Gracz

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

– Czy ty nie słyszałaś, co właśnie powiedziałam? – krzyknęłam do Indie. Byłyśmy w samochodzie w drodze na spotkanie dobroczynne Baxter Bowl, które odbywało się co roku i miało upamiętniać byłego zawodnika Marcusa Baxtera. Markus był kopaczem w drużynie New York Steel i zginął w wypadku sześć lat temu. Winny był pijany kierowca samochodu, z którym się zderzył. Od tamtego czasu drużyna i liga sponsorują to wydarzenie. W tym roku WMBC wykupił aż trzy stoły. To było moje pierwsze zaproszenie, ale Indie, jako wiceprezes do spraw marketingu, odwiedzała Baxter Bowl od lat.

– Słyszałam cię. Jest dupkiem. Pokazał ci swojego fiuta. Zawstydził cię.

– A mimo ty pytasz mnie, czy wczoraj mi się śnił.

– A śnił?

– Nie! – No może, pomyślałam.

Wzruszyła ramionami.

– Mnie na pewno by się śnił.

– Ten facet jest arogancki i chamski.

– Brzmi jak twój typ.

Miała trochę racji. Historia moich randek nie była najlepsza. Przyciągał mnie niewłaściwy typ faceta.

– Już nie. Gdy skończy się mój proces oczyszczania, będę umawiać się tylko z miłymi, dobrze wychowanymi facetami, na których można polegać.

– No to przedstawię cię przyjacielowi mojego ojca. Ma na imię Hughey.

– Zabawne.

– No co? Jest bardzo miły. Przysięgam. Jestem pewna, że to z tego powodu jego żona się z nim rozwiodła i poślubiła swojego czterdziestopięcioletniego instruktora tańca. Hughey był zbyt nudny… to znaczy zbyt miły.

– Będę mieć go na uwadze.

– To jak się zachowasz w następnym tygodniu, jeśli on znowu to zrobi?

– Zignoruję i będę kontynuować wywiad. Przypuszczałam, że zachowa się jak kutas, ale nie myślałam, że mi tego swojego kutasa pokaże. Zbił mnie tym z pantałyku. Następnym razem będę bardziej gotowa.

– Ja już jestem na niego gotowa. Gdybym miała na sobie majtki, to pewnie teraz byłyby trochę mokre na samą myśl o jego ciele. Myślisz, że będzie na dzisiejszym wydarzeniu?

– Mam nadzieję, że nie. – Masochistyczna część mojej osobowości chciała się z nim dzisiaj zobaczyć. Tylko za cholerę bym się do tego nie przyznała.


Przy moim stole na Baxter Bowl stało wielu interesujących ludzi z WMBC i zarządu New York Steel, łącznie z czarującym wnukiem właściciela stacji. Michael Langley był również głową operacji nadawczych – a więc szefem szefa pana CUM-a. Rozmawialiśmy już od godziny, a ja zaskoczona stwierdziłam, że mamy ze sobą bardzo dużo wspólnego. Oboje skończyliśmy Stanford, tylko że on był trochę starszy. Nasi ojcowie byli profesjonalnymi rozgrywającymi w latach młodości, a my oboje dorastaliśmy w ich cieniu. Rodzinę Langleyów uważano za legendę w świecie sportu w Nowym Jorku. Dziadek Michaela nie tylko był właścicielem WMBC, ale też posiadał większą część udziałów w drużynie New York Steel.

Gdy skończyliśmy kolację, Michael pochylił się i zapytał:

– Chcesz zatańczyć?

– Jasne. Bardzo chętnie.

Akurat trafiliśmy na wolną piosenkę. Michael trzymał mnie pewnie w swoich ramionach i zdecydowanie wiedział, jak prowadzić. Poza tym patrzenie na niego nie bolało. Wyglądał jak Matt Damon w okularach. Był dobrze wychowany, inteligentny i przystojny – mogłam trafić dzisiaj znacznie gorzej.

– Podobają mi się twoje włosy, gdy są spięte.

I był słodki.

Stylistka włosów męczyła się ponad dwie godziny, by upiąć moje niesforne loki na czubku głowy. Mimo to kilka kosmyków już mi wypadło z upięcia.

– Dziękuję. Nie palisz, prawda? Jestem pewna, że jeśli zbliżę się do jakiegoś papierosa, to moje włosy staną w płomieniach, bo fryzjerka mocno spryskała je lakierem, by fryzura się utrzymała.

Michael się uśmiechnął.

– Nie martw się. Nie palę.

Dlaczego ja się nie umawiałam z takimi facetami? Michael chciał iść w ślady ojca i zaczął grać na studiach w drużynie futbolowej, ale naderwane ścięgno kolanowe zakończyło jego karierę, nim się w ogóle zaczęła. Dzięki swojej wiedzy z zakresu amerykańskiego futbolu i dobremu wyglądowi z łatwością został komentatorem sportowym. Chociaż tak naprawdę w ciągu ostatnich kilku lat wspiął się wyżej po drabinie kariery za sprawą znajomości.

– Masz jeszcze jakieś wywiady zaplanowane na ten sezon? Chciałabym zobaczyć cię podczas nagrywania i się czegoś nauczyć. Twoje rozmowy zawsze wydawały mi się takie swobodne, jakbyś rozmawiał z kimś na luzie w salonie, a nie przed kamerami.

– Dziękuję. Właściwie nie mam teraz żadnych wywiadów w kalendarzu, ale chyba dałaś mi powód, bym to zmienił.

Zaczęła się nowa piosenka. Bardzo podobało mi się jego towarzystwo. Nagle ktoś za mną odezwał się:

– Mogę przerwać?

Odwróciłam szybko głowę, chociaż i tak już wiedziałam, do kogo należał ten głos.

Michael nie zamierzał się stawiać.

– Nie lubię się dzielić, ale jestem wdzięczny za to, że mogłem zatańczyć z najpiękniejszą kobietą na tym wydarzeniu. – Puścił moją rękę, odsunął się, skinął głową. – Dziękuję za taniec, Delilah.

Brody Easton po raz drugi wytrącił mnie z równowagi. Tańczyłam z tym aroganckim dupkiem, nim się zorientowałam, co się dzieje. Otoczył mnie ramionami i przycisnął do siebie o wiele mocniej niż wcześniej Michael.

– Dobrze cię widzieć, Lois Lane.

Musiałam mu to przyznać – ten facet miał jaja. Spojrzałam mu prosto w oczy.

– Miło cię widzieć w ubraniach, Easton.

– A wolisz mnie bez nich?

– Wolę, gdy jesteś po drugiej stronie pokoju.

Zaśmiał się donośnie.

– To się czasem zdarza, gdy postanawiasz wpaść do męskiej szatni.

Próbowałam mu się wyrwać, ale jeszcze bardziej zacisnął ramiona i przytrzymał mnie w miejscu. Odwróciłam od niego głowę.

– Puść mnie.

– Nie.

– Nie?

– Nie puszczę.

– Będę krzyczeć z całych sił.

– Chciałbym usłyszeć, jak krzyczysz. – Jego ton jasno sugerował, że ten krzyk miałam wydawać, będąc naga pod nim.

– Jesteś dupkiem, wiesz o tym?

– Tak się składa, że wiem. Wczoraj powiedziałaś to samo. Jako reporterka powinnaś częściej zmieniać pytania, bo twoje wywiady zrobią się nudne.

Wytrzeszczyłam oczy.

Easton przesunął dłoń na moje plecy tuż nad tyłkiem, a potem obrócił nas w tańcu. Najwyraźniej ten kretyn potrafił tańczyć.

– Spotykasz się z kimś?

– Chyba nie pytasz poważnie?

Zignorował mój komentarz.

– Chciałabyś zjeść dzisiaj ze mną kolację?

– Dopiero zjadłam.

– No to może masz ochotę na deser u mnie?

Nie wytrzymałam i zaśmiałam się.

– Czy wczoraj podczas meczu uderzyłeś się w głowę?

– Jesteś na diecie, co?

– Tak. Dokładnie. Nie chcę iść do ciebie na deser, bo jestem na diecie.

– Co za szkoda. – Easton uśmiechnął się. Jeśli miałabym być szczera, był całkiem bystry i zabawny. Ale to nadal dupek. Piosenka skończyła się, a kapela poprosiła wszystkich o zajęcie miejsc przed ogłoszeniem zwycięzców cichej aukcji.

– Powiedziałabym, że miło było cię znowu widzieć, ale ja nie kłamię.

Easton uśmiechnął się szeroko. Najwyraźniej podobało mu się, gdy go obrażałam. Nim odeszłam, chwycił mnie za rękę.

– Hej! Uważaj na Langleya. Miałem z nim parę razy styczność, gdy był reporterem w terenie. Ten facet do palant.

– Zabawne, że właśnie ty to mówisz.

– Ja jestem, jaki jestem, i się z tym nie kryję. A ten gość wręcz przeciwnie.

Przez resztę wieczoru czułam się o wiele lepiej i impreza nawet mi się spodobała. Indie przedstawiła mnie wielu osobom, których nigdy wcześniej nie spotkałam, a moja zwykła rozmowa z Michaelem przekształciła się we flirt. Kilka razy, podczas gdy ja i Michael siedzieliśmy przy stole i rozmawialiśmy, uniosłam wzrok i dostrzegłam, że Easton wpatruje się we mnie. Nie uśmiechał się już i chyba wyglądał na wkurzonego. Przez to jeszcze bliżej przysunęłam się do Michaela.

Nieco później czekałam, aż przyjedzie samochód Indie, podczas gdy ona żegnała się jeszcze z jakimiś ludźmi. W międzyczasie dołączył do mnie Michael, w chwili, gdy kierowca podjechał jego srebrnym porsche spyderem.

– Niezła fura.

– Dzięki. Chętnie zabrałbym cię na przejażdżkę… może kiedyś wybierzemy się nim na kolację?

– Z miłą chęcią. Jednak przez następne tygodnie mam zajęty cały kalendarz. – Tak naprawdę chodziło o to, że mój proces oczyszczania miał potrwać jeszcze dwadzieścia osiem dni.

– No to może umówimy się, gdy już będziemy mieć czas? – Podał mi telefon, a ja wpisałam do niego swój numer. Michael pochylił się w moją stronę. – Pachniesz niesamowicie. Przez cały wieczór chciałem ci to powiedzieć.

– Dziękuję. To perfumy Rose de Chloé. Niedawno je kupiłam, ale myślałam, że zapach jest zbyt kwiatowy.

– Jest idealny. – Zamiast wziąć ode mnie swój telefon, Michael chwycił moją rękę i przytulił się na pożegnanie. Gdy uniosłam wzrok, zauważyłam, że Brody Easton się na nas patrzy. Wyglądał na wściekłego, więc dopilnowałam, by uścisk z Michaelem trwał trochę dłużej.


W następnym tygodniu drużyna New York Steel znowu była gospodarzem meczu, więc nie musiałam nigdzie podróżować. Mimo to nie zostałam w mieście, bo byłam na nominacjach w Koszykarskiej Galerii Sławy. W sobotę wieczorem jechałam cztery godziny do domu, by zdążyć rano na rozpoczęcie meczu. Oglądałam go z linii bocznych, asystując głównemu komentatorowi przy boisku. Po kolejnej wygranej New York Steel poszłam do szatni. Tym razem się nie ociągałam. Od razu stanęłam w kolejce przed drzwiami.

 

– Co tam, DAM? – Henry wyciągnął rękę, by przybić mi piątkę.

– HI, cześć. Mam coś dla ciebie. – Sięgnęłam do torby i wyciągnęłam zdjęcie Rochelle Teavers, najlepszej atakującej w tym sezonie. – Słyszałam, jak któryś z reporterów mówił, że twoja córka złamała kostkę, grając w koszykówkę. W tym tygodniu odwiedziłam Galerię Sławy i była tam Rochelle. – Pokazałam połyskujące zdjęcie. – Mam nadzieję, że dobrze przeliterowałam imię Larissy.

Henry poklepał się po piersi i znalazł okulary, które zaraz założył.

– No, spójrzcie tylko. Dzięki temu zacznie dla odmiany uważać swojego staruszka za równego gościa. Dziękuję bardzo, Delilah DAM.

– Nie ma za co.

Byłam jedną z pierwszych osób, które weszły do szatni. Jakiś inny reporter już rozkładał sprzęt, by przygotować się do wywiadu z Eastonem. Ja chciałam mieć to wszystko z głowy. Podeszłam do niego z Nickiem. Brody rozmawiał teraz o swoim kolanie, ale gdy tylko mnie zobaczył, na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Cholera. Znowu miał na sobie tylko ręcznik. Byłam przygotowana do tego wywiadu i wiedziałam, jak poradzić sobie z tym zarozumiałym rozgrywającym, jeśli znowu zacząłby swoje gierki. Mimo to jego uśmiech sprawiał, że zaczynałam się denerwować.

Gdy nadeszła moja kolej, zbliżyłam się do niego bojowo nastawiona.

– Jak to dzisiaj rozegrasz, Easton?

– Myślałaś o mnie, gdy byłaś w Bostonie?

Uniosłam brew.

– Śledzisz mnie?

– Przyznaj się, że o mnie myślałaś, a ja nie będę cię dzisiaj za bardzo męczył.

– Jestem gotowa na wszystko, nawet na twój ekshibicjonizm. Nie musisz mi dzisiaj popuszczać. Możesz pokazać, jaki twardy z ciebie zawodnik. – Nakazałam Nickowi zacząć nagrywać.

Easton uśmiechnął się szeroko i od razu zrzucił z siebie ręcznik.

– Gratuluję kolejnego wielkiego zwycięstwa w tym tygodniu. I niesamowitego przyłożenia.

– Dziękuję.

Patrzyłam mu w oczy przez chwilę, a potem spojrzałam na jego męskość.

– To był krótki rzut. Może jakiś dziesięć centymetrów, co? – Och, nie. To było zdecydowanie więcej. Powiedziałbym, że co najmniej trzydzieści.

– Wydaje mi się, że oficjalnie stwierdzono te dziesięć centymetrów. Faceci i ich pamięć – zaśmiałam się.

Szyderczy uśmiech Eastona trochę osłabł. Teraz widziałam u niego lekkie rozdrażnienie. Cieszyłam się z tego. On najwyraźniej nie.

– Powiedz mi, co się zmieniło w drugiej połowie? W pierw - szej wydawało się, że miałeś kłopoty z podaniami. Wren Jacobs przejął twoje dwa podania do Daryla Breezy'ego. Miałeś problem, by stanąć na wysokości zadania?

Zmrużył oczy.

– Nie. Nie miałem problemu ze stanięciem na wysokości zadania. Po prostu potrzebowałem lepszej obrony. W połowie meczu trener dokonał zmian, dzięki czemu nasza obrona działała sprawniej. Gdy już miałem to zabezpieczenie, mogłem wejść bez problemu. Na boisko. I wygrać. – Easton patrzył mi przez chwilę w oczy, a potem spojrzał w dół. Podążyłam za jego wzrokiem. Mój kontrolowany wywiad szlag trafił, gdy zobaczyłam, że Easton się podniecił.

Gdy uniosłam wzrok, zobaczyłam, że uśmiecha się szeroko. Potem znowu przejął kontrolę nad moim wywiadem.

– Bruce Harness był dzisiaj niesamowity. To, jak zablokował wykop z powietrza na początku drugiej połowy, zmieniło wszystko.

– Jego obrona sprawiła, że będzie w czołówce dziesięciu najlepszych obrońców – odpowiedziałam.

Zadowolony uśmiech Eastona zniknął. Chyba był zaskoczony tym, że cytowałam statystyki z pamięci.

– Zgadza się. Jeszcze pięć takich akcji i będzie najlepszym obrońcą na świecie.

– Jeszcze sześć – poprawiłam go.

– Pięć.

– Sześć.

– Pięć.

– Herman Weaver, w latach tysiąc dziewięćset siedemdziesiąt do tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt. Zaczął w Detroit, skończył w drużynie Seahawks. Miał na koncie czternaście obronionych wykopów z powietrza. Harness ma dziewięć. żeby pobić rekord, potrzebuje jeszcze sześciu. – Easton otworzył usta, by coś powiedzieć, ale po chwili je zamknął. Znowu miałam kontrolę nad wywiadem. – Ostatnie pytanie? – Obróciłam się i zobaczyłam za sobą kolejkę zniecierpliwionych reporterów. – Czy twoje kolano jest gotowe na to, by zmierzyć się z niepokonaną drużyną Chargersów za tydzień w Kalifornii?

– A będziesz tam, by komentować mecz?

– Będę.

– To wiedz, że ja będę gotowy.


– No, dalej!

Grouper zaczął kuśtykać wzdłuż korytarza. Shannon, pielęgniarka z dziennej zmiany, pokręciła głową, przechodząc obok. Nie pierwszy raz widziała, jak robiliśmy coś takiego – bawiliśmy się w ten sposób, odkąd Grouper kilka lat temu przeszedł operację, która go spowolniła. Teraz musiałem rzucać ospale, a nie tak jak na boisku, gdzie moje piłki pędziły z prędkością pocisku.

– On ma sześćdziesiąt dziewięć lat – zawołała Shannon znad ramienia. – Ten staruszek dostanie kiedyś przez ciebie zawału. – Mimo tych słów zobaczyłem lekki uśmiech na jej twarzy.

Gdy Grouper znalazł się w najbardziej odległym miejscu na korytarzu, podałem do niego piłkę. Trafiła idealnie w jego ręce.

– I tak ją złapałem. – Ruszył w moją stronę.

– Bo rzuciłem ci prosto w ręce.

– Gówno prawda. Ty nie potrafisz rzucać piłki. Wszyscy wiedzą, że dobrze złapana piłka zależy od osoby, która ją łapie.

– Czy mały Guppy wie, jak bardzo jego dziadek nie szanuje jego idola?

– Pff. Jaki idol? To ja jestem jego idolem.

Ośmioletni Grouper był ogromnym fanem futbolu i jeszcze większym fanem Brody'ego Eastona. Odwiedziłem go na jego ostatniej imprezie urodzinowej. Był tak podekscytowany, że gdy mnie zobaczył, zaczął płakać. Dzięki temu mogłem się przez następne tygodnie znęcać nad Grouperem seniorem.

Zatrzymałem się przy recepcji, gdzie siedziały pielęgniarki.

– Jak minął jej tydzień?

– Właściwie minął bardzo dobrze – powiedziała Shannon. – Chce iść na zakupy. Mówi, że potrzebuje nowej bielizny, chociaż ma jej tonę.

– No to niech ktoś zabierze ją na te zakupy.

– Chcesz, żeby opiekun zabrał ją do sklepu, a ty zapłacisz za to trzysta dolarów, plus pokryjesz koszty bielizny, chociaż ona na tę chwilę ma czterdzieści par majtek?

– Czy to ją uszczęśliwi?

– Myślę, że tak.

– No to się zgadzam.

Uśmiechnęła się.

– W takim razie umówię wyjście na następny tydzień.

Zastałem Marlene w jej pokoju, gdzie oglądała powtórkę teleturnieju Dobra cena. Chodziło o to, by dodać wartość różnych rzeczy, uzyskując daną sumę.

– Cześć, Marlene.

– Cśśś.

Trzymała w rękach notes i ołówek. Trzęsącą się dłonią zapisywała ceny, które pojawiały się na ekranie. Prowadzący pokazał widzom butelkę mleka. Zobaczyłem, jak Marlene notuje cenę piętnastu centów za tę butelkę. Cóż, ona chyba nadal żyła w tamtym wieku.

Nie była zachwycona, gdy okazało się, że jej końcowa suma nie jest nawet zbliżona do ceny rzeczywistej. Próbowałem ją pocieszyć.

– Podwyższają ceny, żeby ludziom nie było za łatwo odgadnąć.

– Chyba masz rację.

– Oczywiście, że ją mam. Ja zawsze mam rację. A poza tym zawsze dobrze wyglądam. – Otworzyłem papierową torbę i odwinąłem biały papier, pokazując jej Reubena, którego chciała w zeszłym tygodniu.

– Poszedłeś do Heidelmana.

– Tak. – A właściwie do Delikatesów Bena Koshera, które od dziesięciu lat zajmują miejsce Heidelmana. To jednak nie miało znaczenia.

– Nie mogę się doczekać, aż spróbuję. Możesz podać mi moje pudełko na sztuczną szczękę?

– Twoja sztuczna szczęka już jest w twojej buzi, Marlene.

Postukała palcem w przedni ząb, by sprawdzić, czy mówiłem prawdę. Mimo że jej umysł był chaotyczny, to co tydzień wspominała o swoich zębach.

– Wczoraj odwiedziła mnie Willow.

– To dobrze.

– Tak. Powiedziała mi, co zrobiła.

Nie miałem zielonego pojęcia, co to mogło być.

– Och, tak? Co takiego? Nie nadążam już za tym wszystkim, co Willow robi.

– Chodzi o basen. No wiesz. Powinniście się za siebie wstydzić. Następnym razem policja nie pójdzie wam na rękę.

Nigdy nie przestawało mnie zaskakiwać, z jaką dokładnością pamiętała coś, co wydarzyło się dziesięć lat temu, a nie potrafiła sobie przypomnieć, gdzie położyła swoją sztuczną szczękę zaledwie przed pięcioma minutami. Było zupełnie tak, jakby jej pamięć najpierw sięgała po najstarsze wydarzenia. Miałem nadzieję, że ja również nie zapomnę incydentu z basenem, gdy już będę stary.

To był pierwszy raz, gdy widziałem Willow nagą. Tej nocy dotarło do mnie, że ucisk w piersi, który pojawiał się za każdym razem, gdy dziewczyna nazywana przeze mnie Dziką Willow robiła coś przerażającego, nie był zwyczajnym bólem. To była miłość.

– To moja wina. Willow próbowała przekonać mnie, bym tego nie robił. Przeskoczyła ogrodzenie tylko po to, by mnie stamtąd wyciągnąć. To ja wrzuciłem ją do basenu.

Marlene spojrzała na mnie sceptycznie. I miała prawo mi nie wierzyć. Nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzyłby, że Willow trzeba było przekonywać do zrobienia czegoś niebezpiecznego i lekkomyślnego. Ta dziewczyna zawsze balansowała na skraju przepaści i uśmiechała się przy tym, podczas gdy ja stałem i patrzyłem, i czekałem, aż będę musiał ją ratować. To właśnie było w niej najpiękniejsze. I najgorsze zarazem.

– To moje ostatnie ostrzeżenie. Jeśli jeszcze raz się w coś wpakujecie, rozdzielę was. Zachowujecie się jak dwa rozwydrzone bachory.

Podałem jej połowę kanapki i obiecałem, że będziemy trzymać się z dala od tarapatów. Co za ironia – groziła, że nas rozdzieli, ale koniec końców to ona sprawiała, że trzymaliśmy się razem.


– Nad czym pracujesz? – Indie przycupnęła na brzegu mojego biurka tuż obok mnie. Uniosła nogi i usiadła po turecku, mimo że miała na sobie krótką spódniczkę.

– Ładne majtki.

– Nie możesz widzieć moich majtek.

– Jasne, że mogę – skłamałam lekko.

– Tylko że ja nie mam na sobie żadnych majtek.

– Chyba nie siedziałaś w ten sposób na zebraniu rady wydziału, z którego właśnie wracasz?

– Oczywiście, że tak siedziałam. – Indie pochyliła się i chwyciła stos papierów, które leżały na moim biurku. Nie zdążyłam jej powstrzymać. Przejrzała szybko kartki, które dopiero co wydrukowałam. – To o Brodym Eastonie.

– Przeprowadzam pewien research.

– Do czego? Czy to jest wywiad dla gazety „Cosmopolitan"? Nie widzę tu żadnych informacji związanych ze sportem. – Rozpostarła kartki i zaczęła się nimi wachlować.

– To na potrzeby meczu, który jest w tym tygodniu.

– Naprawdę? – Indie przestała się wachlować i wyciągnęła jedną kartkę z pliku. – A czego dowiedziałaś się z tego?

To było zdjęcie Brody'ego w samej bieliźnie. Miał na sobie bardzo opinające slipy.

– Patrzyłam na jego kolano, by upewnić się, czy to zdjęcie zostało zrobione przed operacją, czy po.

– Jaaasne. Patrzyłaś na jego kutasa.

– Nie patrzyłam. Ten facet sam jest kutasem.

– Który zachowuje się tak przez ciebie.

– Wcale nie.

– A właśnie że tak.

– Dobra, nieważne. – Przewróciłam oczami. – Wiesz, on… ma niesamowicie ciekawą historię. W wieku dwudziestu lat podczas naboru do drużyny został wybrany jako jeden z pierwszych. W połowie sezonu zaliczył wypadek samochodowy. Został ranny, ale to nie było nic poważnego. Wycofali go z gry przed rozpoczęciem trzeciego sezonu. Nie grał przez prawie dwa lata, a potem od razu trafił do drużyny. Trzy lata później otrzymał nagrodę dla najlepszego zawodnika podczas mistrzostw Super Bowl.

– Pamiętam, jak go wyrzucili z drużyny. W tym czasie częściej pojawiał się w mediach niż wtedy, gdy grał dla drużyny New York Steel. Ciągle pił i imprezował. Stał się seks-zabawką wielu wpływowych celebrytek.

– Jakim cudem można być najlepszym zawodnikiem podczas rekrutacji, pierwszym wyborem, a niedługo potem odpaść z drużyny?

 

– Przez narkotyki i alkohol.

– Ale przed tym, jak wyleciał, nie był znany jako typowy imprezowicz. Próbuję znaleźć jakieś informacje, połączyć w całość tę układankę, ale mam wrażenie, że czegoś mi tu brakuje. Nie ma nic na temat innych jego problemów, a gdy drużyna go wyrzuciła, nie podała żadnych powodów.

– Liga pewnie nie chciała zwracać na siebie uwagi. Może uzależnił się od środków przeciwbólowych po tym wypadku samochodowym.

– Po wypadku miał tylko kilka siniaków i zadrapań. Nic poważnego mu się nie stało.

– A komuś innemu?

– Był sam w tym samochodzie, wyprzedzał, jechał za szybko i stracił kontrolę.

– Hmm… no to nie wiem. Może zapytaj go o to, gdy już będziecie razem zasypiać po seksie. – Indie wstała z biurka. – Kiedy wracasz?

– W poniedziałek wieczorem.


– Mogę to zatrzymać? – Wyciągnęła w moją stronę zdjęcie Brody'ego w samych slipach. Ta fotka zdecydowanie przykuwała uwagę.

– Proszę, weź je. Nie chcę mieć zdjęcia tego aroganckiego dupka.

– Jakoś ci nie wierzę. – Posłała mi buziaka i zniknęła. Firma Delta zaprojektowała samoloty dla profesjonalnych drużyn sportowych. Model Boeing 757 zapewniał miejsca dla ponad dwustu osób, jednak drużyna postarała się o to, by w ich samolocie było więcej przestrzeni, aby dało się wyciągnąć nogi. Tak było wygodniej. Na końcu samolotu znajdował się stolik, a obok kilka miejsc siedzących. Tutaj mogli przysiadywać trenerzy i omawiać strategie podczas lotu.

Cała drużyna New York Steel, licząca pięćdziesięciu trzech zawodników, leciała tym samolotem na dwa dni przed meczem. Poza nimi znajdowało się tu siedemnastu trenerów i kilka osób zajmujących się papierkową robotą. Wraz z drużyną zabrało się około tuzina reporterów. WMBC był oficjalnym sponsorem drużyny, więc ja znalazłam się pośród tych, którzy mieli to szczęście i lecieli z drużyną. Tylko że… nie znosiłam latać.

Pięć minut przed startem zażyłam tabletki uspokajające i popiłam je obficie winem. Ostatnią rzeczą, jaką pamiętałam, było to, jak pilot mówił coś o opóźnieniu lotu ze względu na uparte stado ptaków. Ptaków?

Gdy się obudziłam, sprawdziłam czas na telefonie. Przespałam cztery godziny z prawie sześciogodzinnego lotu do Kalifornii. W ustach miałam sucho.

– Dzień dobry, śpiochu. – Zaskoczył mnie głos tuż obok mnie.

Nadal zaspana, obróciłam głowę w stronę źródła dźwięku.

– Gdzie… gdzie jest Alan? – Gdy zasypiałam, obok mnie siedział Alan Coleman, reporter pracujący dla „Sports Chronicles". Jednak teraz jego miejsce zajmował nie kto inny, jak Brody Easton. I uśmiechał się od ucha do ucha.

– Zaoferowałem mu ekskluzywny wywiad dotyczący nowych zasad picia alkoholu w drużynie pod warunkiem, że zamieni się ze mną miejscami.

– Dlaczego to zrobiłeś?

– żeby usiąść blisko ciebie.

– Podobało ci się patrzenie, jak śpię?

– Bardzo. Wiesz, że chrapiesz?

– Ja nie chrapię.

– Owszem, chrapiesz. Chcesz zobaczyć nagranie, które ci to udowodni?

Wybałuszyłam oczy.

– Nagrałeś filmik, jak śpię?

– Nie. Poza tym masz tu trochę zaschniętej śliny. – Wskazał na kącik moich ust. – O, tutaj.

Wytarłam usta, chociaż nawet nie wiedziałam, czy mówił na serio.

– Przyszedłeś tu tylko po to, by mnie powkurzać?

– Mniej więcej. – Uśmiechnął się. To był prawdziwy uśmiech. Obejmował nawet jego zielone oczy. Cholera.

I w tym momencie samolot wpadł w turbulencje. Tabletki uspokajające przestały działać, a ja spanikowałam. Chwyciłam się mocno oparcia fotela.

– Nie lubisz latać?

– To mało powiedziane.

– Powinnaś brać coś przed lotem.

– Brałam. Ale chyba już przestało działać.

– A może jakiś drink na ukojenie nerwów?

– Nie powinnam mieszać alkoholu ze środkami uspokajającymi. – Znowu wstrząsnęło samolotem. – To ja poproszę wino.

Brody zaśmiał się i wyciągnął rękę, by nacisnąć przycisk, który przywoływał stewardesę. Po chwili pojawiła się długonoga brunetka. Zignorowała mnie i odezwała się do Brody'ego:

– Czym mogę służyć, panie Easton?

– Poproszę wino Merlot i butelkę wody.

– Oczywiście.

Gdy tylko moje zamówienie przybyło, wypiłam wino jednym duszkiem, jakby miało mi to uratować życie. Spojrzałam na Brody'ego i po raz pierwszy zauważyłam, że miał na sobie garnitur. I leżał on na nim bardzo dobrze.

– Miło cię widzieć w spodniach, tak dla odmiany.

– Jeśli chcesz, mogę je zaraz zdjąć.

– żeby to przeżyć, potrzebowałabym całej butelki wina.

Easton pochylił się szybko i przycisnął guzik wzywający stewardesę.

– Ale tak serio… dlaczego tu siedzisz?

– Czy ty się rozglądałaś po tym samolocie? Jest tu tylko jedna gorąca kobieta i banda owłosionych facetów. Lepszym pytaniem byłoby, dlaczego nikt inny tu nie siedzi.

– To zabrzmiało prawie jak komplement, panie Easton.

– Bo to był komplement. Jesteś piekielnie seksowna. I podobasz mi się.

– Och, naprawdę? No to w bardzo zabawny sposób mi to okazujesz. Za każdym razem, gdy cię widzę, próbujesz sabotować mój wywiad.

– Za każdym razem, gdy cię widzę, obnażam się przed tobą. – Błysnął swoim popisowym uśmiechem. – Tam, skąd pochodzę, faceci właśnie w ten sposób pokazują dziewczynom, że im się podobają.

– A skąd pochodzisz? Z dżungli?


– Z Brooklynu.

Trener napastników przerwał nam w tej chwili.

– Brody, chcę wprowadzić zmiany do gry z Red Reverse Four. Właśnie obejrzeliśmy nagrania z zeszłego tygodnia i doszedłem do wniosku, że potrzebujemy trochę innej taktyki.

– Jasne, trenerze.

Brody ujął moją rękę i pocałował jej wierzch. Resztę lotu spędził w towarzystwie trenerów. Nie widziałam go aż do samego meczu.

W San Diego jak zwykle było słonecznie. Naprawdę tęskniłam za Kalifornią. Po skończeniu studiów myślałam, że częściej będę odwiedzać to miejsce. Jednak tak się nie stało. Mój strach przed lataniem przybrał w następnych latach na sile i teraz podróżowałam w ten sposób wyłącznie z powodu pracy. Ta wyprawa przypomniała mi, że pozwalałam swoim lękom przejąć nad sobą kontrolę. A powinno być na odwrót.

Stałam z boku boiska i oglądałam mecz wraz z Brettem Marlinem, reporterem, który zdawał relację z meczu na żywo. Częścią mojej pracy jako komentatora sportowego było pomaganie Brettowi. Byłam jego drugimi oczami. Często konsultowaliśmy się podczas takich relacji. Po prostu było niemożliwe, by jedna osoba nadążyła za dwudziestoma dwoma mężczyznami na boisku. Dwie pary oczu już dawały sobie z tym radę.

Tak jak się tego spodziewaliśmy, walka między drużyną z San Diego a New York Steel była bardzo wyrównana. Wynik miał określić, kto zajmie pierwsze, a kto drugie miejsce w rankingu, więc oba zespoły grały tak, jakby to był finał. Okrzyki dochodzące z trybun były tak głośne, że ja i Brett ledwo słyszeliśmy siebie nawzajem w słuchawkach. Moje ciało trzęsło się od drgań wywoływanych tupotem i skakaniem pokaźnego tłumu. Boże, uwielbiałam takie mecze. Zostało trzydzieści sekund do końca pierwszej połowy. Stałam tuż przy linii i obserwowałam, jak drużyna New York Steel biegnie wzdłuż boiska. Brody przygotował się do rzucenia piłką, ale na pewno widział, że jego zespół jest kryty przez przeciwników i nie ma komu podać. Zaczekał, najwyraźniej nie chcąc ryzykować przejęcia piłki przez rywali. Jakimś cudem ominął nacierającego na niego ogromnego obrońcę przeciwników. Rzucił się przed siebie i ruszył w kierunku pola punktowego. Zatrzymał się dopiero, gdy przekroczył linię. Czy mi się tylko wydawało, czy nagle zrobiło się tu jakoś cieplej?

Tłumy oszalały, a ja przyłapałam się na tym, że zaczęłam lekko klaskać. Reporterzy powinni pozostać neutralni. Brody zaczął schodzić z boiska z piłką w rękach. Nagle podał piłkę do mnie. Byłam w szoku. Nawet nie wiedziałam, że zauważył mnie przy liniach.

Moja mama i ja latami chodziłyśmy na mecze. Siadałyśmy na trybunach i patrzyłyśmy, jak tata gra. Szczerze mówiąc, gdy dorastałam i chodziłam na te rozgrywki, zapragnęłam być reporterem. Nie potrafiłam wyobrazić sobie swojego życia, w którym nie byłoby miejsca na futbol. Tylko że oglądanie teraz Brody'ego to coś zupełnie innego. Poruszał się seksownie i z dużą pewnością siebie. Jego długie kroki, jego potężne uda oraz to, jak bez strachu taranował innych zawodników. Dominował na boisku. To było bardzo atrakcyjne. I nie tylko ja tak uważałam. Wszystkie kobiety krzyczały do niego i wołały go, gdy ściągał kask i schodził z boiska. Podczas drugiej połowy zaliczył kolejne przyłożenie. Gdy znów podał na koniec piłkę do mnie, niektóre z jego fanek zaczęły na mnie buczeć.

Po meczu czekałam przed szatnią, czytając nieodebrane maile i esemesy. Pierwsza wiadomość, którą otworzyłam, była od Indie.

Indie: Ta kiecka jest za długa. Podciągnij ją o parę centymetrów, nim wejdziesz do szatni, żeby poflirtować z Eastonem.

Zaśmiałam się i odpisałam.

Delilah: Ja nie flirtuję, ja przeprowadzam wywiad. To moja PRACA.

Indie: OMG. Dał ci dzisiaj dwie piłki. Założę się, że wieczorem da ci coś jeszcze!

Super. Kamera ujęła to, jak Brody Easton podawał mi piłki po swoich podaniach. Jestem pewna, że na obowiązkowym poniedziałkowym spotkaniu połowa facetów będzie miała coś do powiedzenia na ten temat.