3 książki za 34.99 oszczędź od 50%

Runy słowiańskie

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Runy słowiańskie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Spis treści

1  Wstęp

2  Historyczne świadectwa piśmienności Słowian w okresie przedchrześcijańskim Kalendarium runiczne

3  Rozwój starosłowiańskiego pisma runicznego Alfabety run słowiańskich Rekonstrukcja słowiańskiej wendicy Słowiański Kalendarz Runiczny Słowiański panteon runiczny Porównanie słowiańskiej wendicy do skandynawskiego futharku

4  Pamiątki runiczne NIEMCY POLSKA CZECHY I SŁOWACJA UKRAINA I POZOSTAŁE KRAJE SŁOWIAŃSKIE INNE KRAJE INNE PAMIĄTKI RUNICZNE

5  Zakończenie

6  Bibliografia

Redaktor prowadzący

Bogusław Kubisz

Redaktor merytoryczny

Sylwia Kompanowska

Korekta

Bogusława Jędrasik

Projekt okładki i stron tytułowych

Radosław Krawczyk

Copyright © for this edition by Dressler Dublin sp. z o.o., 2019

Copyright © by Tomasz Kosiński, 2019

Wydawnictwo Bellona

ul. J. Bema 87

01-233 Warszawa

tel. +48 22 620 42 91

www.bellona.pl

Dołącz do nas na Facebooku:

www.facebook.com/Wydawnictwo.Bellona

Księgarnia internetowa:

www.swiatksiazki.pl

Dystrybucja

Firma Księgarska Olesiejuk sp. z o.o.

05-850 Ożarów Mazowiecki, ul. Poznańska 91

e-mail: hurt@olesiejuk.pl, tel. 22 733 50 10

www.olesiejuk.pl

ISBN 978-83-11-16042-2

Wersję elektroniczną przygotowano w systemie Zecer firmy Elibri

pamięci

Wojciecha Cybulskiego

Runy słowiańskie, świadectwo mowy wśród tysiąca niemych pomników – nie znalazły dotąd nikogo, co by je był szczegółowo, udzielnie, w całości, stosownie do ważności przedmiotu i wymagań nauki traktował.

Wojciech Cybulski, Obecny stan nauki o runach słowiańskich (1860)

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20

Wstęp


Wstęp

Temat run słowiańskich skrywa zasłona milczenia, a warto tej kwestii poświęcić więcej uwagi. Pismo runiczne Ario-Słowian nie tylko na to zasługuje, ale również istnieje wiele przesłanek świadczących o tym, że może być ono fundamentem innych, znanych nam języków euroazjatyckich.

Książka ta przedstawia „historię zaklętą w znakach”. To w języku są ukryte odpowiedzi na wiele pytań, które nurtują historyków. Oczywiście słowa, a tym bardziej znaki, można różnie interpretować, stąd tak wiele lingwistycznych sporów i polemik. Jednak przy odniesieniu do innych dziedzin nauki, jak archeologia, antropologia, etnografia, czy ostatnio archeogenetyka, właśnie językoznawstwo, a dokładniej etymologia, stanowi według mnie jedno z podstawowych źródeł wiedzy o etnogenezie narodów europejskich.

Jak mawiają: „To, co zapisane, nie wyrąbiesz nawet toporem”. Niestety okazuje się, że jednak można wymazać z historii pisane słowa i zniszczyć tak utrwaloną wiedzę nawet całych pokoleń i cywilizacji, jak zrobiono to z dziedzictwem Słowiańszczyzny. Na szczęście słowa pozostają jeszcze w mowie, a to już trudniej wykorzenić. Wiele narodów przetrwało dzięki językowi mówionemu właśnie, podaniom i legendom przekazywanym z ust do ust i z pokolenia na pokolenie. To one określały ich tożsamość. Przykładem mogą być Serbowie łużyccy, którzy, mimo setek lat germanizacji, przetrwali do dzisiaj na terenie wschodnich Niemiec i wciąż posługują się swoim słowiańskim językiem. To samo dotyczy Basków czy języka celtyckiego, nadal używanego przez część Irlandczyków, Szkotów i Walijczyków.

Główną tezą mojej pracy jest założenie, że dawni Słowianie w czasach przedchrześcijańskich byli piśmienni i posługiwali się własnym alfabetem runicznym. Według mojej wiedzy znali oni także inne rodzaje pisma, ale w książce są one tylko wzmiankowane, a główną uwagę poświęcam wendyjskim runom. Dlatego osoby, które szukają tu szczegółowych informacji np. o głagolicy (używanej przez Słowian południowych) czy piśmie Bałtów muszą poczekać na ukazanie się mojej innej książki pt. Pismo runiczne.


Rys. 1. Złoty brakteat z Litwy, który jest jednym z wielu dowodów na to, że Bałtowie znali pismo runiczne w czasach przedchrześcijańskich. Słowianie także musieli takowe znać, gdyż jest mało prawdopodobne, by jako jedyna grupa etniczna stanowili enklawę niepiśmienności w pogańskiej części średniowiecznej Europy

Opracowanie to ma charakter interdyscyplinarny, dlatego – by udowodnić postawioną tezę – stosuję różne metody badawcze, choć najczęściej jest to metoda historyczno-porównawcza. Zasadniczym kierunkiem dowodzenia jest dedukcja z podstawowej hipotezy pracy, ale też hipotez szczegółowych podlegających weryfikacji. Podejmuję tutaj także próbę rekonstrukcji słowiańskiego alfabetu runicznego na podstawie analizy znaków runicznych na opisanych artefaktach oraz opracowań innych autorów podejmujących badania w tym zakresie. Celem publikacji jest przedstawienie jak największej liczby argumentów i danych przemawiających za tezą przewodnią. Podane w niej przykłady, tezy szczegółowe i teorie nie mają charakteru prawdy objawionej, a jedynie mają stanowić pole do dyskusji.

Zebrane w niniejszym opracowaniu treści i materiały to efekt mojej pięcioletniej pracy nad runami słowiańskimi i pochodzeniem Słowian. W międzyczasie wydałem dwie inne publikacje na ten temat pt. Rodowód Słowian (2017) i Słowiańskie skarby. Tajemnice zabytków runicznych z Retry (2018). Teraz czas na obszerniejsze opracowanie o słowiańskich pamiątkach opisanych runami. Praca ma po części charakter katalogu, w którym opisuję znane mi znaleziska i należy ją traktować jako materiał do dalszych badań.

Do dziś funkcjonuje nieprawdziwy pogląd, że bracia Cyryl i Metody dali Słowianom pismo. Miałoby to oznaczać, że ludy słowiańskie, jako jedyne we wczesnośredniowiecznej Europie, takiej umiejętności wcześniej nie posiadały, co jest wierutną bzdurą. Słowianie używali pisma runicznego tak samo jak Skandynawowie, którym przecież nikt nie zarzuca niepiśmienności. Więcej o tym piszę w rozdziale I, gdzie podaję liczne źródła historyczne, które potwierdzają używanie pisma przez naszych przodków jeszcze przed misją chrystianizacyjną Braci z Sołunia.

Podobne dogmaty wynikające z polityki historycznej okupantów, zaborców i dominujących narodów nadal istnieją w oficjalnej nauce i są związane m.in. z etnogenezą Europejczyków oraz pochodzeniem ich języków. Przez lata wmawiano nam, że wszelka cywilizacja i kultura po upadku Rzymu pochodzą od Germanów, ewentualnie Celtów. Istnieje sporo opracowań zachodnich naukowców, w których można przeczytać, że języki słowiańskie powstały na bazie starogermańskiego dialektu w ramach indo-germańskiej rodziny językowej. Do niedawna uważano też, że prajęzykiem ludów indoeuropejskich miał być język praindo-germański, a nie praindoeuropejski.

Szukanie aryjskich korzeni w czasach nazizmu i tworzenie z tego rasistowskiej ideologii doprowadziło do tragedii w postaci okrucieństw drugiej wojny światowej. W świetle obecnych odkryć archeogenetycznych wiemy już na pewno, że Niemcy nie mają zbyt wiele aryjskich genów, a większy procent haplogrupy R1a (ariosłowiańskiej) posiadają Słowianie, Irańczycy i bramini hinduscy. Hitler i Goebbels wiedzieli, że gdzieś dzwoni, ale – jak się okazało – to nie w tym kościele, o którym myśleli. Dlatego obecnie Niemcy szukają swych korzeni u Celtów i Skandynawów, a nie u Ariów.

Tak samo skompromitowała się rasistowska teoria niemieckiego archeologa i teoretyka nazizmu Gustafa Kossinny o allochtoniczności Słowian, którzy rzekomo mieli przywędrować do środkowej i południowej Europy dopiero ok. VI n.e. Mimo jej ostatecznego podważenia przez badania archeologiczne, historyczne i językowe, jak też współczesne odkrycia archeogenetyczne, wciąż jest ona jednak obecna w zaprogramowanych umysłach wielu naukowców tzw. zachodniego świata nauki, w tym niestety także w Polsce.

 

Problem run słowiańskich jest podobnym tematem tabu i dogmatem stworzonym na potrzeby propagandy historycznej w czasach zaborów, utrwalonym przez komunizm, a ostatnio także przez zwolenników pangermańskiej polityki europejskiej.

Niestety aktualne jest powiedzenie George’a Orwella z Roku 1984: „Kto rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość”.

Rozdział II poświęcam omówieniu początków pisma runicznego i prezentuję w nim znane mi próby rekonstrukcji alfabetu słowiańskich run przez kilkunastu autorów, poczynając od Arnkiela, który dokonał tego już pod koniec XVII w., a na współczesnych pracach Kossakowskiego kończąc. Przedstawiam też tutaj własne wyniki badań i moją autorską rekonstrukcję alfabetu run wendyjskich (słowiańskich) wraz z omówieniem znaczenia każdej z nich. To w samym układzie run w tym alfabecie jest odpowiedź, czym one są i skąd pochodzą. Porządek 18 znaków runicznych daje nam zdanie BOGWID SARMTK LEHPNC, co można tłumaczyć: Bogactwo wiedzy Sarmatów od Lecha, Pana tajemnic.

Alfabet ten powinienem nazwać BOGWIDSA od ośmiu początkowych liter w nim zawartych, podobnie jak pochodzenie nazwy skandynawskiego FUTHARK-u, ruskiej AZBUK-i, łacińskiego ABECADŁA czy greckiego ALFABETU. Jednak nieprzypadkowe skojarzenia z bukwicą, która jest znana w kilku wariantach runicy na terenie południowej Słowiańszczyzny, skłaniają mnie jednak do używania odmiennej od niej nazwy WENDICA (wendyjska boska wiedza), gdyż w tej wersji jest to pismo używane przez Słowian zachodnich, przede wszystkim Wendów (czyli Lachów, tj. m.in.: Obodrzyców, Wieletów, Łużyczan, Pomorzan, Polaków).

W rozdziale III opisuję wiele runicznych pamiątek wraz z interpretacjami umieszczonych na nich napisów przez najważniejszych uczonych zajmujących się tym tematem oraz na podstawie własnych badań i analiz inskrypcji runicznych. Część z nich być może nie jest opisana runami słowiańskimi i wymagają dalszych prac, natomiast wiele prezentowanych przeze mnie artefaktów z runicznymi znakami można śmiało traktować jako nasze ariosłowiańskie dziedzictwo, przynajmniej do czasu, dopóki ktoś inny nie przedstawi bardziej wiarygodnych odczytów i dowodów na ich pochodzenie.

Artefakty runiczne, o których spekulowano ostatnio, że mogą uchodzić za słowiańskie, jak hełmy styryjskie (napisy etruskie) czy grot kowelski (pismo gockie), opisane niewątpliwie alfabetami niesłowiańskimi, z braku miejsca omówię w mojej kolejnej publikacji pt. Pismo runiczne.

Niestety właśnie ograniczenia objętościowe niniejszej publikacji kazały mi również przenieść do kolejnej mojej książki o runach, co prawda, nieskończony jeszcze rozdział o starosłowiańskich systemach liczbowych. Mogą one stanowić niezbędny materiał do dokonywania odczytów z runicznych artefaktów, gdyż jestem przekonany, iż wiele znaków runicznych, tych, które znamy, i innych są właśnie liczbami. O takiej możliwości zdaje się zapominać większość runologów łamiących sobie głowy nad niemożebnością dokonania odczytów nawet wyraźnych napisów runicznych, używając znanych alfabetów jak futhark czy nawet wendica. Dlatego w przypadku nie dość jasnych napisów często osobiście powstrzymuję się od prób transliteracji, zbierając niezbędną wiedzę, która pozwoli mi na podjęcie się takiego zadania w przyszłości, operując wiarygodniejszymi narzędziami w formie zrekonstruowanych alfabetów i systemów liczbowych, a nie tylko domysłami i własną fantazją.

Jak do tej pory tematem run słowiańskich zajmowali się tacy autorzy zagraniczni jak m.in.: Arnkiel (1691), Klűver (1728), Masch (1771), Hagenow (1826), Levezow (1835), Szafarzyk (1838), Jagicz (1911) i niedawno Griniewicz (1993), Asow (2000), Platow (2001), Czudinow (2002), Adrianow (2003); Trehlebow (2004), Gromow i Byczkow (2005), Ryš (2005), oraz polscy, jak m.in. Potocki (1795), Surowiecki (1822), Wolański (1843), Cybulski (1860), Małecki (1860), Przezdziecki (1872), Szulc (1876), Lelewel, Leciejewski (1906), a także w ostatnich latach: Gruszka (2009), Kossakowski (2011), Greczyszyn (2015). Alfabet runiczny Słowian próbowali rekonstruować m.in.: Arnkiel, Klűver, Jagicz, Ryš, Byczkow, Płatow, a także: Lelewel, Cybulski, Wolański, Surowiecki, Leciejewski i ostatnio Gruszka oraz Kossakowski1.

Do najważniejszych prac zagranicznych autorów piszących o runach Wendów (Słowian) należą:

• Masch Andreas Gottlieb, Die gottesdienstlichen Alterthümer die Obotriten aus dem Tempel zu Rhetra am Tollenzer See, Berlin 1771;

• Jagicz I.V., Vapros o runach u Slavjan, Encyklopedia slavjanskoi filologii, 1911;

• Griniewicz G.S., Prasljavianskaja pismiennost, t. 1, Moskwa, 1993;

• Asow A., Slavjanskije runy i „Bojanov gimn”, Moskwa 2000;

• Platow A.V., Slawjanskije runy, Moskwa 2001;

• Czudinow V.A., Zagadki slavjanskoj pismiennosti, 2002;

• Trehlebow Alieksiej Vasilievicz, Koszczuny finista jasnovo sokola Rossiji, 2004;

• Gromov D.W., Byczkov A.A., Slavjanskaja runicznaja pismiennost – fakty i domysly, Moskwa 2005;

• Ryš Krieslaw, Runy vostočnych Slavjan, Niewograd 2005.

Polscy autorzy, poza artykułami i wykładami, wydali tylko kilka publikacji o runach słowiańskich:

• Potocki Jan, Voyage dans quelques parties de la Basse-Saxe pour la reserche des antiquites Slaves ou Vendes, Hamburg 1795;

• Surowiecki Wawrzyniec, O charakterach pisma runicznego u dawnych Barbarzyńców Europejskich z domniemaniem o stanie ich oświecenia (1822), [w:] „Rocznik Królewsko-Warszawskiego Tow. Przyjaciół Nauk”, t. XV, Wrocław 1964;

• Wolański Tadeusz, Odkrycie najdawniejszych pomników narodu polskiego, z. 1, Poznań 1843;

• Cybulski Wojciech, Obecny stan nauki o runach słowiańskich, Poznań 1860, reprint Wyd. Armoryka 2010;

• Leciejewski Jan, Runy i runiczne pomniki słowiańskie, Lwów–Warszawa 1906;

• Gruszka Feliks, Runy słowiańskie, „Tylko Polska” nr 42 (467) 2009;

• Kossakowski Winicjusz, Polskie runy przemówiły, Białystok 2011 (wyd. elektroniczne); wyd. Slovianskie Slovo 2013.

Jak widać, temat run słowiańskich umilkł w Polsce na ponad sto lat od czasów wydania najszerszej pracy na ten temat J. Leciejewskiego (1906), który wywodził je od skandynawskiego futharku. Dopiero w ostatnich kilku latach temat ten podjęło kilku pasjonatów, m.in. F. Gruszka i W. Kossakowski, którzy niestety opracowali własne alfabety słowiańskich run w oderwaniu od dokonań poprzedników, a przez to obarczone wieloma błędami.

W swoich badaniach bardzo bliskie są mi poglądy, jakie prezentował Witold Hensel. Będąc uznanym archeologiem, odrzucał jednak jako prymarne w dociekaniach etnogenetycznych źródła archeologiczne, pisząc: „Wbrew mniemaniu szeregu badaczy […] źródła archeologiczne jedynie pomocniczo mogą być wykorzystywane w badaniach etnogenetycznych. Nawet kontynuacja określonych cech kultury materialnej nie musi dowodzić kontynuacji etnicznej”.

Hensel był zwolennikiem badań kompleksowych i twórcą pojęcia „etnogenezologia” (1973), którym określa nowo wyłaniającą się naukę o początkach etnosów, narodów i narodowości, wchłaniającą w siebie liczne dziedziny różnorakich dyscyplin2. Stworzył też koncepcję tak zwanej etnicznej „szachownicy”, mającej charakteryzować dawne osadnictwo Prasłowian, zamieszkujących tereny w bezpośrednim sąsiedztwie innych ludów. Owe operowanie pojęciem „pasów językowo mieszanych” lub „szachownicy językowej” pozwoliło niektórym badaczom wyzwolić się spod uzależnień etnosów od kultur materialnych, zakładało ono bowiem możliwość przebywania w tych samych kręgach kultur archeologicznych różnych etnicznych ugrupowań3.

Zatem zgodnie z jego teorią, przykładowo, kultura czerniachowska nie może być kwalifikowana tylko do jedynej grupy etnicznej, jak to się niestety często robi w wielu opracowaniach naukowych sugerujących jej przynależność do społeczności gockiej. Równie dobrze mogły ją tworzyć inne etnosy jak Sarmaci czy Protosłowianie.

W badaniach runicznych to bardzo ważne stwierdzenie, gdyż do dziś nasi archeolodzy mają tendencje do przypisywania znalezisk z jednej kultury do konkretnego etnosu i wciąż toczą na ten temat niekończące się spory, jak chociażby o pochodzenie kultur łużyckiej, lędzielskiej czy przeworskiej.

Potwierdzeniem tego typu podejścia jest m.in. praca magisterska Joanny Dzięciołowskiej Futhark – pismo runiczne. Przedmioty ze znakami runicznymi znalezione na terenie Polski (2001) napisana pod kierunkiem prof. Gąsowskiego z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, w której autorka przedstawia charakterystykę niektórych znalezisk z terenu obecnej Polski, niestety pozostawiając poza obszarem swych badań pozostałe tereny dawnej Słowiańszczyzny, w tym najbogatsze pod względem liczby artefaktów runicznych tereny Połabia.

Młoda autorka stawia jednak dobrze znaną z literatury runicznej tezę o przypisywaniu wszystkich omawianych przez siebie znalezisk Skandynawom, co stara się udowodnić w swej pracy. Nie dopuszcza faktu, że na tych samych terenach mogły żyć różne etnosy posługujące się runami. Według niej każda kultura runiczna to kultura germańska. Tego typu logika, o znamionach dogmatyzmu, która przyświeca wciąż większości naszych naukowców, jest następująca: Runy na znaleziskach w Polsce są germańskimi, ponieważ germańska jest sama kultura runiczna, a kultura runiczna jest germańska, ponieważ na terytorium osadnictwa Germanów znajdowane są runiczne pamiątki…

Dlatego archeolodzy tak usilnie starają się udowodnić choćby czasowe zasiedlenie germańskie wszędzie tam, gdzie znajdowane są runiczne artefakty. Przykładem takiego myślenia jest chociażby omawiana w dalszej części mojej pracy łyżeczka z grobowców w Jarocinie znaleziona w 2008 r., która ma być dla archeologów koronnym dowodem, że kultura przeworska była kulturą germańską4.

Dzięciołowska nie bierze też niestety pod uwagę znacznych różnic w znakach utrwalonych na niektórych podanych artefaktach w odniesieniu do znanych futharków (starszy, młodszy), co może świadczyć o tym, że mamy tu do czynienia z odrębnym alfabetem runicznym lub jego mutacją narodową, jaką wykształcili choćby Anglosasi. Co jednak istotne, podaje ona – niestety niepełny – wykaz polskich znalezisk z podziałem na okresy pochodzenia, co może być ważnym krokiem do dalszych badań w środowisku naukowym w tym zakresie:

Znaleziska późnostarożytne:

• Grot włóczni znaleziony w Rozwadowie koło Stalowej Woli. Na grocie włóczni znajduje się napis KRLUS lub KRLAS (III–IV w.).

• Brakteat z Wapna, z napisem SABAR (V–VI wiek).

• Pierścień z Karlina k. Białogardu (Zachodniopomorskie) z napisem ALU (V–VI w.).

• Złoty brakteat z rejonu Kołobrzegu, z napisem WAIGA (VI w.).

• Siekierka z Sierakówka, pow. Sławno, z napisem FISL (V––VI w.).

• Brakteaty z Zagórzyna, pow. Kalisz, z pojedynczym znakiem runicznym i prawoskrętną swastyką (V–VI w.).

• Grot włóczni z Kowela na Ukrainie, z napisem TILARIDS (III w.).

Znaleziska wczesnośredniowieczne:

• Kość z napisem runicznym z Kamienia Pomorskiego. Na jednej stronie mamy napis FUTH (początek futharku), na drugiej KUR (imię męskie?). Zabytek ma liczne analogie w napisach na kościach, drewnie i kamieniu w Hadeby, na znaku własnościowym w Bergen (Norwegia). Początek XI w.

• Deseczka z napisem runicznym z Wolina. Ocalały fragment zawiera napis „iRusu RunaR”. Początkowe znaki są trudne w odczytaniu interpretacji, być może napis głosi irsu i, albo irR i lub irsu. Całość interpretuje się jako „wytnij runy” – co może być zakończeniem wiadomości ze zwrotem „Napisz list”. Znalezisko ma liczne analogie z wykopalisk w Bergen i Hadeby. Na tym samym stanowisku znaleziono drewnianą główkę smoka typu norweskiego. Koniec X w.

• Napis na krążku do gry z Kałdus k. Chełmna (niedaleko Grudziądza). Przedmiot wykonano z poroża. Napis odczytano jako „kamień Jona”. XI w.

• Napis na blaszce jesiotra z Gdańska, początek XI w. Jest to najprawdopodobniej talizman, być może rybacki.

• Pozostałe znaleziska: skarby różnych monet duńskich i anglosaskich, znalezionych w: Stargardzie Gdańskim, Barwicach koło Szczecinka, Białęgach k. Gryfina, Pierwoczynie k. Pucka, Pomierzynie koło Drawska, Siemyślu k. Kołobrzegu, Stojkowie k. Kołobrzegu, Ujeścisku k. Gdańska, Uznamiu na wyspie Uznam, Zakrzewku koło Sępólna Krajeńskiego, datowane na XI w.5.

 

Część z wymienionych powyżej znalezisk może faktycznie należeć do kręgu kultury gockiej czy skandynawskiej i dlatego napisze o nich w mojej kolejnej książce pt. Pismo runiczne. Jednak co do niektórych z nich istnieje wiele przesłanek, że mogą mieć pochodzenie słowiańskie, dlatego omawiam je szczegółowo w dalszej części niniejszego opracowania, uwzględniając także wiele innych runicznych artefaktów, także spoza obecnych granic Polski.

Mimo wielu uwag i niedociągnięć w wymienionych wcześniej publikacjach o tematyce runicznej dostępnych na polskim rynku w ostatnich latach należy się cieszyć, że temat run słowiańskich i runicznych artefaktów z Polski z wolna – choć z trudem – powraca, wzbudzając coraz większe zainteresowanie na forach, blogach internetowych i w dyskusjach panelowych historyków, językoznawców oraz innych pasjonatów Słowiańszczyzny podczas imprez kulturalnych czy nawet niektórych seminariów naukowych (w kuluarach lub też coraz częściej na forum ogólnym). Niestety oficjalna nauka w Polsce i tzw. Europie Zachodniej nadal jest głucha na jakiekolwiek dawne czy współczesne argumenty w tej sprawie.

Pozostaje mieć nadzieję, że jednak tym przetartym śladem pójdą także inni autorzy, a uczeni pozbędą się dogmatycznych przekonań z czasów zaborów i zaczną weryfikować powstałe wówczas propagandowe teorie o niepiśmienności Słowian, przywracając jednocześnie prawdę o dziedzictwie słowiańskiego piśmiennictwa runicznego.

Mocno wierzę w to, że dzięki temu powstanie powszechnie uznawany alfabet run słowiańskich, pokazujący jego rozwój na przestrzeni wieków oraz różne warianty regionalne, co pozwoli na właściwe odczytanie napisów z artefaktów runicznych, po wcześniejszej, naukowej (a nie tylko propagandowej) weryfikacji pod kątem ich autentyczności.

Moją pracę chciałbym zadedykować Wojciechowi Cybulskiemu, który zgłaszał – co prawda – wątpliwości co do oryginalności idoli prilwickich, to jednak w trudnych czasach zaborów, obok Wawrzyńca Surowieckiego, Jędrzeja Kucharskiego i Tadeusza Wolańskiego, był jednym z największych obrońców run słowiańskich i znacznie przyczynił się do utrwalenia wiedzy na ich temat.

Pozostaje mieć nadzieję, że z czasem polityka ustąpi miejsca faktom, a prawda o słowiańskich runach i dziedzictwie Słowiańszczyzny stanie się niebawem wiedzą powszechną.

Tomasz Kosiński

Kielce, sierpień 7527 (2018)

1 Arnkiel M.T., Cimbrische Heyden-Religion, t. 1, Hamburg 1691; Klüver H.H., Beschreibung des Herzogthums Mecklenburg und dazu gehöriger Länder und Oerter: in sich haltend ein Verzeichnis nach dem Alphabet der Städte und merckwürdigen Oerter, 1728, wyd. II, 1757; Masch Andreas Gottlieb, Die gottesdienstlichen Alterthümer die Obotriten aus dem Tempel zu Rhetra am Tollenzer See, Berlin 1771; Potocki Jan, Voyage dans quelques parties de la Basse–Saxe pour la reserche des antiquites Slaves ou Vendes, Hamburg 1795; Surowiecki Wawrzyniec, O charakterach pisma runicznego u dawnych Barbarzyńców Europejskich z domniemaniem o stanie ich oświecenia (1822), [w:] „Rocznik Królewsko-Warszawskiego Tow. Przyjaciół Nauk”, t. XV, Wrocław 964; Hagenow Friedrich, Beschreibung der auf der Grossherzoglichen Bibliothek zu Neustrelitz befindlichen Runensteine… Loitz; Greifswald 826; Wolański Tadeusz, Odkrycie najdawniejszych pomników narodu polskiego, z. 1, Poznań 1843; Leciejewski Jan, Runy i runiczne pomniki słowiańskie, Lwów–Warszawa 1906; Levezow K., Ueber die Echtcheit der sogenannten Obotritischen Runen-denkmaler zu Neustrelitz, Berlin 1835; Szafarzyk, O Czarnobogu bamberskim, [w:] „Czasopiśmie czeskiego muzeum”, z. 1, Praga 1838; Małecki А., Co rozumieć o runach słowiańskich i o autentyczności napisów na mikorzyńskich kamieniach, [w:] „Roczniki Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego”, t. 7, Poznań 860; Przeździecki A., O kamieniach Mikorzyńskich, Kraków 1872; Szulc Kazimierz, Autentyczność kamieni mikorzyńskich zbadana na miejscu, „Roczniki Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego”, t. IX, Poznań 1876; Jagicz I.V., Vapros o runach u Slavjan, Encyklopedia slavjanskoi filologii, 1911; Griniewicz G.S., Prasljavianskaja pismiennost, t. 1, Moskwa 1993; Cybulski Wojciech, Obecny stan nauki o runach słowiańskich, Poznań 1860, reprint Wyd. Armoryka 2010; Asov A., Slavjanskije runy i „Bojanov gimn”, Moskwa 2000; Platov A.V., Slawjanskije runy, Moskwa 2001; Czudinow V.A., Zagadki slavjanskoj pismiennosti, 2002; Trehlebov Alieksiej Vasilievicz, Koszczuny finista jasnovo sokola Rossiji, 2004; Gro-mow D.W., Byczkow A.A., Slavjanskaja runicznaja pismiennost –fakty i domysly, Moskwa 2005; Ryš Krieslav, Runyvostočnych Slavjan, Niewograd 2005; Gruszka Feliks, Runy słowiańskie, [w:] „Tylko Polska” nr 42 (467) 2009; Kossakowski Winicjusz, Polskie runy przemówiły, Białystok 2011 (wydanie elektroniczne); wyd. Slovianskie Slovo 2013; Greczyszyn J.S., Biełwica – obrazowanie, 2015. [wróć]

2 Hensel W., Etnogeneza Słowian – niektóre problemy, „Slavia Antiqua”, XX, 1973; Popowska-Taborska Hanna, Przydatność badań językowych do rekonstrukcji wczesnych dziejów Słowian, [w:] Z językowych dziejów Słowiańszczyzny, Slawistyczny Ośrodek Wydawniczy, Warszawa 2004. [wróć]

3 Popowska-Taborska Hanna, Przydatność badań językowych do rekonstrukcji wczesnych dziejów Słowian, [w:] Z językowych dziejów Słowiańszczyzny, Slawistyczny Ośrodek Wydawniczy, Warszawa 2004. [wróć]

4 Drzewiecka Agnieszka, Germański skarb pod Jarocinem, „Gazeta Wyborcza” Poznań z dn. 19.02.2009; https://archeowiesci.wordpress.com/2009/02/20/wiecej-o-cmentarzysku-spod-jarocina/ [wróć]

5 Dzięciołowska Joanna, Futhark – pismo runiczne. Przedmioty ze znakami runicznymi znalezione na terenie Polski, praca magisterska pod kierunkiem prof. Gąsowskiego z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2001. [wróć]