Wobec nadchodzącej drugiej wojny światowejTekst

Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

29 Tamże, s. 188.

30 Tenże, W sprawie ugody z Niemcami. Odpowiedź Gazecie Warszawskiej, „Słowo” z 15 września 1933; tenże, Z powodu wizyty min. Delbosa, „Słowo” z 12 grudnia 1937.

31 Tenże, System polityczny Europy a Polska, dz. cyt., s. 57, 216-219.

32 Tamże, s. 226, 237, 242, 244.

33 Tenże, Stosunki polsko-rumuńskie, „Słowo” z 28 kwietnia 1937; tenże, Konsekwencje przewrotu rumuńskiego, „Słowo” z 12 stycznia 1938.

34 Tenże, System polityczny Europy a Polska, dz. cyt., s. 253; tenże, O przymierze z Niemcami, „Słowo” z 21 kwietnia 1934.

35 Tenże, System polityczny Europy a Polska, dz. cyt., s. 216, 254-257.

36 Tamże, s. 187.

37 Tamże, s. 33, 166-167, 178, 179; tenże, Dwa systemy polityczne Europy, „Słowo” z 27 stycznia 1935.

38 Tenże, Kwestia Czechosłowacji a racja stanu Polski, Warszawa 1938.

39 Tenże, Spór o koncepcję ukraińską, „Słowo” z 13 stycznia 1939; tenże, Z nami lub przeciwko nam, „Słowo” z 27 stycznia 1939; tenże, Pod adresem Niemiec, „Słowo” z 28 stycznia 1939.

40 Tenże, Dzień przyjazdu ministra hr. Ciano, „Słowo” z 25 lutego 1939.

41 Tenże, Podstawy systemu politycznego świata, „Słowo” z 11 marca 1939.

42 Tenże, Wobec nadchodzącej II-ej wojny światowej, Warszawa 1939.

43 Więcej na temat koncepcji polityki zagranicznej Studnickiego i jego uczniów zob. J. Sadkiewicz, „Ci, którzy przekonać nie umieją”. Idea porozu­mienia polsko-niemieckiego w publicystyce Władysława Studnickiego i wileńskiego „Słowa” (do 1939), Kraków 2012.

44 M. Figura, Rosja w myśli politycznej…, dz. cyt., s. 242-243.

45 J. Mackiewicz, Przed dwudziestu pięciu laty zmarł Władysław Studnicki, w: W. Studnicki, „Tragiczne manowce”…, dz. cyt., s. 203.

46 M. Figura, Rosja w myśli politycznej…, dz. cyt., s. 251.

47 W. Studnicki, „Tragiczne manowce”…, dz. cyt., s. 18.

48 S. Cenckiewicz, Geopolityka polska (I). (O poglądach geopolitycznych Eugeniusza Romera, Władysława Studnickiego, Henryka Bagińskiego i Jerzego Niezbrzyckiego), „Arcana”, nr 32: 2000, s. 65.

49 W. Studnicki, „Tragiczne manowce”…, dz. cyt., s. 104.

50 M. Figura, Rosja w myśli politycznej…, dz. cyt., s. 254-261, 281.

51 W. Suleja, Władysław Studnicki – w opozycji do myśli zachodniej, w: Twórcy polskiej myśli zachodniej, red. W. Wrzesiński, Olsztyn 1996, s. 164.

52 M. Figura, Rosja w myśli politycznej…, dz. cyt., s. 255, 266, 275.

53 S. Mackiewicz, Książka moich rozczarowań, Warszawa 1939, s. 192.

54 Tenże, Trzylecie. Broszury emigracyjne 1941–1942, Kraków 2014, s. 425.

55 Tenże, Suum cuique, „Lwów i Wilno” z 4 kwietnia 1948 (przedruk w: tenże, Chciałbym przekrzyczeć kurtynę żelazną, Kraków 2016, s. 274).

56 W. Studnicki, „Tragiczne manowce”…, dz. cyt., s. 38.

57 ASM, S. Mackiewicz, Aktywiści, Pasywiści i Ugodowcy, mps, s. 59.

58 S. Mackiewicz, Wrażenia z odczytu, „Wiadomości” z 22 lipca 1951.

59 ASM, List. S. Mackiewicza do M. Pawlikowskiego z 21 stycznia 1953.

60 J. Gzella, Koncepcje i działalność Władysława Studnickiego w pierwszych miesiącach II wojny światowej, „Przegląd Zachodni”, R. 44: 1998, nr 2, s. 140.

Władysław Studnicki

Wstęp

Przed wojną światową mieliśmy bardzo dużo do wygrania, a do stracenia tylko autonomię narodową w Galicji. Mogliśmy więc pragnąć wojny i, rzucając na szalę nasze siły, mogliśmy mieć nadzieję, że nic nie stracimy, uzys­kamy natomiast samodzielny byt państwowy. Obecnie jesteśmy państwem, nie nowym, bo posiadającym wielowiekową tradycję państwową, i narodem, który w swych powstaniach dążył do samodzielnego bytu politycznego. Jesteśmy jednak państwem powstałym po długim państwowym niebycie, posiadającym mniejszości narodowe, niezasymilowane, między innymi mniejszość żydowską, której asymilacja, jak i odrębność, jest dla nas niebezpieczna. Mamy olbrzymie trudności wskutek naszej wadliwej struktury gospodarczej, mianowicie przeludnienia rolnego, mamy niewyleczone rany gospodarcze, wywołane zniszczeniem wojennym. Wszystko to zmusza naszą politykę zewnętrzną do wielkiej ostrożności. Napadnięci będziemy się bronili i dążność do zapewnienia naszego bytu przez rozwój naszych sił militarnych, w obecnym momencie, jest zdrowa i musi być potęgowana. Rozumiemy, że ani Śląsk, ani Pomorze, ani ziemia wileńska lub nowogródzka, ani wschodnia Małopolska i Wołyń nie są jakimiś protezami, lecz są organiczną częścią naszego narodowego i państwowego organizmu, że amputacja każdej z tych prowincji wywołałaby chorobę i osłabienie całego państwowego i narodowego organizmu. Nie uzyskaliśmy wiele z naszej dziejowej spuścizny, lecz co innego nie uzyskać, co innego już odzyskane stracić. Czechosłowacja po amputacji krajów sudeckich i Śląska Nadolziańskiego1, prowincji, gdzie Czesi byli w mniejszości, lecz posiadali własną administrację, doznała niebezpiecznych zaburzeń, które wywołały u sfer kierujących Czechami jakieś poczucie beznadziejności. Mamy inne tradycje niż Czesi, mamy tradycję walk o niepodległość. Przed wojną mieliśmy ideał niepodległości, reprezentowany przez aktywną część narodu, ideałem zaś Czechów była autonomia w państwie rozpościerającym się od Łaby do Wielkiego Oceanu, od Karlsbadu do Władywostoku. Lecz los Czech bezwarunkowo podnieca naszą opinię i on był źródłem głównym tego niepokoju, jaki ogarnął nasze społeczeństwo. Nie niepokój, nie odruchy, lecz analiza naszego położenia, naszej racji stanu oraz zrozumienie obecnej sytuacji politycznej może nas ochronić od kroków fałszywych, które mścić się mogą na nas, na naszych dzieciach, na szeregu późniejszych pokoleń.

Sytuacja nasza jest w danej chwili tym dogodna, że zanosi się na wojnę na zachodzie i Morzu Śródziemnym, na terenach od nas oddalonych, że nakazem geografii, zgodnie z nakazem naszego współczesnego stanu, jest neutralność, lecz neutralność zbrojna, niezezwalająca obcym państwom gospodarzyć na naszym terytorium, jak gospodarzyli w Polsce nasi sąsiedzi podczas wojny siedmioletniej2.

1 Chodzi o częściowy rozbiór Czechosłowacji dokonany w efekcie zawartego 30 września 1938 układu monachijskiego i wystosowanego w tym samym dniu ultimatum rządu polskiego pod adresem Pragi.

2 Wojna siedmioletnia – toczona w latach 1756–1763 między Prusami, sprzymierzonymi z Wielką Brytanią (z Hanowerem), Hessen-Kassel i Brunszwikiem, a koalicją Austrii, Rosji, Francji, Saksonii, Szwecji i państw niemieckich. Zakończona przyznaniem Śląska Prusom i przejęciem części kolonii francuskich w Ameryce i Indiach przez Wielką Brytanię.

I
Przedmiot sporu.
Walka o podział świata

Dziś mamy więcej symptomów nadchodzącej wojny światowej, niż było ich w przededniu wielkiej wojny. Wówczas parlamenty rozważały sprawę zbrojeń, uchwalano coraz to nowe kredyty, lecz nie mówiono tak otwarcie o wojnie. W społeczeństwach europejskich panowało mniemanie, że wojna musi nastąpić, gdyż ciężary zbrojeń stały się nie do zniesienia. Obecnie ciężary zbrojeń są znacznie większe: wydatki zbrojeniowe 1938 roku czterokrotnie przewyższają wydatki na ten cel z 1913 roku, szczególnie wzrosły wydatki zbrojeniowe w ostatnich latach, zdwoiły się one w 1938 roku, obecnie w 1939 roku mamy szalone tempo w wyścigu zbrojeń.

 

W Europie zapanował nastrój niepokoju. Amputacja Czechosłowacji nie wywołała tego nastroju, przeciwnie – zdawało się, że nastąpi konsolidacja Europy Środkowej, że posterunek sowiecki, zagrażający centrom zachodnim Polski i wschodnim Niemiec, został zlikwidowany, że nastąpi pokojowa współpraca państw środkowej Europy, że wytworzy się blok polityczny i gospodarczy Europy Środkowej1. Francja i Anglia nie tylko zgodziły się na przyłączenie Austrii do Niemiec, na amputację Czechosłowacji, ale, przez konferencję w Monachium, współdziałały w rozbiorze swego sprzymierzeńca. Zdawało się, że Francja i Anglia zrezygnowały z wpływów w środkowej Europie, że Francja przekonała się, iż nie może udzielić należytego poparcia państwom środkowej Europy, nie będzie mogła na nie liczyć i całą swą energię skieruje na sprawy swych kolonii, że Anglia, mająca zobowiązania względem dominiów i pragnąc silniejszego z nimi związku gospodarczego, nie będzie przeciwdziałała rozwojowi wpływów gospodarczych Niemiec w środkowej Europie. Nie brakowało objawów zbliżenia się państw zachodnich do państw Osi. Ze strony Anglii widoczna była chęć zbliżenia się do Włoch. Ribbentrop odwiedził Paryż. Między Francją i Niemcami została podpisana deklaracja treści następującej:

1) Rządy Francji i Niemiec całkowicie podzielają przekonanie, że pokojowe i dobre sąsiedztwo pomiędzy Francją a Niemcami stanowi jeden z istotnych etapów konsolidacji systemu Europy oraz utrzymania pokoju powszechnego. Oba rządy w konsekwencji dołożą wszelkich wysiłków, aby zapewnić rozwój stosunków między oboma mocarstwami w tym duchu.

2) Oba rządy stwierdzają, iż pomiędzy ich krajami nie pozostaje żadna będąca w zawieszeniu kwestia terytorialna i uroczyście uznają jako ostateczną granicę pomiędzy obu krajami – taką, jaka jest obecnie wytyczona.

3) Oba rządy są zdecydowane, z zastrzeżeniem stosunków specjalnych, łączących ich z trzecim mocarstwem, utrzymywać ze sobą kontakt, gdyby dalszy rozwój tych spraw mógł sprowadzić trudności międzynarodowe2.

Przemówienie w parlamencie włoskim, domagające się Tunisu, Dżibuti, udziału w zarządzie Suezu, a nawet Korsyki, następnie analogiczne oświadczenie Mussoliniego i mowa Hitlera, żądająca zwrotu kolonii, zmieniły stosunek państw zachodnich do państw Osi. Zarysowała się nieuchronna walka o kolonie. Walka to nieuchronna, gdyż wiele państw europejskich, a przede wszystkim Niemcy i Włochy, potrzebują surowców innych części świata, a monopol angielski w dziedzinie surowców im ciąży.

Wkrótce potem Niemcy wystawiły żądania:

1) Zwrot wszystkich dawnych kolonii niemieckich w Afryce, znajdujących się pod kontrolą mandatową Wielkiej Brytanii i Francji, a więc Togo, Kamerunu, Tanganiki i południowo-zachodniej Afryki.

2) Gdyby zwrot kolonii, będących pod kontrolą mandatową Wielkiej Brytanii, nastręczał nieprzezwyciężone trudności, Niemcy gotowe byłyby zrzec się ich za odpowiednią kompensatą innych terytoriów w Afryce, ale terytoria te powinny być pod względem wartości równoznaczne z terytorium dawnych niemieckich kolonii, a poza tym stanowić zwartą całość terytorialną, a nie poszczególne, niezwiązane ze sobą i porozrzucane po Afryce odcinki.

3) Niemcy gotowe byłyby jako rekompensatę przyjąć odpowiednie obszary francuskiej Afryki równikowej, co łącznie z tym terytorium, które znajduje się pod kontrolą mandatową Francji, stanowiłoby jedną całość terytorialną na zachodnim wybrzeżu.

„Niejeden raz deklarowaliśmy już, że nie chcemy od tych krajów (Francji i Wielkiej Brytanii) nic, prócz przywrócenia naszych kolonii, które były nam odebrane wbrew wszelkiemu prawu” – mówił Hitler 8 listopada 1938 roku.

Kwestia zwrotu kolonii Niemcom jest kwestią sporną w Anglii, jakkolwiek rząd i większość społeczeństwa angielskiego są zdecydowanie przeciwni wszelkiemu uszczupleniu kolonii Wielkiej Brytanii. Jednak dają się słyszeć głosy o zaspokojeniu w pewnym stopniu niemieckich żądań kolonialnych. Publicysta angielski Buxton w „Contemporary Review” w 1939 roku pisał: „szereg autorów sądzi, że ze strategicznego punktu widzenia kolonie w niemieckim posiadaniu okazać się mogą czynnikiem pokoju, jako zmuszające posiadaczy do unikania ryzyka wojny z obawy ich utraty”.

W listopadzie 1937 roku, w toku dyskusji w Izbie Lordów nad polityką zagraniczną Wielkiej Brytanii, kilku mówców należących do różnych stronnictw zalecało załatwienie sprawy kolonii tak, by roszczeniom Niemiec były dane pewne zadośćuczynienia. Narodowy laburzysta Sankey twierdził, że Wielka Brytania powinna prowadzić świat w stronę pokoju i udowodnić przykładem, że gotowa jest uczynić pewne ustępstwa, aby osiągnąć pokój. Laburzysta Buxton zaleca rozwią­zanie sprawy kolonii oraz mniejszości w Czechosłowacji.

16 listopada 1937 roku lord Halifax był w Berlinie3, a po powrocie oświadczył, że pierwszym i naczelnym warunkiem przystąpienia Niemiec do jakiejkolwiek współpracy z Wielką Brytanią jest uzyskanie od Anglii formalnego, wiążącego zobowiązania, że Wielka Brytania uznaje równouprawnienie Niemiec do posiadania kolonii i administrowania nimi. Deklaracja taka przypominałaby w pewnym stopniu deklarację mocarstw w sprawie przyznania Niemcom równouprawnienia zbrojeń w 1938 roku4.

Prasa angielska w 1937 roku występowała z projektami zaspokojenia Niemiec kosztem kolonialnych posiadłości francuskich, co wywoływało nieprzychylną reakcję ze strony prasy francuskiej.

Był pewien moment po Monachium, w którym Francja, wobec bankructwa jej koncepcji oparcia się na Małej Entencie5 i Polsce, skłonna była odwrócić się od spraw europejskich i zająć się wyłącznie sprawami kolonialnymi. W tym duchu wypowiedział się nawet minister francuski Bonnet. Przeciwko temu wystąpił znany publicysta Pertinax w „L’Europe Nouvelle” z dnia 21 stycznia 1939 roku, twierdząc, że premier i ministrowie zapomnieli o nauce przeszłości, że nie można jednocześnie ulegać hegemonii jednego mocarstwa w Europie i pretendować do zachowania bogatej domeny kolonialnej. Rezultaty kontynentalnego zwycięstwa nie dadzą się bowiem ani ograniczyć, ani oddzielić. Ktokolwiek dyktuje prawa Europie, będzie również ustanawiał je na zewnątrz jej i to we wszystkim tym, co się tyczy podległych europejskim mocarstwom terytoriów Afryki i Azji, zmuszając do ich odstąpienia.

Zasada wygłoszona przez Pertinaxa jest niemal oczy­wista i Wielka Brytania rozumie, że zwiększająca się przewaga Niemiec na kontynencie może być niebezpieczna dla jej stanu posiadania.

Rynek niemiecki ma pierwszorzędne znaczenie dla wszystkich państw środkowoeuropejskich i jest uzupełnieniem rynku państw agrarnych, wywożących produkty rolne i surowce, a otrzymujących maszyny, chemikalia, przedmioty niezbędne dla inwestycji podnoszących siły gospodarcze owych krajów. Przyłączenie do Niemiec Austrii, krajów sudeckich, a następnie Czech zwiększa jeszcze znaczenie Niemiec dla państw środkowoeuropejskich. W Systemie politycznym Europy… wykazywałem, że jeśli którekolwiek z państw rolniczych środkowej Europy, Węgry czy Rumunia, pójdą na cła preferencyjne z Niemcami, to inne państwa środkowej Europy ze względów konkurencyjnych pójdą również na takie zbliżenie gospodarcze. Obecne umowy kompensacyjne oraz inne wiążące gospodarkę państw stają na porządku dziennym. Typem takich stosunków jest umowa rumuńsko-niemiecka, która przyczyni się do podźwignięcia gospodarki Rumunii i lepszego zaopatrzenia Niemiec w surowce i produkty spożywcze. Niemcy w ostatnich latach osiągnęły znaczną przewagę na rynkach środkowoeuropejskich i bałkańskich, dystansując Wielką Brytanię i Francję. Wielka Brytania zrozumiała, że blok gospodarczy montowany przez Niemcy musi przeobrazić się w blok polityczny, dla Wielkiej Brytanii niebezpieczny. Czyniła więc i czyni próby wzmocnienia swych wpływów w tych państwach przez udzielenie kredytów i inwestowanie kapitałów. Błędne posunięcia Niemiec w polityce zewnętrznej, aneksja Czech6, wywołały pewien niepokój w tych państwach, co usiłuje wykorzystać Wielka Brytania.

Stosunki niemiecko-angielskie komplikują sprawa kolonii oraz sprawa wpływów gospodarczych w środkowej Europie.

Sprawa kolonii jest sprawą bardzo żywotną dla Niemiec ze względu na ich gęste zaludnienie i wysoki rozwój przemysłowy, oparty na przerabianiu zagranicznych surowców.

Państwa o gęstym zaludnieniu, będące z natury rzeczy państwami przemysłowymi, mają ułatwioną pozycję w międzynarodowej walce gospodarczej, gdy posiadają łatwy dostęp do surowców, właściwie kolonie surowcowe. W 1938 roku Niemcy miały: bilans czynny z Europą, bierny z państwami pozaeuropejskimi, czynny w produktach gotowych, bierny w surowcach.

Bierny bilans z własnymi koloniami nie wpływa na bilans płatniczy, na stan waluty, gdy bierny bilans z koloniami innych państw może pociągać walutowe trudności podczas pokoju. Korzystanie z surowców podczas wojny przy braku kolonii częstokroć staje się niemożliwym, a przynajmniej wielce utrudnionym. Gdy państwa przemysłowe muszą dążyć do kolonii surowcowych, państwa o gęstej ludności rolniczej muszą dążyć do uzyskania kolonii osadniczych.

Wielka Brytania, Francja, Holandia, Portugalia, Belgia posiadają olbrzymie kolonie. Wielka Brytania ma 34,9 mln km2 we wszystkich częściach kuli ziemskiej, co stanowi 26% obszaru lądu. Francja ma 12,4 mln km2 kolonii, czyli 9,2% lądu. Holandia, przy swej nielicznej, 7-milionowej ludności w Europie, posiada przeszło 2 mln km2 kolonii, odpowiadające 1,5% lądu, Portugalia – 2,2 mln km2, równające się 1,6% lądu, Belgia – 2,4 mln km2 – 1,8%.

Posiadanie kolonii umożliwia Wielkiej Brytanii gęste zaludnienie oparte na bogactwach pochodzących z handlu i przemysłu, korzystającego z surowców jej kolonii oraz uprzywilejowanego stanowiska na rynkach swych posiadłości, dzięki czemu może mieć 270 mieszkańców na 1 km2 i zapewnia tym rzeszom wysoki poziom życiowy. Dzięki koloniom Holandia ma 250 mieszkańców na kilometrze kwadratowym, nie jest krajem przeludnionym i należy do najbogatszych w Europie. Tylko Francja z ludnością 76 mieszkańców na 1 km2 i Portugalia z ludnością 79 na 1 km2 są rzadko zaludnione wśród państw kolonialnych. Rzadkie zaludnienie metropolii tych państw i bogactwa naturalne tych metropolii mogłyby czynić w pewnej mierze zbędnymi ich kolonie, jednak one podnoszą dobrobyt i przyczyniają się do rozwoju handlu i przemysłu tych państw.

Na przeciwległym biegunie stoją dwa państwa przemysłowe o dużej dynamice, gęstym zaludnieniu, z których jedno zostało ogołocone z kolonii przez traktat wersalski, drugie ma kolonie, ale albo wyjątkowo biedne pod względem bogactw naturalnych i trudne do wyzyskiwania ze względu na klimat, albo których wyzyskanie dopiero się rozpoczęło. Niemcy posiadają 135 mieszkańców na 1 km2, Włosi – 136. Włochy przed zdobyciem Abisynii posiadały 2,3 mln km2 w Afryce, lecz były to po części nieurodzajne pustynie.

Włoski Trypolis – 900 tys. km2 z ludnością 550 tys., jest w znacznej części pustynią i graniczy z również pustynnym obszarem – 987 tys. km2, będącym przedmiotem sporu między Francją a Włochami. Poza tym Włochy posiadają: Cyrenajkę – 600 tys. km2, kraj ważny ze względu na swą geograficzną pozycję u wybrzeża Morza Śródziemnego, graniczący z Sudanem, lecz liczący obecnie 0,2 mieszkańców na 1 km2. W Trypolisie i Cyrenajce jest zaledwie około 40 tys. Włochów. Włochy zdobyły Abisynię – 1 mln 120 tys. km2 z 12-milionową ludnością. Kraj ten ze względu na swe bogactwa naturalne, na obszary, które już dziś nadają się do kolonizacji lub po irygacji będą nadawały się do niej, posiadać będzie duże znaczenie dla Włoch.

Dopóki Abisynia nie jest skolonizowana, nie są wyzyskane wszystkie jej możliwości – pisze Anton Zischka w książce Italia dzisiejsza (s. 191, 192)7 – dopóki Włochy znajdują się w przykrym stadium przejściowym między głodem a nasyceniem, dopóty sytuacja ich całkowicie przypomina Japonię. Ażeby istnieć, Włochy muszą wywozić. Ażeby wywozić, muszą sprowadzać surowce z zagranicy. Ażeby móc za nie płacić, znów muszą bądź wywozić, bądź zdobywać siłą te surowce… zmusza ich to z całą bezwzględnością – podobnie jak się to dzieje w Japonii – do zwrócenia bacznej uwagi na handel zagraniczny i równolegle z nim, na zbrojenia.

Oprócz tych jest jeszcze jedno państwo przeludnione, pozaeuropejskie, o dużym rozmachu, o dużej dążności do zdobyczy i konieczności zdobycia obszernych terenów. Tym państwem jest Japonia. Na wyspach właściwej Japonii mieszka dziś przeszło 70 mln mieszkańców. Przeszło 170 mieszkańców na 1 km2, a tylko 17% tego obszaru nadaje się pod uprawę. Pod względem ilości mieszkańców na kilometr kwadratowy gruntów zdatnych do uprawy Japonia zajmuje jedno z pierwszych miejsc na świecie. Kraj chłopów i rybaków, stłoczonych na nieurodzajnych i biednych wyspach, nawiedzanych przez trzęsienia ziemi (a takim była Japonia przed pół wiekiem), przekształcił się w ciągu lat 50 w mocarstwo przemysłowe, zwiększył się z 26 mln w 1854 roku do 70 mln, podbił 30 mln i stworzył imperium. Pomimo tego chłop japoński cierpi dotkliwą nędzę. Niska stopa życiowa chłopa wywołała niską stopę robotnika japońskiego i jego nadzwyczajną taniość. Taniością swych wyrobów Japonia jest niebezpiecznym współzawodnikiem Anglii i Stanów Zjednoczonych, wypycha ich wyroby z rynków azjatyckich. Współ­zawodnictwo względem Niemiec nie daje się tak odczuwać, gdyż niemiecki eksport jest przeważnie inwestycyjny, gdy japoński konsumpcyjny. Japonia dla swego przemysłu potrzebuje surowców, dla swej rozradzającej się ludności terytoriów osadniczych. Korea i Mandżuria, ze względu na swe surowce, posiadają znaczenie dla Japonii, lecz nie są to kolonie osadnicze, osadziła ona bowiem w Korei zaledwie 44 tys. chłopów japońskich. Mandżuria ściąga inżynierów, kupców japońskich, pewną ilość robotników, lecz jej surowy klimat, jak i surowy klimat Korei nie przyciągają kolonistów rolnych Japonii.

 

Państwa przemysłowe, gęsto zaludnione: Niemcy, Włochy i Japonia potrzebują kolonii surowcowych i osadniczych. Wszystkie te trzy państwa posiadają znaczny przyrost naturalny. Przyrost naturalny Japonii przeciętny to 0,6%, Włoch – 1%, Niemiec – 0,7% (1937) i 0,6% (1938). Tymczasem przyrost naturalny Wielkiej Brytanii wynosi 0,27. Francja nie ma przyrostu. Państwa posiadające największe obszary kolonizacyjne utraciły siły kolonizacyjne.

Gdy ludność Wielkiej Brytanii wzrastała od 1800 do 1870 roku o 1,25%, gdy od 1870 do 1910 o 1,14%, to w okresie powojennym przyrost naturalny ludności Wielkiej Brytanii spadł do ułamka procentu: od 1930 roku do 1936 – 0,5%, w ostatnich latach poniżej 0,3%.

Przy znaczniejszym przyroście naturalnym Wielka Brytania posiadała ekspansję kolonizacyjną. Ludność rolnicza Wielkiej Brytanii zmniejszała się nie tylko procentowo, ale i absolutnie, dając dobry materiał na kolonizację osadniczą. Dziś ludność rolnicza Wielkiej Brytanii spadła poniżej 10%; jest popierana i nie daje emigracji. Dawniej każdy kryzys przemysłowy Anglii, zwiększający liczbę bezrobotnych, zwiększał emigrację. Dziś bezrobotni Wielkiej Brytanii otrzymują zapomogę, dającą im możliwość zachowania stopy życiowej wyższej od stopy życiowej zatrudnionych robotników polskich, a nawet naszych urzędników niższego stopnia. Rzecz naturalna, że pęd emigracyjny ustał. Komisje parlamentu angielskiego wielokrotnie rozpatrywały sprawę osłabienia tempa kolonizacyjnego Wielkiej Brytanii, szukały, lecz nie znalazły środków zaradzenia złemu. Tymczasem ze względów nacjonalistycznych, a częściowo ze źle pojętych względów gospodarczych dominia angielskie: Australia i Kanada, utrudniają emigrację nie wielkobrytańską. Imigrant do Australii musi wykazać się znajomością języka angielskiego oraz posiadaniem pewnych środków; cenzus materialny dla imigrantów do Kanady jest dziś wysoki. Kraje anglosaskie nie tylko w Europie, ale i w dominiach utraciły znaczniejszy przyrost naturalny.

Wszystkie kraje na wybrzeżach Pacyfiku – pisze Anton Zischka – są przeludnione, a tymczasem cały ląd australijski pozostaje niemal bezludny, jest szczelnie zamknięty dla emigracji i osadnictwa drakońskimi przepisami. Czyż wobec tego można się dziwić Japonii, że przemocą próbuje postawić stopę na tym lądzie? Gdy 9∕₁₀ Australii leży odłogiem, a zaludnienie tego wielkiego, urodzajnego lądu jest mniejsze od zaludnienia małej Belgii, doktryna Monroego8 lub nienawiść rasowa zamykają na jałowych wyspach wulkanicznych naród najpracowitszy, najpłodniejszy i najbardziej uprzemysłowiony spośród narodów żółtej rasy.

Nie bloki ideologiczne dzielą państwa świata, lecz to, że jedne państwa są przesycone, inne – głodne pod względem terytorium. Oś niemiecko-włoska – to naturalny związek państw, mających wspólne cele zdobywcze; poddanie się Francji pod opiekę Anglii jest wywołane prag­nieniem zachowania swego stanu posiadania w Europie i w pozaeuropejskich koloniach. Na tle spraw afrykańskich powstał i rozwinął się antagonizm francusko-włoski.

Francja zajęła Tunis, już kolonizowany przez Włochów, i to skłoniło Włochy do wstąpienia do trójprzymierza9, koncepcji antyfrancuskiej. Północne Włochy, w których żyły wspomnienia jarzma austriackiego, pragnęły wyzwolenia włoskiego Tyrolu oraz zawładnięcia Dalmacją, przeobrażenia Morza Adriatyckiego we włos­kie morze. Przemysłowe północne Włochy pragnęły zdobyczy na Austro-Węgrach i na Bałkanach, gdzie współzawodniczyły z Austrią. Jednym z obiektów sporu były wpływy na Albanię. Włochy południowe, dające liczną emigrację, musiały uważać północną Afrykę za naturalny teren swej ekspansji. Wielki mąż stanu włoski Crispi przychylił się do afrykańskiej koncepcji antyfrancus­kiej. Włochy zawdzięczały Francji ważne momenty swej państwowej odbudowy, lecz zakończenie tej odbudowy, uzyskanie Wenecji, nawet Rzymu, zawdzięczały Prusom. Zwycięstwo Prus nad Austrią w roku 1866 dało Włochom Wenecję, a w roku 1871 dzięki pogromowi Francji przez Niemcy dostały Rzym. Nie było żadnych podstaw do antagonizmu włosko-niemieckiego. Był tylko antagonizm włosko-austriacki. Bismarckowi udało się na pewien czas uśmierzyć go i wciągnąć Włochy do trójprzymierza. Wyzyskując wspomnienie historyczne antyaustriackie, dając obietnicę Włochom uzyskania kolonii z jednej strony, zdobyczy na Austrii i Bałkanach z drugiej, Francja i Anglia wciągnęły Włochy do wojny światowej. 1 sierpnia 1914 roku Włochy ogłosiły swą neutralność w wojnie państw centralnych z Francją i Rosją. Pozwoliło to Francji wycofać swoje wojska znad granicy włoskiej i cofnąć je nad Marnę. 24 maja 1915 roku zawarto umowę londyńską, obiecując Włochom Tyrol, Triest z całą Istrią, Dalmację, Fiume. Poza tym obiecano Włochom podzielenie części kolonii niemieckich10. Włochy przystąpiły do wojny, utraciły w bojach 500 tys. ludzi, zrujnowały swe finanse, skompromitowały swą siłę militarną przez słabą bojowość armii, podczas pokoju uważane były za najsłabsze z wielkich mocarstw koalicji, stąd ich postulaty zostały odrzucone w znacznej części na korzyść Jugosławii, którą Francja uważała za przyszłego swego klienta. Jugosławii przyznano Triest i Fiume oraz Dalmację11, kraj liczący wprawdzie tylko około 5% Włochów, lecz ze względu na strukturę społeczną tamtejszej włoskiej ludności – kraj włoskiej kultury, poza tym geograficznie bardzo ważny dla nich. Mandaty na kolonie niemieckie podzieliły między sobą Francja i Anglia, przeszło ¾ Kamerunu otrzymała Francja, jakkolwiek do tej kolonii pretendowały Włochy, Francja też otrzymała mandat12 w Syrii, przedmiot pożądań Włoch. Krzywdząc pod względem kolonialnym Włochy, Francja wzmocniła i pogłębiła antagonizm włosko-francuski. Przeciwdziałając uzyskaniu przez Włochy Dalmacji, uczynienia Morza Adriatyckiego mare nostrum13, a więc utrudniając wpływy włoskie na Bałkanach, Francja stanęła na zawadzie ekspansji Włoch w południowo-wschodniej Europie.

Włochy Mussoliniego, z ideologią drugiego Rzymu, pomne, że przez zdobycze w Afryce Rzym doszedł do potęgi, pragną przede wszystkim rozszerzyć swe posiadłości afrykańskie. W pierwszym rzędzie Włochy pragną Tunisu, w którym dziś mieszka 119 tys. Włochów i tylko 81 tys. Francuzów, oraz portu Dżibuti jako portu wywozu i przywozu do Abisynii.

W koloniach francuskich, od Saint-Louis do Senegalu, aż do Pointe-Noire, mieszkają włoscy kupcy, zorganizowani w towarzystwa faszystowskie. W Dakarze wychodzi gazeta włoska; Włosi pracują tam przy robotach portowych, w Duali (Kamerun) włoska izba handlowa skupia największych przedsiębiorców, a na zachodnim wybrzeżu francuskim wszędzie mają przewagę włoskie towarzystwa żeglugowe.

Posiadając Abisynię, Libię, naturalną dążnością Włoch musi być opanowanie Sudanu, kraju łączącego Abisynię z Libią. W razie zdobyczy Tunisu północno-zachodnia Afryka znalazłaby się w posiadaniu włoskim. W razie zamknięcia Kanału Sueskiego Włosi posiadaliby wówczas drogę lądową do Abisynii. Włosi mogą odciąć Anglikom dostęp do Egiptu z obu stron, gdyż Bab al-Mandab14 nie należy do Anglików, odkąd Włochy uzyskały 950 tys. km2 wybrzeża francuskiej Somalii, wyspy Doumergue’a i Racheita15 oraz port Der Eloua, ważny punkt strategiczny. Wielka Brytania, obawiając się o swe posiadłości i wpływy afrykańskie, o swe panowanie na Morzu Śródziemnym, pozostaje w antagonizmie z Włochami. Otóż włosko-francuski i włosko-angielski antagonizm są oparte na większej podstawie, niż antagonizm francusko-niemiecki, a nawet niemiecko-angielski. Nie może więc być mowy, aby Włosi porzucili Niemcy jako swego partnera w walce z Francją i Anglią o Afrykę i o Morze Śródziemne.

Kryzys obecny polityczny został zainaugurowany oświadczeniem Włoch, że żądają Tunisu, portu Dżibuti i udziału w Kanale Sueskim. Dlaczego Francja nie poszła na ustępstwa? Wszak wojna dla niej, wygrana czy przegrana – to zarżnięcie się rasowo. Podczas kryzysu czechosłowackiego jeden publicysta francuski pisał: „Jeżeli Francja będzie zwyciężona w wojnie – nie będzie Francji i Francuzów. Jeżeli zwycięży, będzie Francja, ale Francuzów nie będzie”. Jest to ujęcie w paradoksalnej formie rzeczy ważnej, objawów dla Francji groźnych. Żadne z państw wojujących nie poniosło procentowo znaczniejszych strat od Francji, co widać z następującej tablicy:


Otóż procentowo straty Anglii były minimalne. Ang­lia gotowa była prowadzić wojnę do ostatniego francuskiego żołnierza i zupełnego wyczerpania Francji. Mając nadzieję prowadzenia wojny obcą krwią, Anglia wpływa na Francję, by nie czyniła ustępstw Włochom.

Anglia jednak pragnęłaby uniknąć wojny. O jej zabiegach politycznych pomówimy w następnym rozdziale. Lecz najpierw musimy uwzględnić jeden czynnik, prący do wojny światowej. Czynnikiem tym są Żydzi.

1 Idée fixe Studnickiego było stworzenie gospodarczego bloku państw Europy Środkowej. Koncepcję tę wyłożył przede wszystkim w wydanej w 1935 książce System polityczny Europy a Polska, w okrojonym kształcie wznowionej w: W. Studnicki, Pisma wybrane, t. II: Polityka między­narodowa Polski w okresie międzywojennym, Toruń 2001, s. 17–262.