Transformers. PRIME. Bumblebee w niebezpieczeństwieTekst

Z serii: Transformers
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Transformers. PRIME. Bumblebee w niebezpieczeństwie
Transformers – PRIME – Bumblebee w niebezpieczeństwie
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 34,98  27,98 
Transformers – PRIME – Bumblebee w niebezpieczeństwie
Transformers – PRIME – Bumblebee w niebezpieczeństwie
Audiobook
Czyta Damian Kulec
19,99  14,79 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Transformers

Transformers – PRIME – Bumblebee w niebezpieczeństwie

Saga

Transformers – PRIME – Bumblebee w niebezpieczeństwie

Tłumaczenie z języka angielskiego: Michalina Roś

Transformers – Prime - Bumblebee in danger

HASBRO oraz logo TRANSFORMERS PRIME oraz wszystkie powiązane znaki są znakami towarowymi należącymi do Hasbro i wykorzystanymi za zgodą producenta. © 2020 Hasbro. All Rights Reserved.

ISBN: 9788726534979

1. Wydanie w formie e-booka, 2020

Format: EPUB 3.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.

www.sagaegmont.com

Saga

SAGA jest wydawnictwem należącym do Lindhardt og Ringhof, spółki w grupie Egmont

Autoboty

Optimus Prime

Przywódca Autobotów. Nie powstrzyma się przed niczym, by chronić Ziemię.

Bumblebee

Odważny i niezwykle lojalny, Bumblebee porozumiewa się z ludźmi za pomocą dźwięków i sygnałów.

Bulkhead

Ten Autobot jest wielki, silny i bardzo ciężki. Bulkhead jest też dość nieśmiały!

Arcee

Arcee walczy jak ninja, a w trybie pojazdu zamienia się niezwykle szybki motocykl.

Ratchet

Lekarz Autobotów. Ratchet jest geniuszem w dziedzinie techniki.

Decepticony

Megatron

Zły przywódca Decepticonów Megatr

on chce wykorzystać Mroczny Energon, by podbić Ziemię.

Starscream

Zastępca Megatrona Starscream jest podstępny i zły.

Knockout

Knockout, którego najczęściej można zastać w laboratorium medycznym Nemesis, wie wszystko o naprawianiu robotów.

ROZDZIAŁ PIERWSZY

PIERWSZE OZNAKI

Głęboko w głównej siedzibie Autobotów, schowanej na rozległej pustyni w Newadzie, Bot-lekarz Ratchet skończył badanie Bumblebee, młodego Bota-zwiadowcy, po ostatniej zaciekłej bitwie z Megatronem. Teraz zabrał się za przywódcę Botów, Optimusa Prime’a.

– Popatrz w lewo, a teraz w prawo. Dobrze. Wszystko dobrze. – Ku uldze Autobotów Ratchet szybko uznał, że Optimus doszedł do siebie po cybonicznej zarazie.

– Radziłbym unikać zbytniego wysiłku, ale twoje systemy odbudowały się zaskakująco dobrze. Ale przez jakiś czas będziesz się musiał oszczędzać, Optimusie! – powiedział surowo Ratchet.

– To wszystko dzięki twojej specjalistycznej wiedzy medycznej, przyjacielu – odrzekł Optimus, uśmiechając się z wdzięcznością.

– To twój dzielny zwiadowca odnalazł lekarstwo – zauważył Ratchet, obracając się, by uśmiechnąć się do Bumblebee.

Zawstydzony skupioną na nim uwagą, Bumblebee wydał z siebie cichy dźwięk i zbagatelizował gestem pochwałę. Ale prawdą było to, że uratował przywódcy Autobotów życie, ryzykując przy tym swoje własne.

Podczas misji zapoznawczej Optimus zaraził się cyboniczną zarazą. Boty musiały odnaleźć na nią lekarstwo, które znał tylko Megatron – twórca śmiercionośnego wirusa.

Przywódca Decepticonów też rozpaczliwie utrzymywał się przy życiu. Autoboty wysadziły w powietrze Most Kosmiczny, chcąc pokrzyżować jeden z niecnych planów swojego wroga, który usiłował przenieść Mroczny Energon na planetę Cybertron, gdzie mógłby go wykorzystać do stworzenia armii nieumarłych. W wyniku wybuchu Megatron doznał poważnych obrażeń. Obecnie jego ciało znajdowało się w stanie hibernacji na statku Nemesis.

Jednak umysł Megatrona pozostał aktywny i Bumblebee odważnie wniknął w jego wnętrze poprzez Łącze Psycho-Korowe, aby odnaleźć lekarstwo, którego Optimus rozpaczliwie potrzebował. Na szczęście udało mu się tego dokonać i Arcee przerwała Łącze, przenosząc Bumblebee z wnętrza umysłu Megatrona z powrotem do jego własnego ciała.

Ale podczas gdy jego przyjaciele wciąż analizowali tamte wydarzenia, rozmawiając o każdym drobnym szczególe, żaden z nich nie zauważył, że w pewnym momencie twarz Bumblebee stała się pozbawiona wyrazu. Boty świętowały dalej, a Bumblebee patrzył w dal, jak gdyby nic nie czuł.

Coś nie grało. Głęboko w głowie Bumblebee z ciemności dobiegł śmiech, który nie należał do niego. To był głos Megatrona wydobywający się z wnętrza umysłu Bumblebee!

– Niebawem Optimus i pozostałe Boty zorientują się, że nie wszystko jest z tobą w porządku, zwiadowco. Muszę więc szybko przejąć kontrolę nad twoim ciałem, aby odzyskać moje własne! – Megatron ujawnił swój chory plan, a jego złowrogi śmiech huczał głośno i odbijał się echem wewnątrz głowy nieszczęsnego Bumblebee.

Zszokowany Bot-zwiadowca wzdrygnął się, próbując odzyskać kontrolę nad swoim umysłem, i głos Megatrona zniknął.

*

Później tego samego dnia w pokoju do ćwiczeń, Bumblebee i Bulkhead przygotowywali się do przyjacielskiej rozgrywki w cybertrońską koszykówkę. Dopingowali ich, siedzący na zawieszonej wysoko platformie ze znakomitym widokiem na boisko, ich trzej ludzcy przyjaciele, Miko, Raf i Jack.

Trzy Boty zajęły miejsca na środku ogromnego boiska, a potem przygotowały się do pojedynku.

– Niech rozpoczną się rozgrywki Botów! – krzyknęła z podnieceniem Miko, wydając głośny, przenikliwy sygnał gwizdkiem.

Bulkhead natychmiast wyjął piłkę z rąk Bumblebee i pomknął przez boisko. Rzucił, i piłka przeleciała prosto przez obręcz kosza, ledwie muskając siatkę.

– Uuuu! Wygrana w trzech partiach? – spytał Bulkhead, zaliczywszy pierwszego kosza w grze.

– Dawaj, Bee, teraz twoja kolej! – zawołał Raf, zagrzewając Bota do walki.

Bumblebee przemknął prędko obok Bulkheada i przygotował się do pierwszego rzutu. Właśnie miał posłać piłkę w powietrze, gdy stało się coś dziwnego.

Bumblebee zamarł, sprawiając, że szybka gra zatrzymała się nagle. Z jego twarzy zniknęły wszelkie emocje, a w jego umyśle pojawiła się obezwładniająca wizja. Widział wyraźnie przed sobą eksplozję Mostu Kosmicznego, w której Megatron został ranny… Widział wspomnienia Megatrona!

– Bumblebee, przestań przetrzymywać piłkę – krzyknął Bulkhead do żółto-czarnego Bota, przerywając okropną wizję.

Bumblebee obrócił się i rzucił piłką obok Bulkheada tak mocno, że ta utkwiła w ścianie!

Biiiiiiiiiiip! Miko zagwizdała głośno.

– Faul! To był wyraźny faul!

– To wygląda mi bardziej na cybertrońskiego zbijaka – skomentował Jack, zbity z tropu.

– Bee, obręcz jest tam – zauważył radośnie Bulkhead.

– Hej, Bee, wszystko w porządku? – spytał przyjaciela Raf, zaszokowany zachowaniem Bumblebee. Zastanawiał się, co się dzieje ze zwykle łagodnym Autobotem.

Bot szybko pozbył się dziwnej wizji i za pomocą przerywanych dźwięków oznajmił, że chce rozegrać pięć partii.

– Jasne, niech tak będzie – odparł Raf, uważnie przyglądając się przyjacielowi. Jego odpowiedź nie całkiem go przekonała.

ROZDZIAŁ DRUGI

MROCZNY ENERGON

Mecz koszykówki się skończył i Bumblebee szedł korytarzem w stronę laboratorium Ratcheta, gdy w jego głowie znów rozległ się głos Megatrona. Bumblebee przystanął nagle, a jego oczy się zaszkliły.

– Jeśli mam wrócić do swego ciała, muszę najpierw przywrócić mu funkcjonalność. Jak udało mi się uniknąć śmierci w eksplozji Mostu Kosmicznego? Powiedz mi, zwiadowco, muszę się tego dowiedzieć! – zażądał przywódca Decepticonów.

Bumblebee zamarł w bezruchu, gdy Megatron przejął pełną kontrolę nad jego umysłem i przed jego oczami pojawiła się kolejna wizja. Tym razem zobaczył, jak Starscream wyciąga z piersi Megatrona świecący odłamek Mrocznego Energonu. To właśnie jego moc pozwoliła Megatronowi przetrwać wybuch. Potem zastępca lidera Decepticonów zabrał odłamek i Megatron zapadł w śpiączkę, a jego ciało poddano hibernacji.

– Oczywiście! Mroczny Energon! – uświadomił sobie Megatron. Już wiedział, co musi odnaleźć, by przywrócić moc swemu ciału. W tamtej chwili poprzysiągł też zemstę na Starscreamie.

– Puk puk? Jest tam kto? Nie? No cóż! – Na Nemesis, statku wojennym Decepticonów, Starscream przemawiał do nieruchomego ciała Megatrona. Spoczywało ono w laboratorium medycznym Decepticonów, podłączone do kabla podtrzymującego je przy życiu.

Starscreamowi dużą radość sprawiało dokuczanie swemu byłemu przywódcy, którego prowokował żartami o jedynej rzeczy, która mogła przywrócić go do życia – Mrocznym Energonie.

– Na tej planecie został tylko jeden kawałek! Ale on i tak nie może odbudować twego umysłu, tylko ciało – drwił Starscream. – A Decepticony potrzebują lidera, a nie efektownej dekoracji. Więc przekonam ich, że jestem spadkobiercą twego tronu, przy pomocy planu tak epickiego…

– Że nawet potężny Megatron by go nie wymyślił? – spytał głos za jego plecami. Przechwałki Starscreama przerwał Knockout, który pojawił się znikąd.

– Ehem. Tak, taki był pomysł, Knockout. – Starscream kaszlnął, początkowo zażenowany. – Tak właściwie, to od jak dawna tam stoisz? – warknął, poirytowany, że Con usłyszał jego rozmyślania.

– Och, wystarczająco długo. I dla ciebie to komandorze Knockout, niegdysiejszy i przyszły lordzie Starscreamie. – Knockout uśmiechnął się, wyobrażając sobie, gdzie mógłby znaleźć w tym planie miejsce dla siebie.

 

Wcześnie następnego dnia Raf stał na ulicy i czekał w porannym słońcu. W końcu, po długich oczekiwaniach, wyjął komórkę i wybrał numer Jacka.

– Hej, co jest, Raf? Lekcje już się zaczęły, wiesz? – syknął Jack do telefonu, zerkając szybko na nauczycielkę. Siedział w ławce, mając nadzieję, że kobieta nie zauważy, że szepcze do telefonu zamiast uważać na lekcji.

– Wybacz, Jack, ale Bumblebee nie podwiózł mnie rano do szkoły jak zwykle, a jego komunikator znów jest wyłączony! Masz jakiś pomysł, gdzie on może być? – spytał Raf.

Ale Jack też nie wiedział gdzie jest Bumblebee. Gdzie też Bot-zwiadowca mógł się podziewać?

ROZDZIAŁ TRZECI

HEUCK NIGOGHOSSIAN

Bumblebee był w laboratorium w bazie Autobotów i znowu słuchał rozlegającego się w jego głowie głosu Megatrona. Były przywódca Decepticonów usiłował przejąć kontrolę nad umysłem młodego Bota.

– Tak jest, zwiadowco. Spełniaj moją wolę! Zrób to! Zrób to! – krzyczał, a Bumblebee wyciągnął rękę i podniósł gadżet leżący na biurku Ratcheta. Zgniótł zaawansowane technicznie urządzenie w swoich ogromnych dłoniach.

– Bumblebee! To było mi potrzebne! – zawołał Ratchet, spiesząc z powrotem do laboratorium. Bot-lekarz, który uwielbiał naprawiać i odnawiać różne przedmioty, był przerażony widokiem tak bezmyślnego zniszczenia.

Dźwięk głosu Ratcheta wyrwał Bumblebee z zamyślenia i głos Megatrona ucichł. Bot-zwiadowca znowu był sobą. Popatrzył w dół, wstrząśnięty widokiem wygiętego i zepsutego przedmiotu w jego wielkiej dłoni. Przeprosił za pomocą przerywanych sygnałów i podał zgniecione urządzenie Botowi-lekarzowi.

– Co w ciebie wstąpiło? – spytał Ratchet,patrząc na niego ze zmartwieniem. Odkładając zmiażdżony gadżet na biurko, Ratchet zamierzał później sprawdzić, czy zdoła go ocalić, ale teraz skupiał się bardziej na Bumblebee. Ewidentnie coś było nie tak.

Bumblebee znów wydał z siebie przerywany sygnał i wzruszył ramionami, ale w głębi duszy wiedział, że nadszedł czas komuś o tym powiedzieć. Bot-zwiadowca opowiedział Ratchetowi o głosie w swojej głowie i o okropnych wizjach, które oglądał.

– Widzisz w swoim umyśle twarz Megatrona? On do ciebie mówi i kontroluje cię? – spytał Ratchet. Mądry Bot-lekarz nie wiedział jeszcze, co to oznacza, ale wszystko, co miało związek z Megatronem, zwiastowało coś złego…

*

Krótką chwilę później Ratchet zebrał wszystkie Autoboty i zaprzyjaźnionych z nimi ludzi w laboratorium. Patrzyli, jak światło w niebieskich oczach Bumblebee przygasa, a jego powieki szybko się zamykają. Odłączając Bota-zwiadowcę od zasilania, Ratchet próbował wyjaśnić reszcie, co się dzieje.

– Wygląda na to, że Bumblebee doświadczał wizji albo, jeśli wolicie, koszmarów na jawie. – Ratchet opisał im najlepiej, jak potrafił, to, co wcześniej powiedział mu Bumblebee.

– Ale przecież zbadałeś Bee i mówiłeś, że nic mu nie dolega! – krzyknął Raf, który martwił się o przyjaciela.

Fizycznie nic mu nie jest, ale wydaje się, że to, przez co przeszedł, wywiera tymczasowy wpływ na jego umysł – ciągnął Ratchet. – To wymuszone odcięcie od zasilania powinno dać mu czas, którego potrzebuje, by odpocząć i w pełni odzyskać siły.

Boty popatrzyły po sobie. Trzymały swe gigantyczne metalowe kciuki za swojego żółto-czarnego przyjaciela, który teraz stał bez ruchu na podwyższeniu w laboratorium medycznym. Miały nadzieję, że nie będzie musiał być odłączony od zasilania na długo – brakowałoby im wydawanych przez niego przerywanych dźwięków.

Wtem pełną napięcia ciszę panującą w laboratorium przerwał przenikliwy dźwięk dzwonka i włączył się ekran jednego z komputerów. Nagle przed zebranymi pojawiła się twarz agenta specjalnego Fowlera. Nie wyglądał na zadowolonego.

– Prime, widziałeś ostatnio jakieś Decepticony ubrane w spódniczki hula? – wykrzyknął.

– Nie, agencie Fowler – odrzekł Optimus, co najmniej zdezorientowany. – Czy mogę spytać dlaczego?

– Bo miałem nadzieję, że może wiesz coś o Conach, które włamały się do Obserwatorium Morskiego na Hawajach zeszłej nocy. To miejsce wyglądało, jakby uderzyła w nie cała armia kul stalowych!

– Ale po jakie licho Cony miałyby się włamywać do obserwatorium? – spytała Arcee. To był dość nietypowy cel dla Decepticonów…

– Czy mówi wam coś nazwa Heuck Nigoghossian, Boty? – spytał agent.

– Czy to nie jest teleskop kosmiczny? – odezwał się Raf.

– Dokładnie – potwierdził agent Fowler. – Od ostatniej nocy brakuje mu głównej soczewki – oznajmił potem.

– Trudno stwierdzić, jaki jest plan Starscreama, skoro nie wiadomo, dokąd zabrano soczewkę – rozumował Optimus.

– A więc dobrze się składa, że soczewka jest wyposażona w urządzenie namierzające – powiedział ponuro Fowler.

ROZDZIAŁ CZWARTY

ZIMNA MISJA

– Tylko nie Arktyka – jęknęła Arcee. – Kolejna szansa, by odmrozić sobie wszystkie części!

Drużyna Prime’a zebrała się dookoła ekranu. Wyświetlało się na nim czerwone światełko, które migało nad obszarem położonym na północy kuli ziemskiej.

Ratchet przybliżył widok jeszcze bardziej, żeby mogli lepiej przyjrzeć się interesującej ich okolicy. Zastanawiali się, co Starscream może robić w tak zimnym, odległym miejscu. Wszystko szybko stało się jasne.

– Ua! To klasa ND7. Największe niedostępne złoża Energonu, jakie istnieją. – Bulkhead gwizdnął, pokazując na sporą grupę pikseli, wyraźnie widoczną na ekranie.

– Będą niedostępne do momentu, kiedy Starscream nie przetopi sobie do nich drogi – przewidywał ponuro Optimus. Mądry przywódca Autobotów od razu dostrzegł niecny plan Starscreama.

– Przy pomocy ogromnej soczewki teleskopowej – dodała Arcee. Teraz wszystko miało sens.

– Ale stopienie tak wielkiego lodowca spowodowałoby podniesienie się poziomu wód i zniszczyło przybrzeżne miasta! – krzyknął agent Fowler, gdy nagle dotarło do niego, co by się stało, gdyby plan Starscreama się powiódł. – Musisz go powstrzymać, Prime!

*

Powietrze było zimne i rześkie, a niebo błękitne. Starscream stał na dachu statku Nemesis, który unosił się nad rozległą pokrywą lodową Arktyki. Popatrzył na biały śnieg dookoła i na zamarznięty grunt poniżej. Było w nim zamknięte pokaźne złoże Energonu, którego Starscream tak bardzo pragnął. Przybył do tego opuszczonego miejsca, by wydobyć Energon i nie zamierzał stamtąd odejść bez niego.

– A więc niech rozpocznie się panowanie lorda Starscreama – mruknął do siebie, radośnie pocierając swe metalowe dłonie jedną o drugą i wzniecając iskry. Był gotowy, by zabrać się do pracy.

Starscream dał znak Knockoutowi, który czekał cierpliwie kawałek za nim, by wcisnął guzik na pulpicie sterowniczym. Powoli z dachu statku wyłoniła się ogromna soczewka teleskopowa. Potem przechyliła się w dół i nakierowała dokładnie na zamarznięty teren pod nimi.

Gdy Knockout wcisnął kolejny przycisk na pulpicie, w dół pomknęła nagle silna wiązka pomarańczowego światła. Potężny strumień goraca przypalił śnieg i natychmiast zaczął topić gruby lód…

– A więc przelatuję prosto przez linię mety, wygrywając wyścig z dużym zapasem. Oczywiście, wszyscy chcą wiedzieć, jak to zrobiłem, więc mówię im, że znam kogoś, kto zna się na samochodach… – Raf był w laboratorium medycznym Autobotów i mówił do Bumblebee, który nie mu odpowiadał. Wciąż miał zamknięte oczy, a jego kończyny zwisały bezwładnie u jego boków. Ale Raf nie chciał zostawić zaprzyjaźnionego Bota, nawet na moment.

Ratchet przez chwilę słuchał fragmentów tej jednostronnej konwersacji, ale teraz odłożył gadżet, nad którym pracował, i podszedł do Rafa.

– Obawiam się, że on cię nie słyszy, gdy jest odłączony od zasilania, Rafaelu – powiedział łagodnie do chłopca. – W każdym razie, robi się późno. Może przeniosę cię przez Most z powrotem do rodziny, żebyś mógł się trochę przespać?

– Nie, dzięki, Ratchet. Obiecałem Bee, że z nim zostanę. On też jest moją rodziną, wiesz – odparł Raf, patrząc w górę na Bota-lekarza, który był od niego znacznie wyższy.

– Nie bądź śmieszny, Rafaelu! Nawet nie należycie do tego samego gatunku. – Ratchet uznał słowa chłopca za niedorzeczne.

– Chodzi ci o pokrewieństwo. To nie jest to samo. Patrz, pokażę ci – powiedział Raf, wyciągając z kieszeni komórkę. Wcisnął kilka przycisków i podniósł telefon do góry, by Ratchet mógł na niego spojrzeć. Na świecącym ekranie wyświetlało się zdjęcie jego rodziny, zebranej razem.

– To moja rodzina – powiedział chłopiec.

– Emm, bardzo sympatyczna – mruknął Ratchet, który nie bardzo wiedział, co powiedzieć.

– I bardzo duża – powiedział Raf. – Czasami krzyczę z całych sił, ale nikt mnie nie słyszy. Ale Bumblebee zawsze mnie słucha. A ja go rozumiem. Nie do końca wiem dlaczego, ale tak jest.

ROZDZIAŁ PIĄTY

BUMBLEBEE SIĘ BUDZI

Pozostałe Boty były daleko od swojej głównej kwatery i rozpoczęły wędrówkę przez zamarznięte tereny Arktyki. Ich ogromne stopy zostawiały głębokie ślady w grubej warstwie białego śniegu.

– Cóż, jest nieco inaczej niż podczas naszej ostatniej polarnej wyprawy. Klimat jest dużo łagodniejszy, zupełnie jak latem – powiedziała Arcee, zaskoczona.

– Tutaj cieplejsza temperatura wcale nie jest dobra – powiedział Optimus, wymieniając zmartwione spojrzenia zarówno z Arcee, jak i z Bulkheadem. Wszyscy wiedzieli, że ciepłe powietrze oznacza, iż Starscream zaczął już wprowadzać swój plan w życie i że muszą działać szybko, jeśli chcą zapobiec stopieniu się pokrywy lodowej.

Nagle przed nimi pojawił się ogromny promień pomarańczowego światła. Boty stanęły, patrząc poprzez śnieg i lód. Tak, jak myślały, promień był wysyłany ze statku wojennego Decepticonów i szybko przebijał się przez grubą warstwę lodu prosto do schowanych pod nią ogromnych zasobów Energonu.

– Rafaelu, idę do magazynu poszukać części potrzebnych do naprawy tego – powiedział Ratchet, trzymając w górze zepsuty gadżet, który Bumblebee zgniótł wcześniej tego samego dnia. – Wiesz, co to oznacza, prawda? – zapytał chłopca bardzo poważnym tonem.

– To znaczy, że mam niczego nie dotykać – odpowiedział automatycznie Raf, spoglądając na krótką chwilę znad laptopa, na którym zawzięcie pisał.

– Tylko czekaj, aż zobaczysz ten nowy laptop, który buduję, Bee! – powiedział Raf, dalej przemawiając do odłączonego od zasilania Bumblebee, po tym jak Ratchet zostawił ich samych w laboratorium.

Oczy Bota nagle otworzyły się i zaczęły świecić jasnoniebieskim blaskiem.

– Bee? – spytał Raf, zaskoczony.

Ale wyglądało na to, że Bumblebee go nie słyszy. Zamiast tego zrobił krok do przodu, schodząc z podwyższenia, na którym wcześniej cicho stał.

– Hej, Bee, czekaj! – krzyknął podekscytowany Raf, wstając szybko i pospiesznie podążając za przyjacielem przez laboratorium w stronę jednego z pulpitów sterowniczych.

Bumblebee był zajęty wpisywaniem do komputera jakichś współrzędnych. Później przestawił dźwignię, włączając Most Ziemny, i zaczął szybko iść w jego kierunku. Raf nie miał zielonego pojęcia, co się dzieje.

– Wracaj, Bee! Wracaj – krzyczał bezradnie chłopiec do wielkich metalowych pleców Bota-zwiadowcy. Ale było za późno. Bumblebee już znikał wewnątrz Mostu, a Raf nie miał pojęcia, dokąd się wybierał…

– Co ty zrobiłeś? – krzyknął Ratchet, przerażony, gdy wrócił do laboratorium i Bumblebee nie było, a Raf stał sam przed świecącym Mostem Ziemnym.

– Nic! Bumblebee po prostu nagle wstał i… – Raf próbował wyjaśnić Botowi-lekarzowi, co się właśnie stało, ale to było trudne, gdyż on sam właściwie tego nie wiedział.

– Ale on był odłączony od zasilania! Gdzie u licha on się wybiera? – zastanawiał się Ratchet, patrząc ze zdumieniem i niedowierzaniem na pusty już Most, który następnie wyłączył z ciężkim westchnieniem.

– Gdzie on jest? Gdzie? – pytał Megatron z wnętrza głowy Bumblebee. Bot-zwiadowca, znajdujący się teraz pod pełną kontrolą przywódcy Decepticonów, wyszedł z Mostu Ziemnego i stał w ziemskim kanionie. Jego powierzchnia była skalista i pokryta głębokimi kraterami. Od razu rozpoznał pole bitwy, gdzie niegdyś Optimus i Ratchet walczyli zaciekle z armią Terrorconów Megatrona.

W umyśle Bumblebee zaczęła się tworzyć mglista wizja; wirująca, niewyraźna i pogmatwana. Kiedy powoli się wyostrzyła, Bot zobaczył spory kawałek Mrocznego Energonu, który leżał, świecąc, w kraterze w twardej ziemi. Od razu wiedział, że przyszedł tu właśnie po to, by znaleźć ten fioletowy odłamek.

 

Bumblebee wykorzystał wizję, która przeprowadziła go między głazami i dookoła głębokich dziur, i dość szybko odnalazł właściwy krater. Następnie wydobył z niego ten sam fragment Mrocznego Energonu, który widział w swojej głowie. Podniósł go i popatrzył z podziwem na jaśniejący, fioletowy odłamek.

Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?