Dieta dla zdrowia psychicznego

Tekst
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Gdy coś pójdzie nie tak

Podsumowując, równowaga pomiędzy populacjami bakterii występujących w jelitach jest konieczna, żeby mózg mógł wytwarzać niezbędne dla siebie związki chemiczne. Jelita potrzebują zaś prawidłowo funkcjonującego mózgu, żeby utrzymywać odpowiednią równowagę pomiędzy populacjami zasiedlających je bakterii. Przerwanie tego sprzężenia zwrotnego zwiastuje kłopoty zarówno dla mózgu, jak i dla jelit. Niezdrowa mikrobiota jelitowa to niezdrowy mózg i na odwrót.

Dobre zobrazowanie tej zależności znajdujemy w badaniach z kwietnia 2019 roku, które przeprowadziła Mireia Valles-Colomer wraz ze współpracownikami9. Zespół przebadał ponad tysiąc osób w poszukiwaniu korelacji pomiędzy cechami ich mikrobioty jelit a dobrostanem psychicznym i występowaniem depresji. Badacze wykazali, że obecność bakterii wytwarzających maślany (pochodne reakcji kwasu masłowego) jest w istotny sposób związana z wyższymi wskaźnikami jakości życia. U osób cierpiących na depresję mikrobiota jelitowa była zubożona – niektóre gatunki były w niej całkowicie nieobecne – i to nawet gdy badacze uwzględnili w analizie zakłócający wpływ antydepresantów. Ponadto badanie wykazało korelację między wysoką zawartością kwasu 3,4-dihydroksyfenylooctowego, metabolitu dopaminy ułatwiającego bakteriom rozwój, a lepszym zdrowiem psychicznym. Zauważono także, że u osób cierpiących na depresję zaburzona była biosynteza GABA.

A to wszystko to ledwie czubek góry lodowej. W kolejnych rozdziałach omówię szczegółowo rozmaite zaburzenia połączeń mózgu i jelit ujawniające zależności pomiędzy mikrobiotą a poszczególnymi problemami psychicznymi. Zobaczymy, jak zmiany w strukturze mikrobioty przyczyniają się do depresji, stanów lękowych, zespołu stresu pourazowego, zespołu nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi, otępienia, zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych, bezsenności, spadku libido, schizofrenii i zaburzeń afektywnych dwubiegunowych. Opisując każde z tych schorzeń, przedstawię obecny stan badań i wskażę możliwe kierunki rozwoju wiedzy.

Głód wiedzy

Poza zgłębianiem zgubnych skutków, jakie zaburzenia mikrobioty jelitowej mają dla psychiki, będziemy bliżej przyglądać się produktom i potrawom pomagającym utrzymać jelita i mózg w zdrowiu.

Jedzenie wpływa bezpośrednio i pośrednio na pracę mózgu10. Kiedy jest rozkładane przez mikrobiotę przewodu pokarmowego na substancje sfermentowane i przetrawione, jego składniki mogą bezpośrednio oddziaływać na omówione wcześniej neuroprzekaźniki, takie jak serotonina, dopamina i GABA, które mogą następnie przedostawać się do mózgu i wpływać na to, jak myślimy i co czujemy. W trakcie procesu rozkładania pożywienia jego składniki mogą także przenikać przez ścianę przewodu pokarmowego do krwiobiegu, więc niektóre metabolity mogą tą drogą dostać się do mózgu.

Jak wspomniałam wcześniej, jedzenie wpływa na mózg przede wszystkim poprzez zmiany w populacjach bakterii jelitowych. Niektóre produkty spożywcze ułatwiają rozwój pomocnym bakteriom, a inne go utrudniają. Z tego względu dieta jest jedną z najbardziej skutecznych metod leczenia zaburzeń psychicznych. Odpowiednie interwencje żywieniowe mogą niekiedy dawać lepsze rezultaty niż specjalnie opracowane środki farmakologiczne, i to za ułamek ich ceny. Tego typu interwencje zwykle nie wywołują również uciążliwych skutków ubocznych.

Z kolei niewłaściwie dobrana dieta może sprawić, że będzie nas dręczyć złe samopoczucie. Pewne nawyki żywieniowe i niektóre grupy produktów spożywczych mogą mieć negatywny wpływ na mikrobiotę i nasze zdrowie psychiczne.

W kolejnych rozdziałach tej książki omówię zarówno korzystne, jak i szkodliwe dla zdrowia psychicznego produkty spożywcze i potrawy. Zdobyta wiedza pozwoli ci, drogi czytelniku lub droga czytelniczko, świadomie wybierać nieprzetworzone, zdrowe produkty i dzięki temu utrzymać swój mózg w świetnej kondycji. W rozdziale 11 przedstawię także przykładowe plany dietetyczne i przepisy na dania, która poprawiają nastrój, wyostrzają umysł i dają zastrzyk energii.

Największe wyzwanie psychiatrii

Wykorzystywanie diety w terapii zaburzeń psychicznych jest podstawową metodą stosowaną w psychiatrii żywieniowej. Jest także kluczem do znalezienia odpowiednich i trwałych rozwiązań problemów psychicznych.

Chociaż nasze podejście do osób cierpiących na zaburzenia psychiczne bardzo się zmieniło (nie zamykamy ich już w przytułkach czy szpitalach bez refleksji nad tym, co tak naprawdę im dolega), nadal stoimy w obliczu kryzysu. Ponad 40 milionów Amerykanów zmaga się z problemami psychicznymi – to więcej niż łączna liczba mieszkańców stanów Nowy Jork i Floryda11. Zaburzenia psychiczne należą do najczęstszych i najdroższych w leczeniu przyczyn niepełnosprawności12. Częstotliwość występowania depresji i stanów lękowych ciągle rośnie, samobójstwa zaś na stałe zagościły na listach najczęstszych przyczyn zgonów, niezależnie od grupy wiekowej. Psychika naszego społeczeństwa znajduje się w opłakanym stanie. To smutny, ale niezaprzeczalny fakt, choć wielu wciąż nie przyjmuje go do wiadomości.

Opracowanie metod leczenia, które pomogłyby ludziom w radzeniu sobie ze zmiennymi nastrojami, poprawiłyby ich sprawność umysłową i zmniejszyłyby odczuwany przez nich stres, jest wielkim wyzwaniem współczesności. Nasze zwyczajowe podejście do tego problemu polegało na stosowaniu środków farmakologicznych, których skuteczność w leczeniu danego schorzenia poparta została wcześniejszymi badaniami, i na psychoterapii. Gdy na przykład pacjent cierpiał na depresję, ordynowaliśmy mu leki z grupy selektywnych inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny (SSRI), takie jak fluoksetyna, szerzej znana pod nazwą handlową Prozac. Natomiast w przypadku osób zmagających się z atakami paniki stosowaliśmy psychoterapię poznawczo-behawioralną. Tego typu terapie są nadal powszechnie stosowane i bywają skuteczne. Jednak ich pozytywne efekty w przypadku niektórych chorych utrzymują się przez krótki czas i są ograniczone. Niekiedy pacjenci przerywają terapię z powodu skutków ubocznych przyjmowanych leków. Zdarza się też, że proszą swoich lekarzy o odstawienie leków w obawie przed uzależnieniem. Część osób zwracających się do mnie ze swoimi problemami nie spełnia kryteriów diagnostycznych zaburzeń, takich jak depresja czy stany lękowe. Zmagają się z pewnymi objawami, ale ich nasilenie nie jest wystarczająco duże, by konieczna była interwencja psychofarmakologiczna.

Gdzie popełniliśmy błąd w naszym podejściu do leczenia zaburzeń psychicznych? Osobiście widzę to tak: diagnostyce psychiatrycznej brakuje istotności statystycznej, a schorzenia, które ma rozpoznawać, nie mają żadnych biomarkerów – obiektywnych wskaźników stanu chorobowego13. Rozpoznania psychiatryczne opierają się wyłącznie na listach objawów. Zakładamy po prostu, że gdy chory wykazuje pewien zespół objawów psychicznych, źródłem problemu jest wyłącznie nieprawidłowa praca mózgu. Tymczasem, jak dobitnie pokazują dotychczas omówione badania, nasze samopoczucie i sprawność umysłowa zależą także od pracy innych narządów, takich jak jelita. Aby zatem skuteczniej pomóc pacjentom zmagającym się z problemami psychicznymi, musimy uwzględnić ich styl życia i przyjrzeć się zarówno temu, co dzieje się w ich mózgach, jak i temu, co następuje w jelitach.

Rozwiązanie to sprawdziłoby się nie tylko psychiatrii, ale praktycznie we wszystkich działach medycyny. Choć brzmi to nieprawdopodobnie, wielu chorych nie otrzymuje żadnych porad dotyczących prawidłowego żywienia od swoich lekarzy rodzinnych, a co dopiero psychiatrów. I to pomimo istnienia wyraźnego związku pomiędzy dietą a rozmaitymi przypadłościami zdrowotnymi. Szkoły medyczne i programy specjalizacji lekarskich nie uczą studentów, jak rozmawiać z pacjentami o ich wyborach żywieniowych. W zakresie dietetyki lekarze otrzymują ograniczone wykształcenie.

Na szczęście powoli zbliżamy się do takiego momentu w rozwoju systemu opieki zdrowotnej, w którym praca lekarzy przestanie polegać wyłącznie na przepisywaniu leków i uwzględnianiu tylko jednej opcji terapeutycznej. Rozległe zasoby wiedzy medycznej stają się szeroko dostępne, dzięki czemu chorzy są lepiej poinformowani i mają większą niż kiedykolwiek autonomię w podejmowaniu decyzji. Odnoszę wrażenie, że moi koledzy i koleżanki po fachu doświadczają podobnej zmiany w ramach swoich specjalizacji – ich pacjenci także chętnie sięgają po zróżnicowane metody poprawy swojego stanu zdrowia. Korzystając z terapii dietą, udało mi się pomóc choremu, którego skierował do mnie pracujący w tym samym szpitalu lekarz chorób zakaźnych. Innym razem zwrócił się do mnie ortopeda z prośbą o więcej informacji na temat przeciwzapalnego działania kurkumy. Jego pacjent rozważał poddanie się interwencji żywieniowej, zanim zdecyduje się na zabieg chirurgiczny.

W psychiatrii nareszcie zaczyna się głośno mówić o terapeutycznych właściwościach prawidłowej diety. Coraz więcej prac badawczych poświęconych ludzkiej mikrobiocie wykazuje wpływ wyborów żywieniowych na zdrowie psychiczne. W roku 2015 Jerome Sarris i jego współpracownicy stwierdzili, że stosowanie zasad „medycyny żywienia” w psychiatrii staje się powszechne14.

Celem psychiatrii żywieniowej jest zapewnienie psychiatrom i psychologom dostępu do informacji niezbędnych, aby udzielać chorym trafnych, praktycznych porad na temat żywienia. A celem tej książki jest przekazanie tych informacji tobie, drogi czytelniku lub droga czytelniczko. Włączenie leczenia dietą do metod psychiatrii nie powinno jednak zniechęcać do wypełniania zaleceń lekarza – leki i odpowiednio dobrana psychoterapia są ważnym krokiem na drodze do lepszego zdrowia psychicznego. Odpowiednia dieta może pomóc, ale to tylko jeden z elementów kompleksowej terapii. Nie można po prostu „zajadać” depresyjnych czy lękowych myśli (jak pokażą późniejsze rozdziały, może to wręcz pogorszyć sytuację). Dieta nie sprawi, że poważne objawy depresji, myśli samobójcze lub myśli o popełnieniu zbrodni znikną jak ręką odjął. Jeżeli nachodzą nas myśli o wyrządzeniu krzywdy sobie lub komuś innemu, należy zgłosić się po fachową pomoc na oddział ratunkowy lub do lekarza rodzinnego.

 

Jak przekonałam się podczas swojej walki z nowotworem, w utrzymania dobrostanu psychicznego niezwykle istotną rolę odgrywają również techniki uważności, medytacja, ćwiczenia fizyczne i sen. Literatura naukowa na ten temat jest rozległa i przedstawia zarówno metody współczesne, jak i te znane od starożytności (a nawet ich połączenie). Zagadnień tych nie będę szczegółowo omawiać w tej książce, ale warto się z nimi samodzielnie zapoznać.

Mając to wszystko na uwadze, poza stosowaniem się do zaleceń lekarza i dbaniem o własne zdrowie psychiczne na różne inne sposoby, należy również zwracać uwagę na to, co się je – jest to niezbędne uzupełnienie skutecznej terapii.

Związek pomiędzy dietą, samopoczuciem i odczuwaniem stanów lękowych budzi wśród badaczy coraz większe zainteresowanie. W kolejnych rozdziałach przedstawię fascynujące odkrycia nauki o żywieniu i wyjaśnię, jaki związek ma ta dyscyplina z powszechnymi problemami zdrowia psychicznego.

Jak korzystać z tej książki

Aby lepiej zobrazować zależności pomiędzy dietą a zdrowiem psychicznym, przedstawiam w tej książce dziesięć rodzajów zaburzeń, każdemu poświęcając osobny rozdział. Oczywiście nie musisz czytać wszystkich rozdziałów – jako praktykujący psychiatra miałam styczność z wieloma pacjentami, ale na szczęście nie spotkałam jeszcze nikogo, kto doświadczałby wszystkich omówionych tu dolegliwości. Starałam się, by każdy rozdział stanowił zamkniętą całość, zależało mi bowiem na tym, żeby moi czytelnicy mogli zagłębić się jedynie w te fragmenty, które są dla nich istotne. Czytając jednak wszystkie rozdziały, łatwo zauważysz pewne prawidłowości w udzielanych przeze mnie poradach oraz to, jak określone produkty spożywcze i nawyki żywieniowe wpływają na różne przypadłości w podobny sposób. Ponieważ przyczyny zaburzeń omawianych w tej książce leżą w połączeniu mózgu i przewodu pokarmowego, nie powinno dziwić, że wpływ różnych produktów spożywczych do pewnego stopnia się pokrywa. Z tego względu w kolejnych rozdziałach będą się przewijać zbliżone zalecenia żywieniowe. W każdym rozdziale przedstawię badania naukowe uzasadniające, dlaczego osoby cierpiące na dane schorzenie powinny unikać określonych produktów spożywczych.

Warto podejść do lektury tej książki z otwartym umysłem. Psychiatria żywieniowa stanowi zaledwie jeden element skomplikowanej układanki, a produkty spożywcze różnią się między sobą ilością i charakterem dostępnych na ich temat doniesień. Twierdzenie, że zmiany mikrobioty jelitowej mają wpływ na działanie mózgu, opiera się głównie na wynikach badań na zwierzętach. W ostatnich latach pojawiły się jednak pierwsze badania na ludziach, potwierdzające istnienie związku pomiędzy mikrobiotą jelitową a zdrowiem psychicznym. Omawiając poszczególne problemy, będę w miarę możliwości powoływać się na badania na ludziach.

Należy także zwrócić uwagę, że uczestnikom wielu spośród tych badań analizowane składniki odżywcze podawano w postaci suplementów diety. Chociaż suplementy mogą pomóc w uzupełnianiu niedoborów, lepiej polegać na zbilansowanej diecie, która umożliwi pobieranie wszystkich niezbędnych składników odżywczych z pożywienia. Przed rozpoczęciem suplementacji należy zawsze skonsultować się ze swoim lekarzem rodzinnym, żeby upewnić się, że przyjmuje się odpowiednią dawkę i że wykluczone są niepożądane interakcje pomiędzy suplementem a przyjmowanymi lekami. Niewiele osób jest na przykład świadomych, że z pozoru niewinne grejpfruty i wytwarzane z nich produkty (np. sok z grejpfruta) wchodzą w interakcję z lekami, gdyż zawierają związek chemiczny blokujący niektóre enzymy wątrobowe.

W medycynie zwyczajowo przyjmuje się, że za stosowaniem danej terapii przemawiają mocne dowody, jeżeli co najmniej dwa badania kliniczne przeprowadzone metodą podwójnie ślepej próby wykazały, że terapia ta jest bardziej skuteczna niż placebo. W podwójnie zaślepionym, kontrolowanym za pomocą placebo badaniu uczestnicy otrzymują albo prawdziwy lek, którego skuteczność jest przedmiotem badania, albo obojętną dla organizmu substancję, która wygląda dokładnie tak samo jak lek (zwaną placebo). Ani uczestnicy badania, ani przeprowadzający je badacze nie wiedzą, kto otrzyma prawdziwy lek. To jedyny sposób, żeby upewnić się, że badana substancja rzeczywiście działa.

Problemem w przypadku takich badań jest jednak to, że otrzymane wyniki dotyczą pewnej grupy ludzi, a nie konkretnych członków tej grupy. Poleganie na cechach grupowych może zacierać indywidualne różnice pomiędzy ludzkimi mózgami. Najlepszą metodą, żeby przekonać się, co nam pomaga, jest sprawdzanie danej terapii na sobie. Nigdy nie należy eksperymentować z lekami lub nawet suplementami diety bez konsultacji z lekarzem, jednak wprowadzanie zmian do swojej diety, o ile nie zaniedbujemy podstawowych zasad prawidłowego odżywiania, może pomóc znaleźć takie produkty i potrawy, które poprawią nasze samopoczucie. Niniejsza książka, jako gruntowny, lecz przystępny przewodnik po dietach dobranych do konkretnych problemów ze zdrowiem psychicznym, ma to ułatwić. Każdy rozdział zawiera wskazówki, jak skutecznie i bezpiecznie wprowadzić dany produkt do diety, oraz informacje o dostępnych badaniach uzasadniających konkretną zmianę diety.

Oczywiście niektóre zalecenia żywieniowe mogą się z czasem zdezaktualizować, jako że wiedza medyczna zmienia się wraz z publikacją wyników kolejnych badań. Sytuację dodatkowo komplikuje obecna w epidemiologii żywieniowej tendencja do problematycznej interpretacji danych. Na przykład w czasie, kiedy pisałam tę książkę, media obiegła informacja o serii artykułów opublikowanych w czasopiśmie naukowym „Annals of Internal Medicine”, zgodnie z którymi zmniejszenie spożycia czerwonego mięsa nie ma pozytywnego wpływu na zdrowie. Wnioski, do jakich doszli autorzy tych artykułów, są dla mnie nie do przyjęcia. Dlatego pozwolę sobie jeszcze raz podkreślić, że podczas opracowywania zawartych w tej książce zrównoważonych zaleceń żywieniowych unikałam badań, których wyniki są prezentowane w przejaskrawiony sposób.

Na koniec chciałabym dodać, że psychiatria jest skomplikowaną dziedziną wiedzy medycznej, a każdy przypadek ma charakter indywidualny. Z tego powodu diety nie należy traktować jako panaceum na wszelkie dolegliwości psychiczne – nawet najlepsza dieta nie rozwiąże w pełni problemów omówionych w dalszych częściach książki. Niezmiernie ważne jest zatem, żeby osoby cierpiące na zaburzenia psychiczne zwracały się o pomoc do psychiatrów i psychologów, którzy zastosują odpowiednie techniki psychoterapii i, jeżeli okaże się to konieczne, przepiszą antydepresanty. Mimo wszystko wybory żywieniowe są ważnym elementem skutecznej terapii, niezależenie od przyjętej metody leczenia.

Przez żołądek do mózgu

Zgodnie z mądrością ludową droga do serca mężczyzny wiedzie przez jego żołądek. Wystarczy, że wprowadzimy do tego porzekadła drobną zmianę, a dokonamy wielkiego odkrycia: jedzenie, które trafia do naszego żołądka, bez względu na to, czy jesteś mężczyzną, czy kobietą, może rozpalić twoje serce i wpłynąć na twój mózg.

Niech ta książka przyniesie ci więc, drogi czytelniku lub droga czytelniczko, szczęście, jasność umysłu, spokój ducha i energię do działania. Bierzmy się zatem do dzieła!

Rozdział drugi. Depresja. Probiotyki, kwasy omega-3 i dieta śródziemnomorska

ROZDZIAŁ DRUGI


Depresja Probiotyki, kwasy omega-3 i dieta śródziemnomorska

Sama pani doktor przyzna, że nie ma takiego problemu, w którym nie pomogłoby dobre jedzenie – powiedział Ted podczas pierwszej wizyty w moim gabinecie.

Miał wtedy 39 lat i był odnoszącym sukcesy biznesmenem, który zmagał się z depresyjnymi myślami. Nie był zadowolony ze swojej wagi, a praca i liczne obowiązki domowe były dla niego źródłem stresu. Choć był w stanie normalnie funkcjonować na co dzień, jego nastrój był stale obniżony. Złe samopoczucie zagłuszał jedzeniem. Każdego wieczoru, po długim dniu pracy, jadł obiad, a na deser serwował sobie miseczkę lodów. Później siadał przed telewizorem i oglądając wiadomości, zajadał się czekoladą lub takimi słodyczami, jakie akurat udało mu się podebrać z kuchennej szafki. Popijał to lampką wina albo dwiema. A czasem nawet trzema.

Kiedy podczas wizyty kontrolnej u lekarza rodzinnego wspomniał o swoich objawach psychicznych, ten zasugerował mu przyjmowanie fluoksetyny. Ted był otwarty na terapię antydepresantami, ale najpierw chciał sprawdzić, czy alternatywne rozwiązania, takie jak zmiana nawyków żywieniowych, pozwolą mu poczuć się lepiej. I wtedy właśnie zgłosił się do mnie.

Wydaje mi się, że Ted był zaskoczony, kiedy ze współczuciem przyznałam mu, iż rozumiem, jak trudno może być oprzeć się „zajadaniu” złego humoru niezdrowym jedzeniem. Jestem lekarką, ale i zwykłym człowiekiem, więc nieobce mi są takie pokusy. Mam też jednak świadomość, że chwilowe poprawianie sobie nastroju śmieciowym jedzeniem zawsze okupione jest zdrowiem fizycznym i psychicznym. Wpływ wywołanego depresją objadania się był w przypadku Teda wyraźnie widoczny: przytył ponad 10 kilogramów, mimo że starał się, by jego główne posiłki były zbilansowane. Jednak to skutki psychiczne jego objadania się były najbardziej niepokojące. Choć niezdrowe jedzenie z pozoru pomagało mu w radzeniu sobie z depresją, tak naprawdę jedynie pogłębiało objawy choroby.

Ted miał rację co do jednej rzeczy: jedzenie może być potężnym remedium. Jeżeli dokonujemy właściwych wyborów żywieniowych, dobry posiłek rzeczywiście może pomóc w niemal każdym problemie. Może nawet zmienić to, jak postrzegamy siebie i swoje życie. W tym rozdziale dokładnie omówię sposoby, w jakie jedzenie może pogorszyć lub poprawić samopoczucie, oraz to, jak się odżywiać, żeby wieść szczęśliwe życie.

Depresja a jelita

Kiedy stres daje się nam we znaki i czujemy się źle, zupełnie naturalnym odruchem jest zwrócenie się ku comfort food, czyli „jedzeniu na pocieszenie”. Wielu z nas idzie wówczas w ślady Teda, zalegając na kanapie przed telewizorem z tabliczką czekolady, kubkiem lodów lub paczką chipsów w ręku. Nie powinno być zatem zaskoczeniem, że badanie przekrojowe z roku 2018 przeprowadzone wśród studentów cierpiących na depresję wykazało, iż 30,3 procent badanych spożywało smażone produkty, 49 procent piło napoje słodzone cukrem, a 51,8 procent spożywało produkty zawierające cukier od 2 do 7 razy w ciągu tygodnia15. Kobiety uczestniczące w badaniu były nawet bardziej podatne na spożywanie niezdrowego jedzenia w odpowiedzi na depresję niż mężczyźni.

Oczywiście nie każdy, kto ma depresję, objada się śmieciowym jedzeniem, ponieważ choroba ta ma zróżnicowany wpływ na łaknienie16. U niektórych osób depresja powoduje brak apetytu, u innych zaś objawia się wzmożonym uczuciem głodu. Wielu pacjentów z depresją pomija posiłki, a kiedy już decyduje się coś zjeść, dokonuje złych wyborów żywieniowych. Ma to związek ze spadkiem stężenia neuroprzekaźników biorących udział w procesie regulacji emocji, takich ja serotonina. Dlatego też dbanie o siebie, na przykład poprzez przygotowywanie sobie zdrowych posiłków, może być dla osób z depresją dużym wyzwaniem. Jedyne, o czym myślą, to jak poprawić swoje samopoczucie, a śmieciowe jedzenie, takie jak batoniki czy chipsy, jest na wyciągnięcie ręki i zdaje się działać, przynajmniej przez jakiś czas.

Sęk jednak w tym, że to tylko złudzenie. W dalszej części tego rozdziału pokażę, jak nadmierne spożycie cukru może przyczyniać się do wystąpienia depresji lub pogorszenia jej przebiegu, a także do zwiększenia ryzyka nawrotów depresji. Na szczęście istnieją produkty spożywcze, które mogą poprawić nastrój. W jaki sposób to robią? Swoje działanie zawdzięczają po części fascynującemu i złożonemu związkowi pomiędzy jelitami a mózgiem. Gdy w rozmowach z pacjentami poruszam temat roli jelit w depresji, często mówię o „smutnych jelitach”, próbując w nieco żartobliwy sposób oswoić ten poważny problem.

Jak wyjaśniałam w rozdziale 1, jedzenie wywołuje zmiany ilościowe w populacjach bakterii tworzących mikrobiotę jelitową. Niewłaściwa dieta może zmniejszyć różnorodność bakteryjną w jelitach, tym samym tworząc przestrzeń dla rozwoju szkodliwych bakterii i wywołując wiele problemów zdrowotnych. Jedzenie może także wpływać na sygnały chemiczne wysyłane przez te bakterie do mózgu poprzez nerw błędny – sygnały, które mogą sprawić, że będziemy czuć się przygnębieni i wycieńczeni lub podbudowani i pełni energii.

 

Na hipotezę, że mikrobiota jelitowa u osób z depresją różni się od tej u osób zdrowych, naukowcy wpadli po raz pierwszy za sprawą badań na zwierzętach. Okazało się na przykład, że myszy, którym usunięto chirurgicznie główny ośrodek mózgowy odpowiedzialny za zmysł węchu, przejawiają zachowanie zbliżone do depresyjnego. Badacze zauważyli jednak także, że tym zmianom behawioralnym towarzyszą zmiany w mikrobiocie jelitowej. Innymi słowy, wywołana u gryzoni depresja wpłynęła na pracę ich jelit i zamieszkujące je bakterie.

Badania na ludziach zdają się potwierdzać tę hipotezę. W roku 2019 psychiatra Stephanie Cheung i jej współpracownicy dokonali systematycznego przeglądu piśmiennictwa na temat pracy jelit u osób z depresją, uogólniając wyniki sześciu wcześniejszych badań17. Ich analiza wykazała, że u chorych cierpiących na tzw. dużą depresję (ang. major depressive disorder) co najmniej 50 taksonów bakteryjnych wykazywało różnice w porównaniu z grupą kontrolną złożoną z osób bez zaburzeń depresyjnych. Najnowsze badania wskazują, że gatunki bakterii, których obecność jest skorelowana z wyższą jakością życia, nie występują w jelitach osób cierpiących na depresję. Natomiast liczebność bakterii z gatunków, które powodują stany zapalne, często jest u nich zwiększona. To pokazuje, że istnieje ścisły związek pomiędzy stanami zapalnymi a depresją.