Poznaj siebie i zrozum innych

Tekst
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

5. Poznaj swój temperament

Większość z nas wie o podziale ludzi według temperamentu na sangwiników, choleryków, melancholików i flegmatyków, który jest znany od starożytności. Czy dlatego mamy w Biblii aż cztery Ewangelie? Wydaje się, że tak, gdyż każda reprezentuje jeden z temperamentów.

Cztery temperamenty można wyłonić z 16 typów osobowości, które poznaliśmy za sprawą wskaźnika psychologicznego zwanego MBTI (Myers-Briggs Type Indicator).

Największy wpływ na temperament mają funkcje związane z postrzeganiem świata i podejmowaniem decyzji. Cholerycy i flegmatycy postrzegają świat za pomocą intuicji, łatwo operując językiem symboli i abstrakcji, dlatego zaliczamy ich do intuicjonistów (N). Czym różnią się od siebie? Cholerycy zbierają informacje i podejmują decyzje bezosobowo, filtrując je przez rozum, co jest domeną myślicieli (T). Natomiast flegmatycy jako uczuciowcy (F) filtrują dane i podejmują decyzje w sposób osobowy, kierując się sercem. Jak widzimy, wszyscy cholerycy są intuicjonistami myślicielami (NT), a flegmatycy intuicjonistami uczuciowcami (NF).

Sangwinicy i melancholicy postrzegają świat przede wszystkim zmysłami, dlatego nazywamy ich percepcjonistami (S). Czym różnią się od siebie? melancholicy dążą do usystematyzowania i zamknięcia zebranych danych w całość, co cechuje sędziów (J). Sangwinicy wolą zachować ten proces otwartym, co cechuje obserwatorów (P). Tak więc melancholicy to percepcjoniści sędziowie (SJ), natomiast sangwinicy to percepcjoniści obserwatorzy (SP).

Szesnaście typów osobowości, wyłonionych za pomocą wskaźnika MBTI, można podzielić według temperamentów na cztery główne grupy: sangwinicy, czyli percepcjoniści obserwatorzy (SP), melancholicy, czyli percepcjoniści sędziowie (SJ), cholerycy, czyli intuicjoniści myśliciele (NT) oraz flegmatycy, czyli intuicjoniści uczuciowcy.

Podział typów osobowości według temperamentu

Każdy z czterech temperamentów posiada unikatowe preferencje i motywacje. Nie są one wytworem podświadomości, jak błędnie mniemał Zygmunt Freud (1856–1939), ani pochodną systemu nerwowego, jak zakładał Iwan Pawłow (1849–1936). Uwidaczniają się od najmłodszych lat, gdyż przychodzimy z nimi na świat, a zatem są śladem palców naszego Stwórcy.

Spróbuj odszukać siebie i swoich bliskich wśród poniższych czterech temperamentów. A może uda Ci się na podstawie poniższego opisu zidentyfikować temperament każdego z czterech ewangelistów: Mateusza, Marka, Łukasza i Jana?


Sangwinicy
Percepcjoniści obserwatorzy (SP)

Percepcjoniści obserwatorzy (SP) stanowią statystycznie około 35 % populacji. Lubią być tam, gdzie coś się dzieje. Podejmują wyzwania wymagające odwagi, niejednokrotnie wybierając drogę uważaną przez innych za zbyt ryzykowną. Ich sangwiniczny temperament przejawia się w spontaniczności i impulsywności. Optymistyczni, weseli i szczodrzy są duszą towarzystwa. Kochają przygodę, zabawę, niespodziankę i rywalizację. Cenią wolność i autonomię, co idzie w parze z wyrozumiałością wobec innych i łatwością w pożyciu. Unikają rutyny, ograniczeń i zobowiązań, teoretycznych rozważań i strategii. Brak przygotowań nadrabiają elastycznością i improwizacją, co uwidacznia się w sytuacjach awaryjnych i kryzysowych. Ufni w swoje zdolności manualne, które są nadzwyczajne, z łatwością operują narzędziami i sprzętem, grają na instrumentach, posługują się pędzlem czy skalpelem, władają bronią i uprawiają sport. Lubią zajęcia, które przynoszą natychmiastowe i wymierne rezultaty. Ich działania cechuje pragmatyzm i skuteczność, ale także elegancja i wyczucie.

Percepcjonistów obserwatorów (SP) interesuje to, co fizyczne i aktualne, włącznie z trendami i modą, do których przywiązują sporo uwagi. Żyją lekkodusznie, dla obecnej chwili, nie przejmując się jutrem. Wydają się hedonistami, ale gdy zachodzi konieczność, potrafią znosić ból, głód, zmęczenie i niewygodę lepiej niż ktokolwiek. Pociąga ich heroizm, wyczyn i mistrzowskie dzieło. Jako wyjątkowo spostrzegawczy i realistyczni są dobrymi obserwatorami ludzi i umiejętnymi negocjatorami.

Ich temperament uosabiał w greckiej mitologii Dionizos, bóg wina, zabawy i ekstazy, blisko związany ze światem przyrody. Do biblijnych przykładów zaliczyć można Ezawa, Samsona, Dawida, apostoła Piotra, a także ewangelistę Marka. Znanymi przedstawicielami tego temperamentu byli: Franciszek z Asyżu, Maria Antonina, generał George Patton, pilotka Amelia Earhart, Ernest Hemingway, Fred Astaire, Marilyn Monroe, a z bohaterów fikcyjnych: James Bond. Na co dzień wielu sangwiników to strażacy, policjanci, żołnierze, sportowcy, sanitariusze, kierowcy, piloci, mechanicy, rolnicy, przewodnicy, aktorzy, muzycy, malarze, tancerze, rzemieślnicy, chirurdzy, kosmetyczki.


Melancholicy
Percepcjoniści sędziowie (SJ)

Percepcjoniści sędziowie (SJ) statystycznie stanowią około 40 % populacji. Stoją na straży porządku społecznego i tradycyjnych wartości. Zatroskani, obowiązkowi, sumienni, punktualni, uprzejmi, praktyczni i konserwatywni pielęgnują obyczaje, tradycje, normy, procedury, reguły i nakazy moralne. Cenią sobie przynależność do szanowanych instytucji, których są filarami. Przełożeni mogą liczyć na ich lojalność, koledzy na rzetelność, a przyjaciele na oddanie. W ich oczach wielką wartość ma stabilność, dyscyplina, współdziałanie i skromność.

Mocną stroną melancholików jest logistyka. Zapobiegawczością i utrzymywaniem wszystkiego w stanie porządku przypominają mrówki. Dobrze sprawdzają się na stanowiskach menadżerskich, często biorąc na siebie rolę ojca, matki, wuja czy starszego brata. W pracy preferują rutynę i stabilność, niechętnie odnosząc się do zmian, nawet pozytywnych, gdyż uważają je za zagrożenie dla dotychczasowego porządku. Melancholicy wykonują niewdzięczne prace i służby, oczekując w zamian uznania i podziękowania, do czego przywiązują dużą wagę. Nazwa tego temperamentu bierze się z nuty fatalizmu i melancholii przewijającej się w myśleniu melancholików.

Percepcjoniści Sędziowie (SJ) mogą rozmawiać o ideach, zwłaszcza w polityce i historii, ale bardziej absorbuje ich rzeczywistość, a więc ceny produktów i usług, zdrowie i finanse, dom i rodzina, ważne wydarzenia, daty i uroczystości. Czują się zobligowani, by pomagać ludziom, dlatego wśród nich jest wielu policjantów, dentystów, lekarzy, farmaceutów, pielęgniarek, bibliotekarzy, duchownych, sekretarek, recepcjonistek, księgowych i aktywistów społecznych. Wielu melancholików pracuje w administracji, szkolnictwie, bankowości, ubezpieczeniach, sądownictwie, rolnictwie, wojsku, prawnictwie i budownictwie.

W mitologii greckiej melancholikiem był Epimeteusz, którego imię oznacza myślenie zwrócone ku przeszłości. Z postaci biblijnych wymienić trzeba praworządnego Mojżesza, ewangelistę Mateusza, a także Jakuba – autora listu w Nowym Testamencie. Ze znanych postaci w dziejach chrześcijaństwa na myśl przychodzi Ignacy Loyola oraz Florence Nightingale, a z postaci fikcyjnych na przykład Sam Gamgee z Władcy Pierścieni.


Cholerycy
Intuicjoniści myśliciele (NT)

Intuicjoniści Myśliciele (NT) statystycznie stanowią zaledwie 10 % populacji. Motorem ich działania jest poznanie, zbadanie, zrozumienie i przewidywanie. Cholerycy to dalekowzroczni teoretycy i stratedzy o innowacyjnym myśleniu. Mają nieugaszone pragnienie poszerzania kompetencji i pogłębiania wiedzy. Pociąga ich zwłaszcza to, co nieznane i niezbadane. Choleryczność tego temperamentu przejawia się w dążeniu do kontrolowania świata za sprawą technologii lub teorii systematyzujących wiedzę, a także w intensywności w pracy, która może ich pochłonąć tak, że zapominają o otoczeniu.

Choleryków irytuje brak kompetencji i efektywności. Starają się wykorzystać do maksimum czas, środki i możliwości. Nie mają za złe krytyki swojej pracy, jeśli opiera się na zrozumieniu i może być konstruktywna. Dążąc do ideału, koncentrują się na tym, co można ulepszyć, dlatego częściej krytykują niż chwalą. W oczach innych temperamentów tę cechę jeszcze pogarsza fakt, że nie są zbyt świadomi odczuć innych ludzi.

Intuicjoniści myśliciele (NT) są bardzo niezależni i pragmatyczni. Nie przywiązują wagi do tradycji, konwenansów ani politycznej poprawności. Autorytet to dla nich wiedza i kompetencje, a nie pozycja czy tytuł. Szybują na dużych wysokościach, dlatego innym wydają się nieco wyobcowani, tym bardziej, że łatwo operują technicznym żargonem i poruszają się w świecie złożonych teorii. Lubią zajęcia, które pozwalają im zachować autonomię, rozwijać nowe idee i rozwiązywać problemy. Z ich grona wywodzi się większość wykładowców, uczonych, inżynierów, wynalazców, ekonomistów, informatyków, prawników i psychiatrów. Naukowy i technologiczny wkład intuicjonistów myślicieli (NT) w rozwój cywilizacji jest nieproporcjonalny wobec faktu, że tylko co dziesiąty człowiek ma choleryczny typ osobowości.

W mitologii greckiej reprezentuje ich Prometeusz, który nauczył ludzi pisać i czytać, a także kontrolować siły przyrody. Biblijnym przykładem tego temperamentu był Salomon, apostoł Paweł oraz ewangelista Łukasz. Z innych postaci historycznych można wymienić Sokratesa, Tomasza z Akwinu i Marię Skłodowską-Curie, a z postaci fikcyjnych Gandalfa z Władcy Pierścieni i profesora Henry’ego Higginsa z My Fair Lady.


Flegmatycy
Intuicjoniści uczuciowcy (NF)

Statystycznie intuicjoniści uczuciowcy (NF) stanowią około 15 % populacji, ale ich ideały są powszechnie znane za sprawą ich działalności, zwłaszcza twórczości.

Flegmatycy są najbardziej ze wszystkich temperamentów zainteresowani człowiekiem i jego potencjałem. Z entuzjazmem starają się wydobyć z ludzi to, co najlepsze. W wyrozumiałości, z jaką to czynią, przejawia się flegmatyczność ich temperamentu. Te predyspozycje czynią z nich świetnych doradców, psychologów, nauczycieli, dyplomatów, terapeutów i duchownych. Z grona flegmatyków wywodzi się większość najlepszych dramaturgów, poetów, pisarzy, filmowców, kaznodziejów, aktywistów i aktorów. Jako aktorzy NF utożsamiają się z graną postacią, w przeciwieństwie do sangwiników, którzy grają siebie.

 

Intuicjoniści uczuciowcy (NF) są idealistami, wizjonerami, mistykami, prorokami, romantykami i filozofami poszukującymi własnej tożsamości i sensu życia. Interesuje ich etyka, kultura i metafizyka. Wierzą w lepszy świat i pracują nad tym jako misjonarze, filantropi i wolontariusze. Współczują z cierpiącymi i pokrzywdzonymi, godzą poróżnionych i dążą do zgody ze wszystkimi, choć czasem dają się przez to uwikłać w problemy innych ludzi, kosztem swojego życia rodzinnego. Gotowi na poświęcenia, lubią afirmować innych, ale potrzebują czuć się potrzebni i docenieni. Krytykę biorą głęboko do serca, dlatego łatwo ich urazić i zranić. Cenią autentyczność, szlachetność i integralność charakteru, stawiając sobie wysokie wymagania etyczne. Twórczy, entuzjastyczni, wymowni, górnolotni i pełni patosu są ludźmi o głębokiej duchowości, bogatej wyobraźni i rozwiniętej intuicji, dlatego pociąga ich świat metafor, idei i symboli.

W mitologii greckiej uosabia ich Apollo, bóg prawdy, proroctwa, harmonii, muzyki, poezji i uzdrawiania. Z biblijnych postaci flegmatykiem był Abraham, co widać, kiedy odstąpił swojemu krewnemu Lotowi wybór ziemi, aby zapobiec sporom. Do tej grupy należał cierpliwy i pasywny patriarcha Jakub. W Nowym Testamencie cechy flegmatyka posiadał Barnaba, który wolał stracić towarzystwo apostoła Pawła, niż spierać się w sprawie Jana Marka. Apostoł Jan, autor czwartej Ewangelii był flegmatykiem. Ze znanych postaci flegmatykami byli: Augustyn z Hippony, Joanna d’Arc, Ellen G. White i Marcin L. King, a z postaci fikcyjnych: Hamlet, Don Kichot i Frodo.


* * *

Z którym spośród tych czterech temperamentów utożsamiasz się najbardziej? Czy pokrywa się z osobowością, jaką rozpoznałeś w sobie na podstawie poprzedniego rozdziału? Jeśli nie, to prawdopodobnie nie zidentyfikowałeś prawidłowo jednej z preferencji składających się na osobowość człowieka.


Twój temperament

Przy odrobinie wprawy nauczymy się rozpoznawać typy osobowości w swoim otoczeniu, a nawet w filmach czy książkach. Zacznijmy od lektury czterech Ewangelii. Duch Święty wybrał na ich autorów przedstawicieli czterech temperamentów, aby każdy człowiek mógł poznać Dobrą Nowinę o zbawieniu w języku najbliższym swojemu typowi.

W starożytności Ewangeliom przypisano cztery symbole: lwa, wołu, orła i człowieka. W czasach starotestamentowych widniały one na sztandarach, pod jakimi plemiona izraelskie stały obozem wokół przybytku Bożego. Od wschodu był znak lwa, od zachodu sztandar wołu, od północy znak orła, a od południa sztandar człowieka (Lb 1:52; 2:2).

W Biblii czytamy, że przy tronie Bożym stoją czterej cherubowie, którzy mają twarze lwa, wołu, orła i człowieka (Ap 4:7; Ez 1:10). Tak zapewne wyglądały cherubiny stojące u wejścia do Edenu (Rdz 3:24), gdyż późniejsze cywilizacje mezopotamskie stawiały na straży bram miast, świątyń i pałaców rzeźby, które miały twarz człowieka, tors i kopyta byka, ogon lwa i skrzydła orła.

Cztery temperamenty to cztery oblicza ludzkości. Lew kojarzy się z odwagą i fizycznością cechującą sangwiników. Wół był filarem gospodarstwa, tak jak melancholicy są filarem społeczeństwa. Orzeł wyobraża lotność i dalekosiężność umysłu choleryków, a symbol człowieka humanitaryzm i duchową głębię flegmatyków.


Lew

Znak lwa pasuje do autora Ewangelii wg św. Marka, który był sangwinikiem. Jego Ewangelia jest najmniej zorganizowana ze wszystkich, ale za to bardzo wartka i prostolinijna. Jej przedmiotem są czyny i rezultaty, co najbardziej imponuje sangwinikom. Nie ma w niej długich przemówień ani głębokiej teologii. Marek nie rozpoczął prologiem ani genealogią. Od razu wkroczył w wir akcji, opisując aktywność Jana Chrzciciela i chrzest Jezusa. W jego Ewangelii nie ma długich kazań czy rozważań. Chrystus czyni cuda, uzdrawia, wygania kupców ze świątyni, ucisza burzę, cierpi, umiera, zmartwychwstaje i wstępuje do nieba.


Wół

Wół pasuje do Ewangelii wg św. Mateusza, utożsamiając temperament melancholika. Mateusz częściej niż inni ewangeliści pokazuje na związek przeszłości z teraźniejszością. Jako jedyny ewangelista rozpoczyna od genealogii (Mt 1:1-17). Omawia tradycje (Mt 15:2.6) i najczęściej ze wszystkich autorów biblijnych powołuje się na dawne autorytety, na przykład w słowach: „Aby się wypełniło, co było powiedziane przez proroka Izajasza” (Mt 4:14); „Wtedy się wypełniło, co było powiedziane przez proroka Jeremiasza” (Mt 27:9); „Ale to wszystko się stało, aby się wypełniły Pisma prorockie” (Mt 26:56).


Orzeł

Orzeł reprezentuje Ewangelię wg św. Łukasza, która nosi cechy choleryka. Już sam początek zdradza obiektywne, naukowe podejście z metodycznym zbadaniem źródeł i usystematyzowaniem materiału: „Postanowiłem i ja, który wszystko od początku przebadałem, dokładnie kolejno ci to opisać” (Łk 1:3). Łukasz, jak przystało na pierwszorzędnego historyka, podaje daty i imiona panujących, czego brak w pozostałych trzech Ewangeliach. Napisał na przykład: „W piętnastym roku panowania cesarza Tyberiusza, gdy namiestnikiem Judei był Poncjusz Piłat, tetrarchą galilejskim Herod, tetrarchą iturejskim i trachonickim Filip, brat jego, a tetrarchą abileńskim Lizaniasz, za arcykapłanów Annasza i Kajfasza” (Łk 3:1–2). Łukasz podał genealogię Jezusa, ale w przeciwieństwie do Mateusza wyprowadził ją z rodu Marii (Łk 3:23–38). Z charakterystyczną dla choleryków bezstronnością ukazał w korzystnym świetle kobiety, ubogich, pogan i Samarytan, co było sprzeczne z ówczesnymi konwenansami, dlatego nie znajdziemy takich elementów w Ewangelii wg św. Mateusza. Łukasz, jako jedyny z ewangelistów, zaadresował swoją księgę do nie-Żydów (Łk 1:4), przytoczył przypowieść Jezusa o miłosiernym Samarytaninie (Łk 10:29–37) i wspomniał, że spośród dziesięciu uzdrowionych przez Jezusa, tylko Samarytanin wrócił, aby Mu podziękować (Łk 17:11–19).


Człowiek

Ewangelie wg świętych: Mateusza, Marka i Łukasza noszą miano synoptycznych, gdyż mają ze sobą wiele wspólnego. Ewangelia wg św. Jana jest inna, dlatego teolodzy nazywają ją Czwartą Ewangelią. Reprezentuje temperament flegmatyka i nosi symbol człowieka, gdyż jest najbardziej uduchowiona i uczuciowa ze wszystkich ksiąg Nowego Testamentu. Jan rozpoczął ją od prologu zapierającego dech w piersiach swoją teologiczną głębią: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało” (J 1:1–3). W Ewangelii wg św. Jana miłość Boża ukazana jest w sposób wymowny i przejmujący. Tylko w niej znajdziemy epizod o kobiecie przyłapanej na cudzołóstwie i przebaczeniu, którego udzielił jej Jezus (J 8:1-11), historię o wskrzeszeniu Łazarza (J 11:1-44), epizod z umyciem nóg uczniów przez Jezusa (J 13:1-20), a także przejmujący opis męki Pańskiej (J 18–19). Czwartą Ewangelię cechuje pełen metafor język flegmatyków: Jezus jest w niej chlebem życia (J 6:32–35), światłością świata (J 8:12), dobrym pasterzem, drzwiami (J 10:7-16), krzewem winnym (J 15:5). Ewangelia wg św. Jana wyraża to wszystko, co jest najpiękniejsze w sercu człowieka. Nic dziwnego, że jest reprezentowana przez człowieka.

Rozumiejąc różnice między temperamentami, łatwiej pojąć przyczyny wielu ludzkich zachowań, a co za tym idzie: zaakceptować siebie i bliźnich. Takie zrozumienie zapobiega przed udawaniem lub imitowaniem innych, które prowadzi do zaprzepaszczenia własnego potencjału.

6. Śladami Jezusa

Czego najbardziej potrzebujemy do efektywnej pracy? Wiedza jest ważna i należy ją wzbogacać, ale jeszcze ważniejsze wydaje się serce. Znałem ludzi zdolnych i wykształconych, którzy nie rozwinęli swojego potencjału, ponieważ nie oddali się misji, która rozpaliłaby ich serca tak bardzo, że przezwyciężyliby trudności i swoje słabości.


Jezus wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło, przepasał się. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany.

A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich:

– Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie Nauczycielem i Panem i dobrze mówicie, bo jestem nim. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować (J 13:4–5.12–17).


Chrystus stał się sługą i zachęca nas do tego samego: „Będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować” (J 13:17). Słowo „błogosławieni” (gr. makarioi) znaczy „szczęśliwi”. Naśladowanie Jezusa jest receptą na szczęśliwe życie.

Żona pewnego bankiera mieszkała w luksusowej willi nad Pacyfikiem. Miała do dyspozycji basen, drogi samochód, gosposię, ale nie czuła się potrzebna ani szczęśliwa. Popadła w depresję. W małżeństwie psuła się atmosfera. Mąż, by unikać konfliktów, zostawał dłużej w pracy. Kiedy nad ich związkiem zawisło widmo rozwodu, spotkała się z pastorem. Spodziewała się, że zaproponuje im poradnictwo, a on wyszedł z zaskakującą propozycją:

– Podejmij pracę w szpitalu miejskim.

– Ale ja nie potrzebuję pieniędzy! – odrzekła.

– Nie dla pieniędzy, dla ludzi – rzekł pastor.

Wiedziała, że jeśli czegoś nie zrobi, to straci rodzinę. Poszła więc do szpitala, oferując swój czas bezpłatnie. Pierwszego dnia mogła trzymać rękę starszej kobiety, którą czekała operacja raka piersi, czytać książkę niewidomemu mężczyźnie, pójść na spacer, pchając przed sobą wózek chłopca, który w wypadku stracił nogę. Usługiwanie innym nadało sens jej życiu, usuwając melancholię. Mąż znów chętnie wracał do domu, a ich małżeństwo odzyskało dawny blask.

Służba na rzecz innych wyraża troskę i miłość o nich. Oddając im przysługę, jednocześnie oddajemy cześć Bogu, co zalecił apostoł Paweł, pisząc: „Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek czynicie, wszystko czyńcie na chwałę Bożą” (1Kor 10:31).

Z naszym życiem jest jak ze zbożem – ziarenka, które zjadamy, znikają bezpowrotnie, natomiast rozsiewane – pomnażają się. Usługując, wzbogacamy innych i budujemy królestwo Boże, a żyjąc dla siebie, okradamy świat i samych siebie.

Postawa: „A co ja z tego mam?” przyczynia się do upadku rodzin i Kościołów, dlatego Jezus poświęcił w swoim nauczaniu tak wiele miejsca usługiwaniu. Jak wyrugować ego, które przeszkadza nam służyć innym? Jezus wykonał pierwszy krok, umierając na krzyżu za nasze grzechy. Przyjęcie zbawienia, które umożliwił swoją ofiarą, zadaje cios naszemu „ja”, gdyż wymaga przyznania, że bez Jego daru bylibyśmy zgubieni.

Drugim krokiem jest usługiwanie naszym talentem. Nie chodzi tu o serwilizm ani o oportunistyczną służalczość obliczoną na poklask czy nagrodę, które cechowały ludzi obnoszących się z zewnętrzną pobożnością, a jednocześnie niedbających o chorych, sieroty i wdowy.

Jaka jest Twoja motywacja? Apostoł Paweł napisał, że Bóg „pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił nam posługę jednania” (2Kor 5:18). Ma nas motywować wdzięczność za to, co Chrystus uczynił dla nas, umierając na krzyżu za nasze grzechy. Bez takiej motywacji nawet służba bliźnim może być skażona przez nasze ego i obliczona na pokaz.

Odkąd Jezus połączył ludzi z Bogiem za sprawą ofiary na Golgocie, każdy wierzący jest powołany do kapłaństwa, które kiedyś było wyłącznym udziałem patriarchów i kapłanów. Odtąd każdy z nas ma wstawiać się za bliźnimi, usługiwać potrzebującym i nauczać prawd Bożych (1P 2:9; Ap 5:9-10).

Wielu z nas wyrosło w przekonaniu, że duchowa służba jest powinnością duchownych, ale od śmierci Chrystusa wszyscy wierzący są powołani do roli, którą kiedyś sprawowali tylko kapłani. Apostoł Piotr napisał: „Wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa” (1P 2:5).

 

Wszyscy jesteśmy powołani do służby Bogu i bliźnim, ale nie wszyscy do takich samych zajęć. Bądźmy wobec siebie wyrozumiali, gdyż Bóg stworzył nas różnymi nie bez przyczyny. Jeśli chcemy mieć satysfakcję i radość w życiu, musimy mieć pasję, poznać swój temperament i dary duchowe, a także prosić Boga o wdzięczne i poświęcone dla Niego serce.