Żyj z radością

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Tytuł oryginału: The Joy of Living. Unlocking the secret and science of happiness.

Copyright © 2007 by Yongey Mingyur Rinpoche

This translation published by arrangement with Harmony Books, a division of Random House, Inc.

All rights reserved.

ISBN wydania oryginalnego: 978-0307346254

© for the Polish edition: Galaktyka Sp. z o.o., Łódź 2008

90-562 Łódź, ul. Łąkowa 3/5

tel. +42 639 50 18, 639 50 19, tel/fax 639 50 17

e-mail: galak@galaktyka.com.pl; sekretariat@galaktyka.com.pl

www.galaktyka.com.pl

ISBN: 978-83-7579-054-2

EPUB: 978-83-7579-386-4

MOBI: 978-83-7579-387-1

Konsultacja merytoryczna: Joanna Grela

Redakcja: Bogumiła Widła

Korekta: Malwina Łozińska

Redaktor prowadzący: Marek Janiak

Konwersja do formatu EPUB/MOBI: InkPad.pl

Zdjęcie okładkowe: Marvin Moore

Projekt okładki: Artur Marcinkowski

Księgarnia internetowa!!!

Pełna informacja o ofercie, zapowiedziach i planach wydawniczych

Zapraszamy

www.galaktyka.com.pl

kontakt e-mail: info@galaktyka.com.pl; sekretariat@galaktyka.com.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone. Bez pisemnej zgody wydawcy książka ta nie może być powielana ani częściowo, ani w całości. Nie może też być reprodukowana, przechowywana i przetwarzana z zastosowaniem jakichkolwiek środków elektronicznych, mechanicznych, fotokopiarskich, nagrywających i innych.

SPIS TREŚCI

PODZIĘKOWANIA

WSTĘP

WPROWADZENIE

CZĘŚĆ PIERWSZA: PODSTAWA

1. CZAS W DROGĘ

2. WEWNĘTRZNA SYMFONIA

3. POZA UMYSŁEM, POZA MÓZGIEM

4. PUSTKA: RZECZYWISTOŚĆ POZA RZECZYWISTOŚCIĄ

5. WZGLĘDNOŚĆ POSTRZEGANIA

6. DAR ŚWIETLISTOŚCI

7. WSPÓŁCZUCIE: EWOLUCJA DROGĄ DOBROCI

8. DLACZEGO JESTEŚMY NIESZCZĘŚLIWI?

CZĘŚĆ DRUGA: ŚCIEŻKA

9. JAK ZNALEŹĆ RÓWNOWAGĘ

10. SPOCZYWANIE: PIERWSZY KROK

11. KOLEJNY KROK: SPOCZYWANIE NA OBIEKTACH

12. PRACA Z MYŚLAMI I EMOCJAMI

13. WSPÓŁCZUCIE: OTWIERANIE SERCA UMYSŁU

14. JAK, KIEDY I GDZIE PRAKTYKOWAĆ

CZĘŚĆ TRZECIA: OWOC

15. PROBLEMY I MOŻLIWOŚCI

16. NIE SZUKAJCIE NA ZEWNĄTRZ

17. BIOLOGIA SZCZĘŚCIA

18. IDZIEMY DALEJ

O AUTORACH

GLOSARIUSZ

BIBLIOGRAFIA

PODZIĘKOWANIA

Chciałbym podziękować każdemu z moich nauczycieli: Jego Eminencji Tai Situ Rinpoczemu; Jego Świątobliwości Dilgo Kjentse Rinpoczemu; Saldzie Rinpoczemu; Njosiul Ken Rinpoczemu; mojemu ojcu, Tulku Urgjen Rinpoczemu; Kencien Kunga Łangciuk Rinpoczemu; Kenpo Losang Tenzinowi; Kenpo Tsultrim Namdakowi; Kenpo Taszi Gjaltsenowi; Drupon Lamie Tsultrimowi; mojemu dziadkowi, Taszi Dordzie i Francisco J. Vareli za ich inspirację i instrukcje.

Pragnę również podziękować dr. Richardowi Davidsonowi, dr. Antoine’owi Lutzowi, dr. Alfredowi Shapere’owi, dr. Fredowi Cooperowi, dr Laurze D. Kubzansky, dr Laurze Smart Richman i C.P. Antonii Sumbundu za nieustającą pomoc w dostarczaniu informacji naukowych i wyjaśnień. Podziękowania niech zechcą też przyjąć Anne Benson, Ani Jamdron, dr Alex Campbell, Christian Bruyat, Lama Cziodrak, Edwin i Myoshin Kelleyowie, dr E.E. Ho, dr Felix Moos, Helen Tvorkov, Jacqui Horne, Jane Austin Harris, Jill Satterfield, M.L. Harrison Mackie, Veronique Tomaszewski-Ramses i dr William Rathje za pomoc w korekcie i redakcji manuskryptu.

Ten rękopis nie ujrzałby światła dziennego bez pomocy mojej agentki, Emmy Sweeney; mojego wydawcy, Shaye Are-hearta; mojego redaktora, Johna Glusmana oraz wsparcia Tima i Glenny Olmstedów, Mei Yen i Dwayne’a Ladle’ów, Roberta Millera, Christie Mignanelli, Lamy Karmy Cziotso, dr Elanie Puleo, Gary’ego Swansona i Nancy Swanson.

Chciałbym szczególnie wyrazić wdzięczność mojemu bratu Tsoknyi Rinpoczemu; Joshowi Baranowi; Danielowi Golemanowi; Tarze Bennett-Goleman i Lamie Taszi za ich inspirację, dobroć oraz wielkoduszność przy porządkowaniu wielu aspektów tej książki.

Składam także podziękowania Ericowi Swansonowi, który cierpliwie pracował, mimo ciągłych zmian w manuskrypcie. Eric posiada szeroką wiedzę, otwarty umysł i ciągle się uśmiecha. Bez jego ogromnego wysiłku ta książka nie zostałaby ukończona.

WSTĘP

Jesteśmy świadkami niespotykanego wydarzenia w historii nauki: poważnego dialogu toczącego się między naukowcami a ludźmi zajmującymi się kontemplacją. Ja sam zajmuję się psychologią, która od zawsze zakładała, że jej korzeni należy szukać w Europie i Ameryce na początku XX wieku. Okazuje się, że jest to pogląd kulturowo zawężony i historycznie krótkowzroczny. Systemy psychologiczne, czyli teorie odnoszące się do umysłu i procesów w nim zachodzących, rozwinęły się w większości z wielkich religii Wschodu.

Podróżując w latach siedemdziesiątych jako student po Indiach, studiowałem Abhidharmę, jeden z bardziej przejrzystych przykładów takiej starodawnej psychologii w wydaniu buddyjskim. Byłem zszokowany, kiedy odkryłem, że na podstawowe pytania, które nauka stawia umysłowi od zaledwie stu lat, buddyzm już od tysiącleci szukał odpowiedzi. Psychologia kliniczna, którą wtedy się zajmowałem, szukała sposobów na złagodzenie bólu emocjonalnego. Ale, ku memu zaskoczeniu, okazało się, że buddyzm jasno wyłożył zestaw metod pomocnych nie tylko w leczeniu umysłowego cierpienia, ale także w rozwinięciu tak pozytywnych ludzkich zdolności jak współczucie i empatia. Jednak na studiach nigdzie nie słyszałem o psychologii Wschodu.

Dialog, jaki toczy się w dzisiejszych czasach między praktykującymi tę pradawną wewnętrzną naukę a współczesnymi naukowcami, wyrósł na aktywną współpracę. To czynne partnerstwo zostało zapoczątkowane przez J.Ś. Dalajlamę i Instytut Mind and Life (Umysł i Życie)[1], który od kilku lat organizuje dyskusje między uczonymi a buddystami. Buddyści współpracują z naukowcami zajmującymi się analizowaniem funkcjonowania mózgu w oparciu o badania, które dokumentują wpływ różnych metod ćwiczenia umysłu na układ nerwowy. Jonge Mingjur Rinpocze (Yongey Mingyur Rinpoche)[2] jest jednym z biegłych praktykujących i bierze czynny udział w tym sojuszu, pracując z Richardem Davidsonem, dyrektorem Waisman Laboratory For Brain Imaging and Behaviour na Uniwersytecie Wisconsin (Laboratorium Obrazowania Mózgu i Zachowania). Te badania przyniosły zaskakujące rezultaty, na przykład że systematyczna praktyka medytacji zwiększa zdolność do pozytywnych zmian w pracy mózgu w stopniu, o którym nawet nie śniło się współczesnej neuronauce [czyli nauce zajmującej się badaniem funkcjonowania mózgu – przyp. tłum.].

Chyba najbardziej nieoczekiwany rezultat osiągnęliśmy podczas badania grupy osób, które regularnie uprawiają medytację. Wśród nich znalazł się Jonge Mingjur Rinpocze (co opisuje w swojej książce). Kiedy medytował nad współczuciem, aktywność jego układu nerwowego w mózgu, odpowiedzialnego za szczęście, zwiększyła się o 700 a nawet 800 procent! Wśród przypadkowych badanych – ochotników, którzy dopiero zaczęli medytować – ten sam obszar zwiększył swą aktywność zaledwie o 10–15 procent. Praktykujący medytację dorównują treningiem sportowcom olimpijskim – którzy poświęcają na niego od dziesięciu tysięcy do pięćdziesięciu pięciu tysięcy godzin w ciągu życia – udoskonalając ją podczas wieloletnich odosobnień. Jonge Mingjur to wyjątkowy talent. Jako młody chłopiec otrzymał głębokie wskazówki do medytacji od swojego ojca Tulku Urgjena Rinpoczego, jednego z najbardziej rozsławionych mistrzów, który opuścił Tybet przed inwazją komunistyczną. W wieku zaledwie trzynastu lat Jonge Mingjur rozpoczął trzyletnie odosobnienie medytacyjne. Kiedy je ukończył, został mistrzem medytacji następnego trzyletniego odosobnienia w tym samym klasztorze.

 

Rinpocze interesuje się też współczesną nauką. Był zapalonym słuchaczem podczas kilku konferencji Instytutu Mind and Life i nie przegapił żadnej okazji, by spotkać się oko w oko z naukowcami, którzy mogli powiedzieć mu więcej o swoich specjalnościach. Wiele z tych rozmów ukazało niezwykłe podobieństwa między kluczowymi punktami w buddyzmie a nowoczesnym rozumieniem naukowym – nie tylko w psychologii, ale także jeśli chodzi o zasady kosmologii, wypływające z ostatnich odkryć w teorii kwantowej. Istotę owych rozmów znajdziecie w tej książce.

Bardziej ezoteryczne kwestie wplecione są w kontekst szerszej narracji, która jest praktycznym wprowadzeniem w podstawowe praktyki medytacyjne, a wszystko to zostało w przystępny sposób przedstawione przez Mingjura Rinpoczego. To przewodnik, który wskazuje, jak ulepszyć wędrówkę przez życie. A podróż zaczyna się w miejscu, w którym się znajdujemy, stawiając pierwszy krok.

DANIEL GOLEMAN

WPROWADZENIE

Na początku zadanie było dosyć proste – przepisać pierwsze publiczne wykłady Jonge Mingjura Rinpoczego, jakich udzielił w ośrodkach buddyjskich na całym świecie, i zredagować całość w logicznie ułożony rękopis. („Rinpocze” w języku tybetańskim znaczy „drogocenny” i jest tytułem dodawanym do imienia wielkiego mistrza, podobnie jak na Zachodzie tytuł „Ph.D.” [doktor] dodajemy do nazwiska osoby będącej ekspertem w jakiejś dziedzinie nauki. Zgodnie z tradycją tybetańską, do mistrza, któremu nadano tytuł Rinpoczego, często zwraca się, używając samego tytułu).

Bywa jednak, że proste zadania zaczynają żyć własnym życiem, wychodząc poza początkowy zakres i przybierając postać o wiele większych projektów. Ponieważ większość z przepisanych wykładów, które otrzymałem, stanowiły pierwsze nauki Jonge Mingjura, nie widać w nich było jego dokładnego zrozumienia współczesnej nauki. Dopiero dzięki rozmowom z naukowcami z Europy i Ameryki Północnej, udziałowi w konferencjach instytutu Mind and Life i własnemu uczestnictwu w badaniach w Waisman Laboratory for Brain Imaging and Behaviour na Uniwersytecie Wisconsin w Madison udało mu się zgłębić tajniki naukowego świata.

Pod koniec 2004 roku Jonge Mingjur miał przerwę w podróżach po świecie i nauczaniu; na dłuższy czas zatrzymał się w Nepalu. Wtedy pojawiła się możliwość bezpośredniej pracy z Rinpoczem nad rękopisem. Byłem podekscytowany, ale bałem się tych kilku miesięcy, które miałem spędzić w kraju nękanym konfliktami miedzy rządem a grupami buntowników. Wszelkie jednak niedogodności wynagradzała mi godzina lub dwie w towarzystwie jednego z najbardziej charyzmatycznych, inteligentnych i uczonych nauczycieli, jakich miałem szansę poznać.

Urodzony w 1976 roku w Nubri, w Nepalu, Jonge Mingjur Rinpocze jest wschodzącą gwiazdą wśród nowego pokolenia tybetańskich mistrzów buddyjskich, którzy kształcili się poza Tybetem. Posiadł głęboką wiedzę o praktykach i filozofii starożytnej tradycji oraz o szczegółowych zagadnieniach współczesnej kultury. Od prawie dziesięciu lat jeździ po świecie i spotyka się z wieloma osobistościami, począwszy od światowej sławy naukowców, po zwykłych ludzi próbujących rozwiązać małostkowe spory z wściekłymi sąsiadami.

Podejrzewam, że łatwość, z jaką Rinpocze potrafi radzić sobie ze skomplikowanymi, a czasami napiętymi sytuacjami, po części wypływa z tego, że od dzieciństwa przygotowywany był do ciężkich warunków życia publicznego. W wieku trzech lat został oficjalnie rozpoznany przez Szesnastego Karmapę (jednego z najbardziej poważanych mistrzów tybetańskich XX wieku) jako siódma inkarnacja Jonge Mingjura Rinpoczego, doświadczonego w medytacji uczonego z XVII wieku, który zdobył uznanie jako mistrz zaawansowanych metod praktyki buddyjskiej. Mniej więcej w tym samym czasie Dilgo Kjentse Rinpocze obwieścił jego rodzicom, że ich syn jest inkarnacją Kjabdzie Kangjura Rinpoczego, mistrza medytacji, olbrzymiego geniuszu w praktykowaniu. Kjabdzie Kangjur Rinpocze jako jeden z pierwszych wielkich tybetańskich mistrzów – w następstwie politycznych zmian, które zatrzęsły Tybetem w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku – dobrowolnie zgodził się na wygnanie z własnej ojczyzny i aż do śmierci udzielał nauk wielu uczniom zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie.

Tym, którzy nie znają tybetańskiego systemu reinkarnacji, należy się słowo wyjaśnienia. Zgodnie z tamtejszą tradycją mówi się, że wielcy nauczyciele, którzy osiągnęli oświecenie, kierowani olbrzymim współczuciem, na nowo odradzają się, by pomagać wszystkim żyjącym istotom odkryć w sobie całkowitą wolność od bólu i cierpienia. Tybetańczycy określają takich ludzi mianem tulku, co znaczy „fizyczna emanacja”. Bez wątpienia najbardziej znanym tulku dzisiejszych czasów jest Dalajlama, którego obecna inkarnacja łączy w sobie zarówno cechy wielkiego mistrza, jak i współczujące działanie na rzecz przynoszenia pożytku innym.

Tylko od was zależy, czy uwierzycie w to, że obecny Jonge Mingjur Rinpocze przez kolejne wcielenia niósł tak szeroką wiedzę i doświadczenie w praktyce, czy raczej opanował to wyłącznie w tym życiu dzięki ogromnemu wysiłkowi. Rzeczą, która odróżnia obecnego Jonge Mingjura Rinpoczego od wcześniejszych dzierżawców tytułu, jest zasięg jego nauk. Podczas gdy jego wcześniejsze inkarnacje nie wychodziły poza granice Tybetu, dzisiejszy dzierżyciel tytułu może przekazywać głębię i rozległość własnego mistrzostwa tysiącom ludzi, od Malezji po Manhattan i Kalifornię.

Tytuły oraz pochodzenie nie stanowią jednak ochrony przed własnymi problemami, a ich Jonge Mingjur Rinpocze z całą pewnością nie uniknął. Jak sam wyznaje z ogromną szczerością, mimo że został wychowany w dobrej rodzinie, w części Nepalu słynącej z dziewiczej natury, znaczną część młodości chorował na coś, co zachodni specjaliści najprawdopodobniej określiliby jako napady panicznego strachu. Kiedy po raz pierwszy powiedział mi o otchłani niepokoju, w której tonął w dzieciństwie, nie mogłem uwierzyć, że ten czarujący, pełen ciepła i charyzmy młody człowiek spędził większość dzieciństwa w ciągłym lęku. Świadczy to nie tylko o jego nadzwyczajnej sile charakteru, ale także o skuteczności praktyk buddyzmu tybetańskiego, które reprezentuje w swojej pierwszej książce. Udoskonalając je, bez uciekania się do żadnej farmaceutycznej i terapeutycznej pomocy, pokonał lęk.

Osobiste świadectwo Rinpoczego nie jest jedynym dowodem sukcesu odniesionego nad wyniszczającym bólem emocjonalnym. W 2002 roku, jako jeden z praktykujących medytację, wziął udział w badaniu prowadzonym przez dr. Antoine’a Lutza, neuronaukowca wyszkolonego przez Francisco Varelę oraz dr. Richarda Davidsona, znanego na całym świecie neuronaukowca i członka The Board of Scientific Counselors of the National Institute of Mental Health. Jonge Mingjur przeszedł cały szereg badań neurologicznych w Waisman Laboratory na Uniwersytecie Wisconsin w Madison. Przeprowadzono je przy zastosowaniu supernowoczesnej technologii fMRI[3], która – w odróżnieniu od standardowej technologii dostarczającej jedynie zdjęcie aktywności mózgu/ciała – z chwili na chwilę rejestruje obrazowy zapis zmieniających się poziomów czynności różnych obszarów mózgu. Sprzęt EEG używany do mierzenia niewielkich elektrycznych impulsów, które pojawiają się, gdy komórki mózgowe porozumiewają się, był również dosyć wysokiej klasy. Podczas gdy procedura EEG[4] wymaga przyłączenia jedynie szesnastu elektrod do skóry głowy, żeby zmierzyć elektryczną czynność przy powierzchni czaszki, sprzęt, którego użyto w Waisman, wykorzystywał sto dwadzieścia osiem elektrod. To pozwoliło zmierzyć drobne zmiany w elektrycznej czynności w głębi mózgu poddanych badaniu.

Rezultaty zarówno fMRI, jak i EEG tych ośmiu praktykujących były imponujące w obydwu przypadkach. Jednak wśród buddystów, którzy regularnie praktykują medytację nad współczuciem i miłującą dobrocią, obszar mózgu uaktywniający się przy odczuwaniu matczynej miłości i empatii wykazywał znacznie intensywniejsze czynności. Nie dorównywały im wyniki tych, których poddano badaniom kontrolnym – którzy otrzymali wskazówki, jak medytować, na tydzień przed tomografią mózgu i byli poproszeni, by praktykować codziennie. Wyniki Jonge Mingjura były naprawdę niesamowite. Nawet ludzie, którzy nie cierpią z powodu napadów panicznego strachu, często doświadczają uczucia klaustrofobii, leżąc w wąskiej przestrzeni tomografu fMRI. Rinpocze był w stanie skoncentrować swój umysł nawet w klaustrofobicznym środowisku. To sugeruje, że praktykowanie medytacji pozwoliło mu kontrolować skłonność do wybuchów panicznego strachu.

Co bardziej niezwykłe, pomiary EEG długotrwałej aktywności tego obszaru mózgu praktykujących medytację tak bardzo odstawały od normalnego odczytu EEG, że technicy laboranci na początku myśleli, iż urządzenie szwankuje. Po szybkim upewnieniu się, że sprzęt jest w porządku, zmuszeni byli przyznać, że do tej pory nie spotkali się jeszcze z tak silną aktywnością elektryczną, odpowiedzialną za uwagę i nadzwyczajną świadomość. Richard Davidson w wywiadzie dla „Time” w 2005 roku powiedział, że: „To było ekscytujące… przeszło nasze najśmielsze oczekiwania”[5].

W dalszej części książki Jonge Mingjur otwarcie mówi o własnych trudnościach i walce z nimi. Wspomina też, jak w dzieciństwie po raz pierwszy poznał chilijskiego naukowca Francisco Varelę, który później stał się jednym z czołowych neuronaukowców XX wieku. Varela był uczniem ojca Jonge Mingjura, Tulku Urgjena Rinpoczego, który miał wielu uczniów zarówno w Europie, Ameryce Północnej, jak i Azji. Varela blisko zaprzyjaźnił się z Jonge Mingjurem, zapoznając go z zachodnim poglądem dotyczącym natury i funkcjonowania ludzkiego mózgu. Widząc jego zainteresowanie nauką, zachodni uczniowie Tulku Urgjena Rinpoczego zaczęli uczyć Mingjura fizyki, biologii i kosmologii. Te pierwsze „lekcje nauki”, które pobierał w wieku dziewięciu lat, miały na niego głęboki wpływ. Zaczął szukać sposobu na połączenie zasad buddyzmu tybetańskiego i współczesnej nauki. Chciał, aby były przystępne dla tych, którzy – nie mogąc przedrzeć się przez naukowe publikacje i będąc sceptyczni lub oszołomieni samą liczbą buddyjskich tekstów – szukają praktycznych sposobów na osiągnięcie wiecznego poczucia szczęścia.

Przedtem jednak musiał ukończyć formalną edukację buddyjską. Między jedenastym a trzynastym rokiem życia podróżował między pustelnią ojca w Nepalu a klasztorem Szierab Ling w Indiach, pierwszą siedzibą Dwunastego Tai Situ Rinpoczego, jednego z najważniejszych żyjących nauczycieli buddyjskich. Pod okiem buddyjskich mistrzów z Nepalu i klasztoru Szierab Ling intensywnie studiował sutry, które reprezentują autentyczne słowa Buddy, oraz siastry, zbiór komentarzy do sutr, napisanych przez indyjskich mistrzów buddyjskich. Zajmował się też nowatorskimi tekstami oraz komentarzami tybetańskich mistrzów. W 1988 roku, kiedy skończył się okres podróżowania między Nepalem a Indiami, Tai Situ Rinpocze pozwolił mu wziąć udział w trzyletnim odosobnieniu w klasztorze Szierab Ling.

Trzyletnie odosobnienie, zapoczątkowane wieki temu w Tybecie, stanowi podstawę zaawansowanych praktyk medytacyjnych. Nie jest programem dostępnym dla wszystkich. Wiąże się z intensywnym studiowaniem podstawowych technik medytacji buddyzmu tybetańskiego. Jonge Mingjur Rinpocze był jednym z najmłodszych uczniów w znanej nam historii buddyzmu tybetańskiego, któremu pozwolono wziąć udział w odosobnieniu. Jego rozwój podczas tych trzech lat był tak imponujący, że po ukończeniu programu Tai Situ Rinpocze mianował go mistrzem następnego odosobnienia w klasztorze Szierab Ling – tym samym w wieku siedemnastu lat był najmłodszym mistrzem odosobnienia w historii buddyzmu tybetańskiego. Jako mistrz ukończył siedem lat formalnego odosobnienia.

W 1994 roku, pod koniec drugiego odosobnienia, rozpoczął naukę w kolegium klasztornym, znanym w Tybecie jako sziedra[6], kontynuując intensywne studia nad tekstami buddyjskimi. Rok później Tai Situ Rinpocze mianował go głównym przedstawicielem klasztoru Szierab Ling. Miał nadzorować całą działalność klasztoru i wznowić szedrę, gdzie kontynuował studia, pracując również jako nauczyciel. W ciągu następnych kilku lat Jonge Mingjur Rinpocze spędzał czas, nadzorując działalność klasztoru, ucząc i studiując na szedrze oraz służąc jako mistrz podczas kolejnego trzyletniego odosobnienia. W 1998 roku, w wieku dwudziestu trzech lat, przyjął pełne ślubowania mnisie.

 

Od momentu, kiedy skończył dziewiętnaście lat – wiek, w którym większość z nas ma bardziej doczesne zainteresowania – program Jonge Mingjura jest niezwykle napięty. Rinpocze nadzoruje działalność klasztorów w Nepalu i Indiach, udziela nauk na całym świecie, rozmawia z ludźmi, zapamiętuje setki stron tekstów buddyjskich i uczy się od ostatnich żyjących członków pokolenia nauczycieli medytacji wyszkolonych w Tybecie.

Odkąd go znam, największe wrażenie robi na mnie jego umiejętność stawiania czoła każdemu wyzwaniu nie tylko z godnym pozazdroszczenia spokojem, ale także z ostrym, wybitnie celnym poczuciem humoru. Wiele razy podczas mojego pobytu w Nepalu, kiedy ślęczałem nad transkrypcją naszej rozmowy z poprzedniego dnia, czasami udawał, że zasypia albo wypada przez okno. Aż wreszcie zdałem sobie sprawę, że po prostu stroi sobie żarty z mojej powagi, pokazując bezpośrednio, że w praktyce buddyjskiej istotne jest poczucie humoru. Jeśli bowiem życie jest cierpieniem – o czym powiedział Budda, przekazując pierwsze nauki o osiągnięciu oświecenia – jednym z najskuteczniejszych lekarstw na nie jest śmiech, w szczególności z samego siebie. Kiedy nauczymy się śmiać z samego siebie, każde doświadczenie przyjmiemy z pogodą ducha.

To chyba najważniejsza lekcja, jakiej nauczyłem się od Jonge Mingjura Rinpoczego, kiedy byliśmy w Nepalu. Jestem za nią równie wdzięczny, jak za to, że dzięki niemu dokładnie zgłębiłem naturę ludzkiego umysłu. Ukazał mi ją dzięki wyjątkowemu połączeniu subtelności buddyzmu tybetańskiego i wielkich odkryć współczesnej nauki. Mam szczerą nadzieję, że każdy, kto przeczyta tę książkę, odnajdzie ścieżkę, która wyprowadzi go z labiryntu bólu, cierpienia i rozpaczy, które dotyczą każdego z nas, i nauczy się śmiać – tak jak mnie się to udało.

Na koniec chciałbym powiedzieć, że większość cytatów z tekstów tybetańskich i sanskryckich to praca innych tłumaczy, niezastąpionych w swoim fachu. Mam wobec nich do spłacenia ogromny dług wdzięczności za klarowność, naukę i zrozumienie. Kilka cytatów również ja sam przetłumaczyłem, pod okiem Jonge Mingjura Rinpoczego. Jego głębokie zrozumienie starożytnych modlitw i klasycznych tekstów pozwoliło mi lepiej poznać tego prawdziwego buddyjskiego mistrza.

ERIC SWANSON