Zarys krajobrazu. Wieś polska wobec zagłady Żydów 1942–1945

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Publikacja została zrealizowana w ramach projektu badawczego Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN pt. Ludność wiejska w Generalnym Gubernatorstwie wobec Zagłady i ukrywania się Żydów, 1942–1945 wspieranego przez:

The Rothschild Foundation Europe, grant 159/07

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, grant 3948/B/H03/2008/35

Conference on Jewish Material Claims Against Germany, grant 252-3307-2

Redaktor prowadzący

Jakub Petelewicz

Redakcja, zestawienie indeksów

Beata Bińko

Korekta

Dorota Białas

Projekt okładki i stron tytułowych

Andrzej Łubniewski

Skład i łamanie

Marianna Cielecka / libellicosa.pl

Copyright © by Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów, 2011

ISBN: 978-83-63444-14-3

Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów

ul. Nowy Świat 72, pok. 120

00–330 Warszawa, POLAND

e-mail: stowarzyszenie@holocaustresearch.pl

www.holocaustresearch.pl

Skład wersji elektronicznej:

Virtualo Sp. z o.o.

Spis treści

  KRZYSZTOF PERSAK Wstęp

  WOJCIECH JÓZEF BURSZTA Struktury trwania. Kultura chłopska i jej determinanty Model Wzory kultury chłopskiej Obcy w kulturze chłopskiej Problem anomii

  DARIUSZ LIBIONKA Zagłada na wsi w optyce polskiej konspiracji (1942–1944) Wprowadzenie O „kwestii żydowskiej” z Zagładą w tle Zamglony obraz — Zagłada na prowincji w centralnej i terenowej prasie AK Niepokojące zjawiska i ich interpretacje Jak było w Pińczowie Puzzle — zawartość biuletynów wewnętrznych AK Ludowców spojrzenie na wiejską kolaborację Spóźniona kontrakcja Dylematy wokół pomocy Obraz represji za pomoc niesioną Żydom Piętno „bandytów” Zakończenie

  JAN GRABOWSKI Społeczność wiejska, policja granatowa i ukrywający się Żydzi: powiat Dąbrowa Tarnowska 1942–1945 Polska policja granatowa

  DAGMARA SWAŁTEK Życie i zagłada Żydów z Wawrzeńczyc w świetle akt gminnych Żydzi w gminie Wawrzeńczyce Życie codzienne Propaganda Wysiedlenie Ukrywanie się Majątek żydowski Podsumowanie Aneks

  ZUZANNA SCHNEPF-KOŁACZ Pomoc Polaków dla Żydów na wsi w czasie okupacji niemieckiej. Próba opisu na przykładzie Sprawiedliwych wśród Narodów Świata Historie Sprawiedliwych jako źródło do badań nad pomocą Relacje między ratującymi a ratowanymi Mapa pomocy Sprawiedliwi Sprawiedliwi i ich otoczenie Zagrożenia Ratowani Żydzi Opłaty za pomoc Długość, forma pomocy Podsumowanie

  BARBARA ENGELKING „Po zamordowaniu udaliśmy się do domu”. Wydawanie i mordowanie Żydów na wsi polskiej w latach 1942–1945 Wydawanie Żydów Mordowanie

  ALINA SKIBIŃSKA „Dostał 10 lat, ale za co?”. Analiza motywacji sprawców zbrodni na Żydach na wsi kieleckiej w latach 1942–1944 Wprowadzenie Temat Źródła i metoda Protokoły zeznań jako źródło historyczne Miejsce, czas, ofiary i sprawcy zbrodni Oskarżeni sołtysi, wójtowie, komendanci straży pożarnych, leśniczy i gajowi Oskarżeni chłopi Oskarżeni granatowi policjanci Oskarżeni partyzanci Zakończenie Aneks Prawdopodobny przebieg wydarzeń zrekonstruowany na podstawie wszystkich akt danej sprawy karnej

  JACEK LEOCIAK Ścieżka losu. O pewnym literackim świadectwie wędrówki w poszukiwaniu ratunku

  BARBARA ENGELKING, JAN GRABOWSKI Zakończenie

  Wykaz skrótów

  Przypisy

  Bibliografia

  Noty o autorach

KRZYSZTOF PERSAK Wstęp

W 1942 r. Niemcy rozpoczęli realizację planu „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. Masowe egzekucje na Wschodzie, które pochłonęły setki tysięcy żydowskich ofiar, trwały już od agresji III Rzeszy na Związek Sowiecki w czerwcu 1941 r. Sześć miesięcy później na konferencji wysokich funkcjonariuszy nazistowskiego aparatu bezpieczeństwa, administracji i NSDAP w podberlińskim Wannsee zatwierdzono plan wymordowania wszystkich europejskich Żydów. Jego część stanowiła operacja eksterminacji Żydów zamieszkujących Generalne Gubernatorstwo i włączony do Prus Wschodnich Okręg Białystok, oznaczona kryptonimem „Reinhardt” (na cześć zabitego przez czeski ruch oporu szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy Reinharda Heydricha), która rozpoczęła się w połowie marca 1942 r.1 Począwszy od Lublina, w kolejnych miesiącach Niemcy systematycznie likwidowali getta, deportując zgromadzonych w nich Żydów do ośrodków zagłady. W ciągu roku zginęło trzy czwarte Żydów znajdujących się w zasięgu ludobójczej akcji. Operacja „Reinhardt” trwała do listopada 1943 r. i pochłonęła niemal dwa miliony ofiar.

Przed 1942 r. zagłada Żydów dokonywała się za murami gett i miała charakter pośredni. Żniwo śmierci zbierały głód, choroby, wycieńczająca praca, doraźne egzekucje. Z chwilą rozpoczęcia akcji „Reinhardt” Polacy stali się bezpośrednimi świadkami ludobójstwa. Akcjom deportacyjnym towarzyszyły przemoc i niespotykane okrucieństwo. Część mieszkańców gett rozstrzeliwano na miejscu. Zwłaszcza w mniejszych miejscowościach mord odbywał się na oczach polskich sąsiadów. Z pewnością wywoływało to zgrozę, lecz było i tak, że niektórzy Polacy dobrowolnie, a niektórzy pod słabszą lub silniejszą presją wzięli udział w ludobójstwie. Wielu skorzystało z okazji do plądrowania opuszczonego dobytku pędzonych na śmierć Żydów.

 

Na wieść o niemieckich akcjach część mieszkańców gett szukała ratunku, uciekając na aryjską stronę. Niekiedy ucieczka poprzedzona była przygotowaniami, wyszukaniem odpowiedniej kryjówki, powierzeniem wartościowych przedmiotów na przechowanie znajomym chrześcijanom. Często jednak podejmowano ją spontanicznie — podczas akcji w getcie, z placówek pracy poza gettem, z pociągu do Treblinki czy Bełżca, a nawet wydostając się z masowego grobu po egzekucji. Nagłe pojawienie się tysięcy Żydów szukających pomocy i schronienia stało się dla polskiego otoczenia problemem i wyzwaniem. Do drzwi polskich domów — by odwołać się do sformułowania Szymona Datnera — „zapukał problem moralny”2.

Kwestia postaw Polaków wobec Żydów podczas Holokaustu obecna jest w historiografii od dawna. W literaturze przedmiotu wspominano o całym wachlarzu możliwych zachowań — od wydawania Żydów w ręce Niemców, przez postawę neutralną, do udzielania doraźnej lub długotrwałej pomocy (typologia Szymona Datnera)3; lub w ujęciu bardziej psychologicznym — od aktywnej wrogości, przez niechęć, obojętność, bierne współczucie po czynną pomoc (typologia Antoniny Kłoskowskiej)4. W opisie rzeczywistości historycznej dominowało jednak spojrzenie jednostronne, skoncentrowane na zagadnieniu pomocy Żydom i ich ratowania5. Postawy negatywne — niechęć, wrogość, zachowania zbrodnicze — przez dziesięciolecia najczęściej pomijano, przemilczano, kamuflowano eufemizmami, bagatelizowano. Zdarzało się nawet cenzurowanie i fałszowanie ogłaszanych drukiem źródeł6.

O ile w literaturze historycznej wspominano jeszcze o szantażowaniu i denuncjowaniu Żydów, traktując zazwyczaj szmalcownictwo jako zjawisko godne potępienia, ale marginalne, o tyle problem bezpośredniego uczestnictwa Polaków w Zagładzie stanowił tabu. Gdy w 1994 r. Michał Cichy opisał przypadek zabójstwa grupy Żydów przez oddział Armii Krajowej podczas powstania warszawskiego7, ściągnął na siebie gromy potępienia. Przełomu świadomościowego dokonała opublikowana w 2000 r. niewielka książka Jana Tomasza Grossa, opisująca dokonany rękami Polaków masowy mord Żydów w Jedwabnem8. W następnych latach ostatniej dekady zaczęło się ukazywać coraz więcej prac przedstawiających negativa w stosunkach między Polakami a Żydami w dobie Zagłady9. Recepcja tych prac wskazuje, że przynoszą one wiedzę wciąż jeszcze przez wielu niechcianą10, bo niezgodną z autoportretem zbiorowym Polaków11.

Szczególnie słabo zagospodarowanym polem badawczym w odniesieniu do przebiegu Zagłady i reakcji polskiego otoczenia jest prowincja, a zwłaszcza wieś12. Tymczasem jest to bardzo ważny fragment wojennej rzeczywistości. W przededniu II wojny światowej mieszkańcy wsi stanowili 70 procent ludności II Rzeczypospolitej13. Ze względu na to, że Żydzi mieszkali głównie w miastach, odsetek ludności wiejskiej w wypadku chrześcijan był jeszcze wyższy. Według danych ze spisu powszechnego z 1931 r. w województwach centralnych Polski, które podczas wojny w całości lub częściowo znalazły się w Generalnym Gubernatorstwie i stały się terenem operacji „Reinhardt”, na wsi mieszkało od 79 do 85 procent osób deklarujących język polski jako język ojczysty14. A zatem doświadczenie okupacji niemieckiej w specyficznych warunkach wsi stało się udziałem ogromnej większości Polaków. Częścią owego doświadczenia było świadkowanie Zagładzie, spotkanie z szukającymi ratunku i wszystko to, co wydarzyło się wówczas między Polakami a Żydami.

Holokaust był dziełem Niemców (i rekrutowanych przez nich pomocników). Około 95 procent polskich Żydów, ofiar Zagłady, zginęło w komorach gazowych ośrodków natychmiastowej zagłady, w obozach koncentracyjnych oraz podczas marszów śmierci, zostało rozstrzelanych w egzekucjach lub zmarło z głodu i chorób w odizolowanych od otoczenia gettach, i Polacy w swojej masie nie mieli na to wpływu. W statystyce Zagłady ci, którzy przepadli, szukając ocalenia po aryjskiej stronie, reprezentują wielkość marginalną. Niemniej z punktu widzenia szans Żydów na ocalenie ten „margines” Zagłady ma znaczenie kluczowe. Droga ratunku, jak trafnie zauważył Jan Tomasz Gross, wiodła bowiem przez kontakt z chrześcijańskim otoczeniem15. Los uciekających przed śmiercią Żydów zależał więc od tego, jak przebiegało ich spotkanie z Polakami. Zwłaszcza na wsi, gdzie na co dzień przedstawiciele okupacyjnej władzy najczęściej nie byli obecni, postawa polskich chłopów często decydowała o życiu lub śmierci Żydów16.

Dzieje okupacji niemieckiej na wsi były przez lata domeną historiografii ruchu ludowego. Przedstawiała ona bardzo optymistyczną wizję postaw Polaków wobec Holokaustu. Podkreślała spontaniczną, powszechną, bezinteresowną i solidarną pomoc wsi dla prześladowanych Żydów. „Piękną kartę w okupacyjnych dziejach wsi polskiej — pisał Kazimierz Przybysz — stanowi również pomoc [dla] ludności żydowskiej. Była ona odpowiedzią chłopów na terror okupanta zastosowany wobec Żydów”17. Pomoc ta była możliwa „dzięki bohaterskiej postawie znakomitej większości społeczeństwa”, gdyż „wieś polska pilnie strzegła ludność żydowską przed dekonspiracją”18. Jeszcze bardziej zdecydowanie analogiczną tezę stawiał Janusz Gmitruk: „Pomoc ludności żydowskiej mogła być realizowana dzięki bohaterskiej postawie wszystkich [podkreślenie moje — K.P.] mieszkańców wsi”19. Nowsze prace, nawet te poświęcone kwestii pomagania Żydom, coraz silniej podważają ten stereotypowy, zmitologizowany obraz20.

Niniejsza książka jest próbą nowego spojrzenia na zagadnienie reakcji Polaków na Holokaust. Składające się na nią studia powstały w ramach zrealizowanego przez Centrum Badań nad Zagładą Żydów Instytutu Filozofii i Socjologii PAN programu badawczego „Ludność wiejska w Generalnym Gubernatorstwie wobec Zagłady i ukrywania się Żydów 1942–1945”21. Ograniczenie perspektywy badawczej do wsi wynika zarówno stąd, że w interesującym aspekcie była to wciąż terra incognita, jak i z oczywistej specyfiki warunków wiejskich, determinowanych przez mentalność chłopów, materialne warunki życia, sieć osadniczą oraz sieć placówek władzy okupacyjnej, topografię etc. Znaczenie rozpoznania sytuacji na wsi dla zrozumienia tego, co się podczas wojny wydarzyło między Polakami a Żydami, wynika nie tylko ze wspomnianych względów demograficznych, lecz także z roli, jaką środowisko wiejskie odgrywało w zjawisku ukrywania się Żydów. Na mapie okupowanej Polski Warszawa, gdzie (przynajmniej do powstania warszawskiego) ukrywało się może nawet do 20 tys. Żydów, była miejscem wyjątkowym22. Większość Żydów szukała jednak schronienia w lasach i chłopskich zagrodach.

Cezury chronologiczne badań to z jednej strony początek operacji „Reinhardt” i liczne ucieczki Żydów z gett, z drugiej zaś wyzwolenie spod okupacji niemieckiej, które na wschód od Wisły nastąpiło latem 1944 r., a na lewym brzegu tej rzeki w styczniu 1945 r.23 Wybór granic geograficznych obszaru badawczego podyktowany był kilkoma czynnikami. Generalne Gubernatorstwo charakteryzowała relatywnie jednorodna polityka okupanta niemieckiego (w tym czas i modus operandi akcji „Reinhardt”). Zachowane źródła dla tego terytorium są obfitsze i łatwiej dostępne. Był to obszar zamieszkany dość zwarcie przez ludność polską. Wyjątek pod tym względem stanowił dystrykt Galicja, który został pominięty w studium statystycznym Zuzanny Schnepf-Kołacz na temat Sprawiedliwych; również w tekstach opisowych przykłady odnoszące się do tego dystryktu pojawiają się sporadycznie24. Pozwala to posługiwać się pojęciami „Polacy” i „Żydzi” oraz formułować wnioski o stosunkach polsko-żydowskich na wsi. Nie ulega jednak wątpliwości, że wiele opisywanych tu zjawisk charakteryzuje również stosunek ludności chrześcijańskiej do Żydów i Holokaustu we wschodnich województwach II Rzeczypospolitej, aczkolwiek tam relacje międzyetniczne i warunki okupacyjne były bardziej skomplikowane niż w Polsce centralnej.

Wśród źródeł wykorzystanych w prezentowanych badaniach warto zwrócić uwagę na dwie kategorie źródeł masowych, nadal w stosunkowo niewielkim stopniu spenetrowanych przez historyków. Ich zaletą jest to, że odzwierciedlają zjawiska społeczne, uwypuklają powtarzalne schematy ludzkich zachowań. W wypadku źródeł masowych mniej istotne stają się występujące w nich ewentualne nieścisłości faktograficzne.

Pierwsza grupa źródeł to relacje ocalałych Żydów składane w pierwszych latach po wojnie w Centralnej Żydowskiej Komisji Historycznej i jej wojewódzkich odpowiednikach25. Ich wielką wartością jest wczesna rejestracja przekazów żydowskich ocaleńców, których znaczna część wkrótce rozproszyła się po świecie. Spośród ponad 7300 relacji przechowywanych w archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego ponad 4000 powstało w latach 1944–194726. Uzupełniają je relacje zbierane od lat pięćdziesiątych XX w. przez jerozolimski Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu Yad Vashem.

Druga kategoria to akta procesów prowadzonych na podstawie Dekretu o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy winnych zabójstw i znęcania się nad ludnością cywilną i jeńcami oraz zdrajców Narodu Polskiego z 31 sierpnia 1944 r. (tzw. dekretu sierpniowego). Był to (i nadal taki pozostaje) najważniejszy akt prawny umożliwiający pociągnięcie do odpowiedzialności za zbrodnie popełnione podczas II wojny światowej, w tym za kolaborację z Niemcami27. Po wojnie zapadło na jego podstawie około 20 tys. wyroków skazujących28. Znaczący odsetek „sierpniówek” stanowiły procesy o przestępstwa popełnione przez Polaków na szkodę Żydów. Alina Skibińska ustaliła, że w sądach kieleckich stanowiły one 32 procent wszystkich spraw z dekretu sierpniowego, przy czym 82 procent zbrodni na Żydach dokonano na wsi. Jest to więc bardzo ważne źródło do badań nad postawami Polaków wobec szukających ratunku Żydów29.

Akta sądowe są cennym źródłem również dlatego, że zawierają narrację mieszkańców wsi. Chłopi są zwykle milczącymi aktorami historii. O ile powojenna akcja zbierania relacji oddała głos ocalonym Żydom, o tyle w „sierpniówkach” mówią polscy chłopi. Ich opowieść ma swoją specyfikę, związaną z regułami śledztwa i procesu karnego, których wpływ należy uwzględnić, ale zawiera też wiele autentyzmu i przynosi bogactwo informacji o okupacyjnych realiach wsi.

Niektórzy historycy podają w wątpliwość wiarygodność akt procesów z dekretu sierpniowego, podnosząc, że prowadzono je w warunkach stalinizacji sądownictwa30. To prawda, że w kilkuset wypadkach dekret sierpniowy został nadużyty jako podstawa do represji wobec działaczy Polski Podziemnej, fałszywie oskarżanych o współpracę z okupantem. Najbardziej znanym przykładem jest mord sądowy popełniony na generale Auguście Fieldorfie „Nilu”31. Trzeba zatem zachować szczególną czujność, analizując procesy, w których podsądnymi byli członkowie wojennej i powojennej konspiracji. Niemniej odrzucenie a priori akt „sierpniówek” byłoby błędem (takie postulaty wynikają, jak sądzę, raczej z chęci zanegowania obrazu, jaki z tych źródeł wynika). Procesy o przestępstwa z dekretu sierpniowego toczyły się przed sądami powszechnymi (w latach 1944–1946 przed specjalnymi sądami karnymi) i co do zasady nie miały charakteru politycznego. Sprawy polityczne poddano jurysdykcji sądów wojskowych, które rzeczywiście były narzędziem stalinowskiego terroru. Warto też zauważyć, że 80 procent wyroków na podstawie dekretu sierpniowego wydano do 1950 r.32, tj. w okresie, gdy nie urzeczywistniono jeszcze stalinowskiej reformy sądownictwa, której towarzyszyły czystki kadrowe. W pierwszych latach po wojnie gros korpusu sędziowskiego sądów powszechnych tworzyli prawnicy przedwojenni (w 1946 r. 90 procent33). Nawet w 1952 r. 80 procent stanu Sądu Najwyższego stanowili sędziowie orzekający jeszcze w sądach II Rzeczypospolitej34.

Akta sądowe są źródłem tradycyjne wykorzystywanym w historiografii i nauka historyczna wypracowała metody ich krytyki. Paradoksalnie konsekwencją odrzucenia „sierpniówek” musiałoby być np. zanegowanie wartości historiografii powojennego podziemia niepodległościowego, która jako źródło szeroko wykorzystuje akta śledcze i procesowe. Skoro bowiem na wiarę nie zasługują „sierpniówki”, tym bardziej dotyczy to procesów przed sądami wojskowymi, wytaczanych żołnierzom podziemia. Jest jednak odwrotnie. Jeśli więc historiografia może z powodzeniem wykorzystywać nawet akta procesów politycznych35, to „sierpniówki” z pewnością nie są źródłem gorszej jakości.

 

Studia składające się na niniejszy tom poruszają różne aspekty zagadnienia stosunku wsi polskiej do zagłady Żydów. Autorzy stosują zróżnicowane podejście do tematu i metody badawcze. W tomie znajdujemy ujęcie antropologiczne (Wojciech J. Burszta), literaturoznawcze (Jacek Leociak), statystyczne (Zuzanna Schnepf-Kołacz), jakościowe, służące ustaleniu typologii zjawisk (Barbara Engelking, Alina Skibińska), studia przypadków (Jan Grabowski, Dagmara Swałtek), analizę dyskursu (Dariusz Libionka). Poszczególne artykuły mają komplementarny charakter — nawzajem się uzupełniają, wchodzą ze sobą w dialog, oferują argumenty i wyjaśnienia, tworząc w sumie spójną całość. Książkę warto też czytać równolegle z monografiami Barbary Engelking36 i Jana Grabowskiego37, będącymi owocami tego samego przedsięwzięcia badawczego.

Aczkolwiek tom ten został pomyślany jako próba kompleksowego ujęcia tytułowego zagadnienia, nie rości sobie pretensji do wyczerpania tematu. Poszczególne studia mają charakter obszernych sondaży, choć może odpowiedniejsze byłoby określenie „odwierty głębinowe”. Badania opierają się bowiem na gruntownej kwerendzie źródeł i oferują pogłębioną analizę wybranych problemów. Jest to więc raczej — zgodnie z tytułem publikacji — zarys krajobrazu polskiej wsi konfrontującej się z zagładą Żydów niż kompletny przewodnik po niej.

W omawiany temat wprowadza artykuł Wojciecha Józefa Burszty. Autor zarysowuje widnokrąg mentalny i pojęciowy kultury polskiej wsi, dokonując rekonstrukcji światopoglądu chłopskiego w świetle świadectw literackich i etnograficznych. Fundamentalną cechą chłopskiej wizji świata jest trwałość i niepodatność na zmiany, nawet w sytuacji zmieniających się warunków zewnętrznych. Centralne miejsce zajmuje w niej opozycja swój–obcy, a dobro własnej grupy w konfrontacji z „obcym” nabiera wymiaru normy absolutnej. „Walka o przetrwanie własnej grupy — pisze Burszta — to zawsze przyzwolenie na to, aby w chwili trwogi «inni» radzili sobie sami”. Te cechy chłopskiego myślenia nietrudno dostrzec w opisywanych w kolejnych tekstach postawach wobec ukrywających się Żydów.

Dariusz Libionka przygląda się temu, jak Polska Podziemna patrzyła na zagładę Żydów na wsi. Podstawę rekonstrukcji stanowi analiza prasy i dokumentacji wewnętrznej różnych odłamów konspiracji, przede wszystkim AK-owskiej i ludowej. Najważniejsza obserwacja jest taka, że zagłada Żydów na prowincji w zasadzie nie została zauważona w prasie podziemnej. O ile odnotowano likwidację gett w wielkich miastach, o tyle los Żydów na wsi i małych miasteczkach znalazł bardzo niewielkie odzwierciedlenie w źródłach. Oczywiście nie znaczy to, że nie widziano, co się dzieje „za płotem”. Milczenie na ten temat było raczej wyrazem co najmniej obojętności wobec grupy, której nie uważano za część wspólnoty narodowej i obywatelskiej. Symptomy tej obojętności Libionka dostrzega również w braku zapytań terenowych ogniw konspiracyjnych o wytyczne dla społeczeństwa w obliczu rozpoczęcia przez Niemców masowej eksterminacji Żydów na prowincji.

Autor pokazuje, jak na łamach różnych pism — w tym ludowych, co dla badanego tematu ma szczególne znaczenie — odbijały się wpływy przedwojennego antysemityzmu. Przy werbalnym odcinaniu się od uprzedzeń antyżydowskich powielano antysemickie klisze. Uderzające jest oderwanie tych poglądów od rzeczywistości. Gdy w kwietniu 1942 r. główne pismo Batalionów Chłopskich informowało o „masie żydowskiej”, dla której nie ma miejsca w powojennej Polsce, owa „masa” ginęła w komorach gazowych Bełżca. O wrogim nastawieniu do Żydów w społeczeństwie, a nawet o wzroście nastrojów antysemickich podczas okupacji donosiły liczne sprawozdania sytuacyjne struktur konspiracyjnych.

Nic więc dziwnego, że w większości tytułów prasy podziemnej rzadko i niechętnie wspominano o wrogich zachowaniach Polaków wobec Żydów. Libionka zwraca uwagę, że informacje na ten temat, pojawiające się w sprawozdaniach terenowych i w lokalnych biuletynach prasowych, nie przebijały się na łamy pism centralnych. Denuncjowanie i mordowanie Żydów na wsi nie występowało w kontekście konspiracyjnego dyskursu o kolaboracji. Również analizowana przez Libionkę reakcja podziemnego wymiaru sprawiedliwości wydaje się bardzo wstrzemięźliwa. Wiadomo o ośmiu wyrokach śmierci wydanych w latach 1943–1944 przez Cywilne Sądy Specjalne za przestępstwa przeciwko Żydom (cztery dotyczą wsi). Ale tylko w jednym wypadku wyrok zapadł w sprawie, w której zbrodnia wobec Żyda była czynem samoistnym, niełączącym się z działaniem sprawcy przeciwko Polakom.

W dyskursie konspiracyjnym uderza brak empatii i chęci zrozumienia sytuacji egzystencjalnej poszukujących ratunku Żydów. Działalność grup przetrwania, zdobywanie żywności traktowane są jako bandytyzm, który należy zwalczać. Podobny jest również stosunek do żydowskich oddziałów partyzanckich, co w istocie oznacza, że Żydom odmawia się prawa do walki zbrojnej, odwetu, a także wymierzania sprawiedliwości krzywdzicielom. Z kolei ukrywający się Żydzi przedstawieni są jako problem i zagrożenie dla ludności polskiej. W prasie podziemnej powtarza się opinia, że schwytani przez Niemców Żydzi nagminnie wydają tych, którzy im pomagali. Bez wątpienia taki wizerunek uciekinierów z gett zniechęcał do udzielania im schronienia.

Jan Grabowski analizuje na przykładzie powiatu Dąbrowa Tarnowska zagadnienie wykorzystania w niemieckim systemie eksterminacji Żydów podstawowych struktur społeczności wiejskiej. Mowa tu o sołtysach, wartach nocnych, tzw. zakładnikach, a w pewnym zakresie także o ochotniczych strażach pożarnych i ich udziale w zarządzanych przez Niemców obławach na uciekinierów z gett oraz w samodzielnie podejmowanych akcjach wyłapywania błąkających się Żydów. Sołtys był najniższym ogniwem administracji okupacyjnej, a zarazem pośrednikiem między mieszkańcami wsi a władzą niemiecką, uosabianą przez żandarmerię i terenowy Urząd Komisarza. Autor zwraca uwagę na jego niewdzięczną rolę: z jednej strony sołtys odpowiadał za wdrażanie we wsi niemieckich zarządzeń (w tym dotyczących ścigania Żydów), z drugiej podlegał naciskom własnej społeczności. Musiał reagować na doniesienia lub indywidualne inicjatywy chłopów. Wiele zależało od jego własnej postawy — gorliwości w wykonywaniu rozkazów okupanta lub sabotowania jego oczekiwań. Grabowski rekonstruuje sposób przeprowadzania obław na Żydów, opisuje dokonywane w ich trakcie bestialstwa i rabunki. Analizując funkcjonowanie ogniw okupacyjnej administracji na poziomie wsi i ukazując ich rolę w polowaniu na Żydów, autor wyjaśnia bardzo istotny czynnik określający szanse przetrwania żydowskich uciekinierów. Opisuje też struktury, w których ramach zostały dokonane przez Polaków liczne zbrodnie przeciwko Żydom.

W drugiej części artykułu Grabowski koncentruje się na Policji Polskiej, tzw. granatowej. Chociaż stanowiła ona część niemieckiego aparatu okupacyjnego, z pewnego punktu widzenia była również strukturą pośredniczącą między mieszkańcami wsi a Niemcami. Polscy policjanci byli w jakimś stopniu „oswojeni”, podatni na perswazję lub korupcję, bardziej przewidywalni od niemieckich żandarmów. Ich miejsce w polowaniu na Żydów było jednak bardzo znaczące. Z badań Jana Grabowskiego wynika, że w powiecie dąbrowskim połowę zadenuncjowanych lub schwytanych przez chłopów Żydów zabili granatowi policjanci38.

Studium Dagmary Swałtek również podejmuje zagadnienie funkcjonowania okupacyjnego systemu administracyjnego na poziomie wsi, ale dotyczy głównie okresu przed operacją „Reinhardt”. Autorka opisuje warunki życia żydowskich mieszkańców podkrakowskich Wawrzeńczyc na podstawie akt gminnych. To mało znana i rzadko zachowana, a jak przekonuje przeprowadzony przez nią rekonesans, bardzo interesująca kategoria źródeł. Przypadek Wawrzeńczyc jest też dlatego ciekawy, że Żydzi (głównie przesiedleńcy z Krakowa) nie byli tam odizolowani w getcie. Niemniej akta gminne ukazują wdrażanie kolejnych dyskryminacyjnych zarządzeń okupanta. Są w nich ponadto świadectwa niemieckiej propagandy antyżydowskiej, kierowanej do ludności polskiej. Akta te odzwierciedlają również mechanizmy przejmowania majątku Żydów po deportacji i jego dystrybucji wśród ludności polskiej oraz kasowania żydowskich wierzytelności.

Studium Zuzanny Schnepf-Kołacz dotyczy jasnej strony stosunków polsko-żydowskich podczas wojny. Autorka przeprowadziła analizę pomocy niesionej Żydom w ujęciu ilościowym. Materiał empiryczny stanowią biogramy Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, którzy ratowali Żydów na wsi w dystryktach warszawskim, radomskim, krakowskim i lubelskim Generalnego Gubernatorstwa39. Autorka zidentyfikowała na tym terenie 479 przypadków pomocy. Wybór zbiorowości poddanej analizie statystycznej zadecydował o tym, że zakres badania obejmuje pewien wycinek zjawiska ratowania Żydów na wsi, jakim były przypadki szczęśliwie zakończone. Z tym wiąże się niedoreprezentowanie w badaniu zjawiska pomocy doraźnej — większość przypadków dotyczy pomocy długotrwałej. Specyfika dokumentacji Sprawiedliwych, będącej pierwotnym źródłem informacji, polega na jej laudacyjnym charakterze. Z reguły pomija ona zjawiska negatywne lub niejednoznaczne w stosunkach między ratującymi a ratowanymi, takie jak odpłatność pomocy, wymawianie schronienia czy wykorzystywanie ukrywanych Żydów przez gospodarzy. Konfrontując dokumentację powstałą na potrzeby Yad Vashem ze świadectwami składanymi przez ich podopiecznych przy innych okazjach i w innym celu, autorka pokazuje na przykładach, że realia ukrywania się i relacje z polskimi chłopami często były złożone i ambiwalentne.

Mimo tych ograniczeń bazy źródłowej Schnepf-Kołacz potrafiła wyodrębnić twarde wskaźniki ilościowe, których analiza pozwala na poczynienie istotnych ustaleń. Autorka szkicuje mapę pomocy oraz charakteryzuje zbiorowość ratowanych i ratujących. Sprawiedliwi na wsi wydają się nie wyróżniać w szczególny sposób ze swego otoczenia, widoczna jest jedynie nadreprezentacja osób samotnych oraz przedstawicieli lokalnej inteligencji i ziemiaństwa. Pomoc Żydom Sprawiedliwi świadczyli na własną rękę, w sposób niezorganizowany — tylko niewielki odsetek miał kontakty z organizacjami konspiracyjnymi. W badaniu dotyczącym pomocy skutecznej ujawniają się czynniki sprzyjające przetrwaniu. W dwóch trzecich przypadków ocaleni Żydzi i Sprawiedliwi znali się wcześniej lub mieli wspólnych znajomych; cztery piąte uratowanych mieszkało przed wojną blisko osób udzielających im pomocy. Z kolei zaledwie 15 procent uratowanych na wsi to mieszkańcy dużych miast, podczas gdy przed wojną stanowili oni około połowy ludności żydowskiej w Polsce. O szansach ocalenia w znacznym stopniu decydowała więc bliskość społeczna i przestrzenna między szukającymi ratunku Żydami a Sprawiedliwymi.

Barbara Engelking mierzy się z najczarniejszą kartą stosunków polsko-żydowskich na wsi, jaką było wydawanie w ręce Niemców i mordowanie uciekinierów z gett40. Interesują ją sytuacje, w których Polacy działali, mając swobodę wyboru, a nie w ramach obław organizowanych przez Niemców. Podkreśla, że wydany przez okupanta pod karą śmierci zakaz udzielania schronienia i pomocy Żydom przez ludność miejscową nie był tożsamy z nakazem ich doprowadzania na posterunki żandarmerii i policji lub zabijania. Autorka operuje przykładami, ale reprezentują one obraz wyłaniający się z kilkuset przeanalizowanych relacji i procesów sądowych. Pozwala to stwierdzić, że mamy do czynienia ze zjawiskiem występującym na co dzień na całym badanym obszarze. Engelking konstruuje typologię zachowań, motywów i schematów postępowania sprawców. Zwraca uwagę na rozpowszechnienie donosicielstwa, co było głównym zagrożeniem dla uciekinierów i tych, którzy im pomagali — zgadza się to z ustaleniami Zuzanny Schnepf-Kołacz.