Droga Szamana. Etap 3: Tajemnica Mrocznego LasuTekst

Z serii: Droga Szamana #3
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Tytuł oryginału

Путь Шамана. Книга 3. Тайна Темного леса

Copyright © W. Machanienko 2016

This book is published in collaboration with Magic Dome Books

Przekład z języka rosyjskiego

Gabriela Sitkiewicz

Redakcja i korekta

Małgorzata Wojciechowska, Julia Diduch, Marcin Piątek

Okładka

Piotr Sokołowski

Skład

Tomasz Brzozowski

Konwersja do wersji elektronicznej

Aleksandra Pieńkosz

Copyright © for this edition

Insignis Media, Kraków 2020

Wszelkie prawa zastrzeżone

ISBN 978-83-66575-43-1


Insignis Media

ul. Lubicz 17D/21–22, 31-503 Kraków

tel. +48 (12) 636 01 90

biuro@insignis.pl, www.insignis.pl

facebook.com/Wydawnictwo.Insignis

twitter.com/insignis_media (@insignis_media)

instagram.com/insignis_media (@insignis_media)

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20

ROZDZIAŁ 1

IMPERATOR

– Machanie, mam się spodziewać jeszcze jakichś niespodzianek, czy mogę już przejść do zadawania pytań? – Ciche i proste pytanie Anastariji wybrzmiało jak grom z jasnego nieba, budząc wszystkich ze stanu otępienia.

Świat eksplodował. Gracze, którzy na własne oczy zobaczyli Smoka i powiadomienie o możliwości gry po stronie Kartosa, a stało się to chwilę po ciężkiej bitwie, starali się wypowiedzieć – niestety wszyscy jednocześnie. Dookoła wznoszono rozmaite okrzyki w rodzaju: „Smok, ale jaja!”, „Mówili, że one nie istnieją, a ta płotka je zna!”, „Kto to w ogóle jest?” i tak dalej. Było tak gwarno, że nie słyszałem własnych myśli, a o podjęciu próby udzielenia dziewczynie odpowiedzi w ogóle nie było mowy. Z powodu hałasu mało kto usłyszał ciche klaśnięcie teleportu: tuż obok mnie w świecie Barliony pojawił się nowy Zwiastun. Gdy Imperator zasiadł na tronie, natychmiast pojawili się jego wysłannicy. Z Radcami sprawa była bardziej skomplikowana. Ci powinni mieć swoją historię, ale, jak mi się wydaje, w ciągu jednego dnia i ta kwestia zostanie rozwiązana – nie na darmo programiści rozpoczęli cały ten proces. Omiótłszy spojrzeniem rozszalały tłum graczy, Zwiastun podszedł do Tiszy, która z szeroko otwartymi oczami patrzyła gdzieś w dal. Dziewczyna wciąż była w szoku i nijak nie mogła pogodzić się z tym, że dwie najbliższe jej osoby zostały zwierzchnikami Imperiów.

– Księżniczko. – Zwiastun pochylił głowę. – Proszę pójść ze mną. Imperator czeka w pałacu na panią i pani wybranka. – Wysłannik pokłonił się Kondratijowi.

– Na mnie? Na nas? – Symulator Tiszy doskonale odegrał rolę dziewczyny, która do tej pory była na skraju wyczerpania nerwowego i nie rozumiała, co się dzieje. Nieobecne spojrzenie błądzące po graczach, dłoń zaciśnięta na dłoni Kondratija, jakby ręka NPC-a była jedyną rzeczą trzymającą córkę Starosty na tym świecie… Ten Symulator mógłby grać w teatrze, a nie wegetować na peryferiach świata.

– Zgadza się, Księżniczko. – Zwiastun ponownie pokłonił głowę.

– Ale ja nie mogę pójść sama. Moi bracia, oni wciąż są w Kołotowce, związani…

– Niestety – jaśniejące oblicze Zwiastuna przygasło, a dźwięczny głos ucichł – nie możemy ich zabrać. Zostaną wysłani do Imperium Kartosa, gdzie będą służyć Mrocznemu Władcy. Proszę, Księżniczko, Imperator czeka na panią.

– Co będzie z Lizą? Z Machanem? Czy oni pójdą ze mną? – Tisza nie dawała za wygraną.

Na temat Lizy nie mogę się wypowiadać, ale to, że Księżniczka pamiętała o mnie – to był dobry znak. Gdy tylko wydostanę się z tego wariatkowa, mam szansę dostać przyjemny bonusik od przedstawicielki rodziny imperatorskiej. Nie pogardzę dodatkowymi pieniędzmi!

Zamiast odpowiedzieć, Zwiastun wskazał dłonią na Elżbietę, która wczepiła się w swojego dopiero co odzyskanego męża i oboje dzieci. I o ile Matrona również wtuliła się twarzą w ojca, to Szprycha próbował wyślizgnąć się z mocnego uścisku matki i dokładnie wszystko obejrzeć. Ależ on jest nieusłuchany!

Obok Lizy pojawił się jeszcze jeden portal, z którego wyszedł kolejny Zwiastun.

– Najwyższa Żerczyni, czekają na ciebie w Anchursie. Proszę o wybaczenie, ale to sprawa niecierpiąca zwłoki.

– Tak, oczywiście. A mój mąż i dzieci…

– Oni pójdą z panią. Proszę tutaj. – Zwiastun wskazał na portal.

– Machanie! – Liza odwróciła się w moją stronę. – Kiedy będziesz w Anchursie, przyjdź do mnie koniecznie.

– Dziękuję, Najwyższa. Na pewno do pani przyjdę. – Skłoniłem głowę i obserwowałem, jak Anastarija, zmrużywszy oczy, próbuje zrozumieć, co się dzieje. – Aha! Zapewne nie wiedziała, że w Malabarze zmieniła się Najwyższa Żerczyni Eluny!

– Liza – odparła z uśmiechem Żerczyni. – Mów mi po prostu Liza. Czekam na ciebie w Anchursie. – Z tymi słowami kobieta zniknęła w portalu, zabrawszy ze sobą Matronę i Szprychę.

Teodor, mąż Lizy, spojrzał na portal, następnie na Zwiastuna, po czym podszedł do mnie.

– Przywykłem sam za siebie płacić i nie chować się za plecami swojej żony – powiedział basem, wręczając mi zwój. – Dwa lata w zamknięciu zmotywowały mnie do napisania tej pracy. Przeczytaj, myślę, że ci się przyda.

Otrzymałeś przedmiot: „Traktat o przebywaniu w zamknięciu i sposobach pozostania sobą”.

Liczba stron: 240.

Po przeczytaniu i udzieleniu poprawnych odpowiedzi (70%+) na pytania w ankiecie dotyczącej tego traktatu: +20 do Intelektu, +3 do Zręczności, +3 do Wytrzymałości, +3 do Siły. Czas trwania: bez ograniczeń.

Teodor uścisnął mi dłoń i wszedł do portalu. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że dookoła nas zapanowała dziwna cisza. Przeżyłem déjà vu. Czyżby znowu przyleciał Renoks? Rozejrzałem się i dostrzegłem, że gracze podzielili się na dwie grupy. Pierwsza, liczniejsza, w przybliżeniu dziewięćdziesiąt procent graczy, którzy uczestniczyli w bitwie w Kołotowce, odeszła na bok i zaczęła przywoływać swoje chowańce, żeby wrócić do wielkiego świata. Ci gracze starali się nie hałasować, żeby nie przeszkadzać drugiej grupie. W jej skład weszli wszyscy liderzy klanów, ich zastępcy i szare eminencje, takie jak Ewolett – oni z kolei z zainteresowaniem przysłuchiwali się rozmowom NPC-ów. Stojąca obok mnie Anastarija nagrywała wszystko na wideo, o czym świadczył piktogram kamery nad jej głową.

– Księżniczko. – Pierwszy Zwiastun ponownie zwrócił na siebie uwagę. – Czas już na nas. Najwyższa Żerczyni jest już w Anchursie. A jeśli chodzi o Machana, Imperator pomówi z nim osobiście tuż po rozmowie z panią. Machana więc przetransportujemy do pałacu nieco później.

– Dobrze – ucieszyła się Tisza i zwróciła do Kowala. – Chodźmy, kochanie. Ojciec nie odważy się nas rozdzielić.

Kiedy zakochana para zniknęła w portalu, kolejne zaczęły otwierać się jeden po drugim. Wychodzili z nich Zwiastuni, podchodzili do uratowanych przez nas mieszkańców Kołotowki i zabierali ich na „kontynent”. Nie wiem, jak u innych graczy, ale u mnie z każdym ocalałym rosła o dziesięć punktów Reputacja u Imperatora Malabaru. Stu trzydziestu pięciu mieszkańców Kołotowki zamieniło się w tysiąc trzysta pięćdziesiąt punktów Reputacji. Minęło kilka minut i przed murami zburzonego zamku Kartosa zostali wyłącznie gracze.

– Widzę, że ciekawy zwój się panu dostał. – Pierwszy odezwał się Ewolett. Spodziewałem się tego. Chociaż Anastarija jest energiczną dziewczyną, to nie będzie się przecież wyrywać przed wujka, jeśli on naprawdę nim jest. Subordynacja ponad wszystko! Echkilera nie było wśród obecnych wojowników, dlatego Ewolett śmiało przejął ster. – Wydaje mi się, że wiem, co to jest, więc nie proszę o udostępnienie właściwości. Proszę się postarać dokładnie zapoznać z tym traktatem przed udzieleniem odpowiedzi na pytania w ankiecie. W opisie nie ma informacji na ten temat, ale na zaliczenie ankiety są przeznaczone tylko dwie próby, proszę się nie pomylić. A teraz przejdźmy do mniej przyjemnych kwestii. Jak pan sam rozumie, postawił pan dzisiaj wszystkich wysokolevelowych graczy w skrajnie niekomfortowej sytuacji. Wygląda to tak, że jakiś gorliwiec, proszę mi wybaczyć tak ostre słowo, wziął na siebie to, z czym nie poradziła sobie sama Anastarija: dowodzenie rajdem międzyklanowym. Co więcej, ten gorliwiec nie ma dobrego pochodzenia i jest pozbawiony poziomów. Czy może pan sobie wyobrazić, jaka burza przetoczy się przez fora? Rating klanów zdecydowanie spadnie i to pan jest temu winien. Właśnie tę delikatną sprawę chciałbym poruszyć.

– Po co się patyczkować?! Na czarną listę z nim i przy każdym spotkaniu tępić delikwenta! – wtrącił się Plinto.

– Plinto, tę sprawę załatwię sam – odrzekł chłodno Ewolett, pokazując przyszywanemu liderowi klanu jego miejsce.

– Wystarczy już tego wiecznego zamykania mi ust! Nie rób tego, nie mów tamtego! Mam tego dość! Ten czub myśli, że jest lepszy od naszego klanu! Zasadniczo ma wszystkie klany głęboko w poważaniu! Przeklęte Szachy to dzieło jego rąk!

 

– Plinto! – Ewolett nie krzyknął, ale ton jego głosu mógł spokojnie wysłać na odrodzenie. – Długo znosiłem twoje wybryki, ale wszystko ma swoje granice! Już dłużej nie będziesz hańbić naszego klanu!

– Idźcie wszyscy do diabła z waszym klanem i decyzjami! Wiesz, gdzie was mam? Dokładnie tam! Myślisz, że się boję? A co do ciebie, marna suko, to z tobą sobie oddzielnie porozmawiam. Na długo zapamiętasz piona szachowego! Będziemy się często spotykać, a wszystkie nasze spotkania będą kończyć się tak samo. Czyli tak, jak teraz! – Plinto nagle poderwał się z miejsca i ruszył w moją stronę, rzucając nożami, za którymi ciągnął się jadowicie zielony ślad. Wszystko, na co było mnie stać w tym momencie, to uśmiech. Moby z poziomu wyższego niż trzysta pięćdziesiąty nie zdołały mnie dorwać, a teraz jeden pozbawiony autorytetu towarzysz dokona tego za nie.

– Ostudź emocje, pięknisiu. – Rozległ się głos Anastariji i w tej samej chwili dookoła mnie powstała kopuła. Bańka! – Feniksie, drajw!

Cała grupa rajdowa Feniksa zareagowała natychmiast. Plinto nie zdążył nawet do mnie dobiec, gdy go zatrzymali, zawiesili na nim Odrętwienie i w ciągu kilku sekund wysłali go na odrodzenie. Można powiedzieć, że sprawę załatwili szybko i solidnie. Teraz jednak interesowało mnie tylko to, czy system wysłał w imieniu Imperatora informację o zakazie walk między graczami. A może nowy Imperator odwołał poprzedni rozkaz? To dziwne, nie pamiętam żadnych powiadomień tego typu…

– Legionie! – Rozniósł się krzyk. – Feniks naruszył rozejm! Zabić ich!

– Feniks, krąg! – Zareagowała Anastarija. – Wład, Pol! Stwórzcie portal, zbierzcie wszystkich naszych!

– CICHO! – Nigdy bym nie przypuszczał, że Ewolett potrafi tak krzyczeć. Dwie grupy przeciwników, praktycznie wczepione w siebie nawzajem, zamarły, ze zdziwieniem przyglądając się swym wrogom. Pozostałe klany odeszły na bok i równie obrazowo wyraziły swoje oburzenie. Nic dziwnego, właśnie pozbawiono ich niezłej rozrywki! – Klan Mroczny Legion nie ma żadnych roszczeń względem klanu Feniksa i dziękuje mu za spacyfikowanie Plinto. – Ewolett rozładował sytuację. – Teraz nie będzie żadnej bitwy. Osobiście wyrzucę z klanu tego, kto zaatakuje graczy Feniksa! Nawet w formie samoobrony! Wszystko jasne? – Ewolett potwierdził to, co przeczuwałem: tryb PvP jest teraz zakazany. Zamknęli go nie systemowo, tylko przez reglamentację, dlatego i Plinto, i część Feniksa mogliby w tym momencie stracić reputację.

Nad ruinami zamku zapadła cisza. Gracze Legionu, nie rozumiejąc tego, co się dzieje, wpatrywali się w swojego lidera, a członkowie pozostałych klanów zaczęli szeptać między sobą, pytając, kto to w ogóle jest i z jakiego powodu zaczął nagle rozkazywać Legionowi.

– Cholera jasna! – Dało się słyszeć narzekanie Anastariji, która właśnie przeczytała najnowsze powiadomienie o spadku reputacji u Imperatora.

– Uspokoiliście się już? Wróćmy więc do naszej rozmowy. – Ewolett spojrzał na nic nierozumiejących graczy i zwrócił się do mnie. – Jak już mówiłem, reputacja wszystkich klanów ucierpiała, dlatego mam oficjalne oświadczenie. Wzywam Zwiastuna, potrzebuję pomocy!

– Ewoletcie, wzywałeś mnie. Jeśli twoje wezwanie było bezpodstawne, zostaniesz ukarany. – Praktycznie natychmiast obok Ewoletta pojawił się Zwiastun.

– Zgodnie z decyzją zgromadzenia klanu to ja zostaję liderem Mrocznego Legionu. Proszę być moim świadkiem. – Ewolett podał Zwiastunowi kartkę. – Plinto zostaje wydalony z klanu. Od teraz nie ponosimy odpowiedzialności za jego czyny.

– Przyjąłem! – Po okolicy rozniósł się dźwięczący głos Zwiastuna. – Ewoletcie, od tej pory jest pan głową Mrocznego Legionu. Czy to wszystko?

– Nie. W imieniu klanu Mroczny Legion ogłaszam Machana persona non grata. Szamana wciągam oficjalnie na czarną listę, o czym zostaną poinformowani wszyscy członkowie klanu. Począwszy od jutra, przedstawiciel klanu, który będzie miał okazję go zaatakować, ale tego nie zrobi, zostanie wydalony. Zwiastunie, proszę cię o sprawowanie kontroli nad wykonaniem tego rozporządzenia.

– Czy zgadza się pan z warunkami wciągnięcia na czarną listę Machana, który ma pozytywną reputację w Imperium Malabaru, u Imperatora Malabaru, u bogini Eluny, wśród Żerczyń bogini Eluny, wśród strażników Kopalni „Pryka” i w prowincji Krong? Reputacja wśród pozostałych frakcji nie będzie brana pod uwagę. – Dźwięczny głos Zwiastuna wypełnił się lodem. Anastarija, Bezpalcy i pozostali liderzy klanów ze zdziwieniem patrzyli raz na Ewoletta, raz na mnie. Jeśli na Ewoletta patrzyli z powodu jego słów, to nie rozumiałem, dlaczego również mnie obdarzali zdumionymi spojrzeniami. Podobnie jak tego, dlaczego Zwiastun wymienił wszystkie frakcje Malabaru, z którymi miałem do czynienia w czasie mojej gry Szamanem, ale nawet nie wspomniał o pozostałych, takich jak Rada Szamanów czy Władca Kartosa.

– Tak! Oto decyzja rady klanu. – Ewolett podał Zwiastunowi jeszcze jedną kartkę. Powiedzieć o nowym liderze klanu, że był zadowolony, to za mało. On był jednym wielkim uśmiechem. Podobnie zresztą jak pozostali przedstawiciele Dwójki, stojący nieopodal. – Pozostało tylko wpisać tu imię, a to imię brzmi Machan. Klan Mroczny Legion oficjalnie umieszcza go na czarnej liście.

– Niech tak będzie! – Zwiastun przyjął od Ewoletta dokument, po czym rozległo się delikatne uderzenie gongu. – Czy to wszystko?

– Tak, dziękuję, Zwiastunie. – Sądząc po wyrazie twarzy Ewoletta, czekał na to już od dawna. Absolutnie nic z tego nie rozumiałem. Było jednak oczywiste, że właśnie stało się coś niezwykłego. Część graczy nadal pozostawała w szoku. Mową swoich ciał komunikowali, że takie rzeczy się nie zdarzają.

– Dziękuję. – Zdecydowałem się trochę rozluźnić atmosferę, która stawała się nieznośnie napięta. – Nie każdemu jest dane znaleźć się na oficjalnej czarnej liście drugiego pod względem znaczenia klanu.

Pewnie powiedziałem coś nie tak, ponieważ otaczający mnie świat eksplodował po raz drugi w ciągu ostatniej godziny. Gracze mówili jeden przez drugiego, niektórzy coś wykrzykiwali, a inni stali z mętnymi oczami – najprawdopodobniej wyszli do realu i przeczesywali wiadomości na forach. Po minucie szum trochę ucichł i Ewolett znowu się uśmiechnął.

– Najwyraźniej nie jest pan zorientowany, co oznacza oficjalna czarna lista, dlatego proszę pozwolić mi to wyjaśnić. Każdy klan ma dwie czarne listy: ogólną i oficjalną. Na ogólnej znajdują się gracze, którzy sprawiają klanowi kłopoty. Na przykład Anastarija, Helfajer i pozostali. Kiedy gracz naszego klanu spotyka gracza z listy ogólnej, wyskakuje mu powiadomienie, że obok znajduje się wróg i konieczne jest zachowanie ostrożności. Dostać się na listę ogólną jest dość łatwo, wpisy na nią może dodawać każdy gracz, który ma upoważnienie. Jest jednak jeszcze druga lista. Oficjalna. Za każdego umieszczonego na niej gracza klan odprowadza do Imperium podatek i oddaje część swojej reputacji. Na przykład pan będzie nas kosztować pięć tysięcy Złotych Monet dziennie, a także codzienną utratę reputacji wśród wszystkich frakcji wymienionych przez Zwiastuna. Reputacja będzie spadać u wszystkich przedstawicieli klanu, którzy podpisali się pod listą. W pierwszym dniu zmaleje o 1, w drugim – o 2, w trzecim – o 4, w czwartym – o 8 jednostek i tak dalej. Przy czym dziać się tak będzie bez względu na to, czy gracz z czarnej listy pozostanie w grze, czy wyjdzie do realu. Czas przecież biegnie niezależnie od tego. Tym sposobem w zaledwie trzy tygodnie reputacja na dowolnym poziomie spadnie do Nienawiści. To dotyczy wszystkich, którzy podpisali się pod listą. Żeby wciągnąć gracza na czarną listę, potrzebny jest podpis minimum pięciuset członków. Na dokumencie, który oddałem Zwiastunowi, były podpisy ponad czterech tysięcy. A teraz o istocie wciągnięcia na oficjalną czarną listę. Gdy tylko przedstawiciel klanu spotka gracza znajdującego się na czarnej liście, powinien dołożyć wszelkich starań, żeby wysłać przeciwnika na odrodzenie. Atak jest możliwy nawet w mieście, a po wykonaniu tego zadania nie pojawi się na nim oznaczenie PK-rsa. Wszystkim graczom z innych klanów, jak i tym bez klanu, będzie się wyświetlać powiadomienie o tym, że klan Mroczny Legion płaci za zabicie ciebie pięć tysięcy Złotych Monet. Obowiązek kontroli, czy przedstawiciele klanu rzeczywiście cię atakują, spoczywa na Zwiastunach. Będą oni również liczyć, ile razy byłeś zabity przez innych graczy. Od skutków wciągnięcia na oficjalną czarną listę nie uchronią cię nawet strefy bezpieczne. Czarna lista jest niezwykle popularna wśród tych, którzy chcą ukarać konkretnego gracza. To oczywiście sporo kosztuje, ale czasami jest warte swojej ceny. W moim klanie jest około czterdziestu tysięcy członków – średnio na sto trzydziestym siódmym poziomie. Ma pan dobę, żeby się ukryć. Przez dwa tygodnie będzie pan wyjątkowo starannie poszukiwany. Gdy tylko reputacja wszystkich tych, którzy podpisali się pod listą, spadnie do Nienawiści, zostanie pan automatycznie usunięty z czarnej listy, chyba że ja zrobię to wcześniej. To jednak nigdy się nie wydarzy. – Ewolett emanował zadowoleniem jak kot, który najadł się przed chwilą śmietany. – Z mojej strony to wszystko.

– Ewolett, co ty wymyśliłeś? – Moich uszu dobiegł stłumiony szept Anastariji. Więc to tak, nie obchodzi jej już Smok-Machan, teraz chce zrozumieć, co takiego wymyślił nowy lider Dwójki.

– Już niebawem się dowiesz, dziewczynko, już niebawem. – Ewolett znów uśmiechnął się promiennie. – Machanie, jesteś po prostu studnią bez dna! Masz pozytywną reputację wśród tak niewielu frakcji Malabaru, a są wśród nich wszystkie, których potrzebuję!

– Machanie, Imperator życzy sobie z panem porozmawiać. – W całym tym ferworze nawet nie zauważyłem, że obok mnie pojawił się Zwiastun.

– Tak, oczywiście – wydusiłem z siebie, ale zanim wszedłem do portalu, zatrzymał mnie delikatny dotyk. Mirida. Jakoś wszyscy o niej zapomnieli.

– Poczekaj. – Mirida zagryzła wargi, jakby decydując się na coś trudnego, ale koniecznego. Wreszcie wypuściła powietrze, pochyliła się w moją stronę i wystrzeliła jak z karabinu maszynowego. – Chciałam ci wyjaśnić, po co pojawiłam się w Kołotowce. Nieważne, jaki masz do mnie stosunek, ale musisz znać prawdę. W rzeczywistości mam na imię Marina. Tak, to ja we własnej osobie. – Dziewczyna zauważyła moją reakcję. – Wysyłam ci lokalizację. Spotkajmy się tam, gdy nadarzy się okazja. Przyjdź, proszę. Muszę ci sporo wyjaśnić. – Przed oczami mignęło mi powiadomienie, że na mapie, niedaleko od Anchursu, zaznaczono punkt. – Jeśli nie przyjdziesz, zrozumiem, ale chciałabym, żebyś dał mi szansę wszystko wyjaśnić. Bardzo cię o to proszę.

Marina puściła moją dłoń i odeszła na bok. Dobrze, że do tego momentu byłem już przepełniony emocjami, więc wiadomość, że oto przede mną stoi przyczyna mojego wyroku ośmiu lat pozbawienia wolności, przyjąłem ze względnym spokojem.

– Doba, Machanie. Masz dobę – powtórzył Ewolett. – Później zacznie się wielkie polowanie! – Wyszło dość sztucznie i karykaturalnie, dosłownie jak gdyby złoczyńca w starym filmie wypowiadał swoje ostatnie słowa. Nie wiem dlaczego, ale to wywołało u mnie uśmiech. Biorąc pod uwagę fakt, że wszystko, co się teraz działo, było nagrywane na wideo i będzie publicznie udostępnione bez ograniczeń, klan Mroczny Legion czekają mroczne czasy. Dosłownie wyszła z tego tautologia. Wciągnąć nic nieznaczącego gracza na oficjalną czarną listę tylko za to, że skutecznie pokierował rajdem międzyklanowym – to głupie i przedstawi klan w skrajnie niekorzystnym świetle. Jednak Ewolett nie wydawał mi się człowiekiem głupim i z pewnością wszystko miał dobrze przemyślane.

– Proszę tu poczekać. – Gdy tylko wyszedłem z portalu, Zwiastun dał mi kilka minut, żebym mógł się rozejrzeć i nasycić widokiem zrujnowanego przez Gieranikę pałacu. Nawet w tak opłakanym stanie rezydencja Imperatora Malabaru prezentowała się wspaniale: rozrzucone po całym obszarze kamienie, kurz, dziury w ścianach, powalone statuy – zniszczenie podkreślało tylko doskonałość dzieła. Miało się wrażenie, że nad wyglądem zburzonego pałacu pracował niejeden architekt.

– Trochę żałuję, że nie widziałem tej perły w czasach jej świetności – powiedział, podchodząc do mnie, były Starosta Kołotowki, dawny Mistrz Mrocznego Imperium Kartosa, a obecnie Imperator Malabaru. – Trzeba przyznać poprzedniemu Imperatorowi, że miał gust. Chodźmy, przyszła pora nagrodzić naszego bohatera.

Nie wiem, co na mnie wpłynęło: zniszczenie pałacu czy księżyc w gwiazdozbiorze Wodnika, ale podążając za Imperatorem, nie odczuwałem pożądanej ekscytacji w związku ze spodziewanymi nagrodami. Wyglądało na to, że moje wewnętrzne zoo natychmiast posmutniało i wpadło w apatię. Szczególnie było mi szkoda chomika – zgodnie z wszelkimi regułami powinien biec po śladach Imperatora i ochoczo zbierać łapkami wszystkie bonusy do swoich kieszeni. Nic z tych rzeczy! Siedział, spoglądając ze smutkiem na markotną ropuchę, i z trudem powstrzymywał łzy. Otworzyłem dziennik questów i zacząłem przeglądać ich status, popadając w zaraźliwą melancholię.

 

1. „Nocny Postrach Osady”. Rzadkie. Wykonane. Nagroda: +400 do Reputacji w prowincji Krong, +500 do Doświadczenia, +80 Srebrnych Monet, Rzadki Przedmiot z zasobów Starosty.

2. „Poszukiwania Mrocznego Koordynatora”. Unikalne. Wykonane. Nagroda: +4000 do Reputacji w Imperium Malabaru, +4000 do Doświadczenia, +1000 Złotych Monet, Przedmiot Skalowalny z zasobów Imperatora.

3. „Ostatnia Nadzieja”. Krok 3. Rzadkie. (Do odrodzenia wilków pozostały 2 miesiące i 21 dni).

4. „Oko Mrocznej Wdowy”. Brak zadania, quest będzie dostępny na 100 poziomie. Legendarne.

5. „Droga Szamana. Krok 3. Przejście próby na Szamana Wielkiego”. Klasowe.

6. „Przywrócić Sprawiedliwość”. Unikalne. Klasowe.

Już chciałem usunąć zadanie z wilkami, ale coś we mnie się temu sprzeciwiło. Nie wolno odpuszczać łańcuszków zadań. Przecież na razie jeść nie wołają. Liczba aktywnych zadań może być nieograniczona. A dodatkowo byłem bardzo ciekawy, jakie dziwne jazdy przygotowali programiści w tym zadaniu. Samo wyciąganie strzał było dużo warte! Do tej pory na myśl o tym miewam dreszcze. Z pewnością na zakończenie będzie można otrzymać przyjemną, choć pewnie niskolevelową nagrodę. Radosny pisk chomika, któremu dano nadzieję na bonus, był praktycznie niesłyszalny. Nie, z moimi wewnętrznymi dziwadłami działo się coś niepokojącego! „Przywrócić Sprawiedliwość” to dobre zadanie, ale żeby je wypełnić, musiałbym podreptać do prowincji Serrest. Tylko że u Gubernatora tej prowincji mam reputację Nienawiść. To ciekawe, czy reputacja u Gubernatora jest ważniejsza niż reputacja w prowincji? To znaczy zastanawiam się, czy od razu mnie wyprowadzą, czy dadzą mi możliwość porozmawiania z Pronto? Przekonam się na miejscu.

Na „Oko Mrocznej Wdowy” mam jeszcze czas. Dwa zadania już zaliczyłem, z tego wynika, że oprócz „Drogi Szamana” i „Przywrócenia Sprawiedliwości” nic mi więcej nie zostało. Sądząc po timerze, do próby na Szamana Wielkiego mam jeszcze dwa miesiące. Jest mi trochę przykro. W Kołotowce poczułem się jak uczestnik globalnych rozgrywek, a kiedy wszystko się zakończyło, znowu stałem się zwykłym szarym graczem, jakich w Barlionie jest mnóstwo. Stałem się jednym z wielu. Dobre stosunki z Imperatorem i Władcą w zasadzie, oprócz dostępu do pałacu, nie dają absolutnie nic. Z moim poziomem reputacji mogę jedynie spacerować po pałacu, obserwować, jak jest odbudowywany, jak odzyskuje swój dawny blask i tylko przyglądać się zazdrośnie temu, że Anastarija czy Helfajer dostają unikalne i smakowite zadania. To, że praktycznie cała wierchuszka Feniksa ma Chlubę u Imperatora, było praktycznie pewne.

Imperator zaprowadził mnie do niewielkiego pokoju oświetlonego kilkoma pochodniami. Światło dzienne praktycznie nie przenikało przez maleńkie okienko, dlatego pomieszczenie to było pogrążone w mroku. Nieduży drewniany stół stojący na wygiętych nóżkach był tu jedynym przedmiotem zaburzającym wrażenie pustki. Nigdy bym nie pomyślał, że w pałacu są takie pokoje…

– Na ile cię poznałem, nie czujesz potrzeby otrzymywania wymyślnych nagród. – Imperator uśmiechnął się i zabrał ze stołu zwój. – Wręczam ci ten przedmiot w nagrodę za wykonanie zadania „Nocny Postrach Osady”. Nie pełnię już funkcji Starosty Kołotowki, ale nie mógłbym nie wydać nagrody temu, kto zdołał znaleźć mojego Sklika. Dobrze się spisałeś. – Z tymi słowami Naatchi podał mi zwój.

Nagroda za zadanie „Nocny Postrach Osady”: +400 do Reputacji w prowincji Krong, +500 do Doświadczenia, +80 Srebrnych Monet, Receptura Jubilerska „Szkatułka Malachitowa z elementami z Lazurytu”.

Przeczytałem szybko recepturę, otworzyłem książkę i sprawdziłem opis:

Szkatułka Malachitowa z elementami z Lazurytu

• Opis: Starannie wykonana i solidna szkatułka na Wyroby Jubilerskie. Może pomieścić 10 przedmiotów. Bonus parametru Rzemiosło: Szkatułka umożliwia umieszczenie w niej dodatkowych (Rzemiosło) przedmiotów. Klasa przedmiotu: Rzadki. Wymagany poziom: 50.

• Wymagania produkcyjne: Poziom Jubilerstwa: 40.

• Składniki: 2 kawałki Malachitu, 2 kawałki Lazurytu, 4 sztabki Brązu.

• Narzędzia: Zestaw Jubilera.

Więc… można i tak. Z jednej strony zawsze to nowa receptura, z drugiej… to rozczarowujące. Miałem nadzieję na więcej. Widząc mój wyraz twarzy, Imperator się zaśmiał.

– Zdecydowanie musisz popracować nad kontrolowaniem emocji. Masz taką minę, jakby dosłownie przed chwilą zaproponowano ci coś nieprzyjemnego. Zauważ, że zlecenie na znalezienie Sklika mogło być w ogóle usunięte, gdy tylko w Kołotowce zaczęły się Walki, ale zdecydowałem, żeby je zostawić. Teraz przejdziemy do przyjemniejszej dla ciebie nagrody: poszukiwania byłego mnie.

Nagroda za zadanie „Poszukiwania Mrocznego Koordynatora”: +4000 do Reputacji u Imperatora Malabaru, +4000 do Doświadczenia, +10 000 Złotych Monet, Przedmiot Skalowalny z zasobów Imperatora (wybór przedmiotu należy do gracza).

Zauważyłem, że do mojego portfela wpadło dokładnie dziesięć tysięcy Złotych Monet. Najwyraźniej ta kwota była już wolna od podatku na rzecz Imperium. Szybko oszacowałem, ile powinno być w rzeczywistości, ale z tego rachunku nie wychodziła mi okrągła suma, tylko jakieś ułamki. Nieważne.

– Na stole leży pięć przedmiotów, które do ciebie pasują. – Imperator mówił dalej. – Możesz wybrać jeden z nich. Nie da się ich kupić u Trójlistników, mając u nich nawet Uwielbienie. Właściwości przedmiotów można sprawdzić dopiero po dokonaniu wyboru, dlatego obejrzyj je starannie.

Nie wolno sprawdzić właściwości? Jak więc mam wybrać? Na stole w równym rzędzie leżało pięć przedmiotów: Czapka Szamańska z rogami – taka, jaką miał Almis, Płaszcz z piórami – praktycznie taki sam, jaki miałem na sobie, a także Buty, Spodnie i Zarękawia. Nie dając wiary słowom Imperatora, spróbowałem sprawdzić właściwości każdego przedmiotu, ale rzeczywiście były one niedostępne. Jak wobec tego mam dokonać wyboru? Mój nastrój pogorszył się jeszcze bardziej. Jak długo mam jeszcze się bawić w zgaduj-zgadulę? Dajcie mi wszyscy spokój z waszymi nagrodami!

– Odmawiam przyjęcia prezentu – spojrzałem zdecydowanie w oczy Imperatora. – Nie będę wybierać w ciemno. Lepiej od razu zrezygnować z wszystkiego, niż zamartwiać się, że wybrany przedmiot był gorszy od pozostałych. Chciałbym wyrazić moją wdzięczność Imperatorowi za tę możliwość, ale z niej nie skorzystam. Nie będę wybierać.

– Dokonałeś wyboru – spokojnie odpowiedział Imperator i w tym samym momencie stół z wszystkimi przedmiotami zniknął. – Zwiastuni cię odprowadzą.

Chomik podniósł głowę, popatrzył mi w oczy i opuścił ją z powrotem. Nie miał ochoty się kłócić.

– Machanie! Ty tutaj?! – Gdy tylko wyszliśmy z pokoju, obok nas nagle pojawiła się Tisza. – Ojcze, czy dałeś mu nagrodę?

– Odmówił jej przyjęcia – z właściwym sobie spokojem odpowiedział Imperator. – Machan uważa, że Imperator nie jest godzien tego, by podarować mu nagrodę.

– Machanie! – Zdumiona Tisza stanęła jak wryta obok mnie. – Czy to prawda?

Rozmowa zaczynała obierać zły kierunek. Ten Symulator jest niezły, odwrócił wszystko tak, że to ja wyszedłem na podłego i niewdzięcznego sukinkota, odmawiającego przyjęcia prezentu. Nic z tego, ślicznotki! Też potrafię się odgryźć! Sięgnąłem po pięć przeklętych pierścieni, ukryłem ich właściwości i podałem je Tiszy.

– Wybierz jeden i załóż, nie patrząc.

– Ale nie mogę przeczytać opisu! – odpowiedziała zdumiona dziewczyna.

– Zgadza się. Po prostu wybierz i załóż.

Tisza wybrała jeden z nich, zmniejszający Siłę o 5%, założyła go na palec i krzyknęła:

– To jest Przeklęty Pierścień! Machanie! Co to ma znaczyć?

Gdy tylko pierścień trafił na palec, jego właściwości pokazały się właścicielowi. Tisza zdjęła go ze złością i rzuciła w moją stronę.