Duchowa misja Polski

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Duchowa misja Polski
Duchowa misja Polski
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 57,98  46,38 
Duchowa misja Polski
Duchowa misja Polski
Audiobook
Czyta Ku Bogu
32,99 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

WOKÓŁ CIEMNOŚĆ. ŚWIAT NA KRAWĘDZI KATASTROFY

Dziś niebieskie objawienia mówią o nadciągającej zewsząd apokalipsie.

Jest ich tak wiele, że Joseph Ratzinger, kiedyś największy z kardynałów, potem papież Benedykt XVI, już w 1984 r. wypowiedział się o nich jako przewodniczący Kongregacji Doktryny Wiary:

Jednym ze znaków naszych czasów jest fakt, że z całego świata zgłaszanych bywa do Kongregacji coraz więcej informacji o „objawieniach Maryjnych”. Do działu Kongregacji zajmującego się takimi informacjami raporty przychodzą na przykład z Afryki i z innych kontynentów.

Objawienie prywatne – tłumaczył w posynodalnej adhortacji apostolskiej Verbum Domini:

może mieć pewien charakter prorocki (por. 1 Tes 5, 19-21) i skutecznie pomagać w lepszym rozumieniu i przeżywaniu Ewangelii w obecnej epoce; dlatego nie należy go lekceważyć. To pomoc, którą otrzymujemy, ale nie mamy obowiązku z niej korzystać. W każdym razie musi ono być pokarmem dla wiary, nadziei i miłości, które są dla każdego niezmienną drogą zbawienia.

Kościół utrzymuje, że prywatne objawienia wciąż mają się zdarzają. Niestety napotykamy także objawienia fałszywe, pozorne, a nieraz nawet wzbudzające podejrzenie co do swego pochodzenia. Dlatego każde z nich winno być przyjmowane z wielką ostrożnością. Benedykt XVI groził nawet „świętą wojną” tym, którzy fałszywie twierdzą, że mają objawienia.

Jaka jest treść wspominanych przez Ratzingera raportów przekazywanych przez biskupów do Watykanu? Zauważmy: są one już po wstępnym rozeznaniu przez lokalny Kościół i zostały uznane za na tyle wiarygodne oraz ważne, że wysłano je do Stolicy Świętej. Po pierwszej surowej segregacji wciąż jest ich wiele. To właśnie o nich wspominał w przytaczanej wypowiedzi prefekt Kongregacji Wiary.

Jednym głosem mówią one o uderzeniu świata biczem Bożej sprawiedliwości. Zwiastują katastrofy, wojny, ingerencję kosmicznych sił, poruszenia natury, ogień i śmierć. Ostrzegają przed tym, co ma nastąpić.

Temat ten poruszają nawet następcy świętego Piotra! Pius XII miał powiedzieć o swej proroczej wizji:

Dokoła słyszę głosy nowinkarzy, pragnących rozebrać Święty Przybytek, stłumić płomień powszechności Kościoła, odrzucić to, co jest jego chlubą, i sprawić, by poczuł wyrzuty sumienia z powodu swej przeszłości.

Przyjdzie dzień, kiedy cywilizowany świat odrzuci swego Boga, kiedy Kościół zwątpi, tak jak zwątpił Piotr. Będzie kuszony, by wierzyć, że człowiek stał się Bogiem. W naszych kościołach chrześcijanie szukać będą bezskutecznie czerwonej lampki, [wskazującej miejsce] gdzie czeka ich Bóg. Podobnie jak Maria Magdalena, płacząca przy pustym grobie, będą pytać: „Dokąd Go zabrali?”.

Obrazy oglądane powszechnie przez wizjonerów są coraz jaskrawsze, coraz straszniejsze. Czy prawdziwe? W wielkim zbiorze objawień można dość łatwo wyodrębnić podzbiór, którego elementy składowe wydają się wiarygodne. To wizje uznane przez Kościół albo oglądane przez wizjonerów, którzy są dla nas wiarygodni przez wyniesienie ich na ołtarze jako błogosławionych lub świętych.

Marie Taigi na przykład, wyniesiona przez Kościół na ołtarze mistyczka i prorokini mająca dar oglądania przyszłości, widziała miasta w ogniu, tysiące martwych ludzi, papieża w więzieniu, nadchodzącą schizmę w Kościele, zagładę wielu narodów, klęski żywiołowe, epidemie. Słynne jest jej proroctwo o nadchodzącej grozie:

Bóg ześle dwa rodzaje kar. Jedna przybierze postać wojen, rewolucji i innych postaci zła. Przyjdzie ona z ziemi. Druga zostanie zesłana z Nieba. Na całą ziemię zstąpią nieprzeniknione ciemności, które będą trwały trzy dni i trzy noce.


Pius XII miał powiedzieć o swej proroczej wizji:

Dokoła słyszę głosy nowinkarzy, pragnących rozebrać Święty Przybytek, stłumić płomień powszechności Kościoła, odrzucić to, co jest jego chlubą, i sprawić, by poczuł wyrzuty sumienia z powodu swej przeszłości.

Inna błogosławiona, Elena Aiello, włoska stygmatyczka i jedna z „dusz złożonych na ołtarzu cierpienia”, usłyszała z ust Matki Bożej takie przerażające proroctwo:

Tak wiele cierpienia dotknie zrujnowany świat… Gniew Boga jest bliski. Niebawem świat zostanie dotknięty wielkimi nieszczęściami, krwawymi rewolucjami, huraganami budzącymi grozę, wylewaniem się rzek i wzbieraniem mórz… Świat zamieni się w teren nowej i straszliwej wojny. Najbardziej śmiercionośne narzędzia wojny będą zabijać ludzi i całe narody. Dyktatorzy tej ziemi, ludzie oddani szatanowi, będą burzyć kościoły i bezcześcić świętą Eucharystię. Zniszczą to, co najcenniejsze. W tej bezbożnej wojnie zostanie zniszczone niemal wszystko, co stworzyły ludzkie ręce.

Siostra Elena Leonardi zaś – stygmatyczka, która od dziewiątego roku życia była pod duchową opieką tak wielkiego autorytetu, jakim jest święty Ojciec Pio z Pietrelciny – usłyszała słowa:

Niespodziewanie ogień zstąpi z nieba na całą ziemię i wielka część ludzkości zostanie zniszczona. Będzie to czas rozpaczy […], ludzie, krzycząc i bluźniąc, wołać będą, by przykryły ich góry. Będą szukać schronienia w pieczarach i grotach, ale na próżno. […] Wszyscy, którzy odmówią nawrócenia, znikną w morzu ognia!


Elena Aiello, włoska stygmatyczka, usłyszała z ust Matki Bożej takie przerażające proroctwo:

Gniew Boga jest bliski. Niebawem świat zostanie dotknięty wielkimi nieszczęściami, krwawymi rewolucjami, huraganami budzącymi grozę, wylewaniem się rzek i wzbieraniem mórz…

Dowiadujemy się z przerażeniem, że świat czeka kara straszliwsza niż potop i że spadnie ona na wszystkich ludzi. Pisała o tym siostra Łucja, wizjonerka z Fatimy. W ten sam sposób wypowiada się Niebo w Japonii, na przedmieściach Akity. Matka Boża ogłasza – znowu w objawieniach uznanych przez Kościół:

Jeżeli ludzie się nie nawrócą i nie poprawią, Ojciec ześle na całą ludzkość straszliwą karę. Będzie to kara większa niż potop, taka, jakiej nigdy dotąd nie widziano. Z nieba spadnie ogień i zmiecie większą część ludzkości, zarówno dobrych, jak i złych, nie oszczędzając ani kapłanów, ani wiernych. Ci, co przeżyją, będą się czuć tak opuszczeni, że zazdrościć będą umarłym.

Podobne słowa padły z ust świętego Ojca Pio, który nakreślił przed nami symboliczną wizję:

Całej ludzkości grozi niebezpieczeństwo. Niebo czekało długo i ostrzegało, ale ludzie się tym nie przejmują. Gdy będzie za późno, wyłoni się duży głaz z nocnej mgły. Nocą nagle, bez wypowiedzenia, rozpocznie się wojna. Z południa przylecą czarne i szare ptaki z taką potęgą, że zmienią widok nieba i ziemi. Czołgi będą miażdżyć domy z ludźmi, z których zwisać będą martwe, zwęglone twarze. Wskutek powodzi znikną wsie i miasta. […] Kto spojrzy w kierunku zniszczeń wojennych, umrze, bo jego serce nie wytrzyma tak straszliwych widoków. W jedną noc zginie więcej ludzi niż podczas ostatnich dwóch wojen światowych.

Dziś coraz powszechniej podnoszą się głosy, że bliska jest już data, która uruchomi lawinę wydarzeń niosących śmierć i zniszczenie. Nic dziwnego, że wielu ludzi boi się tego, co ma nadejść. Lęka się przyszłości.


Ojciec Pio: Nocą nagle, bez wypowiedzenia, rozpocznie się wojna. Z południa przylecą czarne i szare ptaki z taką potęgą, że zmienią widok nieba i ziemi.

Bo już zaczynają osaczać nas pierwsze apokaliptyczne znaki. Coś niedobrego dzieje się wokół nas. Mnożą się trzęsienia ziemi, podnoszą fale tsunami, narastają huragany, budzą się wulkany, zabijają ulewy i błotne lawiny, zasypują śnieżyce, grożą pandemie i wojny. Coraz częściej dochodzi do katastrof, w których zawodzi człowiek i jego najbardziej nowoczesna technika, a dziwny splot drobnych czynników staje się w nich wybuchową substancją niosącą śmierć.

ZAPOWIEDZI BEZ CIEMNOŚCI. PRZYJAZNA PRZYSZŁOŚĆ DLA POLSKI

Odnosi się wrażenie, że wszystkie złe sygnały przesyłane dziś na ziemię ze świata nadprzyrodzonego nie dotyczą naszej Ojczyzny. Okazuje się bowiem, że proroctwa mówiące o przyszłości Polski są diametralnie inne. Nie ma w nich mowy o apokalipsie, trzęsieniach ziemi, dniach ciemności, powszechnych zniszczeniach, wojnach i zamieszkach, o ogniu spadającym z nieba, o krwi i łzach, o śmierci i cierpieniu. To dziwne, ale w proroctwach o Polsce jawi się jasna przyszłość naszej Ojczyzny. Dodajmy od razu, że objawienia mówiące o przyszłości świata i te mówiące o jutrze Polski wskazują na ten sam czas, na „czas przemiany”. Kiedy on nadejdzie, Polska nie doświadczy tego, co dotknie inne kraje.

Jak to rozumieć? Może te głosy kłamią? Bo czy możemy sobie wyobrazić, że na naszych ziemiach historia będzie biec innym torem niż gdzie indziej? Jak rozumieć te zapowiedzi? Może do końca ich nie pojmujemy, ale nie możemy ich odrzucić, są przecież wśród nich także głosy święte.

Przede wszystkim zaś wzywają nas do podjęcia zadania. A ono z kolei domaga się od nas zmiany życia – nawrócenia. Taki jest właśnie cel prawdziwych objawień! Mamy powrócić do Ewangelii, stać się świętymi.

 

Co takiego mówią wizjonerzy? Zapowiedzi jest wiele, głoszone są różnym językiem, akcentują różne wątki. Pierwsze na liście są stare proroctwa, cenione przez kolejne pokolenia, wyczuwające w nich prawdę z Nieba, zapowiedzi, których słowa przechowane zostały aż po czasy współczesne.

Przyjrzyjmy się najważniejszym i najbardziej wiarygodnym z nich.

MISTYCZNE SŁOWA EUSTACHIUSZA

Wśród wielkich zapowiedzi znajduje się chyba najstarsze proroctwo dotyczące Polski. Zostało ono wygłoszone przez ojca Eustachiusza, przeora benedyktyńskiego klasztoru mieszczącego się pod Warszawą. Datowane na rok 1449 mówi o przyszłości naszej Ojczyzny – chyba też o historii będącej wciąż przed nami. Najpierw jednak słowa, które już się wypełniły:

Polsko! Czeka cię wiele nędzy w przyszłych stuleciach. Jesteś szlachetna, wielka i wspaniała, ale gardzisz swoimi mądrymi królami, a ponieważ nimi gardzisz, przeto pójdziesz w rozsypkę.

Mnich zdaje się przepowiadać potop szwedzki, rozbiory, narodowe powstania, wreszcie powrót Polski na mapę Europy. Końcowe słowa jego proroctwa mówią o odrodzeniu nie tylko polskiej państwowości, lecz również o odrodzeniu duchowym. Brzmią dość tajemniczo i są otwarte na wiele interpretacji, jednak co nieco możemy z nich odczytać. Eustachiusz zapowiada:

Będziesz wzdychała, Polsko, za pokojem, ale ten zjawi się dopiero w siódmej liczbie, a spełni się w czasie siedem razy siedem. Przyjdzie wtenczas książę pokoju w całym swoim blasku i zapanuje pokój w twoich murach. Na koniec będą Polacy mieli króla, którego długo nie chcieli, później jednak przyjmą go z radością.

Jeżeli pamiętamy, że benedyktyński przeor jest przede wszystkim teologiem, jego słowa należałoby odczytywać nie dosłownie, ale w kluczu symboli chrześcijańskich. Tym samym pojawiająca się liczba siedem to nie wskazanie konkretnej daty historycznej, lecz liczba mistyczna. Mówi o tzw. czasie łaski, więcej – obfitości łaski, o jakimś wylaniu Ducha na Polskę. Siedem to liczba duchowej dojrzałości i doskonałości, wskazanie na pełnię dobra. Dodatkowo może też znamionować jakieś wydarzenia apokaliptyczne, czyli czasy wielkiego przełomu naznaczonego wojną czy kataklizmami. Może również oznaczać nie tyle mroczne wydarzenia, ile czasy wielkiego wyboru, gdy Polacy będą musieli się opowiedzieć za jedną z wielu (siedem razy siedem, czyli 49 możliwości) dróg w przyszłość. Wybór ma paść na drogę łaski i dojrzałości duchowej, co nie będzie łatwe w świecie podejmującym inne decyzje.

Mamy do takiego wyboru być kiedyś gotowi.

A ów król, którego będziemy mieli „na koniec”? To znowu teologiczna wskazówka, jakże dziś kontrowersyjny temat. Mowa o ogłoszeniu Chrystusa Królem Polski… Jest o Nim zresztą mowa chwilę wcześniej w tekście Euzebiusza – tam, gdzie mnich wspomina księcia pokoju. Wiemy, że to jedno z biblijnych imion Jezusa Zbawiciela.

PROROCTWO SUCHOŃSKIEJ

W następnych stuleciach trudno wskazać na wybiegające daleko w przyszłość proroctwa. Mamy inne, można by powiedzieć „dekadowe”, prowadzenie naszego narodu przez Niebo. To najróżniejsze fenomeny nadprzyrodzone i objawienia, które nasilają się z początkiem XVII w. i trwają do końca XIX stulecia. Pomijamy ten fascynujący temat, ponieważ nie przekłada się on na naszą teraźniejszość ani przyszłość. Choć możemy podkreślić jedno, do dziś aktualne przesłanie: tamte zjawiska i wizje, szczególnie w wieku XVII, były wezwaniem, by Polska kroczyła drogą Bożą i nie czyniła sobie bożka z przyjemności tego świata, z prywaty i pieniądza. Wtedy jednak nasz naród nie słuchał…

Mamy w tym okresie kilka głębokich proroctw i apeli skierowanych do Polaków, już mniej tajemniczych niż przekazy Eustachiusza. W początkach XVIII stulecia inna osoba duchowna, tym razem kobieta – Nimfa Suchońska, mniszka ze Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego z Krakowa – przekazała nam wizję otrzymaną od Zbawiciela. Oto jej proroctwo:

Ojczyzna twoja dopiero w dwudziestym wieku powstanie do bytu częściowo, a w całości i wielkiej ozdobie w jakiś czas potem, jeżeli przykazań moich strzec będziecie pilnie, zostając w posłuszeństwie namiestnikowi memu, jeżeli rozsławiać będziecie wśród niewiernych moje imię. To i Ja ojczyznę Twoją błogosławić i rozszerzać będę.

Słowa Jezusa podkreślają to, co jest obecne we wszystkich prawdziwych zapowiedziach, mianowicie warunkowość. Jasna przyszłość Polski, która znowu pojawi się na mapach – a rzeczywiście stanie się to w XX w. – jest uzależniona od dróg, które wybierze naród. Jeśli pójdzie drogą wiary oraz posłuszeństwa Ewangelii i jeśli pozostanie wierna Kościołowi, a także jego pasterzom, na tym szlaku znajdzie pomoc Boga i łaskę, która zmieni jej losy. Suchońska zapowiada, że sam Stwórca będzie się opiekować naszym narodem i nim kierować. Możemy z jej słów wnioskować, podobnie jak ze słów Eustachiusza, że Bóg zostanie uznany przez Polaków za najważniejszego władcę – Króla.

Zwróćmy uwagę, że zapowiedzi siostry Nimfy w zaskakujący sposób korespondują z drogą, jaką „powstałej częściowo do bytu ojczyźnie” wyznaczył kard. Stefan Wyszyński. Jakby podejmując proroctwo siostry Suchońskiej, w Ślubach Jasnogórskich wzywał Polaków do wierności Bogu, Krzyżowi, Ewangelii, Kościołowi i jego pasterzom. Prymas Tysiąclecia pchnął nas na drogę wypełniania się jasnych proroctw. Oznaczałoby to, że wskazana przez niego droga czeka na podjęcie przez kolejne pokolenie. Kto wie, czy nie pomoże nam w tym jego rychłe wyniesienie na ołtarze.


Nimfa Suchońska usłyszała:

Ojczyzna twoja dopiero w dwudziestym wieku powstanie do bytu częściowo, a w całości i wielkiej ozdobie w jakiś czas potem, jeżeli przykazań moich strzec będziecie pilnie.

WIZJA PASTERZA SIKATKI

Przywołajmy kolejne polskie proroctwo. Są nim słowa Matki Bożej Bolesnej zawarte w tzw. przepowiedni licheńskiej, przekazanej chłopu Mikołajowi Sikatce w 1850 r.

Za pośrednictwem tego prostego pasterza Maryja miała ogłosić warunkową przepowiednię:

Ku zdumieniu wszystkich narodów świata z Polski wyjdzie nadzieja udręczonej ludzkości. Wtedy poruszą się wszystkie serca radością, jakiej nie było przez tysiąc lat [...]. Jeśli naród polski się poprawi, będzie pocieszony, ocalony i wywyższony.

Ponownie słyszymy o wielkiej obietnicy, o wyróżnieniu naszego narodu i jego globalnej roli. Obietnica ta została jednak uwarunkowana naszym nawróceniem… Znowu pojawia się wzmianka o istnieniu polskiej samoopatrzności. To od niej zależy stopień działania Opatrzności niebieskiej, która – jak zapowiada Matka Najświętsza – jest w stanie dokonać rzeczy zadziwiających, nieoglądanych przez tysiąc lat. Dopowiedzmy, że proroctwo licheńskie nie byłoby niczym szczególnym, gdyby nie pierwsze słowa Maryi, wskazujące na to, że kiedyś (Matka Boża nie mówi, w którym pokoleniu to się stanie) jedynie Polska odpowie w pełni na Boże zaproszenie do życia według z przykazań z Nieba, a nie zgodnie z dekalogiem tego świata. Bóg obiecuje nam nagrodę za złamanie obowiązującego od wieków stylu życia, podejmiemy się bowiem rzeczy skrajnie trudnych: staniemy się krajem żyjącym Ewangelią!


Wizja Mikołaja Sikatki: Ku zdumieniu wszystkich narodów świata z Polski wyjdzie nadzieja udręczonej ludzkości. Jeśli naród polski się poprawi, będzie pocieszony, ocalony i wywyższony.

Na razie jednak towarzyszący objawieniom wizerunek Matki Bożej Licheńskiej pozostaje obrazem „Bolesnej Królowej Polski”. Jakby Niebo chciało nam zwrócić uwagę na konieczność porzucenia grzechu i podjęcia wspomnianej „poprawy”.

Czy dopóki w tytule Pani z Lichenia pozostanie słowo „Bolesna”, proroctwo będzie trwać w uśpieniu, czekając na czasy, gdy Polacy ruszą drogą trwałego nawrócenia?

PRZEKAZ MALCZEWSKIEJ

W 1872 r. wizjonerka i mistyczka Wanda Malczewska († 1896) podczas jednej z wizji jest świadkiem sceny krzyżowania Chrystusa. W momencie kiedy Jezus oddaje swoją Matkę w opiekę św. Janowi („Niewiasto, oto syn Twój”), Wanda słyszy zapewnienia dotyczące przyszłości Polski. Zapisała je następująco:

„Im więcej który naród ukocha Ją, tym więcej ode Mnie łask otrzyma i choćby przez wrogów skazany był na zagładę, nie zginie, ale odradzać się będzie”. Po tych słowach – pisze Malczewska – ucałowałam dłonie Matki Najświętszej. Matka Boża położyła mi rękę na głowie, podczas gdy ja klęczałam u Jej stóp, i rzekła: „Tak, Polska niegdyś wyróżniała się nabożeństwem do mnie – toteż serdecznie ją kocham. Pod moją opieką wzrastała. Nieprzyjaciół nawet silniejszych zwyciężała. Jej oręż wsławił się wobec całego chrześcijaństwa, gdy szła do boju pod moim hasłem. Skoro otrzyma niepodległość, to niedługo powstaną przeciwko niej dawni gnębiciele, aby ją zdusić. Ale moja młoda armia, w imię moje walcząca, pokona ich i odpędzi daleko i zmusi do zawarcia pokoju. Ja jej dopomogę”.


Im więcej który naród ukocha Ją, tym więcej ode Mnie łask otrzyma i choćby przez wrogów skazany był na zagładę, nie zginie, ale odradzać się będzie – usłyszała Wanda Malczewska.

Ostatnia część proroctwa jest nam dobrze znana. Maryja zapowiada odzyskanie przez Polskę niepodległości i Cud nad Wisłą. Dla nas najistotniejsze są w tym momencie inne słowa Matki Najświętszej. Maryja wiąże pokój i dostatek naszego narodu z opieką Bożą, ta zaś wynika z naszego szczególnego związania losów z Matką Zbawiciela. Zwróćmy uwagę na to, że jest to reguła powszechna, mająca zastosowanie do każdego narodu. Nasze domniemane wyróżnienie wśród innych ludów nie wiązałoby się z Bożym wybraństwem, mesjanizmem, ale z tym, że to my najbardziej, najpełniej „ukochaliśmy Maryję” i „wyróżniamy się nabożeństwem do Niej”. To przekazana przez Wandę Malczewską wskazówka, co musimy podjąć, by zapewnić naszej ojczyźnie wspaniałą – zapowiadaną zresztą przez Boga – przyszłość.

Maryja mówi do wizjonerki coś jeszcze:

„Dostaliście się do niewoli wskutek niezgody wewnętrznej i sprzedajności wielu waszych rodaków. Rozebrali was na kawałki, ale Pan Bóg na moją prośbę tego rozbioru nie zatwierdził. Zbliża się czas, że sprawiedliwość Boska upokorzy chciwość zaborców waszych, tępicieli wiary katolickiej i nabożeństwa do Serca mojego Syna. Oni upadną, a Polska na moją prośbę będzie wskrzeszoną i wszystkie jej części będą złączone. Ale... niech strzeże wiary i nie dopuszcza niedowiarstwa... zdrady... niezgody i lenistwa, bo te wady mogą ją na powrót zgubić i to... na zawsze!”.

Znowu wszystko jest warunkowe. Przyszłość Polski oglądana przez Wandę Malczewską ma być świetlana, jeśli znajdzie się w niej miejsce dla Boga, jeśli nie będzie miejsca dla nowej targowicy, jeśli naród nie pójdzie za współczesnymi bożkami Sodomy i Gomory, egoizmu i obojętnego na wszystko lenistwa. Powtórzmy raz jeszcze wskazówkę przekazaną już wcześniej przez Maryję, a tu ponownie przywołaną : czas powrócić do nabożeństwa i kultu Matki Bożej na wzór naszych przodków.

Wszystkie te słowa wydają się szczególnie aktualne, gdy słyszymy jeszcze inną zapowiedź Matki Najświętszej: „Ojczyzna wasza będzie wolna od ucisku wrogów zewnętrznych, ale opanują ją wrogowie wewnętrzni” – ludzie walczący z naszą narodową tożsamością i z maryjną wiarą. Matka Boża ostrzega, że jeśli im ulegniemy, poniesiemy klęskę: „Jeżeli naród podda się tym zakusom i pozbędzie się wiary, straci przywróconą ojczyznę”.

Na koniec Maryja pociesza nas i zachęca:

„Pragnę widzieć Polskę szczęśliwą, ale niech też Polacy do tego rękę przykładają... Modlę się za Polskę, za jej nabożeństwo do mnie. Modlę się za wszystkie stany... aby miłość, zalecona przez mojego Syna, zakwitła wśród was... Módlcie się wszyscy i postępujcie drogą wskazaną wam przez mojego Syna”.

 

Matka Boża zdaje się wskazywać na dwa początki drogi. Jednym jest „przyłożenie ręki” do szczęśliwości kraju, drugim – odbudowanie prawdziwej maryjności, ta bowiem doprowadzi naród do przemiany duchowej. W tym drugim kontekście Matka Najświętsza dodaje jeszcze słowa o roli jasnogórskiego sanktuarium:

„Moją stolicę na Jasnej Górze powinniście otaczać szczególną opieką, bo przypominać wam będzie dobrodziejstwa, jakie od Boga za moją przyczyną tam odebraliście i jeszcze odbierać będziecie, jeżeli nie sprzeniewierzycie się świętej wierze katolickiej – cnotom chrześcijańskim i prawdziwej miłości ojczyzny, opartej na jedności i braterstwie wszystkich klas narodu”.

W styczniu 1877 r. Wanda Malczewska widzi Jezusa w postaci Dzieciątka siedzącego na jasnym obłoku. W ręku trzyma Ono kulę ziemską, nad nią świeci jakaś nadzwyczajna gwiazda, na kuli ziemskiej zaś wyrysowane są różne kraje, pomiędzy nimi Polska z morzem i napisem: „Królestwo Maryi”! Ta wizja jest znakiem tego, czego od naszej ojczyzny oczekuje Bóg. Ma się stać rzeczywistym królestwem Matki Najświętszej.

Proroctwa o przyszłości Polski podsumowuje sam Chrystus, kiedy woła do mistyczki: „Polska odżyje pod opieką swojej Królowej, Matki Najświętszej, a jej wrogowie upadną”.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?