Rydzyk i przyjaciele. Wielkie żniwo

Tekst
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Rozdział VII
Jerzy Robert Nowak i jego przełomy

Do 2013 r. Jerzy Nowak stale gościł w mediach Tadeusza Rydzyka. Między innymi prowadził cykliczny program „Minął miesiąc” w TV Trwam. Wcześniej zasłynął publikacjami, których tytuły mówią same za siebie, jak np. artykuły z cyklu „Za co Żydzi muszą przeprosić Polaków” albo książka Kogo muszą przeprosić Żydzi98. Został też honorowym obywatelem miasta Jedwabne. To nagroda za zaprzeczanie świadectwom i dowodom, zgodnie z którymi polscy mieszkańcy Jedwabnego w 1941 r. wymordowali tamtejszych Żydów.

Skąd się wziął Jerzy Robert Nowak? Z Terespola. Urodził się tam w 1940 r., zatem na rok przed zdarzeniami z Jedwabnego, którym później zaprzeczał. W latach 50. uczył się w katolickiej szkole podstawowej z internatem prowadzonej przez zakon salezjanów w Rumi pod Trójmiastem. Do tej samej szkoły uczęszczał młody Antoni Macierewicz. Mowa o placówce wychowawczej bardzo szczególnego rodzaju. W 1953 r. doszło w niej do molestowania uczniów. W tym samym czasie trzech wychowanków zginęło z powodu niedostatecznego nadzoru (wymknęli się ze szkoły i poszli na pobliskie wzgórze pobawić się niewypałami)99. Wszystko to powinno było skłonić komunistyczne władze PRL do jak najszybszego zamknięcia zakładu. Tym bardziej że władze PRL nie lubiły szkół religijnych. Jednak salezjanie dali z siebie wszystko, żeby mimo to zachować szkołę, internat i uczniów. Aby osłonić się przed niechęcią władz, połączyli indoktrynację katolicką z indoktrynacją… komunistyczną. Pod tym drugim względem nieraz prześcigali w gorliwości samych komunistów. Na przykład uczniowie podczas nabożnych medytacji mieli się łączyć duchowo ze Związkiem Sowieckim i jego ludnością… Przypadek salezjanów z Rumi został dokładnie opisany i udokumentowany w książce Macierewicz. Jak to się stało.

W latach 60. Jerzy Robert Nowak współpracował z ówczesnym przyjacielem Macierewicza, Adamem Michnikiem, przy rozpowszechnianiu tzw. Listu 34. Była to petycja do władz, w której polscy intelektualiści protestowali przeciw polityce kulturalnej PRL.

Dziennikarz Cezary Łazarewicz podaje, że w czasach PRL Nowak publikował w tygodniku „Polityka” teksty o wymowie komunistycznej i antyklerykalnej. Miał się domagać następujących zmian na PRL-owskich uczelniach:

 zmniejszenia liczby godzin przeznaczonych na nauczanie historii Polski;

 zwiększenia liczby godzin przeznaczonych na nauczanie historii komunistycznego ruchu rewolucyjnego;

 uczenia o odpowiedzialności kleru katolickiego za zacofanie cywilizacyjne naszego kraju100.

W 1966 r. Jerzy Robert Nowak został zatrudniony w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych (PISM), gdzie pracował przez następne 26 lat. W latach 1972–1974 Nowak był sekretarzem ambasady PRL w Budapeszcie. Zatem musiał cieszyć się zaufaniem rządzących komunistyczną Polską. Dziś jednak twierdzi, że sprawiał im kłopoty i blokowano jego karierę, ponieważ nie chciał wstąpić do PZPR.

Pobyt w Budapeszcie zapewne przyczynił się do sympatii, jaką Jerzy Robert Nowak okazywał później tamtejszemu reżimowi. W publikacji Nowaka pt. Polityka kulturalna WSPR (Węgierskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej – węgierski odpowiednik PZPR) w latach 1968–1977 wydanej w 1978 r. przez PISM czytamy: „Dynamiczny i wielostronny rozwój życia kulturalnego Węgierskiej Republiki Ludowej w ostatnich dwóch dziesięcioleciach w poważnej mierze ułatwił wytrącenie propagandowego oręża (…) działaczom i propagandystom zachodnim (…), którzy (…) usiłowali eksponować węgierskich opozycyjnych pisarzy”. W latach 80. na łamach „Polityki” Jerzy Robert Nowak wychwalał węgierskiego komunistycznego przywódcę Jánosa Kádára. Gdy komunizm upadł, Nowak przeniósł się z „Polityki” do katolickiego czasopisma „Ład”.

Upadek komunizmu przetrwała natomiast osobliwa, wręcz kuriozalna niechęć Jerzego Roberta Nowaka do wybitnego pisarza węgierskiego Györgya Spiró. Nowak przez lata robił wszystko, aby zablokować publikacje tłumaczeń Spiró w Polsce. W swoich publikacjach oskarżał go o antypolonizm101. Dzisiaj na swojej stronie internetowej Nowak określa Györgya Spiró jako „wpływowego pisarza żydowskiego”, przedstawiciela „żydowskich środowisk komunistycznych i kosmopolitycznych”, autora „jadowicie antypolskiej” powieści Iksowie102. Czytałem tę książkę, która stanowi hołd dla twórcy polskiego teatru Wojciecha Bogusławskiego, działającego na przełomie XVIII i XIX wieku. Nie zauważyłem w niej nic antypolskiego.

W Instytucie Pamięci Narodowej znajduje się teczka dostępna pod sygnaturą IPN BU 001043/1742. Czytamy w niej, że w latach 70. Jerzy Robert Nowak był tzw. kontaktem operacyjnym, czyli nieformalnym informatorem komunistycznej Służby Bezpieczeństwa. Nowak temu zaprzecza. Argumentuje, że nie można znaleźć jego podpisu na żadnym z dokumentów zawartych w teczce. Jednak ten argument można łatwo podważyć. Funkcjonariusz SB, który współdziałał z kontaktem operacyjnym, nie musiał od takiej osoby pobierać pisemnego i podpisanego zobowiązania do współpracy. Taki obowiązek istniał tylko w przypadku tajnych współpracowników („TW”), których współpraca z SB była w pełni sformalizowana.

Co ciekawe, w 2007 r. PiS-owska propagandzistka Dorota Kania (do niedawna kojarzona z Macierewiczem, dziś menedżerka koncernu Polska Press przejętego przez PiS) zdemaskowała Jerzego Roberta Nowaka. Mianowicie opublikowała w tygodniku „Wprost” artykuł pod odważnym tytułem Agent u Rydzyka. W tekście znajdujemy wyżej wymienione informacje na temat współpracy Nowaka z SB103. Jak wiadomo, Antoni Macierewicz w tamtym okresie przedstawiał się jako wróg i tropiciel esbeckich agentów. Zatem po publikacji Kani powinien był odciąć się od Jerzego Roberta Nowaka i zażądać tego samego od Tadeusza Rydzyka. A gdyby ksiądz Rydzyk nie zechciał tego zrobić, Macierewicz powinien był zerwać kontakty z Rydzykiem i jego mediami. Tak się jednak nie stało. Po 2007 r. zarówno Macierewicz, jak i Nowak występowali w Radiu Maryja.

Upublicznienie treści esbeckiej teczki najwyraźniej nie zdeprymowało Jerzego Roberta Nowaka. W następnych latach wciąż prowadził intensywną działalność jako „patriotyczny” ekspert i aktywista. W 2008 r. Nowak objechał Polskę z wykładami, w których zaprzeczał ustaleniom na temat mordu w Jedwabnem. W tym samym roku też założył partię polityczną Ruch Przełomu Narodowego (RPN).

A jak na ujawnienie teczki Jerzego Roberta Nowaka zareagował ksiądz Tadeusz Rydzyk? Wygląda na to, że jemu też nie przeszkadzały dokumenty wskazujące na agenturalną przeszłość radiomaryjnego komentatora, albowiem Rydzyk zrezygnował ze stałej audycji Nowaka dopiero w roku 2013.

Dlaczego w ogóle to zrobił? Nie wiadomo. Dwa lata później, we wrześniu 2015 r., Jerzy Robert Nowak został o to zapytany przez swoich wielbicieli podczas spotkania w jednej z łódzkich księgarni. Odpowiedział tak:

„Proszę pytać ojca dyrektora, to jego była decyzja. Nie wyjaśnił mi nigdy, dlaczego przerwał sam moje audycje. Dlatego ja nie będę więcej się zgłaszał. Pytałem, były bardzo różne odpowiedzi. Były i takie, że jestem chory. No nie jestem chory, jak państwo widzą”104.

„Były i takie, że jestem chory” – co mogą znaczyć te słowa? Czyżby polityczni sojusznicy Tadeusza Rydzyka poprosili księdza o uciszenie kompromitującego szaleńca i antysemity? Być może. Wiemy jednak, że antysemityzm w mediach Rydzyka szalał bez większych przeszkód aż do roku 2016. Gdyby ksiądz Rydzyk w 2013 r. wyrzucił Nowaka za antysemityzm, to powinien był też wyrzucić np. Michalkiewicza – a tak się nie stało.

Według niektórych komentatorów ksiądz Rydzyk faktycznie uciszył Nowaka z przyczyn politycznych, jednak nie chodziło o antysemityzm, tylko o kwestie bardziej zawikłane.

Jak wtedy wyglądała działalność Jerzego Roberta Nowaka w świecie polityki?

Otóż założona przez niego partia Ruch Przełomu Narodowego w 2011 r. połączyła się z Prawicą Rzeczypospolitej znanego ultrakatolickiego i antykobiecego polityka Marka Jurka. Jednak sam Nowak nie wstąpił wtedy do Prawicy Rzeczypospolitej, ale zrobił to jego zastępca w RPN, Krzysztof Kawęcki105.

W lutym 2014 r. na facebookowym profilu Monitoring Radia Maryja opublikowano wpis, w którym wiązano niełaskę Nowaka u Rydzyka z tymi przetasowaniami.

Cytuję: „Jerzy Robert Nowak utonął w Radiu Maryja – stracił swoją stałą comiesięczną audycję. Może to być związane z próbami ożywienia TV Trwam, w której również się ta audycja pojawiała, a była chyba zbyt nudna, nawet jak na radiomaryjno-trwamowe standardy. Być może zniknięcie Nowaka jest związane również z rozgrywkami partyjnymi. Ten były przewodniczący znanego chyba tylko z Radia Maryja Ruchu Przełomu Narodowego podobno ma być kandydatem Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry do Parlamentu Europejskiego. RPN zniknął po połączeniu z Prawicą Rzeczypospolitej Marka Jurka, wiceprezes RPN Krzysztof Kawęcki robi karierę w PR [Prawicy Rzeczypospolitej], jest wiceprezesem. Pojawia się również w Radiu Maryja”106. Czyżby Rydzyk miał ukarać Nowaka za to, że poszedł z Ziobrą, a nie z Jurkiem? Brzmi to mało prawdopodobnie ze względu na znaną sympatię Tadeusza Rydzyka dla Zbigniewa Ziobry. Liczni obserwatorzy sceny politycznej domyślali się i wciąż domyślają, że Rydzyk żywi nadzieje na przyszłość związane z Ziobrą. Zbigniew Ziobro nieraz powracał na antenę Radia Maryja jako pupil „ojca dyrektora”. Dlaczego? Być może dlatego, że fundamentem zwalczanej przez Rydzyka cywilizacji Zachodu jest szacunek dla prawa i praworządności. A Ziobro jako prawicowy „ekspert od sprawiedliwości” robił i robi wszystko, żeby podważyć ten szacunek w duszach Polek i Polaków. Obecne relacje Zbigniewa Ziobry z Tadeuszem Rydzykiem dodatkowo może ocieplać to, że minister sprawiedliwości pozwala sobie na jednoznacznie antyeuropejskie prowokacje. Ale i w 2014 r. Ziobrze niewiele pod tym względem brakowało. Atakował wówczas „brukselską biurokrację” i rzekome zakusy UE na „tradycyjną rodzinę”. Potępiał też unijną walkę z globalnym ociepleniem, które nazywał „klimatycznym kłamstwem”. Popierał energetykę węglową, która może zniszczyć naszą planetę, za to niezwykle pomaga rosyjskim eksporterom węgla107. Nic więc dziwnego, że w pierwszych miesiącach 2014 r. Tadeusz Rydzyk wręcz ostentacyjnie wspierał Ziobrę i Solidarną Polskę, która konkurowała wówczas z partią Jarosława Kaczyńskiego. W przeciwieństwie do wspomnianego wyżej Marka Jurka, który kandydował z listy wyborczej PiS108.

 

Kolejnym elementem zagadki jest to, że Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry też zrezygnowała z Jerzego Roberta Nowaka. W kwietniu 2014 r. główny propagandzista tej partii, Jacek Kurski, publicznie zgodził się z porównaniem Nowaka do działaczy Ku Klux Klanu. Zdarzyło się to na antenie stacji radiowej TOK FM, gdy Kurski rozmawiał z publicystą Janem Wróblem o listach wyborczych Solidarnej Polski.

A zabiegaliście o Jerzego Roberta Nowaka? – zapytał Wróbel.

– Była dyskusja na ten temat. Jest pewien odłam wyborców, dla których jest to postać ważna. Ale ostatecznie taka decyzja nie zapadła – odpowiedział Kurski.

Wróbel znów go pociągnął za język:

W niektórych południowych stanach USA jest poparcie dla Ku Klux Klanu, a jednak republikanie starają się nie wpuszczać na listy tak barwnych kandydatów.

– Tak samo zrobiła Solidarna Polska – spuentował Kurski109.

Może więc to nie Tadeusz Rydzyk ukarał Jerzego Roberta Nowaka za zbliżenie ze Zbigniewem Ziobrą, tylko było odwrotnie? Może to ziobryści po zapoznaniu się z Nowakiem stwierdzili, że nie chcą go mieć u siebie ani nawet w Radiu Maryja? Może uznali, że antysemityzm Nowaka kompromituje każdego, kto się z nim zada, więc trzeba odciąć od niego nie tylko Solidarną Polskę, ale też zaprzyjaźnioną rozgłośnię?

Trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź. Tym bardziej że mówimy o gęstej plątaninie, wręcz wężowisku politycznych intryg. Ówczesne relacje księdza Rydzyka ze Zbigniewem Ziobrą były ciepłe, ale nieproste. Rydzyk to nie tylko ideologiczno-geopolityczny strateg, ale również polityczny taktyk. Jak dziś, tak i wtedy musiał się liczyć ze swoim głównym polskim sojusznikiem, Jarosławem Kaczyńskim. Promował Ziobrę nie tylko po to, żeby wylansować swego ideologicznego pupila. Przede wszystkim po to, żeby postraszyć Kaczyńskiego, że rośnie mu konkurencja. Miało to zmusić Jarosława Kaczyńskiego do jak najbliższej współpracy z Radiem Maryja110. Między innymi do tego, żeby Kaczyński na swoich listach wyborczych znalazł więcej miejsc dla działaczy ultrakatolickich – na przykład takich jak Marek Jurek.

Albowiem w pierwszej połowie 2014 r., gdy Nowak tonął w otchłani niełaski Rydzyka, a Ziobro grzał się w promieniach jego łaski, kilka promyków rozświetliło również aureolę Marka Jurka. Rydzykowe media obszernie informowały, że Jurek otrzymał „Nagrodę im. Sługi Bożego Jerzego Ciesielskiego”. Portal RadioMaryja.pl zamieścił nie jeden materiał na ten temat, ale co najmniej trzy111.

A TV Trwam zaprosiła Marka Jurka do studia w przeddzień wyborów europejskich. Mimo że – podkreślmy – Jurek reprezentował PiS, a nie Solidarną Polskę112.

Potwierdzałoby to przypuszczenie, że ówczesne poparcie księdza Rydzyka dla Zbigniewa Ziobry stanowiło nie tylko element strategicznej ofensywy antyzachodniej, ideologicznej i długoplanowej (w niej Ziobro był i nadal jest ważny dla Rydzyka). Mogło również stanowić część taktycznej rozgrywki z Jarosławem Kaczyńskim, w której najważniejszy był Kaczyński, a Ziobro z Jurkiem odgrywali rolę kija i marchewki.

Nic więc dziwnego, że wsparcie Tadeusza Rydzyka dla Zbigniewa Ziobry osłabło w maju 2014 r. Solidarna Polska zdobyła wtedy niecałe 4 proc. głosów w wyborach europejskich. Radykalny Zbigniew Ziobro mógł nadal budzić ciepłe uczucia w Rydzyku – ale z tak znikomą popularnością taktyczna użyteczność Ziobry jako straszaka na Kaczyńskiego ogromnie osłabła. Dla Zbigniewa Ziobry była to katastrofa. Nie pomogła sympatia Tadeusza Rydzyka. Nie pomógł wizerunek Ziobry jako pogromcy przestępców. Nie pomógł bokser-celebryta Tomasz Adamek na liście wyborczej. Nie pomogła znacząca obecność Solidarnej Polski w mediach (10 proc. czasu antenowego w audycjach publicystycznych telewizji publicznej, 8 proc. czasu antenowego w audycjach publicystycznych telewizji prywatnych, łącznie niemal 300 minut)113. Ziobro przyjął porażkę do wiadomości i w lipcu 2014 r. razem ze swoją partią podpisał porozumienie o współpracy z PiS.

W tym wirze intryg Jerzy Robert Nowak mógł faktycznie „utonąć” – i to nawet na rok przed wyborami. Być może źle zrozumiał intencje księdza Rydzyka i pobiegł do Ziobry, podczas gdy ksiądz wolał mieć Nowaka gdzie indziej. Przecież można np. przypuścić, że Rydzyk zamierzał Nowaka razem z całą jego partyjką zainstalować w obozie Marka Jurka jako swego „nieformalnego informatora” i narzędzie wpływu… Inni politycy oceniają Jurka jako działacza niełatwego do kontrolowania. Zatem nietrudno sobie wyobrazić, że Tadeusz Rydzyk chciał mieć przy Marku Jurku wiernych i czujnych obserwatorów.

A może nie poszło o to, że Jerzy Robert Nowak chciał do Ziobry, tylko o to, że chciał do Ziobry ze zbyt wielkim entuzjazmem? Czyżby Nowak złamał pierwsze przykazanie księdza Rydzyka: „Nie będziesz miał innych bożków przede mną?”.

Wiele bowiem wskazuje na to, że Jerzy Robert Nowak naprawdę mocno uwierzył w Zbigniewa Ziobrę i jego Solidarną Polskę. W tej kwestii wykazał się ofiarnością i samozaparciem. Ziobro odmówił mu miejsca na liście wyborczej, główny propagandzista partii porównał go do rasistowskich morderców… A mimo to Nowak w następnych latach wciąż zachwycał się Ziobrą.

W sierpniu 2016 r. Jerzy Robert Nowak na swoim blogu pisał tak: „Szeryf Ziobro ich załatwi. Zawsze wyjątkowo mocno ceniłem ministra Zbigniewa Ziobro i dlatego ogromnie cieszę się z tego, że właśnie on daje najlepszy przykład konsekwencji w rozprawianiu się z patologiami tak chorego dotąd wymiaru sprawiedliwości. Przypomnę tu, że przez kilka lat ciągle apelowałem w Radiu Maryja o pogodzenie się z ziobrystami i występowałem na rzecz unikania epitetów we wzajemnych polemikach, aby nie utrudniło to ostatecznego tak niezbędnego dogadania się przedwyborczego. Zdaję sobie sprawę, że moje wypowiedzi w Radiu Maryja na powyższy temat bardzo nie podobały się niektórym egoistycznym PiS-owcom. Na szczęście (…) Ziobro doskonale spełnia swą rolę jako minister PiS-owskiego rządu. Cieszę się, że jest to coraz bardziej doceniane w mediach”114.

Przyjrzyjmy się teraz zastępcy Jerzego Roberta Nowaka, mianowicie Krzysztofowi Kawęckiemu, wiceprzewodniczącemu Ruchu Przełomu Narodowego. Autorzy facebookowego profilu Monitoring Radia Maryja nie mylili się, twierdząc, że pan Kawęcki często gości w mediach księdza Rydzyka. Wyszukiwarka portalu RadioMaryja.pl w dniu 12 maja 2021 r. podawała, że nazwiska Krzysztofa Kawęckiego pojawia się w 503 publikacjach portalu115.

Nazwisko Krzysztofa Kawęckiego odnajdujemy również na portalu Prawy.pl116.

Można tam poczytać, jak Kawęcki atakuje wartości europejskie i zachodnie, które nazywa „tolerancjonizmem”117. Można też posłuchać, jak opowiada o zbrodniach Ukraińców z czasów drugiej wojny światowej (nagranie powstało w 2016 r., zatem po napaści Putina na Ukrainę)118. Można też przeczytać, jak książkę Kawęckiego o polskim ruchu narodowym zachwala Marian Szołucha – ekspert znanej już nam prokremlowskiej organizacji Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych (ECAG). Tej samej, którą założył Mateusz Piskorski, oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosji119. Czym jest portal Prawy.pl, który promuje Kawęckiego, zastępcę Rydzykowego antysemity Nowaka?

Medium to znane jest z upowszechniania antyukraińskiej propagandy kremlowskiej. W 2014 r. portal Prawy.pl podał fałszywą wiadomość o tym, jakoby żołnierze ukraińscy zamordowali i zgwałcili 286 kobiet w Donbasie. Podał też źródło newsa. Była nim putinowska agencja propagandowa RIA Nowosti120.

Komentując to oszczerstwo, bloger Mariusz Cysewski napisał, że portal Prawy.pl jest związany z Jerzym Robertem Nowakiem, Krzysztofem Kawęckim i ich partią Ruch Przełomu Narodowego. Jako dodatkowego łącznika między Nowakiem i jego partią bloger wskazał niejakiego Stefana Stępkowskiego:

 sekretarza zarządu Ruchu Przełomu Narodowego;

 zarazem członka rady Fundacji S.O.S. Obrony Poczętego Życia, która wydawała portal Prawy.pl121. Informacje blogera znajdują potwierdzenie w mediach, jak również w Krajowym Rejestrze Sądowym. Czytamy w nim, że prezesem zarządu Ruchu Przełomu Narodowego jest Jerzy Robert Nowak, wiceprezesem – Krzysztof Kawęcki, a sekretarzem zarządu – Stefan Władysław Stępkowski.

Co więcej, Stefan Stępkowski prowadził działalność biznesową pod tym samym adresem (Warszawa, ul. Ząbkowska 38A), pod którym Jerzy Robert Nowak zarejestrował swój Ruch Przełomu Narodowego. Mieściła się tam oficjalna siedziba firmy Stępkowskiego o nazwie Multistrada. W tym miejscu działała też inna z jego firm, Instytut Praski. Wbrew temu, co sugeruje ta ostatnia nazwa, nie jest to fundacja ani stowarzyszenie, tylko spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Stefan Stępkowski zarejestrował ją oficjalnie gdzie indziej, ale firma podaje w internecie Ząbkowską 38A jako miejsce prowadzenia działalności. To jednopiętrowy budynek na warszawskiej Szmulowiznie, pozostałość przedwojennej kamienicy wyburzonej w latach 60.122

Stępkowski figuruje też w radzie Fundacji S.O.S. Obrony Poczętego Życia123, wspomnianej wcześniej przez blogera Cysewskiego. Katolicki tygodnik „Niedziela” mówi o niej to samo co Cysewski. Podaje, że to Fundacja S.O.S. Obrony Poczętego Życia wydaje portal Prawy.pl124. Kto zaś kieruje portalem? Ksiądz Ryszard Halwa, kolega Stępkowskiego z Fundacji S.O.S. Obrony Poczętego Życia125.

Tak się składa, że Stefan Stępkowski zasiada również w radzie fundacji Terra Humana, i to nieprzerwanie od 19 lat126. Fundacja Terra Humana po napaści Putina na Ukrainę promowała w tym kraju decentralizację władzy. Również we wschodnich regionach narażonych na oderwanie od reszty kraju127. Decentralizacja bardzo często przynosi pożytki i przyczynia się do pomyślności kraju – jednak nie zawsze. W warunkach wojennych stanowi ryzyko. Szczególnie, gdy dotyczy regionów w bezpośredniej bliskości wroga.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?