Damą być – Jak ubrać się i zachować w różnych sytuacjach

Tekst
Z serii: Damą być
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Damą być – Jak ubrać się i zachować w różnych sytuacjach
Damą być – Jak ubrać się i zachować w różnych sytuacjach
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 10,98  8,78 
Damą być – Jak ubrać się i zachować w różnych sytuacjach
Damą być – Jak ubrać się i zachować w różnych sytuacjach
Audiobook
Czyta Matylda Matuszak
4,99  3,69 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Zofia Stanecka

Damą być
Jak ubrać się i zachować w różnych sytuacjach

Saga

Damą być - Jak ubrać się i zachować w różnych sytuacjach

Ilustracja na okładce: Marta Ruszkowska

Copyright © 2015, 2019 Zofia Stanecka i SAGA Egmont

Wszystkie prawa zastrzeżone

ISBN: 9788726128550

1. Wydanie w formie e-booka, 2019

Format: EPUB 2.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.

SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont


Rozdziatł 1

Urodziny


Szafa mamy była ogromna. Jula podeszła do niej i uchyliła skrzypiące drzwi.

– Ach! – westchnęła, gdy z wnętrza wydobył się zapach lawendy i świeżo uprasowanych koszul. Pogładziła rękaw aksamitnej marynarki, musnęła bawełniane i tiulowe sukienki, przyłożyła policzek do szorstkiej wełnianej spódnicy. . .

– Dlaczego miziasz ubrania? – spytała Pola. Stała obok szafy w opadających spodniach, z dużym palcem wyglądającym z dziury w skarpetce i przyglądała się siostrze z zainteresowaniem. – Upaćkasz je i mama będzie zła.

Jula spojrzała z wyższością na obśliniony batonik w ręku Poli.

– Damy nie paćkają – powiedziała.

– Damy są nudne – zawyrokowała Pola i wytarła ręce w bluzkę. – Wolę być tygrysem.

– Tygrysy nie chodzą na przyjęcia urodzinowe.

– Jakie przyjęcia? – zainteresowała się Pola.

– Takie jak u kuzynki Emilki – powiedziała Jula. – Jesteśmy zaproszone na jutro i zamierzam się odpowiednio przygotować. A ty zostaniesz w domu.

– Ale ja chcę iść!

– W takim razie musisz się przebrać.

– Nie muszę. – Pola nachmurzyła się. – Tygrysy nic nie muszą.

– Jak sobie chcesz. – Jula wzruszyła ramionami. – Tylko pamiętaj, że na przyjęciach trzeba być eleganckim.

Pół godziny później do kuchni weszła urocza istota w lekko kłapiących butach na obcasach i kremowej falbaniastej sukience do ziemi. Na szyi miała przynajmniej osiem sznurów pereł. W ręku trzymała małą kopertową torebkę. Z ramienia zwisał jej koronkowy szal. A pachniała tak upojnie, że tata dostał ataku kichania.

– Czy mi się zdaje, Julio, czy też pomalowałaś sobie policzki moim różem? – spytała mama.

Nie zdążyła wysłuchać odpowiedzi, gdy w progu pojawiła się druga piękność, odziana w brązowy szlafrok przepasany ciągnącym się po ziemi szalem z pomarańczowego jedwabiu. Powieki miała pomalowane czymś brunatnym, podejrzanie przypominającym czekoladę.

– Jula powiedziała, że tylko damy chodzą na przyjęcia urodzinowe i jedzą torty – oznajmiła.

Dłuższą chwilę trwało, zanim mama wyjaśniła, że kiedy dama wybiera się na urodziny, myśli przede wszystkim o osobie, którą ma odwiedzić. To dlatego ubiera się czysto i elegancko, ale nie przesadnie. Jula westchnęła i zdjęła... jeden sznur pereł.

– Czy teraz jest bardziej damowo? – spytała.

Następnego dnia Jula i Pola zadzwoniły do drzwi Emilki. Jula poprawiła opadający na czoło kosmyk, strzepnęła niewidzialny pyłek z prostej beżowej sukienki i raz jeszcze sprawdziła, czy pomarańczowy sweterek i brązowa spódniczka Poli są czyste.

Emilka rozpromieniła się na ich widok i zaprowadziła do pokoju, gdzie czekali pozostali goście. Pola upewniła się, czy jest Marcel. Stał przy stole, jak zawsze lekko potargany, i wpatrywał się w coś z namysłem. Pola spojrzała na stół i uśmiechnęła się. Wśród tac z ciasteczkami piętrzył się ogromny tort z bitą śmietaną, karmelem i malinami. Dokładnie taki, jaki lubią damy i eleganckie tygrysy.



Rozdziatł 2

Bal


Dochodziła dwudziesta trzecia. Mama szykowała się do spotkania, które miała następnego dnia, a tata rozwiązywał pilny problem szachowy, gdy nagle w głębi mieszkania rozległ się dziwny łoskot. Tata odłożył laptop i poszedł do pokoju Juli i Poli. Przeczucie go nie myliło: piętrowe łóżko było puste. „Na pewno są w kuchni” – pomyślał.

– No, moje panny, co tu się dzieje? – powiedział, otwierając kuchenne drzwi, i... zaniemówił.

Na środku podłogi leżała Jula, ubrana w błękitną koszulę nocną, z nogami szczelnie owiniętymi folią spożywczą. Obok niej stała Pola. W ręku trzymała resztki folii i cała – od stóp do głów – obsypana była mąką.

– Co... co robicie? – wyjąkał tata, gdy odzyskał głos.

– Szykujemy się na bal „W podwodnym królestwie” – powiedziała Pola, wydmuchując w powietrze obłoczek mąki.

– Mama powiedziała, że na razie nie ma czasu zająć się strojami, więc postanowiłyśmy jej pomóc – dodała Jula. – Wiedziałeś, tatusiu, że prawdziwa dama zawsze pomaga tym, którzy są w potrzebie?

– Aha – powiedział tata, bo nic innego nie przyszło mu do głowy. Kiedy trochę ochłonął, zapytał: – Tylko czemu przebrałyście się za rolkę folii i torebkę mąki?

– Oj, tato, ja jestem syrenką, a Pola misiem polarnym – wyjaśniła Jula.

– Że też nie domyśliłem się od razu – mruknął tata.

– Misie lubią pływać. Jak tygrysy – dodała Pola, wydmuchując kolejną chmurkę.

Potem tata pomógł Juli uwolnić się z foliowego ogona, a Polę zaprowadził pod prysznic. Kiedy do kuchni wkroczyła mama, nie zdenerwowała się tylko dlatego, że tata od razu zaparzył jej herbatę. Było już grubo po północy, gdy kuchnia została sprzątnięta, Jula z Polą posapywały przez sen w swoich łóżkach, a tata z mamą wreszcie mogli się położyć.

– Myślisz, że za dużo pracujemy? – spytała mama, gdy zgasili światło.

– Myślę, że tyle, ile trzeba – szepnął tata.

– Ale stroje na bal pomogę im zrobić.

– Tak. – Tata uśmiechnął się w ciemnościach. – Zanim wymyślą, że syreni ogon można namalować lakierem do paznokci, a białe futro misia farbą do ścian.

Następnego dnia mama zabrała Julę i Polę do sklepu z tanimi ciuchami. Kupiły srebrną spódnicę do ziemi, szal w kolorze morskich fal, sztuczne kremowe futerko i masę innych skarbów, takich jak pomarańczowo-czarne śpiochy z kapturem i uszami tygrysa dla Poli, sukienka od znanego projektanta z jedną tylko plamką dla Juli i kraciasta koszula dla taty – żeby nie chodził po domu ciągle w tej samej.

Stroje uszyły razem. Przy okazji Jula nauczyła się obsługiwać maszynę do szycia, a Pola dowiedziała się, że kiedy kanapka z dżemem wyląduje na kremowym futrze, zostają czerwone plamy.

Gdy rozpoczął się bal, syrenka Jula w srebrnej spódnicy z ogonem z szala i w naszyjniku z muszelek oraz puchaty miś polarny Pola wzięły się za ręce i wkroczyły zgodnie do udekorowanej sali. Przywitała ich ośmiornica Emilka i żółta łódź podwodna Marcel. I zaczęła się zabawa!


To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?