Rydzyk i przyjaciele. Wielkie żniwo

Tekst
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Minęło osiem lat, a Tadeusz Rydzyk i jego ludzie nijak nie powściągnęli swej homofobicznej propagandy. Raczej stało się odwrotnie. Być może ksiądz Rydzyk postanowił zrównoważyć złagodzenie tonu wobec Żydów i dlatego zaostrzył napaści na gejów, lesbijki i feministki, czyli „gender uderzający w małżeństwo”.

Spójrzmy na jedną z Rydzykowych imprez, do której doszło we wrześniu 2020 r. To nie był wesoły miesiąc. Pandemia koronawirusa masowo zabijała ludzi i niosła nędzę całym narodom. Organizacja Narodów Zjednoczonych właśnie ostrzegła przed zbliżającą się klęską głodu, która miała nawiedzić Afrykę. W tym samym momencie Tadeusz Rydzyk zorganizował… piknik dla wiernych. Zapraszając ich na imprezę, drwił z pandemii i wymogów sanitarnych niezbędnych do jej powstrzymania. „Wierzymy bardziej w wirusa czy w Chrystusa?”60 – pytał.

Piknik wiernych podczas zarazy to niezwykła okazja do przemówień. I godne tej okazji, niezwykłe przemówienie wygłosił jeden z ulubionych hierarchów Rydzyka. Mianowicie biskup senior diecezji świdnickiej, Ignacy Dec, który odniósł się do pandemii i klęski głodu. Nie, nie po to, by ogłosić, że sprzeda bogactwa swojej kurii i kupi za to jedzenie dla dzieci w Afryce. Zamiast tego oświadczył, że jest coś gorszego niż głód, epidemia, a nawet zagłada planety: „Wnikliwi obserwatorzy życia społecznego są zdania, że aktualnie największym zagrożeniem ludzkości nie są choroby zakaźne i głód ani nawet katastrofy ekologiczne, ale właśnie ideologia gender, która (…) uderza wprost w małżeństwo i w rodzinę, sprowadzając ludzi do poziomu zwyrodniałych istot niezdolnych do przekazywania dalej życia”61.

Rozdział V
Szczepionki, Smoleńsk i futerka

Piknik podczas zarazy nie stanowił odosobnionego przypadku, jeśli chodzi o podejście księdza Rydzyka do kwestii epidemiologicznych. Rydzyk już wcześniej bagatelizował śmiertelnie groźne choroby i występował razem z osobami, które robiły to samo.

W 2017 r. publicznie wsparł liderów polskiego ruchu antyszczepionkowego. Autorzy Imperatora dokładnie opisali ten incydent i jego kontekst. Poniżej zamieszczam obszerny cytat z książki:

„Odwrót od racjonalizmu – nieco zaskakujący efekt przesunięcia się Polski na prawo – skutkuje coraz większą ilością niezaszczepionych dzieci. Sam ruch antyszczepionkowy jest stary jak te zabiegi. Za przełom uznaje się artykuł brytyjskiego lekarza Andrew Wakefielda, który ogłosił, że niektóre szczepionki mają związek z autyzmem. Artykuł był naukowym oszustwem, a Wakefield stracił prawo wykonywania zawodu, lecz ziarno wątpliwości zostało zasiane. Reszty dokonali Rosjanie – ich farmy trolli co najmniej od 2014 roku propagują wśród społeczeństw Europy przekonanie, że szczepienia to zło (…). W Polsce na skutek odmowy rodziców nie zaszczepiono 3437 dzieci w 2010 roku i ponad 20 tysięcy w 2016. Od początku lutego 2016 w Sejmie działa Parlamentarny Zespół do spraw Bezpieczeństwa Programu Szczepień Ochronnych Dzieci i Dorosłych – ta długa nazwa kryje po prostu antyszczepionkowców. Do zespołu należą głównie posłowie Kukiz’15. Zespół współpracuje z wrogim wobec szczepień stowarzyszeniem STOP NOP.

18 lutego 2017 Justyna Socha i Włodzimierz Pawelec ze STOP NOP są gośćmi «Rozmów niedokończonych». Tytuł audycji: «Szczepienia – przymus a prawo wyboru» (…). Socha mówi słuchaczom, że ma czwórkę dzieci, jedno było szczepione do piątego roku życia i poważnie zachorowało. Trojga kolejnych dzieci już nie zaszczepiła i świetnie dają sobie radę z infekcjami, wręcz tryskają zdrowiem. Kobieta opowiada dalej o rodzicach ze STOP NOP, którzy relacjonowali jej przypadki ciężkich powikłań po szczepieniach. Dzieci przestają chodzić, mówić, duszą się, mają drgawki (…).

Pawelec dodaje, że wielu rodziców chce wyjechać z Polski, żeby uniknąć szczepienia swoich dzieci (…), w Polsce nikt jego przekonań nie szanuje, za nieszczepienie karze się ludzi grzywnami, a dzieci antyszczepionkowców nie są przyjmowane do przedszkoli.

Telefonuje Tadeusz Rydzyk: – Słucham tego programu i jestem zaszokowany, że jest jakaś zmowa, jakaś cenzura… Zawsze musi być dialog, komunikowanie i musi zwyciężać dobro. Musi być siła argumentów, a nie argument siły. A tu widzę, że jest argument siły, tak się traktuje rodziców, dzieci, człowieka, i to jeszcze najmniejszego, najbardziej bezbronnego. To jest coś tragicznego. Dziękuję bardzo za zaproszenie gości i gościom za to, że przyjechali i pobudzają nasze umysły, nasze sumienia. I gratuluję, że państwo się organizujecie dla dobra. (…) Sądzę, że to są też naciski przemysłu farmaceutycznego. Manipulacji jest dużo. Nawet człowiek światły może się pogubić. (…) Ja sobie nie wyobrażam, że można przymuszać rodziców. To jest totalitaryzm. Rodzice są przecież pierwszymi wychowawcami! Dziękuję serdecznie, szczęść Boże i nie dajcie się! Gratuluję lekarzom, którzy mówią prawdę. To jest prawdziwy katolik i prawdziwy uczeń Chrystusa!”.

Głuchowski i Hołub mają rację, gdy piszą, że ruch antyszczepionkowy na Zachodzie jest wspierany przez putinowską Rosję. Kreml chce, żeby społeczeństwa zachodnie osłabły. Nie tylko za sprawą chorób. Opracowania naukowe i dziennikarskie podają dowody na to, że Władimir Putin chce odebrać Zachodowi jego największą siłę. Chodzi o zaufanie do nauki i zdolność prowadzenia racjonalnej debaty62.

W Polsce podobny cel miało szerzenie pseudonaukowych, antyeksperckich teorii spiskowych dotyczących katastrofy polskiego samolotu prezydenckiego w Smoleńsku z 2010 r. Większość z tych teorii miała także charakter pozornie antyrosyjski. O rzekomy zamach mający spowodować katastrofę zazwyczaj oskarżano Putina (aczkolwiek ultraprawicowy polityk Grzegorz Braun, którego działalność Radio Maryja nieraz nagłaśniało63, sugerował w książce System, jakoby w zamachu uczestniczyli… Amerykanie64). Jednak – jak wspominałem wcześniej – również antyrosyjskie spiskowe teorie smoleńskie były szerzone przez Kreml. Rosjanie używali w tym celu nie tylko mediów społecznościowych, ale też polskich portali internetowych (np. lokalnej strony eOstrołęka.pl). Wykorzystywali także ultraprawicowych działaczy prokremlowskich, którzy w kwietniu 2010 r. nagle odkryli w sobie antyrosyjską wenę. Wszystko to dokładnie udokumentował Grzegorz Rzeczkowski, autor wspomnianej już książki Katastrofa posmoleńska.

Na pierwszy rzut oka może to wyglądać osobliwie. Po co Kreml miałby sam się oczerniać? Odpowiedź przedstawiłem w poprzednim rozdziale. Jednak dla wszystkich, którzy wciąż mają wątpliwości, spróbuję ją teraz rozszerzyć.

Spiskowe teorie smoleńskie (również te najbardziej rozpowszechnione, antyrosyjskie) przyniosły Putinowi niemal same korzyści. Osłabiły polskie społeczeństwo i jego zdolność do obrony przed Rosją, gdyż:

 podzieliły polskie społeczeństwo na dwa wrogie plemiona;

 skrajnie utrudniły racjonalną debatę polityczną (taka debata nie jest możliwa, gdy po jednej stronie „szaleńcy wierzą w obłąkańcze teorie”, a po drugiej „mordercy przykładają rękę” lub „lemingi odwracają oczy od zbrodni”);

 zasiały wśród Polaków nieufność wobec instytucji państwowych i naukowych, które opierając się na faktach, mówią, że zamachu nie było;

 zasiały wśród Polaków nieufność wobec zachodnich sojuszników, którzy nie chcieli oskarżać Rosji o mord polityczny (sojusznicy nie mogli tego zrobić ze względu na brak dowodów takiego mordu, ale wyznawcy smoleńskiego spisku nie myśleli racjonalnie, tylko ulegali emocjom);

 wzbudziły strach przed Rosją, połączony z poczuciem bezsilności wobec rzekomo bezkarnego mocarstwa;

 wzbudziły gniew, który jak każda silna emocja, utrudnia prowadzenie skutecznej (zatem twardej, ale racjonalnej) polityki powstrzymywania Rosji;

 nadały Polakom wizerunek oszalałych rusofobów i tropicieli spisków (ten wizerunek sprawił, że inne, bardziej racjonalne ostrzeżenia przed Rosją, które kierowaliśmy do społeczeństw Zachodu, bywały ignorowane).

Zatem w przypadku antyrosyjskich teorii smoleńskich istotne jest zrozumienie, że ich skutki są ważniejsze niż treść. Treść jest antyrosyjska, ale skutki – korzystne dla Kremla. Niestety, takie zrozumienie wymaga odrobiny wysiłku. Nie wszyscy są na to gotowi. Zwolennicy PiS, z którymi dyskutuję, zwykle próbują zaprzeczać prokremlowskiej działalności tej partii, wołając: „PiS jest antykremlowski, bo Smoleńsk!”. Jednak to zaprzeczanie samo sobie przeczy, skoro kult katastrofy smoleńskiej i smoleńskie teorie spiskowe są korzystne dla Moskwy.

Rzecz jasna, media księdza Rydzyka lansowały te teorie i podsycały histerię wokół katastrofy. Ich głównym sojusznikiem w tej kwestii był oczywiście Antoni Macierewicz, którego prokremlowska działalność i kremlowskie powiązania zostały udokumentowane w wymienionej już książce Macierewicz i jego tajemnice.

Na koniec tego rozdziału warto wspomnieć o ideologiczno-lobbingowej kampanii mediów Rydzyka w obronie przemysłu futrzarskiego. W 2020 r. prezes PiS Jarosław Kaczyński spróbował (zresztą nie po raz pierwszy) pomóc zwierzętom futerkowym, które w Polsce nieraz muszą spędzić całe życie w ciasnej klatce. Uznał, że czas już przegłosować w Sejmie ustawę łagodzącą ich cierpienia (nazwano ją „Piątką dla zwierząt”). Wtedy Tadeusz Rydzyk otwarcie wystąpił przeciw władcy Polski i swemu sojusznikowi. Media Rydzyka zapewniały, że „polskie standardy hodowli zwierząt na futra są najwyższe na całym świecie”. Bezkrytycznie powtarzały deklarację tej treści, którą na antenie TV Trwam złożył Marek Miśko, dyrektor generalny Związku Polski Przemysł Futrzarski65. Telewizja Rydzyka straszyła też, że inicjatywa Kaczyńskiego wyśle na bruk „około 60 tys. osób”66. 26 września 2020 r. media Rydzyka poszły jeszcze dalej. Mianowicie ogłosiły, że zakaz dręczenia zwierząt futerkowych „zniszczy polskie rolnictwo”. Kto miałby stać za planem zniszczenia polskiego rolnictwa? Oczywiście źli ludzie z Zachodu, w tym przypadku Niemcy. „Na uchwaleniu nowelizacji ustawy o «ochronie zwierząt» zyskają nie tylko lewicowi aktywiści pseudoekologiczni, ale i niemieckie firmy” – wołała TV Trwam i pisał portal RadioMaryja.pl67. A jak do polskich futer, zwierząt futerkowych i ich oprawców odnoszą się ludzie ze Wschodu?

 

W mediach księdza Rydzyka obok innych futrzarzy występował Szczepan Wójcik, prezes zarządu Związku Polski Przemysł Futrzarski oraz związanej z nim organizacji Instytut Gospodarki Rolnej68.

Prezes Wójcik w swoich wypowiedziach łączy różne wątki miłe uchu i sercu księdza Rydzyka. O niszczenie polskiego rolnictwa oskarża Niemców, ale też „wielki konglomerat, na który składają się grupy LGBT, zwolennicy aborcji, neomarksiści, tak zwani ekolodzy”. W związku z działaniami tego konglomeratu „hodowla zwierząt byłaby sztucznie wypierana przez weganizm, religia przestałaby istnieć”69.

Tak się składa, że Szczepan Wójcik oprócz księdza Rydzyka ma również innych promotorów. W 2014 r., gdy Putin groził Ukrainie i szykował się do napaści na ten kraj, Szczepan Wójcik występował w kremlowskim radiu Wiesti FM. Opowiadał Rosjanom o sile i rzekomej pożyteczności polskiej branży futrzarskiej. Kremlowskie radio robiło mu reklamę:

 zachwalając polskie futrzarstwo jako potęgę eksportową;

 ubolewając nad tym, że Polacy odstępują od swej prastarej tradycji chodzenia w futrach70.

Rozdział VI
Stanisław Michalkiewicz i moskiewscy weterani

Omówiliśmy motywy przewodnie niekończącego się oratorium księdza Rydzyka. Czas zająć się jego solistami. Czas zająć się ekspertami i działaczami Radia Maryja, którzy szczególnie często pojawiają się na antenie rozgłośni i w innych mediach Tadeusza Rydzyka. Brakuje tu miejsca, aby przyjrzeć się wszystkim. Dlatego pochylimy się nad pięcioma najbardziej charakterystycznymi postaciami.

Pierwszą z nich jest wspominany wcześniej Stanisław Michalkiewicz. Jawny antysemita, który drwi z masowego mordu dokonanego przez hitlerowców na Żydach (w poprzednim rozdziale cytowałem jego słowa: „Oni się potem dziwią, że palą nimi w piecach”). Michalkiewicz kpi także z ofiar gwałtów i pedofilii księży. Powszechnie znane są jego słowa o dziewczynce gwałconej przez księdza, która po osiągnięciu dorosłości wywalczyła odszkodowanie w sądzie. „Dostać milion złotych za molestowanie, że tam ktoś kiedyś wsadził rękę pod spódniczkę, no któż by nie chciał. Wiele pań za mniejsze pieniądze spódniczki podciąga” – tak skomentował to Stanisław Michalkiewicz, publicysta rozgłośni rzekomo chrześcijańskiej71.

Stanisław Michalkiewicz pochodzi z Lublina, gdzie urodził się w 1947 r. Za czasów PRL działał w opozycji antykomunistycznej. Jednak w 1987 r. zaczął współpracować z Januszem Korwin-Mikkem. Razem założyli Ruch Polityki Realnej, który potem przeobraził się w Unię Polityki Realnej, czyli pierwszą partię polityczną Korwin-Mikkego. W tamtym okresie Janusz Korwin-Mikke był przyjacielem słynnego komunistycznego propagandzisty Jerzego Urbana. Urban promował Korwin-Mikkego w latach 70. i 80., najpierw w prasie, a potem w telewizji. Robił to za zgodą komunistycznej Służby Bezpieczeństwa i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. W książce Alfabet Urbana propagandzista opisał to w sposób następujący: „Łączy nas [Urbana i Korwina] stara znajomość i niechęć do «Solidarności» (…). Przychodził w latach 70. do «Polityki», gdzie przynosił felietony na różne tematy (…). Zadzwoniłem do MSW i poprosiłem ich o opinię na temat roli Korwin-Mikkego. (…) Odpowiednia komórka MSW odparła, że możemy spokojnie go drukować. Pisze różne manifesty, ale rozkleja je tylko na swojej klatce schodowej, a resort nie jest drobiazgowy ani małostkowy (…). Kiedy zostałem szefem telewizji, Korwin-Mikke skarżył mi się, że go nie pokazują na ekranie. Poleciłem dawać go na ekran, ile tylko wlezie”72. W wolnej Polsce Korwin-Mikke dał się poznać jako wielbiciel rosyjskiego dyktatora Władimira Putina. Wielokrotnie i publicznie powtarzał, że Putin byłby świetnym prezydentem… Polski73.

Stanisław Michalkiewicz razem z Korwin-Mikkem występował przeciwko wartościom europejskim. Między innymi domagał się przywrócenia kary śmierci. W 2005 r. bezowocnie ubiegał się o mandat senatora z ramienia antyzachodniej Ligi Polskich Rodzin wspieranej przez Radio Maryja i Tadeusza Rydzyka. W 2019 r. Michalkiewicz publicznie wyraził swoje poparcie dla antyzachodniej partii koalicyjnej Konfederacja Wolność i Niepodległość, w której działa teraz Janusz Korwin-Mikke (razem ze swoją partią KORWiN, która weszła w skład Konfederacji)74.

W jednym z poprzednich rozdziałów opisałem, jak Michalkiewicz używa antysemityzmu, żeby szerzyć też germanofobię i amerykanofobię. Myliłby się jednak ten, kto by myślał, że Michalkiewicz swoją niechęć rezerwuje tylko dla Żydów, Niemców, Amerykanów i ofiar pedofilii. Znajdujemy go również w zarządzie stowarzyszenia o bardzo długiej nazwie: Ogólnopolski Komitet Budowy Pomnika Ofiar Ludobójstwa Dokonanego Przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów – Ukraińską Powstańczą Armię Na Ludności Polskiej Kresów Wschodnich (OKBPOLDPOUN-UPANLPKW). Stanisław Michalkiewicz występuje jako rzecznik prasowy tej organizacji75.

Bez wątpienia polskie ofiary ukraińskich rzezi zasługują na pomnik – tyle że są już dwa takie pomniki. Jeden w Warszawie, odsłonięty w 2013 r. Drugi w Krakowie, na cmentarzu Rakowickim, odsłonięty 9 lat wcześniej, w 2004 r. Dodajmy, że w lipcu 2016 r. prezydent Ukrainy, Petro Poroszenko, ukląkł publicznie przed warszawskim pomnikiem76. Gest nie tylko ważny, ale też odważny, gdyż dla ukraińskiego polityka dość ryzykowny. Ukraińcy wciąż pamiętają o wiekach wyzysku i zależności kolonialnej od Polski, o prześladowaniach ukraińskich obywateli II RP i PRL. Tym bardziej że płynąca z Kremla propaganda internetowa wciąż przypomina mieszkańcom Ukrainy o tych krzywdach (tak samo jak nam przypomina o zbrodniach Ukraińców). A mimo to Poroszenko jako głowa państwa ukraińskiego padł na kolana przed polskimi ofiarami. Po takim geście, jaki sens ma istnienie OKBPOLDPOUN-UPANLPKW? Jaki sens ma domaganie się kolejnych pomników rzezi i ciągłe przypominanie o zbrodniach?

Cóż, sens jest oczywisty: chodzi o jątrzenie i zaostrzanie polsko-ukraińskiego sporu. To działanie na szkodę nie tylko Ukrainy, lecz także Polski, gdyż niepodległa i silna Ukraina to gwarancja niepodległości naszego kraju. Mamy bowiem z Ukraińcami wspólnego wroga, rosyjskiego dyktatora Władimira Putina. Wroga, który w 2014 r. napadł zbrojnie na naszych ukraińskich sąsiadów i sprzymierzeńców. Ukraina krwawi do dziś, nie mogąc odzyskać terytoriów zagarniętych przez Kreml. Wobec tego epatowanie polskiej opinii publicznej ukraińskimi zbrodniami sprzed lat to praca na rzecz Putina. Nawet jeśli nie wszyscy, którzy epatują, mają tego świadomość.

Niektórzy koledzy Michalkiewicza z zarządu OKBPOLDPOUN-UPANLPKW taką świadomość zapewne mają. Wskazują na to ich powiązania.

Zacznijmy od Tadeusza Samborskiego, który zasiada ze Stanisławem Michalkiewiczem w zarządzie komitetu jako wiceprezes stowarzyszenia ds. kontaktów zewnętrznych77. Kim jest Samborski? Jawnym zwolennikiem Kremla, bywalcem komunistycznej i postkomunistycznej Moskwy, w którego karierze znajdziemy również ciekawy epizod indochiński.

W czasach PRL Tadeusz Samborski działał w Zjednoczonym Stronnictwie Ludowym (reżimowe i fasadowe ugrupowanie polityczne, wspierające komunistyczną partię rządzącą PZPR). W 1977 r. doktoryzował się na Uniwersytecie Moskiewskim. W latach 1978–1983 służył w PRL-owskiej dyplomacji. Między innymi był pierwszym sekretarzem ambasady PRL w Laosie. Kraj ten stanowił wówczas przedmiot żywego zainteresowania komunistycznych i zachodnich służb specjalnych, zatem pierwszy sekretarz Samborski musiał utrzymywać kontakty z przedstawicielami wywiadu PRL. Następnie pełnił funkcję korespondenta prasy ludowej w Moskwie. Po upadku komunizmu dostał się do Sejmu z ramienia Polskiego Stronnictwa Ludowego. Wtedy z mównicy sejmowej ostro zaatakował wybitnego dyplomatę Krzysztofa Skubiszewskiego, pierwszego ministra spraw zagranicznych wolnej Polski. Za co? Za to, że Skubiszewski bronił polskich interesów w konfrontacji z Rosją78.

W latach 2014–2018 Samborski zasiadał w zarządzie Stowarzyszenia Współpracy Polska–Rosja. Działalność tego stowarzyszenia promował Leonid Swiridow – propagandzista kremlowskiego portalu Sputnik, który stanowi tubę Putina na zagranicę. Czy tylko propagandzista? W 2015 r. Swiridowa wydalono z Polski w związku z podejrzeniem o szpiegostwo na rzecz Kremla. Wcześniej pod tym samym zarzutem wydalono go z Czech79.

Skąd się wzięło Stowarzyszenie Współpracy Polska–Rosja? Jest związane ze Stowarzyszeniem Współpracy Polska–Wschód. Obie organizacje zostały zarejestrowane w tym samym warszawskim budynku przy Marszałkowskiej 115, na tym samym trzecim piętrze80. Prezes Stowarzyszenia Współpracy Polska–Rosja, Jerzy Smoliński, to zarazem wiceprezes Stowarzyszenia Współpracy Polska–Wschód81. W opublikowanej przez Sputnik rozmowie prezesa/wiceprezesa Smolińskiego z Leonidem Swiridowem obaj panowie wymieniają te dwie organizacje jednym tchem.

Cytuję: „Na pytania komentatora agencji Sputnik Leonida Swiridowa odpowiada prezes Stowarzyszenia Współpracy Polska–Rosja, wiceprezes Stowarzyszenia Współpracy Polska–Wschód, Jerzy Smoliński.

– Dzień dobry z Moskwy, Panie Prezesie! Dobiega końca 2019 rok, chciałem zapytać, co ciekawego, interesującego, co tak naprawdę dobrego i pozytywnego było zrobione przez wasze stowarzyszenie Polska–Wschód w tym roku?

– Staraliśmy się realizować ustalenia naszego walnego zebrania stowarzyszenia Polska–Wschód z marca 2019 roku, które nakreśliło główne kierunki pracy stowarzyszenia. A więc to, po pierwsze, praca z młodzieżą. Było sporo kontaktów między naszymi uczelniami wyższymi, zwłaszcza na czoło wysuwa się Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu, który prowadzi współpracę z uniwersytetami w Petersburgu i w Irkucku (…). Odbędą się również Dni Rosji na Uniwersytecie Śląskim w Sosnowcu. Tych przedsięwzięć, takich imprez było w granicach stu. Myśmy je albo organizowali albo byli współorganizatorem. Mam na myśli stowarzyszenie Polska–Wschód i stowarzyszenie Polska–Rosja. Aktywnie włączyliśmy się w nabór studentów z Polski na uczelnie do Federacji Rosyjskiej”82.

Czym z kolei jest Stowarzyszenie Współpracy Polska–Wschód? To dawne Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, które po upadku komunizmu zmieniło nazwę. Chodzi o to samo TPPR, którego członkami i działaczami byli funkcjonariusze SB Kazimierz Aleksanderek i Barbara Piórko opiekujący się Rydzykiem83, o czym była mowa w tomie pierwszym.

Tadeusz Samborski działa też w siostrzanym Stowarzyszeniu Polska–Białoruś jako wiceprzewodniczący tej organizacji84. Jej szef Bolesław Borysiuk publicznie wychwala rzekome sukcesy gospodarcze reżimu Łukaszenki. Ubolewa też nad wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej i NATO, które psują nam stosunki z białoruskim reżimem…85

Również Stowarzyszenie Polska–Białoruś zostało zarejestrowane w Warszawie na Marszałkowskiej 115, na trzecim piętrze86.

Pod tym samym adresem mieściła się siedziba prokremlowskiej partii Zmiana, założonej przez Mateusza Piskorskiego, oskarżonego o szpiegostwo na rzecz Rosji i Chin87. Partię reklamował kremlowski portal Sputnik. Ten sam, który promował Stowarzyszenie Współpracy Polska–Rosja Samborskiego, kolegi Michalkiewicza. Ten sam, dla którego pracował Leonid Swiridow, wydalony z Polski w związku z podejrzeniem o szpiegostwo88.

Tyle o Tadeuszu Samborskim. A kto jest prezesem OKBPOLDPOUN-UPANLPKW, w którym Samborski koleguje się z Michalkiewiczem? Działacz Jan Niewiński, który w latach 2010–2014 przewodniczył stowarzyszeniu Instytut Kresów Rzeczypospolitej89.

Przenieśmy się do 2014 r., kiedy to Putin napadł na Ukrainę. Wtedy Związek Ukraińców w Polsce zaapelował do Polaków, aby przeciwdziałali rozniecaniu polsko-ukraińskich sporów. Oto, jak Jan Niewiński odpowiedział na ten apel: „Związek Ukraińców w Polsce jest przykrywką działającej już od 1929 r. Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Celem strategicznym nacjonalizmu ukraińskiego jest zbudowanie (…) państwa ukraińskiego na terenach nie tylko obecnej Ukrainy, ale również na części terenów Białorusi, Rosji, Słowacji, Rumunii i Mołdawii. Jeśli chodzi o Polskę, domagają się oni inkorporacji 19 polskich powiatów od Podlasia, Lubelszczyzny, Chełmszczyzny, Przemyskiego aż do Krynicy (…). Takie państwo miałoby spełniać rolę imperium w tej części Europy, w miejsce Rosji (…). Oznacza to państwo pozbawione innych narodowości, prócz ukraińskiej (…). Prowadzona od 25 lat obłędna polityka wobec Rosji i Ukrainy stanowi śmiertelne zagrożenie dla Narodu i Państwa Polskiego. Nasze władze pełnią rolę wyciągających kasztany z ognia dla obcych mocodawców. Co więcej czynią to z pogardzaną nadgorliwością. Pogardzaną, bo USA i państwa zachodnie nie zaprosiły przedstawicieli Polski na rokowania w sprawie rozwiązania konfliktu ukraińsko-rosyjskiego. Agresorem w tym przypadku jest nacjonalizm ukraiński, nie Rosja (…). Polska znajduje się w śmiertelnym uścisku neobanderyzmu. Banderyzm to hybrydowy potwór, powstały z krzyżówki ukraińskiego szowinizmu, niemieckiego nazizmu i syjonizmu nowojorskich handlarzy holocaustem”90.

 

Wypowiedzi stanowią część wywiadu z Niewińskim zamieszczonego przez internetową wersję tygodnika „Myśl Polska”91. Jednym z autorów tygodnika jest… znany już nam Mateusz Piskorski, oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosji i Chin.

Wywiad z Niewińskim został przetłumaczony na język rosyjski i opublikowany przez kremlowską agencję propagandową Newsbalt.ru pod tytułem: Polski weteran: Agresorem nie jest Rosja, tylko ukraiński nacjonalizm92.

Dlaczego weteran? Niewiński to jeden z założycieli Klubu Kombatantów 4 Pomorskiej Dywizji Piechoty im. Jana Kilińskiego93.

Czym była 4 Pomorska Dywizja Piechoty im. Jana Kilińskiego? Jednym z oddziałów polskiego komunistycznego wojska utworzonego przez Sowietów podczas drugiej wojny światowej.

Jak podaje Wojsko Polskie: krótki informator historyczny o Wojsku Polskim w latach II wojny światowej, w 1945 r. dywizja ta stała się zalążkiem Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego94. Była to specjalna, najsilniej skomunizowana jednostka wojskowa, która chroniła i wspierała zbrodnicze stalinowskie Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego oraz podlegające mu Urzędy Bezpieczeństwa.

Dodajmy, że funkcję zastępcy Niewińskiego w Instytucie Kresów Rzeczypospolitej pełnił niejaki Adam Śmiech. Mniej więcej 6 lat temu, 9 maja 2015 r., Śmiech wybrał się do Moskwy na paradę upamiętniającą zwycięstwo Związku Sowieckiego w drugiej wojnie światowej. To zwycięstwo oznaczało rozgromienie niemieckiego nazizmu, ale oznaczało też zniewolenie Polski przez sowiecki komunizm. Jednak Adamowi Śmiechowi najwyraźniej to nie przeszkadzało. Podczas pobytu w Moskwie Śmiech wziął udział w odsłonięciu pomnika stalinowskiego marszałka Konstantina Rokossowskiego, który gorliwie uczestniczył w zniewalaniu naszego kraju95. Blogerzy Marcin Rey i Mariusz Cysewski kojarzą Śmiecha ze stowarzyszeniem Wierni Polsce Suwerennej, którego członków określili jako „bardziej putinowskich od Putina”96.

Dodajmy, że w 2014 r. wiceprzewodniczącym Instytutu Kresów Rzeczypospolitej został antyukraiński działacz Andrzej Zapałowski, ekspert stowarzyszenia Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych (ECAG). Założycielem i szefem ECAG był nie kto inny, ale… Mateusz Piskorski97. Ten sam, którego prokuratura oskarżyła o szpiegostwo na rzecz Rosji i Chin.

Tyle o powiązaniach Stanisława Michalkiewicza. Przejdźmy do drugiej antysemickiej gwiazdy mediów Rydzyka.