskich braci senator Iwan Władimirowicz Łopuchin (loża Harmonia, Płonąca Gwiazda) otrzymał wpływowe stanowisko osobistego sekretarza cesarza. Jego łasce zawdzięczał także ogromny majątek. „Jeżeli potrzeba ci tysiąca dusz albo więcej, bierz, ile chcesz” – ofiarował mu Paweł[16]. Dla senatora ważniejsza jednak była łaska carska dopuszczenia do najważniejszych spraw państwowych, bo – jak mówił – „Przy Pawle można by uczynić wiele dobrego dla państwa, gdyby tylko jego otoczenie kierowało się gorliwą pracą dla ojczyzny, a nie intratnymi korzyściami osobistymi”[17]. Na nowo rozpoczęła się walka między promasońskim obozem reform a obozem tradycjonalistów, wspieranym przez hierarchów cerkiewnych z metropolitą Płatonem na czele. Pojawił się wielki problem, z którym przyjdzie się zmagać także Aleksandrowi. Uśpione bądź zamknięte loże szybko odbudowały swój dawny stan posiadania. Pod koniec XVIII wieku w Rosji działało 146 lóż zróżnicowanych obediencji. Jeszcze za życia Katarzyny w lożach traktowano Pawła jak brata i śpiewano o nim pieśni. Gdy Aleksander zasiadł na tronie, masoni wywierali wpływ na obsadę najwyższych stanowisk w administracji państwowej i wojsku.

Masoneria była duchowo bliska Pawłowi. Za brutalnością postępowania i pruską dyscypliną stała surowa dusza cesarza, podatna na mistycyzm, tajemniczość, okultyzm, ezoterykę, kabałę, skłonna do poszukiwań filozoficznych i eschatologicznych. Loże były substytutem religii, prowadziły walkę „światła z ciemnością”, z przesądami, niekiedy łącząc racjonalizm z irracjonalizmem, moralność z amoralnością, religijność ze świeckością, a rozum z zaciemnieniem umysłu. W tej atmosferze poznawania świata i jego tajemnic, moralnego przeobrażenia człowieka, „nowego chrześcijaństwa” i filozofii społecznej żył Paweł, a dojrzewał Aleksander. Masoni doskonale znali usposobienie i charakter cesarza i jego syna i czynili wiele, aby ich pozyskać dla swoich idei.

Cała oświeceniowa Europa marzyła o „złotym wieku” królestwa sprawiedliwej bogini Asterii. Szczególnym zainteresowaniem cieszył się wśród rosyjskich elit poemat angielskiego poety Johna Miltona Raj utracony (1667), który w Rosji ukazał się pod zmienionym tytułem Pogublennyj raj (Raj zagubiony). Duszę Pawła i Aleksandra cechowało pewne podobieństwo. Obaj pragnęli Rosji ukształtowanej na wzór królestwa Asterii, z zachowaniem oświeconego samodzierżawia, jedynego oręża broniącego przed utratą tronu. Różnili się pod względem metod, które miały doprowadzić do zrealizowania wspaniałej utopijnej wizji. Być masonem oznaczało być „prawdziwym obywatelem”, i było to główne przekonanie rosyjskich wolnomularzy[18]. Koncepcja „wolnej duszy”, „wolnego społeczeństwa”, idea poznania siebie samego były dla młodego Aleksandra fascynujące, gdyż ujrzał w nich nie tylko możliwość własnego duchowego rozwoju, lecz także praktyczną wskazówkę do budowy społeczeństwa oświeconego. Jak miał się wkrótce przekonać, społeczeństwo jeszcze nie dorosło do „rewolucji duchowej”.

Nowy etap w życiu cesarzewicza rozpoczął się w 1797 roku. W miejsce Aleksandra – beztroskiego młodzieńca pojawił się dostojny następca tronu. Uświadomił sobie, że prędzej czy później dostanie w spadku Rosję ukształtowaną przez ojca i jego poprzedników[19]. Paweł chciał być wielkim monarchą i najbardziej kochanym człowiekiem w imperium. Jego pierwsze decyzje, które Aleksander nazywał „wspaniałymi krokami”, miały dowodzić, że niczego bardziej nie pragnął niż szczęścia poddanych. Aby ułatwić kontakt cara z poddanymi, przy wejściu do Pałacu Zimowego umieszczono skrzynkę pocztową. Każdy, kto umiał pisać, mógł się zwrócić z prośbą do cara lub złożyć donos na urzędników bądź ujawnić korupcję, której cesarz wydał zdecydowaną walkę. Klucz do skrzynki miał Aleksander i to on decydował, które listy ojcu przekazać. Ta niecodzienna forma komunikacji nie przetrwała długo. Do skrzynki wrzucano obelżywe listy, jadowite epigramy, karykatury Pawła. W maju 1796 roku specjalnym ukazem zlikwidował on „punkt informacyjny”[20].

Paweł I w stroju z symboliką masońską, malarz nieznany

W styczniu 1797 roku pułki gwardii wyruszyły do Moskwy. Poczyniono tam olbrzymie przygotowania na przyjęcie nowego monarchy. W marcu przybył dwór cesarski na uroczystość koronacji Pawła. Przyjechał Aleksander i zamieszkał w pałacu arcybiskupa. Oficjalny wjazd rodziny carskiej odbył się 28 marca. Paweł jechał na koniu, za nim Aleksander i to on wzbudzał największe zainteresowanie. Koronację wyznaczono na dzień Paschy 5 (16) kwietnia. Uroczystości przewodniczyło dwóch metropolitów: moskiewski – Płaton i petersburski – Gawriił. Paweł sam sobie nałożył koronę, a następnie, poprzez dotknięcie nią głowy Marii Fiodorowny, „koronował” ją na imperatorową, po czym umieścił na jej głowie maleńką koronę. W ceremoniach cerkiewnych i państwowych uczestniczył były król Polski Stanisław August Poniatowski.

Staroobrzędowcy wręczyli Pawłowi ikonę Michała Archanioła, powszechnie znaną jako wizerunek „Anioła Groźnego Wojewody” – tak ją nazywano w modlitwie liturgicznej za cara Iwana IV Groźnego. Aluzja do panowania tego surowego władcy, wiernego syna Cerkwi przestrzegającego najstarszych kanonów, była nader czytelna. Wielomilionowa rzesza wyznawców „starej wiary” oczekiwała od „protestanta” kontynuowania polityki wyznaniowej Katarzyny, a w sferze porządków wewnętrznych naśladowania „dobrego cara” Iwana. Staroobrzędowcy modlili się za Pawła – Głowę Cerkwi, tym samym niejako przywracając rozbitą w XVII wieku jedność rosyjskiego Kościoła wschodniego. Dzięki tolerancyjnej polityce imperatora część starowierców powróciła do Cerkwi urzędowej (hierarchicznej).

 

W dniu koronacji cesarz wydał trzy ważne dokumenty: o dziedziczeniu tronu w kolejności starszeństwa w rodzinie cesarskiej w linii męskiej, o ustanowieniu rosyjskich imperatorskich orderów oraz manifest częściowo zwalniający chłopów z odrabiania pańszczyzny. Akt o następstwie tronu umieszczono w szkatule i ukryto w ikonostasie soboru Uspienskiego na wieczne przechowanie. Posypały się nagrody i wyróżnienia. Hrabina Jelizawieta Szuwałowa otrzymała Order Świętej Katarzyny II klasy i zwolnienie z funkcji honorowej damy dworu, a dwa lata później polecono jej wyjechać za granicę. Walentin Płatonowicz Musin-Puszkin, w podzięce za lojalną wobec Pawła postawę na posiedzeniu Rady Państwa (1794), otrzymał stopień generała feldmarszałka i cztery tysiące chłopów pańszczyźnianych. Aleksander został mianowany wojskowym gubernatorem Petersburga, któremu podlegali wojskowy komendant miasta, komendant Twierdzy Pietropawłowskiej i stołeczny oberpolicmajster. Codziennie o siódmej rano i ósmej wieczorem zdawał ojcu szczegółowy raport. Cesarzewicz starał się wzorowo wywiązywać z nałożonych na niego obowiązków. Zaangażował się w nie bez reszty, co przyprawiło go o silny stres i bezsenne noce. Nie chciał się narazić ojcu. Na zewnątrz zachowywał godny podziwu spokój ducha i powagę, nie użalając się na nadmiar obowiązków służbowych. Paweł żądał ciągle nowych informacji z podlegających synowi jednostek i cesarzewicz je dostarczał, płacąc własnym zdrowiem i spokojem.

Carska decyzja o następstwie tronu i gubernatorski awans wzmacniały prestiż Aleksandra i przygotowywały go do trudnej sztuki rządzenia. Dodatkową lekcją była dwumiesięczna podróż przez Rosję. Po uroczystościach koronacyjnych wraz z ojcem wyruszył do Smoleńska. W ich świcie znajdował się Arakczejew – oko i ucho cara, nagrodzony przez niego tytułem barona z dewizą „Oddany bez pochlebstwa” i dwoma tysiącami dusz w dowolnie wybranej guberni. Rzeczywiście był oddany jak nikt inny, najwierniejszy z wiernych.

Aleksander poznawał kraj, którego nie znał. Na trasie przejazdu znalazły się Mohylew i Mińsk. W Orszy cesarzewicz zetknął się z pracą jezuitów i ich słynnym kolegium. Zakon posiadał duże wpływy w Rosji. Stosunek cara do Towarzystwa Jezusowego wynikał z kalkulacji politycznej, podpowiadającej dobre ułożenie stosunków z Rzymem. W głowie Aleksandra prawdopodobnie już wówczas zrodziła się myśl o zbliżeniu do Kościoła rzymskokatolickiego, a może i o zmianie wyznania. W Wilnie, Rydze, Narwi i Grodnie rozpatrywano problemy tamtejszych jednostek wojskowych. W Kownie odwołano komendanta pułku, mianując na jego miejsce Arakczejewa. Do Petersburga Aleksander powrócił zatem bez carskiego ulubieńca. Ten jednak nie dał o sobie zapomnieć. Dwa razy w tygodniu wysyłał listy do cesarzewicza, kopie pozostawiając sobie i ubezpieczając się w ten sposób na wypadek podejrzliwości Pawła. Każdy list zaczynał się i kończył deklaracjami dochowania wierności następcy tronu[21]. Odtąd i Aleksandrowi był „oddany bez pochlebstw” .

Chwilowe złagodzenie napięcia między dworami Pawła i Aleksandra minęło. Już w trakcie pobytu rodziny cesarskiej w Moskwie odżyły dawne spory. Na dworze było zbyt wiele atrakcyjnych kobiet i moskiewskich piękności, aby można było uniknąć plotek o zdradzie małżeńskiej. Swobodne zachowanie Pawła wobec księżniczek Anny i Marii Szczerbatow czy szlachcianek Jekatieriny i Anny Łopuchiny wywołało niepokój Marii Fiodorowny i lawinę podejrzeń. Z tego powodu przyspieszono wyjazd dworu[22].

Imperator nie przebaczył przeciwnikom, którzy go zwalczali za życia matki. Największą niechęcią zapałał do La Harpe’a. Pozbawił go Orderu Świętego Włodzimierza, a generałowi Aleksandrowi Michajłowiczowi Rimskiemu-Korsakowowi, wysłanemu na wojnę z Francją, polecił, aby po wkroczeniu do Szwajcarii schwytał genewskiego mąciciela i przywiózł do Petersburga, gdzie niechybnie czekały go wyrok i zesłanie na Syberię. W obronie La Harpe’a stanął Aleksander. Pawłowi doniesiono, że syn nie popiera jego decyzji. Cesarzewicz został zatem wystawiony na próbę. Choć zwykle umiał ukrywać swoje plany pod płaszczykiem pokory, tym razem dał się zdemaskować. Paweł znienacka wpadł do jego gabinetu i zastał go przy lekturze „wywrotowych” książek i wierszy wychwalających zabójstwo Cezara. Wzburzony Paweł zażądał od syna powtórzenia przysięgi wierności. Przekazał mu życiorys Piotra Wielkiego, specjalnie polecając mu fragment o skazaniu na śmierć carewicza Aleksego[23]. Awantury ojca z synem nie dało się ukryć. W Petersburgu rozeszły się wieści, że Paweł postanowił nałożyć areszt na nieposłusznego syna.

W wielkim księciu-cesarzewiczu narastał gniew, który trzy lata później doprowadzi do strasznej tragedii. Aleksander odnosił się do nowych porządków nader krytycznie. Przez Nowosilcowa, który wyjechał do Szwajcarii, przekazał tajny list do La Harpe’a (27 IX 1797). Użalał się w nim na postępowanie ojca, na jego restrykcyjne zarządzenia, które dezorganizują życie kraju. Nieograniczona władza Pawła – pisał Aleksander – wywołuje strach, a trwoga jest tak wielka, że nie sposób jej opisać. Jednym słowem nieszczęsna ojczyzna pogrąża się w katastrofie. Również on sam czuje się nieszczęśliwy z powodu nałożonych na niego dodatkowych obowiązków wojskowych (dowództwo dywizji stołecznej, funkcja inspektora petersburskiej i fińskiej dywizji kawalerii), zaniedbuje czytanie książek i nie może się oddawać ulubionym rozrywkom. Informował, że marzy o powołaniu w Rosji przedstawicielstwa ogólnonarodowego (parlamentu) i uchwaleniu konstytucji, że w tym „oświeceniu” umysłu bardzo mu pomagają Nowosilcow, Czartoryski, Stroganow, i zapowiadał, że jeśli „będzie mógł zrealizować nasze cele” – wolność dla Rosji i uchronienie jej przed despotyzmem – bez wahania poświęci temu wielkiemu zadaniu całe życie[24].

List Aleksandra był jego deklaracją polityczną skierowaną przeciwko ojcu, niesprawiedliwie oceniającą jego politykę. Dawny uczeń La Harpe’a, natchniony jego ideami, działał teraz na własny rachunek. Choć przyszło mu później przewartościowywać poglądy, oświeceniowe lekcje pozostały na zawsze w jego głowie. Młody dwór działał potajemnie. Jego celem było zdjęcie z tronu Pawła i zniesienia jego ukazów. Aleksander przedstawił Szwajcarowi cały plan działania: tajne narady z „ludźmi oświeconymi”, tłumaczenie na język rosyjski „pożytecznych książek”, przeprowadzenie rewolucji bez rewolucji. Pałac Aleksandra stał się odtąd centrum antypawłowej opozycji.