Spacerkiem po Łódzi. Przewodnik dla dzieciTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa



Aleksandra Jonas, Karolina Kołodziej, Maciej Kronenberg

Spacerkiem po Łodzi

przewodnik dla dzieci

© by Aleksandra Jonas, Karolina Kołodziej, Maciej Kronenberg

© by Wydawnictwo Literatura

Zdjęcia: Iwona Cała, Małgorzata Kur, Maciej Kronenberg,

Paweł Mroziak oraz archiwum Wydawnictwa Literatura

Okładka i ilustracje:

Iwona Cała

Korekta:

Lidia Kowalczyk, Joanna Pijewska

ebook przygotowany na podstawie wydania II

ISBN 978-83-8208-913-4

Wydawnictwo Literatura, Łódź 2016

91-334 Łódź, ul. Srebrna 41

handlowy@wyd-literatura.com.pl

tel. (42) 630-23-81

faks (42) 632-30-24

www.wyd-literatura.com.pl

Skład wersji elektronicznej na zlecenie Wydawnictwa Literatura

Monika Lipiec, Woblink


Wstęp



Kto dostrzegłby sowę na szczycie kamienicy i zachodził w głowę, skąd w łódzkich bramach wzięły się krasnale? Kto zwróciłby uwagę, że język łódzki może być niezrozumiały w innych częściach kraju, a woda, która płynie z kranu, smakuje jak mineralna?

To z myślą o najmłodszych – bystrych, ciekawskich i głodnych wiedzy o Łodzi powstała ta książka. Przewodnik w czasie i przestrzeni. Przybliża nie tylko historię i zabytki miasta, ale opowiada również o codziennym życiu dzieci w dziewiętnastowiecznej Łodzi – tyglu kulturowym pełnym fabryk i robotników. O zabawach i psotach Julka Tuwima, debiucie Artura Rubinsteina, karierach łódzkich milionerów, żywotach świętych. Opowiada o mieście, które z pewnością nie jest szare…

Autorzy


Spis treści

Wstęp

Historia

Ulica Piotrkowska

Słynni łodzianie

Szlak filmowy

Sztuka

Pałace i wille

Łódzkie dzieciństwo Juliana Tuwima

Miasto festiwali

Język łodzian

Łódzka powieść Reymonta

Zwierzęta w architekturze

Sport

Transport

Ciekawostki

Księży Młyn

Robotnicy

Miasto Dzieci

Łódź wielokulturowa

Fabryki

Muzea

Przyroda

Smaki Łodzi

Historia


W 1793 roku Łódź liczyła niespełna dwustu mieszkańców, ale już siedemdziesiąt lat później – ponad czterdzieści tysięcy! Było to spowodowane ekspresową przemianą Łodzi: z wioski w miasto fabryczne. Przemysł włókienniczy rozwijał się przez dziesięciolecia i dawał pracę większości mieszkańców miasta. Podupadł nagle na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku na skutek przemian gospodarczych i utraty wschodnich rynków zbytu. Od tego czasu Łódź szuka swojej nowej tożsamości… Wszystko zaczęło się od drewnianej łodzi…

– A niech to! – mruknął Janusz, pochylając się nad dziurą w dnie łodzi.

Szybko dopłynął do brzegu i wyciągnął łódkę na ląd.

Zapadał zmierzch.

– Trzeba mi będzie tu spać – sapnął, spoglądając to na okoliczne chaszcze, to na uszkodzoną łódkę. – Jutro cię naprawię i ruszymy dalej.


Zaczęło padać, więc odwrócił łódź do góry dnem, żeby się schronić. Nie wiedział, że właśnie postawił pierwszy łódzki dach! Rano okazało się, że okolica jest na tyle atrakcyjna, że postanowił się tu osiedlić. Na pamiątkę tego wydarzenia osada założona przez Janusza została nazwana Łodzią, a rzeka, którą tu dopłynął – Łódką.



Narodziny miasta

W 1414 roku kapituła włocławska, do której należała wieś Łodzia, wystawiła dokument stwierdzający, że „[ze wsi Łodzia] w ziemi łęczyckiej położonej, pomiędzy jej polami, krzakami, gajami i lasami, koło drogi, która prowadzi z Łęczycy do Krakowa” powstanie miasto. Było to na terenie dzisiejszego Starego Rynku i placu Kościelnego. 29 lipca 1423 roku w Przedborzu potwierdził tę decyzję sam król Władysław Jagiełło, uroczyście nadając Łodzi prawa miejskie.


(Z małej łódeczki łódka)

Rok 1820 jest jedną z najważniejszych dat w historii Łodzi. To wtedy Rajmund Rembieliński, prezes Komisji Województwa Mazowieckiego, zdecydował o włączeniu miasta w szereg osad fabrycznych, co dało początek jego dynamicznemu i imponującemu rozwojowi. Wybrał Łódź, bo była położona na terenach obfitujących w wodę (niezbędną do procesów technologicznych i jako źródło energii w pierwszych fabrykach), miała łatwy dostęp do materiałów budowlanych (drewno z pobliskich ogromnych lasów) oraz leżała blisko traktu handlowego. Ówczesne władze stworzyły przybywającym osadnikom bardzo korzystne warunki. Każdy, kto dowiódł, że potrafi produkować przędzę, tkać czy farbować gotowe materiały i zamierzał osiedlić się w Łodzi, otrzymywał między innymi trzymorgową działkę (około 1,6 hektara), darmowe materiały budowlane, a także nieoprocentowane pożyczki pieniężne.


Pierwsza z Belgii

Początkowo wszystkie materiały w Łodzi tkano ręcznie. Jednak ogromny popyt zmusił przemysłowców do szukania rozwiązań, które zwiększą produkcję. Dlatego Ludwik Geyer – jeden z ojców łódzkiego przemysłu – sprowadził do swoich zakładów maszynę parową. Przyjechała w 1839 roku z Belgii i stanęła w Białej Fabryce. Miała oszałamiającą moc 60 KM, czyli… mniej niż ma dziś przeciętny silnik samochodowy.

Człowiek przeciw maszynie

Fabrykanci kupowali do swoich fabryk coraz więcej maszyn, co zabierało pracę robotnikom i doprowadzało ich do skrajnej nędzy. By bronić swoich miejsc pracy, tkacze ręczni zorganizowali bunt. Nocą z 21 na 22 kwietnia 1861 roku ruszyli między innymi do zakładów Karola Scheiblera. Gdy tłum rzucił się dewastować maszyny fabryczne, z jednego z kotłów zaczęła wydobywać się sprężona para wodna. Przerażeni tkacze uciekli, wierząc, że zakłady Scheiblera są chronione przez diabła. A była to jedynie para ze świstem wydobywająca się z uszkodzonych urządzeń.

 


Droga Żelazna Fabryczno-Łódzka

Dynamicznie rozwijająca się Łódź wciąż nie miała połączenia kolejowego z resztą kraju. To bardzo utrudniało transport towarów (które ważyły czasem i kilka ton!). Łódzcy fabrykanci i warszawscy bankierzy postanowili więc sfinansować budowę połączenia kolejowego Łodzi z linią Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Jesienią 1865 roku rozpoczęto budowę około 26-kilometrowego odcinka torów na trasie Łódź Fabryczna – Koluszki. Żeby było szybciej, szyny układano jednocześnie od strony Łodzi i Koluszek. Tempo prac było imponujące, zwłaszcza że transport materiałów odbywał się furmankami, a całą pracę wykonywano ręcznie! Już po trzech miesiącach ruszył pierwszy pociąg towarowy, a miesiąc później – pasażerski.

Sto barykad

Łódzcy robotnicy byli zwykle źle traktowani przez fabrykantów. Dostawali niskie wynagrodzenia, mieli długi dzień pracy i żadnych zabezpieczeń na wypadek choroby lub kalectwa. Dlatego organizowali bunty, których najwięcej było w 1905 roku. Już w styczniu rozpoczął się bunt, w którym brało udział sto tysięcy robotników żądających między innymi ośmiogodzinnego dnia pracy, podwyższenia zarobków i powołania kas chorych. Na szosie rokicińskiej stanęła pierwsza barykada. Pół roku później, 23 czerwca, na ulicach miasta stało już około stu barykad. Starcia robotników z wojskiem i policją w czerwcu 1905 roku nazwano powstaniem łódzkim (lub inaczej powstaniem czerwcowym).


Bunt uczniów

W 1905 roku, wykorzystując sprzyjające okoliczności (strajk robotników), zorganizowali bunt również uczniowie łódzkiego gimnazjum, żądając przede wszystkim nauczania w języku polskim. Dotąd bowiem uczyli się tylko po rosyjsku, jak wszystkie dzieci w zaborze rosyjskim. Do buntu szkolnego przystąpili także uczniowie szkół elementarnych, ale na ich uczestnictwo zgodę musieli wyrazić rodzice. Dzięki ich walce powstała w Łodzi pierwsza polska szkoła – Gimnazjum Polskie (obecnie I LO imienia Mikołaja Kopernika). Otwarto je 16 października 1906 roku.


Abram Koplowicz

Marzenie

Jak ja mieć będę dwadzieścia lat,

Zacznę oglądać nasz piękny świat.

Usiądę w wielkim ptaku motorze

I wzniosę się w wszechświata przestworze.

Popłynę, pofrunę w świat piękny, daleki,

Popłynę, pofrunę przez morza i rzeki.

Chmura siostrzycą, wiatr będzie mi bratem.

Się będę zdumiewał nad Nilem, Eufratem.


Hej, w resorcie (fragment)

Hej, w resorcie, ta wesoło!

Siedzą sobie szewcy wkoło,

Biją prosto, biją krzywo,

A robota wre aż żywo.

Jeden gwiżdże, drugi śpiewa,

A pan majster się nie gniewa.

Bo jak śpiewa się fokstrota,

Prędzej idzie gwóźdź spod młota.

Bitwa pod Łodzią

Była jedną z największych bitew I wojny światowej. Rozegrała się w listopadzie i grudniu 1914 roku między wojskami rosyjskimi i niemieckimi. Walczono na przedmieściach Łodzi, dlatego zdarzało się, że żołnierze i zaopatrzenie dojeżdżały na front tramwajem! Bitwa zakończyła się 6 grudnia wkroczeniem armii niemieckiej do miasta i przemienieniem go w ogromny szpital. W niemal każdym większym budynku ulokowano rannych żołnierzy obu armii, w sumie około trzydziestu pięciu tysięcy ludzi. W bitwie pod Łodzią brał udział generał Litzmann, zwany przez Niemców Lwem spod Brzezin. To na jego cześć hitlerowcy w czasie II wojny światowej przemianowali Łódź na Litzmannstadt (miasto Litzmanna), a Brzeziny na Löwenstadt (miasto Lwa).

Naszą jedyną drogą jest praca

Wojska niemieckie wkroczyły do Łodzi 8 września 1939 roku. Jesienią tego roku Niemcy spalili synagogi, a w nocy z 10 na 11 listopada wysadzili pomnik Tadeusza Kościuszki na placu Wolności. Zmieniono nazwy ulic, na przykład Piotrkowską przemianowano na Adolf-Hitler-Straβe, oraz herb miasta z łodzi na złotą swastykę na granatowym tle. W przeddzień wyzwolenia, które nastąpiło 19 stycznia 1945 roku, Niemcy podpalili więzienie na Radogoszczu. Zginęło wówczas w płomieniach około półtora tysiąca osób. W ten tragiczny sposób zakończyła się niemiecka okupacja Łodzi. Jednak samo miasto z działań wojennych wyszło niemal bez szwanku – dlatego dziś możecie podziwiać jego oryginalną zabudowę.

Życie w getcie

W lutym 1940 roku w najbiedniejszych i najbardziej zaniedbanych częściach miasta – na Starym Mieście i Bałutach – utworzono getto, w którym zamknięto łódzkich Żydów. Łódzkie getto należało do największych w Europie i najdłużej funkcjonujących. Swoje trwanie zawdzięczało żydowskiemu naczelnikowi getta Chaimowi Rumkowskiemu, który powtarzał, że jedyną drogą do ocalenia jest praca dla III Rzeszy. Dlatego łódzkie getto zamieniono w wielki obóz pracy – funkcjonowało tam około stu fabryk i warsztatów między innymi z branży włókienniczej, skórzanej i metalowej. W getcie na równi z dorosłymi pracowały dzieci – szyły ubrania, wyplatały buty ze słomy czy prostowały igły. Pomimo pracy ponad siły, głodu, strachu i niepewności jutra starały się ocalić swe dzieciństwo. Niektóre rozwijały swoje talenty, jak na przykład dwójka młodych poetów: Abram Cytryn i Abram Koplowicz, których poezja ocalała i stanowi znak smutnych czasów, w jakich przyszło im żyć.

Ulica Piotrkowska


Zwana potocznie „Pietryną” jest jedną z najbardziej znanych ulic nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze niedawno, tylko dwieście lat temu, była drogą prowadzącą przez puszczę. Dziś jest sercem (a właściwie kręgosłupem!) miasta. Mieszczą się przy niej sklepy, restauracje, kawiarnie, urzędy, kościoły, muzeum, kina, dyskoteki, pomniki, zabytkowe pałace, reprezentacyjne kamienice, a także wieżowce. Trafnie podsumował ją w swojej fraszce Największa troska Jan Sztaudynger:

To największą w Łodzi troską,

aby Łódź całą zmieścić na Piotrkowską.


Narodziny Piotrkowskiej

W 1823 roku przy trakcie piotrkowskim (czyli szerokiej, często uczęszczanej drodze między Toruniem a Krakowem, powstałej jeszcze w średniowieczu!) ustawiono słup z napisem „ulica Piotrkowska”. Rok później tkacze i sukiennicy ze Śląska, Niemiec i Czech zaczęli się przy niej osiedlać. Dało to początek wielkiej przemysłowej Łodzi. Centrum miasta była Piotrkowska, wokół której powstała szachownica z ulic. Taki regularny plan miasta jest niespotykany w Polsce, za to bardzo przypomina plan Nowego Jorku. Z czasem Piotrkowska stała się najbardziej wytworną ulicą miasta, przy której pojawiały się wszelkie nowości: pierwsze latarnie olejowe (1835), komin fabryczny Białej Fabryki (1839), dorożki (1840), telefon (1883), elektryczność (1888) i tramwaj elektryczny (1898).


Studnie rozrywki

Podwórka przy Piotrkowskiej są wąskie i długie, zabudowane z każdej strony – od frontu kamienicą, po bokach oficynami. Prawie dwieście lat temu, w początkach przemysłowej Łodzi, place do zabudowania przy Piotrkowskiej podzielono na równe działki o szerokości około dwudziestu i długości dwustu osiemdziesięciu metrów. Szerokość zachowały do dziś. W podwórzach znajdowały się ogrody, warsztaty, stajnie, wozownie, czasem fabryki i magazyny. Toczyło się tu również życie towarzyskie i kulturalne mieszkańców miasta. Odwiedzali je chętnie kataryniarze, cyrkowcy i wędrowni handlarze, i to tu właśnie powstały pierwsze kina i teatry.

Jedyny taki w Polsce

Plac Wolności to jedyny w Polsce ośmioboczny plac. Powstał w 1823 roku w osadzie sukienniczej Nowe Miasto. Nazywamy go placem Wolności na pamiątkę odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 roku. W centralnej części placu stoi pomnik Tadeusza Kościuszki – jeden z najbardziej charakterystycznych symboli Łodzi. Jest wysoki na siedemnaście metrów – to więcej niż mierzy czteropiętrowy blok! Na placu, u wylotu ulicy Piotrkowskiej, stoją jedne z najstarszych murowanych budynków Łodzi – ratusz (obecnie Archiwum Państwowe) i dawny kościół ewangelicki Świętej Trójcy (obecnie rzymskokatolicki pod wezwaniem Zesłania Ducha Świętego).


Niezły deptak!

Piotrkowska zaczyna się na placu Wolności, a kończy na placu Niepodległości. Stąd stare łódzkie porzekadło głosi: „od wolności do niepodległości droga daleka – 4,5 kilometra”. Nie jest najdłuższą ulicą miasta, ale najdłuższym polskim deptakiem już tak, a łodzianie chwalą się, że również najdłuższą ulicą handlową Europy.

Pomnik, który rośnie

W 2008 roku, w 185. rocznicę powstania „Pietryny”, odsłonięto pomnik ulicy Piotrkowskiej. Kolumna miała wówczas 185 centymetrów wysokości. Co roku przybywa jej kolejny centymetr, symbolizujący przybywające ulicy lata. Łodzianie i turyści mogą przy pomniku przystanąć, by poznać aktualny wiek ulicy, a także… sprawdzić, jakiego są wzrostu.U prząśniczki siedzą

jak anioł dzieweczki,

przędą sobie, przędą

jedwabne niteczki.

Kręć się, kręć wrzeciono,

wić się tobie, wić!

Ta pamięta lepiej,

czyja dłuższa nić! Słynna deseczka

„U prząśniczki siedzą jak anioł dzieweczki, przędą sobie, przędą jedwabne niteczki…” to słowa hejnału miasta. Choć pieśń skomponowana przez Stanisława Moniuszkę od dawna była symbolem Łodzi, hejnałem została oficjalnie dopiero w 1998 roku. Możecie ją usłyszeć wykonaną na żywo przez trębacza stojącego na balkonie Urzędu Miasta (Piotrkowska 104). Jej melodia jest także odtwarzana co godzinę z wieży dawnego ratusza przy placu Wolności. Pewnie nie wiecie, czym jest tytułowa prząśniczka! Dziś to rzadko spotykane słowo, choć przed stu laty znał je każdy mieszkaniec włókienniczej Łodzi. Prząśnica lub prząśniczka to część kołowrotka, wąska deseczka, do której przywiązuje się przędziwo (czyli włókno do wykonania przędzy).



Zadeptany pomnik

Ten niezwykły pomnik nie stoi, a leży, w dodatku wszyscy po nim depczą! Początkowo nazywał się Pomnikiem Łodzian Przełomu Tysiącleci, obecnie to Pomnik Łodzian Nowego Millenium. Pomnik ma około trzystu metrów długości i składa się z około piętnastu tysięcy brukowych kostek z żeliwnymi tabliczkami. W każdej odciśnięte jest imię i nazwisko fundatora pomnika. Są nimi znani łodzianie (między innymi Michał Urbaniak, Piotr Pustelnik, Jan Machulski, Leon Niemczyk, Stanisław Mikulski) i zwykli ludzie. Pomnik odsłonięto w 2002 roku w nawierzchni jezdni ulicy Piotrkowskiej na odcinku między ulicami Tuwima i Nawrot.


Ławeczka, kufer, fortepian, latarnia…

Tak wyglądają pomniki upamiętniające sławnych mieszkańców Łodzi ustawione przy ulicy Piotrkowskiej. W 1999 roku jako pierwszy w Galerii Wielkich Łodzian zasiadł na ławeczce Julian Tuwim (Piotrkowska 104). Nos poety pocierają na szczęście maturzyści i zakochani. W Galerii Wielkich Łodzian możecie zagrać na fortepianie z Arturem Rubinsteinem (Piotrkowska 78), usiąść na kufrze podróżnym obok Władysława Reymonta (Piotrkowska 137) lub wyreżyserować spektakl ze Stefanem Jaraczem (Piotrkowska 152). Znajdziecie tu również pomnik Twórców Łodzi Przemysłowej (Piotrkowska 32) i pomnik Lampiarza zapalającego latarnię, przypominający, że w tym miejscu po raz pierwszy oświetlono witrynę sklepu światłem elektrycznym (Piotrkowska 37).

 

Na trzech kołach

Przeszło dwadzieścia lat temu, wraz z powstaniem na Piotrkowskiej deptaka, pojawiły się tu pierwsze w Polsce riksze. Pojazd ten, wyglądający jak połączenie ławeczki z rowerem, pełni funkcję taksówki. Szczególnie popularny jest na Dalekim Wschodzie (Indie, Wietnam), ale i na Piotrkowskiej.

Dzieci i ryby…

Spacerując najważniejszą łódzką ulicą w upalny dzień, możecie ochłodzić się, a nawet ugasić pragnienie, wodą ze studni głębinowych. Jest ona tak czysta i zdrowa jak butelkowana woda mineralna. Płynie w minifontannach ozdobionych metalowymi rzeźbami dzieci patrzących na Piotrkowską, bawiących się w chowanego, a także rzeźbami ryb. Zdroje są cztery, spróbujcie je wszystkie odnaleźć!

Fontanny znajdziecie przy domu handlowym Magda, w pasażu Rubinsteina, w pasażu Schillera i naprzeciwko ulicy Roosevelta.

Od zabytku do zabytku

Ze względu na zabytkową zabudowę Piotrkowska została w całości wpisana do rejestru zabytków. Dodatkowo ochroną konserwatora zabytków objętych jest ponad sześćdziesiąt budynków przy tej ulicy – kamienic, pałaców, willi i kościołów. Jedną z najpiękniejszych dawnych budowli jest pałac łódzkiego „króla wełny” Juliusza Heinzla przy ulicy Piotrkowskiej 104. Była to pierwsza wystawna rezydencja fabrykancka wzniesiona przy tej ulicy. Dziś jest siedzibą Urzędu Miasta Łodzi i Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego.


Słynni łodzianie



Do rozwijającej się prężnie przemysłowej Łodzi przyjeżdżali emigranci z całej Europy. Z małej mieściny (z tysiącem mieszkańców w 1820 roku) zmieniła się w metropolię (z trzystoma tysiącami mieszkańców w 1900 roku). Znaleźli tu dom i pracę Polacy, Żydzi, Rosjanie i Niemcy, wyznawcy różnych religii, ludzie różniący się zwyczajami i kulturą, bogaci fabrykanci, ubodzy robotnicy, znane na cały świat talenty, święci i… gangsterzy. „Kiedy miałem trzy lata, stałem się muzykiem – powiedział w wywiadzie jako stary już człowiek. – Mogłem grać z siostrą na cztery ręce. Ona grała bardzo źle, ale ja wykonywałem te utwory całkiem dobrze… Wielu ludzi w wieku dwudziestu lat nie może zdecydować się, czy chcą być jubilerami, lekarzami czy inżynierami. Ja w wieku lat trzech wiedziałem, że będę muzykiem”.*

* Harley Sachs Artur Rubinstein, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 1999. Cudowne dziecko


Artur był najmłodszym, siódmym dzieckiem państwa Rubinsteinów. Przyszedł na świat w 1887 roku w kamienicy przy ulicy Rewolucji 1905 roku. Niedługo potem cała rodzina przeniosła się do domu przy ulicy Piotrkowskiej 78. Arturek był bardzo utalentowany – nauczył się grać na pianinie wcześniej niż mówić! Choć nie znał nut, potrafił wiernie powtórzyć każdą zasłyszaną melodię. Jako czterolatek rozpoczął naukę gry na fortepianie. Był tym tak zachwycony, że wstawał rano i dźwiękami fortepianu budził cały dom. W wieku siedmiu lat zadebiutował przed łódzką publicznością. Wkrótce wyjechał za granicę, gdzie rozpoczął wielką światową karierę. Zmarł, mając dziewięćdziesiąt pięć lat. Od 1984 roku Filharmonia Łódzka nosi jego imię.


„Pewnego dnia zarząd jakiejś instytucji zwrócił się do rodziców z prośbą o wyrażenie zgody na mój udział w koncercie, z którego dochód przeznaczono na cele dobroczynne. Dla rodziców była to niełatwa decyzja – nie miałem jeszcze ośmiu lat. Należało również zapytać o zdanie pana Preschnera. Kiedy zgodził się, zaczęliśmy natychmiast przygotowywać repertuar mojego debiutu w charakterze pianisty-wirtuoza.


Termin koncertu ustalono na 14 grudnia 1894 roku. Rankiem tego dnia cały dom popadł w stan najwyższego podniecenia i tylko ja byłem spokojny i zadowolony. Otrzymałem właśnie piękne, wspaniałe ubranko z czarnego aksamitu z białym koronkowym kołnierzykiem, toteż czułem się ogromnie ważny. Koncert wypadł znakomicie. Jakaś młoda dama zagrała Koncert skrzypcowy Mendelssohna, jakiś mężczyzna odśpiewał kilka pieśni, a potem przyszła kolej na mnie. Ponieważ w garderobie artystów już wcześniej zauważyłem wielkie pudełko czekoladek,w nader szczęśliwym nastroju wykonałem sonatę Mozarta, a także dwa utwory Schuberta i Mendelssohna, publiczność zaś, złożona głównie z członków mojej rodziny, ich przyjaciół, a także łódzkich melomanów, Żydów i Niemców, nagrodziła mnie gorącą owacją”.*

* Artur Rubinstein Moje młode lata, Polskie Wydawnictwo Muzyczne, Kraków 1986.

Bardzo niski król bawełny

Karol Scheibler był najbogatszym łódzkim fabrykantem. Pochodził z rodziny niemieckiej. Do Łodzi trafił w 1854 roku i założył tu dwie przędzalnie: przy Wodnym Rynku (dzisiejszym placu Zwycięstwa) i wzdłuż dzisiejszej ulicy Tymienieckiego (ta przędzalnia liczyła aż dwieście siedem metrów i była największym takim zakładem w Łodzi). Obok wybudował dla swoich robotników osiedle Księży Młyn. Ponieważ był niski, pochodzenia niemieckiego i stosował jako opał mało popularny wówczas węgiel (zwany „czarnym kamieniem”) – podejrzewano go o konszachty z diabłem!



Tajna misja Witolda

„Witold”, „Piasecki”, „Kwaśniewski”, „Znamierowski”, „Kruszewski” i „Kucharski” – to wszystko pseudonimy Jana Karskiego. Chociaż to nazwisko też nie jest prawdziwe – w rzeczywistości nazywał się Jan Kozielewski i urodził się w Łodzi. Dlaczego używał tak wielu nazwisk? Otóż ten starannie wykształcony dyplomata po wybuchu II wojny światowej podejmował się wielu sekretnych misji. Między innymi w przebraniu odwiedził getto w Warszawie czy jeden z obozów koncentracyjnych. Jego najważniejszym osiągnięciem było przekazanie informacji o tym, co działo się wówczas w Polsce, rządom Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Dziś pamiątki po nim można zobaczyć w Muzeum Miasta Łodzi, natomiast w Parku Ocalałych stoi jego ławeczka.


Robin Hood z Bałut

Maks Bornsztajn (1890-1960), zwany Ślepym Maksem, był przed II wojną światową królem łódzkiego świata podziemnego – kradł i zabijał, ale jednocześnie stawał w obronie biednych i pokrzywdzonych. Po ślubie przeniósł się z Bałut do centrum i założył przy ulicy Piotrkowskiej 64 najskuteczniejsze w mieście Biuro Próśb i Podań. Okradzeni ludzie zgłaszali się tam ze skargą, a Max sprawiał, że w niedługim czasie rzecz wracała do właściciela… Każdy, kto chciał dołączyć do grona jego pracowników, musiał zdać specjalny egzamin ze złodziejskiego fachu. W mieszkaniu Maksa stał manekin ubrany w męski garnitur, obwieszony dzwoneczkami. Egzamin zdawał ten, komu udało się bezszelestnie wyjąć z kieszeni manekina portfel.


Pracowity milioner

Izrael Poznański był jednym z trzech największych dziewiętnastowiecznych łódzkich przemysłowców. W odróżnieniu jednak od Karola Scheiblera i Ludwika Geyera zaczynał od zera. Jako siedemnastolatek ożenił się – jego żona wniosła w posagu sklep w Warszawie. Po ślubie przejął od ojca skład sukna i sklep, prowadził również niewielki warsztat, w którym wyrabiał tkaniny. W latach siedemdziesiątych XIX wieku kupił działki przy ulicy Ogrodowej i rozpoczął budowanie swojego fabrycznego imperium, które zatrudniało siedem tysięcy robotników. Później wzniósł obok swój okazały pałac (na rogu dzisiejszych ulic Zachodniej i Ogrodowej) i domy dla pracowników fabryki. Gdy umierał w 1900 roku, był bardzo bogaty i znany. Jego majątek wynosił 7,2 milionów rubli, a lokalna gazeta pisała: „Kim był zmarły – wie każde dziecko”.

Z zabawy tanecznej do zakonu

W Łodzi mieszkało aż siedmiu błogosławionych i troje świętych – święty Maksymilian Maria Kolbe, święta Urszula Ledóchowska i święta Faustyna Kowalska, od 2005 roku patronka Łodzi. Faustyna żyła zaledwie trzydzieści trzy lata (1905-1938). W Łodzi mieszkała tylko dwa z nich. Nie była wówczas zakonnicą, tylko gosposią. Miała dziewiętnaście lat, kiedy to podczas zabawy tanecznej w łódzkim parku Wenecja (obecnie imienia Słowackiego) ujrzała Jezusa nakazującego jej wstąpić do zakonu. Mimo sprzeciwu rodziców, zdecydowała się na ten krok, a decyzję podjęła w łódzkiej katedrze. Na zlecenie siostry Faustyny i zgodnie z jej instrukcjami, został namalowany znany obraz Jezu, ufam Tobie. Nie tylko Mount Everest

Piotr Pustelnik urodził się w 1951 roku w Łodzi i – jeśli tylko nie uczestniczy w kolejnej wyprawie – mieszka właśnie w tym mieście. Jako trzeci Polak w historii zdobył czternaście najwyższych szczytów świata. Ich wierzchołki są ponad osiem tysięcy metrów nad poziomem morza i dlatego nazywamy je ośmiotysięcznikami. Te dziesięć szczytów w Himalajach i cztery w Karakorum tworzy Koronę Himalajów i Karakorum. Zdobycie owej Korony zajęło Piotrowi Pustelnikowi dwadzieścia lat (1990-2010). To wcale nie tak długo, jeśli się wie, że nie wszystkie próby wejścia na górę kończyły się sukcesem. Pustelnik wielokrotnie musiał rezygnować ze wspinaczki z powodu niekorzystnej pogody (na przykład porywistego wiatru, burz śnieżnych), wycieńczenia ekipy czy w wyniku decyzji o zniesieniu rannego alpinisty zamiast podjęcia dalszej wędrówki.

Pan Samochodzik i Wiedźmin są łodzianami

Ich postacie stworzyli pisarze pochodzący z Łodzi! Zbigniew Nienacki – autor powieści dla młodzieży o przygodach Pana Samochodzika, urodził się tutaj w 1929 roku. Od małego miał bujną wyobraźnię i naturę gawędziarza, a w wieku zaledwie dwunastu lat postanowił, że zostanie pisarzem. Andrzej Sapkowski – twórca Wiedźmina – urodził się w Łodzi w 1948 roku. Mieszka tu do dziś. Z wykształcenia jest ekonomistą, pisarzem – z zamiłowania. Debiutował opowiadaniem Wiedźmin na łamach miesięcznika „Fantastyka”. Dziś bohaterowie jego sagi są znani z książek i komiksów, a także z dużego ekranu i gier komputerowych.


Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?