Największa tajemnica Guadalupe

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Jedyną potęgą, jaka stała pomiędzy Guzmánem i ogarniętymi żądzą złota Hiszpanami z jednej strony a Indianami z drugiej, był biskup Juan de Zumárraga. Zgodnie z uprawnieniami otrzymanymi od króla był on „obrońcą Indian” i starał się wiernie wypełniać powierzone mu zadanie. Ale Pierwsza Audiencja zorganizowała blokadę miasta Meksyk i portu Veracruz, stworzyła surową cenzurę i zakazała tak Indianom, jak i Hiszpanom udawania się do biskupa z jakąkolwiek skargą. Przechwytywano nawet osobiste listy biskupa do króla. W końcu, z pomocą pewnego żeglarza, udało się Zumárradze przesłać wiadomość w zwijanym bekonie, umieszczonym w beczce z oliwą. Inna jego wiadomość została przemycona w wydrążonym krucyfiksie.

W 1529 roku sprawy miały się tak źle, że Cortés został odwołany do Hiszpanii. Kiedy rok później powstała Druga Audiencja, Cortés powrócił oczyszczony z zarzutów, natomiast Guzmán otrzymał rozkaz powrotu do ojczyzny. Jednak proces zniewalania Indian został tylko częściowo powstrzymany, ogólny stosunek do nich nie uległ wielkiej zmianie, krzywdy pozostały nienaprawione. Nic nie wskazywało na to, że w życiu Indian cokolwiek zmieni się na lepsze.

Wtedy interweniuje niebo.

Jest grudzień 1531 roku. Indianinowi Juanowi Diego ukazuje się Matka Boża i przekazuje niezwykłe orędzie.

Ma ono zmienić świat.

Część II. AZTECKA EWANGELIA, czyli NIEZWYKŁY DOKUMENT



Podobieństwa Nican Mopohua do Ewangelii są uderzające. „Indiańska Ewangelia” ma takie samo pochodzenie jak Ewangelie kanoniczne i taki sam cel.

Pochodzenie owego tekstu jest złożone i nie do końca oczywiste – tak samo jak w przypadku Ewangelii. Dokument ten, podobnie jak Ewangelie, ma wewnętrzną siłę, która potrafi przekonać niedowiarków. Jest też w nim obecne jakieś niespotykane gdzie indziej natchnienie, jakaś chciałoby się rzec, Boska precyzja i doskonałość, jakieś nieustanne przerzucanie mostu między tym, co opisuje, a tym, w czym my żyjemy.

Opowieść o tajemnicy Guadalupe trzeba zacząć od lektury pewnego mało znanego tekstu. Jest nim Nican Mopohua, który określa się mianem „indiańskiej Ewangelii” i uważa za pismo natchnione przez Boga. Guillermo Ortiz de Montellano napisał w 1989 roku, że jest to nie tylko „najpiękniejsza opowieść, jaką napisała ludzka ręka na Kontynencie Maryi”, ale, co ważniejsze,

jest w nim dostrzegalne tajemnicze działanie Boga, takie samo jakie widzimy w objawieniach udzielonych Juanowi Diego i jakie towarzyszyły powstaniu Wizerunku. Musiało ono towarzyszyć autorowi tego tekstu, by mógł on przenieść na papier tak przekonującą prawdę i stworzyć dzieło ukazujące charakter zbawczy tej historii. 1

Podobieństwa Nican Mopohua do Ewangelii są uderzające. „Indiańska Ewangelia” ma takie samo pochodzenie jak Ewangelie kanoniczne i taki sam cel.

Pochodzenie owego tekstu jest złożone i nie do końca oczywiste – tak samo jak w przypadku Ewangelii. Dokument ten, podobnie jak Ewangelie, ma wewnętrzną siłę, która potrafi przekonać niedowiarków. Jest też w nim obecne jakieś niespotykane gdzie indziej natchnienie, jakaś chciałoby się rzec, Boska precyzja i doskonałość, jakieś nieustanne przerzucanie mostu między tym, co opisuje, a tym, w czym my żyjemy.

Mimo kilku wieków istnienia tekst ten pozostał do dziś żywy i poruszający. Jak Ewangelie.

Czym on jest od strony literackiej? Podobnie jak Ewangelie jest arcydziełem. To poemat napisany w języku indiańskim – w náhuatl. To nadzwyczajne, doskonałe dzieło, mające w sobie wielką harmonię i głębię. Język kładzie nacisk na precyzję wizualną, na elegancję, piękno, na brzmienie i na znaczenia symboliczne. Jednocześnie każdy szczegół opowiadania jest powiązany z innymi i jest konieczny do zrozumienia całości przekazu2.

Dzieło to zostało napisane w języku indiańskim, napisane dla Indian. Powstało ono – znów jak Ewangelie – w pierwszym pokoleniu świadków.

To dlatego możemy opowiedzieć o wydarzeniach w Guadalupe bardzo szczegółowo i dokładnie, bez legend i upiększeń obrastających odległe w czasie wydarzenia, jak mech okrywa kamienie. W przypadku Guadalupe nie mamy kłopotu z dostrzeżeniem tego, co jest istotą i prawdą. Możemy bowiem oglądać to miejsce takim, jakim było w roku 1531, zanim Guadalupe zaczęło pokrywać się kolejnymi warstwami ludzkich wyobrażeń.

Jeżeli historia tych objawień została opracowana jeszcze za życia Juana Diego albo tuż po jego śmierci (czyli w latach 1548-1560), i to w najbliższym mu środowisku – w kręgu indiańskim i w języku indiańskim – to możemy z dużym prawdopodobieństwem spodziewać się spotkania z faktami. Wielu uważa, że znamy nawet autora „azteckiej Ewangelii”. Miałby nim być aztecki notabl, nawrócony na chrześcijaństwo, który na chrzcie otrzymał imiona Antonio Valeriano.

Antonio Valeriano był bliskim przyjacielem wszystkich bohaterów świętego spektaklu z Guadalupe: biskupa Zumárragi, Juana Bernardino i Juana Diego. Według miejscowej tradycji z tym ostatnim pozostawał on w szczególnie bliskich kontaktach. To on miał spisać rozmowy Juana Diego z Najświętszą Maryją Panną i wszystkie inne podstawowe okoliczności objawień.

Wsłuchajmy się w tę opowieść, a odsłoni się przed nami wielki świat tajemnicy Guadalupe.

NICAN MOPOHUA

1 Dziesięć lat po upadku miasta Meksyk, odłożono na bok strzały i tarcze, i w wioskach zapanował pokój. Poddali się już wszędzie mieszkańcy jeziora i wzgórza.

2 Tak zaczęła się wiara. Rodziła pierwsze pączki i owocowała poznaniem prawdziwego Boga, przez Którego My Żyjemy, prawdziwego Boga Téotl.

3 Dokładnie w 1531 roku, kilka dni po rozpoczęciu się miesiąca grudnia, pewien szlachetny wieśniak znalazł się w pobliżu Tepeyac.

4 Jego imię to Juan Diego. Mówiono, że jego dom był w Cauhtitlan.

5 W porządku Bożym cały ten region należał do Tlatelolco.


Nican mopohua – jego pierwodruk ukazał się w 1649 roku na kartach książki Huei tlamahuicoltica.

Pierwsze spotkanie z Dziewicą

6 Była sobota, kiedy panowała jeszcze ciemna noc. Był w drodze, aby szukać spraw Boga i Jego nauki.

7 Gdy doszedł do podnóża niewielkiego wzgórza, które nazywa się Tepeyac, zaczynało już świtać.

8 Usłyszał śpiew ze szczytu pagórka: jakby śpiewały różne cenne ptaki, a ich głosy się zmieniały, a zbocze góry im odpowiadało. Ich śpiew był bardzo piękny i przyjemny, lepszy niż głos ptaka coyoltototl i tzinizcan i innych cennych śpiewających ptaków.

9 Juan Diego zatrzymał się, aby popatrzeć, i pomyślał: „Czy na to zasługuję? Czy jestem godzien tego, co słyszę? Może śnię? Czy tylko widzę to w sennym marzeniu?

10 Gdzie jestem? Może znajduję się w ziemi moich przodków, starszych, moich dziadów? W Krainie Kwiatu, w Ziemi naszego ciała? Może tam, w środku nieba?”.

11 Jego wzrok był skierowany na szczyt wzgórza, w stronę, gdzie wstaje słońce: piękna niebiańska pieśń przychodziła stamtąd.

12 Lecz nagle śpiew ucichł i wszystko ogarnęła cisza, a on usłyszał kogoś nawołującego go ze szczytu góry, mówiącego: „Juantzin, Juan Diegotzin”.

13 Ośmielił się pójść tam, gdzie wołał go głos. Jego serce wcale nie czuło się zmieszane i nie doświadczał jakiegokolwiek lęku. Przeciwnie, czuł się dobrze i był szczęśliwy.

14 Dotarł do wierzchołka, ujrzał stojącą tam Niewiastę,

15 wzywającą, aby podszedł bliżej Niej.

16 Zbliżył się do Niej i zachwycił się Jej doskonałym pięknem.

17 Jej szata wyglądała jak słońce i wyrzucała promienie światła.

18 Skała, na której stała,

19 rzucała wokół promienie światła. Wyglądała jak drogocenne szmaragdy. Wyglądała jak klejnoty.

20 Ziemia lśniła blaskiem tęczy, wszystko błyszczało w najpiękniejszych kolorach.

21 Kaktusy nopalu i inne nic nieznaczące zioła, które były wokół, wyglądały jak pióra quetzala, a łodygi i liście jak piękne turkusy. Gałęzie, a nawet kolce migotały jak złoto.

22 Oszołomiony pochylił się przed Nią, słysząc Jej myśl i słowo, które pociągały i zachwycały, które dawały życie, uszlachetniały i rodziły miłość.

23 Powiedziała: „Posłuchaj, najmniejszy z mych synów i szlachetny: Dokąd idziesz?”.

24 On odpowiedział: „Moja Właścicielko, moja Królowo i najmłodsza Córko, muszę iść do Twego domu w Meksyku-Tlatelolco, aby uczyć się o Boskich tajemnicach przekazywanych nam przez obrazy Pana Naszego, przez naszych kapłanów”.

25 Wtedy zaczęła z nim rozmawiać, objawiając swą cenną wolę.

26 Powiedziała: „Wiedz i bądź tego pewny w swoim sercu, mój najdroższy, najmniejszy i najmłodszy synu, że jestem doskonałą i zawsze Dziewicą, Świętą Maryją, Matką Boga Wielkiej Prawdy, Téotla, Tego, Przez-Którego-My-Żyjemy, Stwórcy osób, Właściciela Tego-co-Jest-Blisko-i-Razem, Pana nieba i ziemi. Pragnę, aby w tym miejscu wzniesiono dla mnie mały domek.

27 W nim dam wam poznać mego Syna.

28 Ukażę wam Go i dam wszystkim ludziom przez moją miłość, me współczucie, mą pomoc, moją obronę.

29 Bo Ja jestem twą miłosierną Matką,

30 i Matką wszystkich narodów, które żyją na tej ziemi, wszystkich innych ludzi różnych przodków,

 

31 którzy będą mnie kochać, którzy będę ze mną rozmawiać, będą mnie szukać i będą pokładać we mnie swą ufność.

32 Tu wysłucham ich łkania i ich narzekań, i uzdrowię, i uleczę ich z smutku, ciężkich doświadczeń i cierpień.

33 Aby spełnić to, co moje pełne współczucia i miłosierne serce stara się osiągnąć, pójdź do siedziby biskupa Meksyku i powiedz mu, że ciebie wysyłam jako mego posłańca, abyś mógł mu pokazać, jak usilnie pragnę, by zbudował mi dom tu właśnie, że może postawić moją świątynię na równinie. Opowiesz mu dokładnie wszystko, co widziałeś, podziwiałeś i co słyszałeś.

34 Wiedz z niewzruszoną pewnością, że będę ci bardzo wdzięczna i wynagrodzę cię.

35 Dlatego napełnię cię radością. Dam ci szczęście.

36 Zasłużysz bardzo na nagrodę, która będzie zapłatą za twoje zmęczenie, trud i kłopoty, jakie ściągnie na ciebie moja misja.

37 Teraz, mój najdroższy synu, usłyszałeś mój oddech i moje słowo. Idź już i zmobilizuj swe najlepsze siły”.

38 Na to pochylił się przed Nią i powiedział: „Moja Właścicielko i moja Królowo, już idę zanieść Twój oddech i słowo Twoje. Teraz ja, Twój biedny sługa, Cię opuszczam”.

39 Zszedł więc ze wzgórza, całkowicie oddany wypełnieniu Jej polecenia i ruszył prosto ku drodze prowadzącej do Meksyku [miasta].

Pierwsza rozmowa z biskupem

40 Kiedy znalazł się w mieście, bez zwłoki poszedł do siedziby biskupa, który dopiero niedawno przybył jako zwierzchnik kapłanów. Nazywał się Don Fray Juan de Zumárraga, zakonnik świętego Franciszka.

41 Gdy tylko [Juan Diego] tam dotarł, starał się z nim zobaczyć. Błagał sługi, aby go zapowiedziały.

42 Po długim czasie przyszli go zawołać, mówiąc mu, że biskup polecił, aby wszedł.

43 Gdy wszedł, padł przed nim na ziemię, po czym ukląkł. Przedstawił i ujawnił mu myśl i słowo Pani z Nieba i Jej wolę. Opowiedział mu wszystko, co podziwiał, co widział i słyszał.

44 [Biskup] wysłuchał wszystkich jego słów i orędzia, lecz nie dał wiary jego słowom.

45 Odpowiedział: „Mój synu, musisz tu przyjść w innym czasie. Wysłucham cię spokojnie w innym czasie. Rozpatrzę rzecz uważnie od początku. Poświęcę wiele myśli i rozważań woli i życzeniu, jakie mi przyniosłeś”.

46 Wyszedł [Juan Diego] bardzo smutny, bowiem Jej orędzie nie zostało przyjęte.


Najstarsza wydrukowana książka na temat objawień Madonny z Guadalupe to napisana w języku nahuatl Huei tlamahuicoltica, pióra Luisa Lasso de la Vegi.

Drugie spotkanie z Dziewicą

47 Tego samego dnia powrócił [na Tepeyac].

48 Wszedł prosto na wierzchołek wzgórza i zastał tam Panią z Nieba. Czekała na niego w tym samym miejscu, gdzie ujrzał Ją po raz pierwszy.

49 Kiedy Ją zobaczył, upadł przed Nią na kolana i powiedział:

50 „Moja Właścicielko, Zarządzająca moim życiem, moja Pani, moja najmniejsza Córko, moje Dziecko. Poszedłem tam, dokąd mnie posłałaś, aby zanieść Twoją myśl i Twoje słowo. Z trudnością dostałem się do siedziby zwierzchnika kapłanów. Widziałem się z nim. Wyjaśniłem mu Twoją myśl i słowo, dokładnie tak, jak mnie pouczyłaś.

51 Przyjął mnie uprzejmie i wysłuchał z uwagą. Ale gdy tylko udzielił odpowiedzi, stało się jasne, że jego serce tego nie przyjęło.

52 Powiedział: «Musisz tu przyjść w innym czasie. Wysłucham cię spokojnie w innym czasie. Przyjdziesz kiedy indziej, a ja z większą przyjemnością wysłucham, co masz do powiedzenia; rozważę rzecz od początku. Zastanowię się nad prośbą, jaką mi przekazałeś».

53 Sposób, w jaki odpowiedział, pozwolił mi zrozumieć, że sądzi on, iż sam mogłem wymyślić to, czego pragniesz, że chcesz, by w tym miejscu zbudowano świątynię, że może nie jest to Twoje polecenie.

54 Dlatego błagam cię, moja Właścicielko, moja Królowo i moje Dziecko, abyś posłała kogoś z zacnych, którzy są potężni, znani, poważani i szanowani. Niech on zaniesie Twe orędzie i Twoje słowo. Jemu uwierzą.

55 W rzeczy samej, kim jestem? Jednym z wieśniaków, kawałkiem sznura, małą drabiną, odchodami ludzkimi. Jestem suchym liściem. Oni mi wszystko nakazują, prowadzą siłą, a Ty, moja najmniejsza Córko, moje Dziecko, moja Pani i moja Królowo, wysyłasz mnie do miejsca, do którego nie należę.

56 Przebacz mi, sprawiłem ból Twemu obliczu, spowodowałem Twój gniew, moja Pani i moja Właścicielko”.

57 Zawsze-czczona Dziewica odpowiedziała:

58 „Posłuchaj mnie, mój najmłodszy synu, wiedz dobrze w swoim sercu, że nie brak mi sług i posłańców, którym mogę dać zadanie poniesienia mojej myśli i mojego słowa, by przeprowadzić moją wolę.

59 Jest absolutnie konieczne, abyś ty osobiście poszedł i mówił o tym, i że to właśnie dzięki twej pomocy i pośrednictwu moja wola zostanie spełniona.

60 Mój najmłodszy synu, z całą mocą nakazuję ci, żebyś jutro jeszcze raz poszedł zobaczyć biskupa.

61 W moim imieniu dasz mu w pełni zrozumieć moją wolę i moje pragnienie, by me życzenie wprowadził w życie i zbudował moją kaplicę.

62 Powiedz mu raz jeszcze, że posyłam cię Ja, zawsze Dziewica Maryja, Matka Boga Téotla”.

63 Juan Jej odparł: „Moja Właścicielko, moja Pani, moje Dziecko, nie chcę sprawiać udręki Twemu obliczu i Twemu sercu. Chętnie pójdę, jak mi polecasz. Pójdę przekazać dokładnie Twoją myśl i Twoje słowo.

64 Nie poddam się ani nie będę tego uważał za kłopot. Pójdę wypełnić Twe życzenie. Ale mogę nie zostać wysłuchany, a jeśli zostanę, najprawdopodobniej mi nie uwierzą.

65 Jutro po południu, kiedy słońce zachodzi, przyniosę Ci z powrotem Twoją myśl i Twoje słowo. Powiem, co zwierzchnik kapłanów mi odpowiedział.

66 Teraz opuszczam Cię, moja najmniejsza Córko, moje Dziecko, Zarządzająca moim życiem, moja Pani. Teraz chwilę odpocznij”.

67 Następnie poszedł do domu, aby odpocząć.


Gdy Indianin rozwinął przed biskupem płaszcz, oczom dostojnika ukazał się cudowny Wizerunek Matki Bożej


Współczesna kopia ilustracji z Kodeksu Escalada z 1548 roku z najstarszym przedstawieniem wizerunku Matki Bożej z Guadalupe.

Drugie spotkanie z biskupem

68 Następnego dnia, w niedzielę, kiedy wciąż jeszcze była noc, opuścił dom i ruszył wprost do Tlatelolco, by uczyć się o sprawach Bożych i by stawić się na listę obecności, a potem pójść widzieć się ze zwierzchnikiem kapłanów.

69 Około dziesiątej godziny, kiedy ludzie się zebrali i wysłuchano mszy, i odczytano listę obecności, a biedni już odeszli,

70 Juan Diego poszedł prosto do domu biskupa.

71 Gdy tam dotarł, podjął każdy wysiłek, by zobaczyć się z biskupem i po wielu trudnościach pozwolono mu.

72 Uklęknął na swych stopach. Zaczął płakać i bardzo smutny objaśnił mu myśl i słowo Pani z Nieba.

73 Miał nadzieję, że zostanie przyjęty jako Jej posłaniec i [biskup] uwierzy, że jest wolą zawsze Dziewicy, aby zbudował mieszkanie w miejscu, gdzie Ona tego chce.

74 Biskup postawił wiele pytań. Wypytywał, gdzie Ją widział. Chciał wiedzieć wszystko o Niej, by zaspokoić wątpliwości swego serca. A on opowiedział biskupowi o wszystkim.

75 Ale chociaż opowiedział wszystko, wszystko o Jej postaci, wszystko, co widział i podziwiał, i o tym, jak ukazała się jako godna miłości zawsze Dziewica i godna podziwu Matka naszego Pana i naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa,

76 on jednak wciąż nie potrafił uwierzyć.

77 Powiedział [biskup], że nie może spełnić polecenia jedynie w oparciu o jego słowo i orędzie.

78 Potrzebny jest od Niej znak, by mógł uwierzyć, że on [Juan Diego] rzeczywiście został posłany przez Panią z Nieba.

79 Gdy Juan Diego to usłyszał, rzekł:

80 „Mój opiekunie i mój panie, jakiego rodzaju znaku potrzebujesz? Pójdę i poproszę Panią z Nieba, która mnie przysłała”.

81 Biskup był zdumiony, że trwa tak mocno przy prawdzie i że nie waha się ani nie okazuje najmniejszych wątpliwości. Odprawił go.

82 A kiedy ten wyszedł, posłał kilku ludzi, którym ufał, aby szli za nim i obserwowali, dokąd pójdzie, kogo zobaczy, z kim będzie rozmawiał. Tak uczynili.

83 Juan Diego ruszył prosto groblą, idący za nim poszli tą samą drogą.

84 Stracili go z oczu przy drewnianym moście, gdzie strumyk wypływa w pobliżu Tepeyac. I chociaż szukali go wszędzie, nie mogli znaleźć żadnego po nim śladu.

85 Zawrócili więc rozgniewani. Byli źli na niego, że udaremnił ich zamiary.

86 W takim stanie ducha stanęli przed biskupem, chcąc zbudzić w nim złe nastawienie, tak by nie potrafił mu uwierzyć. Powiedzieli, że on [Juan Diego] go tylko zwodzi, że wymyślił to, co opowiadał, że tylko mu się to śniło.

87 Uzgodnili między sobą, że jeśli kiedykolwiek powróci, schwytają go i surowo ukarzą, żeby już nigdy nie opowiadał kłamstw ani nie zwodził ludzi.

88 Tymczasem Juan Diego dotarł do miejsca, gdzie Najświętsza Dziewica na niego czekała. Przekazał Jej odpowiedź biskupa.

89 Wysłuchawszy go, powiedziała:

90 „To dobrze, mój najmłodszy i najdroższy synu. Powrócisz tu jutro, abyś mógł wziąć znak, o który on prosi.

91 Wówczas uwierzy i nie będzie już wątpił ani nie będzie podejrzliwy wobec ciebie.

92 I wiedz, mój drogi synu, że wynagrodzę ci twoje zaangażowanie, pracę i trud dla mnie.

93 Teraz już idź, będę tu jutro na ciebie czekała”.


Rekonstrukcja wielkiego targowiska w Tlatelolco.

Juan Diego opiekuje się swoim wujem

94 Następnego dnia, w poniedziałek, Juan Diego miał wziąć coś, co byłoby znakiem, który sprawi, że mu uwierzą. Jednak nie powrócił on [na Tepeyac].

95 Wróciwszy do domu, zastał jednego ze swych wujów, o imieniu Juan Bernardino, poważnie chorego na ospę, w ostatnich chwilach życia.

96 Zawołał [indiańskiego] lekarza, który zajął się nim, ale nic nie mógł uczynić, bo [Juan Bernardino] był śmiertelnie chory.

97 W nocy wuj błagał go, aby gdy jeszcze będzie ciemno, poszedł do Tlatelolco i sprowadził kapłana.

98 Był pewny, że jego czas nadszedł i że nigdy już nie wróci do zdrowia.

Trzecie spotkanie z Dziewicą

99 We wtorek, gdy była jeszcze noc, Juan Diego opuścił swój dom i ruszył do Tlatelolco, by zawołać kapłana.

100 Lecz gdy zbliżył się do wzgórza Tepeyac, znalazł się w miejscu, gdzie droga skręca i omija wzgórze od strony, gdzie zachodzi słońce, a on zwykł tamtędy chodzić. Tam przystanął i westchnął:

101 „Jeżeli pójdę tą drogą, całkiem możliwe, że Pani wyjdzie mnie zobaczyć jak przedtem i zatrzyma mnie, by dać mi znak dla zwierzchnika kapłanów zgodnie z tym, co mi poleciła.

102 A muszę się spieszyć, żeby najpierw sprowadzić kapłana. Mój wuj umiera i czeka na niego”.

103 Juan Diego zaczął omijać wzgórze. Wspiął się na połowę jego wysokości i ruszył drugą stroną, stroną wschodu słońca, aby szybciej dotrzeć do Meksyku i ominąć Królową z Nieba, która mogła opóźnić jego wędrówkę.

104 Myślał, że wybierając inną drogę, nie zostanie zobaczony przez Tą, która troszczy się o każdego.

105 Lecz Ona, która wszędzie widzi, ujrzała go.

106 Zeszła do niego po zboczu, zastąpiła mu drogę i powiedziała:

107 „Mój najmłodszy z moich synów, dokąd spieszysz? W którą stronę idziesz?”.

108 Czy się zmieszał? Czy zawstydził? Czy miał ochotę uciec? Czy bał się?

109 On skłonił się przed Nią, pozdrowił i powiedział:

110 „Moje Dziecko, moja najmłodsza Córko, moja Pani. Mam nadzieję, że jesteś szczęśliwa. Jak się masz dzisiejszego poranka? Czy dobrze się czuje Twoje ciało, moja Właścicielko i moja Pani?

111 Muszę sprawić wielki ból Twemu obliczu i Twemu sercu. Musisz wiedzieć, moje Dziecko, że mój wuj, jeden z Twoich sług, jest bardzo chory. Powaliła go straszliwa choroba.

112 Z pewnością niebawem umrze.

113 Biegnę teraz do Twojego domu w Meksyku, aby zawołać jednego z umiłowanych Naszego Pana, z naszych kapłanów, aby wysłuchał jego spowiedzi i przygotował go na śmierć.

 

114 Po to przecież wszyscy się narodziliśmy i oczekujemy trudnej chwili naszej śmierci.

115 Ale chociaż teraz idę to zrobić, szybko tu wrócę. Wrócę, by wziąć Twoją myśl i Twoje słowo.

116 Błagam Cię, moja Zarządzająca moim życiem i moje Dziecko, abyś mi przebaczyła i trochę dłużej okazała mi cierpliwość. Nie chcę Cię zwodzić, moja najmniejsza Córko, moje Dziecko. Jutro szybko powrócę”.

117 Najpobożniejsza Dziewica wysłuchała słów Juana Diego i odpowiedziała:

118 „Posłuchaj. Weź to sobie do serca, mój najmłodszy synu, że rzecz, która cię niepokoi, rzecz, która cię dotyka, jest niczym. Nie pozwól, aby twe oblicze i twe serce niepokoiły się. Nie bój się choroby twego wuja ani żadnej innej choroby, ani niczego, co ostre i bolesne.

119 Czy nie jestem tu [z tobą], Ja, twoja Matka? Czyż nie jesteś w moim cieniu i w mojej opiece? Czyż nie jestem źródłem twej radości? Czyż nie jesteś w zagłębieniu mego płaszcza, w skrzyżowaniu mych rąk? Czego więcej ci trzeba?

120 Niechaj nic cię nie martwi ani niepokoi. Niechaj nie martwi cię choroba twego wuja, ponieważ on nie umrze z jej powodu. Możesz być pewien w swym sercu, że już jest uzdrowiony”.

121 (W tym momencie, jak dowiedzieli się później, wuj został uzdrowiony.)

122 Skoro Juan Diego usłyszał tę myśl i słowo Królowej z Nieba, poczuł się bardzo pocieszony. W jego sercu zapanował pokój.

123 Błagał, aby niezwłocznie posłała go do biskupa z jakimś znakiem, aby mógł on uwierzyć i spełnił Jej pragnienie.

124 Wówczas Pani z Nieba kazała mu wspiąć się na szczyt góry, tam, gdzie się ukazywała.

125 Powiedziała do niego: „Wejdź na górę, mój najmłodszy synu, na szczyt wzgórza, tam, gdzie Mnie ujrzałeś i otrzymałeś Me wskazówki.

126 Znajdziesz tam różne rodzaje kwiatów. Zetnij je, weź je i zbierz razem, następnie zejdź tutaj i przynieś przede Mnie”.

127 Juan Diego wszedł na wzgórze.

128 Kiedy dotarł na szczyt, wielce się zdumiał. Wszędzie rosło wiele pięknych kwiatów z Kastylii, otwartych i w pełni rozkwitłych. To nie było miejsce dla kwiatów.

129 Był to czas, kiedy lód stwardza powierzchnię ziemi.

130 Kwiaty były bardzo wonne i pokryte nocną rosą, która lśniła jak drogocenne perły.

131 Zaczął je ścinać, zebrał je i umieścił w fałdzie swej tilmy.

132 Nigdy dotąd w tym miejscu nic nie kwitło. Były tam tylko kamienie, osty, ciernie, kaktusy nopali.

133 Czasem rosła tam trawa, ale teraz był miesiąc grudzień, kiedy lód wszystko zjada i niszczy.

134 Pospiesznie zszedł ze wzgórza. Szedł przynieść Królowej Nieba najrozmaitsze kwiaty, jakie ściął.

135 Ona wzięła je w swe drobne dłonie.

136 Po chwili na powrót włożyła w fałdę jego tilmy. Powiedziała:

137 „Mój najmłodszy synu, te rozmaite rodzaje kwiatów są dowodem, znakiem, dla biskupa.

138 Zaniesiesz mu je i powiesz mu ode mnie, że ma zobaczyć w nich to, czego pragnę, i dlatego ma spełnić moje życzenie i moją wolę.

139 Ty zaś jesteś moim posłańcem. W tobie składam moje całkowite zaufanie.

140 Z całych sił nakazuję ci, że masz rozwinąć płaszcz tylko w obecności biskupa i dać mu poznać i objawić, co niesiesz.

141 Złożysz mu dokładne sprawozdanie o wszystkim. O tym, jak posłałam cię na szczyt wzgórza zerwać i zebrać kwiaty. O wszystkim, co zobaczyłeś i podziwiałeś.

142 W ten sposób zmienisz serce zwierzchnika kapłanów, tak że wykona on swoją część, aby powstała moja świątynia, o którą prosiłam”.

143 Gdy tylko Pani z Nieba zakończyła swe pouczenia, [Juan Diego] ruszył groblą wiodącą do Meksyku.

144 Spieszył się i był szczęśliwy. Jego serce czuło się pewne i bezpieczne.

145 Tulił troskliwie swój cenny ładunek, aby chronić go i strzec, by nic nie wypadło z jego zawartości.

146 Zachwycał się wonią różnych pięknych kwiatów.

Trzecie spotkanie z biskupem i objawienie Dziewicy

147 Kiedy dotarł do siedziby biskupa, podbiegł do odźwiernych i inni służących zwierzchnika kapłanów.

148 Błagał ich, aby powiadomili biskupa, pilnie bowiem musi go widzieć.

149 Żaden z nich nie chciał tego uczynić. Nie chcieli zwracać na niego uwagi, zarówno dlatego, że było jeszcze ciemno, jak i dlatego, że pamiętali go. To był ktoś, kto sprawiał im kłopoty i ich ośmieszył.

150 Także dlatego, że byli powiadomieni przez swych towarzyszy o tym, jak zniknął im z oczu wtedy, kiedy polecono im go śledzić. Czekał bardzo długo.

151 Długo stał z opuszczoną głową, na próżno czekając, że któryś z nich go przywoła.

152 Gdy zobaczyli, że coś ze sobą niesie, z ciekawości zbliżyli się do niego i starali się to zobaczyć.

153 Gdy Juan Diego zrozumiał, że nie może skryć tego, co niósł, a lękając się, że mogą go napastować i że mogą go wyrzucić albo się nad nim znęcać, pokazał im kilka kwiatów.

154 Zdumieli się, kiedy zobaczyli, że są tam różnorakie kwitnące kwiaty z Kastylii. A nie był to sezon na kwiaty. Zdziwili się szczególnie tym, że są one w pełnym rozkwicie, świeże, pachnące i piękne.

155 Natychmiast każdy z nich chciał wziąć jeden dla siebie.

156 Trzykrotnie próbowali wyrywać kilka z nich, ale im się to nie udało.

157 Kiedy już mieli je chwycić w ręce, nagle nie widzieli już prawdziwych kwiatów, ale kwiaty namalowane, wyszyte lub wyhaftowane na tilmie.

158 Wtedy poszli zawiadomić zwierzchnika kapłanów,

159 że pokorny Indianin, który przychodził już do niego, znów przyszedł i od dłuższego czasu czeka.

160 Słysząc to, biskup zrozumiał, że Nic-Niewart-Człowiek ma dowód, który ma go przekonać i zachęcić do wypełnienia tego, o co go proszono.

161 Kazał go wprowadzić.

162 [Juan Diego] wszedł, upadł przed biskupem na kolana, jak czynił to wcześniej,

163 Raz jeszcze opowiedział wszystko, co widział oraz co podziwiał. Powtórzył orędzie.

164 Powiedział: „Mój właścicielu i mój panie, zrobiłem, jak kazaliście.

165 Poszedłem powiedzieć Zarządzającej moim życiem i mojej Właścicielce, Pani z Nieba, Świętej Maryi, bezcennej Matce Boga Téotla, że prosiłeś o znak, abyś mógł mi uwierzyć, tak byś mógł zbudować Jej świątynię w miejscu, gdzie prosiła.

166 Powiedziałem Jej, że dałem ci słowo, że przyniosę jakiś znak i dowód [prawdziwości] Jej woli, który chciałeś przyjąć z moich rąk.

167 Przyjęła twą myśl i twoje słowo. Z chęcią zgodziła się na to, o co prosiłeś, o danie znaku i dowodu, by Jej pragnienie i Jej wola mogły zostać wypełnione.

168 Dziś, kiedy była jeszcze noc, poleciła mi zobaczyć cię jeszcze raz.

169 Poprosiłem o znak i dowód [prawdziwości] Jej woli, o który prosiłeś. Ona zgodziła się dać mi go. Wyraziła zgodę natychmiast.

170 Posłała mnie na górę, gdzie widziałem Ją wcześniej, abym zerwał tam kwiaty z Kastylii.

171 Kiedy je ściąłem, zaniosłem je na dół.

172 Ona dotknęła je swoimi świętymi drobnymi dłońmi.

173 Ułożyła je ponownie we wgłębieniu mojej ayate,

174 bym mógł je przynieść tobie i osobiście wysłała je do ciebie.

175 Wiem bardzo dobrze, że szczyt wzgórza nie jest miejscem, na którym rosną kwiaty, bo jest ono pełne urwistych skał, cierni, kolczastych akacji i krzaków mesquite. Ale nie wątpiłem, ani nie wahałem się ani minuty, aby spełnić Jej rozkaz.

176 Kiedy dotarłem na wierzchołek wzgórza, moje oczy zachwyciły się: to była Kwitnąca Ziemia!

177 W jednym miejscu była wielka różnorodność rozmaitych cennych kwiatów z Kastylii, które zacząłem zbierać, a wszystkie były wyśmienite i migoczące w rosie.

178 A Ona powiedziała, dlaczego mam je ci zanieść. Byś mógł ujrzeć znak, o który prosiłeś, i uwierzył [w prawdziwość] Jej woli.

179 Wszystko, co rzekłem, jest prawdą.

180 Zabierz je więc. Są twoje”.

181 Wówczas rozwinął swój biały płaszcz, w którego zagłębienie zebrał kwiaty, jakie ściął.

182 Najrozmaitsze kwiaty z Kastylii rozsypały się na ziemi.

183 W tym momencie Ona namalowała siebie samą: bezcenny Wizerunek Zawsze Dziewicy, Świętej Maryi, Matki Boga Téotla ukazał się nagle w swej formie i kształcie.

184 Takim pozostaje do dziś dnia w Jej bezcennym domu, w jej małym domku na Tepeyac, zwanym Guadalupe.


Pozostałości azteckiej piramidy nieopodal stacji metra w stolicy Meksyku.

Nawrócenie biskupa

185 Kiedy biskup go ujrzał, on i wszyscy tam obecni rzucili się na kolana.

186 Patrzyli ze czcią, uwielbieniem. I posmutnieli. Zrobiło się im ciężko na sercu i na umyśle.

187 Biskup ze łzami i smutkiem modlił się do Niej, błagając o przebaczenie, że nie uwierzył [w prawdziwość] Jej woli, Jej serca i Jej słowa.

188 Potem wstał z kolan i ostrożnie odwiązał płaszcz opasujący szyję Juana Diego,

189 na którym został wyciśnięty Wizerunek Królowej z Nieba.

190 Zabrał Ją i i poszedł umieścić Ją w swej kaplicy.

Budowa małego domku dla Maryi

191 Juan Diego pozostał w domu biskupa do następnego dnia, bo ten poprosił go [by pozostał].

192 Nazajutrz zwierzchnik kapłanów powiedział: „Chodźmy zobaczyć miejsce, gdzie Pani z nieba chce, aby zbudowano Jej mały domek”.

193 Zaproszono ludzi gotowych natychmiast zabrać się do pracy przy budowie.

194 Gdy tylko Juan Diego wskazał miejsce, gdzie Pani z Nieba chciała, aby zbudowano Jej mały domek, poprosił o pozwolenie odejścia.

195 Chciał zobaczyć swego wuja, który był w agonii, a którego opuścił, idąc do Tlatelolco, aby zawołać kapłana, który by go wyspowiadał i przygotował na śmierć. Chciał spotkać się z tym, o którym Pani z Nieba powiedziała, że został uzdrowiony.